31 marca 2021

„Inwestujcie!”. Strach przed inflacją napędza zakupy funduszy, akcji, ETF-ów. A jeśli właśnie nadchodzą gorsze czasy dla akcji? Szukamy wyjścia

„Inwestujcie!”. Strach przed inflacją napędza zakupy funduszy, akcji, ETF-ów. A jeśli właśnie nadchodzą gorsze czasy dla akcji? Szukamy wyjścia

„Tylko inwestowanie oszczędności ochroni je przed inflacją” –  słyszycie na każdym kroku, także na „Subiektywnie o finansach”. Ale życie inwestora to nie tylko długie miesiące hossy giełdowej i liczenie zysków. Tak było w ostatnim czasie, ale oczywiście tak nie będzie zawsze. Niektórzy mówią, że wkrótce czekają nas spadki cen akcji, bo strach przed inflacją przekształci się w „prawdziwą” inflację. Dziś radzę, jak przygotować swój portfel na przejściowo gorsze czasy dla inwestowania w akcje, gdyby one rzeczywiście nadeszły

Od dawna czytacie – także na „Subiektywnie o finansach” – że skończyły się dobre czasy w bankach i że aby obronić oszczędności przed spadkiem realnej wartości (czyli przed inflacją) nie wystarczy już przenieść depozytu do takiego banku, który płaci lepiej. Dziś nie ma już żadnego banku, w którym można uchronić pieniądze przed inflacją. Choć zdarzają się takie, w których można stracić mniej.

Zobacz również:

Problemem lokat bankowych nie jest tylko to, że ich oprocentowanie nie chroni przed inflacją, tak już w przeszłości bywało. Problemem jest to, że one często również nominalnie dają 0% (symboliczne 0,01% w wielu bankach), a w przypadku firm bank każą sobie nawet płacić za utrzymanie pieniędzy, czyli nominalne oprocentowanie ma faktycznie wartość ujemną.

To prawda. Inflację można próbować pokonać jedynie inwestując oszczędności poza bankiem. W obligacje, fundusze inwestycyjne, ETF-y (czyli takie „automatyczne” fundusze, pozwalające inwestować od razu w całe indeksy giełdowe), a także bezpośrednio w akcje. Niektórzy dodadzą jeszcze, że dobrą lokatą kapitału są nieruchomości, czy metale szlachetne ze złotem na czele (a jakże!). Jeszcze inni będą wspominać o „cyfrowym złocie”, czyli kryptowalutach (ale jeśli chodzi o inwestowanie oszczędności życia w bitcoiny to byłbym baaaardzo ostrożny).

Czytaj też w cyklu „Fundusze bez tajemnic”: Jak Polacy oswajają inwestowanie oszczędności? Pięć tajemnic polskiego ciułacza

Strach przed inflacją pcha ceny akcji w górę. Ale czy tak będzie, gdy ona już nadejdzie?

Możliwości jest wiele. Tym, którzy obawiają się wahliwości kapitału i braku gwarancji określonego zysku wypada przypomnieć, że w długiej perspektywie ryzyko trzymania części oszczędności na rynku kapitałowym jest mniejsze, niż mogłoby się wydawać najmniej doświadczonym inwestorom.

Istnieją statystyki z rynku amerykańskiego, mówiące iż inwestując w perspektywie 20-letniej musielibyśmy mieć gigantycznego pecha, żeby mniej lub więcej nie zarobić. W zdecydowanej większości przypadków zysk będzie wyższy, niż inflacja (choć wypada dodać, że oczywiście nie ma co do tego gwarancji, a historia nie musi się powtórzyć w przyszłości).

Ale duże prawdopodobieństwo pomnożenia realnej wartości pieniędzy w długiej perspektywie nie oznacza wcale, że w krótkim terminie nie można przeżyć nerwowych momentów. Choć wiele wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach pieniądze – uciekając przed inflacją – będą płynęły na światowy rynek kapitałowy, pchając kursy akcji, wyceny funduszy inwestycyjnych oraz ETF-ów w górę, to na horyzoncie są i ciemne chmury.

Z jednej strony nie da się ukryć, że ceny akcji – zwłaszcza na giełdzie amerykańskiej – są wyśrubowane. Tylko w ciągu ostatnich dziesięciu lat wartość indeksu największych 500 amerykańskich spółek się podwoiła. Niektóre spółki technologiczne mają wręcz abstrakcyjną wartość rynkową (ostatnio pojawił się trend do przenoszenia pieniędzy z inwestycji w spółki wzrostowe, technologiczne, w „tradycyjne”, zwane spółkami value).

Z drugiej strony inflacja w USA rośnie (m.in. z powodu realizacji wartego 1,9 biliona dolarów planu ożywiania gospodarki amerykańskiej, który przeforsował nowy prezydent Joe Biden) i jest duże prawdopodobieństwo, że amerykański bank centralny zostanie zmuszony do podnoszenia stóp procentowych. A to musiałoby spowodować przepływ kapitału z rynku akcji do obligacji (czyli spadek cen akcji).

Czytaj też: Jeszcze nigdy nie dostaliśmy do ręki tylu argumentów, żeby część oszczędności ulokować za granicą. Jak się za to zabrać? Radzę!

Czytaj też: Stosując tę strategię trudno stracić na inwestowaniu pieniędzy. „Nawet najbardziej ostrożny inwestor to potrafi”

Sześć sposobów, żeby zawsze spaść na cztery łapy

Choć więc ostatnie miesiące przyzwyczaiły inwestorów do liczenia zysków, to nie ma wcale gwarancji, że w kolejnych miesiącach klimat na rynkach kapitałowych się nie pogorszy. To może być ważne ostrzeżenie zwłaszcza dla początkujących inwestorów, którzy dopiero zaczynają stopniowo przenosić swoje oszczędności z banków do funduszy, ETF-ów, czy akcji. Powinni zadbać o taką konstrukcję swojego portfela, by był przygotowany na ewentualne turbulencje. Jak to zrobić? Oto kilka prawd, o których nie warto zapominać nawet widząc strzeliste wykresy indeksów giełdowych.

Po pierwsze: nigdy nie wiesz czy jest tanio czy drogo. Nigdy nie wiemy, czy ceny akcji, wyceny jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych lub wartości giełdowych indeksów są wysokie, czy niskie. Wszystko, co drogie, może być jeszcze droższe. A wszystko, co tanie – może być jeszcze tańsze. Jedyne, co możemy zrobić, żeby ograniczyć ryzyko wejścia na rynek lub wyjścia z niego w złym momencie, jest uśrednianie ceny nabycia lub sprzedaży. Rozkładając każdą transakcję na kilka lub nawet kilkanaście rat gwarantujemy sobie, że nie zrobimy grubego błędu. A najlepiej w ogóle inwestować systematycznie – po 500, 1000 albo 10.000 zł miesięcznie.

Po drugie: nigdy nie wiesz, że na czymś zarobisz. Nie trzymamy pieniędzy ani tylko w banku, ani tylko w polskich akcjach. Gdy obligacje rządowe dają 4% w skali roku, a fundusz inwestycyjny obligacji tylko 0,5% to nie przerzucamy wszystkich pieniędzy do obligacji rządowych. Nie inwestujemy wszystkich pieniędzy w bitcoiny, ani w nieruchomości. W naszym portfelu powinny znajdować się obie najważniejsze klasy aktywów, a więc zarówno akcje, jak i obligacje. Oraz oczywiście bezpieczna (choć realnie tracąca na wartości) poduszka finansowa w banku. Co najmniej. A jeśli ktoś ma trochę większe oszczędności, to niech pomyśli też o metalach szlachetnych, nieruchomościach i innych inwestycjach alternatywnych.

Po trzecie: w inwestowaniu jak w górach, liczy się zabezpieczenie. Warto stosować „naturalny hedging”. Hedging, czyli właśnie zabezpieczenie zajętej na rynku pozycji. Do każdej inwestycji powinniśmy dorzucić drugą, na której teoretycznie powinniśmy zarobić wtedy, gdy na tej pierwszej będziemy tracili. Przykład? Jeśli mam fundusz inwestujący w polskie akcje, to jego zabezpieczeniem powinna być jakaś inwestycja w walucie obcej (choćby depozyt walutowy). Spadek cen polskich akcji często bowiem łączy się ze wzrostem kursów obcych walut – w tym dolara lub euro. Inny przykład: inwestycje na rynku akcji często zabezpiecza się zakupem produktów finansowych opartych na złocie (bo złoto przeważnie zyskuje wtedy, gdy na rynkach akcji panuje nerwówka i rządzą złe emocje).

Po czwarte: nigdy nie wiesz czy rządzi Wschód czy Zachód. W inwestowaniu pamiętajmy o rynkach wschodzących i o rozwiniętych. Wielu początkujących inwestorów nie rozróżnia tych dwóch grup rynków. Zresztą nie musi: pierwszym funduszem, w który lokujemy kapitał, powinien być po prostu fundusz globalnych akcji, który inwestuje na wszystkich największych rynkach naraz. Albo ETF oparty na globalnym indeksie akcji, np. MSCI World. Ale z czasem, gdy nasz portfel inwestycyjny się rozwija, powinniśmy zadbać o to, żeby mieć pieniądze ulokowane zarówno na rynkach rozwiniętych (USA, Europa Zachodnia), jak i na wschodzących (Azja, Ameryka Łacińska, Europa Wschodnia). Zwykle jest tak, że gdy na rynkach wschodzących jest hossa, to na rozwiniętych ceny stoją w miejscu lub spadają. I odwrotnie. Na najbliższe lata analitycy zapowiadają lepsze czasy dla rynków wschodzących, jednak jeśli będziemy mieli wzrost inflacji w USA i odwrót od akcji do obligacji, to na ten trend będziemy musieli poczekać.

Po piąte: pieniądz niejedno ma imię. Docelowo warto rozłożyć inwestycje na kilka walut. Może to zapewnić posiadanie np. funduszy inwestycyjnych denominowanych w złotym, dolarze oraz euro. Czyli w walucie lokalnej (domowej) oraz w dwóch najpoważniejszych walutach globalnych. Wielokrotnie już takie rozłożenie ryzyka uratowało mi życie. Gdy w ubiegłym roku, wraz z atakiem pandemii Covid-19, giełdy akcji runęły o 30-40%, to u mnie w portfelu spadek wyniósł tylko 3-4%. Nie chodzi tylko o to, że miałem w akcjach tylko 35% pieniędzy, ani o to, że stosowałem „naturalny hedging” (czyli jeśli część akcyjna spadała, to inwestycje oparte np. na złocie rosły), ale też o to, że duża część moich inwestycji globalnych była w strefie dolara i euro. To, co straciłem na spadku kursów, zamortyzowałem umocnieniem walut obcych wobec złotego.

Po szóste: stress-test pomoże na spokojny sen. Jakkolwiek nie wygląda portfel naszych inwestycji, stosunkowo rzadko wyobrażamy sobie jak może się zachowywać w warunkach skrajnych. Dlatego warto raz na jakiś czas wziąć kartkę i długopis, spisać swoje inwestycje oraz sprawdzić co by się stało, gdyby wydarzyło się coś najgorszego, co wydarzało się z nimi w ostatnich 20 latach. Cofając się w historii do największej turbulencji 20-lecia sprawdzamy, jak wówczas zachowały się nasze inwestycje oraz portfel jako całość. Otrzymany wynik bierzemy sobie do serca i sprawdzamy czy jesteśmy w stanie zaakceptować taką wahliwość. Jeśli nie, to zwiększamy część bezpieczną naszych inwestycji.

Czytaj też w cyklu „Fundusze bez tajemnic”: Fundusze benchmarkowe kontra sektorowe, czyli komu opłaca się poszukiwanie „Alfy”?

To, że na horyzoncie może być pogorszenie nastrojów dla rynków akcji, nie oznacza, że należy zrezygnować z inwestowania. Ale trzeba brać pod uwagę scenariusz, w którym np. za rok-dwa ceny akcji będą niższe, niż dziś. Jeśli Twoje inwestowanie będzie stopniowe, rozłożone w czasie, oparte na kilku różnych elementach, które wzajemnie (choćby częściowo) się „znoszą”, jeśli nie będzie monowalutowe – będziesz jak kot, który zawsze spada na cztery łapy.

A w długiej perspektywie niskie stopy procentowe i inflacja (a więc dwa „instrumenty”, za pomocą których rządy będą chciały spłacać covidowe długi) nie znikną raczej z horyzontu. A te dwa czynniki, w horyzoncie nie jednego roku, lecz 10-20 lat, przemawiają za lokowaniem części swojego kapitału w akcjach największych światowych koncernów. Bo czasy, w których trzymając pieniądze w banku można utrzymać realną ich wartość, raczej szybko nie wrócą.

——-

ZAPROSZENIE:

Jeśli jesteście początkującymi inwestorami i chcecie ulokować część oszczędności poza bankiem, to zapraszam Was do przetestowania – na początek na małych pieniądzach – dowolnej z niezależnych od banków platform, pomagających w zakupie udziałów funduszy inwestycyjnych przez internet. Spróbujcie tak inwestować, a nie będziecie chcieli już kupować funduszy inaczej. Jest wygodniej, taniej i z większym wyborem, niż w tradycyjnych kanałach sprzedaży. Partnerem tego cyklu artykułów edukacyjnych jest jedna z takich platform – F-Trust.

W przeszłości zdarzało mi się kupować fundusze inwestycyjne z całego świata również z pomocą tej platformy. Mam dla Was kupony umożliwiające inwestowanie pieniędzy bez opłat. Należy kliknąć ten link, a potem wpisać kod promocyjny ULTSMA. Zapłacicie tylko opłatę za zarządzanie wybranym funduszem (jej ominąć się, niestety, nie da). Tutaj prosty opis jak wejść na pokład w trzech krokach.

Jeśli macie pytania dotyczące tego sposobu kupowania funduszy inwestycyjnych albo chcielibyście rozwiać jakieś wątpliwości – jestem pod e-mailem maciej.samcik@subiektywnieofinansach.pl i spróbuję doradzić (wpiszcie w tytule e-maila słowo ULTSMA, to będę wiedział, że jesteście z grona przyjaciół F-Trust i będziecie mieli u mnie „fast track”). Jak część z Was być może wie, od ponad 20 lat inwestuję swoje prywatne pieniądze m.in. w fundusze inwestycyjne.

——

Jędrzej Janiak: uważajcie na „internetowych guru”!

Naszym zdaniem największym zagrożeniem dla inwestorów w obecnych czasach jest natłok informacji. Internet to cudowne narzędzie, także w kontekście inwestowania, nie mniej jednak bardzo łatwo można się zagubić w natłoku informacji.  Jak grzyby po deszczu na Youtube, Twiterze czy innym (sic!) TikToku  pojawiają się nowi „guru rynkowi”. Wszyscy chwalą się wynikami, prognozują szczyty i dołki i zachęcają do zakupu „szkolenia z inwestowania”.

Należy pamiętać, że fundusze inwestycyjne z całego świata – w których zakupie pomagamy w F-Trust – służą do inwestowania, ale w relatywnie długim terminie. Stanowczo nie są one narzędziem do wyłapywania krótkoterminowych lokalnych szczytów i dołków, które dyktowane są w dużej mierze nastrojami, czy też chwilowymi narracjami ze świata geopolityki. Te istotniejsze zmiany i trendy rynkowe dzieją się w dłuższym horyzoncie i związane są np. z cyklem gospodarczym, czy też istotnymi zmianami w funkcjonowaniu biznesu (innowacje) czy zwyczajów konsumenckich.

Przywiązanie naszych inwestycji do cyklu gospodarczego pozwala nieco uodpornić się na szum rynkowy i pokusy ciągłego handlowania. Właściwy dobór funduszy pod względem klas aktywów do fazy cyklu gospodarczego  z uwzględnieniem własnego profilu ryzyka oraz uzupełnienie portfela o fundusze, których polityka inwestycyjna wyraźnie trafiła nam do gustu, pozwala spokojnie monitorować wyniki portfela inwestycyjnego.

Gdzie zatem jesteśmy obecnie? W F-Trust „przykleiliśmy się” z naszą analizą do cyklu Kitchina. Podstawowego cyklu produkcyjno-handlowego, który trwa około 40 miesięcy. Ostatnie dane gospodarcze – m.in. produkcja przemysłowa, nastroje w firmach (wskaźniki PMI), parametry handlu międzynarodowego – wskazują, że trwa ożywienie gospodarcze. Dołek koniunktury w obecnym cyklu gospodarczym przypadł oczywiście w czasie ubiegłorocznych pierwszych lockdownów. Od tamtego czasu gospodarka odzyskuje impet, póki co dzięki gałęzi przemysłowej, a do pełni szczęścia brakuje nam tylko ożywienia po stronie usług.

Zatem to, co najlepsze jest jeszcze przed nami. Równolegle analizujemy dynamikę zmian cen producenckich i konsumenckich. Wzrosty cen wszystkiego, co potrzeba, żeby wyprodukować dla nas towar lub usługę, już widać w tzw. subindeksach PMI, a także w notowaniach cen surowców. Te wzrosty zapewne lada chwila  przełożą się na wzrosty cen towarów i usług, które płacimy my, czyli konsumenci. Zgadzamy się więc, że wraz z ożywieniem gospodarki nadejdzie wyższa inflacja.

Czytaj też: Globalny fundusz stabilnego wzrostu lekiem na zerowe stopy procentowe? Sprawdzam co w nim „siedzi”

Czytaj więcej o globalnych funduszach stabilnych: pieniądze mają być raczej bezpieczne i z odrobinką zysku. Jak to działa?

——————–

Niniejszy artykuł jest częścią rubryki „Fundusze bez tajemnic”, której Partnerem jest F-Trust, jedna z największych w Polsce niezależnych platform pozwalających kupować w jednym miejscu tysiące funduszy inwestycyjnych (lokalnych i z całego świata). F-Trust zapewnia z jednej strony wygodną obsługę transakcji online, bazę wiedzy o funduszach i statystyki ich wyników, a z drugiej strony „żywych” doradców, do których można zadzwonić i którzy – w ramach poważniejszych potrzeb klienta – dojadą we wskazane miejsce, żeby pomóc live.

zdjęcie tytułowe: Christoffer Engström/Unsplash

 

Subscribe
Powiadom o
44 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rafał
6 miesięcy temu

„pierwszym funduszem, w który lokujemy kapitał, powinien być po prostu fundusz globalnych akcji, który inwestuje na wszystkich największych rynkach naraz. Albo ETF oparty na globalnym indeksie akcji, np. MSCI World.”

MSCI World to indeks rynków rozwiniętych. Aby inwestować prawdziwie globalnie, zarówno w rynki rozwinięte, jak i rozwijające się, należałoby kupić ETF odzwierciedlający indeks MSCI ACWI (All Country World Index) albo FTSE All-World.

floridian
6 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Albo inwestować tam gdzie można dobrze zarobić, a nie rozmiękczać naszych pieniędzy prawdziwie globalnie czyli wszędzie po trochu aby zarobić trochę ryzykując dużo. Być może bieżąca dekada będzie nieco lepsza, ale przez ostatnie 10 lat rynki rozwinięte i USA przyniosły średnio zwrot 16,3% (Vanguard Growth ETF – VUG), a rynki rozwijające się 1/5 tego zwrotu (3.3%) przy dużo większym ryzyku jak np. benchmarkowy Vanguard Emerging Markets FTSE – VWO.

Rafał
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak to jest z tym „obstawianiem”. Zgadywać to można dla zabawy w kasynie, a nie inwestując oszczędności, dlatego po wielu latach prób pobijania rynku dałem sobie spokój i odkąd inwestuję we wspomniane przeze mnie indeksy, śpię spokojnie.

Rafał
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Indeksów jest wiele, nawet szortujące czy bazujące na instrumentach lewarowanych. Przy takich to i ja nie mógłbym spać 🙂

Wiktor
6 miesięcy temu
Reply to  floridian

Przez ostatanie 10 lat growth pobil value na glowe tylko co z tego wynika dla przyszlosci?Niewiele. Jak ktos calkowicie pasywanie to albo ACWI (ale tu nie mam sensowych ETF) albo mix MSCI World i MSCI EM w proporcji ok 9:1. Wchodzenie w tematyke geo albo sektorowa to juz taki „prawie-active”.

Piotrek
6 miesięcy temu
Reply to  Wiktor

Ja jestem zwolennikiem inwestowania aktywnego. Pasywnie niewiele się zarobi…

Rafał
6 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Większość osób które tak twierdzi i tak w długim terminie wychodzi w plecy w porównaniu do prostej pasywnej strategii.

Piotrek
6 miesięcy temu
Reply to  Rafał

I bardzo dobrze, o to właśnie chodzi, żeby być w mniejszości, która od tej większości zgarnia hajs 😀

floridian
6 miesięcy temu
Reply to  Wiktor

Co z tego wynika dla przyszłości Wiktorze to kilka rzeczy. Szansa, że rynki EM staną na nogi w obecnej dekadzie i ich zwroty pobiją DM jest duża. W związku z tym przekierowanie inwestycji w większej proporcji na value oraz na rynki EM ma duży sens. W tej chwili wygląda to tak: VUG 1.6% ytd, VTV (Vanguard Value ETF) 11.1%, a VWO 4.3%. Wydaje mi się, że ten trend będzie kontynuowany. Dlatego poszedł bym w proporcjach 40/40/20. Po drugie pytasz co poprzedni wzrost ma do przyszłości. Otóż ci co zainwestowali kilka milionów w VUG 10 lat temu dziś o tą przyszłośc… Czytaj więcej »

Last edited 6 miesięcy temu by floridian
Adam S.
6 miesięcy temu
Reply to  floridian

Pan tu się wydaje starym wyjadaczem (z tego co czytałem w komentarzach przez lata).

Czy już ma Pan ekspozycję na kryptowaluty?

floridian
6 miesięcy temu
Reply to  Adam S.

Po prostu nie inwestuję w rzeczy których nie rozumiem. Jakoś udało nam się zdobyć samodzielność finansową bez kryptowalut, ale w niedalekiej przyszłości nie wykluczam możliwości włożenia tam małych sum.

Piotrek
6 miesięcy temu

Ja większość kasy trzymam w obligacjach indeksowanych inflacją (kupione w lutym ub. roku, na trochę lepszych warunkach niż dziś), bieżące oszczędności leżą sobie na nieoprocentowanym ROR, a oszczędności w ramach IKE i IKZE (wykorzystuje pełne limity) inwestuje. Na IKZE cały kapitał jest albo w ETFach na SP 500 z lewarem 2x albo w ETFach na TLT, w zależności od tego co wskazuje mi algorytm (strategia oparta na interwale dziennym, z testów wynika średnio ok. 20 transakcji rocznie). Na IKE jakąś 1/4 kapitału to też ta strategia, pozostale środki są w 3 małych polskich spółkach typu growht, z tym, że tu… Czytaj więcej »

Łukasz
6 miesięcy temu

Dlatego dobre są ETFy/systemy pozwalające nieco to zdywersyfikować. Samodzielnie robimy to… sami. W przypadku takiego Finaxa ustalamy balans np. 60/40 akcje/obligacje. Do tego oczywiście samodzielna dywersyfikacja na coś obok – tu dokupujemy złoto/srebro, tu jakąś działkę/nieruchomość… i jest ok. Można też nieco wrzucić w obligacje skarbowe, bo czemu nie. A crypto? Sam nie jestem za tym i nie wrzucam w to nic, ale jakaś drobnostka też może być. Problem jest i to poważny, jasne, jak ktoś lokuje 100% (lub blisko tego) kapitału w jednym zasobie. Jeśli mamy zdywersyfikowane to nie ma miejsca na panikę, bo patrzymy na dane i widzimy… Czytaj więcej »

Piotrek
6 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Ale za wiele się tak nie zarobi. Ja jestem zwolennikiem inwestowania aktywnego

ValdiTravel
6 miesięcy temu

Nie jestem do końca przekonany czy tzw uśrednianie ceny przez systematyczne zakupy na sens z uwagi na opłaty dla np domu maklerskiego, banku, funduszu itp. Modne hasło dywersyfikacja w zaznaczeniu kup dwa fundusze gdy jeden będzie tracił to na drugim zyskasz też niezbyt się sprawdza. A co jak zarobek będzie marny i zjedzą go opłaty i podatki, a na drugim zyskamy ale na 30 lat? Jeśli mamy małe kwoty to taki podział zwiększy koszty a nie zyski…

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  ValdiTravel

Uśrednianie trzeba dostosowywać do instrumentu; fundusze w TFI w ogóle powinniśmy raczej wybierać takie, by nie było opłaty manipulacyjnej za zakup (często można więc kupować nawet po 100 zł), a w kupowanych na giełdzie ETF czy akcji do prowizji dobieramy odpowiednią kwotę (a co za tym idzie częstotliwość): w przypadku ETF na GPW w Biurze Maklerskim ING Banku Śląskiego, gdzie prowizja to 0,1% min. 1,5 zł (to promocja, ale ciągle przedłużana) można kupować po ok. 1,5 kzł (np. co miesiąc); w przypadku ETF na parkiecie amsterdamskim w Domie Maklerskim Banku Ochrony Środowiska prowizja to 0,29% min. 29 zł, czyli można kupować po 10 kzł (np. co kwartał).

Piotr Pańkowski
6 miesięcy temu

Współpracuję od jakiegoś czasu z F-Trust i potwierdzam, że to top platforma w Polsce. Jeżeli ktoś chciałby inwestować z doradcą (nieodpłatne doradztwo) to zapraszam do kontaktu. Pomogę dobrać fundusze do akceptowanego poziomu ryzyka.

Adam S.
6 miesięcy temu

Kryptowaluty robią w miesiąc lub nawet w tydzień tyle ile te amerykańskie akcje przez 10 lat. Nie rozumiem jak wykształcony człowiek, którym wydaje się być autor bloga nie rozumie, że mamy do czynienia z nową technologią, gdzie wzrosty są po prostu wykładnicze. Wystarczy 5% portfela, które może stać się 50% (wzrost x10) po 1-2 latach. Dołki mamy cyklicznie co ok. 4 lata. Jeśli nie ta hossa, to kolejna. Jeśli Pan tego nie rozumie proszę zapoznać się z historią kart kredytowych. Jaka była nieufność, regulacje itp. Świetnie mówił o tym wczoraj właściciel giełdy BitBay Sylwester Suszek. Zaznaczyłem moment, od którego o… Czytaj więcej »

Adam
6 miesięcy temu

W jakie waluty warto przenieść środki z PLN jeśli ktoś nie za bardzo chce wchodzić w rynek akcji? CHF, EUR i co jeszcze? GBP to dobry pomysł po Brexicie? A może coś z północy: NOK, SEK? Albo odległe ale stabilne gospodarki: CAD, AUD?

Don Q.
6 miesięcy temu
Reply to  Adam

Nie wiem, czy jest sens wchodzenia w bardziej egzotyczne waluty. Zakładam, że nie chodzi Ci o spekulację (zarobienie na odpowiednim obstawieniu zmian kursowych), a o długoterminowe zachowanie wartości posiadanych oszczędności. Tak, by zachowały wartość gdybyś miał np. za 10 lub 30 lat kupić za nie np. ubranie, samochód, bilet lotniczy, leki etc. Te rzeczy mogą bardzo podrożeć w scenariuszu inflacji i deprecjacji PLN; ponieważ te rzeczy są przeważnie wyceniane w (lub jakoś cenowo zależne od) USD czy EUR, to mając oszczędności w tych walutach tracisz „tylko” na ich inflacji. Czyli np. tracisz na tym, że lek, gdy go kupujesz, nie… Czytaj więcej »

Last edited 6 miesięcy temu by Don Q.
Adam
6 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Bardzo dziękuję za tak długą odpowiedź. Chodzi mi właśnie o zachowanie wartości, ucieczkę przed inflancją w PLN. Do USD jakoś mam mieszane uczucia, skłaniam się do EUR bo może i tak będzie w Polsce w ciągu 10-15 lat i CHF, ale chciałem jeszcze coś dorzucić.

GBP – tu mam obawy o zawirowania pobrexitowe.

CAD, AUD – stabilne wielkie gospodarki, szczególnie Australia oparta na surowcach.

JPY jest też uważany za safe haven.

Jacek
6 miesięcy temu

(…)Dziś radzę, jak przygotować swój portfel na przejściowo gorsze czasy dla inwestowania w akcje, gdyby one rzeczywiście nadeszły(…)
To nie inwestowanie tylko spekuła…

Jacek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dla mnie kupowanie czegoś, a głównie tipów, tylko po to, aby drożej sprzedać to właśnie spekuła…

erdwa
5 miesięcy temu

Moich kilka uwag do artykułu. przed inflacja zabezpieczać się trzeba było rok, dwa temu. To wtedy można było kupować EDO/COI, złoto czy akcje. Optymalnie w marcowym dołku 2020. Dziś to musztarda po obiedzie. Dużo jest zdyskontowane, indeksy akcji na wieloletnich maksimach wiec wchodzenie obecnie z dużymi pieniędzmi to duże ryzyko nieproporcjonalne do tego co możemy stracić w tym roku na inflacji. Uśrednianie. Ok – to niezła metoda dla osoby która odkłada część swoich zarobków. niestety niezbyt praktyczna i sensowna dla kogoś kto ma większe pieniądze już. Dla kogoś kto chce wyciagnąć pieniadze z banku i chronić je przed inflacją. Bo… Czytaj więcej »

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja często przeglądam portfele funduszy i jeśli chodzi o USA i generalnie DM i value to niestety poza kilkoma funduszami akcyjnymi ze świecą szukać strategii mieszanych opartych o te segmenty. Większość funduszy przeważona jest w segmentach tech. I to jest naprawdę dziwne. Przez lata ten segment (tech) rósł jakby niezauważony przez polskich zarządzających. W końcu rok, dwa temu zauważyłem wzrost liczby funduszy które zaczęły włączać w portfele Amazony, Nvidie i tego typu spółki. Czyli pod sam koniec hossy na tech (ja zakładam że ten segment może się nie skończył, ale będzie miał mocno pod górkę). Podobnie ze złotem. Złoto rosło… Czytaj więcej »

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mam Caspara akurat i na razie nie mogę narzekać. Obawiam się jednak o to przeważenie w tech a i dolar mocny wiecznie nie będzie. Natomiast podoba mi się ich filozofia inwestowania no i to że to ciągle małe fundusze więc zarządzający ma duże pole manewru. Ostatnio słuchałem rozmowy z jednym z zarządzających miliardowym funduszem akcyjnym opartym tylko na GPW i mówił że jak do tego funduszu wybiera spółkę to na prawie na wieczność (w domyśle na bardzo długo). No to ja takiego funduszu nigdy nie kupię bo raz że nie chcę kupować żadnego funduszu w którym są spółki z w20… Czytaj więcej »

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I jeszcze dodam – jak mała jest oferta funduszy inwstujacych w Azji. ostatnio nawet jeden zlikwidowali w NN. A to rynek który w najbliższej dekadzie prawdopodobnie bedzie tym gdzie trzeba być. a co do Skarbca to też mnie zdziwiło że wychodzą z funduszu JPM Emerging Opportunities i samemu chcą tam chyba etf-y kupować. Dziwie się – naprawde swietny fundusz JPM chcą zastąpić zwykłymi etf-ami. widać jak to wychodzi innym TFI. JPM był najlepszy w dlugim dystansie i wygrywał z etf-owymi wiec nie rozumiem. po co oni to zmieniają? Może pan wie?

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z chęcią wszedłbym w etf-y czy fundusze zagraniczne, ale właśnie to co pisałem. Podatki. Nigdy tego nie robiłem, nie wiem z czym to sie je itd. Wiem tylko że PIT 8c bodajże przychodzi i tyle wszystkiego więc fajnie by było gdybyście jakiś tutorial podatkowy zrobili dla zielonych w etf-ach bo nie wiem czy tam na przykład jeszcze cos trzeba zwiazanego z walutami wyliczać.

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Największy problem jest z dywidendami, których na PIT z domu maklerskiego nie ma, trzeba wiec samemu je przeliczyć, a potem wiedzieć, w którą rubryczkę wpisać; przy dywidendach w innych walutach dochodzi też problem, jaki kurs zastosować.

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No to już wiem co z tym funduszem Skarbca się dzieje. Otóż zmniejszają jedynie udział funduszu-matki z JPM i na to miejsce dokupują inne. Co jest aktualnie w portfelu? Ok 60% funduszu JPM i niestety dołożyli Skarbiec Akcji i Skarbiec Miś – czyli dołożyli GPW. No dobrze… Polskie misie zachowują się ostatnio fajnie, ale ja kupowałem ten fundusz po to aby uciec z Polski a okazuje się że znów do niej trafiam. Nie podoba mi się taka polityka tym bardziej że TFI nie publikuje składów portfeli . Fundusz idzie u mnie do wycięcia

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko że ja mam już trochę gpw i nie chcę po prostu zwiększać ekspozycji. Jeśli byłby to tylko MIs to nie ma problemu, ale Skarbiec akcji ma benchmark w20. No i jpm całkowicie chcą wyciąć wiec będzi ejeszcze mniej i nie bardzo wiadomo czym chcą to zastąpić bo nie przypuszczam że całkiem go spolonizują. Szkoda. Ja go kupiłem z opcją wieloletnią bo ten fund był naprawdę niezły choć i kosztował relatywnie dużo. Z drugiej strony jest fundusz oparty na Etf-ach PKO Rynków Wsch., który ma benchmark jeśli dobrze pamietam 100% MSCI EM. I jak porównałem stopy zwrotu za 5 lat… Czytaj więcej »

erdwa
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z drugiej strony są fundusze które dość dobrze radzą sobie choćby z WiG choć ten ustępuje ostatnimi laty MSCI EM. na przykład Generali akcji Wzrostu (jeśli nie pomyliłem nazwy). To chyba jedyny fundusz który w długim terminie wygrywa z WIG. ja mam trochę pieniędzy w ich Stabilnym ale stabilne to generalnie ostatnio maja pod górkę bo znów: albo przeważone są w WIG20 albo przeszkadzaja im obligacje. A czy odpali kiedyś rakieta na w20? Uważam ze nie. To nie jest przypadek że jest tak słaby. Czeski PX ma bardzo podobna strukturę energetyczno-bankową i ma ten sam problem od lat. nie wiem… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!