Prawie 100 mld euro wydadzą Niemcy na ochronę obywateli i firm przed kryzysem. Część niemieckich pomysłów chce skopiować Unia Europejska. Skorzystamy i my?

Prawie 100 mld euro wydadzą Niemcy na ochronę obywateli i firm przed kryzysem. Część niemieckich pomysłów chce skopiować Unia Europejska. Skorzystamy i my?

Niemcy wydadzą kolejne 65 mld euro na walkę z rosnącymi cenami energii i wzrostem kosztów utrzymania społeczeństwa. Razem to już 95 mld euro. Jedna czwarta wydatków na ten cel wszystkich krajów UE. I rekordowa kwota w skali całego kontynentu. Ale Niemcy nie będą się bardziej zadłużać, znaleźli sposób na sfinansowanie swojego pakietu. Jak oni to robią? Niewykluczone, że część niemieckich patentów na walkę z kryzysem skopiuje Unia Europejska. Właśnie ogłosiła propozycje oszczędzania energii i obniżenia jej cen. Czy w piątek poprze je unijny energy meeting? I czy my też możemy na tym skorzystać?

Bezpośrednim powodem powstania kryzysowego planu są rosnące ceny paliw i coraz mniejsza dostępność gazu z Rosji. W ostatni weekend Rosja zawiesiła na czas nieokreślony przesyłanie gazu do Niemiec gazociągiem Nord Stream 1. Niemcy muszą liczyć na inne źródła dostaw, ale zapewne będą one znacznie droższe.

Zobacz również:

Problemem stają się rosnące koszty utrzymania gospodarstw domowych, ale i gigantyczne koszty funkcjonowania firm produkcyjnych. Zagrożona jest też stabilność dostawców energii. Niemcy – jako największa europejska gospodarka – obawiają się efektu domina, podobnego jak po upadku amerykańskiego banku 'Lehman Brothers’. A więc: upadają firmy najbardziej uzależnione od dostaw energii, w ich ślad idą kooperanci, rośnie bezrobocie, spada popyt w całej gospodarce i wszystko się składa jak domek z kart.

Niemcy już widzą to nie tylko w czarnych snach, ale w całkiem realnych kryzysowych scenariuszach. Opracowali własny plan ratunkowy, który został ogłoszony tuż przed weekendem. Niemiecki pakiet pomocowy dla gospodarki jest już trzecim projektem wsparcia energetycznego w tym roku. W sumie nasi zachodni sąsiedzi wydadzą 95 mld euro na złagodzenie kryzysu, który zagraża stabilności społecznej i gospodarczej – najwięcej w Europie. To jednocześnie mocne „zaproszenie” do podjęcia podobnych działań na poziomie Unii Europejskiej.

Proponowany przez niemiecki rząd program wsparcia zawiera zarówno bezpośrednie finansowanie gotówkowe ludzi, jak i system obniżek cen energii i szereg ulg podatkowych dla firm. Postanowiłem się mu przyjrzeć, bo być może będzie wzorem dla całej UE, w tym dla naszego kraju. Działania w skali całej Wspólnoty uporządkowałyby zapewne nieco chaotyczne działania rządów w unijnych krajach, w tym… rządu polskiego.

Transformacja energetyczna Niemiec: nagła wolta

Niemcy przez dziesięciolecia napędzały europejską gospodarkę, będąc gigantyczną machiną eksportową. Teraz mogą się stać jej kamieniem u nogi. O ile jeszcze niedawno termin transformacja energetyczna najczęściej oznaczał przechodzenie na odnawialne źródła energii i w tym zakresie Niemcy chciały być liderem europejskim, o tyle ostatnio w dużym stopniu jest to stopniowe odchodzenie od gazu rosyjskiego.

Szybkie porównanie bieżących źródeł dostaw gazu do Niemiec pokazuje, jak daleko w tym zakresie jesteśmy od sytuacji z początku tego roku. Tuż przed agresją Rosji na Ukrainę udział gazu rosyjskiego w imporcie gazu do Niemiec wynosił aż 55%, obecnie jest to zaledwie 35%, a niedługo ma się on zmniejszyć do 10%. W niedługiej perspektywie Niemcy chcą w ogóle zamknąć ten kierunek dostaw.

Obecnie do Niemiec płynie gaz głównie z Norwegii i Holandii. Dodatkowo dwie ostatnie niemieckie elektrownie atomowe mają pozostać jeszcze w odwodzie na wypadek większych trudności z energią i nie ma mowy o ich szybkim zamknięciu. Niemcy zwiększają też udział węgla brunatnego w swoim miksie energetycznym. Na pewno efektem obecnej sytuacji będzie zintensyfikowanie za Odrą prac nad rozbudową OZE.

Według danych niemieckiej agencji Clean Energy Wire CLEW, niemiecki mix energetyczny w 2022 r. to w bardzo dużym stopniu OZE – 46,4%, na drugim miejscu (to specyfika energetyki niemieckiej) – węgiel brunatny, który stanowi aż 19,2% produkcji energetycznej. Na podium jako trzecie źródło jest gaz, z udziałem 14,6%. Inne źródła to m.in. węgiel kamienny – 10,2% i energia atomowa – 5,6%.

Dla porównania, w całej Europie 40,0% udziału w produkcji energii mają źródła odnawialne, ok. 20,8% – gaz, 24,1% – energia atomowa, a 14,9% – węgiel.

W ostatnich latach nasi sąsiedzi zza Odry ambitnie walczyli o pozycję najbardziej zielonego i najczystszego energetycznie kraju w Unii Europejskiej, a może i na świecie. Gaz miał do tego służyć jako źródło przejściowe. Miał pochodzić w większości z Rosji, miało to być źródło tanie i łatwo dostępne poprzez nowoczesne i pojemne gazociągi Nord Stream 1 i 2.

Poniższy wykres agencji Clean Energy Wire CLEW dobrze pokazuje, jakie były trendy rozwoju energetyki niemieckiej do 2020 r., a w jaki sposób zmieniły się od czasu pandemii. Trendy wzrostowe dotyczyły głównie źródeł odnawialnych i gazu, inne źródła były w odwrocie. Od 2020 r. dynamika obu dotychczasowych liderów słabnie, rośnie za to – węgla brunatnego, węgla kamiennego i energii atomowej. Wojenny rok 2022 umocnił pandemiczną zmianę tych kierunków:

Budżetowa układanka: windfall tax lepszy niż zadłużanie się

Niemieckie gospodarstwa domowe będą musiały tej zimy zapłacić około 3500 euro za gaz do ogrzania swoich domów i będzie to prawie trzy razy więcej niż w zeszłym roku. Według strony konsumenckiej Check24 konsumenci energii w sierpniu odnotowali wzrost rachunków średnio o 185% w porównaniu z rokiem poprzednim. A to jeszcze nie zima.

Inflacja konsumencka (CPI) w Niemczech to 7,9% w sierpniu i jak na warunki niemieckie to bardzo dużo, choć przecież my takie wskaźniki wzięlibyśmy z pocałowaniem ręki. Inflację może i Niemcy mają niską, ale gdyby spojrzeć na koszty życia rodzin niemieckich, to np. ceny żywności rosną tam niemal tak mocno jak w Polsce, o prawie 15% rocznie.

Niemcy były od wielu lat krajem, w którym wzrost gospodarczy nie był bardzo wysoki. Jednak inflacja trzymana była w ryzach, a poziom życia gospodarstw domowych to była niemiecka duma i cel starań kolejnych rządów. Obywatele niemieccy musieli mieć poczucie stabilizacji, dostatku, potencjału oszczędzania z bieżących dochodów i lokowania oszczędności w bezpieczne aktywa.

Po raz pierwszy ten model zachwiał się w czasie kryzysu finansowego w 2009 r., ale tak naprawdę dopiero okres ostatnich dwóch lat przyniósł załamanie. Ukoronowaniem są oczywiście obecne kłopoty z dostępnością gazu, wzrost cen i drastyczne obniżenie poziomu życia obywateli. Jedna z niemieckich organizacji charytatywnych ogłosiła np., że 3 mln niemieckich dzieci żyje obecnie w biedzie, nie dojada, a wzrost opłat za gaz może doprowadzić do tego, że dzieci będą wychodziły do szkoły bez śniadania.

Niemiecki rząd nie może tolerować tego typu sygnałów. To zbyt kosztowne – gospodarczo i politycznie. Stąd m.in. duży pakiet wsparcia, szczególnie dla grup najbardziej dotkniętych wzrostem cen. Czy kwota 65 mld euro to dużo czy mało w skali Niemiec? Przyjęty niedawno projekt budżetu na 2023 r. zakłada dochody i wydatki na poziomie 445,2 mld euro. I są to wartości niższe o 10% od tegorocznych. To oznacza, że program wsparcia został zaplanowany jako równowartość ok. 15% wszystkich państwowych wydatków. Równowartość, ale nie odbędzie się to kosztem dotychczasowych wydatków czy zaciągania nowych długów.

Dla polskiego czytelnika ciekawe jest oczywiście to, że w czasach niepewności związanej z pandemią, wojną w Ukrainie, cenami energii, rosnącymi kosztami życia i funkcjonowania biznesu niemiecki rząd zdecydował się utrzymać politykę zrównoważonych finansów, którą starał się prowadzić przed pandemią. Niemcy w ogóle nie planują deficytu! A jakie jest uzasadnienie?

„Budżet jest obarczony niepewnością związaną z dalszym przebiegiem pandemii i wojny w Ukrainie. Podstawowym celem rządu federalnego jest zdecydowane reagowanie na te i przyszłe wyzwania, a jednocześnie łagodzenie skutków społecznych i gospodarczych. Będzie to wymagało zdrowych finansów i budżetu, który pozwoli rządowi federalnemu na podjęcie zdecydowanych działań.”

Niestety, nasz rząd po pandemii rozkręcił na nowo wysokie deficyty budżetowe, np. planuje na 2023 r. deficyt w rekordowej kwocie 65 mld zł, mimo wyższego niż w Niemczech wzrostu PKB. Rośnie więc dynamicznie dług. Tymczasem rząd niemiecki nie chce dosypywać pieniędzy poprzez zaciąganie nowego długu. Skąd więc kasa na wspieranie rodzin?

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz stawia sprawę jasno: zabierze firmom energetycznym ich nadzwyczajne tegoroczne zyski, ściągnie z nich większe podatki, a zarobioną w ten sposób kasę odda ludziom i firmom „energochłonnym”, które z powodu zbyt drogiej energii mogłyby zbankrutować.

Niemcy wspierają i konsumentów, i firmy

Na kwotę 65 mld euro mają składać się środki rządu federalnego, ale też landów i samorządów gminnych. Będzie to więc wspólny wysiłek. Federalny składnik planu to ok. 40 mld euro. Niemcy zaproponowały rozszerzenie na całą Unię Europejską pomysłu na opodatkowanie firm energetycznych. Chcą też przeforsować limity cenowe energii wytwarzanej z odnawialnych źródeł energii, węgla i atomu.

W poprzednich pakietach niemiecki rząd zdecydował się m.in. obniżyć akcyzę na paliwo, wprowadził też tani bilet miesięczny na przejazdy komunikacją miejską i regionalną (słynny wakacyjny bilet za 9 euro, który znalazł naśladowców również poza Niemcami) oraz dodatek do rachunków za energię w wysokości 300 euro dla osób pracujących (oraz 100-200 euro dla bezrobotnych).

Nowy pakiet przewiduje m.in. 1,5 mld euro na zniżki w transporcie publicznym oraz 1,7 mld euro na obniżkę podatków dla 9000 przedsiębiorstw z branż energochłonnych. Przedłużone ma być funkcjonowanie dotowanego biletu na przejazdy komunikacją ogólnokrajową, po wygaśnięciu bardzo popularnego letniego biletu za 9 euro. Nowa wersja biletu prawdopodobnie będzie kosztować od 49 euro do 69 euro. Dotowane mają być też zresztą wszystkie bilety komunikacji miejskiej.

Inne składniki projektu to m.in. ustalenie limitu zysków firm energetycznych, taryfy na ceny energii elektrycznej przeznaczonej dla gospodarstw domowych, dotacje obniżające ceny w sieci elektroenergetycznej, opóźnienie do 2024 r. wcześniej planowanego wzrostu „kar” za emisję dwutlenku węgla.

Pakiet zawiera również przekazywanie pomocy pieniężnej. Np. planowana jest jednorazowa wypłata ryczałtu 300 euro dla emerytów i rencistów, a 200 euro dla studentów. W planach jest też wzrost dopłat do czynszów, wzrost zasiłków socjalnych o 500 euro, zwiększenie zasiłku na dzieci o 18 euro na jedno dziecko, korzystne zmiany w obliczaniu podatku dochodowego dla osób najmniej zarabiających. To także rozszerzenie programów wsparcia firm z problemami gotówkowymi.

Jak kraje UE walczą ze wzrostem domowych rachunków?

Niemiecki pakiet wsparcia nie jest jedynym tego typu projektem. Zdecydowanie starają się działać również inne państwa. Z ostatnich szacunków think-tanku Bruegel wynika, że ogólna kwota wsparcia dla gospodarstw domowych i firm w skali europejskiej, wraz z Wielką Brytanią, może sięgać już ponad 400 mld euro.

Jednak problemem zapewne i tak pozostaną wysokie ceny prądu i gazu. Według firmy doradczej VaasaETT z Finlandii średnia cena energii, oferowana klientom w największych krajach europejskich w sierpniu, była o 67% wyższa niż rok temu. W przypadku gazu – o 114% wyższa. Firma publikuje raporty, w których stwierdza, że dopóki nie spadną hurtowe ceny energii, jedynym rozwiązaniem dla rządów jest rozdawać dodatkowe pieniądze, a dla ludzi – oszczędzać energię.

Najwyższe koszty energii elektrycznej w Europie dotykają Wielką Brytanię, która spodziewa się tej zimy wzrostu rachunków dla odbiorców indywidualnych średnio o 178%. W podobnej skali wzrost rachunków może się też pojawić w Holandii, gdzie obowiązują najwyższe taryfy za gaz.

W Wielkiej Brytanii ceny energii elektrycznej dla niektórych konsumentów mogą być nawet trzy razy wyższe niż poprzedniej zimy. To wynik tego, że firmy produkcyjne i dostawcy działają w środowisku całkowicie sprywatyzowanym, wysoce konkurencyjnym, co dotąd było wielkim plusem – dodatnim. Niestety obecnie okazało się, że prywatyzacja ma też swoje plusy ujemne.

Po ustaleniu przez brytyjskiego regulatora limitów stawek za jednostkę mocy dla końcowego konsumenta, upadło ok. 30 firm dostarczających energię, bo ceny hurtowe wzrosły znacznie ponad ten limit. Wiele firm nie miało odpowiedniego zabezpieczenia na taką sytuację. Rząd brytyjski płaci 400 funtów na rachunki gospodarstw domowych i obiecuje większe wsparcie dla najbiedniejszych. Obecnie będzie to zapewne jedno z pierwszych i trudniejszych zadań nowej premier Liz Truss.

Sytuacja Holandii przypomina tę zza kanału La Manche. Średni rachunek za energię może wzrosnąć nawet trzykrotnie – podobnie jak w Wielkiej Brytanii. Specyfiką Holandii jest to, że ludzie korzystają w 90% z umów zmiennych, uzależnionych od bieżących zmian cen energii, a dostawcami są firmy prywatne. Rząd planuje wsparcie dla konsumentów w wysokości ok. 16 mld euro, chce też podwyższyć płacę minimalną o 10%, obniżyć podatki od energii oraz przekazać pomoc dla najmniej zarabiających. Podobnie jak w Niemczech środki miałyby pochodzić z większego opodatkowania firm wydobywczych i energetycznych.

We Francji rząd stara się ograniczyć podwyżki energii i wprowadza szereg ulg i świadczeń pieniężnych, a także dopłaty do paliwa na stacjach benzynowych, o czym pisałem niedawno.

We Włoszech ceny energii dla typowego gospodarstwa domowego wzrosły o 91%, a rachunki za gaz o 71% (w skali roku). Podobnie jak w Wielkiej Brytanii wielu dostawców energii zbankrutowało w ostatnich miesiącach. Koszty energii są głównym problemem w nadchodzących wyborach 25 września.

Szwecja niedawno uzyskała status największego europejskiego eksportera energii (dotychczas liderem była Francja, ale musiała wyłączyć tego lata ok. 30 elektrowni atomowych), ale ma problemy ze zwiększonym zużyciem energii. Bogactwem energetycznym Szwecji jest energia wodna i wiatrowa, ale koszty dla odbiorców i tak rosną. Rząd szwedzki zapowiedział 6 mld euro pomocy dla obywateli, którzy najbardziej ucierpieli z powodu wyższych rachunków. Rząd zachęca też do oszczędzania energii.

Austria ograniczyła wzrost rachunków za energię do kwoty 1000 euro w czerwcu i dodała „premię klimatyczną” w wysokości 500 euro w czasie wakacji. Gospodarstwa domowe i firmy otrzymają w tym i następnym roku 6 mld euro w postaci zasiłków, a do 2026 r. dodatkowo 22 mld euro pomocy w postaci niższych podatków. Rząd ograniczy ceny energii dla gospodarstw domowych do 80%, a „pułap” będzie obowiązywał do wysokości ubiegłorocznego średniego zużycia.

W Danii gospodarstwa domowe wykorzystujące gaz ziemny do ogrzewania mogą zapłacić o 70% więcej za energię niż poprzedniej zimy. Dania zdecydowała się na bezpośrednie dopłaty gotówkowe o równowartości 800 euro dla osób o najniższych dochodach.

W Hiszpanii i Portugalii rządy interweniowały na poziomie cen hurtowych, co umożliwiło obniżkę cen energii poprzez ograniczenie kosztów gazu uwzględnionych w obliczeniach. W rezultacie ceny energii na Półwyspie Iberyjskim pozostały stosunkowo stabilne w porównaniu z ubiegłym rokiem i wzrosły zaledwie o ok. 1-2%.

Hiszpania, podobnie jak Polska, obniża VAT. Obniżka dotyczy VAT na elektryczność do 5% z 10%, a od października będzie to również obniżka VAT na gaz do 5% z 21%. 

Grecja wydaje równowartość 3,7% swojego PKB na ochronę gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, co według think tanku Bruegel jest najwyższą wartością w ramach Wspólnoty. We wrześniu Grecja pokryje 94% podwyżki cen energii dla większości gospodarstw domowych, a najbiedniejsi otrzymają prawie 100% wsparcia. Po prostu państwowy budżet pokryje w całości podwyżki cen energii na ich rachunkach. Dotacje w skali kraju we wrześniu mają osiągnąć 1,9 mld euro. W sierpniu było to ok. 1,1 mld euro.

Energy meeting na Putina?

Teraz czas na wspólny plan. Komisja Europejska zapowiadała wspólne działania już pod koniec ubiegłego roku, kiedy zaczął narastać kryzys energetyczny. Niestety dotąd nie udało się wprowadzić jednolitych zasad, które mogłyby chronić cały rynek przed nadmiernymi wzrostami cen.

Niemieckie rozwiązanie, polegające na opodatkowaniu „nadmiernych” zysków firm energetycznych, jest w grze. Z przeglądu działań poszczególnych krajów europejskich widać, że najczęściej interwencje polegają z jednej strony na bezpośrednim – podatkowym czy gotówkowym – wspieraniu konsumentów i firm produkcyjnych o dużym wkładzie kosztów energii, a z drugiej strony – na obniżaniu cen hurtowych.

Interwencja na rynku hurtowym mogłaby polegać m.in. na obniżkach stawek VAT w cenie końcowej. W Niemczech składnikami ceny energii elektrycznej i gazu są: cena hurtowa gazu, koszty dystrybucji, czyli marża firm dystrybucyjnych, podatki i VAT. Za Odrą czasowo zmniejszony został VAT na gaz ziemny do 7% z 19%. Jest to korzystne również dla ceny energii elektrycznej.

W Polsce w ramach tarcz antyinflacyjnych VAT na energię elektryczną i cieplną został obniżony do 5%, a na gaz do 0% z wcześniejszych stawek 23%, więc znacznie zmniejszony został komponent VAT w cenie końcowej, a udział kosztów dystrybucji jest niższy niż w Niemczech.

Politycy europejscy prześcigają się w propozycjach. Np. polski premier Mateusz Morawiecki proponuje zamrożenie systemu uprawnień do emisji CO2, czyli kosztów emisji dwutlenku węgla. Polski rząd uważa, że to właśnie unijny system uprawnień winduje ceny energii. W kwietniu 2020 r. ceny uprawnień do emisji były na poziomie ok. 20 euro za tonę, w lutym tego roku było to nawet 100 euro za tonę, niedawno sięgały ok. 80 euro, w tym tygodniu 70 euro. Polska chce wykluczenia instytucji finansowych z systemu handlu emisjami oraz ustalenie pułapów dla cen uprawnień, żeby zapobiegać spekulacjom. Poniższy wykres pokazuje, jak zmieniały się ceny ETS w ciągu ostatnich 5 lat:

Jednak szanse na zamrożenie ETS są niewielkie, bo jest to jeden z flagowych mechanizmów transformacji energetycznej w UE i redukcji CO2. Komisja Europejska na pewno bardzo niechętnie będzie patrzyła na zmiany w tym zakresie, tym bardziej że w obecnej sytuacji Europie zależy też na przeznaczaniu większych środków na inwestycje w energię odnawialną, a wpływy z ETS temu właśnie mają służyć (pytanie, czy w Polsce przez ostatnie lata rzeczywiście temu celowi służyły…).

Z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron zaproponował jakiś czas temu oderwanie cen energii elektrycznej w Europie od cen gazu. Każdy wzrost cen gazu powoduje bowiem, że rośnie cena energii wytwarzanej również z innych źródeł, co powoduje dużą niestabilność na tym rynku. Poniżej wykres pokazujący, jak zmieniały się ceny kontraktów terminowych na gaz ziemny w okresie ostatnich 5 lat:

Komisja Europejska rozważała wcześniej wspólne zakupy gazu i wspólne jego magazynowanie. Jednak kwestia magazynów może być tematem wrażliwym, zwłaszcza w krajach, które już zgromadziły spore zasoby gazu (np. Polska chwali się, że zapełniła magazyny w 100%, jednak są sygnały, że po odcięciu Nord Stream 1, gaz jest pobierany już teraz z rezerw, które zwykle są używane dopiero w szczycie sezonu grzewczego. Kraje najbardziej „zapobiegliwe” nie chcą „uwspólniać” swoich zapasów z tymi, które nie wypełniły magazynów w tak dużym stopniu.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiadała też wcześniej ustanowienie maksymalnej ceny energii jako jednolitej ceny regulowanej (czyli rozszerzenie na całą gospodarkę podobnej zasady, jaka obowiązuje w przypadku taryf na ceny energii dla gospodarstw domowych).

W tej drugiej propozycji jest miejsce na to, żeby pojawił się „niemiecki łącznik” – cała Unia Europejska może opodatkować sektor produkcji energii osiągający obecnie „nadmiarowe” zyski. A pieniądze zebrane z takich extrapodatków mogłyby trafić na wsparcie innych – energochłonnych – sektorów gospodarki, jak to zaplanowały Niemcy. Ogólna zasada, że po unijnym boisku biegają różni piłkarze, a na końcu zawsze wygrywają Niemcy (czasem Francuzi), może i w tym przypadku zadziałać.

Komisja Europejska proponuje: opłaty na producentów energii, limity cenowe, oszczędności

Na dwa dni przed spotkaniem unijnych ministrów ds. energii szefowa Komisji Europejskiej ogłosiła na konferencji prasowej zarysy planu, który ma być przedstawiony 27 krajom członkowskim. Pochwaliła osiągnięcia krajów Unii Europejskiej. Na pierwszym miejscu wymieniła zapełnienie magazynów gazu ziemnego, na drugim – dywersyfikację dostaw (teraz gaz w Europie ma pochodzić głównie z USA, Norwegii, Azerbejdżanu, Algierii). „Dziś Norwegia dostarcza więcej gazu do UE niż Rosja” – powiedziała szefowa Komisji. Na trzecim miejscu prowadzonych działań są wielkie inwestycje w odnawialne źródła energii.

Ursula von der Leyen podała też składniki planu KE. Są w nim najważniejsze elementy projektów największych krajów europejskich, jak również duża część tego, co znalazło się w niemieckim pakiecie pomocowym dla tamtejszej gospodarki:

  • ograniczyć nadmierne dochody firm produkujących energię ze źródeł innych niż gaz, a środki uzyskane w ten sposób państwa powinny przeznaczyć na wspieranie konsumentów;
  • nałożyć limity cenowe na energię elektryczną wytwarzaną nie z gazu, który mógłby zostać ustalony na poziomie 200 euro za megawatogodzinę i miałby dotyczyć przychodów z produkcji energii elektrycznej z energii wiatrowej, słonecznej i geotermalnej, hydroenergii, biomasy, biogazu, energii jądrowej, węgla brunatnego i ropy naftowej;
  • nałożyć opłaty na producentów paliw kopalnych;
  • ustalić pułap cenowy na import rosyjskiego gazu;
  • ograniczyć ogólne zużycie energii elektrycznej od wszystkich konsumentów o 10-15%;
  • zredukować zużycie netto energii przez firmy produkcyjne o co najmniej 5% w godzinach szczytu;
  • opcjonalnie – włączyć gaz skroplony do zestawu źródeł obłożonych limitami cenowymi (co postulowała Polska).

Wiadomo już, że nie wszystkie kraje są na „tak” w stosunku do propozycji KE. Np. Czechy są przeciwne nałożeniu limitu cenowego na gaz z Rosji. Na tę propozycję zresztą błyskawicznie zareagował prezydent Rosji Władimir Putin, który szybko nazwał ją „głupią” (to zresztą może oznaczać, że jest wręcz przeciwnie). Unijny energy meeting już w piątek 9 września. Wtedy okaże się, jakie jest poparcie dla powyższych propozycji.

—————————————–

Zapraszam do nowego newslettera „Subiektywnie o świ(e)cie”

Ekipa Samcika uruchamia nowe przedsięwzięcie. „Subiektywnie o świ(e)cie” – to poranny newsletter, z którego w przyjaznej, acz skondensowanej formie dowiesz się wszystkiego, co musisz wiedzieć, żeby Twoje pieniądze rosły zdrowo. Najważniejsze wydarzenia, zapowiedzi, historie i polecenia najciekawszych tekstów o finansach i ekonomii w światowych mediach. Do poczytania przy porannej kawie.

Zapraszam w imieniu Ekipy, formularz zapisu na newsletter znajdziesz pod tym linkiem, zaś pierwszy newsletter – żebyś mógł ocenić czy fajny – jest pod tym linkiem.

Posłuchaj nowych odcinków podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

podcast samcik-bednarekNauczyciele żądają podwyżek o co najmniej 20%. Ile faktycznie dziś zarabiają, a ile powinni? Dlaczego dodatek motywacyjny nie spełnia swojej roli? Skąd szkoła bierze pieniądze na pensje, remonty, pomoce dydaktyczne i jak dyrektorzy łatają dziury w szkolnym budżecie? O problemach polskiego szkolnictwa w 119. odcinku podcastu rozmawiamy z Danutą Kozakiewicz, dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 103 w Warszawie. Do odsłuchania pod tym linkiem!

A 120. odcinek podcastu poświęcamy przedsiębiorcom. W pierwszej części Maciek Samcik próbuje wyjaśnić, dlaczego firmy dostają od PGNiG gigantyczne rachunki za gaz. To efekt pazerności gazowego monopolisty czy innych czynników? W drugiej części Maciek Bednarek rozmawia z Michałem Bogielem z firmy z branży materiałów budowlanych. Jak nadchodzący kryzys gospodarczy wygląda z perspektywy przedsiębiorcy? Czekają nas chude lata, bezrobocie, bankructwa firm? Zapraszamy do odsłuchania pod tym linkiem!

Żródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
16 dni temu

„Unijny energy meeting już w piątek 9 sierpnia” – czy aby na pewno? 🙂

Admin
16 dni temu
Reply to  Marek

Wakaaaacje, znowu są wakaaaaaacje!

Jacek
16 dni temu

Spekulantów ETS-owych należy ukrócić bezwzględnie! A najlepiej cały ETS wyrzucić do kosza nim kiedyś obudzimy się w rzeczywistości, w której ktoś zdecyduje, że należy eliminować pewne grupy ludzi w imię walki z dwutlenkiem węgla.

Jarosław
16 dni temu
Reply to  Jacek

Odejścia od ETS nie będzie nie ma takiej opcji musiały by sie zmienić rządy i parlamenty europejskie ogólnie Europa musiałaby zmienić kurs o 180 stopni blamaz polityczny i gospodarczy. Prędzej wprowadzą podatek na mięso.

Jarosław
16 dni temu

Chcą opadodkowac dodatkowo firmy energetyczne z ich zysków w tym roku, zmiany w roku podatkowym i może jeszcze w stecz bleee czysty komunizm. Już nie mówiąc że skupi się to na oze czyli w sumie to co ma zbudować niezalenosc energetyczną od rosji zamiast ich wspierać dołożą im hmmtego planu Putin by lepiej nie wymyślił.

Admin
16 dni temu
Reply to  Jarosław

Dopsz, czyli nie naśladujemy 🙂

Jarosław
16 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Problem jest ogromny koszt energii i paliw jest we wszystkim jedna wielka kulą śniegu inflacyjna

LSD
15 dni temu

Pomysł jest prawilny ściągnąć pieniądze zfirm energetycznych najlepiej tych nie niemieckich więc pada na elektrownię zasilane węglem o dziwo nalwiecej takiej energii produkuje polską a potem przeznaczyć na OZE ale ale polska jest nie prawilna więc dopuki premierem nie będzie Tusk nieprawlinej Polsce pieniędzmi nie damy mimo że to ona je do tego funduszu będzie wpłacać jeśli pisiory tego nie zawetuje to oznacza że są debilami

jsc
9 dni temu
Reply to  LSD

Po roz#####niu Odry nikt już nie uwierzy, że gramy w zielone… więc zapomnijcie o KPO.

Last edited 9 dni temu by jsc
Paweł
16 dni temu

Panie Macieju, dziękuję za wkład i pracę jaką musiał Pan włożyć na stworzenie tego merytorycznego i szczegółowego artykułu

Atencjusz
16 dni temu

Bardzo „mądre” propozycje. Z pewnością po nałożenia ekstra podatków na producentów energii z nie-gazu: Inwestorzy będą walić drzwiami i oknami by inwestować w zwiększanie mocy produkcji energii. Firmy energetyczne będą dążyć do maksymalizacji wykorzystania mocy produkcyjnych. No bo po co ograniczać produkcję, jeśli ponosząc większe nakłady (np. na zakup węgla, uranu i biomasy, wynagrodzenia pracowników, remonty instalacji) można wypracować niższy zysk netto? Wcale nie zaobserwujemy wzrostu liczby bankructw w branży energetycznej z powodu ustanowienia maksymalnej ceny energii. A z powyższych powodów w końcu podaż prądu wzrośnie tak bardzo i odjedzie popytowi, że rynkowe ceny energii spadną głęboko poniżej przedwojennych poziomów.… Czytaj więcej »

waldi
14 dni temu

Jakoś „nadzwyczajnymi” stratami wynikającymi np. z wpływu na rynek systemu ETS nikt się nie przejmuje, ale „nadzwyczajne” zyski od razu trzeba znormalizować podatkami 😉

Może odniesie się Pan do wypunktowanych argumentów? Brzmią raczej sensownie.

jsc
9 dni temu
Reply to  waldi

O czym tu dyskutować? To komunizm!!!

jsc
9 dni temu

Ale przecież domiary to narzędzie stosowane przez komunistów!!!

jsc
9 dni temu
Reply to  Atencjusz

A klaszczący to zapewne Lenin…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!