Sąd nad polisami OC. Kto powinien płacić więcej, a kto mniej? Oj, nie wszystkim się spodobają te pomysły

Ile jesteście w stanie dać za to, by płacić mniejszą składkę na ubezpieczenie samochodu? Zgodzilibyście się na uzależnianie składek od liczby punktów karnych? A może pozwolilibyście ubezpieczycielom grzebać w danych policyjnych na swój tamat? Może poszlibyście w automatyczne śledzenie swojego stylu jazdy, co ostatnio zaproponowały dwie firmy ubezpieczeniowe? Odpowiedzi na te – niewątpliwie pasjonujące pytania – poszukał ostatnio duży pośrednik ubezpieczeniowy, firma CUK Ubezpieczenia.

Jakkolwiek wyniki ich badań trudno uznać za w pełni miarodajne – zbieranie danych odbyło się poprzez ankiety internetowe, w których wzięło udział 600 osób z niekoniecznie reprezentatywnej grupy Polaków – to jednak warto zerknąć na wykresy. Internetowa grupa kierowców ubezpieczających swoje auta z natury rzeczy powinna być bardziej nowoczesna i skłonna do eksperymentów, a także bardziej wrażliwa cenowo, niż przeciętny obywatel. Gdzie jak gdzie, ale w tych ankietach powinna wyjść chęć dużych poświęceń, do których byliby gotowi respondenci, by płacić za ubezpieczenie mniej.

Czytaj poradnik: Jak nie dać się nabrać przy ubezpieczaniu samochodu? Sześć trików, na które będą chcieli cię złapać

A co wyszło? Punkt wyjścia jest taki, że każdy już przynajmniej raz zapłacił koszmarnie wysoką składkę OC. W całym zeszłym roku wzrost cen wyniósł bowiem średnio 53%. Statystycznie więc jeśli zawsze płaciłeś 500 zł, to teraz zapłaciłeś 750 zł. Jeśli kiedyś płaciłeś 1000 zł, to teraz zapłaciłeś 1500 zł. Na szczęście w tym roku stawki już nie rosną – przez pół roku poszły w górę o średnio 3% – więc drugiego uderzenia obuchem w głowę być nie powinno.

Oczywiście 90% ankietowanych przez CUK uważa, że ceny samochodowego OC są za wysokie (zapewne uważają tak „na wszelki wypadek”, bo kto zwiedza czasem Europę Zachodnią wie, że tam ubezpieczenia wciąż są znacznie droższe, niż u nas). Sądzę, że wielu z nas z ochotą płaciłoby więcej, gdyby tylko oznaczało to gwarancję braku kłopotów przy likwidacji szkód, koniec przekomarzań na tle przyznania samochodu zastępczego i pewność, że odszkodowanie pokryje wszystkie koszty.

Czytaj też: Zapłaciłeś bardzo dużo za ubezpieczenie samochodu? Sprawdź dlaczego tak się potraktowali

Czy młodzi kierowcy „z definicji” powinni płacić więcej, nawet jeśli są grzeczni?

Jak, zdaniem ankietowanych, powinny być ustawione ceny ubezpieczeń OC, by było sprawiedliwiej i taniej dla tych, którzy nie zasłużyli na podwyżki? Pierwsze pytanie w ankiecie było o wyższe składki dla młodych kierowców. Z danych wynika, że to oni powodują najwięcej wypadków. Już dziś płacą więcej, co powoduje skłonność do różnych przekrętów, np. rejestrowanie auta na tatusia albo dopisywanie jako właściciela auta babci, która ma 70 lat bezszkodowej jazdy.

Zdaniem 57% osób młodzi kierowcy powinni płacić więcej i jest to naturalne – nawet jeśli dany osobnik jeździ bardzo ostrożnie, to powinien ponosić koszty tego, że generalnie ludzie w jego wieku powodują wiele wypadków. Ale co trzeci ankietowany jest przeciwny takiej odpowiedzialności zbiorowej. Czyli powinno być tak, że dopóki masz czystą kartę, to płacisz mało, niezależnie od tego czy masz prawo jazdy od roku, czy od 20 lat.

Taki wynik sondy oznacza de facto, że większość ankietowanych uważa, iż młodzi powinni płacić „frycowe” po to, by starsi mieli niższe składki jeśli są bezszkodowi. Jedna trzecia uważa zaś, że bazowe składki dla bardziej doświadczonych (nawet bezszkodowych) kierowców powinny być wyższe po to, by młodzi mogli płacić mniej, o ile są bezszkodowi (taki „solidardyzm” społeczny).

Czytaj też: W Warcie zgłoszenie szkody zamiast pracownika może przyjąć… bot

Masz punkty karne i płacisz więcej, nawet jeśli punkty są „za niewinność”?

Czy liczba punktów karnych powinna decydować o składce na OC? Pytanie tylko na pierwszy rzut oka oczywiste, bo przecież policja drogowa w Polsce nie ustawia się zwykle w najbardziej niebezpiecznych miejscach, a tam, gdzie najłatwiej wyrobić plan. A więc punkty karne można zdobyć np. za jazdę trzypasmówką-obwodnicą z prędkością 100 km na godzinę.

Nieco ponad połowa pytanych odpowiada, że kto ma punkty karne powinien płacić więcej, niezależnie od tego za co te punkty. Skoro gnom jeździ za szybko, to powoduje większe ryzyko. A jeśli powoduje większe ryzyko to niech płaci więcej. Oznacza to jednocześnie, że ten kto nie ma punktów karnych na koncie będzie mógł płacić mniej.

Jednak az 37% ludzi (ponad jedna trzecia) uważa, że to głupi pomysł. Dlaczego mogą tak uważać? Zapewne dlatego, że ta opcja np. premiuje niedzielnych kierowców, którzy nie zdobywają punktów karnych tylko dlatego, że autem jeżdżą raz w tygodniu na mszę i do supermarketu. Paradoksalnie wyjazd takiego niedzielnego kierowcy powoduje poważne zagrożenie dla ruchu, bo zawsze może on zapomnieć gdzie jest hamulec a gdzie pedał gazu, nie mówiąc już o patrzeniu w lusterko.

Czytaj też: Bliskie spotkania z drogówką? Oni skrócą ból do kilku sekund. I wezmą za to tylko 5 zł prowizji

To oczywiście uproszczony obraz rzeczywistości, ale i w tym przypadku wyraźną (acz nie miażdżącą) przewagę zdobyli ci, którzy uważają, że trzeba „karać” niektórych kierowców nieco prewencyjnie, a więc nie dlatego, że mają na koncie wypadki (albo przynajmniej nie tylko dlatego), ale też dlatego, że ich jeżdżenie wygląda na bardziej ryzykowne.

Czytaj też: Jedzie nowe! Punkty karne możesz teraz sprawdzić przez… internet

Dajesz się śledzić w zamian za niższą składkę?

Tylko co czwarty z nas zgodziłby się na to, by ubezpieczyciel monitorował styl jego jazdy i uzależniał od tego składkę ubezpieczeniową. To dość ciekawy wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że badanie było internetowe, a więc teoretycznie przeprowadzane wśród bardziej podatnych na nowinki technologiczne respondentów. Czyżby w całości społeczeństwa zwolenników telemetrii (tak nazywa się śledzenie stylu jazdy przez ubezpieczycieli) było jeszcze mniej? A może wręcz przeciwnie – więcej (bo jako osobnicy analogowi nie zdają sobie sprawy z potęgi geolokalizacji ;-))

Czyżbyśmy mieli coś na sumieniu, że obawiamy się czegoś tak obiektywnego, jak sprawdzanie stylu jazdy pod kątem generowanego ryzyka? Skoro tylko połowa ankietowanych uważa, że dane o punktach karnych powinny być wyznacznikiem składki (reszta zapewne wychodzi z założenia, że to krzywdziłoby osoby „zdobywające” punkty karne tylko w wyniku działań „planów sprzedażowych” drogówki), to powinniśmy z radością przywitać bardziej obiektywne kryteria.

Czytaj też: Link4 obniży składkę jeśli pozwolisz się śledzić i będziesz grzeczny. A jeśli będziesz niegrzeczny?

Czytaj też: Ergo Hestia i Yanosik mają pierwsze ubezpieczenie pay-as-you-drive. Jak działa? Sprawdzam!

Okazuje się, że nie przeszkodą nie jest niechęć do uzależniania składki od styku jazdy i od tego jak często przekraczamy podwójną ciągłą, lecz… brak zaufania do ubezpieczycieli. Po prostu nie wierzymy, że oni nie będą używać danych o tym gdzie jeździmy, że nie będą nimi handlować, wykorzystywać w niecnych celach. Ubezpieczyciele mają w naszych oczach wizerunek gości, którzy żyją z niewypłacania odszkodowań, więc dlaczego mielibyśmy wkładać im do ręki nową broń?

Czytaj też: Zaniżone odszkodowania po nawałnicach. Wsiadam na koń!

Nasze podejście do telemetrii. Kwestia ceny czy przekonań?

Jeśli tak to mamy problem jak cholera. Owszem, jeśli ubezpieczyciel zauważy, że często jeździmy do szpitala albo do apteki, to mógłby powziąć przekonanie, że z naszym zdrowiem coś jest ni tak i podwyższyć składkę ubezpieczenia zdrowotnego. Jeśli ubezpieczyciel zauważy, że często jesteśmy w delegacjach, to może chcieć podwyższyć składkę za ubezpieczenie mieszkania. Jeśli uzna, że parkujemy w niebezpiecznych dzielnicach, może podwyższyć z tego powodu składkę samochodowego AC.

Czy te wszystkie obawy są wzięte z sufitu? Naszym zdaniem nie. A to oznacza, że przed branżą ubezpieczeniową stoi potwornie trudne zadanie przekonania nas, że oni nie są tacy źli i że nie użyją danych, które o nas będą posiadali, w złych celach. Życzę powodzenia ;-). Być może – tego pytania CUK nie zadał – stopień akceptacji telemetrii byłby wyższy, gdyby okazało się, że bezpieczny i zbadany telemetrycznie kierowca zapłaci np. tylko jedną czwartą składki standardowej?

A o tym, że z tym przekonywaniem nas, że „oni nie są tacy źli” nie będzie łatwo, mówią dwa wykresy z jeszcze gorącego raportu Rzecznika Finansowego na temat komunikacyjnego OC. Główne problemy związane z zaniżaniem odszkodowań nieco się zmniejszyły, ale bynajmniej nie zniknęły. Trudno więc się dziwić, że nie chcemy dawać ubezpieczycielom nowych narzędzi do obsługi naszych jestestw, skoro nie radzą sobie z tym, co mają dziś.

Inna sprawa, że żadna firma ubezpieczeniowa nie obniży znacząco ceny ubezpieczenia ze względu na telemetrię. Niektórzy ubezpieczyciele w ogóle nie wierzą w powiązanie telemetrii i ryzyka ubezpieczeniowego (o wypadku decyduje mnóstwo czynników nie związanych ze stylem jazdy klienta). Ale to zupełnie inny temat. Być może ta obawa o prywatność to „tylko” kwestia ceny, za którą gotowi jesteśmy ją oddać? Tego nie wiemy. Ile miesięcznic minie od tego badania, nim zbliżymy się do prawdy?

Zdjęcie: quinntheislander/Pixabay.com

 

18
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Samozl0Dawidknl1MichałWojtek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek
Gość
Tomek

Przede wszystkim, ubezpieczenie powinno być na kierowcę, a nie na samochód. Każdy kto siada za kółkiem powinien opłacać składki na ubezpieczenie za siebie.

zygmunt
Gość
zygmunt

u nas jest niby na samochód, ale i na kierowcę bo przecież do wyliczenia składki ważne jeśli nie najważniejsze są właśnie dane i historia jego właściciela/kierowcy/ubezpieczającego. ale oczywiście ubezpieczenie powinno być zależne tylko od kierowcy i tylko na kierowcę. i do tego powinna być możliwość wykupywania czasowego oc. ale na to się lobby ubezpieczeniowe nigdy nie zgodzi bo przecież wtedy mniej zarobi.

Qwerty
Gość
Qwerty

1. Lobby ubezpieczeniowe… Lobby ubezpieczeniowe to należące do Skarbu Państwa PZU – jeśli PZU nie będzie zarabiać to i nie będzie na 500+. 2. O tym jaką formę w RP ma OC decyduje ustawa – wpływ na nią mają posłowie. Jak wygląda rzeczywistość polityczna w Polsce wiemy – mają w d… co sądzi rynek/społeczeństwo/branża, więc lobby ubezpieczeniowe nie ma tu znaczenia (jeśli za lobby weźmiemy całą branżę, a nie tylko PZU). 3. Czasowe OC spowoduje, że „Polki i Polacy” będą jeździć, bez ubezpieczenia „bo przecież tylko na chwilę do sklepu” – co spowoduje, że nie będzie opcji uzyskania odszkodowania (nie… Czytaj więcej »

Samozl0
Gość
Samozl0

„Czasowe OC spowoduje, że „Polki i Polacy” będą jeździć, bez ubezpieczenia” – brednie. Jest wiele sytuacji w ktorych nie podlegamy bezposredniej kontroli, a mimo to stosujemy sie do przepisow.
Fakt, czesc z nas moze tak postepowac, ale zawsze ktos nie stosuje sie do przepisow, co nie oznacza, ze powinno sie za to „karac” cala reszte.

Edin
Gość
Edin

„bo kto zwiedza czasem Europę Zachodnią wie, że tam ubezpieczenia wciąż są znacznie droższe, niż u nas”

Chleb mleko i inne rzeczy też są droższe ale czy to znaczy że mamy płacić więcej bo tam jest tak? Przecież ceny wynikają głównie z posiadanej sumy zgromadzonej w kieszeni. Jeśli mamy niższe zarobki to nic dziwnego że płacimy mniej. Taki porównania z zasady są irracjonalne szczególnie na blogu kogoś kto zna się na finansach.

kierowiec jeden
Gość
kierowiec jeden

zgadzam sie z przedmowca. Jezeli porownujemy sie do zachodu, to moze zrobmy to konsekwentnie. Np. zarobki tam tez sa wyzsze – wiec moze placmy polakom wiecej a pozniej rownajmy sie w kosztach.
Ale widze, ze porownywanie do zachodu jest wygodne tylko wtedy, kiedy pomaga to w uzasadnieniu swoich tez. Kiedy jest nie na reke, to sie kwestie zachodu pomija..

knl1
Gość
knl1

Ok. Załóżmy w uproszczeniu, że składki powinny być np. o połowę niższe niż na zachodzie, bo o połowę mniej zarabiamy. A jak w takim razie sobie wyobrażasz naprawę uszkodzonego auta? W przybliżeniu samo auto i części zamienne do niego kosztują bowiem tyle samo. Tańsza jest jedynie robocizna. To co? Dostaniesz odszkodowanie tylko na około połowę oszacowanej szkody przy składce niższej o połowę? Kto ma zapałcić za resztę? Ubezpieczenie nie jest charytatywnym „ryczałtem” tylko WSPÓLNYM składaniem się na wszystkie nasze szkody.

jadzia
Gość
jadzia

Jeśli już porównujemy… To ja jeszcze dodam, że nawet jeśli rzeczywiście ubezpieczenia oc na Zachodzie rzeczywiście są droższe, to akurat samochody (nie tylko używane) bywają dużo tańsze niż u nas. Paliwo w stosunku do zarobków jest dużo tańsze. Posiadanie samochodu to nie luksus jak u nas.
I tam można kupić ubezpieczenie np. na miesiąc i przez resztę roku trzymać samochód w garażu.

knl1
Gość
knl1

„…bywają dużo tańsze niż u nas”? To jakiś mit. Może podaj przykłady nowych aut z salonów. Bo owszem, zdarzają się tam tańsze, ale to raczej rzędu 5-15%.

kierowiec jeden
Gość
kierowiec jeden

Z telemetria jest ten problem, ze po pierwsze nie wiemy o ile ubezpieczenie bedzie nizsze, a po drugie nie wiadomo jak dlugo ubezpieczyciel bedzie za taka zgode oferowal ulgi.
Moze byc np tak, ze najpierw dostaniemy ulge, a po poznaniu profilu kierowcy na podstawie telemetrii, ubezpieczyciel w kolejnych latach nie bedzie juz taki hojny do znizek. A niezbedne dane bedzie juz posiadal.
Tak wiec sprzedamy tanio dane o sobie bez gwarancji czegos w zamian na przyszlosc

Qwerty
Gość
Qwerty

eeee tam. Od 2018 r. wchodzi RODO i będzie możliwość „bycia zapomnianym”

qaz
Gość
qaz

Za oc w axa zapłaciłem 800pln w komplecie z nawigacją-inwigilacją. Po miesiącu wzorowej jazdy pod okiem inwigilacji otrzymałem zwrot -uwaga trzymajcie się krzeseł – niecałe 2 pln. Tak się ludzi robi w bambuko

Luke
Gość
Luke

Generalna teza jest prawdziwa – nie ufamy ubezpieczycielom. Dzisiaj ich dużą częścią zysku jest zaniżanie odszkodowań – czyli teoretycznie artykuły 286 KK. I teraz mamy uwierzyć, że mając więcej danych o nas będą uczciwsi? Tak jak Maciej po 10 latach badań przekrętów bankowych, ubezpieczeń będziemy ciągle się dziwić, że to hieny?

Ppp
Gość
Ppp

Najprościej: OC nie może wynosić więcej, niż 5% rynkowe wartości samochodu. Lub zlikwidować obowiązek posiadania OC. Większość kierowców powoduje niewielkie szkody raz na kilka lat. Efekt jest taki, jak u mojego ojca – jak miał szkodę (zarysowanie na parkingu, więc zagrożenia zero) to mu podnieśli OC, chociaż przez poprzednie lata zapłacił więcej składek, niż ta szkoda była warta. Co do płacenia za punkty karne, to miałoby to sens pod warunkiem zaliczania tylko punktów za jazdę niebezpieczną. Czasem dostaje się je za bzdury – takie nie powinny być liczone. Ubezpieczyciele mocno zapracowali na swoją złą opinię, zatem telemetrii jestem przeciw głównie… Czytaj więcej »

Wojtek
Gość
Wojtek

 „OC nie może wynosić więcej, niż 5% rynkowe wartości samochodu.”

Aco jeżeli swoim golfem wartym 3000PLN przywalisz w Mercedesa wartego 500 000? Nie widzę w tym najmniejszej logiki. Poza tym rysa na parkingu to jedno, a drobna stłuczka naprawiana w ASO może dobić do 10 000 PLN nawet w małym aucie.

Michał
Gość
Michał

Trzeba mieć skrajną głupotę aby dawać ubezpieczycielowi inaczej niż jest teraz. Za kolizję powinna być stosunkowa zwyżka i tyle. Bo chcecie dawać idioci zwyżki np. za parkowanie? Punkty też są za błache rzeczy.

Dawid
Gość
Dawid

Nikt nie da gwarancji, że pozbycie się prywatności da zmniejszoną składkę za kilka haraczo-złociszy. Lubię ludzi z głową w d… bo p… takie głupoty, że… eeech. Niektórzy potrafią zdobyć dużo punktów po 1 za parkowanie! O to w dużych miastach łatwo zwłaszcza i brak jest miejsc + miejsca zajmują kwitnące złomy co już jest plagą.

Samozl0
Gość
Samozl0

Szukają sposobów na sprawdzenie jak jeździ kierowca. Poruszam się samochodem od 30lat, nigdy z mojego OC nie wypłacali odszkodowania, ale skladki mi podniesli jak innym.
Wiec prosze nie podawac bzdur, ze firmy ubezpieczeniowe obniza skladki jezeli klient zgodzi sie na to czy tamto. 30letnia historia ubezpieczonego, to chyba wystarczajacy powod aby klientowi zaufac i skadki obnizyc.
Wszystkie te [omysly nie sluza wiec obnizaniu ubezpieczen, ale szukaniu hakow aby je podniesc.
Prosze nie mydlic ludziom oczu.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin