1 września 2021

Rekordowa inflacja i rekordowo drogie akcje na GPW. Przez ostatnią dekadę średnio dały 7% zysku rocznie. Czy warto (jeszcze) lokować swoje pieniądze na giełdzie akcji?

Rekordowa inflacja i rekordowo drogie akcje na GPW. Przez ostatnią dekadę średnio dały 7% zysku rocznie. Czy warto (jeszcze) lokować swoje pieniądze na giełdzie akcji?
Współautor: Maciej Samcik

Inflacja w Polsce jest najwyższa od 20 lat, a główny indeks giełdowy – na najwyższym poziomie w historii. Przypadek? Nie sądzę. Co robią Polacy? Dane potwierdzają skokowy wzrost zainteresowania Polaków giełdą. Ale czy nie za późno? Czy rekordowa inflacja nie wpędzi nas w spekulacyjną bańkę i giełdowe załamanie?

W tym tygodniu docierają do nas dwie najważniejsze gospodarcze wiadomości miesiąca, roku, dekady, a nawet dwóch. Pierwsza to ta, że mamy rekordową inflację. Osiągnęła 5,4% i jest najwyższa od 20 lat. Druga wiadomość jest taka, że indeks WIG, czyli główny indeks warszawskiej giełdy, który odzwierciedla notowania wszystkich spółek (razem z wypłaconymi dywidendami) wreszcie osiągnął najwyższy poziom w historii. A w momencie, gdy podano dane o inflacji – pobił kolejny rekord.

Zobacz również:

To nie jest zbieg okoliczności – coraz więcej osób szuka zabezpieczenia swoich oszczędności, a być może i ich pomnożenia, na Giełdzie Papierów Wartościowych. I ostatnio się nie zawodzą. Przez ostatni rok indeks WIG poszedł w górę o 37%. Biorąc pod uwagę ostatnich pięć lat, mamy wzrost o 48%. Patrząc przez pryzmat ostatnich 10 lat – 68%.

WIG - ostatnich 10 lat
WIG – ostatnich 10 lat

Jest więc mniej więcej tak, jak mówi się o szansach związanych z długoterminowym inwestowaniem pieniędzy na rynku kapitałowym – średnio ponad 7% rocznego zysku przez dekadę. Dla porównania: trzymając przez ten czas pieniądze w banku, można było wyciągnąć 4-6% w skali roku w latach 2011-2013, jakieś 2-3% w skali roku w latach 2015-2020 r. i najwyżej 0,5% w ostatnich dwóch latach.

WIBOR 3M ostatnie 10 lat
WIBOR 3M ostatnie 10 lat

Ale czy pora na zainteresowanie się rynkiem akcji jest odpowiednia? Czy wciąż warto interesować się rynkiem akcji? Czy u nas jest drogo czy tanio? Sprawdzam!

Czytaj też: Jaka będzie ta inflacja? I czy jeszcze możemy na niej… zarobić? Jak lokować pieniądze w erze rosnącego zadłużenia państw, druku pieniądza i inflacji?

Rekordowa inflacja. I podwyżka stóp zanim się obejrzysz

Z wstępnych danych wynika, że inflacja w Polsce wynosi 5,4%. Oznacza to, że realne stopy procentowe są znów na rekordowo niskim poziomie, a pieniędzy w bankach po prostu nie opłaca się trzymać. Taki wzrost inflacji powoduje, że siła nabywcza złotego maleje, szybciej niż np. euro. W unii walutowej obowiązują co prawda ujemne stopy procentowe, ale tam inflacja wynosi 3%.

Polska – jako jedyny duży kraj w regionie – nie podnosi stóp procentowych. Czesi zrobili to już dwukrotnie, a Węgrzy trzykrotnie. Jeśli ostatnio złoty się umacniał, to właśnie dlatego, że rynek liczy, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podniesie stopy procentowe już w tym roku. Ci, którzy dają (jeszcze) wiarę prezesowi NBP czy Ministerstwu Finansów, które twierdzi, że podwyżek nie należy się spodziewać, mogą się rozczarować. W RPP przybywa „jastrzębi”, którzy mówią, że nie ma na co czekać, tylko trzeba podwyższyć stopy – w lipcu zgłaszali wniosek o podwyżkę stóp o 0,15 pkt proc. ale nie znaleźli większości.

Bank ING szacuje, że podwyżka nastąpi już w listopadzie. „Banki centralne w regionie uważają, że inflacja jest większym ryzykiem niż czwarta fala koronawirusa” – punktują analitycy ING. Może się więc okazać, że rosnące raty zaciąganych w rekordowym tempie kredytów zabolą nas szybciej, niż się wielu osobom wydawało. Co robić z pieniędzmi?

Czytaj też: Inflacja rośnie, ale podwyżki pensji są jeszcze większe – przekonuje premier. No to sprawdzam: komu i o ile rośnie wynagrodzenie? Czy jesteś na „mapie podwyżek”?

Czytaj też: Czy inflacja wyrwie się spod kontroli? Czy Polska może być jak Turcja?

Rekord WIG. Pierwszy i ostatni? A może jeden z wielu?

Informacja o rekordowo wysokiej inflacji zbiegła się w czasie z pobiciem rekordu wszech czasów indeksu WIG. Indeks WIG osiągnął wartość 71 111,3 pkt. Brawo wy – inwestorzy. To ważna data, ale nie jakiś przełom. Mniej istotne indeksy giełdowe rosły już od lat, np. indeks małych i średnich spółek czy WIG-Nieruchomości. GPW jako całość dziś doszlusowała do innych światowych giełd.

Czy to oznacza, że warto kupić akcje? Fundusze akcji? Albo ETF odzwierciedlający indeks WIG? Z tym ostatnim jest problem, bo w sprzedaży na GPW są ETF-y tylko na WIG20 i WIG20TR, czyli dywidendowy indeks największych spółek. A indeks największych spółek chluby nie przynosi – z powodu dużej liczby spółek Skarbu Państwa, których notowania nie powalają. Nie zanosi się, by ten indeks zbliżył się w najbliższych latach do rekordu wszech czasów. Jeśli chodzi o ETF-y, to być może godny uwagi inwestorów powinien być patriotyczny ETF WIG40TR.

Najpopularniejsze wskaźniki giełdowe nie dają jednoznacznej odpowiedzi na temat tego, czy akcje spółek są przewartościowane. Wskaźnik cena do zysku (C/Z, oblicza się go, uwzględniając cenę giełdową i roczny zysk spółki, jaki przypada na jedną jej akcję) w przypadku WIG (żółta linia) wynosi 12,6. To niewiele. Dla porównania C/Z dla indeksu Dow Jones wynosi 24, w przypadku giełdy Nasdaq – 36, a w przypadku indeksu 500 największych amerykańskich koncernów S&P 500 – 31. Niemiecki DAX ma C/Z na poziomie 27, a londyński FTSE – 16.

Ale z drugiej strony jest wskaźnik cena do wartości księgowej C/WK (to wynik dzielenia wartości rynkowej przez księgową, pokazuje, ile złotówek inwestorzy płacą za jedną złotówkę majątku firmy, a także, jakie są nadzieje inwestorów, że spółka ze swojego majątku będzie w stanie wycisnąć większe niż do tej pory zyski).

Im jest wyższy, tym większe ryzyko, że spółka jest przewartościowana – zwykle wysokie wskaźniki mają producenci gier, którzy nie mają dużego, realnego majątku, za to ich wyceny są bardzo wysokie. Wskaźnik C/WK (niebieska linia) jest rzeczywiście najwyższy od 2011 r. i wynosi 1,6. Oznacza to, że były w okresie polskiej giełdy czasy, gdy spółki były droższe. Dla porównania: C/WK dla giełdy Nasdaq wynosi 5, a dla FTSE – 1,8.

Czytaj też: Inwestowanie za granicą nie tylko dla elity. Lokowanie w globalne ETF-y i akcje zagranicznych spółek może być… tańsze niż kupowanie akcji na GPW

Czytaj też: Jak zabrać się do systematycznego inwestowania oszczędności? I dlaczego teraz może być dobry moment do tego?

Czytaj też: Złoty środek między bankiem i giełdą: produkt strukturyzowany. Ma sens? (subiektywnieofinansach.pl)

Rekordowa inflacja? Polacy na nowo wpadają w objęcia giełdy (ale też ETF-ów, obligacji, nieruchomości…)

Posiadaczom oszczędności nie trzeba dziś przypominać o istnieniu giełdy. Choć oczywiście mówimy o tych bardziej świadomych posiadaczach „nadwyżek budżetowych”. Hossa sama najlepiej się sprzedaje i nie potrzebuje reklamy. W pierwszym półroczu udział inwestorów indywidualnych w obrotach na głównym rynku GPW wyniósł 24% i był to najwyższy wynik od co najmniej dekady.

Ale zainteresowanie giełdą wśród inwestorów indywidualnych to nie jest tylko kwestia ostatnich miesięcy. To giełdowe wzmożenie trwa od dołka wywołanego wybuchem pandemii i ogłoszenia lockdownu (co zbiegło się w czasie z doprowadzeniem do zera stóp procentowych).

Według banku BNP Paribas gospodarstwa domowe w trakcie pandemii mocno zwiększyły swoje bezpośrednie zaangażowanie na rynkach akcji. Na koniec I kwartału wartość notowanych na giełdach instrumentów, które znajdowały się w ich posiadaniu, wyniosła blisko 95 mld zł i była o ponad 80% wyższa niż rok wcześniej.

To w dużej mierze efekt wzrostu cen akcji – ale napływ nowego kapitału na rynek giełdowy (krajowy i zagraniczny) wyniósł w ciągu roku blisko 10 mld zł i był najszybszy od 2007 r. Rekordowy popyt jest też na obligacje skarbowe. W 2020 r. Polacy wydali na obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa łącznie ponad 28,5 mld zł. W pierwszym półroczu 2021 r. – już 21 mld zł. W 2019 r. było to 18 mld zł.

Polacy – przynajmniej ci, którzy posiadają większe niż przeciętne oszczędności – próbują więc szukać zysków poza bankami. Ale czy ktoś, kto do tej pory się nie odważył na taki ruch, powinien jeszcze wsiadać do tego pociągu? Zapytałem o to doświadczonych analityków giełdowych Przemysława Kwietnia z XTB i Piotra Kuczyńskiego, który współpracuje z firmą iWealth. W którym miejscu poniższego wykresu jesteśmy?

Inwestowanie na giełdzie: czy to jest dobry moment?

W jednym z niedawnych tekstów na „Subiektywnie o Finansach” Maciek Samcik zastanawiał się, jaka będzie ta inflacja, jak zainwestować pieniądze, żeby uchronić się przed inflacją i kiedy nadejdzie ten moment, w którym akcje przestaną być dobrym pomysłem na lokowanie oszczędności.

Niektórzy analitycy uważają, że realna inflacja w USA (i nie tylko tam) jest znacznie wyższa niż ta pokazywana przez urząd statystyczny. I przypominają, że skoki inflacji niekiedy zapowiadają… znaczne spadki cen akcji. Rzeczywiście, tak było w przypadku dwóch z trzech ostatnich kryzysów: bańki technologicznej (w 2000 r.) i krachu na rynku mieszkaniowym (w 2008 r.).

Chodzi o to, że inwestorzy – mając problem z oceną „prawdziwej” wartości spółek w czasie wysokiej inflacji, wykazują tendencję do odrywania wycen od rzeczywistości. To powoduje, że wycena akcji może osiągać w tym okresie poziomy znacznie przekraczające związek z podstawowymi zasadami ekonomii. A potem następuje przecena. Stąd zbyt wysoka inflacja przestaje być korzystna dla cen akcji. I to jest jeden z dylematów, które będą w przyszłości męczyły ludzi inwestujących część pieniędzy na rynku kapitałowym.

Jeśli jest prawdą, że zbliżamy się do przesilenia – czyli podwyżek stóp procentowych, które spowodują spadek rentowności spółek (bo gospodarka zacznie kręcić się wolniej) i wzrost konkurencji w postaci bezpiecznych lokat kapitału, niewykluczone, że wzrost wartości akcji na polskiej giełdzie już zbyt długo nie potrwa. Więcej na temat inwestycyjnych prognoz na erę wysokiej inflacji jest w tym artykule.

Barometr inwestycyjny F-Trust, sierpień 2021
Barometr inwestycyjny F-Trust, sierpień 2021

Z drugiej strony mówimy Wam od dawna, że inwestowanie oszczędności to powinien być proces ciągły, systematyczny i niezależny od bieżącej koniunktury gospodarczej. Jeśli przez 10 ostatnich lat indeks WIG średnio przyniósł 7%, to przecież miał w tym czasie aż cztery lata, w których akcje nie zyskiwały w ogóle albo wręcz traciły na wartości. Dopiero zignorowanie bieżących wydarzeń i cierpliwe robienie swojego pozwala uniknąć wchodzenia na rynek na szczycie i uciekania w najgorszym możliwym momencie.

„Inwestorzy nie powinni śledzić informacji w mediach, tylko przyjąć długoterminową strategię inwestowania. To, że nowy rekord na giełdzie został ustanowiony w chwili ogłoszenia danych o wysokiej inflacji, to nie przypadek. Każdy, kto ma taką możliwość, ucieka od „pieniądza”. Aby oszczędności nie traciły na wartości, nie mogą być trzymane w gotówce czy na depozycie. Coś z nimi trzeba zrobić. Rosną ceny akcji, rosną ceny mieszkań, rosną ceny gruntów, drożeją nawet samochody… używane, bo na nowe jest taki popyt, że brakuje półprzewodników potrzebnych do produkcji. Owszem, mieliśmy w historii świata epizody inflacyjne takie jak w latach 70. w USA, ale to, co się dzieje teraz, nie miało precedensu. Wtedy świat wyglądał inaczej, nie było tyle możliwości inwestycyjnych. Teraz każdy może sobie kupić akcje czy ETF-y. Może to zrobić w smartfonie, czekając na tramwaj”

– mówi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. A więc z jednej strony mamy najwięcej w historii wydrukowanego przez banki centralne pieniądza, z drugiej zaś strony – próbę jego ulokowania w aktywach, które chronią przed inflacją. Jak długo to może trwać? Bo kiedyś rzeczywiście musi się skończyć.

„Pieniędzy na rynku z powodu rekordowego przyrostu długu jest tak dużo, że nawet pierwsze podwyżki stóp procentowych w USA nie zmienią trendu – nie jesteśmy w normalnym cyklu koniunkturalnym. Co nam zagraża? Wzrost cen, inflacja. Grożą nam olbrzymie problemy po stronie podaży – na świecie zaczyna brakować coraz większej ilości i liczby towarów. Firmy inwestują, bo chcą nadążyć za tym popytem. Ale wynikający z tego wzrost cen zacznie uderzać w dochody konsumentów i popyt na coraz droższe produkty w końcu spadnie. I recesja gotowa”.

„Śmieciowa fala” światowej hossy. Ale czy trzeba już się bać?

Co na to Piotr Kuczyński? Co by poradził nam, zwykłym szaraczkom? Odpowiedź jest – zdaniem Kuczyńskiego – prosta i „siedzi” w naszych głowach. „Żaden analityk nie przewidzi skali ludzkiej chciwości, gdy jest hossa, i strachu, gdy jest bessa”. Jeśli ktoś mówi inaczej, to po prostu ściemnia – mówi Kuczyński. A tak trochę mniej filozoficznie?

„Akcje w USA są dramatycznie przewartościowane, w Europie Zachodniej – po prostu przewartościowane, w Polsce są tanie, a akcje spółek zaliczanych do WIG20 są „jak za darmo”. W Polsce możemy być świadkami „śmieciowej fali”. Gdy na głównych rynkach wyceny są już bardzo wysokie, a akcje dramatycznie przewartościowane, globalne fundusze inwestycyjne zaczynają szukać miejsc, gdzie jest choć trochę taniej. I znajdują Polskę. Ale to może być dowód na to, że zaczęła się ostatnia fala światowej hossy, która w ostatnich latach omijała Polskę i największe nasze spółki”

– mówi Piotr Kuczyński. Zatem ryzyko lokowania pieniędzy na rynku kapitałowym rośnie. Ale z drugiej strony – słuchając Przemysława Kwietnia – wygląda na to, że to nie jest klasyczny cykl gospodarczy, który pokazałem na ostatnim wykresie powyżej. A zatem koniec hossy może się przesunąć i nie wiadomo na jakim poziomie cen się ona zatrzyma. To zależy od tego, jak wysoko zawędruje inflacja i jak będą na nią reagowały banki centralne. Zobaczcie, co się wyrabia na giełdzie akcji w Argentynie:

rekordowa inflacja i rekordy na GPW
rekordowa inflacja i rekordy na GPW

Z drugiej strony – jak z kolei zauważa Tomasz Hońdo z Quercus TFI– coraz bardziej wyraźna jest rozbieżność między stale drożejącymi akcjami w USA a rynkami wschodzącymi, na których już widać lekką zadyszkę:

Akcje amerykańskie kontra akcje na rynkach wschodzących
Akcje amerykańskie kontra akcje na rynkach wschodzących

Być może WIG, który przez ostatni rok urósł o 37%, przez kolejny rok pójdzie w górę o drugie tyle? A może jesteśmy już blisko podwyżek stóp i przesilenia? I trzeba się spodziewać raczej spadku cen akcji o 20-25%? Pewnych wskazówek można szukać na wykresach publikowanych przez Wojciecha Białka, jednego z najbardziej doświadczonych analityków rynkowych.

Zatrudnienie a stopy procentowe w USA
Zatrudnienie a stopy procentowe w USA

Na powyższym wykresie widać wzrost zatrudnienia w USA (czarna linia), linia trendu dotycząca tegoż zatrudnienia (czerwona linia) oraz poziom stóp procentowych w USA (niebieskie schodki). Jak zauważycie, przekroczenie linii trendu przez poziom zatrudnienia zwykle powodowało początek cyklu wzrostu stóp procentowych. W naszym przypadku będzie to oznaczało duże ryzyko końca hossy na rynkach akcji na całym świecie. Białek pisze w swoim komentarzu tak:

„W poprzednim cyklu stóp procentowych FED zaczął podnosić ich wysokość w grudniu 2015 r., gdy poziom zatrudnienia w USA wzrósł do 143 milionów osób. Obecnie wynosi już 147 milionów osób. Ale oczywiście z czasem poziom naturalnego zatrudniania w USA rósł. I w 1987 roku FED zaczynał podnosić stopy, gdy zatrudnienie sięgnęło 100 mln osób, w 1994 roku, gdy zatrudnienie sięgnęło 112 mln osób, w 2004 roku, gdy zatrudnienie sięgnęło 131 mln osób, a w 2015 roku, gdy zatrudnienie sięgnęło 143 mln osób. Więc trzeba chyba ten długoterminowy trend uwzględniać i obecnie można sądzić, że FED zacznie jednak podnosić stopy procentowe, gdy poziom zatrudnienia w gospodarce USA przekroczy 150 mln osób”.

Ponieważ nie znamy odpowiedzi na to pytanie (a co gorsza, nie daje jej też historia, bo nic podobnego się w historii nie zdarzyło), trzeba po prostu robić swoje, czyli część swoich oszczędności spokojnie i systematycznie lokować na rynku kapitałowym, licząc na to, że przez kolejnych 10 lat – niezależnie od tego, kiedy nastąpi przesilenie – ceny akcji znów będą rosły o średnio 7% rocznie.

O TYM, JAK BRONIĆ SIĘ PRZED INFLACJĄ ROZMAWIAMY Z PAWŁEM MIZERSKIM Z UNIQA TFI:

———

SKORZYSTAJ Z NAJLEPSZYCH BANKOWYCH OKAZJI:

Obawiasz się inflacji? Sprawdź też „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

———

SPRAWDŹ INWESTYCJE ZE ZNAKIEM JAKOŚCI SAMCIKA:

>>> Oszczędzaj na emeryturę i dostań 400 zł „samcikowej” premii. Chcesz dostać 200 zł premii za zainwestowanie 2000 zł albo 400 zł premii za zainwestowanie z myślą o dodatkowej emeryturze 4000 zł? Kliknij ten link albo ten link oraz wpisz kod promocyjny msamcik2021.

>>> Zainwestuj ze mną w fundusze z całego świata bez prowizji. Chcesz wygodnie – przez internet – oraz bez żadnych opłat lokować pieniądze w funduszach inwestycyjnych z całego świata? Skorzystaj z platformy F-Trust rekomendowanej przez „Subiektywnie o Finansach”. Kupuję tam fundusze. Inwestowanie bez opłat dystrybucyjnych po wpisaniu kodu promocyjnego ULTSMA. w tym poradniku najważniejsze rady, w co teraz inwestować.

>>> Wypróbuj fundusze od najsłynniejszych firm zarządzających na świecie. Może warto trzymać pewną część swoich oszczędności pod zarządzaniem ludzi, którzy mogą o sobie powiedzieć: „osobiście znam Warrena Buffeta”? Fidelity, Schroeders, AllianceBernstein – fundusze tych legendarnych firm dostępne są dla klientów mBanku. Zachęcam do sprawdzenia na tej stronie.

>>> Zainwestuj z robotem Investo od ING. Na świecie ludzie, którzy nie mają ogromnych oszczędności i nie znają się na inwestowaniu, coraz częściej korzystają z robodoradców. Jak działa taki automat pomagający w inwestowaniu pieniędzy? Zapraszam do przeczytania tutaj. Jak dzięki niemu ludzie na Zachodzie inwestują pieniądze? Przeczytaj tutaj. W Polsce usługi robodoradztwa oferuje od niedawna swoim klientom ING Bank. Można z nich skorzystać, zakładając Investo za pomocą serwisu internetowego albo aplikacji mobilnej. Zapraszam, więcej szczegółów pod tym linkiem. Wkrótce opiszę swoje prywatne doświadczenia z Investo po zainwestowaniu tam własnych oszczędności. Już teraz zapraszam natomiast do obejrzenia klipu wideo, w którym opowiadam, z czym to sie je (dosłownie!). A także do posłuchania podcastu, w którym rozmawiam z ekspertem od robodoradców. Więcej na temat działania Investo oraz pobieranych od klientów opłat napisałem tutaj.

——-

Posłuchaj podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”: czy opłaca się założyć spółkę, żeby uciec przed „Polskim Ładem”?

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy z Samirem Kayyali, doradcą podatkowym, przedsiębiorcą i wykładowcą. Zadaliśmy mu kilka ważnych pytań w sprawie „Polskiego Ładu”:

>>> czy planowane przez rząd obniżenie „nieodliczalnej” składki zdrowotnej z 9% do 3% pozwala cieplejszym okiem spojrzeć na zmiany podatkowe? Czy przedsiębiorcy mogą odetchnąć z ulgą? (od 02:26)
>>> Rząd zachęca przedsiębiorców do przejścia na ryczałt. Czy faktycznie warto? (od 15:45)
>>> Czy dobrym sposobem na ucieczkę od wyższych podatków może być przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę? Jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania? Od jakiej skali działalności to się może opłacić? (od 20:48)
>>> „Polski ład” może namieszać na rynku mieszkaniowym. Czy koszty najmu wzrosną? Co z ulgą mieszkaniową? (29:15)
>>> Zapłata za towar droższy niż 20.000 zł tylko w formie bezgotówkowej – proponuje się w „Polskim ładzie”. Czy zakaz płacenia gotówką wysokich rachunków ma sens? (37:11)
Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem oraz na popularnych platformach podcastowych: Google Podcast, Apple Podcast i Spotify

źródło zdjęcia: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
25 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Piczer
15 dni temu

Należy kupić mieszkanie, najlepiej na prestiżowym Bemowie, bliskim do centrum Ursusie lub luksusowej Białołęce.

Admin
15 dni temu
Reply to  Piczer

Od Białołęki to niech się Pan/i Szanowny/a łaskawie odstosunkuje, bo ja tam mieszkam ;-)).
A Bemowo? Nosz… kurde, toż to sam nasz krajowy szejk tam inwestuje ;-):
https://subiektywnieofinansach.pl/6-900-zl-m-kw-czy-daniel-obajtek-rzeczywiscie-ubil-dobry-interes/

Marcin staly czytelnik
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, gratuluje wyboru, bo ja rowniez na Bialolece. I uwazam, ze to swietne miejsce do zycia. Duzo lepsze niz betonowy Ursynow czy zatloczone Srodmiescie. Nad Zegrze blisko, centra handlowe do wyboru do koloru a do tego silownia Pana Burneiki, ktory rowniez mieszka na Bialolece, wiec ta dzielnica ma cos w sobie.

Admin
15 dni temu

Też tak sądzę i pozdrawiam sąsiada 😉

Ralf
15 dni temu
Reply to  Piczer

Jedyna prestiżowa miejscówka na Bemowie, to akademiki WAT, a na Białołęce to mikro apartamenty inwestycyjne dotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości 😉

Admin
15 dni temu
Reply to  Ralf

A które to? 😉

Frycowe Płacę
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Osiedle Coopera na prestiżowym Bemowie.

Sławek
15 dni temu

Wydaje mi się, że idą czasy gdy gotówka będzie rządziła i warto już teraz się na to przygotować. Oczywiście mogę się mylić i nikogo nie zachęcam do wycofywania się z giełdy, czy rezygnacji z inwestowania w nieruchomości.

Admin
15 dni temu
Reply to  Sławek

Tak, w momencie, gdy rozgrzeje się walka z inflacją a rynki kapitałowe będą przegrzane, ani obligacje, ani akcje, ani chyba nawet metale szlachetne nie będą miały dobrej passy. Trzeba się na to przygotować mentalnie, aczkolwiek ja mam podejście długoterminowe i nie zajmuję się spekulowaniem, więc będę co najwyżej w pewnym stopniu korygował swój portfel inwestycji

Marcin staly czytelnik
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Kiedys Pan pisal i ja sie tego trzymam (bo uwazam podobnie), ze warto inwestowac dlugoterminowo w spolki globalne. Mam w swoim portfelu Apple, Microsoft, Johnson & Johnson, Colgate, PG, Nvidie, 3M i zadnego z tych zakupow w tej chwili nie zaluje najmniej to 15% na plusie na nich a niektore ponad 30%. I jakas symboliczna dywidenda tez czasem wpadnie.

Admin
15 dni temu

I słusznie, co prawda te akcje teraz są drogie, ale z drugiej strony wartość pieniądza, w którym są wyrażone ceny, jest coraz mniejsza, więc trudno ocenić czy to jest cena uzasadniona czy nie

Marek
15 dni temu

Wpis dobry, informuje mniej doświadczonych o tym, by nie ulegać zbiorowej euforii. Obecna sytuacja bardzo mi przypomina poprzednią hossę. Też wszędzie artykuły o nieruchomościach i giełdzie, wszystko rosło i tak miało być już trwale. Tylko pytanie: jesteśmy w odpowiedniku 2006 roku czy 2007? Trzeba wiedzieć, że WIG od swojego minimum w 2020 urósł już o 100%. Warto też wiedzieć, że „Przez ostatni rok indeks WIG poszedł w górę o 37%. Biorąc pod uwagę ostatnich pięć lat – mamy wzrost o 48%. Patrząc przez pryzmat ostatnich 10 lat – 68%.”, ale przez ostatnie 14 lat wzrósł tylko o 20,1%. I z… Czytaj więcej »

Admin
15 dni temu
Reply to  Marek

Skoro jesteśmy w stanie znaleźć okres, od którego licząc zwrot na akcjach nie wynosi tych zwyczajowych 7% w skali roku, to znaczy, że jeszcze jest potencjał do wzrostu :-). Podzielam Pańskie spojrzenie/pytanie, że warto byłoby wiedzieć czy jesteśmy w 2006 r. czy w 2007 r. Pytanie czy to się w ogóle da porównać z czymkolwiek. Mamy totalnie zaburzoną emisję pieniądza, więc w zasadzie trudno szukać porównania z czymkolwiek…

Marek
15 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Cytowany we wpisie Kuczyński dość często się śmieje, że ludzie w każdej hossie twierdzą, że tym razem jest inaczej, ale zawsze jest tak samo.

Admin
15 dni temu
Reply to  Marek

W pewnym sensie ma rację, bo mechanizm psychologiczny jest ten sam (a to on rządzi). Uwarunkowania są jednak inne (ilość pieniądza na rynku, nierównowagi gospodarcze)

Ralf
15 dni temu

W tym kraju wszystko już jest nienormalne – nieroby stoją za rekordową konsumpcją, złoty szoruje d… po dnie, inflacja pod korek, ale to franciszek i ojro spadają. Dolara nie liczę, bo to waluta geriatryków, drukowana niczym papier toaletowy.
Na zdrowy rozum – to nie ma szans się utrzymać. Będzie jak z zamachem na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda.

Sauk
15 dni temu

Nauczcie Pana Irka liczyć procenty. Naprawdę wypada na takim portalu.
7% zwrotu rocznie przez dziesięć lat to 97% wzrostu całkowitego. Skoro giełda dała zarobić 68% przez dekadę, to rocznie zarabiała nie 7%, ale średnio 5.3%.

Admin
15 dni temu
Reply to  Sauk

OK, to uproszczony rachunek, nie uwzględniający procentu składanego. 1000 zł z roczną kapitalizacją i zyskiem 5,3% daje 1680 zł po dziesięciu latach. Z codzienną kapitalizacją – 1699 zł.

Sauk
14 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Uproszczony i w tym przypadku nieprawdziwy. Wchodząc na giełdę robimy to m.in. dlatego, żeby ochronić się przed inflacją, a w jej przypadku procent składany też działa. Mówienie więc, że polska giełda daje zarabiać 7% rocznie i chroni przed inflacją jest pewnego rodzaju nadużyciem. Bo obecnie inflacja dobiła do 5.4%, a giełda dawała zarabiać nie 7%, ale 5.3% rocznie. Oczywiście nie wiemy jak to będzie wyglądać w przyszłości, ale jeśli procenty inflacji składamy, to procenty które generuje giełda też powinniśmy, bo jeśli tego nie robimy porównujemy gruszki do jabłek.

Admin
14 dni temu
Reply to  Sauk

Będziemy się starali zawsze podawać takie liczby w dwóch postaciach – prostej (zwykła suma arytmetyczna) i uwzględniającej procent składany. Wydaje mi się, że w przyszłości nominalne stopy zwrotu po prostu zwiększą się o ekstra-inflację

Adam
15 dni temu

Żeby uniknąć kupienia akcji na szczycie najlepiej podzielić oszczędności (łącznie z ew. szacowanymi dodatkowymi wpływami w kolejnych miesiącach) np. na 12-24-48 części i regularnie kupować co miesiąc czy co tydzień lub dwa, niezależnie od aktualnego kursu. Wtedy raz się kupi na szczycie, ale może innym razem blisko dołka, a uśredniona cena kupna w dłuższej perspektywie zawsze wypłaci godziwym zyskiem, a jeśli spółka jeszcze będzie regularnie płacić dywidendy, to już w ogóle będzie pięknie.

jsc
13 dni temu

(…)W tym tygodniu docierają do nas dwie najważniejsze gospodarcze wiadomości miesiąca, roku, dekady, a nawet dwóch.(…)
Dla mnie kluczową wiadomością gospodarcząto były rozmiary klęski żywiołowej na Wschodnim Wybrzeżu…
Pomyślcie co wyjdzie z punktowego wzmożenia inwestycyjnego, aby naprawić szkody z widmem lockdownu nad całym kraju… stagflacja, a co za tym kryzys, który może przebić ten z 2008. A zacznie się on dość szybko, bo po oszacowaniu roszczeń odszkowawczych do ubezpieczalni, które wywalą poza skalę… sam Manhatann do grube miliardy USD.

jsc
13 dni temu

(…)Rekordowa inflacja. I podwyżka stóp zanim się obejrzysz(…)
To już może nie pomóc… jak ruszy odbudowa infrastruktury na Wschodnim Wybrzeżu to USA zaczną ciągnąć stal jak taką skalę jaką robią to Chiny, a to będzie potężny silnik machiny inflacyjnej.

jsc
13 dni temu

(…)Rekordowa inflacja? Polacy na nowo wpadają w objęcia giełdy (ale też ETF-ów, obligacji, nieruchomości…)(…)
Teraz po klęsce żywiołowej na Wschodnim Wybrzeżu ceny budowlane mogą wystrzelić w kosmos co zwiastuje rewolucję w nieruchomościach… to będzie olbrzymie ryzyko spadnięcia z rowerka.

Ponewka
10 dni temu

Zaraz wejdzie narracja że jedyną metodą walki z inflacją jest podniesienie stóp procentowych. To w rzeczywistości może pomóc ale jedynie kosmetycznie. Podstawowa zasada ekonomii mówi o tym, że w celu zwalczenia inflacji rząd musi rozpocząć cięcia budżetowe, a w pierwszej kolejności zmniejszyć skalę nowych inwestycji, ograniczyć koszty administracyjne (vide podwyżki, premie dla posłów i urzędników wysokiego stopnia), a najważniejsze – zmniejszyć nakłady na socjal. Dopiero gdy powyższe działania nie przyniosą zadowalającego efektu można wprowadzić wyższe stopy. Teraz to prawda, są niskie, powinny być pewnie 0,5% albo 0,75%, jednakże wprowadzenie 2-3% stóp to zwyczajne „udupienie kredyciarzy”. Sam jestem kredyciarzem, ale spłacę… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!