7 lipca 2022

Bezradna Rada (Polityki Pieniężnej)? Cztery wnioski dla naszych portfeli po kolejnej podwyżce stóp procentowych NBP. I dwa ostrzeżenia

Bezradna Rada (Polityki Pieniężnej)? Cztery wnioski dla naszych portfeli po kolejnej podwyżce stóp procentowych NBP. I dwa ostrzeżenia
Współautor: Maciej Samcik

Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę procentową tylko o „dwie ćwiartki” – z 6% do 6,5%. To mniej, niż spodziewała się większość ekonomistów. Czy to oznacza, że mędrcy z Rady doszli do wniosku, iż dalsze gonienie inflacji przez podwyżki stóp procentowych nie ma już sensu, bo skutki uboczne dla gospodarki byłyby katastrofalne? I że nie są w stanie dalej bronić wartości polskiej waluty? A może Rada Polityki Pieniężnej po prostu postanowiła przeczekać największy sztorm? Jak ta „bezradność” Rady przełoży się na nasze portfele? I czy to może być… dobra strategia?

To już dziesiąty miesiąc cyklu zacieśniania polityki pieniężnej, który zaczął się w październiku 2021 r. W tym czasie Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę procentową z 0,1% do 6,5%. Tak gwałtownej zmiany kosztu pieniądza nie było od czasów, gdy funkcjonuje RPP, czyli od 1998 r.

Zobacz również:

Tym razem jednak Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy w mniejszym stopniu, niż spodziewali się ekonomiści. Niewykluczone, że to sygnał, iż ze stopami procentowymi – oraz wzrostem wskaźnika WIBOR – powoli zbliżamy się do ściany. Z punktu widzenia naszych portfeli niosłoby to kilka bardzo istotnych wniosków.

Cztery wnioski z dziesiątej podwyżki stóp procentowych

>>> Po pierwsze: NBP nie będzie walczył z inflacją za wszelką cenę. Jest gotów zaakceptować jej wysoki poziom i głęboko ujemne realne stopy procentowe (czyli znacznie niższe od inflacji), by utrzymać miejsca pracy – nawet jeśli będą to miejsca pracy ze spadającą realną wartością wynagrodzeń. To oznaczałoby, że w najbliższych miesiącach bardziej mogą się opłacać inwestycje z oprocentowaniem uzależnionym od inflacji niż od wskaźnika WIBOR. Najciekawsze w tej kategorii są obligacje 4- i 10-letnie.

Jest jedno „ale”. Niewykluczone, że Rada Polityki Pieniężnej „coś wie” albo przynajmniej obstawia scenariusz, w którym „importowana” część inflacji zacznie spadać (ostatnio obniżyły się ceny surowców energetycznych), dotychczasowe podwyżki stóp procentowych zaczną działać, a spowodowany wysoką inflacją realny spadek wartości wynagrodzeń Polaków ograniczy popyt na rynku. Wtedy inflacja zaczęłaby się obniżać. Jak bardzo? Nie wiemy. Nie wiemy też, czy Rada Polityki Pieniężnej nie zaczęłaby wtedy… obniżać stóp.

>>> Po drugie: zbliżamy się do apogeum wzrostu oprocentowania depozytów. Stosunkowo mała podwyżka stóp procentowych chyba oznacza, że nadchodzi koniec cyklu zacieśniania polityki monetarnej. Na wyższe stopy procentowe po prostu nie ma już „miejsca”. Ponieważ rynek bankowy dyskontuje takie sygnały z wyprzedzeniem, to niewykluczone, że wkrótce – może już za kilka tygodni – nastanie najlepszy moment do „zabukowania” sobie na dłuższy czas dobrego oprocentowania depozytu. 

Do tej pory najlepszą strategią bezpiecznego oszczędzania było szybkie rolowanie depozytów np. trzymiesięcznych, bo każda kolejna „przesiadka” oznaczała wyższe oprocentowanie. Im bliżej będziemy szczytu stóp procentowych, tym bardziej będzie opłacało się „zarezerwowanie” sobie wyższego oprocentowania na długo. Ten moment (chyba) jeszcze nie nastąpił, ale się szybko zbliża.

>>> Po trzecie:  kredytobiorcy złotowi nie ucierpią tak, jak po poprzednich podwyżkach stóp. WIBOR z wyprzedzeniem uwzględnia przyszłe ruchy władz monetarnych, co skutkuje coraz bardziej płaskim przebiegiem jego wzrostów. „W kwietniu stawka trzymiesięczna poszła w górę o niemal 130 pkt bazowych, w maju wzrosła o niecałe 100 pkt bazowych, a w ostatnim miesiącu podniosła się już tylko o mniej więcej 50 pkt bazowych”– zwrócił ostatnio uwagę Cinkciarz.pl. To oznacza, że najnowszej podwyżki stóp procentowych posiadacze złotowych kredytów hipotecznych już tak bardzo nie odczują.

>>> Po czwarte: waluty obce wciąż mogą drożeć, chyba że… Jakkolwiek reakcja rynku walutowego na podwyżki stóp procentowych w Polsce była umiarkowana, to jednak dla polskiej waluty nie jest dobrą sytuacja, w której inflacja jest wysoka, a stopy procentowe już jej nie gonią. Jeśli nie nastąpi w najbliższych miesiącach wyraźne osłabienie tempa inflacji – Polska nie będzie zbyt ciekawym miejscem do inwestowania (za duża „odległość” stopy procentowej od inflacji).

Taki scenariusz oznacza, że posiadacze oszczędności powinni w dalszym ciągu brać pod uwagę przechowywanie części swoich pieniędzy w obcych walutach (dziś atrakcyjniej wygląda dolar i frank niż euro, ale są i inne atrakcyjne waluty). Chyba że inflacja zacznie szybko spadać i np. za pół roku będzie już na poziomie bliskim stopie procentowej NBP. Taki scenariusz może oznaczać, że złoty za rok będzie mocniejszy niż dziś, a inwestycje walutowe przyniosą straty.

„Diabelska alternatywa dla RPP. Odczyt danych z przemysłu wygląda bardzo źle, widać też pierwsze oznaki osłabienia popytu w gospodarce. Mocne podwyżki stóp to w tej sytuacji trudna decyzja. Z drugiej strony niepodwyższanie stóp i pozwolenie na osłabienie się złotego też spowoduje problemy gospodarcze, w tym rosnącą inflację. Reakcja złotego po posiedzeniu RPP da nam wiele odpowiedzi na pytania. W tym na kluczowe – jak świat wycenia złotego i polską gospodarkę. Mocne osłabienie złotego przy podwyżce stóp będzie oznaczało, że jest bardzo źle”

– napisał w komentarzu pod tekstem o osłabieniu złotego jeden z czytelników. I ma rację. Za kilka dni przekonamy się, czy grozi nam euro i dolar po 5 zł czy też – mimo tego że Rada Polityki Pieniężnej ma już „związane ręce” – siła polskiej gospodarki jest wystarczająco duża, że się obroni przed spadkiem wartości waluty.

Rada Polityki Pieniężnej: czy jest (już) bezradna?

Inflacja przez Putina, złoty płynie na globalnej fali… czy od NBP coś jeszcze zależy? Jeśli – przyjmijmy taką hipotezę roboczą – bank centralny nie ma wpływu na inflację, to po co w ogóle podnosi stopy? To pytanie coraz częściej zadają zbuntowani kredytobiorcy, przedsiębiorcy, właściciele firm deweloperskich i wszyscy, którzy cierpią przez drogi kredyt.

 

Wiemy, że inflacja gwałtownie „uciekła” Radzie Polityki Pieniężnej. I podwyżki stóp nie mają już większego wpływu na skłonność Polaków do oszczędzania. Dotychczasowe podwyżki stóp procentowych „zniszczyły” też dokumentnie rynek kredytowy. I już nie ma znaczenia, ile wyniosą kolejne podwyżki stóp, bo Polacy i tak nie mają zdolności kredytowej. Skoro ceny paliw, żywności, energii, usług i towarów idą w górę z powodu Putina i globalnych trendów, to siłą rzeczy NBP nie ma też wielkiego wpływu na ceny dóbr importowanych (chyba że pośrednio, przez kurs walutowy, ale on też nie jest kluczowym elementem np. przy ruchach cen paliwa).

Jaki więc wpływ na sytuację ma NBP i jego monetarny hamulec? Skoro już nie działa ani czynnik skłonności do oszczędzania, ani ograniczanie popytu na kredyt, to może chociaż Rada Polityki Pieniężnej może coś zrobić ze spiralą cenowo-płacową? Prezes Glapiński zastrzega przy każdym wystąpieniu, że podwyżki stóp procentowych nie mają wpływu na bieżące ceny, mają zapobiegać ich utrwalaniu się w przyszłości. I rozkręcaniu się spirali cenowo-płacowej.

Trzeba mu przyznać częściową rację. Podwyższenie dziś kosztu pieniądza nie zmieni inflacji jutro. Najsilniejszy efekt zmian polityki pieniężnej ujawnia się po 4–6 kwartałach (co świetnie pokazał w swojej analizie Maciek Bednarek). Minęły już ponad trzy kwartały od pierwszej decyzji Rady Polityki Pieniężnej o podwyżce stóp. Powinniśmy zatem wkrótce zaobserwować efekty tych wyrzeczeń, które ponosimy przez wysokie stopy procentowe.

Ale jak właściwie ogranicza się presję cenowo-płacową? Generalnie chodzi o to, że przy wysokiej inflacji pracownicy oczekują podwyżek pensji – ze względu na utratę siły nabywczej swoich wynagrodzeń – a firmy, by nadrobić utracone w ten sposób marże, podnoszą ceny swoich produktów. Żeby tę spiralę „odkręcić”, trzeba ograniczyć siłę negocjacyjną pracowników albo skłonność firm do podnoszenia cen.

Można to osiągnąć zwiększając bezrobocie („Mam trzech innych tańszych na twoje miejsce”) lub ograniczając popyt konsumpcyjny, czyli zostawiając mniej pieniędzy w kieszeniach obywateli. Ale prezes NBP Adam Glapiński mówi, że granicą zacieśniania polityki pieniężnej jest wzrost bezrobocia. Czyli sam torpeduje własne działania. Tak jakby ktoś powiedział, że planuje zrzucić parę kilogramów i idzie na siłownię, ale przerywa ćwiczenia, gdy zacznie się pocić.

Bank centralny: „z tą inflacją nie wygramy”? Wcale nie musiało tak być?

Można w takim razie zapytać: po co w ogóle podnoszone są stopy? W tej chwili najmocniej odczuwają ich wzrost kredytobiorcy – zarówno gospodarstwa domowe, jak i firmy. Może więc Rada Polityki Pieniężnej uznała, że to wszystko nie ma sensu? Że z inflacją i tak nie wygra? I dlatego spowalnia wzrost stóp?

Tak naprawdę bezradność Rady Polityki Pieniężnej wynika po części z jej własnych błędów. Gdyby wcześniej zaczęła podwyżki stóp procentowych, mogłaby rozłożyć je na dłuższy czas, to może inflacja aż tak bardzo by nie „odpłynęła”, a wpływ na rzeczywistość mędrcy z RPP mieliby większy niż mają dziś.

„Jeżeli chodzi o sygnalną podwyżkę stóp procentowych, to wszystkie poważne banki centralne albo luzują politykę pieniężną, albo utrzymują na stałym poziomie, albo zacieśniają. Nie ma innego rozwiązania. Moim zdaniem nie można robić symbolicznych gestów, o których z góry wiadomo, że są symboliczne pod presją bieżących danych i środków masowego przekazu. Po pierwsze nie byłoby to wcale skuteczne, bo wszyscy wiedzieliby, że ma to charakter symboliczny. Nie zwiększałoby wiarygodności polityki pieniężnej”

– mówił w czerwcu 2021 r. Adam Glapiński (cytat za Bankier.pl), krytykując propozycję niektórych członków RPP, by zacząć cykl podwyżek wcześniej i przeprowadzać je stopniowo. Wtedy podwyżki o 0,5 pkt proc. nikt nie nazwałby „symboliczną”, ale w dzisiejszych warunkach zaczyna to już przypominać działanie pozorowane. Bo przy ponad 15% inflacji podniesienie stopy o 0,5 pkt proc. nie robi wielkiej różnicy.

Gdyby stopy procentowe można było podwyższać wolniej, stopniowo, być może nie doszlibyśmy tak szybko w pobliże „ściany”, czyli poziomu, poza którym podwyższanie stóp procentowych przynosi gigantyczne negatywne skutki uboczne dla gospodarki.

To nie jest dla nas – oszczędzających i kredytobiorców – komfortowa sytuacja, gdy widzimy, że bank centralny już niewiele może. I że wartość złotego oraz wysokość inflacji właściwie zależy już tylko od globalnych wydarzeń. Nadzieja w tym, że spadki cen surowców, ropy i żywności przełożą się na wyhamowanie inflacji. I idę o zakład, że RPP zacznie wtedy przypisywać sobie zasługi w walce ze wzrostem cen.

Wojna walutowa przegrana walkowerem? Czy polska waluta jest skazana na spadek?

Rynki finansowe początkowo zareagowały na decyzję Rady Polityki Pieniężnej, sprzedając złotego. Kurs euro sięgnął 4,81 zł, ale po chwili wrócił poniżej 4,80 zł. Nie było żadnej paniki ani konieczności przeprowadzania interwencji przez NBP, żeby bronić kursu polskiej waluty. Nie ma się jednak z czego cieszyć. Ostatnie kilka dni to dla naszej waluty (no dobra, nie tylko dla naszej) słaby czas. Inwestorzy pozbywali się właściwie wszystkiego, co nie jest dolarem. Nie można wykluczyć, że decyzja RPP „wbiła się” w naturalny odpoczynek w spadkowym trendzie złotego.

Świat finansowy coraz mocniej wierzy w globalną recesję. A w globalnej recesji każdy woli trzymać się instrumentów, za którymi stoi amerykański rząd. Bardziej ryzykowne aktywa – jak waluty krajów rozwijających się – są raczej odstawiane na bok. Przekonać do siebie inwestorów mogłyby tylko wysokie stopy procentowe, bo im wyższej oprocentowana jest waluta, tym łatwiej przełknąć ryzyko związane ze stabilnością takiego kraju.

Ale stopy procentowe schładzają gospodarkę. I każdy bank centralny musi sobie zadawać pytanie – jak znaleźć złoty środek między obroną waluty na międzynarodowych rynkach a schładzaniem gospodarki. Bo w pieniądze bankruta też nikt nie będzie chciał inwestować. Na tym właśnie polega wojna walutowa, którą rozpoczął amerykański bank centralny, a już włączyli się w nią Szwajcarzy i Anglicy.

Kurs dolara
Kurs dolara za ostatnich 30 lat

NBP mniejszą niż oczekiwana podwyżką dał sygnał – nie wiadomo, czy świadomie, czy wynikało to z ucierania stanowiska między gołębiami a jastrzębiami na posiedzeniu RPP – że odpuszcza walkę o złotego. Pod koniec 2020 r. słynne „szarże” NBP miały na celu osłabienie złotego (przed rzekomą nadmierną aprecjacją). Tłumaczono to wówczas na różne sposoby, m.in. tym, że słabsza waluta wspiera eksporterów (bo można konkurować cenowo z towarami z krajów o mocniejszej walucie).

Może jest w tym trochę prawdy. Jednak jakoś nie wydaje mi się, żeby decyzja o tym, czy zaawansowane technologiczne podzespoły albo usługi R&D kupować z Polski, zależała od tego, czy kurs euro wynosi 4,75 zł czy 4,80 zł.

Jest jednak druga strona medalu – im słabszy złoty, tym droższe są towary importowane. Elektronika, ubrania, żywność (nawet ta krajowa, bo cen nie da się oderwać od globalnych rynków), paliwa. A więc kolejny czynnik, którzy będzie napędzał inflację. No i jeśli nikt nie będzie stał na straży złotego, to sporo inwestorów może uznać, że to dobry moment na przerzucenie części swoich oszczędności na inne waluty niż złoty.

Czego Rada Polityki Pieniężnej nam nie mówi? Będziemy biedniejsi

Jeśli Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję, że „odpuszcza” walkę o złotego i akceptuje wysoką inflację, to w dłuższym terminie oznacza to być może uratowanie miejsc pracy, ale też mocne spowolnienie wzrostu gospodarczego. Ciężko sobie wyobrazić, żeby przy wysokiej inflacji mógł rosnąć dochód rozporządzalny Polaków. Czyli to, co zostaje nam po zapłaceniu najważniejszych rachunków. Idą czasy zaciskania pasa, rezygnowania ze zbędnych wydatków i ograniczania konsumpcji.

Zgodnie z najnowszą, przedstawioną właśnie oficjalną projekcją NBP, średnia inflacja w tym roku wyniesie ponad 14%, a w przyszłym 12,5%. Tradycyjnie, jak to w projekcjach NBP, zawsze jest szczęśliwe zakończenie i szybki spadek inflacji na koniec okresu prognozy.

Rząd może próbować ratować sytuację, dorzucając pieniądze najbardziej potrzebujących (chociaż dużo lepiej mu – jak dotąd – wychodziło rozdawanie pieniędzy bez jakichkolwiek warunków), ale zwyczajnie nie będzie miał na to pieniędzy. Czeka nas też dużo niższy wzrost gospodarczy, a to oznacza niższe wpływy z podatków. A przy wysokich kosztach obsługi długu i niechęci inwestorów do bardziej ryzykownych aktywów – nie będzie nawet od kogo (tanio) pożyczyć.

Czy czekają nas podwyżki podatków? Cięcia w usługach publicznych? Niższe świadczenia albo ograniczanie ich zasięgu? Jeszcze 20 lat temu pewnie by tak było. Co się wydarzy w świecie tzw. „nowej ekonomii” i nowej polityki? Nie podejmuję się przewidywać.  Ale radzę zapiąć pasy i zabrać się za przystosowanie domowego budżetu do biedniejszych czasów.

 

Subscribe
Powiadom o
66 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Adam
1 miesiąc temu

Zastanawiam się czy to dobry moment na przerzucenie części oszczędności w Etfy (rynki rozwinięte) by uciec od złotówki. Zniechęcają mnie do zakupu wysokie kursy walut. Prognozy dla złotego przy braku zdecydowanej interwencji ze strony NBP nie wyglądają dobrze a z drugiej strony jeżeli ma nadejść światowy kryzys to akcje raczej też nie będą rosły. Natomiast obligacje indeksowane inflacją to nadal złotówka i pójście tylko w tą stronę to brak dywersyfikacji.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Nie jestem Alfą i Omegą, ale wydaje mi się, że Ameryka podźwignie się z inflacji pierwsza. Więc jestem dość mocno zainwestowany w „strefie dolara” (i to nie tylko w akcje, ale też w złoto i różne produkty finansowe wyceniane w dolarach). Spadki cen akcji w USA przekroczyły 30%, bardzo mocno spadły też notowania amerykańskich obligacji. wydaje mi się, że to jest już wszystko dość mocno przereagowane. Moja sprawdzona strategia polega na tym, żeby kupować na raty, uśredniając ceny i kurs walutowy. Portfel złotowy bym złożył z obligacji antyinflacyjnych, obligacji rządowych WIBOR-owych, obligacji największych firm benchmarkowanych do WIBOR oraz porządnych depozytów… Czytaj więcej »

Laszlo Kret
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A co Pan sądzi o utrzymywaniu ekspozycji przez Finax/ETFmatic? Niby cały świat, ale w praktyce połowa ich ETFów to Stany Zjednoczone.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

Tak, niegłupie

remi
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

W tej chwili walutą wobec ktorej zloty byl ostatnio najsilniejszy jest japoński jen, ktory w ciagu 12 mcy stracil do USD 23% z powodu niepodwyzszania stóp przez Bank Japonii, a do zlotego 0,36%. Ponieważ jen jest teraz fundamentalie wyraźnie niedowartosciowany do dolara (i zlotego tym bardziej), racjonalne wydaje sie obecnie kupno albo samej waluty, albo ETFa na japonskie akcje (oczywsice niehedżowanego do PLN).

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  remi

Nienajgorszy pomysł

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Nie jestem Alfą i Omegą, ale wydaje mi się, że Ameryka podźwignie się z inflacji pierwsza.(…)
Czy ja wiem? Każdy kolejny tydzień bez przekonywującego zwycięstwa nad (…)ruskimi onucami(…) podważa tzw. Pax Americana… czyli jeden z filarów potęgi USD.

Last edited 1 miesiąc temu by jsc
Laszlo Kret
1 miesiąc temu

1) Jestem pod wrażeniem — 5 godzin minęło od decyzji RPP a jeszcze nie doczekaliśmy się artykułu pt. „O ile zdrożeją kredyty hipoteczne?!”. Nie potrzebujemy tego artykułu.

2) Teraz podnoszona jest krytyka, że PiS rozdaje jak leci. Wcześniej była podnoszona, że koszty oceny i nadzoru nad tym komu dać a komu nie, przewyższają koszt dawania każdemu (każdemu to w cudzysłowie, bo ja np. nic nie dostaję, a mi zabierają). Zatem zamiast narzekać, że dają każdemu, narzekajcie że dają komukolwiek, bo nie od tego są.

Raider
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

Tym razem będzie artykuł: Z pamiętnika inwestora „Nazywam się milijon bo za milijony kredyciarzy cierpię inflacyjne katusze”.

Laszlo Kret
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

Mam taką koleżankę, która ma kredyt, dziecko i całe życie głosowała na PiS. Mówi tak „Co to będzie z moim kredytem? Wszystko wina PiSu, już na nich więcej nie zagłosuję. Niech skończą z tym rozdawnictwem, bo kraj zbankrutuje. Tylko niech 500+ zostawią, a całą resztę niech zakończą”. To chyba minusujący mój powyższy komentarz takie myślenie prezentują 😂 chyba, że rzeczywiście ktoś z nich tęskni za wpisem „RPP PODNIOSŁA STOPY!! O ILE ZDROŻEJĄ KREDYTY MIESZKANIOWE?!” (Chociaż pamiętam narzekanie pod poprzednimi artykułami tego typu, że to odgrzewany kotlet i nieapetyczny).

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

Koleżanka najwyraźniej za mało ogląda propagandę TVP 🙂

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Hmmmm…. ja też znam osobę co mówi, że już nie głosuje na DobrąZmianę tylko, że… jestem dziwnie przekonany, że natura twardego elektoratu weżmie jednak górę nad tymi deklaracjami.

A jeśli faktycznie przestanie głosować to nie dlatego, że ta osoba się zreflektowała tylko, dlatego PiS skapitulował przed Totalnymi…

Last edited 1 miesiąc temu by jsc
Stef
1 miesiąc temu

Albo RPP podwyższy stopy doprowadzi do recesji i PLN się osłabi

Albo nie podniesie stop i PLN się osłabi?

E.G
1 miesiąc temu

Obawiam się że nie leci z nami żaden pilot tylko rządzący 73 – letni prezes . Był już taki jeden , Gomułka się się nazywał , wiedział kiedy siać , zbierać , kto w szkołach i czego ma uczyć , jak powinien wyglądać handel , czego młodzi mogą słuchać w radio i czytać w prasie, jak należy spędzać wolny czas , no i oczywiście kto wygra najbliższe wybory.

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  E.G

Sugerujesz, że następne wybory zostaną sfałszowane 🙂

Tobiasz
1 miesiąc temu

Teraz czekamy na FED i wypowiedź Powella – im bardziej jastrzębie działanie i przekaz, tym gorzej dla złotego. Ogólnie dzisiaj RPP zostawiło sobie pewien margines na wrzesień, bo zawsze jesienią można dokonać mocniejszej podwyżki (pewnie tę interpretację przyjął rynek). Z tych względów nie spodziewam się wielkich spadków, bo korekty na złotym były niewielkie. Niemniej moim zdaniem w dłuższej perspektywie RPP nie ma wyboru, po prostu musi bronić waluty przez dalsze podnoszenie stóp, jeśli rząd nie zacznie ograniczać wydatków i realnie walczyć z inflacją. W jaki sposób Polska gospodarka miałaby sama się obronić? Przecież nasz wzrost gospodarczy za 2022 będzie w… Czytaj więcej »

Racjonalny
1 miesiąc temu
Reply to  Tobiasz

RPP realizuje politykę rządu, a polityka rządu polega na tym,aby przetrwać do kolejnych wyborów. Polityka rządzi złotym,a to niestety nie jest dla niego dobre (przerabialiśmy to w PRLu) – inflacja przez krotki okres czasu pozwoli ściąć oszczędności powstałe wskutek rzucania na rynek tony biletów NBP,ale wskutek tego rykoszetem dostaną Ci co mają oszczędności. Już teraz następuje obniżanie kapitału-im dłużej stopy % oderwane są od inflacji tym więcej biedniejemy. Obawa o kredytobiorców to skutek wadliwej polityki gospodarczej rządu – pompowanie wzrostu gospodarczego tanim kredytem,wzrost cen nieruchomości i podkręcenie wskutek tego stop %. To powtórka z lat 2006-2008 gdy rząd PiSu pompował… Czytaj więcej »

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Tobiasz

Stając przed wyborami rząd może niestety patrzeć na wielkości tych grup. Jest jeszcze jeden aspekt. Jak dużo kredytobiorców jest w samej grupie rządowej i ich otoczeniu? Tutaj może włączyć się taka samoobrona. Jak to się mówi i tak źle i tak nie dobrze.

trigo
1 miesiąc temu
Reply to  Tobiasz

Oj naiwny… Co jeszcze musi się stać żeby ludzi przejrzeli na oczy? Od maja zeszłego roku Glapa zabierał się do podwyżek stóp jak dziecko do odrabiania niechcianej pracy domowej. Potem ochrzcił sie super jastrzębiem. Dzis wyjdzie na konfe z kaczym dziobem. On od początku gra na alibi i do podwyżek zmusili go Węgrzy i Czesi. Teraz ma podkładkę pod zakończenie cyklu. Bo? bo w Czechach taki sam miglanc jak E. Łon został prezesem banku wiec skoro jeden bank w regionie kończy to i Glapiński postanowi dołaczyć . TYm bardziej ze i Czesi i Polacy w projekcjach wyprodukowali spadającą inflację. Co… Czytaj więcej »

Mariusz
1 miesiąc temu

Odkąd czytam Pana bloga dochodzę do wniosku, że nie ma w PL autorytetów finansowych. W prawie jest mi łatwiej się poruszać, czytam Zolla, Stefańskiego, czy Świeckiego i mam odp. na dane pytanie, ewentualnie posiłkuję się jakimś orzeczeniem jeśli jest na dany temat i już wiem co trzeba zrobić albo nie. Proste. A w finansach? Dwie podwyżki stóp procentowych temu „eksperci” wieszczyli podwyżkę o 1 punkt. RPP podniosła o 0,75. Teraz „eksperci” przewidywali podwyżkę o 0,75 pkt. Jak wiemy podwyżka wyniosła 0,5 pkt. Więc moja konkluzja jest taka, że nie mamy w PL autorytetów, którzy potrafią przewidzieć na bazie doświadczeń rynkowych,… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Panie Mariuszu, ja przez kilka dobrych lat komentowałem giełdę w „Gazecie Wyborczej” i od tamtego czasu mam dużo pokory do prognoz finansowych wszelkiego rodzaju. Liczba czynników, które mogą wykrzaczyć najlepszą nawet prognozę, jest monstrualna

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Szczególnie że prezes NBP rządzi partia a nie interes narodu czy inne racjonalne przesłanki.

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Liczba czynników, które mogą wykrzaczyć najlepszą nawet prognozę, jest monstrualna(…)
Dlaczego monstrualna? One wszystkie zbiegają się do jednego… czynnika ludzkiego.

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Zgadzam się z Panem. W tym kraju chyba nikt nie ma nic sensownego do powiedzenia na temat finansów i walki z inflacją. Ja chętnie bym się dowiedział, poza wstawkami o tym, jak beznadziejny jest Glapiński i RPP, co mianowicie RPP powinna zrobić inaczej, jakie instrumenty czy narzędzia do walki z inflacją posiada, poza podwyżkami stóp % i jakie w związku z tym powinna wykorzystać?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

O tym akurat pisaliśmy… RPP powinna: a) inaczej zarządzać oczekiwaniami inflacyjnymi Polaków (sprawić na poziomie werbalnym, żebyśmy mniej chętnie wydawali pieniądze na konsumpcję i zaciągali nowe długi – np. ostrzegać przed wkrótce drogim kredytem) b) prawdopodobnie była błędem obniżka stóp procentowych w czasie Covid-19, wystarczyłby dodruk pieniądza (wtedy rozjechały się nożyce między stopami i inflacją, co „wyłączyło” skuteczność późniejszych podwyżek stóp) c) być może można było ograniczyć dodruk pieniądza (Polska wydała w czasie Covid-19 relatywnie dużo pieniędzy na ochronę miejsc pracy, o czym mówią raporty Banku Światowego i MFW) d) można było szybciej podnieść stawkę rezerwy obowiązkowej (co by pozwoliło… Czytaj więcej »

Slavko21
1 miesiąc temu

Co według was jest korzystniejsze ? Co się bardziej opłaca ? 1. Wziąć od sierpnia wakacje kredytowe na 8 miesięcy w latach 2022 -2023 ? 2. Od sierpnia skorzystać z pomocy fundusz wsparcia kredytobiorców na 36 miesięcy o ile na takie okres otrzyma się wsparcie ? Od sierpnia rata 2500zł Więc dzięki wakacją kredytowym 20 tysięcy można przesunąć na koniec spłaty kredytu czyli za 20 lat…. Fundusz zapewnia że Osoby spłacające kredyty, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej, mogą liczyć nawet na 2 tys. zł wsparcia miesięcznie, przez okres 3 lat. Natomiast fundusz Zgodnie z obowiązującą regulacją prawną, najdłuższy… Czytaj więcej »

Slavko21
1 miesiąc temu

Co według was jest korzystniejsze ? Co się bardziej opłaca ? 1. Wziąć od sierpnia wakacje kredytowe na 8 miesięcy w latach 2022 -2023 ? 2. Od sierpnia skorzystać z pomocy fundusz wsparcia kredytobiorców na 36 miesięcy o ile na takie okres otrzyma się wsparcie ? Od sierpnia rata 2500zł Więc dzięki wakacją kredytowym 20 tysięcy można przesunąć na koniec spłaty kredytu czyli za 20 lat….  Fundusz zapewnia że Osoby spłacające kredyty, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej, mogą liczyć nawet na 2 tys. zł wsparcia miesięcznie, przez okres 3 lat. Natomiast fundusz Zgodnie z obowiązującą regulacją prawną, najdłuższy… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Slavko21

Policzymy i napiszemy 🙂

Jacek
1 miesiąc temu

Im szybciej ludzie zobaczą do czego doprowadziło przekupywanie ich pieniędzmi podatników, tym szybciej IV Kaczpospolita Ludowa runie z hukiem.

Matt
1 miesiąc temu

Ja to już straciłem zaufanie do złotówki, pieniądze trzymam tylko tyle aby wystarczyło na trzymiesięczne wydatki. Reszta zarobków spokojnie sobie migruje do gospodarki USA.

Tomasz
1 miesiąc temu

Moim zdaniem wniosek z całej tej sytuacji jest taki: z grawitacją nie wygrasz. Jeśli wybierzemy ludzi, którzy za swoje modus operandi przyjmą zrobienie sobie dobrze w krótkim terminie, to będziemy mieli kłopoty w długim. Jak z grawitacją – coś poleciało w górę to wcześniej czy później poleci z dół. Analogicznie w gospodarce mamy pewność konsekwencji głupich działań (i bynajmniej nie ma mtu na myśli naszej rodzimej zrezoganizowanej grupy przestęczej tylko większość światowych rządów i banków centralnych). Na opamiętanie się suwerena nie liczę więc zastanawiam się tylko ile czasu minie do następnego szoku, że „o rany skąd ta inflacja no ciekawe”.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Prawda. Źródłem problemów jest krótkowzroczność

bartosho.eu nie działa :-(
1 miesiąc temu

„I już nie ma znaczenia ile wyniosą kolejne podwyżki stóp, bo Polacy i tak nie mają zdolności kredytowej” … Czyli z automatu ci co brali kredyty przy stopach 0,1% maja teraz rozwiązywane umowy z powodu utraty zdolności kredytowej?.. Nie rozumiem. To analogiczna sytuacja jak z walutowymi: rozdawano kredyty CHF na prawo i lewo przy kursie 2 zł, natomiast ukrócono to rozdawnictwo przy 3 zł … Jednak masa ludzi została z tymi kredytami i nadal musi je spłacać przy 3, 4 , 5 zł … No nie kumam tego myslenia …

Admin
1 miesiąc temu

Błąd systemowy 🙂

Jff
1 miesiąc temu

Ale radzę zapiąć pasy i zabrać się za przystosowanie domowego budżetu do biedniejszych czasów.

Jak? Kupując waluty (które) ? Biorąc obligacje ? Mówimy tu o przeciętniaku który ma w skarpecie ze 20k ponad poduszkę 6m.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jff

Trochę na koncie oszczędnościowym benchmarkowanym do WIBOR-u, trochę na obligacjach rządowych benchmarkowanych do inflacji, trochę w złocie, jakimś ETF-ie, funduszu inwestycyjnym albo czymś, co daje ekspozycję na dolara, może trochę depozytu we franku szwajcarskim… Tylko nie wiem czy z tymi walutowymi rzeczami bym nie poczekał na jakąś korektę kursu, bo teraz to będzie trochę kupowanie na górce…

trigo
1 miesiąc temu

napisaliście sążnisty artykuł . Teraz sobie wyobraźcie że jesteście psychiatrą i analizujecie skutki działalności klinicznego idioty ktory napisał wg niego wiekopomne dzieło literatury. Chocbyscie stawali na głowie to jaźni takiego człowieka nie rozszyfrujecie. Tak jest i tu. Zastanawiacie się czy Glapiński ma jakąś wiedzę tajemną. a jaką on może mieć skoro to jest właśnie taki twórca dzieła w którym nie wiadomo o co chodzi od samego początku? Wszystko co robił podyktowane było jednemu – utrzymać PIS u waldzy za wszelką cenę. Ta cena jest coraz wyższa – zaczyna sie demolowanie nei tylko portfeli ciułaczy ale i kredytobiorców i kazdego obywatela.… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  trigo

Oby nie…

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja od początku obecnych rządów obserwuję kursy walut i gospodarki Węgier i Turcji spodziewając się, że i u nas może być podobnie. Z krajami trafiłem, ale sensownych wniosków mi się nie udało wyciągnąć. Choćby to, że w obu krajach giełdy radziły sobie jakoś tak lepiej niż u nas (patrząc na kursy w walucie lokalnej). U nas nawet w walucie lokalnej to wygląda słabo a WIG20 liczony w USD to już bardzo słabo. A liczyłem, że chociaż będzie z giełdą jak na Węgrzech, czyli całkiem nieźle. Chyba Orban lubi giełdę bardziej niż nasz prezes 🙂 Może Panie Macieju zrobić jakiś rozpoznanie… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Daj Pan spokój :-), w Turcji bieda aż piszczy. Z inflacją 70% nie da się żyć na w miarę wysokim poziomie. Kupują złoto (jak ktoś może)…

trigo
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To jakim cudem Erdogan utrzymuje władzę tyle lat? A no właśnie. Jest suwerenny. Nie ma UE nad sobą i innych trybunałów. Dlatego prezesowi prezesów tak się model turecki spodobał. Jednemu z byłych członków RPP też i publicznie dał wyraz podziwu tureckiej polityce monetarnej. Erdogan mimo biedy dalej ma wysokie poparcie dzięki mediom głównie, polityce socjalnej i mocarstwowej retoryce. Mieszkaniec Anatolii na co dzień słyszy w kanałach publicznych że Turcja to mocarstwo, rząd dopłaca do lokat, rząd dba o ceny marchewki na straganach (i tak drożeje) a poza tym taki mieszkaniec tureckiej prowincji nie ma za wiele majątku więc inflacja mu… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  trigo

Erdogan jest dyktatorem, wszystkich, którzy mogli mu odebrać władzę albo zabił albo wsadził odo więzienia. Więc cały wywód jest oparty na błędnych założeniach. Proszę poczytać o tym jak się teraz żyje w Turcji (albo pojechać tam na wakacje), po prostu tak kochają tego debila, że hej 😉

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Erdogan jest dyktatorem, wszystkich, którzy mogli mu odebrać władzę albo zabił albo wsadził odo więzienia.(…)
Albo uciekli… Gullena ściga niczym Stalin Trockiego.

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  trigo

(…)Oczywiscie to nie jest takie proste i inflacja prędzej czy później dotknie każdego, ale PIS przez takie programy urobi w części obywteli przekonanie że co jak co, ale ten rudy to by jeszcze komornika nasłał więc lepiej niech już PIS u władzy zostanie.(…)
Hmm… czasy Chaveza się skończyły teraz wchodzimy w Maduro.

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Natomiast lira mocno się oslabila do dolara, więc dla turysty ten wzrost cen nje jest aż tak odczuwalny.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Tak, Turcja w tym roku jest wymarzonym miejscem na wakacje

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Hmm… ale jest są czynniki, które zaostrzają atmosferę w tym pięknym kraju:

To są na prawdę sprawy, które każą uważać, nie robić sygnałów sugerująćych, że jest się szpiegiem…

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To dziwne… swego czasu to Turcja robiła za największego wybawcę wysiłku obronnego Ukrainy. I nie zmieni tego fakt, że stali się wspólnikami w rosyjskim rabunku zboża czy stali.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  jsc

Ale dali dwa Bayraktary 🙂

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie…

MG88
1 miesiąc temu

Stopy będą podwyższać do momentu gdy Bruksela stanie się wypłacalna. Prostytucja w NRD-owskich ośrodkach dla Niemców wyrazem, których to Von der Leyen poprzez sam fakt nie posiadania, nie potrafi zarządzać finansami, a obecnie brukselskim fajansem budżetowym EU. Nie chodzi tylko o KPO ale o cały budżet między krajami UE. Brytyjczycy – finansiści z krwi i kości, rdzennie najlepiej rządzący finansam odchodząc pozostawili EU w NRD-owskim ośrodku. Ruiny, (Europy) przez tyle lat nie dało się odbudować, więc BREXIT. Niemiec Europejczykowi nie zapłaci – to taka reguła, Polakowi również. Za fajans niech się biorą fajansiary, a nie ośrodkowe prostytutki. Prawdą będzie, że… Czytaj więcej »

Laszlo Kret
1 miesiąc temu

Taki żarcik mi przyszedł do głowy:

Konferencja prasowa prezesa NBP.
– Dziennikarz: panie prezesie, walka RPP z inflacją jest nieskuteczna! Wszystko drożeje!
– Adam Glapinski: Nieprawda, złotówka potaniała.

Hue hue

Jacek
1 miesiąc temu

A jeśli RPP realizuje tak naprawdę plan rządu polegający na doprowadzeniu do wzrostu dzietności poprzez spowodowanie ogólnokrajowej biedy?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

Myślę, że oni aż tacy przenikliwi nie są

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Jacek

To dobre spostrzeżenia bo ja mam podobne: w Polsce najwięcej dzieci rodziło się w stanie wojennym czyli kryzysie ekonomicznym i politycznym.

Raider
1 miesiąc temu

Jaszczomp dostał zadyszki. Realny zwrot z lokat/obligacji -9%. Brawo glapciu. Wiesz jak pogrążyć PLN i odstraszyć inwestorów.

Raider
1 miesiąc temu
Reply to  Raider

No i się zaczęło.

Adam S.
1 miesiąc temu

Trzeba było się przygotowywać zamiast wierzyć w 0 stopy do końca świata. 1 Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. 2 Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. 3 Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. 4 Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. 5 Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. 6 Lecz o północy rozległo się wołanie: „Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” 7 Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. 8 A nierozsądne rzekły do… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam S.

Spodziewałem się bardziej ekscytującego zakończenia

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Adam S.

Lepszy jest fragment o 7 latach urodzaju i 7 latach klęsk i suszy. Mądry zarządca Egiptu gromadził zapasy w latach urodzaju i wykorzystał je w latach kryzysu. W Polsce PiS to tylko farbowani katolicy na pokaz szczególnie na urodzinach radia Maryja. Gdy był względny spokój to PiS zamiast trzymać w ryzach budżet państwa to jechał na deficycie bo potrzebne mu były setki mld PLN na 500+ i 14e emerytury. A gdy przyszła pandemia i wojna to nie mieli żadnych rezerw i podwoili deficyt ukrywając go w PFR którego obligacje skupował NBP PLNami z drukarki. Stąd ta inflacja 20% w tym… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Nie sposób się nie zgodzić

Piotr
1 miesiąc temu

Nie rozumiem dlaczego autor wspomina o inflacji wywołanej przez Putina. Czy to jest jedyna przyczyna inflacji? Dlaczego nie wspomniano o globalnym dodruku pieniądza podczas pandemii?

Last edited 1 miesiąc temu by Piotr
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Zgoda, duża część inflacji jest wynikiem dodruku pieniądza przez NBP (inna sprawa, że ochroniło to miejsca pracy, choć dziś już wiemy, że był to dodruk za duży)

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!