13 listopada 2025

Niepokojące. Zdolność kredytowa rodzin stanęła w miejscu, mimo spadku stóp procentowych! Banki widzą „ukrytą” inflację i boją się cięcia świadczeń?

Niepokojące. Zdolność kredytowa rodzin stanęła w miejscu, mimo spadku stóp procentowych! Banki widzą „ukrytą” inflację i boją się cięcia świadczeń?

To niepokojące. Zdolność kredytowa rodzin stanęła w miejscu, mimo spadku stóp procentowych! Kredyty hipoteczne nieuchronnie tanieją wraz ze spadkiem stóp procentowych – choć wciąż bardzo daleko im do stawek, które obowiązują w Europie Zachodniej – a to oznacza większą zdolność kredytową osób, które chciałyby kupić mieszkanie. Niestety to nie dotyczy wszystkich. W ostatnim czasie banki bardzo rozszerzyły nożyce między maksymalną kwotą kredytu dla rodzin z dziećmi i dla bezdzietnych par. Co się dzieje? I czy trzeba się martwić?

Na rynku kredytowym zaczęła się odwilż. Biuro Informacji Kredytowej donosi o wzroście zapytań o kredyty hipoteczne, zaś banki – o wzroście wartości udzielonych kredytów. Podstawową przyczyną są oczywiście spadające stopy procentowe. Po ostatniej obniżce zaordynowanej przez Radę Polityki Pieniężnej oficjalna stopa procentowa spadła już do 4,25%. Rok temu była na poziomie 5,75%, a niespełna trzy lata temu na poziomie 6,75%.

Zobacz również:

To duża różnica. Wskaźnik WIBOR 3M, który jest punktem odniesienia dla banków przy ustalaniu cen kredytów, wynosi obecnie 4,3%, co oznacza, że najlepsi klienci – mający wysokie dochody i duży wkład własny – mogą już walczyć o udzielenie kredytu z „piątką” z przodu. Średnia marża kredytu hipotecznego wynosi 2,1%, co oznacza stawkę oprocentowania dla standardowego klienta na poziomie ok. 6,4% (dla nowo udzielanego kredytu).

Co ciekawe, niemal zrównały się oferty banków dotyczące kredytów o oprocentowaniu zmiennym (opartym na stawce WIBOR) oraz stałym na okres pięciu lat. W tych ostatnich też jest wpisany WIBOR, ale jako wskaźnik pomocniczy, przez co najmniej pięć lat kredyt ma stałe oprocentowanie. Wydaje się, że banki zakładają, iż przez jakiś czas rynkowa cena pieniądza będzie stabilna i będzie wynosiła 3,5–4,5%. A więc nie muszą już wyznaczać wyższego oprocentowania kredytów zmiennoprocentowych.

Zdolność kredytowa rośnie, stać nas na więcej metrów

Kredyt z ceną krążącą wokół stawki oprocentowania 6% to wciąż nie jest tani kredyt hipoteczny. Tanio byłoby wtedy, gdyby mieszkanie na własność można było sfinansować pieniądzem kosztującym 3–4% w skali roku (w Hiszpanii widziałem ostatnio kredyt z oprocentowaniem 2,5% w ramach stałej stawki na 30 lat). Ale mimo wszystko raty kredytowe w Polsce są znacznie niższe, niż były niedawno, i zaczynają kusić osoby myślące o zakupie własnego mieszkania.

Zwłaszcza że ceny nominalne mieszkań w ostatnich kilku kwartałach się ustabilizowały lub nawet minimalnie spadają. To oznacza, że zaczęły też tanieć w ujęciu realnym: w odniesieniu do wartości pieniądza (inflacja wynosi 2,8% w skali roku) oraz w odniesieniu do wartości wynagrodzeń (wzrosły w ciągu roku średnio o 4%). Mamy więc połączenie trzech czynników – spadająca rata kredytowa, stabilizacja cen mieszkań i więcej pieniędzy w portfelach ludzi.

ceny-rynek wtórny a pierwotny
Ceny mieszkań: rynek wtórny a rynek pierwotny (z raportu Metrohouse i Credipass)

Dwa z tych czynników (spadająca cena pieniądza i rosnące wynagrodzenia) wpływają bezpośrednio na wzrost zdolności kredytowej chętnych na kredyty – przeciętny klient może pożyczyć więcej pieniędzy przy założeniu, że rata nie powinna przekraczać 40% jego domowego budżetu. I za te więcej pieniędzy może kupić nieco więcej metrów, które nie podrożały (a czasem nawet nieco potaniały). To musi zwiększać popyt na kredyt i pomóc deweloperom w upłynnianiu nadmiaru mieszkań, które wybudowali.

Zdolność kredytowa rodzin z dziećmi… stanęła w miejscu

Jest jedno „ale”: ostatnio pojawiła się niepokojąca rozbieżność między zdolnością kredytową rodzin z dziećmi oraz par bez potomstwa. Przy założeniu, że zarówno czteroosobowa rodzina (mama, tata, dwójka dzieci), jak i para bez dzieci mają dokładnie takie same dochody – 12 000 zł na rękę – para bez dzieci może pożyczyć z banku znacznie więcej. Jeszcze rok temu rodzina mogła pożyczyć z banku nawet o 30 000 zł więcej. Dziś statystycznie może pożyczyć o 75 000 zł mniej.

Zdolność kredytowa rodzin stanęła w miejscu
Zdolność kredytowa rodzin stanęła w miejscu

Te dane wynikające z najnowszego raportu Metrohouse i Credipass oznaczają drastyczną zmianę pola gry. Podczas gdy bezdzietna para może kupić mieszkanie warte o 100 000 zł więcej niż rok temu (czyli jakieś 8–10 m2 więcej), to rodzina z dziećmi w zasadzie nie zwiększyła swojej zdolności kredytowej. To uśrednione dane z wielu banków, więc muszę zastrzec, że w różnych bankach może to różnie wyglądać.

Dlaczego to się dzieje? W obu przypadkach mamy dwie pensje po 6000 zł na rękę (czyli nieco ponad mediany wynagrodzeń w Polsce). Wiadomo, że przy czterech osobach w rodzinie dochód dzieli się na więcej „gęb” do wykarmienia, ale z drugiej strony rodzina ma różne benefity – począwszy od świadczenia 800 zł na każde dziecko miesięcznie aż po ulgę podatkową na dziecko (ponad 1000 zł w skali roku można odliczyć od podatku). Rok temu te dwa wektory się równoważyły, a teraz już nie.

Dlaczego zdolność kredytowa rodzin nie rośnie?

Niewykluczone, że banki zauważyły kilka rzeczy: po pierwsze wzrost kosztów życia rodzin znacznie większy niż przeciętna inflacja. Większość czynników kosztowych dotyczących rodzin – koszty usług opiekuńczych, edukacji oraz opieki zdrowotnej – drożeje znacznie szybciej, niż wynikałoby to ze wskaźnika inflacji. Mówimy o wzroście o 6–8% w skali roku.

Niektóre banku bardziej rygorystycznie podchodzą do szacowania minimalnych kosztów utrzymania gospodarstwa domowego i dotyczy to w większym stopniu rodzin z dziećmi. Takie podejście oznacza, że przy tej samej kwocie dochodu netto, rodzina ma znacznie mniej „luzu” w domowych finansach na spłatę zewnętrznych zobowiązań (takich jak rata kredytu) niż para bez dzieci.

Niewykluczone, że banki zaczynają reagować na trudną sytuację państwowego budżetu. I już przygotowują się na scenariusz, w którym część transferów społecznych zostanie wycofanych. I że będzie to dotyczyło głównie osób o dochodach wyższych niż minimalne. To może być czynnik, który uderzy zwłaszcza w osoby posiadające zdolność do wzięcia kredytu hipotecznego, czyli nie te najbiedniejsze.

Chodzi mi po głowie też możliwość, że banki bardziej obawiają się o pewność zatrudnienia w przypadku osób mających dzieci na utrzymaniu. Przy niezbyt szybko „kręcącej się” gospodarce osoby z dziećmi mogą mieć większe problemy z utrzymaniem pracy. Dopisuję to do hipotetycznych przyczyn cięcia zdolności kredytowej rodzin przez banki, ale czynię to bez przekonania.

To dopiero początek „rozjazdu” zdolności kredytowej rodzin i par?

Efektem tego wszystkiego jest zacieśnienie polityki kredytowej wobec gospodarstw domowych, w których uśrednione wydatki „koszyka rodzinnego” rosną szybciej nie tylko niż inflacja, ale też szybciej niż przeciętne pensje netto. Wzrost wynagrodzeń w tym roku jest znacznie wolniejszy niż w poprzednim i to może być czynnik najważniejszy.

O ile dane z poprzednich lat pokazywały umiarkowane różnice w zdolności kredytowej rodzin i par bez dzieci, o tyle obecnie – zapewne w wyniku czynników regulacyjnych, inflacyjnych i związanych z kondycją kasy państwowej – rozwarstwienie zdolności kredytowej rodzin z dziećmi i par bez dzieci będzie się prawdopodobnie pogłębiać.

Pary bez dzieci mają szansę na dalszy wzrost zdolności kredytowej wraz ze stabilizacją stóp procentowych i wzrostem wynagrodzeń, ale rodziny z dziećmi muszą liczyć się z tym, że banki uwzględnią ich rosnące potrzeby finansowe i utrudnią im dostęp do wysokich kredytów mieszkaniowych, nawet przy relatywnie wysokich dochodach.

Czy warto walczyć o jak najwyższą zdolność kredytową rodzin?

Czy to problem? Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, jak spojrzymy na wagę rodzin 2+2 na rynku mieszkaniowym. Jeśli założymy, że takie rodziny można byłoby czynnikami finansowymi skłonić do decyzji o powiększeniu rodziny do trójki dzieci, opisany przeze mnie trend byłby katastrofalny. Takie rodziny potrzebowałyby więcej metrów powierzchni mieszkalnej, a bez wzrostu zdolności kredytowej jej zwiększenie nie wchodziłoby w grę.

W tym scenariuszu należałoby działać i to szybko – zapewnić rodzinom 2+2 możliwość dopłat do kredytów albo przyznać im gwarancje bankowe zwiększające zdolność kredytową. Są kraje, w których rodziny z trójką dzieci mają refundowany przez państwo cały koszt kredytu hipotecznego. Być może takie rodziny powinny mieć jakąś specjalną ulgę podatkową? Sęk w tym, że żeby skorzystać z tych patentów, kredyt najpierw w odpowiedniej wysokości trzeba dostać…

Drugi scenariusz mówi, że ponieważ rodziny z dwójką dzieci nie mają już dużej skłonności do dalszego „rozmnażania się”, problem z ich zdolnością kredytową jest bez znaczenia. A znacznie bardziej trzeba dbać o wysoką zdolność kredytową par bez dzieci, bo jeśli będzie ich stać na porządne mieszkanie na kredyt, to prędzej czy później „dorobią się” też dzieci.

A co z rodzinami z jednym dzieckiem?

Warto w tym kontekście zatroskać się o rodziny z jednym dzieckiem. Ich zdolność kredytowa zapewne po części też „cierpi” (choć w mniejszym stopniu niż rodzin z dwójką dzieci). Być może to na takich rodzinach powinna być skoncentrowana polityka społeczna państwa. Gdyby takie rodziny dostawały więcej transferów, miałyby łatwiej w bankach. I może byłoby z tego więcej dzieci.

Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy drastyczny rozjazd zdolności kredytowej rodzin z dziećmi i par bez dzieci może mieć jakieś inne przyczyny niż te, które opisałem? Czy z Waszego punktu widzenia to jest problem i państwo powinno pobiec na pomóc? Zostawcie swoją opinię pod tekstem!

————————————–

CZYTAJ WIĘCEJ O RYNKU KREDYTÓW:

rośnie popyt na kredyty hipoteczne

kredyty na polstr

kredyt na ponad 100 lat

—————————–

CZYTAJ PORADY O KREDYTACH:

kredyt ze stałą czy zmienną stopą który wybrać

nadpłacanie kredytu

rekordowa zdolność kredytowa

myślisz o refinansowaniu

——————————–

ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

zdjęcie tytułowe: Smpratt90/Pixabay/Canva

Subscribe
Powiadom o
60 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BadaczTalmudu
6 miesięcy temu

Panie Samcik, czyżbym nie tylko ja nie wierzył w GUSła o inflacji poniżej 3%, ale i potwierdzają to banki? Pan może też kiedyś przestanie wierzyć w GUSła i stręczyć naiwnym „opłacalne” obligacje Skarbu Państwa… :-))))) A jakie są skutki fałszowania w duł inflacji przez GUS? Cała kaskada kłamstw, np. przy zaniżaniu inflacji w bilansie wychodzi pozorny wzrost PKB i dokładnie jak „za pierwszego Tuska” w mediach jest wzrost PKB i „Zielona Wyspa” a na Trading Economics, gdzie PKB jest w USD, oczywiście czerwono jak wszędzie, więc mimo tuskowej „Zielonej Wyspy” (o której nikt, poza naszym nieszczęsnym krajem nie słyszał, bo… Czytaj więcej »

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak już mówiłem, wolałbym chińskie czy rosyjskie obligacje (mimo wojny, wypłacali należne odsetki, tylko zachodnie władze nie pozwalają wierzycielom ich przelać do zachodnich banków), a najbardziej oczywiście fizyczne złoto, co wykładałem wiosną, gdy Pan zamiast „przewartościowanego” złota stręczył „antyinflacyjne” polskie obligacje… I jak wspominałem, już lepiej mieć akcje (czyli współudział) dobrych firm a nie obligacje państw bankrutów. Powtórzę – akcje, a nie jakieś ETF i tym podobne wałki. :-))))

Agent amerykanski
6 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

mimo wojny, wypłacali należne odsetki”
amber gold też wypłacał należne odsetki i robił to tak długo aż przestał.Widać ruskie myślą (nie znam lepszego słowa, bo wiemy że tak z myśleniem jest ciężko) że jest jeszcze dużo do nachapania się zanim umorzą sobie jednostronnie ten dług.

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu

Może tak porównamy zadłużenie naszego nieszczęsnego kraju czy USA do dochodów budżetowych i deficyt budżetowy i handlowy naszego nieszczęsnego kraju czy USA i porównamy to z rosyjskim i zobaczymy kto jest bardziej wiarygodny? :-))))

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A jak tam wyroby Boeinga zaprojektowane w XXI w? Obojętnie jakie: czy to 737MAX, czy latająca cysterna, czy orbiter kosmiczny? Poproszę o JEDEN przykład udanego projektu Boeinga z XXIw? :-))))

Vvv
6 miesięcy temu

Nie rozumiem porównania 2 osób bez dzieci i pary z dwójką dzieci. To chyba oczywiste, że koszty utrzymania 4 osób różnią się od kosztów 2 osób.

Niko
6 miesięcy temu

Przeważnie jest tak że kredyty hipoteczne biorą pary bezdzietne i dopiero później jak już są na „swoim” mają dzieci ewentualnie sprzedają mieszkanie i biorą dom na kredyt bo dorobili się już dzieci i potrzebują więcej przestrzeni, ale jakby nie patrzeć z dziećmi zawsze jest trochę pod górkę a zwłaszcza w czasach drapieżne go kapitalizmu, tu nie ma miękkiej gry😉dla tego mamy słabą demografie.

Marek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale to jest fakt. Jakby państwo zabrało mi 100% dochodów z mojej pracy dalo 800 zł i powiedzialo, patrz a Mirek nie pracuje i jakoś żyje ze swoich 800 zł, to bym rzucił pracę, chyba że bylbym na tyle bogaty żeby mieć pracę jako symbol statusu, że mnie stać i miałbym taką fanaberię. I tak jest z dziećmi masz dzieci dostaniesz 800 zł, wydasz 1600 zł w ciągu miesiąca (ja mam teraz przyjemność prowadząać dwójkę dzieci do logopedy bo szkolny logopeda powiedział że w szkole jest za mało godzin + jedno będzie z tego powodu wymagać niedużego zabiegu chirurgicznego, który… Czytaj więcej »

joey p
6 miesięcy temu

Tańszy kredyt „wyrównają” wyższe ceny. Już wolę takie stopy i taniejące mieszkania, bo jednak łatwiej nadpłacić 500k, niż „tani kredyt” na 2mln.

Obiad darmowy
6 miesięcy temu
Reply to  joey p

Żeby ceny wzrosły muszą być chętni zapłacić więcej. A jeżeli stać cię na dom/mieszkanie to czemu jutro kupiłbyś je za więcej skoro dziś się nie zdecydowałeś? Tanszy kredyt zwiększa popyt o osoby których do tej pory nie było stać, a dzięki niższym stopą w końcu ich stać. Więc to nie jest wymiana 1:1, że kredyt bedzie o 100 tys tanszy to mieszkania mozna podnieść o 100 tys, bo wtedy Ci których nie było stać do tej pory dalej nie kupią bo nie będzie stać, a ci którzy nie kupowali bi drogo dalej nie kupią. No i zdecydujcie się czy spadek… Czytaj więcej »

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  joey p

Zawsze można jeszcze posłuchać lewactwa i obniżyć ceny mieszkań wprowadzając kataster w wysokości „zaledwie” 2% jak postuluje lewactwo. Możesz być pewny, że wtedy mieszkania stanieją! Co śmieszniejsze, podobno 2% kataster nie pokryłby kosztów jego wprowadzania… :-))))

Aleks
6 miesięcy temu

Ceny artykułów codziennego użytku w Polsce wzrosły średnio o 4,1 proc. w październiku w porównaniu do roku poprzedniego

Spowolnienie dynamiki wzrostu cen jest widoczne w zestawieniu z wrześniem (4,9 proc.) i sierpniem (5,1 proc.)

Eksperci wskazują na wpływ niższych cen ropy oraz mocniejszego polskiego złotego na stabilizację cen

Prognozy na nadchodzące miesiące sugerują możliwy wzrost cen z powodu okresu świątecznego, wzrostu kosztów energii i podatków…

-> tyle albo az tyle jezeli chodzi o „spadajaca” inflacje – wzrost cen uslug komunalnych (wywoz smieci, wod.-kan., itp.) a wiec koszty rosna a inflacja niby tylko 2,8% -> GDZIE?

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Chciałbym, by gdzieś było zestawienie inflacji na podstawie TEGO SAMEGO KOSZYKA ZAKUPOWEGO a nie manipulowanego co roku przez ministerstwo finansów, gdzie się dorzuca „lokomotywy”, np. PiS twierdził w swoich ostatnich GUSłach o koszyku zakupowym, że przeciętny Polak 1/6 pieniędzy miesięcznie wydaje na… hotele! :-))))

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W koszyku wydatków przeciętnego Polaka? W dadatku polskie (mnie i większość Polaków nie stać na wakacje w naszym nieszczęsnym kraju, więc muszę oszczędzać i odpoczywać za granicą. Zagraniczne hotele nie wchodzą do polskiej inflacji)? Pan coś brał? Konkurencyjny portal podał, że 51% Polaków w tym roku planowało wydać do 3 tys. zl na wakacje (a nie cała kwota to hotel!) a tylko 7% więcej, z tego ponad połowa za granicą i jest to wynik dużo lepszy niż na finiszu rządów PiSu… Reszta nie wyjeżdżała… :-))))

Nie każdy
6 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Tak z Ciekawośći, jaki rząd ma cel żeby faktycznie zaniżać inflację? Przecież wysoka inflacja to dobry powód dla ludzi żeby oczekiwać podwyżki (zaniżasz inflację, Kowalski nie ma powodu iść do szefa po podwyżkę mimo iż realnie ceny wzrosły mu bardziej). Da to argument żeby aktualizować różne opłaty i powiedzieć, że to nie kosztuje bo inflacja i realne wynagrodzenia rosną, a kary i opłaty muszą być dopasowane. Czyli co Kowalskiemu ceny rosną o np. realnie 5% i jakby zobaczył z GUS, że naprawdę wzrosły mu o 5% to by wyniósł rząd na widłach, a takto kowalskiemu rosną ceny o te realne… Czytaj więcej »

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Nie każdy

Jak ktoś nie wie jakie są korzyści z zaniżania inflacji przez rząd, to nie zasługuje na merytoryczną odpowiedź, bo jej nie zrozumie… :-))))

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Normalnie się „popłacze”, że kolejny lewacki portal mnie zabanował. Co najwyżej będzie mi żal tych, co bez zastanowienie uwierzą w Pana „dobre” rady. :-)))))

Cesarz
6 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

„Jak ktoś nie wie jakie są korzyści z zaniżania inflacji przez rząd, to nie zasługuje na merytoryczną odpowiedź, bo jej nie zrozumie” W takim razie po co twoja reszta postów? Skoro nie rozumiem jakie są korzyści z zaniżania inflacji (chętnie się dowiem) to tym bardziej nie zrozumiem twojego wcześniejszego posta który próbuje w pokraczny sposób oparty na tym, że nie znasz metodologii i popełniasz błędy naszkicować jakiś spisek. A jednak mimo, że mie zrozumiem, bo dalej nie rozumiem to napisałeś te swoje bzdury mimo, że niegodni jesteśmy. Jest mi przykro że złapałem cię na kłamstwie z którego zbyt ciężko Ci… Czytaj więcej »

Last edited 6 miesięcy temu by Cesarz
EKD
6 miesięcy temu
Reply to  Aleks

No cóż, rzeczywistość się zmienia to i koszyk się zmienia…
Tak z ciekawości – na jak długo zamroziłby Pan koszyk? 3 lata? 5 lat? 20? Czy gdybyśmy dzisiaj milili w GUSowskim koszyku gumy turbo i tenisówki Czeszki to byłby powód do niezadowolenia. ?

Mike
6 miesięcy temu

„W tym scenariuszu należałoby działać i to szybko – zapewnić rodzinom 2+2 możliwość dopłat do kredytów albo przyznać im gwarancje bankowe zwiększające zdolność kredytową. ”

Taaa, i odjechać ceny mieszkań o kolejne 30-50% tak by było ich stać na jeszcze mniej.

Jedyne rozwiązanie to radykalne zwiększenie podaży mieszkań na rynku i obniżenie ich cen – bo zdolność wtedy i tak się nie zmieni. Narzędzi do tego jest wiele – trzeba więcej budować mieszkania, akademiki, mieszkania społeczne, opodatkować pustostany i spekulacje, modernizować budynki, itd.

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale obniżyć ceny mieszkań można błyskawicznie: np. wprowadzając „zaledwie” 2% kataster postulowany przez parszywe złodziejskie lewactwo… :-)))

BadaczTalmudu
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To tylko kolejny dowód, że jest Pan komunistą (pewnie rodzinnie… Można wiedzieć co Pana rodzice i dziadkowie robili w PRL?), dlatego uważa, że ma Pan prawo decydować co ktoś robi ze swoją własnością (wynajmuje ją czy nie. Guano to Pana powinno obchodzić, że ktoś trzyma puste mieszkanie, które uczciwie zamiast oszczędności przechlać czy wydać w burdelach.) i oczywiście grabić cudzą własność (podatek katastralny) powstałą z pieniędzy już opodatkowanych… A jakoś cisza w Pana poparciu dla podatków obrotowych, jak za Wilczka i Rakowskiego, czyli 2% od OBROTU (a nie od majątku!) – nie da się tego omijać przez „optymalizację podatkową” więc… Czytaj więcej »

EKD
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z 2 dzieci… A dlaczego nie 1,8? A taki case: rozwiedziona para z 2 wspólnych dzieci, każde w nowym związku, w którym mają po 1 dziecku, opieka naprzemienna nad starszą 2-ką. Pytanie – da Pan 2 kredyty tym nowym 2 parom, czy Pan nie da?
Co prawda nie jestem grupą docelową takiej preferencji kredytowej, więc łatwo jest mi być przeciw, ale od czasu „bezpiecznego kredytu 2%” byłam, jestem i będę wrogiem wszelkich tego typu pomysłów

Wojtek
6 miesięcy temu

Też uważam, że dla rodzin z dwójką lub więcej dzieci powinno być wsparcie przy zakupie mieszkania. Pierwsze dziecko robi się raczej z automatu jeśli mamy poważny związek. Jak ktoś nie chce jednego dziecka to pieniądze go i tak nie zachęcą. Za to bonus np. na mieszkanie przy drugim dziecku to super sprawa (sam bym nie skorzystał, mimo że posiadam swoje dzieci,, ale uważam że to doskonała inwestycja w przyszłość kraju). Rodziny generują sporo dochodów dla gospodarki krajowej, w przeciwieństwie do singli.

Niko
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z tymi dziećmi to różnie bywa, alimenty odstraszają 🤣a przy obecnym trybie życia z mojego rocznika to jednak większąść niestety to rozwodnicy 🤣taka tam przestroga malutka 😉

Krzyżak
6 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Socjal na pierwsze dziecko to pieniądze wyrzucone w błoto (jeśli myślimy o tym jako o kupowaniu nowych obywateli, a pomijamy kwestie likwidacji biedy wśród dzieci) – nikogo kto nie chce mieć dzieci nie zachęci, natomiast kto chce mieć 1 dziecko, to i tak bez 800+ by je miał. Jeśli rządzący mieliby jaja i na prawdę chcieliby zoptymalizować ilość dzieci pozyskiwanych przez podatników za socjal dla rodziców, to system powinien wyglądać następująco: 0 dzieci – bykowe, 1 – dziecko brak bykowego, 2 dzieci – niewielki socjal typu 800+, każde kolejne dziecko – duży wzrost świadczeń, tak by np. matka 4 dzieci… Czytaj więcej »

Last edited 6 miesięcy temu by Krzyżak
Wojtek
6 miesięcy temu
Reply to  Krzyżak

W pełni się zgadzam. Taki system miałby sens i w pewnym stopniu zniwelował by kłopoty ludzi którzy chcieliby więcej dzieci, ale nie mogą z różnych względów, np. brak większego mieszkania, brak czasu, bo oboje rodzice muszą pracować na pełny etat, pieniądze wydawane na edukację czy jakieś leczenie (np. ortodonta). Nie zachęci się do posiadania dzieci tych co ich nie mają, bo nie chcą albo być z kimś, albo będąc z kimś nie chcą dzieci. To że skurczy się nam populacja nie jest aż takim problemem, problemem jest tempo zmian. Za 50 lat będą w Polsce sami starzy ludzie obciążający system… Czytaj więcej »

Xxx
6 miesięcy temu
Reply to  Krzyżak

Smieszne pomysły ale 5p.p. bykowego dodatku do pit to kolejna zachętą do pracy ma czarno. To bzdura taka jak mandat od dochodu która nie ma na celu ukarać sprawcy tylko ułatwić nieetyczne i/lub zle życie biedocie.

Tomek
6 miesięcy temu

Mnie od zawsze zastanawia jedno : dlaczego jest powszechna akceptacja tego, że kredyt na dom/mieszkanie jest czymś normalnym? Dlaczego (i kto do tego doprowadził), żyjemy w świecie, w którym jest się de facto zmuszonym do wzięcia kredytu na własny kąt, bo fizycznie nie jest się w stanie odłożyć z przeciętnej wypłaty na zakup nieruchomości? Gdyby problem dotyczył 1% ludzi, można by uznać, że to faktycznie z nimi jest coś nie tak. Natomiast kiedy problem dotyczy 99% ludzi, to jest to wina systemu a nie społeczeństwa. Prosty przykład : zarabiasz 10 000 zł netto miesięcznie i chcesz kupić własne mieszkanie. Jakim… Czytaj więcej »

Zbigniew
6 miesięcy temu

„A co z rodzinami z jednym dzieckiem?” albo dwoma,trzema… Życzę znalezienia pracy dla ich mamy w Polsce powiatowej.. Nie ma pracy! A nie ma pracy to nie ma zdolności kredytowej.Dziękuje ,dobranoc i pozamiatane.

Zbyszek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju. Żebyśmy się dobrze zrozumieli.. Tu nie chodzi o dobrą pracę,tylko o pracę w ogóle, na najnizszą krajowá.ŻADEN prywatny i państwowy pracodawca nie przyjmie młodej mamy.I te wszystkie dofinansowania na przedszkole, ulgi na karmienie inne z kodeksu pracy można sobie o kant d.. .roztrzaskać.Sorry ,ale wszystko idzie w złym kierunku.

Krzyżak
6 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

Tak, a świstak zawija w sreberka. Oczywiście pozycja młodej matki na rynku pracy jest słabsza niż bezdzietnej (nic dziwnego, bo daje w pakiecie zwolnienia lekarskie na dziecko), ale np. w niewielkiej firmie prywatnej która znam z autopsji 1/3 zespołu to matki w wieku 30-40 lat.

Xxx
6 miesięcy temu
Reply to  Krzyżak

Zacznijmy od tego, że nie masz obowiązku spowiadać się pracodawcy ze swojek sytuacji życiowej. Nie wyobrażam sobie w trakcie rozmowy o pracę dyskutowac z jakimś randomem z hr czy mam dzieci:D Natomiast tak państwo tutaj zawodzi bo młoda matka, młody ojciec jest gorszym pracownikiem, wiem to bo sam nim byłem. Przy czym to dalej nie oznacza, że praca młodej matki/mlodego ojca.jest bezwartościowa mi w trakcie 8 lat kiedy dzieci zabierają najwięcej zasobów umyslowych/czasowych rodzica pensja moja i żony rozjechały się o 30%, to jest ona więcej straciła na straconych podwyżkach niż nam wpływa 800+. I z kapitalistycznego punktu widzenia to… Czytaj więcej »

Tomek
6 miesięcy temu

Ogólna zależność demograficzna jest taka, że przyrost demograficzny jest najwyższy w krajach najbiedniejszych. Moim zdaniem to mit, że w Polsce finanse są przyczyną słabej demografii. Kraj jest bogaty jak nigdy, a demografia kuleje. Dlatego wyrażam zdecydowany sprzeciw dalszym transferom pod hasłem poprawiania demografii, jak 800 plus i dopłaty do kredytów. Choć sam mam 2 dzieci w wieku szkolnym.

Salmon
6 miesięcy temu
Reply to  Tomek

„Ogólna zależność demograficzna jest taka, że przyrost demograficzny jest najwyższy w krajach najbiedniejszych” No to jesteśmy najbigatszym panstwem na świecie? „Moim zdaniem to mit, że w Polsce finanse są przyczyną słabej demografii.” Miałbym więcej dzieci jakby moje finanse wyglądały lepiej. Wyglądają dobrze ale wciąż nie tak dobrze jak bezdzietnego który wykonuje taką samą pracę. „Kraj jest bogaty jak nigdy, a demografia kuleje.” Bogaty jak nigdy ale nie bogatszy od naszych sąsiadów którzy są bogatsi i mają lepszy przyrost naturalny czesto dzięki lepszemu wsparciu dla rodziców. No i najbogatsi sa bezdzietni. Choćby przykład z mojego biura mam trzy fajne młode koleżanki… Czytaj więcej »

Last edited 6 miesięcy temu by Salmon
Rafał
6 miesięcy temu

Fantastyczne wieści. Najwyraźniej Polska postanowiła zawalczyć z wartością 1.0 współczynnika dzietnosci w przyszłym roku. Kto wie, może nawet Korea Pd. jest w zasięgu.

Zgaduje, ze podobnie jak minister Kosiniak spytany o potrzebę powszechnego szkolenia wojskowego odpowiedział, że nie ma bo mamy dość ochotników. Tak też minister rodziny spytana o ten problem stwierdzi, że nie ma bo ciągle rodzą sie dzieci.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu