30 listopada 2022

Czy wreszcie nadszedł upragniony płaskowyż inflacyjny? I czy to oznacza, że stopy procentowe już nie wzrosną? Nowe wieści dla deponentów i kredytobiorców

Czy wreszcie nadszedł upragniony płaskowyż inflacyjny? I czy to oznacza, że stopy procentowe już nie wzrosną? Nowe wieści dla deponentów i kredytobiorców

Wstępne dane o inflacji przyniosły okruchy nadziei zmęczonym wzrostem cen Polakom – inflację w listopadzie oszacowano na 17,4% (w październiku było aż 17,9%). To niestety nie oznacza, że ceny spadają, a nasze koszty utrzymania zaczną się zmniejszać. Mamy do czynienia ze wzrostem cen wciąż rekordowym w skali ostatnich 20 lat. A w porównaniu z październikiem ceny w listopadzie wzrosły średnio o 0,7%. Czy to tylko chwilowy oddech czy długo wyczekiwany płaskowyż inflacyjny? Co to może oznaczać dla kredytobiorców i deponentów?

Przyczyny spadku tempa inflacji są w miarę czytelne. W ostatnim czasie spadały ceny ropy naftowej i gazu ziemnego na rynkach światowych, co – w połączeniu ze wzrostem wartości złotego w ostatnim miesiącu – spowolniło wzrost cen. Podobną „ulgę” odczuwają też np. Niemcy, Francuzi i Hiszpanie, bo ich urzędy statystyczne ogłosiły również lekki spadek dynamiki inflacji w listopadzie. Ale „w dużym obrazku” nic się nie zmieniło – wzrost cen to wciąż bardzo duży problem gospodarczy i społeczny.

Zobacz również:

Co podrożało najbardziej w listopadzie? Pełnych danych jeszcze nie ma, ale wiemy, że ceny nośników energii są wyższe o 36,8% niż przed rokiem (w październiku wzrost wynosił 41,6%). Paliwa do naszych aut są o 15,5% droższe niż rok temu (w październiku było to 19,5%). Jeśli chodzi o wzrost cen żywności, to wciąż jest on bardzo wysoki i przekracza poziom ogólnej inflacji. Ceny najpotrzebniejszych artykułów spożywczych wzrosły o 22,3% w skali roku (miesiąc wcześniej – 22%).

Jeśli można szukać pozytywów, to warto powiedzieć, że spadła o ponad połowę dynamika wzrostu cen z miesiąca na miesiąc. Wzrost w listopadzie w porównaniu do października to 0,7%, a przed miesiącem mieliśmy wzrost o 1,8% w porównaniu z poprzednim miesiącem, co było swoistym rekordem.

To jeszcze nie szczyt inflacji? Na płaskowyż jeszcze poczekamy?

Wciąż mamy jeden z największych problemów z inflacją w Unii Europejskiej i to nie tylko z inflacją konsumencką (CPI), w której zaszyte są najszybciej w tym rosnące ceny paliw, energii i żywności, ale też z inflacją bazową, liczoną bez uwzględnienia tych cen najbardziej zmiennych. Inflacja bazowa w Polsce to obecnie ok. 11,5%, czyli dwie trzecie całej dynamiki cen.

Na tę miarę inflacji ma wpływ polityka pieniężna, jednak Rada Polityki Pieniężnej spasowała ze swoim działaniami, o czym pisał miesiąc temu Maciek Samcik. RPP obecnie przygląda się i czeka, aż wcześniejsze podwyżki stóp procentowych zadziałają. Dopiero za rok będą widoczne skumulowanie efekty działania RPP, która – jak wszystko na to wskazuje – zakończyła cykl podwyżek stóp. Ostatnia była we wrześniu – do 6,75%,.

To tylko połowa drogi do inflacji bazowej, I zapewne sporo poniżej inflacji za rok. Ale ekonomiści Banku Pekao ocenili na Twitterze skutki obecnego odczytu inflacji bardzo zwięźle. Czy to się sprawdzi? Zobaczymy.

Gdyby ta prognoza miała się spełnić, to należałoby się spodziewać spadku wskaźnika WIBOR, który dziś wynosi 7,3-7,5%, czyli wciąż jest sporo powyżej podstawowej stopy procentowej NBP. To oznaczałoby niższe raty dla obecnych kredytobiorców oraz nieco większą zdolność kredytową dla tych, którzy o pieniądze chcieliby aplikować. Byłaby to też ważna wskazówka dla deponentów – być może to moment, żeby założyć długoterminowy depozyt o stałym oprocentowaniu?

Mainstreamowa część RPP, czyli większość członków współpracujących blisko z prezesem NBP Adamem Glapińskim, chce być ostrożna z dalszymi podwyżkami stóp procentowych, tłumacząc ostrożność ryzykiem zbyt mocnego schłodzenia gospodarki i wywołania fali zwolnień pracowników w firmach. Tutaj pisałem, że to raczej nieprawdopodobne z różnych względów, najbardziej, ze względu na inną demografię i inną strukturę gospodarki niż ok. 20 lat temu, kiedy mieliśmy w Polsce ostatni raz duże problemy na rynku pracy.

Prof. Ireneusz Dąbrowski, członek RPP i jeden z bliskich współpracowników prezesa NBP, wypowiadał się ostatnio w mediach w takim duchu, że właściwie cykl podwyżek stóp został zakończony i teraz czekamy na efekty, które powinny się niebawem ujawnić. Podobnie brzmią wypowiedzi wiceprezes NBP Marty Kightley wypowiadającej się często w mediach jakby w zastępstwie prezesa banku centralnego.

Słynna wypowiedź prezesa NBP z lipca tego roku, że weszliśmy właśnie na płaskowyż inflacyjny, na razie się nie sprawdziła. Tak naprawdę sprawdzianem będzie początek przyszłego roku. Podwyżki cen urzędowych, energii, wycofanie części tarczy antyinflacyjnej i podwyżki płacy minimalnej mogą popchnąć inflację w okolicy 20%.

Wciąż rozbujane są oczekiwania inflacyjne Polaków, co będzie sprzyjało dalszemu wzrostowi cen. Zbyt wczesne deklaracje prezesa NBP o możliwości zatrzymania podwyżek stóp procentowych mogły spowodować wśród Polaków wrażenie, że RPP nie chce poważnie walczyć z inflacją. Pisał o tym już w lipcu Maciek Jaszczuk.

Oczekiwania inflacyjne są takim mechanizmem, którego przełamanie może być bardzo trudne. Mogą się zakorzenić w biznesplanach firm i psychice ludzi – wyjątkowo trudno to będzie „wykarczować”. Dlatego właśnie „opozycyjni” członkowie Rady Polityki Pieniężnej (Tyrowicz, Kotecki, Litwiniuk) postulują utrzymywanie przez NBP retoryki antyinflacyjnej i urealnienia stóp do poziomu inflacji oczekiwanej na koniec przyszłego roku.

Jeśli oczekujemy, że inflacja CPI wyniesie za rok nieco poniżej 10% – oby! – to główna stopa procentowa powinna też być w tych okolicach. Członek RPP Ludwik Kotecki szacuje, że początek przyszłego roku upłynie pod znakiem inflacji powyżej 20%. Członkini RPP prof. Joanna Tyrowicz przekonuje, że podniesienie stóp o 1-2 pkt proc. byłoby korzystne dla stłumienia rosnących oczekiwań inflacyjnych.

Jeśli wysoka inflacja się utrzyma, a stopy procentowe nie pójdą w górę, to Polska może mieć znacznie bardziej realnie ujemne stopy procentowe niż inne kraje. To obniży atrakcyjność polskich obligacji i spowoduje osłabienie złotego (co z kolei może nakręcać inflację). Ten mechanizm może zmusić Radę Polityki Pieniężnej do działania.

Co może zatrzymać inflację? I na jak długo?

Przez cały rok ekonomiści ostrzegali, że działania rządu są sprzeczne z kierunkiem polityki pieniężnej. Ale teraz działania rządu mogą stać się realnym wsparciem dla RPP. A przynajmniej jej nie przeszkadzać.

Już kilka tygodni temu usłyszeliśmy z ust premiera o planowanych oszczędnościach w budżecie państwa na kwotę ok. 20 mld zł, a w tym tygodniu Ministerstwo Finansów poprosiło resorty o przygotowanie planów oszczędności polegających na ograniczeniu wydatków o 5%, gdyby zaszły nieprzewidziane okoliczności wymuszające redukcję wydatków.

Ten kierunek nie jest zły, a dodatkowo idzie zgodnie z tym, co robią zwykli Polacy. Trudno nam, w obliczu rosnących cen i kosztów życia, zwiększać wydatki. Raczej staramy się oszczędzać, choć jeszcze nie w pełni widać to np. w danych o sprzedaży detalicznej. Pisałem o tym tutaj.

Rząd deklaruje zakończenie niektórych elementów tarczy antyinflacyjnej. Ale na pierwsze półrocze 2023 r. pozostanie zerowy VAT na żywność (koszt ok. 8 mld zł). A kwota wsparcia rządu w przyszłym roku na zmniejszenie kosztów życia z powodu rosnących cen paliw i energii może wynieść nawet 60 mld zł. Jednak w odróżnieniu od wcześniejszego szastania pieniędzmi na tarcze antyinflacyjne dla każdego, część tych pieniędzy może być pozyskana z oszczędności budżetowych i podwyżek podatków.

Budżet państwa jest napięty do granic możliwości. Do 60-70 mld zł wzrosły koszty obsługi długu (z powodu wzrostu rentowności obligacji skarbowych). Coraz więcej mamy tez wydawać na bezpieczeństwo i obronę. Wydatki na uzbrojenie mają w przyszłym roku wynieść rekordowe 100 mld zł. Poza tym nasze państwo mocno zadłużyło się w czasie pandemii i na początku tego roku, dorzucając pieniądze do wszystkich nośników energii, np. do węgla sprowadzanego z różnych odległych części świata.

Państwa stają się więc coraz oszczędniejsze. Nieliczne – bardzo bogate i te, które poprzednie lata wykorzystały na zmniejszanie zadłużenia – jak Niemcy – mogą sobie pozwolić teraz na gigantyczną pomoc dla społeczeństwa i gospodarki. Pisałem o tym tutaj. Obecnie kwota wsparcia państwa niemieckiego szacowana jest nawet na 200 mld euro. Innych stać na coraz mniej, co widzieliśmy ostatnio w przypadku Wielkiej Brytanii. Nawet tak bogaty kraj musi liczyć się z możliwościami budżetowymi i reakcją rynków finansowych. Pisałem o tym tutaj.

Na razie okoliczności sprzyjają Polsce. Kurs dolara nieco spadł, rentowność obligacji też (do 6%, a przecież dobijała już do 8%), spadają też na razie ceny paliw na rynkach na świecie. Wzrost gospodarczy słabnie, ale wciąż jest wyższy niż w wielu innych krajach UE. Zahamowały inwestycje. Widać silny spadek popytu na kredyty mieszkaniowe, bo oprocentowanie kredytów jest za wysokie. Tu pisałem o perspektywach rynku nieruchomości w Polsce na tle rynków rozwiniętych.

Jak długo potrwa sytuacja sprzyjająca wyhamowaniu inflacji? Dużo będzie zależało od rozwoju sytuacji na wojnie, trudno też przewidzieć, jaka będzie zima. Jeśli obecny spadek wskaźnika inflacji dokonał się dzięki spadkowi cen paliw i energii, to każde załamanie na tym rynku, nowa decyzja OPEC+, przerwy w przepływie gazu, blokady statków z ropą naftową i gazem skroplonym – wszystko to może dodać kolejne punkty do wskaźnika inflacji w kolejnych miesiącach. Nie wiadomo też, jak będzie się zmieniała sytuacja gospodarcza w Chinach (ożywienie będzie proinflacyjne).

Na pewno też w Polsce przybędzie dużo więcej uciekinierów z Ukrainy, jeśli duża część tego kraju zostanie pozbawiona dostępu do ogrzewania, energii elektrycznej i wody. To oznacza z kolei zwiększony popyt konsumpcyjny, a to nigdy nie sprzyja spadkowi cen.

Ceny nie rosną już tak dynamicznie w krajach, z którymi utrzymujemy bliskie kontakty handlowe. Nieco niższą inflację możemy sprowadzić do nas w postaci tańszego importu półproduktów dla przemysłu, artykułów konsumpcyjnych i usług. Inflacja w całej strefie euro, która odpowiada za ponad dwie trzecie naszego handlu, spadła do 10% (z 10,5% w październiku). Ale, jak głosi komentarz na screenie z Twittera poniżej, to jeszcze nie koniec tej inflacyjnej historii.

W Niemczech roczna stopa inflacji spadła do 11,3% z 11,6% w październiku. We Francji inflacja pozostała na tym samym poziomie, co w październiku, czyli 6,2%. Dane o inflacji podała też Hiszpania. Tam dynamika wzrostu cen spadła do 6,6% z 7,3% w październiku.

Christine Lagarde powiedziała jednak, że ​​nie wierzy, by inflacja osiągnęła szczyt w 19 krajach, w których walutą jest euro. Niestety nawet jeśli w listopadzie dynamika CPI nieco osłabła w tych krajach, nie mamy żadnej pewności, że nie wzrośnie, gdy powrócą problemy z cenami paliw. Kraje bardziej oddalone od teatru wojennego i mniej uzależnione od rosyjskich źródeł zaopatrzenia w paliwa mają, jak widać, większe problemy z inflacją:

Inflacja: najgorsze jeszcze przed nami?

Trochę inna sytuacja jest w USA, gdzie rozpoczęty w miesiącach wakacyjnych spadek inflacji CPI okazał się trwałym trendem. EBC i Fed, mimo dużo niższych wskaźników inflacji, utrzymują wciąż retorykę ostrej walki ze wzrostem cen. Tam cykl podwyższania stóp procentowych się nie zakończył.

Decyzje EBC i Fed w sprawie stóp procentowych poznamy w połowie grudnia. Polski bank centralny swoje posiedzenie wyznaczył już za tydzień 7 grudnia. Z tym że na posiedzeniach grudniowych RPP tradycyjnie nigdy nie zmieniała stóp procentowych. A kolejne posiedzenie – tym razem już dwudniowe – planowane jest na 3-4 stycznia. Z dotychczasowych wypowiedzi mainstreamowej części RPP wynika, że zmian stóp na razie nie będzie.

Jest jednak całkiem sporo argumentów na rzecz tezy, że spadek inflacji nie oznacza jeszcze, że osiągnęliśmy jej szczyt. I nawet jeśli ona w Polsce w końcu nieco się obniży – dzięki czynnikom globalnym oraz oszczędnościowym planom rządu oraz naszej ostrożności zakupowej – to i tak utrzyma się na wysokim poziomie. I niewykluczone, że zmusi to Radę Polityki Pieniężnej do podwyżek stóp.

Tak naprawdę, gdyby otoczenie zewnętrzne pozwoliło, to dopiero druga połowa 2023 r. może być uznana za realny czas wyraźnego spadku dynamiki cen. Na spadek inflacji w okolice 2,5% (co jest celem NBP i RPP) przyjdzie nam poczekać jeszcze co najmniej do 2025 r.

Na razie ceny wciąż będą rosły przy biernej postawie RPP. To będzie eksperyment, za który możemy słono zapłacić naszymi pieniędzmi – obniżoną siłą nabywczą, realnym spadkiem wartości naszych wynagrodzeń, utratą naszych oszczędności, utrzymującym się długotrwale wysokim oprocentowaniem kredytów. O własnych mieszkaniach młodzi ludzie będą mogli tylko pomarzyć, o czym pisała Monika Madej. 

Realną groźbą jest to, że właśnie zbyt wysoka, długo trwająca inflacja spowoduje kłopoty na rynku pracy, a nie podwyżki stóp procentowych. Przy szalejącej inflacji trudno bowiem firmom planować działania w dłuższym terminie, a i zamówienia spadają, bo ani firm, ani ludzi nie stać na coraz droższe produkty czy usługi.

Źródło zdjęcia: Unsplash

————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o Finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy  zapisz się na weekendowy newsletter Maćka Samcika i bądźmy w kontakcie! W każdą sobotę lub niedzielę dostaniesz e-mailem najnowsze porady dla Twojego portfela.

>>> Zapisz się też na nasz „powszedni”, poranny newsletter „Subiektywnie o świ(e)cie” – przy porannej kawie przeczytasz wszystkie najważniejsze wieści dla Twojego portfela, starannie wyselekcjonowane i luksusowo podane przez Macieja Danielewicza i ekipę „Subiektywnie o Finansach”.

————

ZOBACZ OKAZJOMAT SAMCIKOWY: 

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać na bankach:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking najlepszych kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek? I co trzeba zrobić w zamian?

————

Maciej SamcikMACIEJ SAMCIK POLECA PORZĄDNE OFERTY:

>>> W ETF-y z całego świata możesz zainwestować m.in. za pośrednictwem aplikacji WealthSeed. Jest tam dostępnych obecnie kilkaset funduszy ETF. W Wealthseed inwestowanie w ETF-y jest darmowe przy transakcjach o wartości powyżej 750 euro, a przy transakcjach mniejszych, opłata wynosi jedynie 2 euro. Do aplikacji zapiszesz się i skorzystasz tutaj. Teraz dodatkowo możesz dostać kawałek darmowego ETF-a od WealthSeed, tutaj szczegóły tej akcji.

>>> Prosto i tanio możesz inwestować poprzez fundusze inwestycyjne. Wśród nich porządną ofertę ma m.in. TFI UNIQA. W ramach programu „Tanie oszczędzanie” można kupić fundusze inwestujące na całym świecie bez opłat dystrybucyjnych. Opłata za zarządzanie wynosi – dla niektórych funduszy w ramach „Taniego oszczędzania” – 0,5% w skali roku. Żeby założyć konto „Tanie oszczędzanie” i zacząć inwestować pieniądze przez internet – kliknij w ten link.

>>> Waluty obce warto kupować w pewnym miejscu i po dobrych kursach – polecam Cinkciarz.pl. „Subiektywnie o Finansach” poleca fintech Cinkciarz.pl oferujący m.in. usługę portfela walutowego. Na Cinkciarz.pl kupisz dolary i euro – i kilkadziesiąt innych walut – po bardzo dobrych kursach, w ofercie są też karty walutowe. Dostępna jest fizyczna karta (15 zł za wydanie, bez opłat za obsługę) lub wirtualna karta (za darmo, służy do płatności w internecie oraz zbliżeniowych płatności telefonem czy zegarkiem). Zarejestruj się tutaj i przetestuj portfel walutowy Cinkciarz.pl, łatwiej już nie będzie.

————

POSŁUCHAJ NASZYCH PODCASTÓW:

Ekipa „Subiektywnie o Finansach” co środę publikuje nowy odcinek podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” (w skrócie: FST). Rozmawiamy o tym, co nas zbulwersowało albo zaintrygowało w minionym tygodniu i zapowiadamy przyszłe sensacje wokół naszych portfeli. Do tej pory ukazało się 130 odcinków podcastu, zaprosiliśmy też kilkudziesięciu gości.

Poza cotygodniowym podcastem możesz też posłuchać tekstów z „Subiektywnie o Finansach” czytanych przez ich autorów. Ten cykl podcastowy nazywa się „Subiektywnie o Finansach do słuchania” (w skrócie: SDS)Wszystkie podcasty znajdziesz pod tym linkiem, a także na wszystkich popularnych platformach podcastowych w tym Spotify, Google Podcast, Apple Podcast, Overcast, Amazon Music, Castbox, Stitcher)

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Anna
1 miesiąc temu

No nareszcie będzie bezrobocie i chętni do zbioru truskawek!

Anna
1 miesiąc temu

Za pół roku. To nie od razu się stanie.

Piotr Węglarz
1 miesiąc temu
Reply to  Anna

W Polsce pracuje 2 mln cudzoziemców. O jakim bezrobociu mówimy :)))
a i jeszcze 1,5 mln Polek i Polaków jest „wyjechanych” na zachód Europy….

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr Węglarz

(…)O jakim bezrobociu mówimy :)))(…)
Wszyscy napędzają narrację, że… czysto fryzyjną.

Anna
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr Węglarz

Takim, że już duże firmy zwalniają.

Mrosi z Bydgoszczy
1 miesiąc temu
Reply to  Anna

Które, proszę o konkretne nazwy i liczby.

Piotr Węglarz
1 miesiąc temu
Reply to  Anna

Pytanie brzmi kogo zwalniają. Nie widać tych zwolnień w statystykach bezrobocia.

Jarek
1 miesiąc temu

Bardzo ciekawy i wyczerpujący artykuł!

Pytanko czy to zdanie jest na pewno poprawne:

Kraje bardziej oddalone od teatru wojennego i mniej uzależnione od rosyjskich źródeł zaopatrzenia w paliwa mają, jak widać, *większe* problemy z inflacją.

Dzięki i pozdrawiam!

Stef
1 miesiąc temu

2 – 3 lata z płaskowyżem na poziomie 17% i mamy siłę nabywcza niższa o 50% fajnie 🙁

Zbyszek
1 miesiąc temu

Bardzo dobry artykuł. Chciałbym się odnieść do tej części i rozważyć co się wydarzy dla kredytobiorców: „postulują utrzymywanie przez NBP retoryki antyinflacyjnej i urealnienia stóp do poziomu inflacji oczekiwanej na koniec przyszłego roku. Jeśli oczekujemy, że inflacja CPI wyniesie za rok nieco poniżej 10% – oby! – to główna stopa procentowa powinna też być w tych okolicach.” To oznacza wzrost stopy do 10 procent, co oznacza że WIBOR będzie na poziomie 11 procent – zatem oprocentowanie kredytów będzie dochodzić do 13%. To będzie oznaczać, że jeśli teraz kredytobiorcy mają trudności (patrz wzrost umów z „funduszu wsparcia” na pomaganie) – to… Czytaj więcej »

fajny
1 miesiąc temu
Reply to  Zbyszek

Zmiana wibor na inny wskaźnik nikomu raty nie obniży, bo będzie dodany spread korygujący. Takie to „naprawianie” żeby tylko lepiej wyglądało 😉

Zbyszek
1 miesiąc temu
Reply to  fajny

Nie wiedziałem o spreadzie korygującym. Skoro tak będzie, że tylko nazwa się zmieni a wartość pozostanie taka sama (WIRON+spread=WIBOR) to można być pewnym dwóch rzeczy:

żaden Klient się na to dobrowolnie nie zgodzisądy zaleje fala pozwów, gdzie ilość ludzi kwestionujących WIBOR będzie kilkakrotnie więcej niż pozwów frankowychW sądownictwie cywilnym będzie można zgasić światło.

Last edited 1 miesiąc temu by Zbyszek
Twój Nick
1 miesiąc temu
Reply to  Zbyszek

Ale to by oznaczało pomoc konkretnej grupie ludzi kosztem innych grup. Pamiętam, że jakakolwiek pomoc frankowiczom była „niemoralna”, a złotówkowicze grzmieli z wyżyn nieomylności, że „kredyt bierze się w walucie, w ktorej się zarabia”. No to wzięliście. Smacznego.

Rafal
1 miesiąc temu

Francja jest 2x na wykresie 🙂

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Rafal

Może dlatego, że gramy z nią na Mundialu 😉

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No to prosi się podwójna Argentyna…

Zbyszek
1 miesiąc temu
Reply to  jsc

gdy ostatnio w 86 roku wyszliśmy z grupy, to było w zęby 4:0 z Brazylią… narazie idziemy zgodnie z planem 😀

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Zbyszek

A jak było wtedy z argentyńskimi finansami?

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A i Meksyk to też ciekawy case…

T-1000
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Naprawdę ciężko popisy Polaków nazwać grą.

Jacek
1 miesiąc temu

Każdy, kto był choć raz na górskim szlaku dobrze wie, że w drodze na szczyt zdarzają się drobne spadki.

Jakub
1 miesiąc temu

Panie Macieju! To jest orka na ugorze, większość Polaków uważa, że skoro inflacja spada to znaczy, że spadają ceny… PS. Po wyborach BEZ WZGLĘDU NA ICH WYNIK „przyjdzie kelner z rachunkiem” (no chyba, żeby uznał, ze podpity klient ma już dosyć i przyszedłby wcześniej. )

2022
1 miesiąc temu

Światowe trendy nie muszą sprawdzać się w Polsce. Od kilku lat jesteśmy tylko obrzeżem cywilizowanego świata a jesienią 2023 możemy stać się absolutnym zadupiem.

[…] – według wstępnych danych – inflacja wyniosła 17,4%, a więc nieco mniej niż w październiku (17,9%). Drożeje prawie wszystko, […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!