Czy rząd słusznie chce zakazać importu używanych aut? Będzie zaporowa akcyza? Nie kupujemy nowych samochodów, bo nas nie stać, czy dlatego, że tak wolimy?

Czy rząd słusznie chce zakazać importu używanych aut? Będzie zaporowa akcyza? Nie kupujemy nowych samochodów, bo nas nie stać, czy dlatego, że tak wolimy?

W Polsce rocznie sprzedaje się 550.000 nowych samochodów. Używanych – dwa razy tyle. Rząd coraz głośniej mówi, że chce ograniczyć import starych aut z zagranicy, ale boi się gniewu ludu, który te pojazdy ochoczo kupuje. Dlaczego kupujemy starocie? Czy rzeczywiście nie stać nas na nowe samochody? Co będzie, gdy pojawi się zapowiadana przez rząd zaporowa akcyza? Sprawdźmy, co na temat naszych aspiracji i możliwości motoryzacyjnych mówią liczby, a nie emocje

Czy mamy najbardziej „zielony” rząd w historii Polski? PiS daje pieniądze na OZE, dogadał się z górnikami w sprawie zamykania kopalń, a teraz myśli jak ukrócić import używanych samochodów do Polski, które powodują smog i wzrost emisji CO2. Mówiła o tym niedawno – tuż przed odejściem z rządu –  wicepremier Jadwiga Emilewicz. A ostatnio atmosferę podgrzała publikacja „Dziennika Gazety Prawnej” o tym, że rząd planuje, by akcyza używane samochody była wielokrotnie wyższa, niż dziś.

Zobacz również:

PiS już raz się do tego przymierzał, dokładnie na początku swojej pierwszej kadencji. Wtedy też akcyza na „używki z importu” miała pójść w górę, ale władza ostatecznie dała za wygraną. Teraz może do podwyżki akcyzy wrócić, bo potrzebuje pieniędzy, a okoliczności są sprzyjające. Pandemia i zaostrzenie światowej walki z CO2 – w takich czasach Naród łatwiej wybacza radykalne ruchy.

„Chcielibyśmy stosunkowo szybko opracować regulację akcyzową, która sprawi, że samochodów używanych po prostu nie będzie się opłacało do Polski sprowadzać”

– powiedziała wicepremier. Co to konkretnie oznacza? Dziś akcyza na samochód z zagranicy zależy od pojemności silnika importowanego pojazdu oraz od jego ceny. Dla silników do 2000 cm3 podatek wynosi 3,1% wartości samochodu, a powyżej 2000 cm3 – 18,6% wartości pojazdu. A jak ma być?

Tego oczywiście nie wiemy, bo nie ma jeszcze projektu ustawy. Ale gdyby nowa akcyza miała wyglądać podobnie, jak ta, którą chciano wprowadzić w poprzedniej kadencji, to – jak liczą analitycy „wirtualnego” salonu samochodowego Carsmile.pl – akcyza za sprowadzenie 15-letniego Volkswagena Passata wynosiłaby nie 360 zł, jak dziś, lecz ponad 3.000 zł. Zdaniem analityków Carsmile to oznaczałoby na tyle duży wzrost ceny takiego samochodu, że nie opłacałoby się go sprowadzać. Wysoka akcyza utrąciłaby sens ekonomiczny tego przedsięwzięcia.

Ale czy PiS drugi raz nie wymięknie? Czy zaryzykuje walkę z elektoratem, który mówi, że nie stać go na nowe auta? Czy wyższa akcyza nie spowoduje rozwoju przemytu i konieczności walki z kolejną plagą? Czy rzeczywiście jesteśmy tacy biedni? A może po prostu przyzwyczailiśmy się do tanich samochodów z Niemiec? Postanowiłem to sprawdzić.

Czytaj też: Jak sfinansować zakup samochodu? Kiedy bardziej opłaci się wydać własne pieniądze, a kiedy ma sens włączenie obcego kapitału? Trzy sytuacje

Trzy powody, z których na import aut używanych ma być wysoka akcyza

Pamiętacie historię Irańczyka, któremu na przełomie roku zepsuła się pod Koziegłowami ciężarówka? Internauci chcieli mu kupić podobną, używaną, ale okazało się, że Iran zabrania importu samochodowego „szrotu”. Dla mnie to było zaskoczenie, ale pogrzebałem w danych i okazało się, że podobne przepisy obowiązują od czterech lat na Ukrainie, gdzie nie można sprowadzać aut wyprodukowanych przed wrześniem 2009 r., czyli niespełniających norm emisji Euro5. Import używanych aut z Zachodu ograniczyła już dziewięć lat temu Białoruś, wprowadzając wysokie cła.

A jak jest w Polsce? Sprawdźmy. Okazuje się, że sprowadzamy i rejestrujemy najwięcej używanych samochodów z Europy Zachodniej. W ubiegłym roku, według danych Instytutu Samar, był to niewiele ponad 1 mln pojazdów. Z tego co drugie auto pochodzi z Niemiec, z niecałe 100.000 z Francji. Poziom importu jest wysoki od lat, praktycznie od momentu kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej i otwarto granice. Rok w rok Odrę przekracza na lawetach, rzadziej „o własnych siłach”, od 600.000 do 900.000 osobówek. Ten rynek przed wejściem Polski do Unii Europejskiej praktycznie nie istniał. Przed 2004 r. import aut używanych nie przekraczał 40.000 rocznie.

Według danych Samar, w okresie od stycznia do sierpnia do Polski wjechało 542.000 używanych samochodów osobowych, ponad połowa z Niemiec. Średni wiek auta z importu wyniósł prawie 12 lat. 42% importowanych samochodów miało silnik diesla Co w tym złego? Eksperci motoryzacyjni zwracają uwagę na trzy aspekty.

Po pierwsze – stare auta są nie zawsze bezpieczne.  Stan techniczny używanych aut pozostawia często wiele do życzenia, przez co rośnie ryzyko wypadku – starsze samochody pozbawione są wielu elementów wspomagających bezpieczeństwo, które zostały wprowadzone i stały się standardem dopiero w późniejszych latach. Często historia pojazdu jest nie do sprawdzenia, choć możemy próbować korzystać z baz CARFAX i AutoDNA – w tym na rządowej stronie historiapojazdu.gov.pl. Wiele samochodów jest powypadkowych i naprawianych w Polsce. System dopuszczania samochodów do ruchu działa w Polsce źle – pieczątki w dowodach rejestracyjnych czasem dostają samochody, które nie powinny.

Po drugie – stare auta są nieekologiczne. Polska chce być w awangardzie elektromobilności, opracowaliśmy już nawet nadwozie polskiej Tesli – „Izery” (tutaj możecie przeczytać więcej o tym cacuszku). Rząd i poszczególne regiony walczą też o poprawę jakości powietrza zakazując palenia węglem albo dając pieniądze na unowocześnienie pieców – w tym samym czasie bez problemu wjeżdżają do Polski auta, które nie spełniają aktualnych norm emisji spalin.

Z jednej strony chodzi o klimat i emisję CO2, ale też o spaliny, sadzę, tlenki azotu, rtęć i cały inny „bukiet” zapachów z rury wydechowej. Im auto starsze, tym ma gorsze parametry – normy do sprawdzenia pod tym adresem. Choć samochody nie są głównym źródłem smogu: w 10% jest nim transport, w 17% przemysł, a 52% to dym z kominów.

Czytaj też: Płacisz więcej na starcie, ale potem oszczędzasz na paliwie i… parkowaniu. Jaki jest bilans bycia eko-kierowcą hybrydy? Liczymy!

Nasz „park samochodowy” wcale się nie unowocześnia – średnia wieku samochodów wynosi 13-15 lat (w bazach CEPiK jest taki bałagan, że nie wiadomo tak naprawdę ile i jakich samochodów mamy), a ostatnio do ponad 10 lat wzrósł średni wiek sprowadzanego zza granicy auta.

Według raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego samochody osobowe 4-letnie lub młodsze stanowiły na koniec 2019 r. 12,6% wszystkich na drogach, co oznacza, że było ich mniej, niż  najstarszych, ponad 20-letnich weteranów (17,9%). Nieco ponad połowa aut na ulicach ma 11-20 lat (dokładnie 52,7%).

Po trzecie – import aut nie sprzyja rozwojowi branży motoryzacyjnej. A to ważne, bo ta branża jest jednym z kół zamachowych całej gospodarki. Trudno namówić firmy, żeby przyszły z produkcją samochodów do Polski, jeśli widzą, że u nas nie ma popytu na nowe auta. To jeden z argumentów, które podnoszą eksperci, a który pokazuje dlaczego tak bardzo „odjechały” nam kraje sąsiedzkie z obozu byłych „demoludów” jeśli chodzi o produkcję samochodów.

Jeśli spojrzymy na tę tabelkę poniżej, to okaże się, że każdy kraj – Czechy, Słowacja, Rumunia, Węgry – w ciągu ostatnich 10 lat zwiększył produkcję aut i to o kilkaset procent. A u nas produkcja spadła o prawie połowę. Choć trzeba przyznać, że utrzymujemy mocno pozycję wicelidera w regionie (za Czechami, czyli krajem kilkukrotnie mniejszym) pod względem wartości eksportu części motoryzacyjnych. Staliśmy się dostawcą półproduktów, ale nie produkujemy aut.

Według francuskiej organizacji zrzeszających producentów samochodów OICA w 2019 r. w Europie najwięcej aut osobowych produkowanych zostało w:

  • Niemczech – 4,7 mln
  • Hiszpanii – 2,2 mln
  • Francji – 1,7 mln
  • Czechach – 1,4 mln
  • Wielkiej Brytanii – 1,3 mln
  • Słowacji – 1,1 mln
  • Włoszech – 0,5 mln
  • Węgrzech – 0,5 mln
  • Rumunii – 0,5 mln
  • Polsce – 0,4 mln

Spójrzmy na statystki dotyczące sprzedaży nowych aut w krajach ościennych, które również przeszły transformacje ustrojową. Z danych sprzed dwóch lat wynika, że w przeliczeniu na 1000 mieszkańców w Polsce sprzedawało się 13,9 nowych samochodów  – to 24 miejsce na 30 europejskich krajów. Dla porównania: w Estonii jest to 18,2, w Czechach 25,4, na Słowacji 18,2 a w Słowenii 36,6.

Czytaj też: Kupujesz nowe auto? Kup też ubezpieczenie GAP i CPI. Na czym to polega? I na co zwrócić uwagę przy wyborze oferty?

Czytaj też: Dlaczego w Polsce car-sharing nie jest popularny? Może coś wreszcie zmieni pomysł, z którym wraca do Warszawy Traficar, weteran aut na minuty?

Sprzedaży nowych aut nie pomaga też to, że na rynek wchodzi młode pokolenie, którego przedstawiciele nie interesują się motoryzacją, a samochód coraz rzadziej jest dla nich wyznacznikiem statusu społecznego. Mają gdzieś to, czy jeżdżą „merolem”, czy „maluchem” po remoncie. Nie chcą lokować kapitału w drogie auto. A dopóki za małe pieniądze mogą kupić stare, nie korzystają masowo np. z car-sharingu. Przez takie podejście wkrótce mogą wkrótce „dobić europejską motoryzację” – jak pisał publicysta „Rzeczpospolitej”.

Wolność wyboru konsumenta kontra zaporowa akcyza, czyli kto woli kupić „czołg ze szwedzkiej blachy”

Mój były redakcyjny kolega z „Gazety Wyborczej”, namawiany do kupowania nowego auta, odpowiedział tak: „Może i kupiłbym małe ekologiczne toczydełko, ale kiedy widzę, jak centymetry od głowy mojej córki śmigają podskakujące w koleinach tiry, znów zaczynam dostrzegać zalety 18-letniego, czterometrowego czołgu ze szwedzkiej blachy”. Tak, tak, wśród wielu konsumentów panuje pogląd, że stare samochody są stare, ale i solidne. Nie rdzewieją i nie psują się po kilku latach używania.

A może chodzi o finanse? To inny koronny argument-odpowiedź na pytanie dlaczego Polacy nie kupują nowych aut. Brzmi on dokładnie: „bo nas nie stać”. Czy rzeczywiście? W ciągu ostatnich lat pensje rosły w rekordowym tempie, z budżetu do naszych kieszeni powędrowało 160 mld zł w żywej gotówce w ramach różnych programów „z plusem”. Czy zatem Polacy mówią prawdę, że nie stać ich na nowe auta?

A może nie stać nas na takie, jakie byśmy chcieli mieć? Duże, ze skórzaną tapicerką i w cenie  do 20.000 zł? Według danych, które cytuje Carsmile, mediana wartości samochodu używanego oferowanego do sprzedaży wynosi 18.900 zł. Ceny nowych aut zaczynają się od ok. 40.000 zł (zaraz ktoś doda – małolitrażowych i kiepsko wyposażonych).

Sprawdźmy więc, jak wygląda sprzedaż nowych aut teraz, a właściwie na koniec 2019 r. i w roku 1999 – data jest nieprzypadkowa to był rekordowy w historii Polski rok, gdy sprzedało się 632.100 nowych samochodów. To nie był jakiś jednostkowy wyskok, lata 1997-2000 to były wyjątkowo udane dla branży motoryzacyjnej – sprzedaż nowych samochodów wynosiła 400.000-500.000 egzemplarzy.

„Za sukcesem roku 1999 r. stała (oprócz dostosowanej do potrzeb rynku polskiego oferty modelowej) w dużej mierze przemyślana strategia sprzedażowa importerów samochodów, którzy wykorzystując ówczesny kurs złotego zaoferowali rozsądne ceny w połączeniu z atrakcyjnymi formami finansowania pojazdów”

– pisał na łamach moto.pl dziennikarz motoryzacyjny Tomasz Korniejew. Udało się więc dealerom urzeźbić taką ofertę, w której po prostu zakup nowego auta nie bolał.

Poza tym ogólna liczba aut w naszych garażach była mniejsza, dla wielu osób był to moment kupna pierwszego samochodu w rodzinie. Ale lata mijały, samochodów przybywało, a my odwróciliśmy się na pięcie od salonów samochodowych. Rok po otwarciu rynku dla aut aut używanych z Unii nastąpiło tąpnięcie – sprzedanych zostało 207.000 nowych samochodów, a sprzedaży rzędu 400.000 rocznie nie przekroczyliśmy do 2016 r. W tym samym czasie do Polski wjeżdżało po 500.000-800.000 aut z Niemiec.

Jak sytuacja wygląda obecnie? W ubiegłym roku zarejestrowano w Polsce 555.598 nowych autz tego aż 70% to auta firmowe, czyli należące do koncernów floty, ale też auta w leasingu, z których korzystają osoby prowadzące działalność gospodarczą.

Czytaj: co jest lepsze? Kiedy bardziej opłaci się kredyt, kiedy leasing, a kiedy najem długoterminowy? A może hybryda tych rozwiązań? Prześwietlamy opcje

Czytaj też: Jest nowa opcja aut na abonament. Qarson podstawi ci nowy samochód za jedyne 499 zł miesięcznie. A gdzie haczyki? Prześwietlam!

Szalone lata 90. Chciałeś auto – szedłeś do salonu. Czy te czasy jeszcze wrócą?

Czas na ostateczną weryfikację – sprawdziliśmy, ile średnich pensji trzeba było wydać na 10 najpopularniejszych samochodów w 1999 r. i w 2019 r. Dla pewności, że wyniki nie są zaburzone, sprawdziliśmy też dochód rozporządzalny wtedy i dziś (bo może się okazać, że choć pensje wzrosły, to wzrosły też zobowiązania, koszty utrzymania i rachunki). Według danych GUS przeciętne wynagrodzenie w 1999 r. wynosiło 1707 zł, z czego dochód rozporządzalny na osobę wynosił 560 zł – 33% pensji. 

W 2019 r. średnie wynagrodzenie wynosiło 4918 zł. Dochód rozporządzalny – 1819 zł, czyli 37% pensji. Wniosek – nasze możliwości finansowe były w 1999 r. zdecydowanie skromniejsze. Droższy był też wtedy kredyt – stopy procentowe wynosiły 17%, rynek kredytów samochodowych raczkował.

Jak wyglądał rynek aut w 1999 r. i 2019 r.? Dane podaję za „Świat Aut” i katalogiem „Samochody Świat 2000”, instytutem Samar i cennikami dealerów. Poniżej lista z najchętniej kupowanymi samochodami w 1999 r. i 2019 r., ich ceną, a także informacją, ile trzeba było średnich pensji, żeby pozwolić sobie na zakup.

Rok 1999

  1. Fiat Seicento, 83 391 sztuk – cena 21.400 zł – 12,5 średniej pensji
  2. Daewoo Matiz, 64 066 sztuk – cena 23.900 zł –  14 średnich pensji
  3. Daewoo Lanos, 51 812 sztuk – cena 30.600 zł – 18 średnich pensji
  4. Skoda Felicia 35 479 sztuk – cena 31.490 zł – 18,4 średnich pensji
  5. Fiat 126, 30 609 sztuk, cena 12.800 zł – 7,5 średnich pensji
  6. Opel Astra Classic, 30 210 sztuk, cena 37.250 zł  – 21,8 średnich pensji
  7. Deawoo Tico, 27 047 sztuk – cena 19.950 zł  – 11,7 średnich pensji
  8. Fiat Siena, 23 767 sztuk – cena 37.300 zł – 21,8 średnich pensji
  9. Fiat Uno, 19 212 sztuk – cena 27.000 zł – 15,8 średnich pensji
  10. Daewoo Polonez, 18 891 sztuk – cena 22.000 zł – 11 średnich pensji.

Oczywiście, nie znaczy to, że nie było samochodów z wyższej półki. Dla porównania: ówczesna Hondy Civic kosztowała 45.400 zł, Peugot 306 45.600 zł, a Toyota Corolla 44.000 zł, zaś BMW 320 – 126.000 zł

Rok 2019

  1. Skoda Octavia – 20 375 sztuk, od 85.600 zł – 17,4 średnich pensji
  2. Toyota Corolla – 19 699 sztuk, od 76.000 zł – 15,4 średnich pensji
  3. Skoda Fabia – 17 096 sztuk, 51.800 zł – 10,5 średnich pensji
  4. Dacia Duster – 15 342 sztuk, od 42.000 zł – 8,5 średnich pensji
  5. Toyota Yaris – 14 069 sztuk,  51.100 zł – 10,4 średnich pensji
  6. Opel Astra – 13 813 sztuk,  70.900 zł  – 14,4 średnich pensji
  7. Volkswagen Golf – 12 808 sztuk, od 75.500 zł  – 15,3 średnich pensji
  8. Fiat Tipo – 9 384 sztuk. 44.500 zł – 9 średnich pensji
  9. Renault Clio – 8 675 sztuk, od 47.000 zł – 9,5 średnich pensji
  10. Volkswagen Tiguan – 8 395 sztuk, od 102.000 zł  – 20,7 średnich pensji

Co z tego wynika? Nasze możliwości zakupowe w gruncie rzeczy się nie zmieniły, podobnie jak w relacji do zarobków nie zmieniły się ceny samochodów. W 2019 r. na liście najpopularniejszych były trzy nowe samochody, które można kupić za równowartość mniejszą niż 10 pensji – w 1999 r. tylko dwa (w tym jeden archaiczny Fiat 126p, czyli konstrukcja z innej epoki, wychodząca z produkcji).

Ceny z 2019 r. mogą być nieco zaniżone ze względu na podane ceny minimalne (często sprzedawane są w nich auta „golasy”, z bardzo podstawowym wyposażeniem), ale ostateczny wynik nie odbiegałby znacząco od stanu rynku w 1999 r. A byliśmy wtedy zdecydowanie biedniejszym krajem. W związku z tym, teza, że „nie kupujemy nowych samochodów, bo nas nie stać” wygląda na nieco naciąganą. 20 lat temu byliśmy portfelowo  biedniejsi, ale nie mieliśmy wyboru – kto chciał nowe auto, musiał iść do salonu.

Dziś wchodzi na Allegro czy otomoto.pl i szuka auta sprowadzonego z Niemiec. Wydaje 15.000 zł, zamiast 50.000 zł za nowe auto w salonie i ma własne cztery kółka. Wciąż przeciętnego Polaka nie stać na samochód marzeń, ale żeby być bliżej realizacji tego celu – kupujemy auta z lepszym wyposażeniem, większe, ale starsze, czyli tańsze. A dlaczego tak robimy? Bo wolno – rząd obawia się ograniczyć import samochodów albo wprowadzić przepisy, które zniechęcałyby obywateli do rejestracji paliwożernych samochodów starej daty.

—————————————–
ZAPRASZAMY NA „FESTIWAL CYFRYZACJI”!

W imieniu własnym – Ekipy „Subiektywnie o finansach” – oraz Partnera naszego serwisu, organizacji płatniczej Visa, zapraszamy Was na ruszający 1 października Festiwal Cyfryzacji – świetne przedsięwzięcie, którego celem jest przybliżenie wszystkim nam wiedzy na temat nowych technologii i cyfryzacji.

Lista wydarzeń, w których możecie – zupełnie za darmo – wziąć udział w ramach Festiwalu Cyfryzacji, jest pod tym linkiem. Na www.subiektywnieofinansach.pl, w sekcji poświęconej współpracy edukacyjnej naszego serwisu z Visa, znajdziecie artykuły oraz klipy wideo towarzyszące Festiwalowi, przygotowane przez nas specjalnie z tej okazji. Gorąco zapraszamy do czytania i oglądania tutaj!  A pierwszy z tych klipów prezentujemy poniżej:

Zapraszamy Was również na blog Visa – znajdziecie tam najnowsze informacje i ciekawe analizy ze świata płatności cyfrowych

—————————————–

Do tej pory kolejne rządy przymykały oko, ale Zjednoczona Prawica, czując, że jest na fali (i w potrzebie zwiększenia dochodów budżetowych), może z tym skończyć. To byłaby prawdziwa rewolucja, największa od 2004 r. gdy weszliśmy do UE. Czy starczy determinacji?  – pokażą najbliższe miesiące.

Czy zaporowa akcyza na importowane staruszki to dobry pomysł, czy też rację mają ci, którzy mówią, że – w braku solidnego i taniego transportu kolejowego – spowoduje to odcięcie dużej części Polaków mieszkających w mniejszych miastach od możliwości posiadania samochodu? Ale skoro 20 lat temu było nas stać na nowe auta, kosztujące proporcjonalnie do naszych pensji mniej więcej tyle samo, to może teraz też nas stać?

A może nasz  rząd – jak ostatnio niemiecki – powinien rzucić dopłaty na zakup nowych aut? Tyle. że przecież byłyby to dopłaty głównie do niemieckich aut, zasilające tamtejsze fabryki… Co o tym wszystkim myślicie? Czekamy na Wasze opinie!

——————————–

POSŁUCHAJ NOWEGO ODCINKA PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W tym odcinku naszego środowego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” zapraszam do wysłuchania rozmowy z Łukaszem Bugajem z TFI AXA o tym, jak zabrać się za lokowanie oszczędności poza bankiem – ile pieniędzy na to przeznaczyć, jak je podzielić, jakimi zasadami kierować się przy wyborze miejsc, w których ulokujemy swoje pieniądze. Ważna sprawa, gdy w bankach prawie nie ma już oprocentowania. Gorąco zachęcam!

Podcast jest do odsłuchania pod tym linkiem

 


CZYTELNICY „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” WJADĄ ZE ZNIŻKĄ NA „GLOBAL TRENDS FESTIVAL”

Dostałem dla czytelników „Subiektywnie…” 50% zniżki na wjazd na imprezę pt. Business Insider Global Trends Festival. Rzecz odbędzie się w dniach 19-23 października i będzie przede wszystkim o wpływie Covid-19 na nasze życie. Przedsięwzięcie będzie się działo na scenie głównej i trzech regionalnych – w USA, Europie (w Berlinie i Warszawie) oraz w Azji (New Delhi i Tokio).
Z tego, co mi przekazali organizatorzy, będzie pięć głównych tematów: Welcome to the Future, Shifting Societies, Sustainability, Technology, and Organizations. Wydarzenie będzie interaktywne (będzie można zadawać pytania, to ma być coś a la seria prelekcji i webinarów).
Występowali będą prezesi firm, przedsiębiorcy, inwestorzy, naukowcy z całego świata. Wśród ludzi, którzy przemówią, mają być Reed Hastings (współzałożyciel Netfliksa), słynny ekonomista Nouriel Roubini, a także jeden z byłych wiceprezesów Google, prezes banku UBS, czy prezes Roche. Prawdopodobnie nie da się uczestniczyć we wszystkich prelekcjach live, ale materiały mają być dostępne przez rok.
Więcej informacji, program i lista prelegentów jest tutaj: https://trendsfestival.com/. Żeby złapać zniżkę trzeba wpisać przy kasie taki sprytny kod promocyjny: SUBIEKTYWNIE_BIGTF2020. Zniżka wynosi 50% ceny na stronie internetowej Festiwalu

 

źródło zdjęcia tytułowego w artykule: PixaBay, Wikipedia

Subscribe
Powiadom o
47 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Stefan
29 dni temu

Oczywiście, że nas nie stać. Wydanie 100 tys na cokolwiek innego niż mieszkanie to kompletny kosmos dla przeciętnego Polaka.
Akcyza powinna być naliczana od rocznika i ekologiczności samochodu a nie od pojemności silnika.

Kalina
24 dni temu
Reply to  Stefan

Akcyzy w ogóle nie powinno być.

Mikor
29 dni temu

Samochód nowy za 50.000?

and
29 dni temu

Panie Sudak, Prosze podpowiedziec rzadzacym lepsze rozwiazanie z wiekszymi dochodami do Budzetu:
Podatek od posiadania auta – np. 100-500zl rocznie w zaleznosci od emisji CO2 oraz wagi pojazdu.

Nie dosc, ze wyeliminujemy 2-3-4-5 auto w rodzinie to jeszcze bedzie presja na zakup mniejszych i bardziej ekologicznych samochodow. Tak to wyglada w wielu krajach zachodu….

Wprowadzenie ‚cla’ na nowo sprowadzane auta, spowoduje wzrost cen obecnych na rynku, bez znaczacych zmian w strukturze wiekowej i emisji CO2.

PS. co ma wielkosc rynku wewnetrzenego na auta do stawiania montowni aut? Obywatele Rumunii wiecej kupuja niz Polacy?

Radek
29 dni temu
Reply to  and

Tak, mniejsze samochody są super. Najlepiej takie, żeby mieścił się w nich tylko kierowca. A potem zdziwenie, że demografia siada, jak u nas zwykłe rodzinne kombii urasta do miana luksusu, gdzie oczekuje się że przy 2-3 dzieci i związanych z nimi wydatkach masz wyciągnąć 150k na nowe auto z salonu i po 10 latach kupić następne, bo 12latek blado wygląda w statystykach

bartosz
29 dni temu
Reply to  Radek

Bez przesady. Logan z silnikiem 900ccm3 to pojemny samochod z malym silnikiem. W sam raz dla rodziny by toczyc się spokojnie autostrada v constant = 90kmph. Demografia siada bo ludzie wola kupować pewnie fajne bryki i mieć czas nimi jezdzic niż zakladac rodziny, której koszt jest wiele większy niż nowy samochod. Produkcja nowych samochodow jest mniej ekologiczna niż utrzymywanie starych.

Radek
29 dni temu
Reply to  bartosz

Sam widzisz jak irracjonalnie to brzmi 🙂 900cm3, pewnie ledwie 3 cylindry i 90 kmph. To że ktoś ma dzieci, to nie znaczy że chce jeździć jak stary dziad 😉

Ludwik
28 dni temu
Reply to  Radek

Od dłuższego czasu się zastanawiam kto kupuje te litrowe świetnie wyposażona auta segmentu B i C. No i coraz bardziej jestem przekonany ze są to obywatele cywilizowanych krajów z dobrą infrastruktura i nieuchronościa kary w przypadku nie stosowania się do przepisów. I po prostu w tych krajach posiadanie czego kolwiek w segmencie C powyżej 125km jest fanaberia. Nierzadką ale wciąż fanaberia. Droga to pewien ekosystem i niestety tzw dynamiczna jazda gaz hamulec zaburza płynosc ruchu. W ogóle zachowanie na drodze jest świetnym odzwierdleniem miejsca gdzie się żyje . U nas wciąż w modzie jest rozpychanie się łokciami i patrzenie na… Czytaj więcej »

Marian
28 dni temu
Reply to  bartosz

O czyli jak za komuny, po wschodniej były trabanty po zachodniej mercedesy 😉 spokojnie można się też toczyć używanym 2.5l BMW i mieć poczucie bezpieczeństwa większe niż w daci logan

zeneusz
29 dni temu
Reply to  and

sam pewnie jeździsz rowerem albo komunikacją miejską? tylko weź pod uwagę, że nie każdy ma taką możliwość. a podatki od posiadania samochodu czy ilości CO2 już są. oc płacisz czy jeździsz czy nie, a oprócz tego podatki w paliwie na niespotykaną w innych krajach skalę. więcej jeździsz więc więcej trujesz, ale żeby więcej jeździć trzeba więcej tankować więc więcej płacić państwu. poza tym ograniczanie ilości samochodów w jakim stopniu przyczyni się do poprawy powietrza skoro transport produkuje tylko 10-20 procent całego CO2? i jeszcze większość z tego to nie samochody osobowe tylko ciężarowe, statki i samoloty. był lockdown i samochody… Czytaj więcej »

Ludwik
28 dni temu
Reply to  zeneusz

A wciąż w Polsce posiadanie samochodu jest za tanie i jest ich zbyt dużo. Zaproponowane wyżej rozwiązanie jest bardzo słuszne i mówię to jako osoba posiadająca samochód i poruszająca się transportem zbiorowym.

Ola
28 dni temu
Reply to  Ludwik

A jak nie ma transportu zbiorowego i do pracy za 2500 zł trzeba dojechać?

Radek
28 dni temu
Reply to  Ola

Widać trzeba iść na zasiłek, na który w wyższych podatkach złożą się właściciele samochodów – a co, niech tyrają na innych burżuje 😉

bbt
29 dni temu
Reply to  and

I to jest bardzo dobry pomysl, zgodny z zamyslem – wyeliminowac stare – nie wazne czy z zagranicy czy te ktore zestarzały się lokalnie.

Stan
28 dni temu
Reply to  and

No wlasnie – and ma racje. Jak zwykle – temat zostal zwiniety tylko do kasy wydanej na samochod. Nikt w komentarzach nie poruszyl szkodliwosci tych gratow dla srodowiska, tego ze wszyscy wdychamy ten syf i zyjemy przez to krocej, ze nasze dzieci beda na straconej pozycji, slabsze, mniej inteligentne (tak!) z trudniejszym startem zyciowym i po prostu przytrute tym smogiem, Cale myslenie koncentruje sie wokol tego zeby jak najmniej zaplacic tu i teraz, dzisiaj, a o przyszlosc niech juz sie martwia ci co ich dotyczy. Co za samolubne krotkowzroczne myslenie ….

zeneusz
27 dni temu
Reply to  Stan

„Nikt w komentarzach nie poruszyl szkodliwosci tych gratow dla srodowiska” no przecież ja poruszyłem. też uległeś tej propagandzie jako by za całe zło tego świata były odpowiedzialne samochody. gdyby je wszystkie wyeliminować to jakość powietrza poprawiłaby się tylko o kilka procent. poza tym jak to jest, że 20 lat działający sprzęt RTV AGD to ekologia, a samochód już nie? przecież te nowe z silnikami o pojemności 1l po 150-200 tys km będą się nadawały na złom. a ile CO2 kosztuje wyprodukowanie takiego nowego? nikt nie bierze pod uwagę, że jeśli ktoś poświęca swoje zasoby i kilkadziesiąt miesięcy zasuwa na kupno… Czytaj więcej »

Last edited 27 dni temu by zeneusz
Baal
29 dni temu

„W 2019 r. średnie wynagrodzenie wynosiło 4918 zł” Szanowny Pan redaktor zapomina podać (pewnie świadomie – aby przedstawić „jedynie słuszną” opinię) ile potencjalnych klientów ją zarabia, ile dodatkowo spłaca jakoweś inne zobowiązania (hipoteka, kredyty konsumenckie, pakiety zdrowotne) które dodatkowo – tą ŚREDNIA obniżają. Dla mnie najfajniejszym wyznacznikiem tego aby nie kupować nowych aut jest fakt jak „fajnie” producenci zaczęli wyceniać swoje elektryki w momencie gdy doszło do dofinansowania przez rząd elektryków. Jakoś się tak niefajnie zdarzyło (wiem o czym mówię – akurat sam się zastanawiałem czy nie przesiąść się z 10 mazdy tribute 3l benz na jakiegoś elektryka) że ceny… Czytaj więcej »

Pan Grzybowski naprzeciwko Walicy
29 dni temu

Każdy kupuje to co preferuje LUB na co ma pieniądze. Dlaczego wszyscy uparcie twierdzą, że jak ktoś jeździ starym Peugeotem to tylko na niego go stać? Przez ostatnie 5 lat jeździłem autem z 2008, a rok temu kupiłem Kia Optima GT z 2019 za 120k PLN. Stać mnie było wcześniej, ale nie przykładałem znaczącej wagi do samochodu, tym bardziej że korzystam „od święta”. Na pewno nie wypożyczę, ani tym bardziej nie kupię Tesli, bo jak ktoś mnie zchallenguje „kto pierwszy w Szczecinie?” to będę jechał przez Niemcy ponad 10 godzin…. podczas gdy konwencjonalne auto dojedzie w 5,5h….

Pan Grzybowski naprzeciwko Walicy
29 dni temu

Swoją drogą kolejne auto to będzie Porsche Cayman, ale to już „entertainment car” a nie „daily”

Radek
29 dni temu

Bardzo ciekawy artykuł i wyliczenia. Mam kilka swoich spostrzeżeń w tym temacie. Z jednej strony Autor kładzie duży nacisk na ekologie oczekując niskiej średniej wieku samochodów, z drugiej zdaje się odrzucać wysoką szkodliwość dla środowiska skrócenia czasu użytkowania pojazdów. Złomowanie auta i produkcja następnego co 10 lat jest lepsza dla środowiska niż mniej konsumpcyjne podejście, gdy auto będzie używane lat 20? To może pralki, lodówki, komputery, smartfony też wymieniajmy częściej, najlepiej co 2 lata? Dla dobra Ziemi 🙂 bo te stare sprzęty używają więcej wody, prądu a to nas wykończy Średnia pensja niewiele nam mówi o realnych możliwościach nabywczych, lepsza… Czytaj więcej »

Marek
29 dni temu

Tak, nie stać nas, ale z drugiej strony dla przeciętnego Polaka samochód jest najważniejszym zakupem, tym krzywo pojętym wyznacznikiem statutu. Dlatego woli kupić 25 letniego mercedesa smroda niż nowoczesne auto niższej klasy, bo wtedy jest premium. Taka mentalność.

Zdecydowanie należy ograniczyć import aut, bo w krajach do nas porównywalnych nie ma takiego zalewu złomu. A Polska stała się samochodowym śmietnikiem Europy, każdy złom i grat z Niemiec zostanie tu sprowadzony. I potem jeżdżą i trują nas na co dzień. Co to za walka ze smogiem jak codziennie na ulicy można zaobserwować niesprawne diesle z chmurą błękitnego dymu za sobą.

Radek
29 dni temu
Reply to  Marek

Propozycja opisana w artykule nie ma nic wspólnego z wyeliminowaniem złomów i gratów z Niemiec – ma na celu jedynie przekierowanie jeszcze większej ilości pieniędzy od obywatela do budżetu i jest to jedyna motywacja rządu.
Zapłacisz 3k zamiast 300 zł i już jest w porządku, możesz jeździć byle czym 🙂 Walka ze smogiem to eliminacja z dróg wszystkich (w tym krajowych a nie tylko sprowadzanych) aut-trupów np. z wyciętym DPFem.
Zmiast podnosić akcyzę należy nie dopuszczać do ruchu pojazdów, które stanowią realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu w oparciu o obecne przepisy.

Baal
29 dni temu
Reply to  Marek

To może ja wyjaśni czemu wolałem kupić 10 letnią „kwintesencje” szwedzkiej myśli technologicznej a nie elektryka np czy jakoweś tańsze (za mniej niż 75tyś) autKo: strefa zgniotu która kończy się w moim aucie m/w w środku komory silnika a np misthubishi spacestar w okolicy końca kolumny kierownicy. stabilność auta – nie potrafię tego jakoś logiczniej określić ale jak siedziałem w MM SS i dmuchnął wiatr to mną zatrzęsło ilość miejsca które jest mi potrzebne jako kierowca siedzę wysoko, mogę też pojechać na wakacje w 4 osoby z bagażami bez przyczepki a dopiero na końcu cena przedstawianie sprawy w świetle zanieczyszczania… Czytaj więcej »

Krzysiek
29 dni temu

Zakup nowego samochodu to dla pewnie zdecydowanej większości z nas jedna z gorszych inwestycji. Wartość samochodu po 3 latach nierzadko traci 50%. Dopóki nie robisz 50 000 km rocznie, albo nie zarabiasz samochodem to jazda nowym autem jest swego rodzaju luksusem. Myślę, że lepszym rozwiązaniem będzie najem długookresowy lub leasing prywatny. Car-Sharing jest też alternatywą, zwłaszcza do większych miast. Ale prawda jest taka, posiadanie własnego, nowego auta jest mało opłacalne. W 1999 albo tego jeszcze nie rozumieliśmy, albo nie było wyjścia, albo zachłysnęliśmy się tym, że w końcu coś można było kupić. Żeby było jasne, jestem głębokim przeciwnikiem sprowadzania „trupów”… Czytaj więcej »

Loki
29 dni temu
Reply to  Krzysiek

Zakup samochodu to przecież nie inwestycja, chyba że mówimy o pojazdach zabytkowych.

Aleksandra
29 dni temu
Reply to  Krzysiek

O! Wreszcie ktoś mądrze mówi! Nowe auta kupuje się jeśli zarabiają one dla nas pieniądze (choćby pośrednio, bo potrzebujemy ich do pracy). Dla reszty to kiepska inwestycja, lepiej kupić 3-latka.

Natomiast trupy jeżdżące po mieście to w ogóle dla mnie sensu nie mają – jeśli ktoś nie potrzebuje mieć sprawnego auta to znaczy, że w ogóle auta nie potrzebuje przy swoim stylu życia.

Ciekawa jestem ile obniżyłby się średni wiek auta w Polsce gdyby ktoś wreszcie sprzątnął takie które stoją pozarastane trawą, sama kojarzę co najmniej z 4 takie auta na moim osiedlu…

Rafał
29 dni temu

Może im starszą normę emisji auto spełnia, tym wyższa akcyza? A na diesle 2x tyle, bo trują nas tlenkami azotu.

Roman
29 dni temu

Dla pełnego obrazu sytuacji wypadało jeszcze sprawdzić ile takich średnich miesięcznych pensji musi wydać na nowe auto taki np. statystyczny Niemiec.

Adam
29 dni temu
Reply to  Roman

Ostatnio Samar sprawdzał, kto w Europie ile musi pracować na nowego Golfa.
https://www.samar.pl/__/3/3.a/109567/3.sc/11/Eurostat–Polacy-w-ogonie-Europy.html?locale=pl_PL

Admin
29 dni temu
Reply to  Adam

Wiadomo, ze na golfa krócej muszą pracować ci, którzy wysyłają na cały świat golfy, niż ci, którzy wysyłają śrubki do fabryk golfa 😉

Marcin
29 dni temu

To jest kwestia ile dochodu musimy przeznaczać na samochód i benzynę. Akcyza na nowe auta powinna być zniesiona, by zachęcać do kupna nowych, a nie karać, że kupujemy stare.
Ja – mimo, że mnie stać – w ramach protestu nie kupuję nowego samochodu, bo opodatkowanie motoryzacji (auto,paliwo,autostrada) w europce jest skandaliczne.

Grzegorz
28 dni temu

Warto byłoby jeszcze przytoczyć statystyki ile samochodów przypadało na osobę 20 lat temu i teraz. Ograniczenie ilości aut używanych sprawi, że będzie ich mniej w posiadaniu przeciętnych ludzi. A to nie tylko mniej smogu ale też ograniczenie mobilności ludzi. Nie każdy mieszka w Warszawie czy innym dużym mieście z rozbudowaną komunikacją miejską.
Szczęście w nieszczęściu, że w tym wszystkim niekoniecznie chodzi o ekologię a raczej o zwiększenie przychodów z podatków. Ludzie dalej będą jeździli 15-letnimi golfami, tylko droższymi.

Janusz
28 dni temu

Temat nieaktualny, już Jadwiga Emilewicz poplyneła za ten pomysł.

Maxxx
28 dni temu

Mój finansowy guru Dave Ramsey zwykł mawiać ze nowe samochody powinni kupować jedynie milionerzy. Wszystko co ma silnik traci na wartości a w pierwszym roku od zakupu to nawet 20%. Jeśli zarabia się średnią krajową strata 15-20tys w ciagu roku jest nie do przełknięcia. Ot i cała matematyka

Admin
28 dni temu
Reply to  Maxxx

A to prawda. Ale można kupić trzy-pięcioletnie auto od pierwszego właściciela w kraju, zamiast 20-letnie z Niemiec, choć oczywiście cena inna…

Radek
28 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo można kupić 5-letnie z Niemiec zamiast 20-letnie w kraju 🙂

Adam
28 dni temu
Reply to  Radek

Złożone z trzech? Nie jest tajemnicą, że większość importowanych aut jest po kolizjach / wypadkach. Gdyby tak nie było, nie opłacałoby się ich sprowadzać.

Radek
28 dni temu
Reply to  Adam

bo w kraju liczników nie kręcą? możemy się tak przerzucać w nieskończoność i nic to nie zmieni

Dave RamSAY it
28 dni temu
Reply to  Maxxx

Aleś Ty mondry. A tak offtopowo – co ci przyszło z tego że Dave Ramsey jest twoim finansowym guru? 😉

Maxxx
28 dni temu
Reply to  Dave RamSAY it

Tak poważnie to adoptowałem jego program Smart Money Smart Kids do polskich realiów i wychowania moich dzieci w świadomości wydawania zarabiania i dzielenia sie pieniędzmi.

xylus
27 dni temu

Cały artykuł jest tendencyjny, a teza z góry postawiona i do niej naginana rzeczywistość. To, że 20 lat temu Polacy kupowali nowe samochody nie było spowodowane tym, że wówczas było nas na nie stać, a teraz nie, tylko tym, że wówczas nie było alternatywy w postaci samochodów używanych, ale wyższej klasy. Ktoś chciał kupić samochód, to wybierał spośród bidy w salonach, albo spośród takiej samej bidy ale używanej. Nie istniał wybór bidne, ale nowe, czy lepsze ale starsze. I to była rzeczywista przyczyna tak świetnej ówczesnej sprzedaży nowych aut. Nie jakieś wyimaginowane „stać nas było tak wówczas jak i teraz”.… Czytaj więcej »

anonymous
27 dni temu

Jaka znowu akcyza? Akcyza jest to podatek od dóbr luksusowych. Jak sobie wyobrażacie akcyzę od dwudziestopięcioletniej zardzewiałej trumny na kółkach? I co na zdjęciu robi lanos? Tego nie sprowadza się od niemców. Poza tym w 1999r. nie było smartfonów, szerokopasmowego internetu, netfliksów i innych wydatków więc teraz wydaje się znacznie więcej na inne rzeczy i na samochody pozostaje mniej pieniędzy. Jeżeli rząd chce odmłodzić flotę to niech umożliwi to poprzez zwiększenie zarobków i wprowadzenie leasingu w stylu brytyjskim.

Last edited 27 dni temu by anonymous
Nie ważne
26 dni temu

Argumenty za kompletnie z dupy, a szczególnie ten o ekologii, proszę sobie poczytać o mercedes-benz 240d z 82 roku który wyposażony e katalizator przeszedł plecy test e standardzie WLTP, Wyszło że jest bardziej ekologiczny od kilkunastu nowo sprzedawanych diesli

Kalina
24 dni temu

Ukraina jest fajnym przykładem? Efektem takich regulacji jest fakt istnienia nadal całej masy Ład z czasów ZSRR, które to jeszcze długo będą utrzymywane przy życiu. A co jest bezpieczniejsze – Passat z 2008 roku czy Łada 2105 z 1989? U nas Fiaty, Polonezy, Dacie 1300 poznikały tylko dlatego, że po wejściu do UE staniały mocno importowane auta.

Robin
22 dni temu

Przede wszystkim w tej chwili używany samochód za kilkanaście tysięcy to jest DOBRY samochód, którym można spokojnie pojeździć nawet 10 lat i więcej. Wcale nie „syfi” powietrza bardziej niż nowy SUV itd. Nie każdy też potrzebuje mieć luksusowego auta, więc po co przepłacać i wydawać 50 tysięcy na golasa? I jak ktoś wspomniał wcześniej, to jest bardziej ekologiczne niż zmienianie samochodu co kilka lat.

Janusz
7 dni temu

Nie widzicie absurdu w tym ze banda psychopatów chce decydować o waszym życiu? Rzad niczego nie produkuje, rząd tylko zaburza naturalne przepływy w gospodarce. Przecież Ekonomia działa po najmniejszej linii oporu, czyli ludzie jeżdżą tym co się opłaca. Politycy to zawodowi manipulatorzy, psychopaci którzy widzą was jako naiwnych podludzi. Drażni ich że zwykły robol może jeżdzić limuzyną, tak jak oni. Ekologia i troska o Wasze dobro to ściema dla frajerów. Co lepsze, w Polsce i w całej Europie zapracowane kobiety rodzą tak mało dzieci że za pokolenie Cała Europa upadnie tak jak zachodnie cesarstwo rzymskie pod ciosami wandalów. Polityków nie… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu