22 października 2021

Używane samochody są dziś na wagę złota. Niektóre drożeją szybciej niż mieszkania! Które modele będą dobrą inwestycją?

Używane samochody są dziś na wagę złota. Niektóre drożeją szybciej niż mieszkania! Które modele będą dobrą inwestycją?

Inwestycje alternatywne są teraz w cenie. Obrazy, alkohole, brylanty… A gdyby tak zainwestować w używane samochody? I nie mam na myśli aston martina, którym poruszał się James Bond, ale golfa, leciwą hondę czy wysłużone cinquecento. Średnie ceny używanych samochodów rosną w Polsce o 15%. Trzy razy ponad inflację! Jeden z banków samochodowych chce nawet kredytować „młode klasyki”. Jak bardzo wzrosły ceny youngtimerów i czy można na nich zarobić? 

„Inflacja jest wszędzie, drożeją nawet używane samochody” – powiedział analityk Przemysław Kwiecień, gdy rozmawialiśmy o globalnym wzroście cen. Z ciekawości zajrzałem na portale ogłoszeniowe i opadła mi szczęka. Honda Civic z 1991 r., czyli auto, które oddałem za „bezcen” (2000 zł) jakieś 9 lat temu, dziś kosztuje 10 000 zł. To jakaś anomalia czy nowy trend?

Zobacz również:

Czy właśnie obudziliśmy się w nowej rzeczywistości, w której pogardzane do niedawna samochody zyskują drugą młodość i wysokie ceny odsprzedaży? Które modele są w cenie? Na co uważać przy zakupie? Czy używane auta z lat 90. mogą przechowywać wartość czy to tylko chwilowa moda? Sprawdzam!

Czytaj też: Można do końca roku odzyskać ponad 300 zł z rachunków za tankowanie. Samochodowy bank znów kusi, lecz i stawia warunki. Czy warto z nim „zatańczyć”?

Rynek aut używanych: pandemia wywołała hossę

Do tego, że niektóre samochody mogłyby być dobrą inwestycją, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Własną kolekcję motoryzacyjnych rarytasów ma np. była gwiazda telewizyjna Jay Leno, a także słynny Jaś Fasola, czyli Rowan Atkinson. Miał ją  również zmarły niedawno perkusista „Stonesów” Charlie Watts.

Jednak to, co ci panowie mieli w garażu, było poza zasięgiem zwykłych śmiertelników – porsche z 1962 r., bentley z 1938 r. czy niezliczone modele ferrari i lamborghini. Ale dziś można zarobić nie tylko na takich cackach, ale na tym, czym jeździliśmy jeszcze… w latach 90.

Polacy uwielbiają używane samochody i, jak sprawdziliśmy, trudno to wyjaśnić niską siłą nabywczą kierowców. Stać nas na lepsze i droższe auta niż w latach 90., ale wolimy kupować używane. Od przystąpienia polski do Unii Europejskiej sprowadziliśmy do naszego kraju 15,8 mln używanych aut. W tym czasie nowych kupiliśmy ponad 5,8 mln.

Nie ma się z czego cieszyć. Stare samochody to większe zatłoczenie miast i smog. Ale z drugiej strony w Polsce bez samochodu żyć się nie da. Miasta rozlewają się na źle skomunikowane przedmieścia, w pobliżu osiedli nie ma szkół ani przedszkoli, a komunikacja miejska jest niewydolna. Przekonują się o tym nawet najbardziej radykalni przeciwnicy motoryzacji: „PKP Intercity skutecznie przekonało mnie – rowerową fanatyczkę – do kupienia samochodu” – przyznaje z pokorą nawet zaprzysięgły ekolog.

Pandemia przyspieszyła ten trend. Po lockdownie wracamy do normalności, która polega na tym, że wiele osób nie chce korzystać z komunikacji miejskiej. W Warszawie po zakończeniu wakacji ruch samochodowy wzrósł o 10% – to rekord – podały władze Warszawy. Prawdopodobnie za wzrost odpowiadają osoby, które w drodze do biura wybierają cztery kółka.

Wiele osób musiało sobie kupić pierwszy samochód w życiu, inni kupili drugie auto w rodzinie. Efekt? Wzrósł popyt na używane samochody, wzrosły ceny. Tym bardziej, że nowych samochodów w salonach brakuje – na niektóre modele trzeba czekać wiele miesięcy, co do tej pory też oczywiście się zdarzało, ale nie na taka skalę. Wszystko przez przerwane łańcuchy dostaw i problemy z zaspokojeniem popytu na mikroprocesory (w nowoczesnych autach jest ich sporo).

Splot tych okoliczności spowodował rynkową anomalię – auta używane, które miały tylko tanieć, zaczęły… drożeć. Jak to możliwe? Czy to okazja żeby odwiedzić autokomis? A jak już tam będziemy, to co wybrać? Sprawdzam!

Czytaj też: Duże zmiany w OC. Miałeś stłuczkę? PZU pokryje koszty tylko do „określonej” wartości. Co mają zrobić kierowcy? Podziękować?

Wzrost cen aut z drugiej ręki o 15%

Według Aures Holdings, operatora międzynarodowej sieci autokomisów AAA Auto, w ciągu ostatniego roku ceny samochodów używanych wzrosły w przypadku niektórych modeli o 15%. Średnia cena używanego samochodu na polskim rynku wtórnym wystawianego w ofertach internetowych, autokomisach oraz u dealerów aut używanych wzrosła w pierwszym kwartale 2021 r. do 20 000 zł z 18 500 zł.

Podwyżek nie da się wytłumaczyć na przykład tym, że oferty dotyczą samochodów nowszych lub lepiej wyposażonych, bo sprowadzane auta są coraz starsze, a wzrosty cen to nie jest tylko polska specyfika. Auta z drugiej ręki drożeją też w Niemczech, w USA, w zasadzie na całym świecie. I zdaniem ekspertów AAA Auto, w najbliższym roku to się raczej nie zmieni.

Wzmożone zainteresowanie używanymi samochodami zauważył samochodowy Volkswagen Bank, który wprowadził do oferty nowy „Kredyt na Klasyka”. Różni się to tym od klasycznego kredytu na samochód, że to nie jest kredyt samochodowy, a gotówkowy – możemy go przeznaczyć na dowolny cel. Bank sugeruje, że może być to „kupno klasycznego samochodu, ale także np. potrzebne do jego remontu części, transport oraz bieżącą renowację lub rozbudowę warsztatu”.

Prowizja jest obniżona ze standardowych 3% do okrągłego zera, a możliwa kwota do uzyskania zaczyna się od niewielkich 3 000 zł do 50 000 zł. Oprocentowanie jest za to jak przy kredycie samochodowym, czyli poniżej gotówkowego – RRSO wynosi w zależności od przyjętych parametrów 6,7-6,9%. „Odnawianie klasycznych aut może być też dobrą długoterminową inwestycją” – zachęcają w VW Banku.

Do tej pory większość kierowców traktowała samochód jak skarbonkę, a nie inwestycję. W dodatku taką, do której można tylko dokładać pieniądze (na naprawy, tuning, ubezpieczenia), a nigdy wyjąć. Czy to się jednak zmienia? Porozmawiałem na ten temat z ekspertami.

Czytaj też: Podwyżki cen paliw drenują nam portfele. Czy tradycyjnie tanie stacje przy marketach i z mniej znanych sieci są wciąż ratunkiem? Huzar i Auchan kontra Orlen, Circle K i BP

Peugeot, Fiat, BMW? Które używane samochody dają zarobić?

Przesunęła się granica tego, które auta jest „klasykiem”, a które youngtimerem. O tym trendzie rozmawiam z Michałem Prządą, wieloletnim managerem jednego z domów aukcyjnych, obecnie „brokerem samochodów zabytkowych” – pomaga inwestorom w ich doborze i zakupie. Jego zdaniem postrzeganie auta jako czegoś, co ma wartość artystyczną, a nie tylko utylitarną, zaczęło się w latach 60. i 70. i dotyczyło modeli z lat 30. I to trwa do dziś, ale ostatnie miesiące i lata nasiliły ten trend.

„Trwa moda na lata 90. i samochody z tego okresu. Dzisiejsi 30-40 latkowie, którzy mieli jako dzieci plakaty z konkretnymi samochodami z tamtego okresu, teraz mogą sobie takie kupić i realizują marzenia”

– mówi Michał Prząda.

„Pokolenie, które w czasach transformacji ustrojowej patrzyło na zachodnie auta za często astronomiczne sumy, jest już w sile zakupowej i może sobie pozwolić po latach na posiadanie takiej pamiątki”

– potwierdza Adam Stanek, organizator spotkań YountimerWarsaw. Takiego samego zdania jest też mój trzeci rozmówca, Robert Brykała, pasjonat i kolekcjoner dawnych pojazdów, autor wystawy starych samochodów w dawnej fabryce FSO.

Zapytałem ekspertów, co jest dziś w cenie, które modele aut zyskują na wartości i które mogą zyskać w nadchodzących latach. Być może któryś z czytelników jest w posiadaniu nowego „białego kruka” i nawet o tym nie wie.

Opcja minimum dla auta, które trzyma wartość i drożeje, to wysoki poziom usportowienia (zarówno jeśli chodzi o silnik, ale też dodatki), mała liczba sztuk na rynku, dobry stan techniczny i relatywnie mały przebieg (po 25 latach trudno znaleźć auto, które nie przejechało odległości z Ziemi na Księżyc). Plus ciekawa historia – najlepiej, gdyby należał do kogoś znanego, ale o to naprawdę trudno.

A tak konkretnie? Które auta były jeszcze „wczoraj” pospolite, a dziś uchodzą za młode-klasyki? Michał Prząda wymienia:

Fiat coupe – w latach 90. model niczym się specjalnie nie wyróżniał, dziś jest cenionym egzemplarzem.

 

Peugot 106. Wersja usportowiona rallye we Francji kosztuje 8000 euro. W Polsce podobne egzemplarze można dostać za 1000 zł (ma znaleźliśmy na OLX egzemplarz za 1500 zł z 1998 r.).

 

Poza tym Volkswagen Golf GTI. Ceny zaczynają się od kilkunastu tysięcy złotych. Ceny dopieszczonych modeli to już 51 000 zł.

 

Mazda mx-5. Wiele tych samochodów zostało po prostu zezłomowanych, bo właściciele sądzili, że już na nic im się nie przydadzą, a teraz są w cenie.

Robert Brykała dodaje do tego zestawu:

„Sportowy Peugot 206 Roland Garros 8 lat temu kosztował 15 000 zł. Dziś jest to 30 000 zł. Warto zwrócić uwagę na Citroena Saxo VTS. Ale na przykład Peugeot 205 1.1 diesel 8 lat temu można było kupić za 5000 zł. Dziś już tylko za 2000 zł. Za to Fiat cinquecento przeżywa prawdziwy renesans. Można go było kupić za 300-500 zł, dziś ceny usportowionych wersji sięgają 10 000 zł. Maluchy z końca cyklu produkcji były sprzedawane po 1000-2000 zł. Dziś po 5000 zł”.

Czytaj też: W poszukiwaniu idealnego banku dla kierowcy. Jakie usługi finansowe świadczą o tym, że bank lubi ciebie i twój samochód?

Czytaj też: Zwykle nowe samochody bierzemy w leasing, a na zakup używanych bierzemy kredyt. Jakie korzyści może przynieść leasing używanych samochodów?

Ryzyko? Części, naprawy i… moda

Inwestycja – jeśli można w ogóle tak mówić o zakupie używanego auta – nie jest taka prosta, bo trzeba jednak na samochodach się trochę znać. Tak jak na rynku sztuki marszandzi czy pracownicy domów aukcyjnych wiedzą, jakie dzieła stworzył dany twórca, tak tutaj trzeba wiedzieć, które auta „procentują”, a które naszpikowane są finansowymi minami. Co nam grozi?

„Wypadkowa historia auta, brak części zamiennych z powodu wieku samochodu czy naprawy, które wielokrotnie przewyższają cenę zakupu. Na przykład bardzo popularny model Mercedesa 190E 2.3 16 crossworth. Model sportowy, niedoceniany, który zaczął drożeć dopiero w 2015 r. Ale silnik ma wadę, której naprawa kosztuje minimum 10 000 zł. Trzeba na to uważać”.

– mówi Michał Prząda.

„Finansową klapą okazały się Warszawy. Przełom lat 90. i 2000 był ich szczytem popularności i wtedy osiągały najwyższe ceny. Wiele osób kupowało, traktowało zakup takiej Warszawy jak kaprys. Dziś w większości to auta zaniedbane, oddawane za bezcen. Podobnie jest ze starymi modelami porsche. Jeszcze kiedyś wszystkie modele drożały, ale trend się odwrócił – największe wzrosty mają teraz modele trochę nowsze, nieco mniej obsługowe, wyposażone w ABS, klimatyzacje. Ceny starszych modeli zatrzymały się”

– mówi Robert Brykała.

Czytaj też: Prezydent Warszawy chce zwężać ulice i sadzić drzewa. „Będą korki!” – krzyczą kierowcy. A może też zyski? Liczymy, ile pieniędzy „zarabia” każde drzewo w mieście?

Zobacz najnowsze wideo ekipy „Subiektywnie o finansach”:

Używane samochody jak złoto. „Już nigdy nie będzie takiego lata”

Moim rozmówcom zadaję pytanie, czy szybki wzrost cen aut z lat 90. to moda, czy długotrwały trend? Czy używane samochody to pewna inwestycja? „Oczywiście, że moda i tak jak każda moda, przeminie” – mówi Rafał Brykała. Prawdopodobnie ten czas już się nie powtórzy, nie będzie już takiej mowy na auta z jakiś lat, nie będzie nowej fali klientów, bo pokolenie, które właśnie dorasta, nie interesuje się tak motoryzacją.

A i sama motoryzacja się zmienia, współczesne samochody nie są przygotowane na tak długie okresy eksploatacji. Mogą po prostu nie dotrwać tych 20-25 lat. Poza tym, te auta teraz są gdzieś obok, nie trzeba o nich marzyć przez następne 20 lat. Dlatego jeśli ktoś liczy na to, że tanim kosztem zapewni sobie kilkunasto-, czy nawet kilkudziesięcioprocentowe zyski z posiadania auta-wraka, przeliczy się.

„Wzrost cen nie dotyczy wszystkich samochodów. Naprawdę proszę uwierzyć, że jak ktoś ma auto od 8-10 lat, to ono straciło, a nie zyskało na wartości. Samochody mają swoje etapy życia, a wiek 10 lat jest dla auta punktem kulminacyjnym. Mówiąc kolokwialnie, jest to okres zażynania samochodu – auto było relatywnie tanie w zakupie, znajduje kolejnego właściciela, który w nie nie inwestuje. Natomiast, jeśli pojazd „dożyje” 20-25 lat i nie został w między czasie zjedzony przez korozję, nie został zajeżdżony na śmierć i jest to fajny, nieoczywisty model, jest duża szansa, że będzie drożał. To nie jest tak, że gdybym 10 lat temu nie sprzedał malucha czy hondy, dziś byłbym bogaty, a przynajmniej wyszedł na plus. Musimy uwzględnić koszty ubezpieczenia OC, przeglądów, napraw, garażu – o ile nie mamy własnego”

– mówi Rafał Brykała. Na naszych oczach dokonała się rewolucja – liczby nie kłamią i wzrost cen aut używanych jest faktem. Jeśli ktoś „wybrał” odpowiedni model, użytkował go (czyli i tak ponosił koszty eksploatacji), a teraz chce go sprzedać, to trafił w swój czas. Prawdopodobnie ten trend jeszcze się utrzyma – ale trzeba uważać, żeby nie przestrzelić – wkrótce pokolenie wyżu demograficznego zacznie się starzeć i zamiast sportowych małych samochodzików, zacznie szukać „chodzików” i zainteresowanie używanymi autami z lat 90. spadnie.

Używane samochody pozostaną niszą, która jednak otworzy się na zupełnie nowych „inwestorów”, którzy nie muszą wydawać kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych na klasyki z lat 60. czy 70.

—————

Posłuchajcie najnowszego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”!

Wyobraźcie sobie taką sytuację: ubiegacie się o kredyt hipoteczny i od A do Z nie podpisujecie żadnego papierka. Wszystko #paperless. Czy jesteśmy jeszcze daleko od tego stanu? Owszem, ale banki są coraz bliżej sytuacji, w której wszystkie umowy z klientami będą bez papieru. Gdzie są największe przeszkody i problemy? Zapraszam do wysłuchania rozmowy z Michałem Miszułowiczem z Banku BNP Paribas

——————–

źródło zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
38 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Boron
1 miesiąc temu

to tak jak z winylami, total bezsens a barany kupują. I nawet się robi reedycje, w czasach Spotify to bez sensu a jest rynek.

Marek
1 miesiąc temu

Artykuł pisany w stylu faktu. I do podobnych odbiorców.

Auta używane w wyróżniającym się stanie będą drogie, bo niewiele takich dotrwało do naszych czasów. Stąd można znaleźć cenę danego auta za 8000 euro, ale to nie oznacza, że byle jaki szrot jest tyle wart. Bo tyle będzie warta wersja wyjątkowo rzadka lub taka, która po zakupie przestała w garażu prawie cały czas. Coś co było masowe i normalnie eksploatowane nie ma szans być zbyt cenne i będzie warte te 2 tys zł..

Karol
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

To nie zawsze tak jest. Proszę zobaczyć na ceny „polskich” samochodów z PRL. Zazwyczaj są one droższe tylko ze względu na sentyment Polaków, a może nawet na swoisty kult tych samochodów.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

I są droższe te egzemplarze, które są zadbane i w dobrym stanie, z oryginalnymi częściami. Taki kolekcjoner/sentymentalista nie kupi wyeksploatowanego, trzymanego na ulicy i pordzewiałego grata. Tu niuanse robią wielką różnicę, więc pisanie, że honda sprzedana 9 lat temu za 2 tys zł byłaby teraz warta 10 tys jest (a przynajmniej nie musi być) prawdą.

Andrzej
1 miesiąc temu

W całym tym biznesie warto policzyć wszystkie koszty po drodze do momentu złożenia oferty. Jak sumujemy kwoty ubezpieczenia, garażowania, serwisu czy nie daj boże napraw to dość szybko zrozumiemy skąd te sumy. I nagle pojawia się pytanie czy to się w ogóle opłaca. Traktowanie motoryzacji jako sposobu tezauryzacji wymaga mega głębokiego wejścia w temat. To jest ten sam poziom co inwestowanie w malarstwo. Po prostu trzeba na tym zejść przysłowiowe zęby.

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Andrzej

Na Kubie mają pewnie dużo lepiej… samochody są tanie, bo to gruchoty niesłychane, ale za to amerykańscy turyści dobrze zapłacą za przejażdżkę perełkami ich motoryzacji.

marcin
10 dni temu
Reply to  jsc

Samochody na Kubie wcale nie są tanie (3 lata temu to koszt około 40k $). Te klasyczne amerykańskie kosztują tyle samo co nowe. I jeśli ktoś chce kupić samochód to szuka właśnie klasyka, a nie nowego pełnego elektroniki i trudniejszego w naprawie. Co ciekawe to rynek motoryzacyjny na Kubie zdominowany jest przez chińskich producentów.

Admin
10 dni temu
Reply to  marcin

A ciekawą rzecz Pan powiedział. Może się okazać, że niedługo prawdziwym rarytasem będą samochody, w których po otwarciu klapy silnika da się w ogóle coś samodzielnie zrobić 🙂

jsc
10 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Może się okazać, że niedługo prawdziwym rarytasem będą samochody, w których po otwarciu klapy silnika da się w ogóle coś samodzielnie zrobić(…)
Niekoniecznie… zwracam uwagę, że Kubańską gospodarkę wykrzywiło, po komentarzu Marcina widać, że straszliwie, pięćdziesięletnie embargo na USA.

Last edited 10 dni temu by jsc
Admin
10 dni temu
Reply to  jsc

Ale ja nie myślę teraz o Kubie, tylko ogólnie 🙂

jsc
10 dni temu
Reply to  marcin

Ło jezu! Co te embarga robią z gospodarkami!!!

Bom
1 miesiąc temu

Artykuł nierzetelny: ani słowa o Passacie, po którym Niemiec płakał gdy sprzedawał.

MiśkaAśka
1 miesiąc temu

Samochód? Chybiona inwestycja, bo generuje koszty utrzymania, tj. ubezpieczenie, przeglądy techniczne (zmiany płynów, części eksploatacyjnych zużywających się), paliwo. Także zysk na wzroście wartości pojazdu zostanie pożarty przez jego koszty utrzymania. Reasumując, tylko dla pasjonatów motoryzacji.
Aha, nazwy marek samochodów piszemy małą literą.

Dawid K
1 miesiąc temu
Reply to  MiśkaAśka

Nie, nie piszemy małą. Po prostu nie musimy pisać wielką.

jsc
1 miesiąc temu

(…)Stare samochody to większe zatłoczenie miast(…)
Może autor wyjaśnić skąd wytrzasnął tą rewolucyjną tezę?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  jsc

To pewnie skrót myślowy – stare samochody są tańsze, więc ludzi na nie stać

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ludzie nie mają wyjścia – kupić często po prostu muszą, a pisanie w SoF, że ich stać na lepsze, ale kupują tańsze graty to dla mnie grube nieporozumienie…

Last edited 1 miesiąc temu by Przemo
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Przemo

Nie wiem, ale mam wrażenie, że czasem tak jest…

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak koś ma odłożone 100k to wcale nie musi oznaczać, że stać go na samochód za 100k.
Jak zarabia 6k netto, to wcale nie musi oznaczać, że może płacić 1,5 miesięcznie raty.
Przynajmniej zdroworozsądkowo tak to wygląda.
A postawić się i zastawić, to można zawsze, o ile BIK pozwoli…

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Regiony dotknięte przez deprywację komunikacyjną panuje niestety bieda… szczególnie widać to w regionach turystycznych takich jak Podkarpacie czy Mazury.

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  Ireneusz Sudak

Takie wyliczenia funta kłaków warte są. Stać? Ale kosztem czego? Dam przykład, sytuacja autentyczna, obserwowana naocznie. Województwo opolskie, powiat brzeski. Rodzina mieszkająca w wykluczonej komunikacyjnie wiosce, ok. 14 km od Brzegu (od 13 do 15, w zależności od trasy) Rodzice, 50+. On pracuje na miejscu w firmie rolniczej jako elektryk. Ona też jako elektryk w fabryce silników w Brzegu. Praca na trzy zmiany. On zarabia ok. 3500 netto, Ona mniej więcej podobnie. Jest jeszcze syn, który na razie mieszka z nimi. 26 lat. Pracuje w jednym z zakładów w strefie ekonomicznej w Skarbimierzu koło Brzegu. To ta słynna gmina, gdzie… Czytaj więcej »

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Przemo

(…)Przystanek kolejowy znajduje się prawie 2 km od wsi, wątpliwa przyjemność spacerowania w środku nocy zimą.(…)
Jak problemu zrobię i dziesiątkę… ale ustalmy jedną rzecz: te 2 km. idzie się jakieś 20 min. a to już wykracza po za granicę komfortu kogoś kto idzie nie na spacer.

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  jsc

Drogą bez pobocza, bez oświetlenia, przez pustkowie…

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Przemo

Takimi też chodziłem… i dobrze wiem, że to nigdy nie jest przyjemne.

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  jsc

Ja się generalnie z Tobą zgadzam. Na spacer można iść daleko. Mnie też piesze wędrówki nie przerażają. Ostatnio poszedłem pieszo do urzędu skarbowego i z powrotem. W sumie jakieś 6-7 km. Zero wysiłku.
Ale… miasto, dzień, ruch i nie muszę tego robić codziennie.
Ja opisałem sytuację codzienną. W sumie to zapomniałem dopisać, że tam i tak nie będzie żadnego pociągu o takiej dziwnej porze… W dni robocze ostatni z Brzegu do Nysy odjeżdża o 20:35

jsc
1 miesiąc temu

(…)Ryzyko? Części, naprawy i… moda(…)
No i nie zapominajmy, że samochód musi, gdzieś parkować… zwłaszcza, gdy chce się wpakować interes równowartość mieszkania.

Sławek
1 miesiąc temu

Inwestycją (w pewnym sensie) może się okazać zakup nowego samochodu ze sprawdzonym silnikiem spalinowym. Europa idzie w elektryki, niektóre nowe modele są wypuszczane tylko z napędem elektrycznym, producenci rezygnują z niektorych typów nadwozi (stawiają na suvy). Polacy w kwestii motoryzacji są tradycjonalistami i jeszcze długo tak zostanie. Kupując w najbliższych latach nowy samochód z silnikiem którego jeszcze nie dopadł wszechobecny downsizing i z mocno pożądanym u nas nadwoziem kombi, może się okazać że za kilka/kilkanaście lat kupcy będą gotowi dużo zapłacić za nasz egzemplarz.

z17
1 miesiąc temu
Reply to  Sławek

Niekoniecznie. W wielu krajach zachodniej Europy, wcześniej niż u nas, auto spalinowe stanie się nieopłacalne (wysokie podatki, zakaz wjazdu do centrów miast, wyższe opłaty za parkowanie itp.). Więc tanie używki będą płynęły szeroką falą do Polski.

Sławek
1 miesiąc temu
Reply to  z17

To, że auta używane na zachodzie są tańsze to mit. Tanie są tylko te poważnie uszkodzone. Coraz więcej Polaków to rozumie i unikają handlarzy. Kupujący szukają ofert z autami z polskiego salonu, od prywatnego sprzedawcy. Bo nie oszukujmy się, uczciwych handlarzy jest niewielu. Coraz więcej jest ogłoszeń typu „sprzedam samochód (…) Komisom i pośrednikom dziękuję”.

Last edited 1 miesiąc temu by Sławek
piernik
1 miesiąc temu

„nie będzie już takiej mowy na auta z jakiś lat” – yyy, że co?

someone
1 miesiąc temu

Z ciekawości sprawdziłam. Auto „przysalonowe”. Cena w 2020 za kombi z 2018 igła 40 tys przebiegu. Dzisiaj w tej samej cenie, ten sam model, ten sam dealer ale: hatchback, 2017 i 130 tys przebiegu! Dwa lata starszy samochód ze znacznie większym przebiegiem.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  someone

Czyli trzy lata „gratis”. Ciekawe czy nie będzie przypadkiem tak, że z powodu rosnących cen aut używanych zacznie rosnąć liczba ich kradzieży

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie koniecznie… jak się zacznie opłacać spuszczać samochody w całości to kradzież na części straci rację bytu.

Kamil
5 dni temu

„Fiat coupe – w latach 90. model niczym się specjalnie nie wyróżniał, dziś jest cenionym egzemplarzem.”
Akurat Fiat coupe wyroznial sie bardzo w latach 90. Nazywany byl baby ferrari, a jezdził nim min. Michael Schumacher. Również jest to jednym model fiata, ktory posiada ogranicznik prędkości 250km/h.

Admin
5 dni temu
Reply to  Kamil

Jeśli chodzi o kultowe wersje Fiata, to nic nie przebije Fiata Multipla 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!