22 października 2026

Oto nowy symbol wysokiego statusu statusu? Możesz mieć dobry samochód i mieszkanie w dobrej dzielnicy, ale bez trójki dzieci…

Oto nowy symbol wysokiego statusu statusu? Możesz mieć dobry samochód i mieszkanie w dobrej dzielnicy, ale bez trójki dzieci…

Oto nowy symbol zamożności i wysokiego statusu społecznego. Nie jest nim luksusowy samochód, dom w dobrej dzielnicy, ani możliwość wyjeżdżania na egzotyczne wakacje. Wyróżnikiem luksusu – przynajmniej w Ameryce – staje się… trzecie dziecko. Z analizy danych amerykańskiej Rezerwy Federalnej wynika, że niemal połowa rodzin należących do najwyższego 1% pod względem dochodów ma co najmniej troje dzieci. Czyżby duża rodzina, dawniej kojarzona raczej ze skromniejszymi warunkami życia, stawała się luksusem? W Polsce zaczyna być podobnie?

To zaskakująca zmiana perspektywy. Przez dziesięciolecia ekonomiści obserwowali, jak liczba dzieci maleje wraz ze wzrostem zamożności i poziomu wykształcenia rodziców. Tymczasem w najbogatszej części amerykańskiego społeczeństwa widać teraz zjawisko, które przeczy temu schematowi. Dziś sprawdzę czy tak samo jest w Polsce – czy u nas też jest tak, że można mieć dobry samochód (w leasingu), mieszkanie w dobrej dzielnicy (na kredyt), ale dopiero trzecie dziecko to manifestacja wysokiego statusu społecznego i finansowego?

Zobacz również:

To w pewnym sensie logiczne – dzieci to spory wydatek. Dla rodziny mieszkającej w dużym mieście to nie tylko większe koszty dnia codziennego, ale znaczące dla budżetu inwestycje: np. konieczność zamiany trzypokojowego mieszkania na czteropokojowe, opcja zakupu większego samochodu (albo drugiego samochodu), ograniczenia aktywności zawodowej jednego z rodziców albo opłacenia dodatkowej opieki nad dziećmi. Nawet wyjazd na wakacje staje się większym problemem przy trójce dzieci, bo standardem turystycznym są pokoje dwuosobowe.

Czy polska klasa średnia może sobie jeszcze pozwolić na sprostanie tej, rodzącej się, nowej modzie? I czy również u nas wielodzietność zaczyna być przywilejem tych, którzy mają odpowiednio wysokie dochody i majątek? Co mówią na ten temat dostępne w Polsce dane?

Najbogatsi nie zaczęli mieć więcej dzieci. To inni mają ich mniej

Czy rzeczywiście trzecie dziecko staje się nowym symbolem bogactwa i wysokiego statusu społecznego? Amerykański ekonomista Mike Konczal postanowił sprawdzić tę hipotezę, korzystając z najnowszych danych Rezerwy Federalnej. Sięgnął po „Survey of Consumer Finances„, jedno z najważniejszych badań sytuacji finansowej amerykańskich rodzin. Jego szczególną zaletą jest to, że obejmuje również bardzo zamożne gospodarstwa domowe, zwykle słabo reprezentowane w standardowych ankietach.

Wśród rodzin należących do 1% najlepiej zarabiających Amerykanów aż 49% ma co najmniej troje dzieci. Tymczasem w pozostałej części najzamożniejszych 10% społeczeństwa odsetek ten wynosi około 40%. Jedna trzecia najbogatszych Amerykanów ma troje dzieci. Trzecie dziecko, a nie czwarte czy piąte, najmocniej odróżnia finansową elitę od reszty dobrze sytuowanych Amerykanów.

Ale Konczal odkrył jeszcze coś. Porównanie do okresu lat 90. XX wieku sugeruje, że najbogatsi wcale nie zaczęli masowo powiększać swoich rodzin. Odsetek rodzin z co najmniej trojgiem dzieci w najwyższym 1% pozostał mniej więcej stabilny. Tymczasem w innych grupach dochodowych duże rodziny stały się dużo rzadsze. Być może nie jest to jakaś nowa moda wśród milionerów, lecz skutki ekonomicznych i społecznych zmian, które znacznie silniej dotknęły pozostałą część społeczeństwa.

Konczal analizował rodziny w średnim wieku, łącząc kilka edycji badania Fed i uwzględniając również dzieci, które wyprowadziły się już z domu. Nie jest to więc statystyka bieżących urodzeń. Mimo tych zastrzeżeń, wyniki dają do myślenia: być może najbogatsi nie tyle bardziej pragną dużych rodzin, ile znacznie rzadziej muszą rezygnować z takich planów ze względów finansowych.

Patronem tego 1% szczęściarzy, którzy bez żadnych wyrzeczeń mogą sobie pozwolić na co najmniej trójkę dzieci, może być najbogatszy z tej grupy (i w ogóle – z całej ludzkości) – Elon Musk. Właściciel Tesli, Starlinka, SpaceX oraz X ma trzynaścioro dzieci i jakoś nie słychać, żeby się tym specjalnie martwił. Wprost przeciwnie, wygląda na zadowolonego…

W Polsce dużych rodzin jest coraz mniej. Decydują pieniądze?

W Polsce trzecie dziecko staje się coraz rzadszym zjawiskiem – a więc też oznaką luksusu? Według danych GUS z Narodowego Spisu Powszechnego w 2011 roku, w Polsce było nieco ponad milion rodzin z co najmniej trojgiem dzieci. Dziesięć lat później ich liczba spadła do około 831 000, czyli o niemal jedna piątą mniej.

Duże różnice pod tym względem widać między miastem a wsią. W 2021 roku rodziny z co najmniej trojgiem dzieci stanowiły około 7,8% rodzin z dziećmi w miastach i 14,6% na wsi. To niemal dwukrotna różnica. Czy wynika ona z takich czynników jak własny dom, czy możliwość korzystania z pomocy dziadków na wsiach?  W dużym mieście podobna decyzja często oznacza konieczność poniesienia znacznie większych wydatków na mieszkanie i opiekę.

Ile rodzin chciałoby mieć trzecie dziecko, ale rezygnuje z tej decyzji ze względu na koszty i niepewność dochodów? Między planami czy marzeniami powiększenia rodziny a ich realizacją mogą stanąć bardzo konkretne przeszkody: za małe mieszkanie, zdolność kredytowa, koszt opieki czy ryzyko utraty części dochodów.

Amerykańskie badanie sugeruje, że zgromadzony majątek pomaga pokonywać te bariery. Czy podobny mechanizm działa w Polsce? Aby to sprawdzić, trzeba przyjrzeć się nie tylko wynagrodzeniom rodziców, ale przede wszystkim ich sytuacji mieszkaniowej i finansowej.

Nie wystarczy dobrze zarabiać. Trzeba jeszcze mieć gdzie mieszkać

Majątek ma znaczenie. Dla rodziny mającej własny dom trzecie dziecko oznacza przede wszystkim dodatkowe bieżące wydatki. Dla rodziny bez nieruchomości to konieczność zamiany mieszkania na większe, zaciągnięcia wyższego kredytu – trzeba pożyczyć dodatkowe pół miliona i mieć na to zdolność kredytową.

Oczywiście nie każda rodzina potrzebuje osobnego pokoju dla każdego dziecka, a trzecie dziecko nie musi oznaczać konieczności natychmiastowej przeprowadzki. Ale trudno zaprzeczyć, że metraż i sposób finansowania mieszkania wpływają na poczucie bezpieczeństwa. W takiej sytuacji nawet wysokie wynagrodzenie nie zawsze oznacza dużą swobodę finansową.

Ostatnio pisałem o klasie średniej, której nie stać na wiele rzeczy, bo uciekła jej dochodowo i majątkowo wyższa klasa średnia. Rodzina ze średniej klasy może nawet zarabiać znacznie więcej niż przeciętnie, a mimo to mieć niewielką przestrzeń na dodatkowe zobowiązania. Z kolei rodzina o niższych dochodach, ale posiadająca odpowiednio duży dom bez kredytu, może dysponować większym marginesem bezpieczeństwa.

Amerykańskie wyniki nie dowodzą, że posiadanie dużego majątku automatycznie prowadzi do większej liczby dzieci. Pokazują jednak stan faktyczny na dziś w USA – trzecie dziecko to coraz bardziej przywilej najbogatszych. W Polsce, gdzie mieszkanie jest często najważniejszym składnikiem majątku gospodarstwa domowego, może właśnie najwięcej zależy od mieszkania.

CZYTAJ TEŻ:

wyższa klasa średnia

warszawa mieszkania ceny mieszkań

czy naprawdę jesteś w klasie średniej

klasa średnia rozliczenie pit

Jaki jest największy koszt trzeciego dziecka?

Ile kosztuje wychowanie trzeciego dziecka? Są to oczywiście dodatkowe koszty codziennego utrzymania, edukacji i opieki, ale ekonomiści zwracają też uwagę na to, że jedno z rodziców często musi już ograniczać aktywność zawodową, na pewien czas wypaść z rynku pracy. W ekonomii zjawisko to określa się mianem child penalty, czyli finansowej kary za rodzicielstwo. W warunkach polskich to zjawisko dotyczy głównie kobiet.

Jak duża jest ta kara w Polsce? Sprawdził to Marcin Pałka w badaniu opublikowanym w 2024 roku przez Ministerstwo Finansów pod tytułem „Rodzicielstwo i rynek pracy: child penalty w Polsce”. Autor przeanalizował sytuację zawodową rodziców utrzymujących się z pracy najemnej, których pierwsze dziecko przyszło na świat w latach 2005–2012. Wyniki pokazują wyraźną asymetrię: pojawienie się dziecka znacznie silniej wpływa na dochody i zatrudnienie kobiet niż mężczyzn. Co więcej, różnica utrzymuje się przez kolejne lata i zwiększa wraz z liczbą dzieci.

Ekonomiczny koszt rodzicielstwa nie kończy się wraz z urlopem macierzyńskim czy rodzicielskim. Nawet po powrocie do pracy matka może zarabiać mniej, niż zarabiałaby, gdyby nie miała dzieci. Przyczyną może być krótszy wymiar czasu pracy, mniejsza dyspozycyjność, rezygnacja z dodatkowych obowiązków czy wolniejszy rozwój kariery. Nie każda rodzina doświadcza tych skutków w jednakowym stopniu, ale – zdaniem autora opracowania – w skali całego rynku pracy są widoczne.

Przez pięć lat przed narodzinami pierwszego dziecka dochody rodziców są podobne. Następnie dochody kobiet gwałtownie spadają: o 20% w roku narodzin i o ponad 35% w pierwszym roku po narodzinach. W okresie czterech lat stabilizują się, ale na obniżonym poziomie, trochę rosną dopiero po upływie 10 lat (pokazuje to panel A).

Panele B-D przedstawiają wpływ na dochody brutto kobiet i mężczyzn w podziale na typy rodzin – z jednym, dwójką i co najmniej trójką dzieci. Długookresowe child penalty kobiet rośnie wraz z liczbą posiadanych dzieci i średnio wynosi 27,8%. Dla rodzin z jednym dzieckiem wynosi 19,8%, z dwójką 25,8% i dla rodzin z przynajmniej trójką dzieci 30,2%„. Autor podkreśla, że „w kontekście dochodów, koszt związany z rodzicielstwem w Polsce jest największy dla matek w rodzinach wielodzietnych”.

Autor zbadał też czynnik zatrudnienia. Zatrudnienie kobiet systematycznie spada wraz z pojawianiem się kolejnych dzieci i ostatecznie jest o niemal 30% niższe niż przed narodzinami dzieci. Zatrudnienie mężczyzn nie spada i przyjmuje podobne wartości niezależnie od posiadanej liczby dzieci. Spadek aktywności zawodowej kobiet jest więc jednym z głównych kanałów oddziaływania efektów rodzicielstwa na nierówności w dochodach pomiędzy rodzicami na rynku pracy.

Czy 800+ wystarczy na trzecie dziecko?

Początkowo program 500+ był pomyślany jako wsparcie dla rodzin z większą niż jedno liczbą dzieci. Miał to być projekt sprzyjający większej dzietności. Potem jednak świadczenie zostało rozszerzone na wszystkie dzieci, a sami pomysłodawcy zaczęli wskazywać na walkę z ubóstwem dzieci jako główny argument za wypłacaniem rodzinom comiesięcznych kwot. Świadczenie weszło już w krew polskiemu społeczeństwu, trudno byłoby je wycofać, ale czy rzeczywiście pomaga większym rodzinom?

Rodzina wychowująca troje niepełnoletnich dzieci otrzymuje 2400 zł miesięcznie, czyli 28 800 zł rocznie. Trzecie dziecko oznacza dodatkowe 9600 zł świadczenia w ciągu roku. Przez 18 lat daje to nominalnie 172 800 zł. To niemałe pieniądze. Czy jednak wystarczające, żeby przekonać rodziców do powiększenia rodziny?

Według najnowszego raportu Centrum im. Adama Smitha koszt wychowania pierwszego dziecka do 18. roku życia wynosi ok. 371 000 zł. W przypadku dwójki dzieci jest to ok. 621 000 zł. Raport nie podaje wartości dla trzeciego dziecka, ale – jak wcześniej zauważyłem – w tym przypadku głównym kosztem jest ryzyko zmniejszenia dochodów rodziny (przy trójce dzieci częściej rodzina utrzymuje się z jednej pensji.

Ekonomista Jan Gromadzki z Instytutu Badań Strukturalnych zbadał wpływ wprowadzenia programu 500+ na liczbę urodzeń. Z jego analizy wynika, że świadczenie rzeczywiście zwiększyło dzietność: dziewięć miesięcy po ogłoszeniu programu liczba urodzeń była o około 6% wyższa, niż wynikałoby z oszacowanego scenariusza bez programu. Nie oznacza to jednak, że państwo znalazło tani sposób na odwrócenie niekorzystnych trendów demograficznych.

Badacz oszacował bowiem koszt jednego dodatkowego urodzenia wywołanego programem na około 1,5 mln zł. Nie jest to oczywiście kwota wypłacana rodzicom jednego dziecka. To relacja całkowitych wydatków publicznych do oszacowanej liczby urodzeń, które nie nastąpiłyby bez świadczenia. Program przekazuje przecież pieniądze również rodzinom, które i tak zdecydowałyby się na dzieci.

Przed wprowadzeniem 500+ udział rodzin z dolnej połowy rozkładu dochodów w liczbie urodzeń wynosił około 51%. Po uruchomieniu programu wzrósł do 58%. Wyniki sugerują więc, że dodatkowe świadczenie silniej wpłynęło na decyzje o posiadaniu dzieci wśród gospodarstw domowych o niższych dochodach. To ważne uzupełnienie amerykańskich obserwacji Mike’a Konczala: pieniądze mogą pomagać w realizacji planów rodzinnych, ale znaczenie konkretnej kwoty zależy od sytuacji materialnej rodziców.

Trzecie dziecko: nowy luksus klasy wyższej?

Czy trzecie dziecko staje się luksusem? Po latach, kiedy ekonomiści dowodzili czegoś zupełnie przeciwnego, że rosnący poziom zamożności wpływa na mniejszą liczbę dzieci, dostajemy teraz dane, z których wynika coś zupełnie odwrotnego. Amerykańskie obserwacje Mike’a Konczala dowodzą, że najbogatsi nie zaczęli co prawda masowo powiększać rodzin, tylko po prostu pozostali przy większych rodzinach, bo mają wyższe dochody i większe majątki.

To raczej pozostali Amerykanie, w tym ci ze standardowo rozumianej średniej klasy, czyli mający wykształcenie, pracę, zarabiający w średnim przedziale, odeszli od tradycyjnego modelu dużej rodziny. Możliwe więc, że zamożność nie tyle zwiększa pragnienie posiadania dzieci, ile pozwala realizować plany, z których inni coraz częściej rezygnują.

W Polsce rodzin wielodzietnych na pewno ubywa. Politycy dodają kolejne świadczenia, kobiety mają sporo ulg związanych z urodzeniem i wychowaniem dzieci, są urlopy rodzicielskie, jest Karta Dużej Rodziny. Ale czy to pozwala bardziej równomiernie rozkładać zjawisko „kary za rodzicielstwo”?

Barierą pozostają jednak mieszkania, a kolejne programy, które miały ułatwić młodym rodzinom kupno pierwszego mieszkania, nie zawsze są skuteczne, choć częściowo na pewno pomagają kolejnym grupom nabywców czy kredytobiorców. O wszystkich takich inicjatywach piszemy w „Subiektywnie o Finansach”.

———————————

CZYTAJ TEŻ:

singapur

———————————

CZYTAJ TEŻ:

trump accounts

emerytura matka katarzyna pełczyńska nałęcz

ubyło milion polaków

———————————

CZYTAJ TEŻ O EMERYTURACH:

———————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

———————————

Źródło zdjęcia: Jusue Michel/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marco
10 minut temu

Będzie dużo kliknięć. Jak widać równouprawnienie ma też swoje wady. Kobiety chcą jak mężczyźni, a mężczyźni nie mogą tego co kobiety, no i masz powody spadku dzietności. Jak masz kasę, to łatwiej o żonę bez ambicji zawodowych, z ładną figurą, z czasem na fitness i przekonaniem, że ona musi zajmować się dziećmi, więc pracować nie może. Jesteś płacowym średniakiem i niżej, to żona musi orać z tobą, więc wrzucanie „małpy na plecy” w postaci rodzenia dzieci coraz rzadziej się udaje. Każdy chce żyć wygodnie.

Admin
8 minut temu
Reply to  Marco

Czyli trzeba wybrać rolę: albo mieć bogatego męża i zajmować się dziećmi, albo iść w niezależność finansową i nie mieć dzieci

Jurek
5 minut temu
Reply to  Maciej Samcik

Można też wybrać urodzenie w bogatej rodzinie…

Admin
4 minut temu
Reply to  Jurek

Panie, a jak to się robi?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu