14 października 2022

Jak zakończyć spór w Radzie Polityki Pieniężnej? Koniec, pauza czy kolejne podwyżki stóp? Kiedy inflacja poniżej 10%? Ludwik Kotecki w ogniu pytań

Jak zakończyć spór w Radzie Polityki Pieniężnej? Koniec, pauza czy kolejne podwyżki stóp? Kiedy inflacja poniżej 10%? Ludwik Kotecki w ogniu pytań

Konflikt w Radzie Polityki Pieniężnej to nie tylko ważny temat w mediach. Niewykluczone, że dokłada on też swoją cegiełkę do coraz niższych notowań złotego i coraz wyższej rentowności polskich obligacji. Co trzeba zrobić, żeby zakończyć awanturę? Jak podwyższać stopy procentowe? Kiedy inflacja spadnie do jednocyfrowego poziomu? O tym rozmawiam z Ludwikiem Koteckim, członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Oto najważniejsze tezy rozmowy, którą w całości znajdziecie w najnowszym podcaście Ekipy Samcika z cyklu „Finansowe Sensacje Tygodnia”

  • Rada Polityki Pieniężnej powinna umówić się na nowy regulamin swojego działania i zatwierdzić go przez aklamację, żeby zakończyć impas. Konflikt w Radzie rzutuje na wizerunek RPP, co z kolei wpływa na mniejszą efektywność prowadzenia polityki pieniężnej, bo Rada traci wiarygodność.
  • Trzeba powrócić do zasad, które pozwalały członkom RPP mieć efektywny i szybki dostęp do analiz powstających w NBP. Część z nich powinna pojawiać się wcześniej, bo dziś ich napływ jest skoncentrowany tuż przed posiedzeniem RPP. Posiedzenia Rady powinny być dłuższe, a nie tylko kilkugodzinne.
  • Właśnie teraz nastąpiło odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych, czyli to, czego najbardziej obawiają się ekonomiści. Dlatego im wyżej pójdą w bliskim czasie stopy procentowe, tym krócej będą musiały pozostać na podwyższonym poziomie. I tym szybciej będzie można je zacząć znów obniżać. W związku z podwyżkami stóp procentowych nie grozi nam wysokie bezrobocie.
  • Mówienie o końcu cyklu podwyżek stóp procentowych było błędem, nawet na pauzę jest jeszcze za wcześnie. Spadek inflacji nie będzie szybki, w optymistycznym scenariuszu może dojdziemy do 10% w grudniu 2023 r. Ale to i tak jest bardzo optymistyczny scenariusz. Inflacja będzie rosła, dopóki realne stopy procentowe – czyli odpowiadające szacowanej inflacji za cztery-sześć kwartałów – pozostaną ujemne.
  • Z analizy tegorocznego budżetu pod kątem standardów z 2015 r. wynika, że skala deficytu budżetowego będzie bardzo duża. Po zsumowaniu wszystkich pozabudżetowych funduszy może wynieść nawet 206 mld zł (wobec 68 mld zł zaplanowanych „oficjalnie” w projekcie przez rząd). To oznacza, że główny ciężar walki z inflacją musi wziąć na siebie RPP.

„Wojna” w Radzie Polityki Pieniężnej to w ostatnich dniach jeden z najważniejszych tematów w kraju. Po ostatnim, październikowym posiedzeniu RPP, prof. Joanna Tyrowicz opublikowała na platformie LinkedIn swoją wersję komunikatu tego gremium. Z kolei prof. Przemysław Litwiniuk opowiedział o kłopotach, z jakimi członkowie Rady spotykają się w czasie swojej pracy w NBP – mają m.in. utrudniony dostęp do materiałów analitycznych i do analityków banku centralnego.

Zobacz również:

W odpowiedzi na te zarzuty najcięższe działa wytoczył prezes NBP. Adam Glapiński, wraz z czterema członkami Rady, wydał komunikat, w którym oskarżył dwoje członków RPP o złamanie regulaminu i postępowanie „niegodne członka Rady”. W komunikacie Adam Glapiński i czwórka członków Rady zagroziła też swoim oponentom zawiadomieniem do prokuratury, iż popełniają przestępstwo.

Nie wiemy w jakim stopniu awantura w Radzie Polityki Pieniężnej wpłynęła na zaufanie inwestorów zagranicznych do polskiej waluty oraz emitowanych przez rząd obligacji, ale nie da się ukryć, że rentowność polskich papierów osiągnęła rekordowy poziom 8,2%, zaś dwie z trzech najważniejszych dla polskich konsumentów walut – dolar i frank – znów otarły się o kurs 5 zł.

Jak zakończyć „wojnę” w RPP? Ludwik Kotecki zdradza swój plan

Co zrobić, żeby zażegnać „wojnę” w Radzie Polityki Pieniężnej? I żeby RPP, która powinna się teraz skupić na walce z inflacją i na obronie polskiej waluty, znów mogła normalnie pracować? Odpowiedzi na to pytanie – oraz na kilka innych – szukamy na „Subiektywnie o Finansach” u Ludwika Koteckiego, trzeciego (obok prof. Tyrowicz oraz prof. Litwiniuka) „senackiego” członka RPP. Gościł on w podcaście z cyklu „Finansowe Sensacje Tygodnia”.

„Mam nadzieję, że ta kłótnia jest krótkotrwała. Myślę, że każda ze stron wyrazi wolę, żeby konflikt szybko rozwiązać. Ani w średnim, ani w krótkim okresie nie powinno to mieć żadnego znaczenia dla wiarygodności prowadzonej przez RPP polityki pieniężnej i jej parametrów”

– uspokaja w podcaście Ludwik Kotecki. I deklaruje, że ma pomysł na przełamanie kryzysu. Na kolejnym, listopadowym posiedzeniu RPP zgłosi on propozycje, które mogą rozwiązać problemy w pracy Rady.

„Wydaje mi się, że wyjściem z tego impasu jest przejrzenie regulaminu RPP, dlatego że ten regulamin został nam zafundowany przez poprzednią Radę pod koniec jej kadencji. Bardzo chciałbym, żebyśmy w grudniu przyjęli zmiany w regulaminie działania RPP przez aklamację. A więc żeby to był taki projekt, który dla wszystkich jest akceptowalny. Musiałoby się tam znaleźć kilka zasad, które przywróciłyby standardy obowiązujące kilka lat temu”

Jakie to standardy? Kotecki uważa, że trzeba powrócić do zasad, które służą lepszemu wypełnianiu obowiązków przez członków RPP. Chodzi głownie o efektywny i szybki dostęp do analiz, które powstają w NBP, a które powinny służyć prowadzeniu polityki pieniężnej. Kotecki chciałby, żeby część z nich pojawiała się wcześniej, bo dziś ich napływ jest skoncentrowany tuż przed posiedzeniem RPP.

Zgodnie z obowiązującym regulaminem powinny one się pojawić na 7 dni przed posiedzeniem, ale tak zwykle nie jest.  Kotecki uważa, że te analizy powinny spływać na bieżąco, w rytmie, w którym są tworzone, zaraz po akceptacji dyrektora odpowiedniego departamentu. Kotecki rozumie zastrzeżenia dwojga pozostałych członków RPP, którzy skarżyli się ostatnio na utrudnione warunki pracy, choć sam – jak deklaruje – jeszcze tego nie odczuł.

Czytaj też: rozmowa z prof. Joanną Tyrowicz, która była gościem jednego z poprzednich podcastów „FST”.

Niektórzy członkowie RPP narzekają też na to, że posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej są zbyt krótkie. Na pytanie, czy jednodniowe posiedzenia mogłyby się wydłużyć np. do dwóch dni, podczas których byłby czas na bardziej rozbudowane rozmowy, Ludwik Kotecki odpowiada:

„Zaproponowałem pewne rozwiązanie na ostatnim posiedzeniu. Nie mogę na razie o tym mówić, ale chodzi właśnie o wydłużenie posiedzenia. Kilka razy w przeszłości postulowałem wydłużenie posiedzenia RPP do dwóch dni, ale nie było żadnego odzewu”

Ludwik Kotecki uważa, że warto powrócić do merytorycznej rozmowy, pozbawionej uprzedzeń, czy antypatii. Skupić się po prostu na problemie, który jest do załatwienia – czyli wartości złotego. Tylko wtedy możliwa będzie efektywna praca Rady.

„Wcześniej relacje między członkami RPP były dobre. Dużo rozmawialiśmy, chodziliśmy na wspólne posiłki. Natomiast ostatnia sytuacja wskazuje na to, że pojawił się problem strukturalny, dotyczący organizacji pracy Rady. To rzutuje na wizerunek RPP, ale też wpływa na mniejszą efektywność prowadzenia polityki pieniężnej, bo Rada traci wiarygodność”

Inflacja tak łatwo nie odpuści

A wiarygodność jest potrzebna jak tlen, bo zadanie stojące przed Radą Polityki Pieniężnej, polegające na pokonaniu inflacji, jeszcze nigdy nie było tak trudne. I Ludwik Kotecki nie ma wątpliwości, że łatwo nie będzie:

„Jestem pesymistą co do perspektyw gospodarczych i skuteczności polityki pieniężnej w najbliższym czasie. Wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, że uda się zrealizować cele działania Rady. Ale i tak trzeba robić wszystko, żeby okres podwyższonej inflacji był jak najkrótszy. Mamy do tego jeden instrument: stopy procentowe. Byłoby dobrze, żeby były one podwyższone jak najszybciej, a dzięki temu – pozostały na wysokim poziomie przez jak najkrótszy czas. I żeby można było je, po sukcesie w walce z inflacją, szybko zacząć obniżać”

Z tego punktu widzenia – jak mówi Kotecki – żadnych perspektyw spadku inflacji nie mamy, a w związku z tym nie powinniśmy mówić o końcu cyklu podwyżek stóp procentowych. Kotecki uważa, że prezes NBP Adam Glapiński nie powinien był wspominać o tym, że możliwy jest koniec cyklu podwyżek:

„To moim zdaniem był błąd, ale został naprawiony. Dzisiaj mówimy tylko o pauzie – wydaje mi się, że trochę za wcześnie na nią – a o końcu cyklu podwyżek będziemy mogli mówić dopiero za półtora, dwa lata. Wiedząc, że rzeczywiście udało się opanować inflację”

– powiedział Kotecki. Jego zdaniem inflacja wymknęła spod kontroli, rozlała się po całej gospodarce. Nastąpiło to, co najbardziej martwiło ekonomistów – odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych. Prawdopodobnie owo odkotwiczenie właśnie teraz ma miejsce.

Rząd nie pomaga w walce z inflacją. Ile wynosi „prawdziwy” deficyt budżetu państwa?

Ludwik Kotecki jest współautorem, wraz ze Sławomirem Dudkiem i Hanną Majszczyk (wszyscy troje pracowali przez wiele lat w Ministerstwie Finansów) analizy projektu budżetu na 2023 r. Tego, nad którym obecnie pracuje Sejm. Z analizy wynika, że skala deficytu budżetowego będzie gigantyczna. Po zsumowaniu wszystkich pozabudżetowych funduszy może wynieść nawet 206 mld zł (wobec 68 mld zł zaplanowanych „oficjalnie” w projekcie przez rząd). O budżecie na 2023 r. i pytań, które z niego wynikają dla naszych portfeli, pisałem niedawno na „Subiektywnie o Finansach”

„Nasza analiza pokazała, że po stronie polityki fiskalnej nie możemy się spodziewać wsparcia dla polityki pieniężnej. Nasze podatki wydawane w sposób nieprzejrzysty”

Kotecki podkreśla, że budżet centralny, nad którym pracuje Sejm, obejmuje stosunkowo niedużą część finansów państwa. A coraz większa część jest poza jakąkolwiek kontrolą, poza dyskusją sejmową oraz poza wpływem parlamentu na to, jak te środki są wydawane i jak bardzo się w związku z tym zadłużamy.

„Wpływ polityki budżetowej na inflację jest taki, że jeśli jest wyższy poziom deficytu, to znaczy, że inflacja będzie prawdopodobnie wyższa niż wtedy, gdyby deficyt był niższy. Przerwa w cyklu podwyżek stóp procentowych i coraz mniejsza skala podwyżek może w tym kontekście okazać się błędem, bo inflacja rośnie. Prognozy wskazują, że inflacja wzrośnie do 20% na początku przyszłego roku. I to tylko pod warunkiem utrzymania tarcz antyinflacyjnych. Gdyby nie tarcze, to może byłoby 24-25%”

Kotecki uważa, że w listopadzie – przy okazji prac nad zaopiniowaniem przez Radę Polityki Pieniężnej budżetu na przyszły rok – będzie dobra okazja, żeby porozmawiać o warunkach prowadzenia polityki pieniężnej w kontekście luźnej polityki fiskalnej. Bo w tej sytuacji to polityka pieniężna powinna brać na siebie główny ciężar walki z inflacją.

Bez realnie dodatnich stóp procentowych z inflacją nie wygramy

Kotecki uważa, że przy tak wysokiej i trudnej do pokonania inflacji część ciężarów powinien wziąć na siebie rząd, w postaci zaproponowania mniejszych wydatków i niższego deficytu w państwowym budżecie. Jeśli to się nie stanie – a polityka pieniężna ma być skuteczna – to powinna być bardzo ostra.

Kotecki przyznaje, że zasadniczo RPP ma do dyspozycji tylko stopy procentowe. Ale wyobraża sobie także emisję obligacji oszczędnościowych przez NBP, by zebrać z rynku pieniądz, a jednocześnie nie podwyższać ludziom rat kredytowych. Kotecki uważa, że być może problem sytuacji kredytobiorców jest nieco wyolbrzymiony, o czym świadczy fakt, iż z wakacji kredytowych skorzystała tylko ok. połowa uprawnionych. Wprowadzenie wakacji kredytowych – z punktu widzenia – zwiększyło „przestrzeń do prowadzenia polityki pieniężnej” (czyli – pisząc „po ludzku” – do ewentualnych podwyżek stóp).

Kotecki uważa, że projekcja inflacji NBP z lipca tego roku była bardzo optymistyczna. Co prawda im wyższe ceny, tym ich dalszy wzrost powinien być mniejszy (czyli statystyczny efekt powinien sprzyjać obniżaniu inflacji), ale statystyka w lutym 2023 r. zadziała też w drugą stronę: luty 2023 r. to będzie miesiąc, w którym inflacja skoczy. W lutym tego roku wprowadzono tarcze antyinflacyjne, które obniżyły inflację, co sztucznie obniżyło podstawę liczenia. Czyli inflacja w lutym 2023 r. skokowo powiększy się o kilka punktów procentowych.

„Uważam, że spadek inflacji nie będzie szybki, w optymistycznym scenariuszu może dojdziemy do 10% w grudniu 2023 r. Ale uważam, że to jest bardzo optymistyczny scenariusz”

Koteckiego martwi też sytuacja na rynku walutowym. Tutaj nie ma żadnych pozytywnych sygnałów, polska waluta wolno, ale systematycznie traci na wartości. Coraz bliżej mamy do sytuacji, w której wszystkie trzy ważne dla Polaków waluty obce – dolar, euro i frank szwajcarski – będą kosztowały ponad 5 zł.

„Słabość złotego także do tej inflacji będzie nam się dokładać. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej, bo złoty jest coraz słabszy. A ten pas transmisyjny bardzo szybko oddziałuje na inflację. Dzieje się to niemal natychmiast, za pośrednictwem wzrostu cen artykułów z importu”

Do jakiego poziomu powinny wzrosnąć stopy procentowe? Kotecki uważa, że aby polityka pieniężna była skuteczna, stopy procentowe powinny być co najmniej na poziomie oczekiwanej inflacji za rok-półtora. Patrząc na jego prognozę spadku inflacji do 10% na koniec 2023 r. w wariancie optymistycznym – mówilibyśmy o dwucyfrowej stopie procentowej NBP.

„Mamy ujemną realną stopę procentową, a w tej sytuacji z inflacją nie da się walczyć, ona będzie po prostu rosła, dopóki stopy procentowe nie będą realnie dodatnie”

Kotecki zgadza się też z prof. Tyrowicz, która w podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” przekonywała, że zaostrzanie polityki pieniężnej obecnie nie spowoduje dużej recesji, a jeśli już – to spowolnienie. A na pewno nie spowoduje dużego wzrostu bezrobocia. Żyjemy w innym „demograficznie” świecie niż jeszcze kilkanaście lat temu.

W tym roku rynek pracy wchłonął 400 000 uchodźców z Ukrainy i nikt tego nie zauważył. Gdyby pojawiło się kolejne 400 000 pracowników, to też znajdzie się dla nich praca – uważa Kotecki. Jego zdaniem nie ma co straszyć 30-procentowym bezrobociem, bo nawet do 10-procentowego jest tak bardzo daleko, że w ogóle nie powinniśmy o tym rozmawiać, bo „szkoda czasu” – uważa członek RPP.

Źródło zdjęcia: Maciej Bednarek

Subscribe
Powiadom o
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
3 miesięcy temu

Realnie dodatnia stopa procentowa, to by było 18%. Nie wiem, czy znalazłaby się jakakolwiek RPP, która by szybko podniosła stopy o ponad 11%! Chyba, że chodziłoby o inflację producencką – wtedy 12% wystarczy, do osiągnięcia za niecały rok.
Pozdrawiam.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Nie, bo realną stopę procentową szacuje się na podstawie oczekiwanej inflacji za 4-6 kwartałów. Wtedy pewnie ta inflacja będzie bliżej 10-12%

rraaffaalleekk
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze,
W jaki sposób mierzy się oczekiwaną inflację? Jest to prognozowane na podstawie ankiet/wywiadów? Czy może jeszcze w jakiś inny sposób?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  rraaffaalleekk

Są na to modele. Mniej więcej wiadomo jak w historii zachowywała się inflacja przy zmianie o daną wielkość stóp procentowych, podaży pieniądza w gospodarce, bezrobocia, kursu walutowego, bilansu płatniczego. Wrzuca się to wszystko w model i on wypluwa oczekiwaną inflację. Ale to jest nadal tylko prognoza

erdwa
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No dokładnie, tylko jaką w PL mamy ta oczekiwaną inflację w długim okresie? dane historyczne już niewiele przydatne bo to średnio było coś koło 4% chyba przez lata i ok 2.3 w USA. Teraz już chyba nikt nie wierzy że przez 5-10 lat średnią będziemy mieli w okolicy 4%. To i tak są puste dywagacje bo Glapinski zrobił z NBP dokładnie to samo co Przyłębska z TK. I co gorsza stosuje nieortodoksyjną politykę rodem z Węgier. a Węgry coraz bliżej Turcji. Zrobił się już panika . Ciekawe na jak długo uspokoili forinta. Samymi stopami nic się nei zrobi. Trzeba zmienić… Czytaj więcej »

Stanisław
3 miesięcy temu

Czy mógłby ktoś wyjaśnić laikowi czemu podnoszenie stóp procentowych jest tak strasznie istotne? Rozumiem, że to ma ograniczyć wydatki tych, którzy mają kredyty hipoteczne i gotówkowe, bo wzrośnie im rata. Ale jednocześnie, o ile rozumiem, to nie wpływa na tych, którzy kredytów nie mają. Zatem, czy aż tak dużo polaków ma kredyty, że podnoszenie stóp procentowych ma być tak skuteczną bronią przeciw inflacji?
Z góry dziękuję za odpowiedź

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stanisław
Jarek
3 miesięcy temu

Tylko, że to bez sensu przy obecnej polityce tarcz i plusów. Klasa średnia ogranicza konsumpcję, budowlanka stoi, a dla pozostałych kolejne dodatki i plusy bez kontroli na co je wydają. To jest polityka równania klasy średniej z klasą niższą, ale niestety równania w dół.

erdwa
3 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Trudno żeby tak nie było gdy rządzi w kraju Partia Suwerena, Emerytów i Rencistów. PIS jest partią populistyczną i opiera swoje poparcie w najmniej wyedukowanym i najbardziej roszczeniowym elektoracie. To w istocie partia narodowo-socjalistyczna której zdecydowanie blizej do lewicy niż prawicy a ta jak wiadomo najczęściej dąży dorównania w dół i ograbiania klasy średniej (o wyższej nie mówiac). Ci ludzie jakby nie rozumieli że od sypania kasą do kieszeni nie przybędzie węgla i gazu w gospodarstwie domowym i nie kupi sie wiecej chleba niż jest w stanie dostarczyć branża piekarzy. Skończy sie po prostu na wzroscie cen , inflacji a… Czytaj więcej »

pprzemookrytpo
3 miesięcy temu

Dodałbym jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, który mam nadzieje, ze u nas się nie zisci. Mianowicie wzrost stop procentowych wpływa na decyzje inwestorów. Teraz mamy sytuacje, w której wszyscy uciekają od złotówki, co wpływa również na kurs a co za tym idzie rzad z naszych pieniędzy płaci więcej za obsługę długu. Niestety ale historia pokazuje, ze gdy inflacja i kurs waluty trzeciej kategorii jaka jest złotówka, zacznie wymykać się spod kontroli (u nas wyglada na to ze już), jedynym wyjściem jest podniesienie drastyczne stop procentowych aby zmobilizować inwestorów zaryzykowania aby trzymali pieniądze w złotówce. Czyli jedziemy z 7% na 15… Czytaj więcej »

erdwa
3 miesięcy temu
Reply to  pprzemookrytpo

W naszym kraju nie ma możliwosci podniesienia stóp na 15% bo najzwyczajniej w swiecie banki wyłożą się na niesplacanych kredytach.. I zadne wakacje kredytowe tu nie pomogą niestety. My w tym kontekscie jesteśmy w potencjalnie gorszej sytuacji niż Węgrzy. Tam z kolei sa inne problemy których obejść nie mogą.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  erdwa

Tak, rynek kredytów o stałej stopie dość mocno otwiera możliwość podnoszenia stóp

pprzemookrytpo
3 miesięcy temu
Reply to  erdwa

Na samym końcu to rynek się śmieje ostatni i to on decyduje. Chyba, ze rządzący idą po bandzie i topią cały kraj.

Rafal
3 miesięcy temu
Reply to  erdwa

Właśnie w tym roku przyznano Nobla za badania pokazujące że banki nie mogą upadać bo zagrozi to całej gospodarce. Żaden bank się nie wyłoży nawet jeśli stopy będą podniesione do 30%. Po prostu ludzie przestaną spłacać kredyty a banki zostaną uratowane z pieniędzy podatników i interes będzie się dalej kręcił. No i te tysiące odebranych mieszkań, które trafią na rynek powinny spowodować niezły spadek cen.

mw.waligora
3 miesięcy temu

a w mbanku na koncie oszczędnościowym eMax oprocentowanie dalej 0.01%. w innym banku mam prawie 7%, ale to i tak na mnie działa raczej jak płachta na byka i wydaję kasy ile mogę bo się nie opłaca oszczędzać. nie może być tak, że oprocentowaniem 3-4 razy mniejszym niż inflacja chce się walczyć z tą inflacją.

erdwa
3 miesięcy temu
Reply to  Stanisław

Jak zadłużone firmy zaczną zwalniac optymalizując koszty to się dowiemy dlaczego.

Jarek
3 miesięcy temu

Hmmm…. a tutaj mamy artykuł, że przez wyhamowanie akcji kredytowej 100 tys. ludzi grozi zwolnienie. To jak to jest w końcu?

https://www.money.pl/gospodarka/rozpacz-w-fabrykach-pracuja-po-3-4-dni-w-tygodniu-wkrotce-w-ogole-przestana-6822318161726304a.html

pprzemookrypto
3 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Proponuję jako rozwiązanie, aby każdy otrzymał od rządu osobistą, przenośną drukarkę PLN’ów :). I stopy oczywiście w dół, aby można było rolować kredytem bez końca na bardzo niskich odsetkach gdyby skończył się tusz w drukarce. Następnie rozpatrywać hiperinflację jako pozytywne zjawisko, które spłaca wcześniejsze zobowiązania kredytowe w bardzo szybkim tempie. Oczywiście aby jeszcze bardziej ulżyć ludziom, ustanowić ceny energii na odpowiednio niskich poziomach. Rząd będzie zmuszony zabrać różnice w podatkach albo zadłuzać się u zagranicznych inwestorów (na pewno będą chętni), ale przynajmniej poprawi nam humory, że tak mało płacimy, mamy dużo papieru i nie trzeba już palić oponami.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  pprzemookrypto

Genialne! Decentralized QE!

Jacek
3 miesięcy temu

Ciekawe co by było, gdyby RPP podniosła na najbliższym posiedzeniu stopy dwukrotnie?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Do 16%? Myślę, że sześć kwartałów męczarni, a potem by zadziałało i można by z powrotem obniżyć

Przemysław
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„The market can stay irrational longer than you can stay solvent”

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Przemysław

Coś w tym jest 😉

Krzysztof
3 miesięcy temu

A czy moze ktos sprobowac oszacowac wplyw na inflacje rozdawniczej polityki rzadu vs wyplyw na inflacje od czynnikow zewnetrznych (gaz, prad, paliwo)? Zastanawiam sie na ile podniesienie stop (nawet do np 18 %) moze miec wplyw obnizenie inflacji w sytuacji niekorzystnej zewnetrznie.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Inflacja bazowa (czyli nie obejmująca zmian cen żywności i surowców oraz paliw) to jakieś 11% obecnie. Czyli 6% to czynniki niezależne od rządu

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!