23 listopada 2022

Rząd i bank centralny nie walczą z inflacją, bo się boją bezrobocia. Wolą na dekadę zabić marzenia młodych o własnym mieszkaniu? Będzie akcja-emigracja?

Rząd i bank centralny nie walczą z inflacją, bo się boją bezrobocia. Wolą na dekadę zabić marzenia młodych o własnym mieszkaniu? Będzie akcja-emigracja?

Wzrost stóp procentowych i regulacje Komisji Nadzoru Finansowego zabiły marzenia wielu osób o własnym mieszkaniu. To problem. Ale wysoka inflacja i brak determinacji rządu i Rady Polityki Pieniężnej, by z nią walczyć, mogą sprawić, że ta sytuacja nie potrwa roku ani dwóch lat, lecz… np. dekadę. Niespełnione marzenia niedoszłych kredytobiorców wpłyną mocno na ich decyzje życiowe. To z kolei negatywnie odbije się na gospodarce i portfelach nas wszystkich. Dlaczego Rada Polityki Pieniężnej troszczy się o bezrobocie tu i teraz, a lekceważy ryzyko emigracji całego pokolenia ludzi? Wysoka inflacja zabija na lata ich marzenia o mieszkaniu

Tego artykułu możesz również posłuchać w naszym kanale podcastowym – czyta Monika Madej.

Zobacz również:

Przez ostatnie lata małe mieszkanie mógł kupić prawie każdy posiadacz ponadprzeciętnego wynagrodzenia ze stabilnym dochodem. Wiele osób, którym zdolność kredytowa na to pozwalała, od razu kupowało po dwa mieszkania – jedno w celach mieszkaniowych, drugie na wynajem. Pieniądz był tani, oprocentowanie kredytu niskie, a czynsz od najemcy pokrywał czasem obydwie raty kredytowe i biznes się kręcił. Do czasu.

Nagle okazało się, że stopy procentowe wróciły do poziomu sprzed lat, a raty zaczęły przygniatać kredytobiorców. Póki obowiązują wakacje kredytowe, to trudno oszacować, ile osób za jakiś czas nie będzie w stanie spłacać swoich rat. Być może nie będzie tak źle i po wdrożeniu kilku strategii oszczędnościowych pieniądze na ratę się znajdą. W gorszej sytuacji mogą być ci, którzy z różnych powodów w ogóle nie załapali się na falę mieszkaniowych zakupów.

Wysoka inflacja zabija marzenia 30-latków o własnym mieszkaniu

Wysokie oprocentowanie kredytów sprawiło, że zdolność kredytowa przeciętnej rodziny spadła ponad dwukrotnie. Swoją cegiełkę dorzuciła też KNF, wprowadzając nowelizację rekomendacji S w marcu tego roku. Zgodnie z nowymi zasadami przy obliczaniu zdolności kredytowej bank musi przyjąć bufor na zmianę wskaźnika WIBOR w wysokości minimum 5 punktów procentowych. Wcześniej bufor wynosił 2,5-3 pkt procentowe, w zależności od banku.

Oznacza to, że teraz bank przy wyliczaniu zdolności kredytowej klienta musi uwzględnić oprocentowanie na poziomie 12,5% (7,5% to WIBOR + 5 pkt procentowych buforu). Nietrudno się domyślić, że przy takich parametrach dostać kredyt, który starczy na wymarzone mieszkanie, jest niemożliwością.

Trzyosobowa rodzina musi zarabiać 12 500 zł netto, żeby kupić 40-metrowe mieszkanie w Warszawie. Kiepskie informacje o zdolności kredytowej potwierdza Expander. Rodzina z dwójką dzieci i zarobkami 8000 zł netto może dostać ok. 264 000 kredytu. To najniższy poziom od 10 lat. I raczej nie pozwoli na zakup nieruchomości na kredyt.

Z powodu WIBOR-u na wysokim poziomie cierpią też osoby, które wynajmują mieszkanie. Właściciele mieszkań muszą sobie jakoś odbić wzrost rat, więc przerzucają dodatkowe koszty na swoich najemców. To osobista tragedia dla wielu osób, które planowały w tym roku kupić mieszkanie. Zamiast tego muszą płacić teraz wysoki czynsz lub nadal mieszkać z rodzicami. Brak zdolności kredytowej przekłada się na ich życiowe decyzje.

Jeśli taka osoba ma przed sobą wizje kilku lat mieszkania z rodzicami w niewielkim mieszkaniu, to raczej odsunie decyzję o rodzicielstwie. Jeśli wynajem w dużym mieście jest zbyt drogi, to zostawi marzenia o karierze w stolicy i wróci do rodzinnej miejscowości. Skoro studiowanie w dużym, drogim mieście stanie się niemożliwe, to poszuka miejsca w mniejszej miejscowości, często na słabszej uczelni. Skoro i tak nie ma z czego odkładać i trzeba żyć na wynajmie, to może wyjedzie za granicę.

Polityka rządu i Rady Polityki Pieniężnej gwoździem do trumny 30-latków?

Pół biedy, jeśli mówimy o kryzysie, który potrwa rok, dwa lata. Dziś mamy wysokie stopy procentowe, jeszcze wyższą inflację, ale jedno i drugie jest przejściowe. Gdy inflacja i stopy procentowe zaczną się obniżać, to wzrośnie zdolność kredytowa i – choć może nie będzie tak miło jak przy zerowych stopach – znów będzie można marzyć o własnym mieszkaniu na kredyt.

Kłopot w tym, że polityka rządu oraz Narodowego Banku Polskiego nie jest nastawiona na walkę z inflacją. Stopy procentowe nie idą szybko w górę, choć zarówno podstawowa inflacja (18%), jak i inflacja bazowa (12%) wciąż rosną. To oznacza, że realne stopy procentowe są coraz bardziej ujemne i przestały mieć jakikolwiek wpływ na inflację (inaczej niż np. w USA, gdzie stopy procentowe idą w górę i zbijają inflację).

Rada Polityki Pieniężnej boi się, że podwyższanie stóp zwiększy bezrobocie (tutaj piszemy, dlaczego to może nie być prawdą) I liczy na to, że… inflacja sama spadnie – bo tańsze będą surowce i paliwo oraz dotrze do nas echo spowolnienia gospodarczego na Zachodzie. Problem w tym, że „paliwowa” i „surowcowa” część inflacji to mniej niż połowa łącznej inflacji w Polsce. I że oczekiwania inflacyjne (a więc inflacja „w naszych głowach”) są coraz wyższe.

To może być miks, który sprawi, że z inflacją jeszcze przez długie lata nie wygramy. A więc i koszt pieniądza pozostanie na wysokim poziomie (w sumie bez znaczenia, czy to będzie 8% czy 12% – wszystko powyżej 5-6% w skali roku zabija marzenia o własnym mieszkaniu). Co oznaczałby scenariusz, w którym wysoka cena pieniądza męczy nas nie przez dwa lata, lecz przez np. całą dekadę?

Trzydziestolatek bez mieszkania. Dlaczego powinieneś się martwić jego losem?

Jeśli ty już masz stabilną sytuację mieszkaniową i odchowane dzieci, to być może myślisz sobie teraz „no cóż, każde pokolenie ma swoje problemy, ja też łatwo w życiu nie miałem/miałam”. I nie będę z tym polemizować, ale problemy dwudziestokilku- i trzydziestolatków mogą w dłuższej perspektywie odbić się na nas wszystkich. Jak?

Coraz mniej młodych Polaków. Nieodpowiednie warunki mieszkaniowe to jedna z najczęstszych przyczyn odwlekania decyzji o rodzicielstwie. Ciężko jest w 40-metrowym mieszkaniu znaleźć miejsce dla dziecka, a jeszcze gorzej mają Ci, którzy zmuszeni są mieszkać z własnymi rodzicami na małym metrażu.

W Polsce od miesięcy obserwujemy niepokojące dane dotyczące nowych urodzeń. Dzieci rodzi się coraz mniej, a wskaźnik dzietności jest poniżej średniej europejskiej. To sprawia, że mamy coraz większą nierównowagę między emerytami a osobami, które na ich emerytury muszą pracować.

Od 2011 r. udział osób w wieku poprodukcyjnym wzrósł z 16,9% do 22,3%. Liczba osób w wieku przedprodukcyjnym zaś zmalała, jej udział spadł z 18,7% do 18,4%. Świadczenia dla wielu emerytów już teraz są głodowe. Im mniej pieniędzy wpływających do systemu, tym trudniej znaleźć środki na wypłaty.

Mała liczba osób w wieku produkcyjnym to problem ze znalezieniem dobrego pracownika. Możemy wspierać się imigrantami, ale niedługo oni również mogą zacząć szukać innego miejsca do życia.

Zepsuty rynek nieruchomości. Deweloperzy budują to, na co jest popyt, a najlepiej schodzą niewielkie mieszkania. Jeśli ktoś rok temu ktoś mógł sobie kupić 60 mkw., to dziś starczy mu może na 30 mkw. Dlatego w ostatnim czasie na rynku pojawiało się coraz więcej tzw. mikroapartamentów. Niektóre z nich nie spełniają nawet norm minimalnej powierzchni mieszkania, dlatego są sprzedawane jako lokale usługowe, choć ludzie w nich mieszkają. Skoro mało kto może sobie pozwolić na większy metraż, to deweloperzy nie będą takich budować.

Nawet jeśli deweloper wybuduje większe mieszkanie, to zaraz znajdzie się inwestor, który przerobi je na kilka mikrokawalerek, stawiając ściany z płyt gipsowo-kartonowych. Te mikro mieszkania, często w dobrej lokalizacji, zostaną z nami na lata. I gdy ktoś będzie chciał kupić względnie nowe mieszkanie o powierzchni 80 mkw., to albo nic takiego nie znajdzie, albo kupi dwa i będzie wyburzał ściany.

Kolejna fala emigracji. Po 2004 r. Polacy masowo emigrowali z kraju. Wielu z nich planowało zarobić trochę grosza i wrócić, ale w efekcie spora część osiedliła się na dobre za granicą. Wtedy miało to nawet pozytywny impuls dla naszej gospodarki. Wprawdzie wyjechało sporo ludzi wykształconych, ale wysyłali oni do kraju pieniądze. Ci, którzy zostali, mogli łatwiej znaleźć pracę, bo zniknęło sporo konkurentów. W 2004 roku poziom bezrobocia wynosił 19% i od tamtego czasu systematycznie spadał.

W ostatnich latach emigracja trochę siadła, bo znacząco podniósł się poziom wynagrodzeń w Polsce i ogólny poziom życia, a bezrobocie należy do najniższych w Europie. Czy wraz z niemożliwością zakupu mieszkania Polacy na nowo wyemigrują? Za granicą nieruchomości też nie są tanie, ale wynagrodzenia nadal są wyższe. Po opłaceniu rachunków i zrealizowaniu kluczowych wydatków, w portfelu może nam zostać 500 euro zamiast 700 złotych.

Wraz ze wzrostem wynagrodzeń emigracja za pracą na niższych stanowiskach stała się nieopłacalna. Wykwalifikowany pracownik nie pojedzie już do Anglii na zmywak na kilka miesięcy, będzie szukał pracy podobnej do tej, jaką wykonywał w kraju. Jeśli faktycznie wielu młodych i zdolnych stwierdzi, że przez najbliższe lata nie ma szans za zakup mieszkania, to może nas czekać kolejny etap drenażu mózgów. A gdy już znajdą atrakcyjną pracę za granicą, to mogą być niechętni do powrotu.

Odpływ imigrantów. Problem może też pojawić się z drugiej strony. Polska cały czas może poszczycić się jednym z najniższych poziomów bezrobocia w Europie, a imigranci gotowi do pracy są mile widziani. Nadchodzący kryzys i niepewność na rynku może zatrzymać rynek pracownika, ale raczej nie musimy się spodziewać fali zwolnień. Ręce do pracy wciąż są potrzebne.

Coraz wyższe koszty utrzymania sprawiają, że praca w Polsce staje się coraz mniej opłacalna. Ukraińcy z pewnością szybko stąd nie wyjadą, ale np. Włosi, których jest u nas całkiem sporo, mogą przenieść się gdzie indziej.

Droższe usługi finansowe. Przez lata zarobek z odsetek od kredytów był kluczowym elementem dochodów banków. W ostatnich miesiącach ze świecą szukać klienta, któremu można by udzielić kredytu i na nim zarobić. Skoro nie można zarabiać na prowizjach i marżach kredytowych, to trzeba szukać zarobku gdzie indziej. Przez lata kredytowej hossy przyzwyczailiśmy się do darmowych kont, przelewów i opłat za kartę, których można łatwo uniknąć. Możliwe jednak, że ta era niedługo odejdzie w zapomnienie.

Trudna droga do samodzielności i rozwoju. W 2021 r. młodzi Polacy wyprowadzali się z rodzinnego domu średnio w wieku 29 lat. To kiepski wynik na tle Europy, a w najbliższych latach może być jeszcze gorzej. Mieszkanie z rodzicami to czasem jedyna szansa na odłożenie jakichkolwiek oszczędności.

Jeśli taka sytuacja jest krótkotrwała i pozwala na odłożenie np. na wkład własny, to nie ma w tym nic złego. Gorzej jeśli wyprowadzka do miasta z większą perspektywą rozwoju i zdobycia wykształcenia staje się niemożliwa. Za kilka lat możemy mieć niedobór dobrze wykształconych, samodzielnych osób, które mogłyby wpływać pozytywnie na rozwój gospodarki.

Coraz mniej przedsiębiorców. Młode osoby, które zdążyły załapać się na kredyt, są teraz przygniatane wysoką ratą kredytu. A przecież taki wiek to dobry czas na rozwój przedsiębiorczości i być może założenie własnej firmy. Tylko skąd wziąć kapitał na jej rozkręcenie, skoro rata zabiera połowę wynagrodzenia a kredyt staje się nieosiągalny?

Wygląda na to, że problemy jednego pokolenia mogą w dłuższej perspektywie przełożyć się na pogorszenie sytuacji całego społeczeństwa. Im dłużej kolejne osoby nie będą mogły zamieszkać na swoim (lub wynajmowanym, ale w sensownej cenie), tym gorzej dla całej gospodarki.

Sytuacja nie jest łatwa i nie ma na nią prostego rozwiązania. Obecna inflacja w dużej mierze wynika z czynników zewnętrznych, ale nie w 100%. Stopy procentowe raczej nie spadną, póki nie zacznie spadać inflacja. Z tym że ich dotychczasowy poziom wg ekspertów jest zbyt niski, żeby móc realnie walczyć ze wzrostem cen.

Być może rozwiązaniem powinna być terapia trochę bardziej bolesna, ale krótkotrwała? Czyli mocna, krótkoterminowa podwyżka stóp zamiast umiarkowanego poziomu utrzymującego się przez lata? I realne powalczenie z inflacją pomimo wysokich, krótkoterminowych kosztów? Niewykluczone, że Rada Polityki Pieniężnej popełnia błąd, szacując konsekwencje utrzymywania przez dłuższy czas wysokiej inflacji niżej niż koszty wzrostu bezrobocia w krótkim terminie.

Czy w tej sytuacji polityka KNF i jej dodatkowy bufor ma jakiekolwiek znaczenie? Czy nowe regulacje KNF zostały wprowadzone w nieodpowiednim momencie i w tych wyjątkowych okolicznościach należałoby je trochę złagodzić? A może przy tak wysokiej inflacji i cenie pieniądza nie ma to już żadnego znaczenia? Jak sądzicie?

Zdjęcie tytułowe: Armand Khoury/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
53 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jacek
1 rok temu

W przyszłym roku wybory, a rządzący instrumentalnie wykorzystują inflację do kupowania głosów i tłumienia niezadowolenia społecznego transferami z budżetu.
Podniesienie stóp procentowych nie pomoże również deponentom, bo banki nie mają komu udzielać kredytów.

Tomek
1 rok temu

Tylko jaki jest sens emigracji zarobkowej na zachód? Tam wcale nie jest dobrze i nie zanosi się na to, żeby się jakoś specjalnie miało polepszyć.

Tomek
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Tylko, że w ostatnich latach sytuacja mocno się zmieniła, na gorsze. 5 lat temu Polacy też nie mieli problemów z podróżowaniem i z mieszkaniami. Jaki jest sens porównywać sytuację u nas teraz z Zachodem kiedyś?

Hania
1 rok temu
Reply to  Tomek

No niestety nie do konca. Podczas dalszych wyjazdow zagranicznych zawsze widywalam sporo mlodych Francuzow, Belgow, Hiszpanow, Brytyjczykow itd., Polakow prawie wcale. I Ci dwudziestokilkulatkowie mogli sobie pozwolic na atrakcje typu trekkingi po dzungli czy nurkowanje, na ktore najwyrazniej ich rownolatkow z Polski (ani ich rodzicow) jednak nie stac. Poprawilo nam sie w porownaniu z tym, co bylo kiedys, ale sila nabywcza/dochod rozporzadzalny nadal szalu nie robia.

Tomek
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

O jakich Polakach piszesz?
Łatwie się żyje. Zgoda.
Tylko, wielu Polaków mieszka po kilku kilkunastu w jednym domu.
Podróżują ? Owszem , ale jako rekompensatę , ucieczki od rzeczywistości ( generaliuzuje).
Kupują domy? Tak. Ale często są to, stare budynki i potem wynajmują pokoje , aby podreperowac budżet.
Nie mówiąc już o „szklanych sufitach” i o traktowaniu , jak trzeci gatunek.
Pierwszy gatunek tubylcy, drugi to, inżynierowie od wypasu kóz na pustyni.

Sebastian
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Czyli potwierdzasz, ze Twój artykuł jest pozbawiony logiki.

T-1000
1 rok temu
Reply to  Tomek

Sens jest taki, że tam nie rządzi dyktatura

Marek
1 rok temu

No właśnie przez niskie stopy zostały zabite marzenia WŁASNYM, a nie bankowym mieszkaniu. Łatwo dostępny kredyt wywindował ceny. Gdyby prawie każdy był zmuszony do zakupów za gotówkę, te ceny by takie nie były.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Żeby się nie okazało po wyborach, że nowy rząd przegnie w drugą stronę i z inflacją zawalczy tak ostro, że bezbronni obserwatorzy okażą się pechowcami, którzy znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.
Przykładem takiego działania jest spóźniona Rekomendacja KNF – ona powinna działać już w momencie, gdy WIBOR był niski, bo właśnie wtedy nie miał już prawie żadnej przestrzeni do spadków, natomiast jeszcze większą do wzrostów. Można powiedzieć, że dzisiejsi niedoszli kredytobiorcy to ofiary zbyt późnego postawienia tamy tym, którzy brali tak naprawdę więcej niż potrzebują tylko dlatego, że wydawało się to wówczas tanio.

Jagna
1 rok temu
Reply to  Jacek

Bo nasz nadzór to nie jest zaden nadzór, tylko kolesie kolesi z banków, którzy dbają o to, zebv rzeczonym kolesiom wlos z głowy nie spadł.
A reszta uczestników rynku finansowego ma dbać sama o siebie, co wychodzi tragicznie.

Haw
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Wydaje się że zahamowanie akcji kredytowej i zatrzymanie kreacji pieniądza to główny mechanizm walki z inflacja za pomocą stop % (drugi, ale w moim odczuciu mniejszy to ściągnięcie pieniądza z rynku na depozyty – ale przecież banki muszą go reinwestowac bo leżący pieniądz to strata, dlatego wg mnie dużo mniejszy). I patrząc po ilości udzielanych kredytów ten cel został osiągnięty. Dalsze podnoszenie stop może okazać się bardzo szkodliwe dla gospodarki a dać już mniejszy efekt antyinflacyjny. Gdzieś jest ten złoty środek „value for money”, jak że wszystkim – buty za 500 zł będą (około) 2x lepsze niż te za 250,… Czytaj więcej »

Sosna
1 rok temu
Reply to  Marek

Co więcej, jak ktoś już coś na to WŁASNE mieszkanie odłożył, to właśnie mu inflacja zżera. Niskie stopy procentowe nie pozwalają na utrzymanie wartości oszczędności.

Rafał Frelek
1 rok temu

dlaczego w artykule nie ma ani słowa o tym że sytuację może poprawić obniżenie potężnych marż deweloperów i wprowadzeniu zakazu kredytów na zmienny procent ? jakoś w cywilizowanych państwach ponad 90% kredytów jest na stały procent przez cały okres kredytowania. jeszcze parę orzeczeń sądów usuwających WIBOR z umów i to dopiero będzie płacz.

Editor
1 rok temu
Reply to  Rafał Frelek

Z tymi kredytami na stałą stopę – ale takimi prawdziwymi, na cały okres kredytowania – wiążą się inne ograniczenia.

Ciekawie o tym opowiadał Błażej Wajszczuk:
https://subiektywnieofinansach.pl/wibor-do-likwidacji-nie-ma-powodu-blazej-wajszczuk/

fajny
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

[quote]na marże deweloperów nie bardzo może wpłynąć ani rząd ani NBP[/quote] Bezpośrednio nie, ale jak zdusi się kredyty wysokimi stopami, to popyt na mieszkania spadnie, a i ceny polecą w dół. I do tego nie potrzeba stóp procentowych na poziomie 20%, jak widać w statystykach tyle ile jest, jest w zupełności wystarczające. Tyle, że to potrwa, zresztą w ogóle efekty podnoszenia stóp widać dopiero po kilku kwartałach, więc nic dziwnego że na razie inflacja nie spada. (To też pokazuje, że stopy są mało efektywnym sposobem oddziaływania na inflację, moim zdaniem można by wykorzystywać lepsze środki, np. fiskalne). Inna sprawa, że… Czytaj więcej »

Haw
1 rok temu

No tak, jak zostaną bezrobotni (bo nie oszukujemy się, najmocniej oberwą młodzi) to nie wyjadą z kraju bo nie będą mieli nawet na bilet. Brzmi logicznie 🙂

Sebastian
1 rok temu

Niespójny logicznie ten artykuł już od samego początku. Ostrzejsze podnoszenie stóp przez RPP (obecne i tak było ostre z 0 do 7) oznaczałoby masowe bezrobocie, likwidacje na lata firm i miejsc pracy i w konsekwencji emigrację jak na początku lat 2000 – dalej spadki wpływów z podatków i cofnięcie kraju w rozwoju i kilka lat. Zatem RPP nie zarzynając gospodarki ratuje m.in. pokolenie 30 latków przed przymusem emigracji z powodu bezrobocia. Inflacja jest obecnie problemem na całym świecie, nawet w tych z euro jak Estonia i Litwa gdzie sięga lonad 20%. Niestety czasy niskiej inflacji czy wręcz deflacji skończyły się… Czytaj więcej »

Editor
1 rok temu
Reply to  Sebastian

Akurat z mitem wysokiego bezrobocia jako skutku podnoszenia stóp procentowych mierzyliśmy na SoF całkiem niedawno.

Zachęcam do przeczytania: https://subiektywnieofinansach.pl/czy-walka-z-inflacja-grozi-tym-ze-wzrosnie-nam-bezrobocie/

Sebastian
1 rok temu

Szanowny Panie, Korelacja między inflacją (i walką z nią poprzez podnoszenie stóp procentowych) a bezrobociem to nie jest żaden mit. Może dla mitomanów, ale oni ze wszystkiego tworzą mity by następnie dzielnie je obalać i oczekiwać oklasków. Dla każdego kto choć trochę interesuje się ekonomią jest jasne że powyższa korelacja jest czasem silniejsza innym razem słabsza, w różnych krajach będzie inna, a dodatkowo uzależniona od okoliczności i wielu dodatkowych czynników wewnętrznych jak i zewnętrznych. Materia, o której piszemy jest bardzo złożona i nie ma tutaj prostych przełożeń jednego czynnika na drugi. Aktualna inflacja wynika w większości z czynników zewnętrznych (wojna,… Czytaj więcej »

T-1000
1 rok temu
Reply to  Sebastian

A po co skoro jesteś odporny na argumenty???

Joan
1 rok temu
Reply to  Sebastian

Nie widzę żadnej niespójności logicznej. Proszę w przyszłości tonować swoje wypowiedzi.

Sebastian
1 rok temu
Reply to  Joan

Jesteś w stanie uargumantować swoją opinię czy pisanie komentarzy nic nie wnoszących do dyskusji w zupełności Cię zadowala?
Jeśli nie, to proszę w przyszłości nie zaśmiecać wątku infantylnymi pouczeniami.

Jarosław
1 rok temu

Przeczytałem ten tekst i zastanawiam się czy autorka jest kapitalistą z poglądami socjalistycznymi czy komunistą z poglądami prawicowymi. Ot taka wysoko zaawansowana schizofrenia paranoidalna. Z jednej strony chciałaby pani wysokich stóp procentowych aby zaraz rozczulać się nad osobami z wysoką ratą. Powiem to tak niezależnie od tego czy stopy będą po 10 % czy po 20% zwykli śmiertelnicy nie będą mogli pozwolić sobie na mieszkanie. Wzrost stóp procentowych to wrost czynszów. Wzrost podatków od najmu to Wzrost czynszów. I niezależnie od tego czy będziesz niedoszłym najemcą czy kredyciarzem czy też zbankrutowałeś ludzie będą podejmować decyzje tu i teraz nie na… Czytaj więcej »

Jarek
1 rok temu

Teraz to jest dyskusja kogo wykończyć. Osoby, które wzięły już kredyt chcą pewnie zakładać rodziny. Ich możemy stracić?

Michał
1 rok temu
Reply to  Jarek

Osoby, które wzięły kredyt podjęły decyzję i były świadome (przynajmniej powinny być) ryzyka. Osoby, które go nie wzięły zrobiły to, bo tego ryzyka nie chciały i teraz za to mają cierpieć. Prowadzi to do tego, że w tym kraju nie opłaca się myśleć – trzeba ryzykować, a jak coś pójdzie nie tak to inni będą spłacać.

BUL Komoruski
1 rok temu

Weź kredyt zmień pracę

Michal
1 rok temu

Pani Moniko, świetnie napisany artykuł, mówię to jako długoletni czytelnik bloga. Dotąd chyba tylko zdażyło mi się to napisać w stosunku do Naczelnego (pozdrawiam serdecznie!) 🙂

W zasadzie wyczerpała Pani temat, ja tylko powiem tylko, że wydaje mi się, że podzielimy los Hiszpanii i Irlandii sprzed dekady – szybki wzrost, bańka na nieruchomach, potem turbulencje i stagnacja na lata (nie tylko rynkowa, ale i społeczna).

Zamiast wybrać stabilny wzrost w perspektywie dekad, wybraliśmy w 15′ roku pseudowzrost i przejadanie. Genialna zmiana!

Sławek
1 rok temu

Myślę, że stopy procentowe nie są podnoszone, bo nawet niewielki wzrost bezrobocia spowoduje problemy ze spłatą rat kredytów. Wśród osób zadłużonych aż 51% badanych wskazało, że po utracie pracy będzie w stanie utrzymać się ze swoich środków maksymalnie przez tydzień.
Druga sprawa, to koszt obsługi długu. Wysokie stopy procentowe mocno podnoszą koszt obsługi długu wyemitowanego w walucie kraju. A nasz dług jest głównie w złotówkach. Kilka lat utrzymywania stóp na poziomie ~10% może wywrócić nasz budżet do góry nogami.

Bogdanow
1 rok temu

Kompletnie to niespójne. Stopy są, jakie są, ale powiedzmy sobie szczerze, w miarę stabilny kurs euro oznacza że w przybliżeniu są dopasowane do realiów. Obecny problem z nieruchomościami jest związany przede wszystkim z ogromnym wzrostem cen najmu. To sprawia że właściciele zakupionych na kredyt mieszkań na wynajem są w stanie bez problemu obsługiwać rosnące raty. Efekt jest taki że ceny mieszkań nie spadają, nawet jeśli przestały rosnąć. Dostępność kredytów hipotecznych drastycznie spadła z powodu wzrostu stóp procentowych, jednocześnie wzrosły koszty najmu. Dodatkowo deweloperzy stopują inwestycje, co oznacza że za 2 lata zacznie na rynek trafiać mniej mieszkań. Za chwilę zacznie… Czytaj więcej »

Krystian
1 rok temu

Opodatkować handel mieszkaniami oraz inwestycje w mieszkania. Nie ma innego wyjścia handlarze podbijają ceny już się nawet na garaże samochodowe rzucili. Tak im się marzy życie z czynszu bez pracy.
Gwarantowany spadek cen o 30, 40 procent.

Karol
1 rok temu

Ten artykuł jest tendencyjny i w gruncie rzeczy przez to- głupi

fajny
1 rok temu
Reply to  Karol

na całe szczęście uratowałeś sens jego opublikowania swoim wybitnym, polemicznym komentarzem 😉

Bogdan
1 rok temu

A to emeryci nie pracowali na swoje emerytury?

Mihau
1 rok temu
Reply to  Bogdan

Hmmm, no właśnie tak średnio z całym dla nich szacunkiem. Ile przeliczając na Euro lub Dolara dzisiejsi emeryci odkładali w latach 70 i 80? Ale ile dzisiaj dostają Euro/Dolarów w swej marnej emeryturze?

krssrk
1 rok temu

NBP specjalnie nie walczy z inflacją bo liczy że amerykański FED przestanie podnosić stopy procentowe. Tak czy inaczej rząd planuje recesje a bank liczy że podczas recesji zmniejszy się popyt a tym samym spadnie inflacja. I rzeczywiście tak będzie. Potem bedzie dodruk a za 2-3 lata szykujcie się na inflacje 30% albo wyżej.

Jan
1 rok temu

Bełkot walka z inflacja spowoduje wzrost bezrobocia.dobrobyt bierze się z pracy wystarczy nie drukować a lihwiarzy docisnąć i będzie na mieszkanie miał każdy!
Ale jak m2 mieszkania kosztuje 18tys i milion kredytu trzeba brać na pakamerę 54m2 a spłacić lhwie 1.7ml to skad młodzi mają mieć pieniądze?
Pasa się na tym procederze dewelopery od 7 boleści i banksterka kosztem życia młodych niewolnikow

Piotr
1 rok temu
Reply to  Jan

Drożyzna jest skutkiem niskich stóp i tanich kredytów. Poprzedni wyskok cen tez był skutkiem niby tanich kredytów w CHF.
Bez kredytów mieszkania tanieją.

Krystian
1 rok temu
Reply to  Piotr

Absurdalne ceny mieszkań w Polsce to wynik ujemnych stóp procentowych oraz spekulacji mieszkaniami – czemu sprzyjały tanie kredyty. Pojawił się nowy model „PRZEDSIĘBIORCY” kupującego mieszkania pod wynajem, najczęściej na kredyt z nadzieją, że najemca ten kredyt spłaci. Taki stan rzeczy zawsze prowadzi do inflacji i tak jak rozkręcona to przez kilka lat tak teraz trzeba kilku lat wysokich stóp procentowych żeby to odkręcić. Tymczasem mamy stopy znacznie poniżej poziomu inflacji oraz Prezesa NBP, który mówi: wytrzymajcie jeszcze trochę i stopy zaczną spadać.

Marta
1 rok temu

Wszystkie artykuły są pisane w taki sposób jakby emigracja była złotym środkiem na rozwiązanie problemów finansowych, tak było jeszcze 5 lat temu, ale już nie jest, obecnie nie ma kraju gdzie nie byłoby inflacji, gdzie przeciętnego 30 latka byłoby stać na własne mieszkanie. Rachunki i podstawowe produkty w strefie euro tak poszły w górę w ostatnim roku- średnio 50%, że nawet rodzinom w socjalnej bogatej Austrii jest obecnie ciężko związać koniec z końcem, i nie mówię o migrantach ale o Austryjakach z dziada pradziada, normą stało się wynajmowanie w dużych miastach typu Linz Graz Wiedeń pokoju przez osoby pracujące i… Czytaj więcej »

Marek
1 rok temu

Pani zapyta Balcerowicza czy w latach 90tych pytał o moje marzenia jak wprowadzał swoje obłąkane reformy i walki z inflacją fdużo wyższą niz ta dzisiaj ???

Grazyna
1 rok temu

Do Jacek…Na całym świecie partie polityczne przedstawiają obietnice wyborcze ( kupowanie wyborców) ,rzecz w tym by je potem spełnialy…i na całym świecie a nie tylko w Polsce działa zasada „byt określa świadomość ” bo nie Polak to ustalił tylko Karol Marks i tego nie zmienisz bo też samym powietrzem nie żyjesz…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu