2 sierpnia 2021

Duże zmiany w OC. Miałeś stłuczkę? PZU pokryje koszty tylko do „określonej” wartości. Co mają zrobić kierowcy? Podziękować?

Duże zmiany w OC. Miałeś stłuczkę? PZU pokryje koszty tylko do „określonej” wartości. Co mają zrobić kierowcy? Podziękować?

Trach! Miałeś stłuczkę i chcesz szybko naprawić samochód. Jedziesz do warsztatu, a mechanik mówi: naprawa kosztuje 9000 zł. Ale PZU zapłaci tylko 8000 zł. „Resztę musi pan dołożyć” – takie rozmowy odbywają się od lipca w wielu serwisach samochodowych, bo największy ubezpieczyciel w Polsce zmienił sposób liczenia wartości szkody OC. Warsztaty są wkurzone, ale czy mają do tych emocji prawo? Jak ta nowa polityka PZU wpłynie na ceny OC? Czy opłacać się będzie tylko naprawa w PZU? Sprawdzam!

Jeśli rynek ubezpieczeniowy porównamy do Pałacu Kultury, to jedna trzecia budynku powinna zostać pomalowana na biało-niebiesko – w barwy PZU. Nasz narodowy czempion ma 30% udziału na rynku polis komunikacyjnych. To oznacza dwie rzeczy. Pierwsza: jeśli ktoś wjechał ci w zderzak, to z dużym prawdopodobieństwem jest ubezpieczony właśnie w tej firmie. W czołówce ubezpieczycieli jest też Warta (18%) i Hestia (17%). Druga: że każda zmiana, którą zainicjuje PZU, wpływa na życie całego rynku.

Zobacz również:

A właśnie nastąpiła największa rewolucja od lat (być może od czasu, gdy PZU – jako pierwsza firma z własnej, nieprzymuszonej woli – zaczęła oferować swoim klientom auta zastępcze). PZU od lipca kalkuluje kwoty napraw samochodów, biorąc za punkt odniesienia stawki zaufanych warsztatów „preferowanej sieci”. Inne, niepreferowane warsztaty czują, że ktoś robi im koło pióra i straszą, że pójdą na skargę do UOKiK. A klienci? Mogą mieć problem z naprawą samochodu. Lament warsztatów niesie się po Polsce, ale czy aby nie przesadzają?

Czytaj też: Pan Marcin dotknął granic absurdu. W jego golfa wjechał traktor. Kierowca się przyznał, PZU dał zielone światło do naprawy. Ale rachunek ma płacić poszkodowany. Pomagamy!

Naprawa tylko w PZU? Kość niezgody z warsztatami. A kierowcy w kropce

Co tak rozzłościło (niektóre) warsztaty samochodowe? PZU poinformowało ich na piśmie, że… po pierwsze od 1 lipca zmienia sposób rozliczania kosztów napraw z tytułu OC – koszty napraw szkód OC mają podlegać „optymalizacji”. Ta optymalizacja ma polegać na rozliczaniu ich według warunków finansowych obowiązujących w zakładach tzw. sieci preferowanej. Są to te zakłady naprawcze, które działają na podstawie umów o współpracy z PZU. A więc to naprawa w takim zakładzie będzie teraz punktem odniesienia.

Po drugie PZU nie będzie domyślnie kierować klientów do warsztatów, które nie należą do zakładu z tzw. sieci preferowanej. Po trzecie szkody OC obsługiwane w zakładach sieci naprawczej mają być rozliczane przez PZU po indywidualnym uzgodnieniu kosztów naprawy na podstawie zaakceptowanego kosztorysu lub telefonicznego uzgodnienia kosztów. 

To oznacza ogromne zmiany dla klientów. Dlaczego? Wyobraźmy sobie, że w drodze do pracy w pana Pawła wjeżdża Gaweł. Gaweł ma polisę w PZU. Paweł jedzie do swojego zaufanego warsztatu samochodowego – on zna mechaników, a mechanicy znają jego samochód. Chce mieć święty spokój, więc wybiera opcję naprawy bezgotówkowej. Takiej, w której to warsztat rozlicza się z ubezpieczycielem.

Do tej pory było tak, że generalnie, jeśli warsztat mógł udokumentować fakturami wszystkie potrzebne wydatki, które poniósł na przywrócenie samochodu do stanu używalności, firmy ubezpieczeniowe pokrywały wydatki co do grosza. „Generalnie”, bo według branży warsztatów w sądach jest 180 000 spraw, które skierowały tam warsztaty i kancelarie odszkodowawcze w sprawie niedopłat za naprawę. Dla porównania: spraw frankowych jest ok. 40 000.

Po zmianach pan Paweł usłyszy na infolinii PZU, że byłoby najlepiej, gdyby skorzystał z warsztatu poleconego przez PZU. Naprawa w PZU będzie bowiem mniej stresująca. Jeśli się nie skusi i pojedzie tam, gdzie zwykle, to mechanik może być zmuszony odmówić naprawy. Powód? Odmowa może brzmieć tak: „Panie Pawle, ja bym panu naprawił ten samochód, ale tu trzeba zrobić „to, to i to”, co kosztuje „tyle i tyle”. Ja mam swój cennik, hurtowania ma swój cennik, ale PZU ma swój. Ja wyceniam szkodę na 10 000 zł. Ale PZU patrzy w swoje stawki i mówi, że zapłaci 8000 zł. Musi pan szukać pomocy gdzie indziej”.

Czytaj też: Sąd nad polisami OC. Kto powinien płacić więcej, a kto mniej? Oj, nie wszystkim się spodobają te pomysły

Czytaj też: Rekordowo wysokie ceny paliw na stacjach i… rekordowe zyski Orlenu. „To wy za to zapłaciliście” – powiedziałby Jeff Bezos. Czy Daniel Obajtek nas skubie?

Ile „obiektywnie” kosztuje naprawa zderzaka?

Jak w naszym hipotetycznym przypadku PZU obliczyło sobie stawkę 8 000 zł? Na podstawie danych od zrzeszonej w partnerskiej sieci warsztatów, które stale współpracują z ubezpieczycielem. Czyli tak, jakby to była naprawa w PZU (choć nie była). Oczywiście, inne stawki będą w Warszawie, inne pod Parczewem, dlatego ma obowiązywać regionalizacja cen.

Nie dziwię, się, że serwisanci, którzy nie są zbratani z PZU protestują. Mogą stracić klientów. Ale gdzie w tym wszystkim jest interes kierowcy? Skąd u licha mam mieć pewność, że „tani” warsztat PZU rzeczywiście jest tani?

Jak duża jest skala zjawiska? Nikt nie sprawdza ilu kierowców dostało od lipca odmowę, nie wiadomo też, czy nagle warsztatom PZU przybyło klientów. Ale w sumie w Polsce jest (wg InterCars) 19 500 warsztatów i 66 000 przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą, które mają wpisane w PKD „naprawę samochodów”. Sieć preferowana PZU to 1 000 warsztatów – zarówno niezależnych jak i autoryzowanych. Co może w tej sytuacji zrobić klient?

Może wybrać alternatywną opcję naprawy na podstawie kosztorysu, a nie bezgotówkowo. Kwota odszkodowania w porównaniu do opcji „na fakturę”, czyli bezgotówkowo jest mniejsza – za niska by pokryć naprawy nowymi częściami w autoryzowanym serwisie, ale wystarczająca, by kupić części na Allegro i wyklepać uszkodzenia u znajomego. Tę opcję wybiera 70% poszkodowanych – często, gdy „obrażenia” samochodu nie są duże, biorą pieniądze do ręki, a z naprawy rezygnują – bo kolejna rysa na drzwiach nie jest dla nich problemem. Niestety, jeśli ktoś ma relatywnie nowy samochód (do 5 lat), na gwarancji, to nie jest opcja dla niego.

Może zachęcić swój warsztat do negocjacji z PZU (a dokładniej z rzeczoznawcą) i wskazać, że zgodnie z zaleceniami producenta, nie da się tej naprawy zrobić taniej. Z komunikatu firmy wynika, że taka furtka została otwarta.

Może się zdziwić, gdy warsztat podsunie nam do podpisania dokument, w którym deklarujemy, że w razie odmowy wypłaty należności za naprawę w pełnej wysokości przez ubezpieczyciela, to my pokryjemy różnicę. Lepiej tego nie robić. Taki kwit podpisał pan Radosław i teraz ściga go polska kancelaria prawnicza, umocowana przez obywatela Brazylii będącego pełnomocnikiem estońskiej firmy. Poza tym, to my w tej całej sytuacji jesteśmy poszkodowani i nie ma najmniejszego powodu, byśmy pokrywali koszty naprawy.

Może skorzystać z oferty PZU i pojechać do ich warsztatu. Firma chwali się, że kierowca zostanie obsłużony „priorytetowo” (czyli oznacza, to, że jeśli jest się klientem innej firmy, trzeba czekać w oddzielnej kolejce?), jest wygodnie, powinno być blisko i bezgotówkowo. Warsztat zna się z PZU jak łyse konie i likwidacja szkody ma pójść jak z płatka. Naprawa w PZU to ma być pieszczota.

Fajnie, tylko taka polityka ubezpieczyciela zakłada (choć nie jest to powiedziane wprost), że warsztaty, które nie są zrzeszone w sieci partnerskiej, zawyżają koszty napraw. Zna to każdy, kto naprawiał kiedyś auto – takie samo uszkodzenie można naprawić za różne pieniądze.

Ja sam mam w szufladzie kosztorys stłuczki na 4 000 zł, ale serwis autoryzowany wziął od ubezpieczyciela trzy razy tyle. „Bo naprawa jest wykonana zgodnie z zaleceniami i technologią producenta” – tłumaczy warsztat. Czy nie można tych kosztów jakoś wypośrodkować? A jeśli można, to dlaczego benchmarkiem mają być ceny w serwisach zrzeszonych z PZU?

Z tej zmiany zrobiła się największa awantura na rynku polis OC od lat. Grzmią organizacje: Automobilklub Polski, Polska Izba Motoryzacji, a Związek Dealerów Samochodowych podnosi, że to nieuczciwa konkurencja i utrudnianie dostępu do rynku (a przypomnijmy PZU to 30% rynku OC). Jego prezes Marek Konieczny mówi o próbie zastraszenia serwisów niebędących członkami tzw. sieci preferowanej. I że sprawa trafi do UOKiK. Poprosiliśmy PZU o komentarz w tej sprawie. Jak firma tłumaczy swój najnowszy pomysł na likwidację szkód?

„Zamiarem PZU nie jest przekierowywanie napraw szkód obsługiwanych w ramach ubezpieczenia OC posiadacza pojazdu mechanicznego z jednych warsztatów do drugich, a jedynie indywidualne uzgodnienie kosztów naprawy pojazdu w ramach likwidacji danej szkody. Chcemy w ten sposób ograniczyć niecelowe koszty napraw, dbając w ten sposób o interesy naszych klientów i przeciwdziałając nadmiernemu wzrostowi składek ubezpieczeniowych”

– czytam w piśmie podpisanym przez biuro prasowe PZU. Dość to dziwne postawienie sprawy, ale OK. Jeśli ceny nie będą windowane przy naprawach, to składki może i będą niższe. Biuro prasowe dodaje:

„Sieć Warsztatów Preferowanych PZU składa się z kilkuset zakładów rozmieszczonych w całej Polsce tak, aby zapewnić poszkodowanym wygodny dostęp do usług naprawczych. Nie jest to w żaden sposób zamknięta sieć – ciągle włączamy do niej nowe podmioty. Mogą do niej należeć – i już należą – zarówno ASO, jak i inne warsztaty naprawcze. Robiąc to, kierujemy się przede wszystkim standardami wyposażenia (które umożliwiają profesjonalne wykonanie napraw) oraz finansowymi warunkami rozliczeń przez nie oferowanymi. Stosujemy kryteria, które mają na celu zapewnienie profesjonalnej obsługi naszym klientom oraz przeciwdziałanie niecelowemu wzrostowi kosztów naprawy pojazdów. Wybór warsztatu naprawczego zawsze należy do poszkodowanych. Ich sytuacja w tym względzie nie uległa żadnej zmianie. Tak jak dotychczas, warsztat przeprowadzający naprawę będzie konsultował jej koszty (uzgadniał kosztorys) z PZU”

Czytaj też: Nowa strategia PZU pod naszą lupą. Gdzie chce szukać zysków nasz narodowy ubezpieczyciel? Ubezpieczenia, banki, pośrednictwo w inwestowaniu, zdrowie i… co dalej?

Czytaj też: Nie chcesz kupować pełnego autocasco? Spytaj o wersję mini – od gradobicia, wichru, powodzi i… jelenia. Porównujemy oferty!

Czy PZU się ugnie? Już teraz firmy ubezpieczeniowe mogą równać koszty napraw w dół

Do tego sporu pasuje jak ulał stwierdzenie, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Z jednej strony dla warsztatów naprawa aut za pieniądze z polisy OC to żyła złota. I być może niektóre miały pokusy, żeby zawyżać kwoty napraw. Ale wtedy takie zachowanie należy piętnować i wskazać palcem. W tej sytuacji jest ryzyko wylania dziecka z kąpielą, bo ja – jako kierowca – nie mam żadnej rękojmi, że warsztat wskazany przez PZU jest lepszy od każdego innego.

„To nie jest tak, że warsztaty śpią na gotówce. Sytuacja z firmami ubezpieczeniowymi, a to one są przecież głównym płatnikiem, jest coraz trudniejsza. Kwestionują one zarówno zakresy napraw, jak i klasę użytych materiałów. A przecież to, co się klientowi należy, wynika z zasad prawa i po prostu w pewnych sytuacjach musi on mieć zrobioną naprawę na określonych częściach i w określonej technologii. To powoduje, że do praktycznie każdej naprawy są niedopłaty i trzeba iść z ubezpieczycielem do sądu o pieniądze. Z drugiej strony ceny usług w warsztatach w ostatnich latach bardzo podrożały, przede wszystkim przez brak specjalistów, a więc większą presję płacową. Do tego przez normy unijne coraz bardziej wyśrubowane są wymagania ochrony środowiska, odpadowe i recyklingu, co wprost przekłada się na koszty działalności. Drożeje też sama technologia naprawy – auta na polskim rynku są coraz droższe i coraz bardziej skomplikowane technicznie”

– mówi mi Paweł Tuzinek, radca prawny Związku Dealerów Samochodów. Zapytany o ten spór Rzecznik Finansowy odpowiada, że „oczywiście stawki nie mogą być rażąco wysokie”, ale… już teraz firmy ubezpieczeniowe mają prawo „równać” do regionalnej średniej ceny napraw.

„Dopiero w przypadku dokonania naprawy i udokumentowania poniesionych na nią kosztów ubezpieczyciele akceptują wyższe stawki za roboczogodzinę np. około 90 zł netto, zamiast 40 zł netto. Ale równocześnie zdarza się też, że korygują w dół rachunki przedstawione przez klienta, wskazując, że są to średnie stawki na danym rynku. Tymczasem orzecznictwo Sądu Najwyższego jasno wskazuje, że poszkodowany może wybrać dowolny warsztat, kierując się również zaufaniem czy lokalną renomą wybieranego warsztatu. Nie ma znaczenia, że stosowane w nim stawki są nieco wyższe od cen przeciętnych dla określonej kategorii usług naprawczych na rynku”

– mówi Marcin Jaworski z biura Rzecznika Finansowego. Obowiązkowa komunikacyjna polisa OC to najpowszechniejszy produkt ubezpieczeniowy w Polsce. W Polsce jest 29 mln zarejestrowanych pojazdów i każdy z nich powinien OC mieć. Lepiej nie ryzykować, bo ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wyłapuje tych, którzy jeżdżą bez OC.

W całym 2020 r. liczba zgłoszonych szkód wyniosła 870 300, podczas gdy rok wcześniej było ich 1,027 mln. Mniej szkód to efekt lockdownu i spadku ruchu o połowę w drugim kwartale. Średnia szkoda z OC komunikacyjnego rośnie. W I kwartale 2021 r. jej koszt wyniósł 8035 zł i było to 11,3% więcej niż rok wcześniej. W tym wzroście zaszyty jest wzrost cen usług i materiałów.

A ceny polis OC tak bardzo nie rosną. Według firmy Rankomat w pierwszym półroczu 2021 r. średnia cena OC była niższa o 10% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Firmy muszą wziąć na klatę różnice, więc szukają sposób na – jak zostało to określone – optymalizację. Ale czy to akurat najlepszy sposób?

źródło zdjęcia: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
59 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tadeusz
1 rok temu

Skąd nawiązanie akurat do Parczewa?

Admin
1 rok temu
Reply to  Ireneusz Sudak

Mi się kiedyś popsuł na moście. A ściślej – skończyło się paliwo. I nikt nie chciał pomóc, wszyscy grzecznie stali w tym korku 😉

Krzysztof
1 rok temu
Reply to  Tadeusz

Bo Sosnowiec i Radom za bardzo oklepane

Adam
1 rok temu

Przekręt polega tu na tym że z „sieciowymi” warsztatami PZU może wynegocjować hurtowe, niższe stawki które są niedostępne dla wszystkich. Tym się powinien zająć rzecznik ubezpieczonych.

Admin
1 rok temu
Reply to  Adam

A przede wszystkim PZU może naciskać na sieci, z którymi współpracuje, żeby obniżały ceny, co samo w sobie nie jest niczym złym, o ile nie bije w jakość naprawy

Marcin
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Niższa cena to z reguły niższa jakość.

Grzegorz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Proponuje wysłać kosztorys z SN do lepszego jakiegoś biegłego w PL to powie czy jakość jest zachowana. Oczywiście, że bija w jakość naprawy. Niby z czego mają żyć serwisy z SN, które tam przystępują bo z różnych względów (np. słabej renomy i jakości) nie mają klientów ?Dzięki SN mają zlecenia za to zgadzają się na głodowe warunki wiedząc, że sobie to odbiją czy to na podatkach czy innych furtkach. Każdy udaje że jest ok a jakosć naprawy idealna. Proszę nie wmawiać, że hamburger na wsi na dworcu PKP za 15 zł jest tym samym co w Burger Kingu za 30… Czytaj więcej »

Pawel
1 rok temu
Reply to  Grzegorz

Przykład nie trafiony z burger King
Bywa hamburger gdzieś w budzie jest dużo lepszy niż w bk, bo dobra prawdziwa bułka i kawałek mięcha lepiej doprawiony

Last edited 1 rok temu by Pawel
Lajkonick
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Orzeczenie SN mówi o średniej cenie usługi na danym terenie. Ceny PZU to ceny minimalne, więc każdy pozew PZU przegra. Jednak polityka tej firmy polega na tym, że nie boi sie przegranych spraw przed sądem. Zapewne obliczyli że na tyle mały procent decyduje się na powództwo, że lepiej przegrać i zapłacić razem z kosztami niż zapłacić uczciwie wszystkim. Ot zwykła matematyka.

metkor
1 rok temu

Sytuacja jest do rozwiązania prosta jak drut: wyceną napraw powinien zając się niezależny rzeczoznawca z listy autoryzowanej i notyfikowanej przez państwo lub z grupy rzeczoznawców: PZMot, Deka, TUV itp.. Wszyscy i tak korzystają z tych samych programów do kosztorysowania. Taką wycenę Ubezpieczyciel autoryzuje i klient szuka sam warsztatu lub przez np. system ogłoszeniowy kto mu auto naprawi albo zwija kasę i robi sobie z autem co zechce. Ewentualnie negocjuje się już z ubezpieczycielem naprawe np. w serwisie jak auto jest nowe. Jakby ktoś oblatany to zrobił to dodał by od razu funkcje podpinania raportów do bazy cepiku i mamy cała… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  metkor

Good idea. Tylko to by było tak proste, że aż nie do zrobienia w Polsce. Bo my tu uwielbiamy komplikować proste rzeczy 😉

metkor
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety. System skasowałby obecne patologie: zaniżanie kosztorysów przez ubezpieczycieli, zawyżanie przez warsztaty, otwarty rynek usług (trochę tak jak jest teraz z licytacjami aut ze szkodą całkowitą) etc..

Admin
1 rok temu
Reply to  metkor

No właśnie, każdemu się wydaje, że jak są patologie to jest lepiej 😉

Marcin
1 rok temu
Reply to  metkor

Największą patologią to jest szkoda całkowita przy OC nielegalna, acz stosowana. Oraz wyceny ASO. Zarysowałem z dwóch stron po całości 6miesięczne auto (akurat szło z AC) i:
1) dla ubezpieczyciela wartość auta w pół roku spadła z 40.000 zł do 30.000
2) szkoda została wyceniona przez ASO (absurdalnie wysoko) na 23.000 zł
3) zdaniem ubezpieczyciela naprawa przewyższa 75% wartości auta, więc szkoda całkowita, i oni są skłonni zapłacić 22.000 zł.
4) Wziąłem pieniądze, auto zrobiłem poza ASO, nie oszczędzając, za 7.000 zł…

Admin
1 rok temu
Reply to  Marcin

A to musiał być jakiś bandycki układ. Albo takie porządne porysowanie. Bo jak szkoda haczy np. o drzwi, to zwykle nawet jeśli niegroźnie wygląda to dużo kosztuje.

Radek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Wtedy i tak cały bok auta trzeba malować, a nie tylko drzwi, zgadza się? Inaczej kolor drzwi może odcinać się do reszty boku

Ppp
1 rok temu
Reply to  Radek

Pytanie tylko, na ile komu to przeszkadza.
Sami mieliśmy kiedyś używanego Golfa II. Przy cofaniu zahaczyliśmy o śmieciarkę, blacharz wypełnił wgniecenie żółtą szpachlą i przez kilka miesięcy auto miało „łatę” na zadku. Kiedy w końcu zostało pomalowane własnym sumptem, to nawet żałowaliśmy, bo fajnie wyglądało.
Pozdrawiam.

Stef
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Wystarczy że rysa jest na wysokości wzmocnienia w drzwiach i wtedy:
1. Wg kosztorysu drzwi do wymiany ale można je sobie wyciagnąć/zaszpachlować.
2. Sam miałem stłuczkę cały bok porysowany i felga „do wymiany” na tej feldze jeżdżę do dziś.

Piotr
1 rok temu
Reply to  metkor

Takie to proste, ale zastanówcie się jakie byłyby konsekwencje takiego rozwiązania. Myślicie, że ubezpieczyciele ot tak po prostu zaczną płacić dwa czy trzy razy tyle? Bo ja jestem pewien, że to odbiłoby się wyłącznie na nas kierowcach, bo musielibyśmy płacić za ubezpieczenie dwa czy trzy razy tyle. I to za tą samą usługę. Zarobiliby na tym tylko cwaniaczkowie i oszuści ubezpieczeniowi.

Paweł
1 rok temu

Ale przecież już były wyroki nawet SN potwierdzające, że poszkodowany ma prawo do naprawy na oryginalnych częściach z logo producenta, a nie na jakiś innych a PZU czy inni ubezpieczyciele to zawsze zaniżali wartość ubezpieczenia.
Jako przykład w trakcie wykaszania drogi pracownicy uszkodzili szybę czołową w moim samochodzie, wycena PZU 675PLN wycena w ASO (dwa różne ok 1700), a jeszcze przecież dochodzą inne koszty, utracone dochody.
Jak nie będą chcieli zapłacić to przed sądowne wezwanie do zapłaty, a potem sprawa.

Marcin
1 rok temu
Reply to  Paweł

Dobre, „przed sądowe wezwanie” 😉

Paweł
1 rok temu
Reply to  Marcin

Oczywiście miało być przedsądowe.

BdB
1 rok temu
Reply to  Paweł

Części oryginalnych można żądać, ale nie robocizny.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Paweł

(…)Ale przecież już były wyroki nawet SN potwierdzające, że poszkodowany ma prawo do naprawy na oryginalnych częściach z logo producenta, a nie na jakiś innych a PZU czy inni ubezpieczyciele to zawsze zaniżali wartość ubezpieczenia.(…)
Były też takie, że użycie części (…)nieutoryzowanych(…) nie powoduje utraty gwarancji…

Paweł
1 rok temu
Reply to  Jacek

Utratę gwarancji nie, ale utratę wartości już tak.

Jurek
1 rok temu

Zamiast być łatwiej dla kierowcy to będzie trudniej, bo będzie zastanawianie się gdzie dobrze naprawia. A powinno być prosto – skoro ja jestem poszkodowany to mam mieć jak najmniej stresu i kłopotu. Pytanie też czy np jak wycena naprawy nie będzie nam pasować to możemy zaskarżyć sprawcę

Radek
1 rok temu
Reply to  Jurek

Dlaczego sprawcę? to ubezpieczyciel – nie sprawca – decyduje o wypłacie.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Radek

(…)to ubezpieczyciel – nie sprawca – decyduje o wypłacie.(…)
Konflikt interesów jak cholera…

Pibloq
1 rok temu

Najlepiej mieć AC, zlikwidowac szkodę w ASO, a potem w ramach regresu niech ubezpieczyciele sie dogadują, by finalnie szkoda została sfinansowana z OC przez ubezpieczyciela sprawcy kolizji

Pibloq
1 rok temu

Generalnie problem jest głębszy. Aut na ulicach przybywa, stluczek coraz więcej, nawet najuwazniejszym kierowcom może sie przydarzyć. Z drugiej strony na rynku sprzedazy aut uzywanych panuje fetysz aut bezwypadkowych, bieganie z miernikiem lakieru dookola auta. Niech Ci sie przydarzy kolizja, jej likwidacja w ASO danej marki daje nadzieję, że potencjalny kupujacy zaaprobuje taką naprawę i auto bedzie miało status jak bezwypadkowe/bezkolizyjne. Zwlaszcza mając kopie zdjęć, dokumentacje i wycenę naprawy z ASO. Tak więc mając auto prawie nowe /kilkuletnie, bez historii wypadkowej, nigdy nie zgodzę się na naprawę z OC sprawcy w jakiejś stodole – najtanszym warsztacie wskazanym przez ubezpieczyciela. W… Czytaj więcej »

Marcin
1 rok temu

Proszę o chociaż odrobinę rzetelności dziennikarskiej.
Co to znaczy „naprawa w PZU”?
Przecież Państwowy Złodziej Ubogich jest jedynie ubezpieczycielem, z nie siecią warsztatów samochodowych!
Nawet posiadając umowy z warsztatami, PZU płaci w rzeczywistości wyższe stawki niż „na papierze”.

Grzegorz
1 rok temu

Dymanie konsumenta a UOKiK robi testy proszków do prania 🙁

Czemu nikt nie mówi że średnie stawki ubezpieczalnia liczy wg danych sprzed 10 lat? Czemu nikt nie wspomniał, że wypaty odszkodowań w ost roku z powodu pandemii znacznie spadły ale nie ceny polis? Ubezpieczalni rżną kogo popadnie i same się do tego przyznają. Pomijam, że rozliczeniami kosztorysowymi wspierają szarą strefę i omijanie podatków a Państwo to akceptuje

Admin
1 rok temu
Reply to  Grzegorz

Dużo rzeczy, o których Pan pisze, to prawda. Ale ceny polis (przynajmniej OC) w ostatnim roku spadły statystycznie o 10%

Stef
1 rok temu

Panie Macieju jest odwrotnie:”Niestety, jeśli ktoś ma relatywnie nowy samochód (do 5 lat), na gwarancji, to nie jest opcja dla niego.”

Im nowsze auto tym bardziej opłaca się metoda kosztorysowa i klepanie w stodole lub na częściach że szrotu. Można zarobić kilkanaście tys. zł. Tak zresztą działają wyłudzacze. Rozbijają nowe auto…

JaroNowo
1 rok temu

PZU,,, najgorsze G…. Z którym się spotkałem, nie polecam nikomu !!!

Marek
1 rok temu
Reply to  JaroNowo

A ja polecam. Miałem stłuczkę, wycena szkody wg kosztorysu to była jakaś kpina to pojechałem do autoryzowanego serwisu. Naprawiono bez problemu, bez kosztów z mojej strony. Nie rozumiem, dlaczego ludzie przystają na wypłatę gotówki, a potem narzekają, że za mało, jeśli mają możliwość bezproblemowej naprawy auta.

llojek@10g.pl
1 rok temu
Reply to  Marek

Z tym bez problemu to bym polemizował… dwa razy miałem do czynienia z PZU i dwa razy była to droga przez mękę. Przy czym drugi raz to już całkowita tragifarsa. Za pierwszym razem wycena gotówkowa 1200zł. W preferowanym przez nich warsztacie naprawa kosztowała prawie 7000zł. Za drugim razem… samochód wyceniony na polisie na 22k (10 letni, pierwszy właściciel, cały czas serwisowany w ASO, przebieg na poziomie 37k km). W sumie drobna stłuczka, ale sporo elementów do z przodu wymiany (maska, zderzak, światła etc.) Wycena preferowanego serwisu 13k. Wycena gotówkowa, równie śmieszna jak za pierwszym razem. Wycena samochodu według PZU 16k.… Czytaj więcej »

Roman
1 rok temu

Nie było by problemu, gdyby niektóre warsztaty nie próbowały wyszarpać więcej kasy niż powinny. Niestety naciągaczy, oszustów i „Januszy biznesu” tu nie brakuje, jak myślicie dlaczego istnieje wogóle pojęcie zaufany warsztat? Czy zdarzyło się wam kiedyś zostawić auto u mechanika, który zaczął wymyślać niestworzone awarie i mnożyć pieniądze za naprawę? Bo mnie tak. Prosiłem jednego o wymianę oleju w silniku, dowiedziałem się, że muszę też wymienić filtr powietrza i paliwa (ten dugi wg producenta nie musi być wymieniany bez wyraźnej konieczności) po moim pytaniu po co?, stwierdził,że trzeba, bo się wymienia. Szczytem wszystkiego było już to, że inny chciał ode… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu
Reply to  Roman

(…)Nie było by problemu, gdyby niektóre warsztaty nie próbowały wyszarpać więcej kasy niż powinny.(…)
Od wyłudzeń jest prokurator!!!

Lech
1 rok temu
Reply to  Jacek

Jak widać, nie działa.

Dbnnkk
1 rok temu

Po pierwsze praktyki monopolistyczne są karane, po drugie prawo chroni konsumenta, ubezpieczyciel nie stanowi prawa, można ignorować ich stawki

Jacek
1 rok temu

Te numery przebijają wszystko co maja Frankowicze do zarzucenia tzw. banksterom!!!

Kon
1 rok temu

W autoryzowanej stacji w dużym mieście, związanej umową z PZU, ze stawki 150zł obcięli do 106 zł. Bo za tyle można zrobić w „stodole”. Ale w ASO nikt nie zatrudnia na czarno, inwestuje się w szkolenia ludzi, w nowy sprzęt, aktualizuje się wiedzę i technologię od producenta, nie mówiąc o biurze obsługi klienta, kawie, ciastkach, czy innych normalnych warunkach przyjmowania klienta. Miesiąc temu płacili 150, a teraz o 30% mniej. Ten zakład ma nagle 30% mniejsze koszty? Zapłaci ludziom 30% mniej? Dlaczego poszkodowany w miarę nowym autem, ma być obsługiwany w tańszym warsztacie, który nie ma aktualnej wiedzy technicznej? Ciekawe… Czytaj więcej »

Pibloq
1 rok temu
Reply to  Kon

Odpowiedz jest prosta-nie zrobi. Klient wyjedzie, wroci 2 na 10, reszta nawet nie bedzie wiedziała, że takową aktualizacje trzeba było zrobić…

Prawnik
1 rok temu

I zgadnijcie kto jest sponsorem tego artykułu? PZU!!!
To ściema. Warsztat idzie do sądu i wygrywa wszystko bo PZU oszukuje wszystkich raz biorąc składkę dwa przy wypłacie odszkodowania. Sądy zasadzają warsztatom ich kosztorys bo PZU po prostu nieuczciwie zaniża odszkodowania.

Rioku
1 rok temu

Jak chce kasy to wycena 1500 a jak bezgotowkowo to cena 5700 .. tak dziala ta mafia od lat!
Ale now ład planuje by sprzataczka na swoim raportowala kupiona butelkę płynu do podłogi.
Za mafie nikt sie nie tyka…

Marcin
1 rok temu

Z warsztatami tak jaz z firmami pogrzebowymi. Ile by zus nie dał zasiłku, tyle wezmą. Tak było i jest nadal. Cwaniactwo narodowe z jednej i drugiej strony. Na początek proponuję wziąć pod lupę tych co w ogóle nie płacą OC a jeżdzą i powodują szkody. Dowalić horrendalne kary finansowe takim.

Łukasz
1 rok temu

Wycena szkód przez warsztaty to jest jeden wielki przekręt. Wręcz nieprawdopodobne, jak bardzo one zawyżają naprawę najbardziej banalnych rzeczy, po to żeby wydoić ubezpieczyciela. W przypadku prywatnej naprawy aż tak robić nie mogą, bo nikt im tyle nie zapłaci, ale w przypadku naprawy bezgotówkowej, to klienta w ogóle nie obchodzi wycena, niech sobie ubezpieczyciel radzi – a ci sobie wyraźnie nie radzą. Widziałem już naprawę zderzaka, który dałoby się w pełni naprawić za kilkaset złotych (nawet nie było wymagane lakierowanie) albo wymienić cały za parę tysięcy, ale nie, warsztat sobie tak policzył, że wyszła kwota prawie pięciocyfrowa. Oczywiście ubezpieczyciele z… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu
Reply to  Łukasz

No to trzeba tutaj niezależnego rzeczoznawcę…

Bartosz
1 rok temu
Reply to  Jacek

Tylko ciekawe skąd takich weźmiesz? Kto będzie im płacił? Jak będzie faktycznie uczciwy to ani ubezpieczyciel ani warsztat nie będą chcieli mu zapłacić (bo pewnie taka wycena nie jest ani po myśli warsztatu ani ubezpieczyciela). Ja jestem ciekaw jak się takie rzeczy w sądach kończą czy czasem nie ma 3 wycen: od ubezpieczyciela, od warsztatu i od „niezależnego” rzeczoznawcy powołanego przez sąd.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Bartosz

(…)Ja jestem ciekaw jak się takie rzeczy w sądach kończą czy czasem nie ma 3 wycen: od ubezpieczyciela, od warsztatu i od „niezależnego” rzeczoznawcy powołanego przez sąd.(…)
Jak będzie o co się szarpać to sądzę, że rzeczoznawców będzie trzech… co daje łącznie 5 wycen.

Adam S.
1 rok temu

Z artykułu i komentarzy wynika, że ubezpieczyciele rżną kogo popadnie.
Wykorzystując tą informację zakupiłem dzisiaj akcje PZU.

Trzeba trzymać z wygranymi 🙂

Dziękuję za wasze składki i wypadki.

Admin
1 rok temu
Reply to  Adam S.

Podłe, ale opłacalne 😉

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko ciekawe dlaczego prawodawca nie widzi jawnego konfliktu interesów…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!