23 sierpnia 2026

Niższe podatki dla klasy średniej? Za późno. Nie stać Was już na dobre mieszkanie, nowy samochód? Rynek przejęła… wyższa klasa średnia

Niższe podatki dla klasy średniej? Za późno. Nie stać Was już na dobre mieszkanie, nowy samochód? Rynek przejęła… wyższa klasa średnia

Przez dziesięciolecia zachodnie gospodarki były projektowane i rozwijane dla klasy średniej. Zaczęło się od Ameryki Północnej, a po II Wojnie Światowej ten model kapitalizmu upowszechnił się w wielu krajach europejskich, a w końcu po 1990 roku dotarł do Polski. To dla klasy średniej budowano mieszkania, produkowano samochody i tworzono stabilne miejsca pracy. Dziś jesteśmy świadkami fundamentalnej zmiany. Adresatem coraz większej liczby produktów na rynku nie jest już przeciętna rodzina, lecz wyższa klasa średnia. Jakie ona ma potrzeby i kto do niej należy?

Polski rząd zajął się ostatnio podatkami klasy średniej. Postanowił je obniżyć, przesuwając ze 120 000 zł do 150 000 zł próg podatkowy, powyżej którego płaci się 32% podatku. Żeby nie było zbyt miło, to po drodze (i to już od 130 000 zł) wprowadził pośredni próg podatkowy w wysokości 24%. To oznacza, że osoby, które zarabiają od 10 000 zł brutto do 15 000 zł brutto, mają szansę „odzyskać” od kilkuset do „małych” kilku tysięcy złotych podatku w skali roku. O ile prezydent podpisze tę korektę systemu podatkowego.

Zobacz również:

Zamysł, żeby ratować klasę średnią, nie jest zły. Jeśli każdy, kto zaczyna odrastać od średniej krajowej (czyli powyżej 7000 zł na rękę miesięcznie), ma być natychmiast przygniatany do ziemi podatkami rzędu 41%, to trudno mu zyskać „powietrze” i oszczędzać, inwestować, bogacić się. Ale pytanie brzmi, czy jeśli taka osoba dostanie od „systemu” dodatkowe kilkadziesiąt czy „małe” kilkaset złotych miesięcznie, to to jej to pomoże? Prawdopodobnie nie, zwłaszcza że nie tylko system podatkowy, ale i duża część rynku jest nastawiona już na zupełnie innego konsumenta. A jakiego?

To potrzeby wyższej klasy średniej wyznaczają obecnie standard nowych mieszkań, samochodów, edukacji i usług. Tak dzieje się we wszystkich krajach zachodnich, a Polska nie jest tu wyjątkiem. Statystyki pokazują, że Polacy są coraz bogatsi. Wynagrodzenia rosną, bezrobocie pozostaje niskie, a centra handlowe, restauracje, hotele i lotniska są pełne klientów. Jednocześnie coraz więcej osób ma poczucie, że nowe mieszkanie, nowy samochód, prywatna edukacja dla dzieci, niektóre usługi medyczne stają się dobrami coraz trudniej osiągalnymi.

Wygląda na to, że klasy średniej nie stać na wiele wcześniej dostępnych wydatków. Być może problem nie polega jednak na zaniku klasy średniej, lecz na tym, że gospodarka coraz częściej projektowana jest pod wyższą klasę średnią. Jak to wygląda w USA, ojczyźnie nowoczesnego kapitalizmu, a jak w Polsce aspirującej do grona 20 największych gospodarek świata i wspinającej się ambitnie po drabinie coraz wyższego przeciętnego dochodu per capita?

CZYTAJ WIĘCEJ:

zmiany podatkowe dla klasy średniej

Jak wyższa klasa średnia przejęła rynek?

W Stanach Zjednoczonych niemal zniknęły tanie samochody, które przez dekady były symbolem klasy średniej, zauważył ostatnio na lamach „The New York Times” ekonomista Clifford Winston. Co się stało? Producenci odkryli, że znacznie więcej można zarobić na drogich SUV-ach kupowanych przez zamożniejszych klientów. Czy te obserwacje można rozszerzyć na inne segmenty rynku?

Prawdopodobnie tak i podobny proces zachodzi także w Polsce. Nie dotyczy wyłącznie motoryzacji. Widać go na rynku mieszkań, edukacji, ochrony zdrowia i wielu innych usług. Coraz więcej produktów i usług powstaje bowiem nie dla klasy średniej, lecz dla jej bogatszej części. Czy to proces nieodwracalny? I dlaczego zastąpił wieloletni trend demokratyzacji konsumpcji?

Debata o klasie średniej zwykle koncentruje się na dochodach. Znacznie rzadziej zadajemy sobie pytanie, dla kogo właściwie projektowana jest współczesna gospodarka. Odpowiedź może być zaskakująca. Wiele wskazuje na to, że głównym klientem rynku nie jest już przeciętna klasa średnia, lecz wyższa klasa średnia — grupa dysponująca nie tylko wysokimi dochodami, ale również majątkiem i rosnącą siłą nabywczą. To ci ponadprzeciętnie bogaci mają zapewnić popyt na odpowiednim poziomie.

To dla tych bogatszych coraz częściej budowane są domy, mieszkania, produkowane najnowocześniejsze samochody i coraz bardziej zaawansowane gadżety elektroniczne – laptopy, smartfony itp. Mamy coraz więcej produktów i usług premium. Ale dlaczego wszystko staje się teraz premium, podczas kiedy jeszcze dwie, trzy dekady temu kapitalizm miał być dla jak najszerszej klasy średniej?

Być może najważniejszym podziałem społecznym XXI wieku będzie więc nie różnica między biednymi i bogatymi, lecz rosnący dystans między klasą średnią a wyższą klasą średnią? Clifford Winston zauważył, że amerykański rynek samochodów coraz mocniej podporządkowany jest modelom droższym, bardziej zaawansowanym technologicznie, wygodniejszym, sprawniejszym, bezpieczniejszym, ale… znacznie droższym i coraz mniej dostępnym zwykłym przedstawicielom klasy średniej. Winston zaczął zbierać dane o sprzedaży aut w całych Stanach Zjednoczonych.

Punktem wyjścia dla jego analizy stała się obserwacja, że amerykańscy przedstawiciele klasy robotniczej i średniej zawsze wcześniej mogli znaleźć niedrogi i niezawodny samochód, a podczas kryzysu naftowego lat 70. XX, kiedy tradycyjne auta stały się zbyt drogie w eksploatacji, bardzo zyskały na popularności modele skromniejsze i oszczędniejsze, w tym dużo japońskich. Konsument z klasy średniej nie stracił.

Ta era już minęła, uważa Winston. Według zgromadzonych przez niego danych średnia cena transakcyjna nowego samochodu wynosi obecnie w USA około 50 000 dolarów. W grudniu 2025 roku znalezienie egzemplarza za mniej niż 20 000 dolarów stało się praktycznie niemożliwe.

Jeśli ktoś korzysta z usług komisu i kupuje starszy samochód, musi również liczyć się z wyższymi cenami, rosnącymi kosztami napraw i wyższymi wydatkami na paliwo. W tej sytuacji wielu przedstawicieli najbardziej licznej klasy średniej staje przed zaskakującym wyborem – między zapłatą za naprawę pojazdu a spłatą kredytu. A utrata auta to brak możliwości pracy. Co się stało? Dlaczego podstawowa potrzeba konsumpcyjna Amerykanów, ich życiowe i zawodowe być albo nie być stało się nagle dobrem luksusowym?

CZYTAJ TEŻ:

Transformacja gospodarki i dekady protekcjonizmu w Detroit

Winston uważa, że zmiany zaczęły się od transformacji amerykańskiej gospodarki od końca lat 70. XX wieku. Podczas gdy stawka godzinowa przeciętnego pracownika pozostawała niemal na tym samym poziomie, ogromne hossy na giełdzie i rosnący kapitał własny wzbogaciły najzamożniejsze gospodarstwa domowe. Obecnie tak wielu zamożnych ludzi stać na luksusowe samochody, że dla firm produkcja samochodów dla najuboższych 40% Amerykanów po prostu nie jest opłacalna.

To jeden z powodów, dla których producenci zaczęli wprowadzać na rynek tak wiele droższych, bardziej zaawansowanych technologicznie pojazdów: zyski generowane przez niedrogi samochód bledną w porównaniu z tym, co można osiągnąć z podrasowanego średniej wielkości SUV-a lub lekkiej ciężarówki. I tak np. Ford, słynący z hasła samochodów dla każdego Amerykanina, począwszy od premiery modelu King Ranch z 2001 roku wprowadzał na rynek bardziej rozbudowane i droższe modele swojego podstawowego pickupa F-150.

Najdroższy model Platinum Plus ma inteligentne masujące przednie fotele i 14-głośnikowy system audio Bang & Olufsen Unleashed. Cena detaliczna modelu często wynosi prawie 90 000 dolarów, w porównaniu z ceną 29 000 dolarów (po uwzględnieniu inflacji) za model podstawowy w 1990 roku. Wniosek ekonomisty jest oczywisty:

„Dziś Detroit nie potrzebuje przeciętnego Amerykanina, który miałby kupić samochód; lepiej sprzedać zamożnym rodzinom drugi luksusowy SUV”.

Wraz ze wzrostem sprzedaży luksusowych pojazdów w Detroit, liczba niedrogich samochodów na rynku malała. Widać to na sporządzonej przez Winstona grafice, która pokazuje średnie ceny transakcyjne według trzech kategorii aut, po uwzględnieniu inflacji. Podczas gdy spada liczba transakcji najtańszych aut, rosną modele najdroższe:

Klasie średniej najwyraźniej nie posłużyły też dekady protekcjonizmu i zaporowych ceł na auta z zagranicy. Zaczęło się w 1964 roku jako odwetowy atak na europejskie cła na amerykański drób, a z czasem przerodziło się w wieloletnią ochronę sprzedaży krajowych lekkich ciężarówek.

O tym czytaj tu: Nieoczekiwane skutki wojen celnych. Jak obrona rynku kurczaków w Europie trwale podniosła ceny… amerykańskich pickupów

W te działania zaangażowały się obie partie polityczne; w 1981 roku administracja Ronalda Reagana wywarła presję na rząd japoński, aby ograniczył eksport pojazdów, co skłoniło Japończyków do przejścia na droższe pojazdy, które zwiększałyby zyski. W odpowiedzi ceny podnieśli też producenci aut w Detroit.

Stany Zjednoczone utrzymały cło na samochody osobowe nawet w erze wolnego handlu w ramach NAFTA, w czasach Ronalda Reagana, George’a H.W. Busha i Billa Clintona. Prawo pozwalało na wyższe niż dla aut osobowych normy zużycia paliwa dla ciężarówek i SUV-ów, co skłoniło Detroit do porzucenia oszczędnych sedanów na rzecz dużych SUV-ów o wysokiej marży zysku. Po kryzysie finansowym w 2008 roku Ameryka zwróciła się już otwarcie przeciwko globalizacji i wolnemu handlowi.

W swojej pierwszej kadencji prezydent Trump uznał zagraniczne samochody za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i nałożył 25% cło na chińskie towary o wartości 250 miliardów dolarów, w tym części samochodowe i auta elektryczne. Joe Biden podwoił stawkę, a Trump w swojej drugiej kadencji nałożył kolejne 25% cło na importowane samochody i części. To podniosło ceny nawet najtańszych pojazdów o solidne kilka tysięcy dolarów.

Dziesięciolecia protekcjonizmu zakonserwowały Detroit przed konkurencją globalną. Amerykańscy producenci nie musieli dbać o oszczędność paliwa czy obniżanie cen. Motoryzacyjnemu hubowi w Detroit ostatecznie to nie pomogło, ale rykoszetem dostali amerykańscy konsumenci, którzy musieli płacić więcej za auta niż nabywcy w innych częściach świata. Tymczasem np. chińskie samochody okazują się nie tylko tańsze od amerykańskich, ale często lepsze.

Amerykański sen? Dziś śni go tylko wyższa klasa średnia

Według danych zebranych przez „The Wall Street Journal”, podczas gdy średnie ceny typowych towarów i usług ujęte we wskaźniku inflacji wzrosły w USA około sześciokrotnie w ciągu ostatnich 50 lat, to mediana cen domów wzrosła ponad dziesięciokrotnie. Równolegle rosła mediana dochodów gospodarstw domowych i to szybciej niż wskaźnik inflacji CPI. Wynika z tego, że Amerykanie powinni mieć ogólnie większą siłę nabywczą.

Ale jednak dochody nie nadążają za cenami domów. Mediana cen domów obecnie jest pięciokrotnie wyższa niż mediana dochodów, a w latach 70. XX wieku była tylko trzykrotnie wyższa. Rynek nieruchomości w USA jest obecnie coraz mniej dostępny dla klasy średniej. Mediana cen domów przekracza 429 000 dolarów, a średnie roczne wynagrodzenie to 75 000 – 80 000 dolarów. Taka proporcja odbija się negatywnie na amerykańskich rodzinach.

Mediana wieku kupujących dom po raz pierwszy jest obecnie na rekordowo wysokim poziomie i wynosi 40 lat. Domy na start, zdecydowanie tańsze niż te bardziej docelowe dla większych rodzin, stanowiły około 30% rynku mieszkaniowego jeszcze przed kryzysem finansowym la 2008–2009, a obecnie stanowią już tylko 20% rynku.

Według danych ośrodka Education Dat koszt szkolnictwa wyższego utrudniał również młodym ludziom awansowanie finansowe. W roku szkolnym 1975–76 roczne czesne i opłaty w publicznym czteroletnim college’u wynosiły średnio 542 dolarów, a w roku szkolnym 2025–26 kwota ta wzrosła do 10 340 dolarów. W czteroletnich prywatnych uczelniach czesne i opłaty w tym okresie wzrosły z 2291 dolarów do 39 307 dolarów.

Z tego powodu potężnie rosną długi zaciągane przez rodziców i studentów na edukację i długi na kartach kredytowych. Wzrost kosztów edukacji w czteroletnim college’u publicznym i prywatnym w bieżących dolarach pokazuje wykres Education Data:

Dlaczego ceny produktów i usług tak rosną znacznie powyżej inflacji, odrywając się od możliwości zakupowych typowego średniego Amerykanina? Wyjaśnieniem może być zjawisko, które polega na wzroście liczebności wyższej klasy średniej od lat 70. XX wieku.

Odpowiedzi udziela też niedawny raport American Enterprise Institute autorstwa Stephena Rose’a i Scotta Winshipa. Według raportu udział wyższej klasy średniej w społeczeństwie wzrósł z 10% do 31% wszystkich rodzin w latach 1979–2024, a jej udział w dochodzie narodowym się podwoił.

Ten wzrost wyższej klasy średniej pokazuje wykres AEI poniżej. Pokazane są udziały w trzech wybranych latach. Udział rodzin w podstawowej klasie średniej spadł z 36% w 1979 roku do 33% w 2001 roku, a następnie spadł do 31% w 2024 roku. Podstawowa klasa średnia skurczyła się, skokowo wzrósł natomiast udział wyższej klasy średniej.

Chociaż różne są definicje wyższej klasy średniej, to warto spojrzeć w tym zakresie na tabele dochodów. Według danych Census Bureau udział Amerykanów z dochodami gospodarstw domowych wynoszącymi 150 000 dolarów lub więcej (skorygowanych o inflację) wzrósł z 5,5% w 1969 roku do 26,1% w 2024 roku.

Pojawienie się tak masowej wyższej klasy średniej miało negatywne konsekwencje dla osób o niższych dochodach. Ponieważ członkowie tej nowej klasy są mniej wrażliwi na podwyżki cen, mogą przelicytować rodziny z klasy średniej i robotniczej pod względem kluczowych towarów i usług, w tym domów.

Tacy ludzie mogą regularnie i bez specjalnych skutków finansowych wychodzić na kolację, uczestniczyć w rozrywce, wyjeżdżać na wakacje, a ich budżety domowe nie cierpią. Mogą sobie pozwolić na wydatki edukacyjne dla dzieci, na wyższe koszty studiów, a także na nadzwyczajne wydatki na zdrowie i nie muszą na te cele zaciągać więcej długów.

W związku z tym wiele amerykańskich firm odkryło, że wprowadzenie wyższych marż nie zahamuje popytu na wiele produktów i usług. A czasem wprost przeciwnie – uczyni je bardziej atrakcyjnymi dla wyższej klasy średniej, bo bardziej prestiżowymi. Wiele firm dostosowuje więc linie produktów do potrzeb osób zamożniejszych, a ogranicza oferty niskomarżowe.

Samochód, mieszkanie jako symbol jakości życia

Samochód jako symbol jakości życia i pozycji finansowej i społecznej przedstawicieli klasy średniej? Jeśli w USA rynek ogranicza ofertę dla przeciętnej klasy średniej, a zwiększa dla osób zamożniejszych, to czy wynika to z ogólnego światowego trendu, który dotyczy też Polski? Czy u nas też wzrost dochodów i majątku wyższej klasy średniej coraz bardziej wpływa na ofertę mieszkań, samochodów, usług i styl życia?

W Polsce jeszcze 20–30 lat temu nowy samochód segmentu kompaktowego był naturalnym celem klasy średniej. Dziś nowe auta kosztują często 150–180 tys. zł, przeciętne gospodarstwo domowe kupuje samochód głównie na kredyt lub bierze w leasing, średni wiek samochodu w Polsce przekracza 14 lat, a rynek nowych aut jest coraz bardziej zdominowany przez firmy i osoby o ponadprzeciętnych dochodach.

Podobnie jak w USA polski rynek motoryzacyjny coraz słabiej odpowiada na potrzeby przeciętnej klasy średniej. Producenci zarabiają więcej na SUV-ach i bogatych wersjach wyposażenia niż na tanich modelach. W efekcie nowy samochód staje się dobrem charakterystycznym raczej dla wyższej klasy średniej niż dla klasy średniej jako takiej.

Wyższa klasa średnia może być głównym beneficjentem wzrostu gospodarczego, bo co prawda systematycznie rosły wynagrodzenia w gospodarce, ale jeszcze szybciej rosły ceny nieruchomości, a osoby posiadające mieszkania i aktywa bogaciły się znacznie szybciej niż osoby żyjące wyłącznie z pracy.

Np. w okresie 2016–2026 przeciętne wynagrodzenie brutto w Polsce wzrosło nominalnie o około 135%. Średnia krajowa w gospodarce narodowej zwiększyła się z ok. 4047 zł w 2016 roku do 9563 zł w I kwartale 2026 roku. W tym samym czasie średnia cena samochodu osobowego podwoiła się, a ceny mieszkań wzrosły około trzykrotnie, najwięcej w metropoliach, np. w Warszawie.

O ile 10 lat temu średnia cena transakcyjna metra kwadratowego na rynku pierwotnym w największych miastach wynosiła około 5000–5500 zł, o tyle w latach 2023–2026 średnie ceny w największych miastach wzrosły do poziomu nawet powyżej 15 000 – 16 000 zł za metr kwadratowy. Spadła dostępność cenowa mieszkań. Za średnie wynagrodzenie można było jeszcze 10 lat temu kupić około 0,8–0,9 metra kwadratowego, a obecnie już tylko 0,55–0,65 metra kwadratowego.

Tradycyjna klasa średnia opierała swoją pozycję na wynagrodzeniu za pracę, natomiast współczesna wyższa klasa średnia coraz częściej łączy wysokie zarobki z posiadaniem aktywów: mieszkań, funduszy inwestycyjnych, akcji czy działalności gospodarczej.

Rynek z jednej strony tworzy te zmiany, a z drugiej dostosowuje swoją ofertę do zmieniających się potrzeb. Być może teraz mamy do czynienia właśnie z ustawianiem oferty pod wyższą klasę średnią. Coraz więcej sektorów gospodarki zaczyna dostosowywać swoje produkty i usługi nie dla przeciętnego konsumenta, lecz dla górnych 20–30% dochodów.

Widać to na rynku nowych mieszkań, na którym coraz więcej jest ofert kategorii premium. Dziś w Warszawie, Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu ceny często przekraczają milion złotych.

CZYTAJ TEŻ:

Rozjeżdża się konsumpcja, nie ma jednej klasy średniej

Mieszkania i samochody to nie wszystkie różnice w jakości konsumpcji. Rosną wydatki zamożniejszych gospodarstw domowych na edukację, bo rodziny częściej korzystają ze szkół prywatnych, korepetycji, kursów językowych, zajęć sportowych i artystycznych. Rośnie udział prywatnych usług w zakresie szkół wyższych i kursów zawodowych. Podobnie jest z usługami medycznymi. Wyższa klasa średnia coraz częściej korzysta z prywatnych pakietów zdrowotnych, omija publiczny system ochrony zdrowia.

Znaczne różnice widać w sposobie spędzania czasu wolnego, sposobach podróżowania i spędzania wakacji. Pojawia się silny podział na osoby podróżujące okazjonalnie, i to czasem za pieniądze z kredytu konsumenckiego, i na osoby latające na zagraniczne wakacje kilka razy w roku i traktujące częste wyjazdy jako standard.

Oczywiście Polska różni się od USA. W Polsce transport publiczny jest znacznie lepiej rozwinięty, opieka zdrowotna i edukacja pozostają wciąż w dużej części publiczne, a nierówności dochodowe są niższe niż w USA. Polska nie doświadcza też jeszcze zaniku klasy średniej w amerykańskim stylu. Widać jednak proces wyodrębniania się wyższej klasy średniej, której styl życia, możliwości konsumpcyjne i poziom bezpieczeństwa finansowego coraz bardziej odbiegają od sytuacji przeciętnego pracownika.

W XX wieku klasa średnia była punktem odniesienia w gospodarkach zachodnich. Produkowano dla niej samochody, budowano dla niej osiedla i tworzono dla niej miejsca pracy. W XXI wieku coraz częściej rolę tę przejmuje wyższa klasa średnia. To jej potrzeby wyznaczają standard mieszkań, samochodów, edukacji czy usług. Pytanie, czy dystans między klasą średnią a wyższą klasą średnią nie stanie się najważniejszym podziałem społecznym współczesnej Polski.

Wyższa klasa średnia zmienia strukturę rynku i społeczeństwa, dokładnie tak jak Clifford Winston pokazuje to na przykładzie samochodów w USA. Współczesny kapitalizm coraz częściej działa według zasady: nie maksymalizujemy dostępności produktu dla większości społeczeństwa, lecz maksymalizujemy marżę na klientach o najwyższej sile nabywczej.

To można bardzo dobrze przełożyć na Polskę, a rynek aut jest tu tylko jednym z przykładów. Producenci w USA najwyraźniej przestali walczyć o przeciętnego klienta, a zamiast tego wolą sprzedać jednego drogiego SUV-a niż dwa tanie samochody dla klasy średniej. Czy podobny kierunek w wielu sektorach mamy też w Polsce?

Najciekawszą analogią nie są może samochody, lecz nieruchomości. Jeszcze kilkanaście lat temu deweloper budował mieszkania przede wszystkim dla rodzin z klasy średniej. Dzisiaj coraz częściej buduje się apartamenty premium, mieszkania kupowane inwestycyjnie, osiedla otoczone są dodatkowymi usługami, a projekty skierowane do klientów dysponujących znacznym kapitałem. Coraz trudniej więc w Polsce znaleźć nowe mieszkanie odpowiadające możliwościom przeciętnej rodziny ze zwykłej klasy średniej.

Czytaj teżEuropa chce wprowadzić wysokie cła na chińskie auta elektryczne. Czy to dobry pomysł? I czy na awanturze o chińskie elektryki możemy coś zyskać?

Dwa oddzielne światy w obrębie jednej klasy?

Czym różnią się dwie grupy formalnie będące jedną klasą średnią? Klasa średnia jako całość w swojej najszerszej reprezentacji żyje głównie z pracy, ma jedno mieszkanie, w którym mieszka, a dodatkowo jest to mieszkanie kupione za kredyt hipoteczny, oszczędza ograniczone kwoty ze swoich dochodów, inwestuje głównie w zabezpieczenie emerytury i na co dzień odczuwa wzrost cen.

A wyższa klasa średnia? Osiąga ona wysokie dochody z pracy lub biznesu, posiada kilka nieruchomości, a także inne aktywa, np. na rynku finansowym, inwestuje, korzysta z prywatnej edukacji i ochrony zdrowia, standardowo kupuje dobra premium i korzysta z usług – np. wakacyjnych – z kategorii premium. To nie są jeszcze milionerzy, to wciąż klasa średnia, ale bardzo zamożna.

Ponieważ w produktach i usługach dla tej drugiej grupy można osiągnąć wyższe marże, coraz więcej ofert trafia właśnie do tych zamożniejszych konsumentów. Trudno będzie zmienić ten model, bo zarówno USA, jak i Europa bronią się przed konkurencją z innych części świata, a globalizacja obniżająca ceny jest w odwrocie. Dlatego nie ma co liczyć na demokratyzację konsumpcji, raczej czeka nas okres protekcjonizmu, co już widoczne jest w ograniczaniu taniego importu chińskich samochodów do Europy.

Model kapitalizmu w Polsce w kolejnych dekadach może wyglądać tak, że konsumenci zapłacą wysokie ceny za ochronę krajowych producentów. Ale taka polityka gospodarcza uderzy najbardziej w tę bazową klasę średnią, a nie w przedstawicieli zamożniejszej grupy.

Pytanie, na które będą musieli odpowiedzieć w najbliższym czasie politycy, to to, czy polityka gospodarcza powinna przede wszystkim chronić producentów i miejsca pracy w kraju, czy raczej maksymalizować siłę nabywczą całej klasy średniej?

CZYTAJ TEŻ:

CZYTAJ TEŻ:

trzy sposoby na kiepską demografię

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————-

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
146 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin Staly Czytelnik
21 dni temu

Super artykul panie Macieju D. Dobrze sie czyta. Zastanawia mnie jak w takiej definicji ksztaltuje sie ktos kto juz ma mieszkanie splacone i w nim mieszka do tego auto sluzbowe klasy premium i oszczednosci na kilka lat zycia oraz brak innych dlugow. Czy to wciaz klasa srednia czy jednak wyzsza? Jestem ciekaw panskiego oraz pana redaktora Macieja S. zdania. Ps ostatnio zdalem sobie sprawe, ze chetnie wracam na ta strone dlatego, ze Pan Samcik jest jedna z niewielu osob, ktora czyta komentarze i na nie odposuje. Chyba tylko Mateusz Samolyk tez tak robi na swoim blogu. Mam nadzieje, ze to… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu

Nie zmieni się ;-). Pozdrowienia!

Zbigniew
21 dni temu

Co to znaczy „oszczędności na kilka lat życia” – powiedzmy na 5 lat dla niższej klasy średniej to 1,2 mln. Jednocześnie 1,2 mln nie starczy obecnie na kupno używanego samochodu dla „średniej” klasy średniej (oglądałem jakiś czas temu program na TVN Turbo i taki samochód to minimum 1,5 mln).

Admin
21 dni temu
Reply to  Zbigniew

Nie, no bez przesady 😉

Zbigniew
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Takie są fakty. Skoro klasa średnia i wyższa klasa średnia to ma być coś nobilitującego to tak to wygląda. Chyba, że mówimy po prostu o średniakach, którzy nie są biedni (2 pracujące osoby w rodzinie, bez kredytów) – to inna sprawa. Dlatego potrzebne byłyby większe konkrety pod konkretną analizę. Dawno temu w Anglii robiono badania satysfakcji obywateli przy znacznie poprawionej ogólnej sytuacji ekonomicznej i odpowiedź na to dlaczego ich zdaniem tego nie odczuli była bardzo prosta.

Marcin Staly Czytelnik
21 dni temu
Reply to  Zbigniew

Hehehe rozsmieszyl mnie pan nie powiem 🙂 auto klasy sredniej to do 300 k pln mozna kupic jakie sie chce 🙂 oszczednosci na kilka lat zycia to oznacza, ze bez pracy jestesmy z rodzina w stanie zyc na takim samym poziomie przez kilka lat. Myslalem, ze to oczywiste 🙂

Xxx
19 dni temu

„jakie sie chce 🙂 oszczednosci na kilka lat zycia to oznacza, ze bez pracy jestesmy z rodzina w stanie zyc na takim samym poziomie przez kilka lat. Myslalem, ze to oczywiste 🙂” Dla mnie nie jest to oczywiste. Ale pewnie dlatego, że nie jestem klasą średnią tylko średniakiem w rozumieniu powyższych definicji. Więc faktycznie jak rozważam sytuacje sytuacje gdy nie mam pracy i przejadam oszczędności to myślę o chorobie, krachu finansowym albo innej zapaści finansowej, to myślę o tym w kontekście przetrwania do czasu naprawy i potem powrotu do normalności, a nie przejadaniu zebranych środków. Ale rozumiem że jak się… Czytaj więcej »

Xxx
20 dni temu
Reply to  Zbigniew

Mam spłacone mieszkanie i dzieci, jakbym stracił pracę i musiałbym ograniczyć wydatki nie mając nowych zobowiązań (np. kosztowna choroba) to na luzie przeżyłbym za 2000 miesięcznie jak już nie będę miał dzieci na głowie. Jakie 1,2 miliona?
Oczywiście teraz moje wydatki są zupełnie inne ale w scenariuszu ascetycznym jestem już ustawiony do końca życia.

Zbigniew
20 dni temu
Reply to  Xxx

Mi wydawało się, że przeżylibyśmy za 3-3,5 k ale to nie jest takie proste. Żyjemy w czasie dodruku pieniądza i trwałej i dużej utraty jego wartości i to dotyczy już całego świata. Życie z kupki nie jest proste (w szczególności z trudnej do przewidzenia daty zakończenia).
„W scenariuszu ascetycznym jestem już ustawiony do końca życia” – ciekawe zdanie sugerujące przynależność do pokolenia z dzieciństwem w latach 80/90 ubiegłego wieku 🙂

Admin
20 dni temu
Reply to  Zbigniew

Zawsze można przeprowadzić się do lasu i sprzedać samochód. To wymusza ascezę 😉

Ppp
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A nie łatwiej jest wziąć po prostu pod uwagę płacę minimalną? Bez kredytów i bez rodziny na utrzymaniu większość ludzi da radę na skromnym poziomie, a parametr jest ustalany co roku i z grubsza przewidywalny.
Czyli potrzebujemy takich oszczędności, by mieć odsetki równe płacy minimalnej „na życie” plus jakieś 30-50% do reinwestowania, by nadganiać inflację.
Pozdrawiam.

Admin
20 dni temu
Reply to  Ppp

Ma to sens

dizzy
20 dni temu
Reply to  Ppp

zależy od miejsca w jakim żyjemy, przykłądowo we Wrocławiu i pewnie każdym porównywalnym mieście minimalna pensja przestaje już wystarczyć na wynajem choćby kawalerki. Kto nie dorobił się własnego M albo nie załapał na mieszkanie komunalne ten skazany jest na współlokatorów albo wyprowadzkę do mniejszej miejscowości

Marcin Staly Czytelnik
20 dni temu
Reply to  Zbigniew

Kluczem w mojej wypowiedzi bylo przezylibysmy na takim samym poziomie jak obecnie. Za 3000 to trudno na wsi przezyc a co dopiero w miescie. Obecnie wydajemy okolo 20 k pln miesiecznie (prawie drugie tyle oszczedzamy/inwestujemy). Te 20 k to bardzo dostatnie zycie (wyjazdy na weekendy, wyjscia do teatru i knajp) i o takim poziomie zycia przez kilka lat mowilem.

Zbigniew
20 dni temu

No i o tym dokładnie pisałem. 20.k x12 m-cy x 5 = 1,2 mln zł.potrzebnych na 5 lat. Jednocześnie podtrzymuję że nie starczy to na samochód do preferowanej klasy prestiżu 🙂 Przy czym dla mnie może się Pan uznać nawet za bogatego. Jeśli zmityguje Pan ryzyko uprzedmiotowienia świata we własnej rodzinie i wszyscy bedą zdrowi to nic tylko się cieszyć z życia 🙂

Arek
20 dni temu
Reply to  Zbigniew

Nowy chiński duży SUV to koszt 130tys zł .
1,5mln za auto „dla klasy średniej” to rozumiem prowokacyjna „wrzutka” .
Ten blog uczy rozsądnego gospodarowania i inwestowania pieniędzy , a nie wypasionego „ego” konsumpcjonizmu .

Firmy lubią takich „ego” klientów kupujących ponad miarę rozsądku finansowego i ponad miarę rozsądku w zakresie faktycznego wykorzystania tego „aktywu”

Admin
20 dni temu
Reply to  Arek

Tak jest, precz z „ego”-konsumpcjonizmem!

Gabriela
19 dni temu
Reply to  Arek

I może to właśnie to jest ta „wyższa” klasa średnia, zarabiająca, ale przede wszystkim wydająca, więcej, niż potrzeba.

Admin
19 dni temu
Reply to  Gabriela

Klasa średnia „wydatkowa”, ale jeszcze nie „dochodowa”. Ciekawa hipoteza!

Feliks
21 dni temu

Jesli auto sluzbowe, to nadal klasa srednia – pytanie czy wyzsza czy „srednia” ;). Klasa wyzsza to zlozony twor. Bo moze byc nim czolowy naukowiec lub artysta, ktory niekoniecznie ma wielki majatek, ale duzy potencjal intelektualny i stanowi tzw elite (dzis to niebezpieczne slowo, wiec moze lepiej uzyc sformulowania, ze tworzy „potencjal intelektualno-spoleczny” naszego kraju). Majatkowo to multimilionerzy czy miliarderzy, ktorzy nie mysla w perspektywie „oszczednosci na kilka lat zycia” lecz w ogole nie przejmuja sie czyms takim jak zycie codzienne, emerytura, edukacja. Pieniadze po prostu sa. Zona chce z kolezanka wyskoczyc na Tosce do Metropolitan Opera? – ktos to… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Feliks

Wydaje mi się, że przy 40 000 zł miesięcznego dochodu można się już nie przejmować codziennością (przy założeniu, że w dzieci nie inwestuje się więcej, niż 10 000 zł miesięcznie)

Feliks
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W zaleznosci czy na glowe, czy na rodzine 😉

Admin
21 dni temu
Reply to  Feliks

Pytanie czy na rodzinę dzieciatą czy też na rodzinę złożoną z dwóch/dwojga dochodzących singli 😉

Kardamon
17 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

jak nie dochodzą to bez dzieci… 😉

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo przy 20000 i braku dzieci.

Ppp
21 dni temu

Czytam, czytam i się zastanawiam: powrót do przeszłości, ale jak daleko? W XIXw było tak, że produkcja była droga i kupowali głównie zamożni, ale nigdy nie było ich zbyt wielu i rynek co chwila się zatykał z braku popytu. A podział na kilka klas średnich przypomina mi polską szlachtę – Kiemlicze, Billewicze i Radziwiłłowie, to także była ta sama klasa! Przynajmniej oficjalnie, bo faktyczne różnice były olbrzymie.
Pozdrawiam.

Admin
21 dni temu
Reply to  Ppp

Trochę historia się powtarza…

Zbigniew
21 dni temu

Analiza dla niewolinków propagandy jakiś lemingów, którzy swoje szczęście w życiu opierają na tym co wmówią im inni (tutaj wyrobienie jakiegoś popytu do przynależności do wyimaginowanej grupy klasy średniej i do tego z gradacją). W zasadzie to jest właśnie sposób myślenia dużej części wyborców pewnej partii – byleby poczuć się lepszym od innych. Rzeczowa analiza powinna oprzeć się na wielkości i zasobności grup w podziale na możliwości zaspokojenia potrzeb np. korzystając z Piramidy Maslowa. Jest to też o tyle ważne, że w spokojnym państwie ważna jest też najniższa grupa – jej wielkość i poziom możliwości zachowania minimum egzystencji. Inaczej gdy… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Zbigniew

Jakie proponuje Pan rozwiązanie? Jeszcze więcej socjału?

Zbigniew
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dla mnie więcej socjalu to obniżanie podatków dla ludzi, którzy z głodu nie umierają przy zadłużonym pod korek państwie i to mi się nie podoba, inną głupotą to też renta wdowia przy niewydolnym finansowaniu ZUS-u etc.
Oczywiście, że jeśli będę mógł to z tego skorzystam ale w aktualnej sytuacji państwa te proponowane zmiany są głupotą strategiczną.

Admin
20 dni temu
Reply to  Zbigniew

Jeszcze nie jesteśmy zadłużeni pod korek, ale to ostatni moment, w którym moglibyśmy uporządkować system podatkowy bez noża na gardle

Zbigniew
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No i tu się zgadzamy. Tylko sednem powinna być konkurencyjność państwa, wyważenie wydatków do dochodów, oszczędności na obsłudze długu, przewidywane rozwarstwienie społeczne etc. a nie walka na polityków bon moty w internecie. Co zamierzasz wykreować poprzez swoje działanie polityku? Na razie to skrajnie niekompetentna i szkodliwa dla kraju walka plemion.

Admin
20 dni temu
Reply to  Zbigniew

Tak, najpierw trzeba zaprojektować jakie mamy cele jako państwo, ile potrzebujemy na to pieniędzy, kto ma te pieniądze płacić i w jaki sposób (oraz jaka ma być progresja tego płacenia). I dopiero potem możemy się bawić w jakieś propozycje.

Wojtek
21 dni temu

Jakikolwiek to nazwać, klasa średnia umiera. Do klasy niższej skierowany jest socjal, podwyżki pensji minimalnej, minimalną emerytura. Klasa wyższa czy średnia wyższa dostaje korzystne opodatkowanie i możliwości mnożenia kapitału, np przez zakup kolejnych nieruchomości. Klasa średnia ma tylko podatki, ewentualnie 800+, pracę na etacie w korporacji (koniecznie muszą pracować dwie osoby w małżeństwie) na pokrycie kredytu na nieruchomość, stary samochód (ewentualnie jakiś nowy kompakt, których coraz mniej, ale też na kredyt). Więcej niż jedno dziecko nie może mieć, bo na większe mieszkanie zabraknie zdolności kredytowej. Na emeryturę nie odłoży, bo płaci podatki, samochód czasem się zepsuje, a co zostanie warto… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Wojtek

Dokładnie tak jest, jak Pan pisze, Panie Wojtku. To jest jak imadło. Z obu stron system ściska, a ucieczka do wyższej klasy średniej – którą system (zapewne przez niedopatrzenie) dopieszcza – jest dość trudna.

Arek
20 dni temu
Reply to  Wojtek

I tak i nie … miasta oferują coraz więcej za darmo czyli coraz ładniejsza przestrzeń wiele imprez kulturalnych , a państwo poprawiło bezpieczeństwo , infrastrukturę typu autostrady , kolej , rozwiązania typu mObywatel itp . gospodarczo mamy niskie bezrobocie ,a kiedyś było 15%, wzrost konkurencji obniża lub spowalnia wzrost żywności w sklepach , ceny odzieży są stabilne od lat , mamy elektronikę w cenach sprzed 10-20 lat Nawet wyjazdy aby zerwać się ” od piekła” są bardziej dla nas finansowo dostępne niż przed laty Wiele się poprawiło na przestrzeni 20 lat więc nie wpadajmy w pesymizm typu ” jesteśmy w… Czytaj więcej »

Wojtek
19 dni temu
Reply to  Arek

Poprawiło się, ale jednak posiadanie gromadki dzieci jest oznaką luksusu albo biedy. W klasie średniej nie ma takich rodzin

TomR
18 dni temu
Reply to  Wojtek

Wg mnie niemożliwość rozmnożenia się powyżej swojej ilości oznacza, że dane osoby NIE SĄ klasą średnią. Klasa średnia to coś takiego co stać na wydatki wszelkie, w tym na dzieci, ale bez jakiejś ogromnej akumulacji kapitału.

Feliks
21 dni temu

Najwiekszy problem w tym, że klasa srednia moglaby sie „bogacic” bardziej rownomiernie, gdyby nie efekty wieloletnich zaniedban rzadzacych w kilku wymiarach. 1. Edukacja – rynek edukacji w srednich i duzych miastach zostal w duzej mierze sprywatyzowany. Dzis ambicja przedstawicieli aspirujacej klasy sredniej jest by dziecko trafilo do prywatnej kuzni talentow, by zapewnic sobie miejsce w jednej z renomowanych szkol (tym razem najczesciej publicznych). Tak wiec poczawszy od prywatnego przedszkola, przez 12 lat łożą kilkaset tysiecy na dziecko na coś co w wiekszosci krajow UE gwarantuje Państwo. Polska w tym obszarze abdykowała – brak wsparcia dla nauczycieli wydrenowała rynek edukacji publicznej,… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Feliks

Bardzo dobre spostrzeżenia. W kilku miejscach państwo puściło sprawy samopas i się wszystko rozjechało tak, że bardzo trudno będzie posprzątać

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z drugiej strony sprywatyzowano POZ i dentystów i oni działają super. Zero kolejek, dostępność od ręki.najnowoczesniejszy sprzęt, wizyty po 19.00. Tylko koszt…

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

Tak, to jest bardzo dobry przykład.

Yhy
21 dni temu
Reply to  Feliks

Bdb komentarz. Podpisuję się obiema rękami, dokładnie tak jest.

TomR
18 dni temu
Reply to  Feliks

 Polski system jest skrajnie niesprawiedliwy, bo tworzy mozliwosci ucieczek przed podatkiem.” – raczej problemem jest podatkowa dyskryminacja ludzi w stosunku do korporacji w standardowym podatku. Człowiek nie może sobie prawie nic odliczyc, a korproacja odlicza wszystkie koszty i jeszcze ma niższe stawki niż ludzie. Różnego rodzaju alternatywy podatkowe dla ludzi są tylko podejściem do zrównania opodatkowania ludzi z opodatkowaniem korporacji (np. przez zrobienie człowieka działalnością gospodarczą), bez nich dyskryminacja ludzi byłaby pełna.

Marek
21 dni temu

„A wyższa klasa średnia? Osiąga ona wysokie dochody z pracy lub biznesu, posiada kilka nieruchomości, [… ] To nie są jeszcze milionerzy, to wciąż klasa średnia, ale – bardzo zamożna.” Jak w Polsce można posiadać kilka nieruchomości i nie być milionerem? 😃

Admin
21 dni temu
Reply to  Marek

Pewnie mowa o dolarowych milionerach 😉

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak ktos ma szczęście i odziedziczy po dziadkach 2 mieszkania w Krakowie i jeszcze 2 po rodzicach to i w dolarach bedzie mln

Mieczysław
21 dni temu

Ja też / podobnie jak p.Marcin stały czytelnik / podziwiam p. Macieja, że ciągle czuwa na swoim blogu i na bieżąco odpowiada i dyskutuje ze swoimi czytelnikami. I niezależnie czy jest to zwykły dzień, czy tak jak dziś niedziela, p. Maciej ciągle jest na stanowisku. Nie wiem jak jest u innych właścicieli blogów ekonomiczno – praktycznych / tak nazywam blog p. Macieja / – bo po prostu innych blogów nie czytam. Mnie i moim najbliższym, i wielu znajomym wystarcza to, co p.Maciej napisze. To jest zawsze najbardziej aktualne i najbardziej potrzebne w codziennym funkcjonowaniu. Dziękuję Panu za to co Pan… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Mieczysław

Panie Mieczysławie, leje Pan miód na moje strudzone serce ;-)).
Dobrej niedzieli!

Paweł
21 dni temu

To pokazuje, że chyba najwyzszy czas zreformować cały system podatkowy. Nie moze byc tak, że klasa wyższa średnia płaci efektywnie 14% podatków i danin na ryczałcie, a klasa średnia czasami nawet 60% (uwzględniając koszty pracodawcy). Nie jestem zwolennikiem progresji, najsprawiedliwiej aby np. każdy płacił uczciwie 30-35%.

Admin
21 dni temu
Reply to  Paweł

Tak, system jest do totalnej reformy

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A mnie zastanawia np o ile % trzeba podnieść vat żeby wogole zrezygnować z pit? Ale liczymy tez redukcję zasltrudnienia w US. Mimo automatyzacji w moim US to całe piętro urzędników. W skali traju muszą to być tysiące etatów.

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

A to proste akurat. Pewnie stawkę podstawową do jakichś 31%. Z VAT budżet ma 300 mld zł, z PIT – 100 mld zł.

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo vat liniowy 18%?

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

Co to znaczy „VAT liniowy”? Przecież on jest liniowy z natury 😉

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Serio musze panu tlumaczyc co to vat liniowy i ze w polsce on nie jest. Mamy rozne stawki typu 0,5,8,23%. Liniowy oznacza jedna stawke np 18 % na wszystko i koniec zastanawiania sie czy pączek to wyrób cukierniczy czy pieczywo a kawa z mlekiem to usluga czy produkt wysokoprzetworzony

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

Jest liniowy per produkt

Hieronim
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jest co na najwyżej „lokalnie liniowy”, bo dla różnych grup towarów/ usług ma inną stawkę 🙂

Admin
20 dni temu
Reply to  Hieronim

No tak, to prawda. Jest bajzel totalny w podatku VAT

Hieronim
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Uzupełniając, pasowałby Panu podatek liniowy, w którym ja płace 5%, a Pan Redaktor 12%? 😉

Admin
20 dni temu
Reply to  Hieronim

Nie, ale pasowałby mi odwrotny 😉

Xxx
20 dni temu
Reply to  Paweł

Najsprawiedliwszy żeby każdy płacił te 5 lub 15 lib 25 czy tam 50 tys niezaleznie od dochodu. Jak ktoś jest na tyle bogaty żeby mieć lekką i nisko płatna płacę, to jego sprawa i nie powinien dostawać za to socjalu dodatkowego. Poza tym to narusza konstytucje bo wprost obwieszcza, że ten człowiek jest mniej zaradny i mniej warty niż ja i dlatego musi płacić mniejsze podatki bo by sobie nie poradził z tym co dla mnie jest normą. To jest krzywdzące, polityk powinien i dyrektorowi i pracownicy wyspy z elektronicznymi papierosami powiedzieć, jesteście rowni, zadne z was nie jest lepsze… Czytaj więcej »

Feliks
20 dni temu
Reply to  Xxx

Musisz pojąć jedno – statystycznie 60-70% społeczeństwa będzie zarabiać mało lub średnio-malo. Można o nich nie dbać i wyciskać jak cytrynę, ale przychodzi moment, kiedy oni zderza się ze ścianą i powiedzą basta. Tak się rodzą rewolucje. Dopieszczenie bogaczy i zamożnych poprzez brak progresywnej stawki podatkowej prawie nigdzie się nie sprawdza. Ja rozumiem pokusę olania „biedoty”. Niech sobie radzą, skoro każdy ma 2 ręce. Ale to już w historii świata przerabiano wielokrotnie. Dlatego p. Radziwiłł mieszkał potem w bloku na Ursynowie, a Lubomirski musiał się żenić z żoną Kulczyka, bo był „golasem”. W pewnym momencie rewolucja zjadła ich majątki. Dbajmy… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Feliks

To prawda, przegięcie z nierównościami nierzadko kończy się rewolucją.

Wojtek
19 dni temu
Reply to  Feliks

A jeśli nie rewolucją, to przynajmniej wyborem radykalnych partii do rządzenia krajem

TomR
18 dni temu
Reply to  Feliks

„Tak się rodzą rewolucje.” – trochę inaczej. Rewolucje typowo robią ludzie bardzo zdolni, np. którzy nie zostali przez system docenieni, albo system wprawdzie ich docenił, ale przekierował do tematów, którymi nie byli zainteresowani. Np. Stalin był biedny, bo miał ojca pijaka, ale zdolny – system dał mu studia w seminarium, co nie było zgodne z jego zainteresowaniami. Lenin był prawnikiem. Trocki miał studiować matematykę, jakby nie poszedł w kierunku rewolucji. Mao Zedong był dyrektorem szkoły. Fidel Kastro był prawnikiem. Cze Guevara był lekarzem, dermatologiem. Ghandi był adwokatem. Chomeini był wykładowcą prawa muzułmańskiego. Spartakus był żołnierzem, rozbójnikiem i gladiatorem. Samon –… Czytaj więcej »

Niko
21 dni temu

Ktoś musi płacić podatki żeby ta klasa bogaczy np.lekarze sie lepiej na nich upasła😉czyli musi być frajer i cwaniak który bedzie go doił.

Xxx
20 dni temu
Reply to  Niko

Co sugerujesz?
Faktycznie taki przeciętnie zarabiajacy lekarz na ryczałcie płaci ze 4000 zł podatku miesięcznie państwu. Gdzie na starcie płaciłby ponad 6000 zł.
Ale w jaki sposób on się dorabia i doi ludzi pracujących za 5000 brutto miesięcznie i płacących 200 zł podatku?
To ludzie płacący 200 zł są największym doicielem.

Niko
20 dni temu
Reply to  Xxx

No jak, a kto wyludza pieniadze z nfz ktore sa wlasnie placone z podatkow skąd te afery ,chyba jestes lekarzem bo udajesz ze nie wiesz🤣doba ma 24 h a on” pracuje” znaczy sie wyłudza bo u niego doba 72 takich jak kacprzyk okazuje sie ze jest ogromna ilośc złodzeji pieniedzy podatników.Cwaniacy kradną pieniądze z podatków od tych co uczciwie pracuja,lekarze stracili szacunek w społeczenstwie bo nie dość że bardzo dobrze zarabiają to jeszcze im mało to wyłudzają ,można wspomnieć ile na lewo w kopertach biorą za operacje w państwowych szpitalach i wystawianie fikcyjnych L4,chyba bardziej skorumpowani i zepsuci niż policja… Czytaj więcej »

Wojtek
19 dni temu
Reply to  Niko

W dodatku naczelna izba lekarska ciągle lobbuje i nie pozwala kształcić większej ilości medyków, dzięki czemu mogą nadal korzystać z sytuacji, zarabiać kosmiczne pieniądze na tle społeczeństwa i jeszcze wyłudzać dodatkowa kasę . System jest patologiczny. Kilkanaście lat temu broniłem lekarzy, dzisiaj uważam że powinno im się dokręcić śrubę. Niech straszą wyjazdem a zachód, gdzie w rzeczywistości nie zarobią więcej, bo nie ma takich wałów jak u nas ( nadgodziny, kontrakty, podatki)

Xxx
18 dni temu
Reply to  Wojtek

Przecież są wały. To takie pierdziololo jao to, że za granicą nikt przepisów nie łamie. Po co ludzie tak kłamią?

Xxx
18 dni temu
Reply to  Niko

„No jak, a kto wyludza pieniadze z nfz ktore sa wlasnie placone z podatkow skąd te afery…”
Idę o zakład, że szybciej jest to twój stary niż przeciętny lekarz.

Xxx
18 dni temu
Reply to  Niko

„chyba jestes lekarzem bo udajesz ze nie wiesz🤣” Jestem rozsądnym człowiekiem, który rozumie, że z tego że wśród lekarzy są zlodzieje nie wynika, że każdy lekarz to zlodziej. Przypuszczalnie ta odporność na papkę medialną i manipulację, na którą dałeś się złapać wynika z posiadania lepszego wykształcenia. Ale muszę przyznać, że teraz się zastanawiam, bo z jednej strony oceniłeś, że jestem lekarzem, a ja wiem, że lekarzem nie jestem czyli albo kręcisz, albo klamiesz, albo na niczym się nie znasz i tak jao Twój powyższy komentarz to brednie na temat o którym nic nie wiesz, tak i twoja ocena, że jestem… Czytaj więcej »

Xxx
18 dni temu
Reply to  Niko

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Xxx
18 dni temu
Reply to  Niko

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Stef
21 dni temu

To moze z życia wzięte. 2019 rok. M2 mieszkania 9000, kawalerka 25 m2 =225 000 zł.Kredyt na 80% wartości to 180 000 zl rat ok 1450 zł Zarobki jakieś 6000 zł. Zostaje 4550. Czynsz ok 450. Prad 150. Zostaje 3950. Dzisiaj ta sama kawalerka 17 000 czyli 425 000 zł. Kredyt na 80% 340 000 rata 2850. zarobki ok 7500. Czyli zostaje 4650. Czynsz 750. Prąd 240.zostaje. 3660. Czyli mimo zarobków wyższych o 25% mniej Zostaje. A dodajmy jeszcze o 100% droższe auto i niższa siłę nabywczą. Pamiętam jak na życie wystarczało 1/2 tego co dziś. I nie mam inflacji… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

No tak, bo ściskanie klasy średniej to zjawisko globalne

Arek
20 dni temu
Reply to  Stef

czepiam się ale …
2019r sr płaca brutto 4,9tys
2026r sr płaca brutto 8,9tys wzrost o 80%

2019r min płaca brutto 2,25tys
2026r min płaca brutto 4,8tys wzrost o 113%

Podatkowi wprowadzono też kwotę wolną od podatku 30tys zł czyli ulga dla wszystkich

Więc być może idealizujemy przeszłość ?

Wojtek
19 dni temu
Reply to  Arek

Nie idealizujemy. Pracuję w zawodzie gdzie 15 lat temu byłem w stanie dużo pracując w kilka lat dorobić się domu. Obecnie pensja budowlańca mocno urosła, ceny materiałów i energii również i moi młodsi koledzy z branży już raczej w rozsądnym czasie domu bez kredytu się nie dorobią. Odczuwam to na własnej skórze. To samo z zakupem nowego samochodu. Pensja minimalna rośnie, ceny rosną, a traci na tym klasa średnia.

Admin
19 dni temu
Reply to  Wojtek

Dokładnie tak się dzieje

Tomiszon
21 dni temu

Być biednym/ubogim – NIE
Byś bogaczem -NIE
Więc wszyscy są średniakami.

Czy ktoś mi powie jakie są klasy w PL?

Monika
20 dni temu
Reply to  Tomiszon

Podpinam się. Bo ta klasa średnia to na oko obejmuje chyba z 80% społeczeństwa.

Admin
20 dni temu
Reply to  Monika

80% to nie, ale 20-25% już tak

Janek Polak
20 dni temu
Reply to  Tomiszon

Zróbmy : klasa średnia typ 1,2,3,4. Będzie politycznie poprawnie i tak nawet trochę zgodnie z prawdą 🙂

Admin
20 dni temu
Reply to  Janek Polak

Dobre, ja jestem klasa średnia, typ mieszany

Stef
20 dni temu
Reply to  Tomiszon

Nie ma żadnych? To jest bardzo sztuczny twór i zależy czy patrzymy przez zarodki, majątek, potencjał społeczny będą to inne klasy ale przeważnie nazywamy je niższa, wyższa i srednia. W USA jeszcze każda dzieła na dwie pod klasy wyższa i niższa mamy więc 6.

Andrzej
21 dni temu

Proponowana „ulga” dla klasy średniej to jest kolejne oszustwo tego rządu, skumulowana inflacja od 2022 do końca tego roku wyniesie ok. 34%, jeśli ten rząd chce ulżyć klasie średniej to wystarczy zwaloryzować progi podatkowe. Obecna narracja, że „My Wam tu ulżymy”, po czym wprowadzamy wyższy podatek. II próg wynosiłby 160.000,- więc z tytułu wspomnianej „ulgi” zapłacimy wyższy podatek (24%) w przedziale 130.000-160.000. Czy ktoś się na to nabierze?

Admin
20 dni temu
Reply to  Andrzej

Wprowadziłbym na miejscu rządu od przyszłego roku waloryzację progów podatkowych.

Andrzej
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Redaktorze, jak Pan napisał w którymś komentarzu, system jest do zmiany, zbyt skomplikowany.

Stef
20 dni temu
Reply to  Andrzej

Tak samo jak z oki zamiast zlikwidować podatek belki to sie daje jakieś 100 000 bez kapitału bez podatku a potem podatek od majątku. Więc niby wam ulga ale tak naprawdę nowy podatek.

Andrzej
20 dni temu
Reply to  Stef

Ależ oczywiście, że o to chodziło. Teraz opodatkowany ma być kapitał >100k a za chwilę cały a potem dom, samochód i TV.

Admin
20 dni temu
Reply to  Andrzej

Nic nie stoi na przeszkodzie opodatkować najpierw samochód, potem dom (telewizor już jest opodatkowany abonamentem RTV). Nie trzeba do tego wprowadzać podatku od aktywów 😉

Miguel
20 dni temu
Reply to  Andrzej

Skumulowana inflacja w Polsce od grudnia 2022 do teraz wyniosła w przybliżeniu 17,06%. Ale trzeba liczyć inflację od końca 2023, bo wcześniej rządził kto inny. I z rzekomych 34% robi się 10,22%.

Andrzej
20 dni temu
Reply to  Miguel

Próg 120k został „wprowadzony” w styczniu 2022 r. inflacja w 2022 – 14,4%, 2023 – 11,4%, 2024 – 3,6%, 2025 – 3,6% , 2026 (prognoza) 2,9%, wartość skumulowana 40,75% i o tyle należałoby zwaloryzować I próg podatkowy. Dla mnie nie ma znaczenia kto rządził, brak waloryzacji=podwyżka podatków.

RafałX
20 dni temu

Jak zawsze dobrze się czyta artykuły Pana Maciej D:)
Pytanie od jakiego poziomu możemy mówić w Polsce o wyższej klasie średniej?

KRZYSZTOF
20 dni temu

Swetry męskie z wełny drogie szyją z włoskiej wełny a polskiej ziemi rośnie las

Marcin
20 dni temu

Po prostu trzeba wprowadzić podatek od luksusu, aby te drogie rzeczy kosztowały tyle, żeby nawet klasa średnia wyższa się zastanawiała czy to kupić

Admin
20 dni temu
Reply to  Marcin

Niby już jest i nazywa się akcyzą… Z tym, że w tej klasyfikacji luksusem jest wszystko, co żre benzynę

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

I tym luksusem wg rządu w XXI wieku jest prąd ;-(

Stef
20 dni temu
Reply to  Marcin

I wtedy ta klasa to kupi w Dubaju i przywiezie do pl jako rzecz osobistą albo kupi i zarejestruje w Czechach wiec SP zobaczy zero zł z podatków, cła czy vat.

Przeciez juz to przerabiano na swiecie.

Janka NieMa
20 dni temu

Sam początek artykułu a już jakieś dziwne określenie – w sumie kompletnie bez sensu: „To oznacza, że osoby, które zarabiają od 10 000 zł brutto do 15 000 zł brutto mają szansę „odzyskać” od kilkuset do „małych” kilku tysięcy złotych podatku w skali roku.” Czyli jak ktoś zarabia 18 albo 20k to już nie odzyskuje części podatku? Pomijam już że chyba autor przemnożył w pamięci 15k razy x miesięcy i wyszło 150k – drugi próg ale rok ma jednak ich 12…

Admin
20 dni temu
Reply to  Janka NieMa

To nie jest tekst o zmianach podatkowych, polskie zmiany podatkowe są tylko tłem, więc zostały napomnknięte na zasadzie „będzie mniej więcej tak i tak”. Owszem, bogatsi też coś-tam odzyskają, ale im wyższy dochód tym mniejszą część. A poza tym – bogatsi i tak nie zostaną na skali podatkowej, więc prawdopodobnie dla nich to będzie „oferta” bez znaczenia

Janka NieMa
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Bezsensowna obrona bezsensownej wzmianki. Jestemy na portalu finansowym i oczekujemy tu zachowania jakiegos poziomu…

Ja rozumiem ze tekst jest o czyms innym ale jezeli wstawiamy do niego jakies twierdzenie tzn ze jest ono jakims punktem odniesienia i lepiej zeby bylo logicznie poprawne a to przeze mnie zacytowanie nie jest.

„Bogatsi i tak nie zostana na skali” – no plz… Kazdy kto jest na etacie jest zmuszony do bycia na skali a powyzej 12,5k brutto zarabia masa etatowcow…

Admin
20 dni temu
Reply to  Janka NieMa

Każdy kto jest na etacie, musi być na skali. Ale może poprosić o zmianę formy zatrudnienia i w większości przypadków nie będzie z tym problemu

Yhy
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z tą większością przypadków to w mojej bańce akurat nie działa. W każdej dużej międzynarodowej korporacji w której pracowałem jest z tym problem: żadna nie chce się ew. przepychać z państwem i każda woli święty spokój, wobec czego wybór jest taki: etat albo się żegnamy.

Admin
19 dni temu
Reply to  Yhy

W tych największych rzeczywiście tak jest, ale w firmach z lokalnym kapitałem jest więcej elastyczności

Katarzyna
20 dni temu

Oprócz wydatków na tu i teraz (mieszkanie, samochód) i związanych z dziećmi (edukacja) brakuje wydatków związanych ze zdrowiem i seniorami. Co do zdrowia – polski rynek ochrony zdrowia niebezpiecznie przesuwa się w stronę prywatyzacji, powstaje coraz więcej prywatnych szpitali – obawiam się, że prywatne terapie onkologiczne w pakietach premium to kwestia czasu. Co do seniorów – rynek dbania o seniorów jest premium od początku. Znalezienie sensownego lokum dla seniora, który nie jest już w stanie sam mieszkać – to koszty wielokrotnie przewyższające raty kredytów. Rząd kompletnie nie prowadzi polityki senioralnej w kraju, który już jest stary a będzie jeszcze bardziej.… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Katarzyna

Pełna zgoda, to jest ogromny problem – brak polityki senioralnej w kraju. Za mało o tym mówimy.

Tomek_wawa
20 dni temu
Reply to  Katarzyna

Nie jest tak, że rząd nic nie robi. Właśnie wchodzi bon senioralny, który próbuje być odpowiedzią na część problemów. Może pan red. Maciej przyjrzał by się mu? Może to być temat na artykuł 🙂

Admin
20 dni temu
Reply to  Tomek_wawa

Prześwietlimy 😉

Niko
20 dni temu
Reply to  Katarzyna

Każdy rząd nie lubi zajmować się trudnymi sprawami idą na łatwizne,dorwać się do koryta i jak najwięcej sie nachapać tak to wygląda ,jestem ciekawy czy przy takiej skali defraudacji w nfz i innych organizacjach gdzie pieniądze są rozkradane przez tych cwańszych nie będzie takiego kryzysu jak kiedyś w Grecji🤔tam też korupcja i przekręty szły mocno przez pare lat .

Arek
20 dni temu
Reply to  Katarzyna

Nie zgadzam się , że „nic nie robi” Osoba starsza może dostać wsparcie w wysokości 4300 zł netto + szereg dodatków z miasta lub budżetowych . Do tego że facto gwarantowana emerytura minimalna + 13 i 14 emerytura + opiekun z MOPS
Oczywiście to nie jest system skandynawski , ale też nie jesteśmy bogatym krajem , jeszcze 20 lat temu byliśmy biedniejsi niż nasi sąsiedzi .

Pytanie czy dajemy kasę i radź sobie z nią sam czy dajemy usługę której możesz nie chcieć czyli system USA czy Szwedzki w proporcji do naszego bogactwa

TomR
18 dni temu
Reply to  Katarzyna

Jedyną „polityką senioralną”, która się sprawdzi finansowo jest antiaging. Do stosowania już od jakiś 40+ lat. Reszta to jest walka z organizem biologicznym, który chce umrzeć. Tylko odwrócenie tej chęci zmniejszy koszty do rozsądnych.

Wojtek
20 dni temu

Mam pytanie, może z innej beczki ale dlaczego w Polsce bogaci mogą brać w leasing/na ktedyt auta za kilkaset tysięcy złotych, odliczać od tego vat, wrzucać raty w koszty. Dlaczego nikt nie wprowadził górnej granicy wartości auta/samolotu /motoru, które mogą być wykorzystywane do działalności gospodarczej i generować ulgi? Przecież nie trzeba jeździć do pracy Porsche czy BMW 7. Klasa średnia płaci podatki, na etacie możesz sobie kupić na kredyt Kie a przedsiębiorcy uciekają przed kosztami w leasingi i najmy

Admin
20 dni temu
Reply to  Wojtek

Są już takie limity. Nie dokładnie takie, o jakich Pan mówi, ale są. Prowadząc działalność gospodarczą wrzuca się w koszty tylko część kosztów eksploatacji samochodu. Są też limity wartości auta, do której można raty leasingu wrzucać w koszty

Marek
20 dni temu

W temacie protekcjonizmu przed globalizacją, która pozwala dostarczyć tańsze np. samochody, warto również spojrzeć na długi horyzont (10+ lat). Czy jeśli popłyniemy na fali masowego wolnego handlu to czy nie zabijemy do końca europejskich fabryk, a w efekcie nie ograniczymy dochodów tej klasie średniej, która zmigruje do klasy biednej? Bo to byłby dramat ze skutkami wykraczającymi poza dostępność nowego samochodu… Pomimo braku sympatii do klasy politycznej jako całości to nie zazdroszczę im dylematów strategicznych do rozwiązania .

Admin
20 dni temu
Reply to  Marek

Tak, to jest dzisiaj bardzo gruby dylemat. Ale być może protekcjonizm da się połączyć z ochroną klasy średniej. O ile już nie jest za późno na jedno i drugie. Już widzę co by się działo jakby zabrać ludziom możliwość kupowania chińskich samochodów 😉

Djcuriejehtj
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Szkoda, że to „ratowanie” lokalnych biznesów jest zrzucane na barki ludzi, którzy są „zmuszani” do płacenia więcej w tym celu. To powinno być tak rozwiązane, żeby były zachęty, a nie poprzez narzucanie ceł na zakupy z krajów trzecich. To dojenie ludzi.

Admin
20 dni temu
Reply to  Djcuriejehtj

Zgadzam się, zachęty są lepsze, niż cła. Ale mniej skuteczne 😉

Radek
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

co by się działo? Przecież cena europejskich samochodów zawiera sztucznie wysokie koszty jak droga energia czy podatki od pojazdów spalinowych. Europejski stellantis płacił amerykańskiej tesli tylko po to, aby nie być dojechanym podatkami. To nie chińska konkurencja, a europejska „elita” pchnęła europejski koncern do wysyłania pieniędzy do USA. Teraz wyobraźmy sobie, że likwidujemy te wszystkie obciążenia fiskalne, koszty i cena samochodów spada. Czy wtedy dalej trzeba będzie wprowadzać nieefektywną politykę protekcjonizmu? Bardzo możliwe, że nie. Na marginesie warto zaznaczyć, że upadek europejskiej motoryzacji – jakkolwiek przykry – może jest jednak dobrym zjawiskiem? W końcu europejski koncern, niemiecka perła w koronie:… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Radek

Droga energia i koszty pracy to nie jest nic „sztucznego”, po prostu pod tym względem Europa jest droższa. My nie możemy zatrudnić niewolników w fabryce i płacić im miskę ryżu. Chińczycy mogą.

Miguel
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Mogą i to robią.

tralalala
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

zgadzam síę z Radkiem, europejskie koncerny ru***y nabywców europejskich. Skok cen samochodów w latach 2022-2024 był nieuzasadniony. Teraz nagle okazuje się, że jest przestrzeń na obniżki cen. Wiadomo, że vag nie zdechnie, bo jest za duży, niestety.

Radek
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale ja nie mówię o kosztach pracy 🙂

mówię o drogiej energii (ets) i opłatach za co2. To są obciążenia, które Europa nałożyła na siebie i których poziom może obniżać.

Nie przekona mnie pan, że to niewolnicy w Chinach projektują baterie, silniki i układy hybrydowe.
W europie, w montowniach, jest taki poziom automatyzacji, że to nie pensje pracowników odpowiadają za kilkadziesiąt tysięcy różnicy w cenie samochodu europejskiego i chińskiego.

Polityka gospodarcza EU to nakładanie obciążeń fiskalnych na branże moto, polityka w Chinach to wsparcie ich rodzimych producentów.

Admin
20 dni temu
Reply to  Radek

Zgadza się, to jest zautomatyzowane. Ale droga energia to nie tylko kwestia ETS. My po prostu nie mamy surowców, więc nie wygramy kosztowo z Chinami, które mają je u siebie i oprócz tego kupują po taniości w Rosji i Indiach.

Gabriela
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Warto też dowiedzieć sie, jak wygląda program subsydiowania fabryk w Chinach oraz pewnego „napuszczania” konkurentów na siebie. W efekcie produkują auta bardzo tanio, ale nie wiemy jeszcze jak będzie z serwisem, częściami, zużyciem i potencjalnym rynkiem wtórnym. Ale to nie jest tak, że rząd daje hajs i fabrykant się cieszy, nie, tam to wygląda dużo bardziej „krwiożerczo” i nazwałabym to wręcz indukowanym battle royale. Jakiś zamysł w tym jest, ale chyba europejskie firmy by takich warunków nie chciały. Chińskie pewnie też nie, ale rzeźbisz w tym co masz.

Admin
19 dni temu
Reply to  Gabriela

Jest to kapitalizm XIX-wieczny, ale na starcie jest dotacja rządowa, żeby bitwa gladiatorów wyglądała bardziej spektakularnie…
Też mi się wydaje, że to ostatecznie nie jest najbardziej efektywny sposób pompowania innowacji…

Wojtek
19 dni temu
Reply to  Radek

Droga energia to nie ETS, tylko brak surowców. W Chinach mają swój ETS, obecnie koszt taki jak był u nas kilkaat temu. Ale oni mają tanie surówce, nie mają BHP, urlop i płace znacznie gorsze. Pracuję w branży gdzie sporo osób bywa w chińskich zakładach produkcyjnych i to jest całkiem inny świat, jak ktoś wolno pracuje albo coś sknocił, to może oberwać nawet fizycznie. Często slysze górników w rodzinie, że przecież Chiny wydobywają węgiel, ale jakoś nie słyszę żeby któryś chciał pracować w tych wspaniałych chińskich kopalniach. Wolą zostać w Europie. Wg mnie porównywanie się do Chin to bardzo kiepski… Czytaj więcej »

TomR
18 dni temu
Reply to  Wojtek

„W Chinach mają swój ETS” w Chinach właścicielem przedsiębiorstw energetycznych jest państwo, więc można powiedzieć, że państwo płaci ichni podatek węglowy samemu sobie. Koszt podatku węglowego to „net zero”.

TomR
18 dni temu
Reply to  Marek

W krajach biedniejszych produkuje się za przystępną cenę starsze modele samochodów zachodnich lub japońskich. Wymagania Unii Europejskiej uniemożliwiają produkcję ich w Unii Europejskiej, wymuszając zakupy ekstremalnie drogich samochodów ostatnich generacji, zamiast przystępnych cenowo modeli fabrycznie nowych ze starych generacji. Np. Proton w Malezji, albo IKCO w Iranie sprzedaja świeżo wyprodukowane samochody w starej technologii.
https://www.protonmalaysia.com

Max
20 dni temu

Strasznie śmieszna jest ta dyskusja na temat, kto należy do klasy średniej, jak klasę średnią należy dzielić, jakie są kryteria przynależności do niej, czy bardziej liczy się spłacony kredyt na mieszkanie, czy wielkość samochodu. W każdym razie jest to dobry klikbajt. Na portalu finansowym takie socjologiczne pierdolety zbierają więcej głosów w dyskusji na forum, niż tematyka ściśle inwestycyjna. A obok tak samo popularny jest artykuł o loteriadzie. Widać, że klasa średnia aspiruje wyżej.

Admin
20 dni temu
Reply to  Max

Przynależność do klasy średniej lub średnio-wyższej kształtuje portfel oraz samopoczucie. Więc to ma znaczenie. Zaś jak ktoś nie jest pewny czy jest w klasie średniej to gra w Loteriadzie 😉

Max
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja sobie cenię indywidualizm i kompletnie nie rozumiem tej chęci przynależenia do jakiejś grupy. To ma znaczenie dla socjologów, dla jakiś badań społecznych, ale żeby się wykłócać, jakim kto samochodem powinien jeździć, to jest i śmieszne i straszne. Straszne, bo świadczy o tym, że kolektywizm ma się w narodzie całkiem dobrze.

Admin
19 dni temu
Reply to  Max

Ja też tak mam, ale to wymaga posiadania wysokiej samooceny. Część ludzi przynależnością do jakiejś grupy pompuje sobie pewność siebie.

Max
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Mnie się wydaje, że ta chęć przynależności do jakiejś wyimaginowanej grupy pompuje przede wszystkim populistyczną politykę.

Admin
19 dni temu
Reply to  Max

Też. Ale przede wszystkim konsumpcjonizm

Яцек
19 dni temu
Reply to  Max

Proszę nie zapominać, że są tu także osoby tak dobrze ustawione finansowo, że mogą sobie toczyć akademickie dysputy w czasie, gdy ich majątki same rosną.

Max
19 dni temu
Reply to  Яцек

Jednak powyższa dyskusja akademickiej nie przypomina. Poza tym, forum to nie akademia, a pieniądze lubią ciszę, a nie oczojebnie wypasione samochody.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-searchtop-menucontrastcloseletter