28 kwietnia 2021

Wszyscy przez lata się śmiali z tych funduszy. A dziś to one są przystanią pewnego zysku, gdy wszystko inne zawodzi

Wszyscy przez lata się śmiali z tych funduszy. A dziś to one są przystanią pewnego zysku, gdy wszystko inne zawodzi

Fundusze obligacji – tak dobrze spisujące się w zeszłym roku – dostały zadyszki. Od początku roku są jak depozyty bankowe. Nie zarabiają pieniędzy, a niektóre nawet tracą. Jak długo potrwa flauta? Czy klienci, którzy w ciągu roku przenieśli do nich 25 mld zł nowych oszczędności, wykażą cierpliwość? Czy warto inwestować w fundusze obligacji? I czy jest jakaś alternatywa?

Ostatni rok zmusił wielu niedoświadczonych ciułaczy do tego, żeby wreszcie wystawić nos z banku. Choć już od wielu lat słyszeli o tym, że nie można trzymać wszystkich oszczędności w jednym miejscu – choćby bezpiecznym i gwarantowanym – dopiero spadek oprocentowania depozytów do zera był motywacją, żeby pomyśleć o ulokowaniu części oszczędności gdzieś indziej.

Zobacz również:

Pierwszym wyborem dla jednych były obligacje skarbowe (te długoterminowe gwarantują stopę zwrotu 1% powyżej inflacji), dla innych fundusze inwestujące w polskie lub światowe obligacje. Do obligacji skarbowych w ciągu roku popłynęło 31 mld zł naszych oszczędności, zaś do funduszy obligacji – 25 mld zł.

Wyższe zyski dały w zeszłym roku fundusze obligacji. Powód? Gdy spadają stopy procentowe, zaś fundusze mają wypełnione portfele „starymi” obligacjami, dającymi wyższe oprocentowanie, to te „starocie” stają się na rynku przedmiotem pożądania. Ich ceny rosną, a fundusze zarabiają. W zeszłym roku fundusze obligacji dały średnio po 6-7% zysków, a jak ktoś miał trochę szczęścia – to i kilkanaście procent. Bez porównania więcej, niż można zarobić w banku. A ryzyko niskie.

Czytaj też: Które obligacje skarbowe wybrać i jak w nie zainwestować?

Koniec eldorado. Czy warto inwestować w fundusze obligacji?

Historyczne stopy zwrotu ściągają do funduszy obligacji nowe pieniądze, ale… czasy się zmieniły. Od początku roku fundusze obligacji przestały zarabiać pieniądze dla swoich klientów. Te, które inwestują w długoterminowe obligacje na rynku krajowym są ok. 0,6-0,9% na minusie. Te, które inwestują w obligacje na rynkach globalnych – średnio 1-2% na minusie.

Co się stało? Sytuacja się odwróciła, bo o ile w zeszłym roku – gdy stopy procentowe spadały – fundusze miały w portfelach prawdziwe skarby (obligacje wcześniejszych serii z gwarantowanym wyższym procentem) to teraz pojawiają się obawy, że rosnąca inflacja spowoduje konieczność podwyższenia stóp procentowych. A to oznacza, że inwestorzy czekają na nowe emisje obligacji, gardząc tymi, które są w portfelach funduszy inwestycyjnych. Opisywałem to zjawisko na przykładzie amerykańskich obligacji skarbowych, których oprocentowanie stało się wyższe niż… polskich.

Nie wiadomo jak długo ta sytuacja potrwa. Jedni mówią, że tylko dłuższą chwilę, inni – że nawet cztery lata. Czy udziały w funduszach obligacji mogą stać się pułapką dla tych, którzy przenieśli do nich pieniądze z depozytów bankowych, licząc na wyższe „oprocentowanie”? Aż tak daleko z wyciąganiem wniosków bym się nie posunął. Ale czy warto inwestować w fundusze obligacji?

„Trzeba oczekiwać, że wzrost rynkowych stóp procentowych, a tym samym mniejsza atrakcyjność już wyemitowanych obligacji, muszą nastąpić, bo jest to czymś naturalnym. Warto, żeby uczestnicy funduszy dłużnych o tym pamiętali. To jednak nie oznacza, że nie warto mieć funduszy obligacji w portfelu. Może ich udział w stopie zwrotu będzie mniejszy, ale zapewniają one łagodzenie zmienności w portfelu oraz stanowią swojego rodzaju ubezpieczenia na wypadek niepokojów na świecie, gdy inwestorzy zaczną szukać tzw. bezpiecznych przystani”

– mówi Jędrzej Janiak z platformy F-Trust, która pomaga w łatwym i zdalnym inwestowaniu w fundusze inwestycyjne. Ale – jak widzicie – na jakiś czas z krociowymi zyskami z obligacji możemy się pożegnać. Przynajmniej jeśli nie nastąpi jakieś załamanie na rynkach akcji, które spowoduje, że kapitał panicznie zacznie szukać „bezpiecznych przystani”, czyli nawet nisko oprocentowanych obligacji.

Jakie więc jest rozwiązanie dla tych, którzy chcieliby mimo wszystko powalczyć z inflacją? Oczywiście przy założeniu, że część pieniędzy pozostaje w funduszach obligacji, które traktujemy jako „ubezpieczenie”?

Pierwszą opcją wydaje się zwiększenie udziału w portfelu obligacji antyinflacyjnych. Będąc inwestorem indywidualnym mamy łatwo, bo rząd daje nam np. obligacje czteroletnie, których oprocentowanie wynosi 1,3% w pierwszym roku oraz tyle, ile inflacja plus 0,75% w trzech kolejnych latach. Przy założeniu, że inflacja będzie krążyła wokół 3-4% mówimy o dochodzie w okolicy 4-5% w skali roku.

Z tych funduszy wszyscy się śmiali. Teraz to one najłatwiej zarabiają pieniądze

Drugim sposobem jest poszukanie takiego funduszu inwestycyjnego, który specjalizuje się w zakupach obligacji krótkoterminowych. A więc takich, którym do końca „życia” – czyli do wykupu – pozostało już tylko kilka miesięcy albo np. rok. Czy warto inwestować w fundusze obligacji krótkoterminowych?

Ceny rynkowe takich obligacji są znacznie mniej zmienne, niż obligacji długoterminowych (jeśli ktoś spodziewa się podwyżki stóp procentowych to prędzej kupi „na przeczekanie” obligację kończącą „życie” za rok, niż za 10 lat). W poprzednich latach tego typu fundusze były otoczone pogardą inwestorów-amatorów. Nie potrafiły pobić ani depozytów bankowych (dających 2-3% rocznie), ani funduszy obligacji długoterminowych.

Ale teraz nadszedł ich czas. Na funduszu obligacji krótkoterminowych nie zarobimy fortuny, ale ten 1-1,5% w skali roku może da się uciułać. Zawsze to lepiej, niż zero w banku lub w „normalnym” funduszu obligacji.

Jak takie fundusze „pracują”? Podam kilka przykładów, pierwszych z brzegu. Nie traktujcie tego, jak jakąś rekomendację, bo to nie są ani najlepsze fundusze na rynku, ani nie są w moim portfelu, po prostu są jednymi z tych, które dość dobrze pokazują o co chodzi w funduszach obligacji krótkoterminowych. Otóż jest sobie fundusz NN specjalizujący się w obligacjach krótkoterminowych. W poprzednich latach zarabiał po 1-2%, więc pewnie pies z kulawą nogą się nim nie interesował. Ale teraz… też będzie zarabiał ten 1%, podczas gdy inne fundusze obligacji już nie.

Tajemnica kryje się w tzw. duration, czyli średnim czasie „życia” obligacji w jego portfelu. Te cyferki w tabelce największych pozycji w portfelu to miesiąc i rok wykupu obligacji. Wykres pochodzi z zeszłego roku, więc jest nawet jedna seria z terminem wykupu w 2020 r. Ale są też obligacje, które zakończą „życie” w 2021 r., czy 2022 r.

„Normalny” fundusz obligacji może być zapakowany np. obligacjami 10-letnimi, których tutaj albo nie ma wcale, albo jest ich bardzo mało. W czasie spadku stóp procentowych te długoterminowe obligacje dają takie zyski, że fundusz obligacji może pokazać 6-7% rocznej stopy zwrotu. Ten fundusz ma w większości krótkie obligacje, więc nigdy nie pokaże (i nigdy nie pokazał) 7% zysku. Ale też nie pokaże -2%, a inne mogą.

Albo ten fundusz od Allianza. Też jest dość ciekawy, bo ma nie tylko obligacje państwowe, ale też listy zastawne emitowane przez banki, czy obligacje covidowe Banku Gospodarstwa Krajowego.

Czy warto inwestować w fundusze obligacji korporacyjnych? Niby „obligacyjne”, ale…

Można też próbować „zaatakować” rynek obligacji korporacyjnych. Są i takie fundusze – kupują obligacje emitowane przez prywatne firmy, z dość wysokim oprocentowaniem i również niepomijalnym ryzykiem defaultu (czyli, że firma nie wykupi obligacji, ogłaszając bankructwo).
Dzięki wysokiemu oprocentowaniu takich obligacji ich ceny rynkowe jako-tako się trzymają. Ale każde zawirowanie w gospodarce sprawia, że wypłacalność firm spada, a inwestorzy uciekają od obligacji korporacyjnych. Kiedy wybuchła pandemia Covid-19 niektóre z takich funduszy straciły po kilkanaście procent wartości! A przecież inwestowały „tylko” w obligacje, które kojarzą się z bezpieczeństwem.

Oczywiście – jak pokazuje przykład tego funduszu (NN Globalny Długu Korporacyjnego) długoterminowe lokowanie oszczędności w obligacje emitowane przez firmy ma sens, choć trzeba się liczyć, że w jednym, czy drugim roku zanotujemy kilku, kilkunastoprocentowe straty. Ogólnie jednak w porównaniu z tym, co można uzyskać na rynku depozytów (przynajmniej tych hurtowych – to ta szara linia) – nie ma krzywdy.

Jaki jest profil inwestycji funduszy długu korporacyjnego pokazuje karta informacyjna przykładowego funduszu Black Rock Global High Yield Fund. Inwestuje on np. w obligacje emitowane przez meksykańską rafinerię, czy francuską spółkę energetyczną. Najciekawsze jest zestawienie ratingów kredytowych obligacji trzymanych przez ten fundusz.

Nie uświadczycie tam utrabezpiecznych obligacji o ratingach AAA, malutko jest choćby tylko z pojedynczym A. Są tam głównie obligacje firm o wiarygodności umiarkowanie wysokiej – BB oraz B. Czy warto inwestować w fundusze obligacji korporacyjnych? Krótko pisząc: to zarabia, ale nie „za darmo” – trzeba się trochę spocić, żeby wybrać obligacje, które nie „zdefaultują”.

A na koniec jeszcze wykres funduszu Pimco, inwestującego w dług korporacyjny. Wklejam go, żeby pokazać, że w tym przypadku słowo „obligacje” nie powinno się łączyć ze słowem „bezpieczne”. Ten fundusz też inwestuje w obligacje emitowane przez firmy – i generalnie nie najgorzej na tym wychodzi – ale to zajęcie dla ludzi o żelaznych nerwach. Goście potrafili w kilka dni zanihilować zyski swoich klientów za ostatnie trzy lata. Potem wszystko odrobili, ale… Wahania jak w niejednym funduszu akcji.

To jest jakiś pomysł na przetrwanie kiepskich czasów na rynku obligacji emitowanych przez rządy oraz na czas podwyżek stóp procentowych, jednak warto sobie zdawać sprawę z ryzyka, które w przypadku takich funduszy nie jest niskie.

Chcesz chronić pieniądze przed inflacją? Czas na kolejny krok w inwestowaniu

W jednym z poprzednich wpisów opowiadałem o funduszach, które też inwestują de facto w dług korporacyjny, ale taki krótkoterminowy – czyli w faktoring (odsyłam do tego tekstu, bo przedstawiony w nim pomysł na uratowanie się przed inflacją wygląda na dość rozsądny – choć też niepozbawiony ryzyka).

Jędrzej Janiak uważa, że takie czasy, jakie dziś mamy – wyjątkowo trudne do inwestowania, bo akcje drogie, a obligacje przestały zarabiać – oznaczają niestety, że aby uzyskać sensowny procent ze swoich inwestycji trzeba nieco zwiększyć wahliwość (czyli krótkoterminowe ryzyko) portfela.

„Trzeba po prostu zrobić kolejny krok. Pierwszym było wyjście z bankowego depozytu do funduszy obligacji. Teraz czas na rozbudowanie portfela poprzez np. fundusze mieszane, czyli takie które poza obligacjami niewielką część pieniędzy inwestują również na rynku akcji. Można też samodzielnie zbudować portfel inwestycyjny, w skład którego wejdą odpowiednio dobrane fundusze obligacji z domieszką funduszy akcji. Z pomocą mogą przyjść tutaj portfele modelowe F-Trust, które konstruujemy dla kilku profili ryzyka”

Co do funduszy mieszanych to zawsze miałem mieszane uczucia, bo opłaty za zarządzanie miały zbyt wysokie jak na zwykły miks akcji i obligacji. Zawsze wolałem kupić sobie fundusz (albo ETF) inwestujący w globalne akcje oraz fundusz obligacji jako dwa oddzielne produkty (na dziś zapewne powinien to być miks „zwykłego” funduszu obligacji i takiego, który inwestuje w papiery krótkoterminowe).

Mój portfel modelowy: antyinflacyjne obligacje, krótkoterminowe obligacje, trochę „emerytury” i akcji globalnych

A co do portfeli modelowych F-Trust, to ja również je polecam. Przypomina to trochę robodoradztwo a la Finax, które od czasu do czasu pojawia się na „Subiektywnie o finansach”. Wypełniamy ankietę i system „wypluwa” nam listę kilku funduszy inwestycyjnych, które możemy od razu kupić przez internet.

To jest o tyle fajne, że już uwzględnia to wszystko, o czym piszę w tym tekście – odpowiada na pytanie czy warto inwestować w fundusze obligacji. Odpowiedź jest prosta: jeśli obligacje to antyinflacyjne, że jeśli fundusze obligacji, to przede wszystkim krótkoterminowych, że może trochę długu korporacyjnego, a także przyda się domieszka akcji.

Żeby skorzystać z takiej „portfelowej” porady od F-Trust wystarczy zarejestrować się na ich platformie (w tym celu podać e-mail oraz wymyślić hasło, a potem potwierdzić rejestrację otwierając powitalną przesyłkę e-mailową i klikając link weryfikacyjny) oraz przejść przez krótką ankietę z pytaniami o nasze doświadczenia w inwestowaniu.

System wszystko „zmieli” i zrobi nam po pierwsze modelowy portfel funduszy, a po drugie z listy wszystkich dostępnych na platformie wybierze te, które do nas pasują. To oczywiście nie oznacza, że nie możemy ich samodzielnie kupić, ale po prostu oni (F-Trust) nie mogą nam ich rekomendować, ani wkładać do żadnego portfela modelowego.

Mój portfel modelowy został złożony z jednego funduszu inwestującego w obligacje antyinflacyjne (od Allianza, 25% portfela), dwóch inwestujących w obligacje krótkoterminowe (od Generali i Skarbca, w sumie prawie połowa portfela), jednego funduszu „emerytalnego”, czyli obligacyjnego z małą domieszką akcji oraz dwóch funduszy akcyjnych (po mniej, niż 10% portfela każdy – akcji europejskich i akcji globalnych – Caspar i Skarbiec).

Powiem tak: ten ich system „wypluł” bardzo fajny, przemyślany portfel funduszy inwestycyjnych, przygotowany na dokładnie tę erę, którą teraz mamy. Wszystko bezpłatnie oraz w ciągu jakichś pięciu minut. Mogę ściągnąć sobie pdf-a, obejrzeć wykresy wszystkich funduszy, zerknąć na ich karty informacyjne. Rekomendowane fundusze mogę sobie kupić od razu przez internet na platformie F-Trust.

Jak dostać darmową poradę w pięć minut?

Na ten moment rynkowy, w którym nawet inwestowanie w „głupie” obligacje przestało być łatwe, taka pomoc w ułożeniu portfela to naprawdę fajna rzecz. Zwłaszcza, że jest bez zobowiązań – jak nie chcesz, to nie musisz u nich nic kupować. Ale skorzystać z niegłupiej rady zawsze warto.

Jeśli ktoś z Was chce zobaczyć portfel modelowy od F-Trust, to wystarczy zarejestrować się pod tym linkiem (tak, jak napisałem wyżej, na start wystarczy e-mail i hasło) oraz wypełnić ankietę. Jeśli będziecie chcieli od razu kupić sobie polecane przez F-Trust fundusze, to na wszelki wypadek pamiętajcie, żeby wpisać kod promocyjny ULTSMA.

Zwalnia on z opłat dystrybucyjnych, które mogą się pojawić przy niektórych funduszach. Z reguły zakupy funduszy przez internet są darmowe, ale może się zdarzyć, że traficie fundusz, który jednak pobiera opłatę przy zakupie. Dzięki kodowi ULTSMA – przygotowanemu specjalnie dla czytelników „Subiektywnie o finansach” – wszystkie fundusze, które będziecie kupowali na platformie F-Trust będą dla Was darmowe. Płacicie tylko zaszytą w wynikach każdego funduszu opłatę za zarządzanie. Ale jej, inwestując w fundusze, uniknąć się nie da.

Czytaj też: Strach przed inflacją zachęca do inwestowania. A co jeśli czeka nas korekta cen akcji? Jak przygotować portfel na turbulencje?

Czytaj też: Globalny fundusz stabilnego wzrostu lekiem na zerowe stopy procentowe? Sprawdzam co w nim „siedzi”

Czytaj więcej o globalnych funduszach stabilnych: pieniądze mają być raczej bezpieczne i z odrobinką zysku. Jak to działa?

——————–

Niniejszy artykuł jest częścią rubryki „Fundusze bez tajemnic”, której Partnerem jest F-Trust, jedna z największych w Polsce niezależnych platform pozwalających kupować w jednym miejscu tysiące funduszy inwestycyjnych (lokalnych i z całego świata). F-Trust zapewnia z jednej strony wygodną obsługę transakcji online, bazę wiedzy o funduszach i statystyki ich wyników, a z drugiej strony „żywych” doradców, do których można zadzwonić i którzy – w ramach poważniejszych potrzeb klienta – dojadą we wskazane miejsce, żeby pomóc live.

obrazek tytułowy: Jeshoots.com/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tomek
2 miesięcy temu

Z tymi NN obligacji krótkoterminowych nie jest aż tak źle.
Podaje kilak wyników, za ostatnie:
12 miesięcy – 3,6%
36 miesięcy – 10%
60 miesięcy – 16%
Fundusz ten ma (na razie) taka zaletę, że jest mało zmienny i nie naraża właściciela papierów na palpitacje serca z powodu obsuwy większej niż 1%.

Papa Smerf
2 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Nie znam się na finansach i uznaję dewizę że „najprościej jest zarządzać cudzymi pieniędzmi i nie ponosić żadnej odpowiedzialności”.
Obligacje NN. Oceniam że za kolejne 36 m-cy będzie już nie 16 tylko 5-6 procent.

Krzysztof M.
2 miesięcy temu

Trudny temat na te czasy, co do akcji jest jeszcze parę firm bardzo dobrych z niską wyceną, te popularne fakt są już drogie. No cóż, bez ryzyka nie ma zarobku. Pożyteczny artykuł dla drobnych ciułaczy, pytanie czy obronią lub inaczej czy zminimalizują straty? Jeśli to poduszka finansowa, to rzeczywiście nie ma co ryzykować, zamknąć oczy i czekać lepszych czasów, choć boję się, że ta nowa ekonomia serwowana przez banki centralne podważy byt obligacji, podobnie jak lokat.

Ppp
2 miesięcy temu

Nie wiem, skąd to znam, ale powiedzonko ciekawe:
„Inwestowanie jest jak obstawianie na wyścigach – najlepiej obstawić wszystkie konie, któryś na pewno wygra.”.
Zamiast zastanawiać się, który fundusz kupić, stosuję zasadę inwestowania po trochu (zwykle 5.000zł) w KAŻDY z interesujących mnie funduszy po kolei. Mając kilka takich funduszy, oraz zebrane kolejne 5000zł do zainwestowania, dopłacam je do tego, któremu najlepiej idzie. Zauważmy, że faktycznie nie dopłacam całej kwoty, bo w międzyczasie fundusz wzrósł!
Efekt:
Suma inwestycji = 10.000zł,
Faktycznie wpłacone np. 9000-9500zł.
Pozdrawiam.

Jacek
2 miesięcy temu

Ciekawe, ale może warto rozejrzeć się po rynku za czymś niezwiązanym z rynkiem kapitałowym i ogólnie z sytuacją gospodarczą i niestandardowo zdywersyfikować portfel?
Np. OZE?
Są też inne możliwości.

Michal
2 miesięcy temu

W temacie funduszy NN – czy mozna by liczyc na artykul wyjasniajacy na czym NN w Polsce zarabia? Mam tam otware IKZE i za nic nie moge znalezc oplat (tzn. sa: „brak oplat”). I w przypadku pokazanego tutaj NN Global High Yield w polskim funduszu oplat nie ma, a juz luksemburski (?), w ktory ten polski inwestuje 100% srodkow ma oplate za zarzadzanie na poziomie 1,79.

Na czym oni w tym NN zarabiaja?

Ppp
2 miesięcy temu
Reply to  Michal

IKE/IKZE darmowe, ale przy zakupie funduszy jakieś opłaty jednak są – niższe od standardowych, ale jednak.
Pozdrawiam.

Don Q.
2 miesięcy temu
Reply to  Ppp

W NN akurat opłat transakcyjnych (za zakup) nie ma (mam tam IKZE, znam trochę termat), natomiast oczywiście są pobierane opłaty (właściwie prowizje) za zarządzanie. W przypadku IKE/IKZE są tam jednostki kategorii K, w której ta opłata jest właśnie obniżona; dla przykładu NN (L) Globalny Długu Korporacyjnego kat. K ma obecnie pobieraną opłatę 1,74%, a kat. A 2,19%.

Roman
2 miesięcy temu

A jak to przeczekanie wygląda w przypadku 12-letnich obligacji rodzinnych? 2% na dzień dobry, a potem +1,5% ponad inflację, gwarantuje lepszy wynik, niż wspomniane 4-letnie obligacje trzymane do końca i to przy założeniu, ze te 12-letnie wyjmę po 4 latach płacąc kare 2zł od obligacji… Problem jedynie tak, ze jeśli je wycofam, to bezpowrotnie tracę limit, który zbieram w ramach programu 500+. Czy to prawda? Czy może limit się powiększy o kwotę wycofanych obligacji? A drugie pytanie, to czy czasem 10-letnie obligacje EDO wycofane po 4 latach, nie dają czasem dużo lepszy wynik, niż pełne trzymanie 4-letnich? Zakładam inflację na… Czytaj więcej »

Don Q.
2 miesięcy temu
Reply to  Roman

„czy czasem 10-letnie obligacje EDO wycofane po 4 latach, nie dają czasem dużo lepszy wynik, niż pełne trzymanie 4-letnich?” — przy CPI 2,5% obecnie emitowane COI dadzą 1,3% w pierwszym roku i 0,75 + 2,5 = 3,25%, czyli od każdej 1,3 + 3,25 + 3,25 + 3,25 brutto, 1,05 + 2,63 + 2,63 + 2,63 = 8,94 zł netto od każdej (przy wyższych kwotach 8,95). EDO da 1,7% w pierwszym roku i 1 + 2,5 = 3,5% w kolejnych, czyli 1,7 + 3,56 + 3,68 + 3,81 = 12,76 zł odsetek brutto (procent składany, dlatego nie 3 × 3,50), po odliczeniu opłaty 2 zł za przedwczesny wykup zostanie 10,76 zł, po odliczeniu podatku 2,05 zł (przy wyższych kwotach 2,0444 zł) zostaje 8,71 zł, czyli przy takiej inflacji mniej, niż z COI. Natomiast gdyby CPI przez te 3 lata wynosił… Czytaj więcej »

bingo
2 miesięcy temu
Reply to  Roman

obligacje rodzinne to inwestycja dla twoich dzieci a nie dla ciebie :-). Erge zapytaj dziecięcia czy ci na to pozwala

Roman
2 miesięcy temu
Reply to  bingo

xD

Ssd
2 miesięcy temu

Kryptowaluty 1 kwartał 50%. Można pozostać w stable coianach nie wiem wychodzić do fiatów, nie płacić podatku, składać na lokaty stackowac stablecoiny przez okres bessy na 40-90% w zależności od tego czy chcemy podjąć ryzyko dźwigni czy tylko bezpiecznie przechowywać wartość. Możemy zdeponować stablecoiny w swoim własnym portfelu i poczekać na spadek btc odkupić i trzymać latami zyski idą w 2cyfr.%

bingo
2 miesięcy temu
Reply to  Ssd

A jak padnie giełda, coś się sypnie w systemie albo zbanują bitcoina to będzie płacz. To rynek nieregulowany czyli właściwie bez większej kontroli organów typu knf. Nie dla każdego

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  bingo

(…)zbanują bitcoina to będzie płacz(…)
BTC do tej pory nie jest legalnym środkiem płatniczym to kto go ma banować?

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Do delegelizacje będą potrzebne grube argumenty…

Adam S.
2 miesięcy temu
Reply to  Ssd

Kto daje te minusy? Finansowi analfabeci co wolą 0% na lokacie? Nie rozumiem waszej logiki. Liczby są wyraźnie za bitcoin i kryptowalutami.

erdwa
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Prosimy o nieprzeszkadzanie. Polacy zakochali się w krypto tak jak zakochali się w mis-iach w 2007r. Wynik będzie ten sam – tyle że straty jeszcze większe. Krypto to jest rynek nieregulowany więc duże ryzyko jest już choćby z tego tylko powodu. Duże ryzyko to i zyski potencjalnie duże a więc i straty. A to tylko jedno z ryzyk – nie największe.

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  erdwa

(…)Krypto to jest rynek nieregulowany więc duże ryzyko jest już choćby z tego tylko powodu.(…)
Nie sądzę, że brak oficjalnej regulacji to od razu brak regulacji… przecież istnieją potężne organizacje, które mają bardzo utrudniony obrót walutami FIAT. Np. parę lat temu przymknięto w Skierniewicach rezydenta narcos za prowadzenie interesów mafijnej kryptogiełdy… https://www.money.pl/gospodarka/narkotyki-i-kryptowaluta-poszukiwany-czlonek-kartelu-jest-juz-w-polsce-6439007163918465a.html

Ssd
2 miesięcy temu

Polecam posłuchać co mówi na temat dzisiejszej opłacalności obligacji trader21. Bardzo warto.

bingo
2 miesięcy temu
Reply to  Ssd

Pan trader 5 lat temu wróżył że mieszkania będą tanieć bo Glapińskie świata nie wytrzymają i stopy będą rosły, No i gdzie jesteśmy? Taki to fachowiec. W 2017 zarządzający tfi wieszczyli że to będzie słaby rok dla obligacji skarbowych a był całkiem niezły. Prędzej wprowadzą nową metodologię liczenia inflacji niż zaczną podnosić stopy do poziomów sprzed dekady. Obecna metoda jak widać nie daje rady więc można sobie wyobrazić że ktoś wpadnie na pomysł aby wywalić ceny zmienne. Albo administrowane. Albo w ogóle zlikwidować cpi i zostawić tylko core cpi. Wtedy dalej będzie można drukować, mieć niskie rentowności i zarabiać na… Czytaj więcej »

Ssd
2 miesięcy temu

Polecam też kryptowaluty 1 kwartał bezpiecznie 50% bez większych kombinacji. Ci którzy siedzą dłużej wyciągają i po 100-200%

Adam S.
2 miesięcy temu
Reply to  Ssd

Masz rację, spokojnie wyciągało się po 1000% – 10 000% na niektórych.

Piotr
2 miesięcy temu

Przy obecnym poziomie inflacji obligacje są nieopłacalne, a będzie jeszcze gorzej. Jeżeli ktoś chce ochronić swój kapitał powinien się uczyć i wejść na giełdę, inwestować w metale szlachetnie i inne dobra nie tracące na wartości. Niestety takie czasy, albo się nauczysz inwestować i tradować albo będziesz tracić.

bingo
2 miesięcy temu
Reply to  Piotr

A jakim to hedżem jest metal szlachetny przed inflacją?Co złoto pokazuje w ostatnich kwartałach? Raczej to że jest odwrotnościa kierunku inflacji. Im wysza spodziewana inflacja tym złoto tańsze. Powód? Obligacje. złoto karmi sie tym czym karmi się cena obligacji amerykańskich. bezpieczeństwem. Skoro rentownosci rosną ze wzgl na poprawę sytuacji w gospodarce a nie ze wzgl na stagflację czy jakies kłopoty w systemie bankowych czy w gospodarce to złoto spada. Srebro, pallad i platyna to metale przemysłowe i rosną jak surowce.

zenek
2 miesięcy temu

który to alianz ma obligacje anyinflacyjne? to chyba usa bo nasze są tylko dla prywatnych

bingo
2 miesięcy temu

Mam trochę obiekcji co do wymienionych tu funduszy korpo. High Yieldy sa bardzo podatne na przecenę przy podwyżkach stóp bo to przecież wszystko mocno zakredytowane. Ewentualnie nic nie zarobią. Przecież ten NN nie zarobił praktycznie nic w 2018 gdy cykl podwyżek w USA szedł na całego a wisienką na torcie była klapa grudniowa jak powell przedobrzył. To sa fundusze które raczej powinno porównywać się do akcji. W ofercie NN jest jeden fundusz który zmienił strategie właśnie pd rosnące stopy (mam nadzieje ze rynkowe przed wszystkim) i on w ostatnim kwartale radził sobie najlepiej. On ma możliwość przyjęcia nawet negative duration… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!