Globalny fundusz stabilnego wzrostu lekiem na zerowe oprocentowanie lokat bankowych? Sprawdzam co w nim „siedzi”

Globalny fundusz stabilnego wzrostu lekiem na zerowe oprocentowanie lokat bankowych? Sprawdzam co w nim „siedzi”

Fundusze stabilnego wzrostu – ale nie takie „zwykłe, tylko globalne, lokujące oszczędności klientów w obligacje z całego świata i największe firmy na wszystkich kontynentach – chcą się przedstawić jako alternatywa dla oprocentowanego na zero bankowego depozytu. Ale jak działają? Od czego zależą ich zyski (lub brak zysków)? Jak ograniczają ryzyko? I czy warto im zaufać, by spróbować pokonać inflację w sytuacji, gdy w banku już tego zrobić się nie da? 

Fundusze stabilnego wzrostu – jeszcze kilka lat temu konstrukcja tak nudna, że nie poświęciłbym jej nawet akapitu, nie mówiąc już o całym tekście. Dwie trzecie polskich obligacji, jedna trzecia polskich akcji (plus- minus 10%). Portfel, który bez większego problemu średnio rozgarnięty ciułacz mógłby sobie urzeźbić sam, nie płacąc opłaty za zarządzanie.

Zobacz również:

Ale czasy się zmieniają, zarządzający polskimi funduszami inwestycyjnymi coraz częściej „globalizują” ich portfele i… spod ich skrzydeł zaczęły wychodzić m.in. fundusze stabilnego wzrostu nowej generacji – globalne oraz z pierwiastkiem walutowym.

Jeśli dodamy do tego spadek stóp procentowych w Polsce niemal do zera, który zmusza każdego rozsądnego oszczędzającego do poszukiwania pozabankowych form lokowania kapitału – o możliwie niskiej wahliwości, aczkolwiek dających szansę na kilka procent rocznego zysku – wychodzi na to, że globalne fundusze stabilne mogą być ciekawym sposobem na domieszkę różnorodności w oszczędnościach.

Czytaj więcej o globalnych funduszach stabilnych: pieniądze mają być raczej bezpieczne i z odrobinką zysku. Jak to działa?

Jakkolwiek paleta obligacji, w które lokują globalne fundusze stabilnego wzrostu, jest bardzo szeroka – od obligacji rządowych z różnych krajów po obligacje emitowane przez największe korporacje świata – to jedno się nie zmienia: część obligacyjna zawsze stanowi zdecydowaną większość portfela, gwarantując stabilny dochód, wyższy od oprocentowania depozytu bankowego.

W przypadku obligacji skarbowych głównym zadaniem jest wybór pomiędzy obligacjami o krótkim terminie wykupu i tymi, których „życie” potrwa jeszcze długo. Obligacje o krótkim terminie, np. wygasające w ciągu roku czy dwóch, dają bardzo małe odsetki, ale niosą ze sobą niskie ryzyko. Obligacje wygasające za lat dziesięć, dwadzieścia lub trzydzieści (niektóre kraje emitują już nawet obligacje stuletnie) dają odsetki wyższe, jednak w ślad za nim idzie wyższa wahliwość ceny.

Oczywiście: obligacje o długim terminie pozostałym do wykupu można spokojnie trzymać w portfelu i czekać aż „dojrzeją” i przestaną się wahać. Ale możne je sprzedać wcześniej, korzystając z wysokich cen i zapewnić uczestnikom funduszu stabilnego wzrostu dodatkowe zyski.

Do kwestii wyboru właściwych obligacji pod względem długości ich pozostałego „życia” dochodzi też kwestia walut obcych. Kupując obligacje amerykańskiego rządu mam de facto inwestycję w dolarach. Jeśli dolar drożeje względem złotego – mam dodatkowe zyski. Jeśli tanieje – niekorzystne różnice kursowe mogą „zjadać” część zarobku funduszu.

Coraz częściej polskie fundusze inwestujące globalnie nie zabezpieczają swoich klientów przed wahaniami kursów obcych walut, bo uznają, że to dobrze, iż klient ma część swoich oszczędności w walucie innej, niż polski złoty. Zwłaszcza jeśli jest to jakaś wiarygodna waluta, taka jak euro lub dolar. Uzależnianie wartości swoich oszczędności wyłącznie od efektów działań polityków rządzących w Polsce (wpływających na wartość polskiej waluty) nie jest wszakże najrozsądniejsze.

Gdy na świecie dzieje się coś niepokojącego, czy to ze względu na ekonomię czy też politykę, to pieniądze uciekają od ryzykownych aktywów (np. akcje, surowce, obligacje rynków wschodzących) do  tzw. bezpiecznych przystani, jakimi są m.in. dolar i amerykańskie obligacje. Doskonały przykład mieliśmy w marcu bieżącego roku. Rynki akcji spadały, ale duża część tych spadków została zrekompensowana wzrostem wartości dolara (w marcu podrożał z 3,80 zł do 4.30 zł).

Ta zależność działa też oczywiście w drugą stronę. Gdy dolar słabnie, to najczęściej dzieje się to w czasie, kiedy pieniądze światowych inwestorów płyną na rynek akcji. I właśnie wtedy dodatkowe zyski osiąga ta część portfela globalnych funduszy stabilnego wzrostu, która jest lokowana w akcjach.

Globalny fundusz stabilnego wzrostu może więc być dość dobrze zabezpieczoną przed stratami konstrukcją. Albo zarabia na obligacjach (odsetki plus zmiana cen rynkowych) i strachu przed ryzykiem (czyli wzroście najsolidniejszych światowych walut), albo na apetycie na ryzyko i wzrostach cen akcji. Poszczególne części portfela się wzajemnie równoważą (gdy jedne rosną, inne spadają), ograniczając wahliwość funduszu.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze manewrowanie udziałem poszczególnych części portfela – obligacji i akcji. W niektórych funduszach stosują metodę parytetu ryzyka, czyli udział poszczególnych części portfela jest tak skonfigurowany, że wszystkie jego składniki w mniej więcej równym stopniu wpływają na ryzyko całego portfela. Jeśli rynek akcji jest bardziej wahliwy, to zarządzający zmniejszają udział akcji w funduszu, żeby ten fundusz mniej się wahał.

W zarządzaniu częścią akcyjną globalne fundusze stabilnego wzrostu stosują dwie strategie: jedne inwestują pieniądze w portfel największych firm (z automatu przyjmując, że są one najmniej wahliwe), a inne próbują inwestować w przedstawicieli konkretnych branż, uznawanych za nisko wyceniane lub perspektywiczne.

Globalnych funduszy stabilnego wzrostu jest w Polsce jeszcze niewiele, w poprzednim tekście z niniejszego raportu specjalnego wymieniałem je i pokazywałem tabelki z ich wynikami.

Wydaje mi się, że o ile klasyczny fundusz stabilnego wzrostu, składający się z polskich obligacji i polskich akcji można próbować zmontować sobie samodzielnie, o tyle strategia stabilnego wzrostu aktywów realizowana w skali globalnej to już coś, co warto oddać w ręce specjalistów.

Sama strategia polegająca na połączeniu zakupów obligacji z różnych stron świata, dorzucenia elementu „walutowości” oraz dodania odrobiny akcji światowych koncernów jest godna przemyślenia, chociażby jako kilkuprocentowe uzupełnienie depozytu bankowego i polskich obligacji – czyli obowiązkowych elementów każdego planu oszczędzania.

——————

ZAPROSZENIE:

Partnerem raportu specjalnego poświęconego funduszom stabilnym jest Caspar TFI, towarzystwo funduszy inwestycyjnych z Poznania, w którym trzymam kawałek swoich prywatnych oszczędności. Caspar TFI  oferuje m.in. subfundusz Caspar Stabilny. To fundusz, który „stoi” na trzech nogach: polskich obligacjach skarbowych, amerykańskich obligacjach skarbowych oraz akcjach największych spółek na świecie. Fundusz jest młody, niedawno skończył roczek (w tym czasie zarobił ponad 11%) i wygląda na zgrabne, rzadko spotykane na polskim rynku połączenie bezpieczeństwa z „pierwiastkiem zysku”.

Więcej na jego temat znajdziecie pod tym linkiem, tam też są dokumenty takie jak KID (kluczowe informacje dla inwestorów) i Prospekt Informacyjny. Komu przeszkadza brak długiej historii funduszu może zerknąć na sąsiedni fundusz Caspar Globalny (to właśnie w nim mam od lat parę groszy), który istnieje od 2015 r. Na jego przykładzie można ocenić  zarządzających Caspar TFI.

Fundusz można kupić na tej stronie (na samej górze fiszka „kup przez internet”) z opłatą dystrybucyjną 1% (może na innych platformach znajdziecie go bez opłaty, sprawdźcie i dajcie znać jeśli gdzieś znajdziecie), zaś opłata za zarządzanie (w najpopularniejszej jednostce typu A) wliczona już w jego wynik, wynosi 2.5% w skali roku.

W ostatnich miesiącach duży udział w portfelu funduszu miały obligacje amerykańskie o terminie wygaśnięcia 20 lat i więcej oraz obligacje amerykańskie indeksowane inflacją. Wśród polskich obligacji największą część portfela stanowiły obligacje o zmiennym oprocentowaniu i okresie wykupu 2-9 lat. Wśród akcji, w które inwestuje fundusz, znajdziemy takie firmy jak Amazon, Microsoft czy Zalando. Na przestrzeni ostatnich miesięcy widać wyraźne przesunięcie się w kierunku obligacji amerykańskich kosztem części akcyjnej. W tej ostatniej nastąpiło przegrupowanie – zniknęły akcje z sektorów cyklicznych (np. Airbus) na rzecz sektorów handlu elektronicznego czy zdrowia. Tutaj wywiad z zarządzającym funduszem.

Wynik Caspar Stabilny za ostatnie miesiące jest nie do pogardzenia (poniżej wykres i kilka cyferek), ale ostrzegam – trudno będzie o jego powtórzenie. Obligacje już nie będą drożały, dolar też jest już drogi, a ceny akcji – wysokie. Ale nawet jeśli nie będzie do 10%, ale np. 2-3% w skali roku, to nie będzie źle.

Zobacz też: „Stosując tę taktykę naprawdę trudno stracić na inwestowaniu pieniędzy”. Prezes Caspar TFI w rozmowie z „Subiektywnie o finansach” radzi co robić z oszczędnościami

——————————

Niniejszy artykuł jest częścią raportu specjalnego poświęconego funduszom stabilnego wzrostu, którego Partnerem jest Caspar TFI, towarzystwo zarządzające funduszem Caspar Stabilny

ilustracja: foto-rabe, Pixabay.com

34
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
26 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
a1b1RobertPiotrekAleksanderMaciej z Caspar TFI Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam
Gość
Adam

Brak mi słów, że można promować takie coś. 3,5% opłaty za nabycie (według materiałów ze strony firmy). 4,2% rocznych kosztów bieżących (przez 5 minut nie mogłem podnieść szczęki z podłogi). Ale to nie koniec bo w KIID fundusze nie są zobowiązane do podawania kosztów transakcyjnych. Tak samo nie mają takiego obowiązku w prospekcie emisyjnym. Jest tam co prawda obiecująco brzmiący WKC czyli wskaźnik kosztów całkowitych. Słowo „całkowitych” wprowadza klienta w błąd bo niby całkowite a nie uwzględnia kosztów transakcyjnych i wielu innych. Zgadują, że dla takiego funduszu są one na poziomie 1-2% rocznie. Podsumujmy. Zabierają 3,5% na dzień dobry i… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Co się dziwisz, zapłacili to reklamuje. Taki zawód.

A co do samego funduszu: fundusz właściwie bez historii (1 rok), patrząc na wahnięcie (ok minus 10%) w marcu ze sporym udziałem akcyjnym. Czyli dość ryzykowny, ale taki typ funduszu. Jak się uda to dobra stopa zwrotu i można reklamować, jak się nie uda to założą inny.

Maciej z Caspar TFI
Gość

Dziękujemy za komentarz. Pragniemy tylko zwrócić uwagę, że opisywany subfundusz powstał z przekształcenia subfunduszu Caspar Akcji Polskich i jako Caspar Stabilny funkcjonuje dopiero od 3 czerwca 2019 roku. Niestety, zgodnie z przepisami – jesteśmy zobowiązani do prezentowania kosztów subfunduszu za pełen rok (2019). Czyli na koszty aktualnie prezentowane, wpływ miały koszty w subfunduszu Caspar Akcji Polskich. Był to bardzo mały subfundusz, dodatkowo z wyższą niż Caspar Stabilny opłatą za zarządzanie. Właśnie te wszystkie czynniki wpływają na wysoki poziom TER. Uprzedzając ewentualne pytania – dodajemy, że postanowiliśmy skoncentrować się na zarządzaniu na globalnych rynkach rozwiniętych. Nieliczni klienci Caspar Akcji Polskich informowani… Czytaj więcej »

Adam
Gość
Adam

Dziękuję za wyjaśnienie. Czyli wniosek taki, że trzeba przekonać regulatora do zmiany przepisów by możliwe było informowanie klientów o kosztach w sposób lepiej oddający aktualną sytuację funduszu albo mocno zaznaczyć w KIID informację o przekształceniu funduszu.

floridian
Gość
floridian

Na dobre wyniki obydwu funduszy w ciągu ostatnich dwóch lat a szczególnie funduszu globalnego składają się trzy składniki: obniżka stóp procentowych na świecie (ceny dotychczasowych obligacji płacących stałe odsetki idą w górę), wzrost kursu dolara i euro w sosunku do złotówki, i wzrost akcji firm pięciu firm amerykańskich o największej kapitalizacji FAANG (Facebook, Amazon, Apple, Netflix, Google), czyli zbieg okoliczności jak słusznie zauważa p. Samcik trudny do powtórzenia w przyszłości. Z drugiej strony wahania cen to okazja do zwiększenia stopy wzrostu. Jest nią systematyczne oszczędzanie. Wpłacając co miesiąc do funduszu stała sumę pieniędzy jesteśmy w stanie złapać dołki jak w… Czytaj więcej »

floridian
Gość
floridian

Chciałbym jeszcze dodać, że przeciętny fundusz indeksujący S&P 500 ma zerowe koszty dystrybucji i koszty zarządzania poniżej 0.25%. Tak się dzieje jeżeli na rynku USA jest ponad 15,000 funduszy i konkurencja powoduje obniżkę w kosztów. W przypadku Caspara koszty zarządzania 2.5% są wysokie (prawdopodobnie również dosyć wysokie są koszty transakcyjne). Wynika to z tego, że firma nie posiada dużych aktywów a koszty stałe są wysokie. Z czasem miarę wzrostu bazy finansowej koszty zarządzania powinny się obniżać. A drugiej strony jeśli fundusz zarobi 26% w ciągu roku co jest lepsze 26% zwrotu przy 3.5% kosztów czy 0% zwrotu i 0% kosztów?… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

Ten fundusz reklamuje się, że jest „alternatywą dla lokat, która daje stabilność i wyższe zyski” pokazując w ubiegłym roku ponad 10% zysku. Ostatnio z czymś takim spotkałem się, gdy doradca Lions bank opowiadał o obligacjach GetBacku. Też „pewny” i duży zysk. W dobie zerowych stóp procentowych bardzo ciężko przy stabilności uzyskać wynik lepszy od tego, co pobierają jako opłaty. Stąd do 35% to akcje, ale wtedy już nie mamy stabilności. W sytuacji rekordowo niskich stóp procentowych, rekordów cen akcji w USA na szczytach mimo pandemii dalsze powodzenie strategii wydaje się być wątpliwe. A nie wiemy jak fundusz radzi sobie z… Czytaj więcej »

ded
Gość
ded

Podzielę się kilkoma wnioskami i jedną prośbą do red Samcika w ramach prywaty najpierw prywata Chciałem dziś zrobić przelew mamie pow 500zł. w banku spółdzielczym. Nie idzie. Wyskoczył monit o limicie. Sprawdzam – limit dzienny i dla jednej operacji = 500zł. Próbuję zmienić. Nie idzie . okazuje się że to limit maksymalny. Zszokowany zaczynam czytać te limity i widzę Elixir i Blue ustawione na 10tys i 20tys z odpowiednimi prowizjami rzecz jasna. Teraz nie wiem. To jakiś żart, januszowanie spółdzielczych banksterów zmuszających do używania systemu Express dla przelewania wyższych kwot i zarabianie na 8zł opłaty od przelewu czy błąd systemowy?… Czytaj więcej »

Krystian
Gość
Krystian

Bardzo subiektywnie napisane😂

Maciej z Caspar TFI
Gość

Dziękujemy za szereg cennych spostrzeżeń oraz uwag dotyczących subfunduszu Caspar Stabilny! Do niektórych z nich chcielibyśmy się odnieść. 1. Ogólnie dostępny wskaźnik prezentujący ryzyko funduszu (SRRI) wynosi 4 w skali 7-stopniowej. Oznacza to, że cena jednostki uczestnictwa może zmieniać się w okresach tygodniowych w porównaniu do średniej z ostatnich 5 lat o 5-10% (zarówno na plus, jak i na minus ). 2. Według danych portalu analizy.pl, subfundusz Caspar Stabilny uzyskał najlepszą stopę zwrotu (wg danych na 3.07.2020) w kategorii fundusze mieszane zagraniczne stabilnego wzrostu zarówno w okresie ostatnich 12 miesięcy, jak i od początku 2020 roku . 3. Według danych… Czytaj więcej »

Maciej z Caspar TFI
Gość

Dodatkowo, jeżeli szukają Państwo więcej informacji, to zapraszamy na webinar dotyczący subfunduszu. Już w najbliższą środę 8 lipca o godz. 11:00 Robert Stanilewicz porozmawia z Błażejem Bogdziewiczem – zarządzającym – o tym, co kryje w sobie fundusz Caspar Stabilny. 🙂

https://kupfundusz.clickmeeting.pl/prosto-w-fundusz-caspar-stabilny/register?

Marek
Gość
Marek

AD 4.
A jeśli nie osiągają dobrych wyników to taki likwidujecie (zmieniacie mu profil)? Czemu nawet Pan nie wspomniał o Caspar Akcji Polskich? Nie istniał czy wstyd się przyznać?

Robert
Gość
Robert

To jest standard w tej branży. Jak się przegląda dokumenty funduszy to te które są na rynku od wielu lat mają po 2-3-4 zmiany benchmarku i polityki inwestycyjnej. Niektóre przypadki są wręcz kuriozalne np. fundusz PKO AKCJI RYNKU POLSKIEGO rok temu był funduszem PKO AKCJI RYNKU AZJI I PACYFIKU. Czyli ktoś sobie inwestował w Azję a pewnego dnia dostał informację, że go przebranżowią na akcje polskie. Analitycy finansowi i eksperci w kółko powtarzają, żeby kupić i trzymać, żeby nie przejmować się spadkami tylko trzymać. Ale jak można coś trzymać długoterminowo jak co kilka lat fundusz zmienia profil. A wyjście z… Czytaj więcej »

Aleksander
Gość
Aleksander

Trzeba być naprawdę desperatem, by „inwestować” w fundusz aktywnie zarządzany…

a1b1
Gość
a1b1

Ten fundusz ma zbyt dużo zmiennych i zbyt wysokie koszty żeby przynosił większe i stabilne zyski. Maksymalna alokacja w akcje jest zbyt niska ab poradzić sobie przy umiarkowanych wzrostach ze spadkiem dolara. Widać to teraz właśnie. Nawet jak akcje rosną to spadek dolara z wyniku zabiera jakieś 70% potencjalnego wzrostu dziennie. No i jak dziś widać niekoniecznie dolar chroni ten fundusz przed spadkami. Pomysł z załozenia fajny, ale żeby ten fundusz lepiej zarabiał musiałby mieć bardziej elastyczne zarządzanie ryzykiem kursowym bo ma jeszcze przecież 70% części dłużnej z czego prawie połowa jest wyceniana w dolarze. To właściwie tak jakby kupił… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu