3 października 2021

Komunikacja i parkingi bez biletów, usługi miejskie rozliczane automatycznie, inteligentne zakupy. Do miast – także polskich – wchodzi smart-życie

Komunikacja i parkingi bez biletów, usługi miejskie rozliczane automatycznie, inteligentne zakupy. Do miast – także polskich – wchodzi smart-życie

Nowoczesne płatności mogą być czynnikiem, który pomoże nam zmniejszyć ruch samochodowy w centrach dużych miast. Dziś system płacenia za parkowanie samochodu oraz system biletowy w komunikacji miejskiej są tylko częściowo „kompatybilne”. Dzięki nowoczesnym technologiom płatniczym i rewolucji mobilnej przemieszczanie się po mieście stanie się bajecznie proste. Zamiast biletów parkingowych, kartonikowych biletów na autobus i tramwaj oraz plastikowych kart miejskich – wspólne, automatyczne płatności w smartfonie. A docelowo: automatyczne płatności za usługi miejskie i zakupy

Mieszkańcy takich metropolii jak Londyn czy Nowy Jork nie tłoczą się już przy bramkach do metra, bo zamiast OysterCard i MetroCard mają po prostu swoją kartę płatniczą – kredytową albo debetową. Plastikową lub „zamkniętą” w smartfonie przy pomocy aplikacji Apple Pay czy Google Pay. Autoryzują się w metrze smartfonem, opaską, brelokiem – do wyboru, do koloru. Ale najważniejsze jest to, że nie potrzebują już biletu, bo karta płatnicza przejęła jego funkcję. 

Zobacz również:

Na bramkach zainstalowane są czytniki zbliżeniowe, które przy przystawieniu karty, smartfona lub akcesorium ubieralnego z przypiętą doń kartą odnotowują wejście i pobierają opłatę. Możemy mieć też zakodowany abonament. W Londynie ten system został wprowadzony już w 2014 r. W Nowym Jorku – dwa lata temu. 

Karta płatnicza biletem do metra, na podmiejską kolejkę i na autobus

Transport for London akceptuje wszystkie rodzaje kart wydanych przez brytyjskie instytucje: Visa, MasterCard, American Express, debetowe, kredytowe, pre-paidowe. Trzeba tylko uważać, żeby nie zbliżyć do czytnika całego portfela, bo płatność może nie zostać naliczona (system nie będzie wiedział którą kartę obciążyć, więc nie obciąży żadnej). Klient dostaje do ręki wygodny sposób płacenia za podróżowanie, a miasta wydają mniej na administrowanie płatnościami i produkcję setek tysięcy kart, biletów, obsługę kasową, transport gotówki. 

Mobilne płatności wprowadzono także w niektórych autobusach – „kasowniki” umieszczane są z tyłu pojazdu, pasażerowie wchodzą dowolnymi drzwiami, a opłatę uiszczają błyskawicznie, machnięciem dłoni z opaską do płatności, kartą albo telefonem przy czytniku. To skraca czas, w którym autobus stoi w zatoczce przystankowej i czeka na „boarding” pasażerów.

W Japonii podobny system działa już od 2001 r., tyle że na nieco innych zasadach. Mieszkańcy niektórych prefektur mają karty Suica (skrót od  Super Urban Intelligent Card). To karta, która służy nie tylko do płacenia za bilety, ale i do płatności w wybranych lokalnych sklepach, a czasami nawet jako karta pokładowa w samolocie, przydatna w rejsach krajowych. Korzysta z niej 70 mln osób.

W Polsce jest kilka miast, w których karta płatnicza może być biletem komunikacji miejskiej. Jednym z nich jest Wrocław. Smartpłatności w komunikacji miejskiej wprowadził też Białystok. Spróbujcie wybrać się do tego miasta jako turyści i przetestować kartę płatniczą w roli biletu. Miejscowi mają przeważnie bilet miesięczny, więc dla nich bilet na karcie płatniczej to nieco mniejsza atrakcja.

Czytaj więcej o tym: Rewolucja? Koniec z kupowaniem i kasowaniem biletów na autobus! Wystarczy karta płatnicza. Tylko czy to bezpieczne? | Subiektywnie o Finansach – Maciej Samcik

Zobacz jak to zrobili w Białymstoku: Smart city w komunikacji miejskiej. Białystok pozamiatał (homodigital.pl)

Inteligentne płatności? Zadziałają nawet wtedy, gdy smartfon zostawisz w domu

Idea smart city nie kończy się na płatnościach za transport – inteligentne miasto ma tutaj dopiero swój początek. Dziś powszechnie korzystamy z aplikacji do wypożyczenia aut na minuty, za to prawie w ogóle nie mamy narzędzi do płacenia np. za paliwo, za parking czy choćby za myjnię samochodową.

Szczytem tej koncepcji jest aplikacja mobilna z przypisaną kartą płatniczą, która odpowiadałaby za płatności za wszelkie miejskie usługi dostarczane przez różnych operatorów, nie tylko stricte transportowe. Chodzi o parkingi miejskie, wypożyczalnie rowerów, auta na minuty, hulajnogi, a nawet muzea, galerie, miejskie stadiony, szkoły (taka karta mogłaby służyć jako wejściówka na teren placówki edukacyjnej). Przeciętny mieszkaniec dużego miasta traci na czynność płacenia za miejskie usługi 32 godziny rocznie – wynika z raportu Roubini ThoughtLab dla Visy. To już nie są marzenia. W niektórych miastach takie systemy już zaczynają działać.

Czytaj więcej o tym: Apka z abonamentem, który jest „biletem” na rower, komunikację miejską, auta na minuty i… taksówki. To już działa i zwiastuje rewolucję! | Subiektywnie o Finansach – Maciej Samcik

Aplikacje z podpiętą kartą mogą służyć praktycznie do realizacji dowolnej płatności. Dobrym przykładem jest apka AutoPay, która służy do płacenia na płatnych odcinkach niektórych autostrad, a dokładnie między Krakowem a Katowicami i na A1 Toruń-Gdańsk. Zasada działania jest prosta jak konstrukcja cepa – w aplikacji w telefonie wprowadzamy dane na takiej samej zasadzie jak do konta Ubera czy car-sharingu, czyli numer karty wraz z kodem CVC i dane pojazdu z numerami tablic rejestracyjnych.

Od tej pory kwestie „techniczne” leżą już po stronie operatora autostrady. To tam w wyznaczonych bramkach (choć system ma działać na wszystkich) są kamery, które odczytują numery rejestracyjne przy wjeździe na autostradę, a szlaban w nie magiczny, a technologiczny sposób się otwiera. Całość zajmuje kilka sekund. Przy zjeździe z trasy ten sam system identyfikuje nasz pojazd i w zależności od tego, na których bramkach zjeżdżamy, pobiera odpowiednia wysoką (albo jeszcze wyższą…) opłatę.

W praktyce wygląda to tak, że sama apka AutoPay nie musi być włączona. Ba, nie musimy mieć jej nawet w telefonie, który jest z nami w samochodzie – najważniejsze, że w systemie koncesjonariusza autostrady są dane naszego samochodu i dane do płatności. 

Czytaj też: Dwie trzecie internautów przynajmniej raz na jakiś czas robi zakupy w smartfonie. Kiedy będzie to główny sposób kupowania w sieci?

Bak do pełna i frytki do tego. Opłaty schodzą niezauważalnie

Idąc tym tropem można wykorzystać płatności przez aplikację choćby przy płaceniu za paliwo. Jest np. aplikacja do płacenia Orlen Pay. Polega to na tym, że po zatankowaniu skanujemy telefonem kod QR umieszczony przy dystrybutorze, a system wie, jaką kwotą i kogo obciążyć za tankowanie.

Fajne, ale są na świecie systemy, które pozwalają na tankowanie bez wychodzenia z auta (o ile oczywiście jest pracownik na stacji). Działa to na podobnej zasadzie, co AutoPay, czyli na identyfikacji blach samochodu. Podjeżdżamy na stację, kamery rozpoznają nasze auto i aktywują pompę. Pracownik napełnia bak pod korek, a wprowadzone wcześniej dane karty pozwalają na automatyczne obciążenie rachunku odpowiednią kwotą.

Czytaj więcej o tym: Co można wyczytać z tablic rejestracyjnych? Oni mają bat na kierowców (homodigital.pl)

Na podobnej zasadzie będziemy niedługo zamawiać hamburgery (albo zdrowiej – sałatki) w przydrożnych McDonaldach czy innych sieciach fast-food. Fastfoodowy gigant rozwija sztuczną inteligencję, która ma polegać na tym, że człowieka w okienku do zamawiania zastąpi bot naśladujący ludzką mowę i to jemu będziemy mówić: poproszę frytki, colę i ciasteczko. System jednak rozpozna (po numerach) nasz samochód i nie tylko automatycznie ściągnie płatność, ale też na podstawie historii zamówień, zasugeruje z dostępnego menu to, co najbardziej lubimy.

Czytaj też: To będzie kolejne pole bitwy na rynku płatności. Twój samochód wkrótce nauczy się płacić sam

Czytaj też: To coraz modniejszy sposób płacenia za zakupy. Nie tylko bez gotówki, ale też bez karty i smartfona. Wygoda czy szpan? Testuję!

W zakupach przyszłości nie ma miejsca na sklepy?

Dziś mamy płatności oparte bezpośrednio o kartę płatniczą (która pełni funkcję biletu), opaskę na rękę i aplikacje mobilne. Nie można zapominać o asystentach głosowych: Siri, Alexa i Google Assistant, dzięki którym – po sparowaniu z naszym kontem – możemy nie tylko robić zakupy, ale też zlecać przelewy.

Czytaj więcej o tym: Smart głośnik, który zmienia świat. Co potrafi Alexa? (homodigital.pl)

Jak już teraz te nowoczesne rozwiązania jeszcze się zmienią? Przyszłością jest internet rzeczy. Pewnie słyszeliśmy o podłączonych do internetu lodówkach, które same mają zamawiać jedzenie, gdy wykryją, że nie przechowują już nic oprócz światła. Brzmi efekciarsko, ale stawiam dolary przeciwko fistaszkom, że jednak większość konsumentów będzie wolała mieć kontrole nad zakupami.

Czytaj więcej o tym: Czy twoja inteligentna lodówka kopie dla kogoś bitcoiny? Bardzo możliwe (homodigital.pl)

To jak mogą wyglądać zakupy przyszłości już teraz pokazał też Amazon, który sprzedaje podłączane do domowej sieci wi-fi urządzenia wielkości otwieracza do butelek, z jednym guzikiem i logo: np. ulubionej czekolady, majonezu, mleka, mąki, masła orzechowego, itp.

Każdy produkt to jeden brelok – gdy nie ma już czym posmarować kromki chleba, zamiast wchodzić na stronę sklepu i robić żmudnie i nudne zakupy, po prostu naciskamy guzik, a sklepy w tym momencie dostaje sygnał, że skończył nam się dżem i już szykuje dostawę.

Zobacz, jak to wygląda w Polsce: Niewidzialne płatności: przyszłość czy pułapka? Wejdź, kup i wyjdź (subiektywnieofinansach.pl)

Nie ma obawy, że dzieci nacisną kilka razy, bo można zdefiniować – jeden klik, to jeden produkt. Stawiam tezę, że zakupy nigdy nie były prostsze, w dodatku wystarczy jeden klik, nie musimy zaglądać do smartwatcha, smartfona. A dzięki internetowi rzeczy, który być może zwiastuje zmierzch tradycyjnych sklepów, będzie jeszcze łatwiej.

Pewnie w przyszłości będziemy płacić zaszytymi w odzieży chipami, a terminale płatnicze nie będą przy kasie, ale w podłodzie i będą automatycznie pobierać płatności z podeszwy buta. A zresztą… to się już dzieje. W Polsce:

Czytaj o tym: Żappka: sklep bez kas, pracowników i płacenia. Czy to się może udać? (homodigital.pl)

Czytaj też: Nie trzeba podawać danych karty, żeby zapłacić nią w internecie. Organizacje kartowe bardzo namawiają do tego „wynalazku”

Oto nowa inteligencja: auta, domy, miasta. I płatności przypisane do osoby

Przyszłość finansów w motoryzacji jest też już nakreślona: samochody podłączone do internetu, które komunikują się ze sobą. Już w tym roku, jak szacuje renomowany Instytut Gartnera, ponad 250 mln aut jest podłączonych do internetu.

Dzięki temu wkrótce będziemy mogli zapomnieć o aplikacjach, portfelach – dane karty płatniczej będą przypisane do danego pojazdu, dzięki czemu za wszystkie okołomotoryzacyjne usługi zapłacimy automatycznie: od tankowania, przez myjnię, parking, bramki na autostradach, po wymianę oleju czy zakup ubezpieczenia aż po opłatę za przegląd.

To samo ma dotyczyć smartdomów, gdzie nie pojedyncze urządzenia, ale całość będzie podłączona do internetu i do płatności. Zapłata za hydraulika, malowanie garażu, koszenie trawy będzie automatyczna?

Czy w przyszłości płatność będzie przypisana do osoby zamiast do karty dzięki rozpoznawaniu twarzy? Bramki w metrze będą się otwierać automatycznie i pobierać opłatę z naszego konta. Zobaczymy, jakie ułatwienia przyniosa nam najbliższe lata. A Wy o jakich płatnościowych ułatwieniach marzycie?

——————-

Artykuł powstał w ramach cyklu „O wygodnym płaceniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”

źródło zdjęcia: YouTube kanał Moviescenecrew/kadr z filmu „Piąty Element”

Subscribe
Powiadom o
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Wuj Staszek
25 dni temu

Małm niedopowiedzeniem jest, że taki system nie pozwala na rozróżnainie paażerów „lokalnych” czy „abonamentowaych” od „incydentalnych” np. turystów. W każdym większym mieście Europy czy USA funkcjonuja rónolegle i mają najbardziej masowe(!) zastosowanie rozwiązania abonamentowe, przedpłacone (karty miejskie czy aplikacje w smatfonach ale indywidualne dla każdego rejonu). Te z kartą bankową tego nie obsługują.

Do tego, machanie kartą kredytową w metrze, przy bramkach? Oczywiste będzie „specjalizacja” gangów kieszonkowców w wykorzystywaniu takiej okazji…

Admin
24 dni temu
Reply to  Wuj Staszek

Tak, ciekawe spostrzeżenie. To jest pewna słabość

K.T
24 dni temu
Reply to  Wuj Staszek

To nie do końca prawda. Bilet okresowy można też przypiąć do karty płatniczej.
W wielu miastach funkcjonuje również tzw. Fare capping – oznacza to mniej więcej tyle, że nie zapłacisz więcej niż X, gdzie X zwykle równa się cenie biletu dobowego czy tygodniowego. Faktem jest też to, że nieczęsto limitem jest cokolwiek więcej niż tydzień. Taka forma może jednak zyskać na popularności wraz z hybrydowym podejściem do pracy.

Przemo
24 dni temu

Jeszcze tylko brakuje, żeby pieniądze się automatycznie zarabiały… A tak serio to mam mieszane uczucia. W dużych, turystycznych miastach takie bajery mają sens. Z całą pewnością w światowych metropoliach. Natomiast w mniejszych już niekoniecznie. Śledzę temat od ponad roku, bo moje Opole od ponad roku też usiłuje wydać kilka milionów na stworzenie miejskiej „wszystkomogącej” aplikacji. Po co? Nie wiem… Jeżeli każde miasto stworzy swoją, to turystom zabraknie ekranów w smartfonach na te aplikacje. W dodatku ta planowana w Opolu ma działać jako portmonetka, czyli najpierw trzeba będzie zablokować pieniądze, a potem ewentualnie skorzystać. Dalej nie wiem po co. Bilet do… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  Przemo

Dzięki za ciekawe spostrzeżenia

K.T
24 dni temu

Amazon Dash – zarówno przyciski jak i „różdżka” nie działają już od roku.

Odnośnie przyszłości- moim zdaniem to płatności „samochodem” – jednak z wykorzystaniem bezpieczniejszych technologii niż ANPR (technologia rozpoznawania tablic rejestracyjnych).

BMW wprowadziło mało rewolucyjną, aczkolwiek przydatną opcję płatności za parking aplikacją ParkNow/Ringgo z poziomu systemu samochodu. Ot taka aplikacja, która sama wyświetla gdzie jesteśmy i możemy zacząć parkowanie a w niektórych lokalizacjach automatycznie je zakończyć gdy odjedziemy.

NieDajSieZaczipowac
24 dni temu

Obsługa gotówkowa i użycie fizycznych biletów wcale nie są droższe od płatności elektronicznych, bo do tych potrzebna jest kosztowna infrastruktura IT i specjaliści, którzy dużo kosztują. Tylko że płatności elektroniczne mają dla władzy istotną zaletę, brak anonimowości transakcji, one są zawsze imienne.
Wszystkie te „nowości” mają jeden mianownik: posiadanie samochodu. Na jakiej liczbie się to skończy? 800 na 1000 obywateli, czy 1 na 1? Ile jeszcze drzew zostanie wyciętych pod drogi? Ile jeszcze spalin przyjmie nasza atmosfera? Ilu pieszych zginie?
Podejmowane są starania w celu zakazania stosowania systemów rozpoznawania twarzy (USA).
Nie dajcie się zaczipować.

Admin
24 dni temu

Też mi się wydaje, że elektroniczny obrót finansowy – zwłaszcza w dobie kłopotów z cyberbezpieczeństwem – nie musi być tańszy, niż tradycyjny. Ale mimo wszystko uważam, że warto się przygotować do wersji smart

K.T
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Moim zdaniem najlepszym porównaniem jest sytuacja, gdzie porównamy koszt małego sklepu – w przypadku transakcji bezgotówkowych i gotówkowych (czas osoby, która musi przeliczyć i przewieźć pieniądze do banku, paliwo, amortyzacja samochodu, opłaty banku za wpłatę gotówkową – pomijam już koszty ryzyka). W przypadku dużych sprzedawców koszty konwojentów itp. I wcale nie wiem, czy to wyjdzie mniej.

Admin
24 dni temu
Reply to  K.T

Kiedyś zrobimy takie ćwiczenie na żywo i policzymy

K.T
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Byłoby super! Ważne, żeby uwzględnić wszystkie elementy wpływające na koszt – po obu stronach. W przypadku gotówki pewnie będzie więcej kosztów stałych. Warto by też uwzględnić średni podział wartości płatności w utargu – ale też czysto akademicko policzyć te wartości dla sklepu calkowicie bezgotówkowego i wyłącznie gotówkowego.

No i jeszcze jak przeanalizować potencjalną utratę utargu związaną z (nie)akceptowaniem danej formy płatności.

Czekam z niecierpliwością na artykuł w tej sprawie 🙂

Admin
23 dni temu
Reply to  K.T

Jeśli wśród czytelników jest przedsiębiorca, który chciałby pomóc własnym przykładem – proszę o kontakt: maciej.samcik@subiektywnieofinansach.pl.
A trochę o kosztach gotówki i bezgotówki pisaliśmy (i liczyliśmy) tutaj:
https://subiektywnieofinansach.pl/platnosc-tylko-gotowka-czy-to-tradycjonalizm-czy-rachunek-ekonomiczny/

Beata
24 dni temu

Byłam we Wrocławiu i jest to horror. Jak nie masz karty zbliżeniowej (a ja nie mam – nie ma obowiązku w Polsce posiadać kartę zbliżeniową) to nie masz jak zapłacic za przejazd. Biletomatów jak na lekarstwo. Większość też na karty zbliżeniowe.

Admin
24 dni temu
Reply to  Beata

Ciekawe spojrzenie. Przenowocześnili?

Jogger
22 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Na pociechę – nie ma też moźliwości kupna biletów w apce jakdojade. Ona dobrze zdaje egzamin w Krakowie, Warszawie, Gdańsku. Wrocek nie.

stef
24 dni temu
Reply to  Beata

W Warszawie musisz patrzeć na naklejki na dzwiach pojazdu, czasem biletomaty starego typu przyjmują monety. Na szczęście stacjonarnych jest dużo i wszystkie przyjmują monety.

Beata
24 dni temu
Reply to  stef

Dla mnie wystarczy aby przyjmowały kartę z chipem i na szczęście wszystkie przyjmują. Inna sprawa, że czasami nie działają biletomaty w tramwajach.

msw
24 dni temu
Reply to  Beata

Biletomat oprócz czytnika zbliżeniowego ma przecież też przecież czytnik chip & pin. Jeśli masz jakiś stary typ karty z samym paskiem magnetycznym (w co w 2021 roku naprawdę trudno mi uwierzyć), to proponuję wymienić na kartę z chipem. Po problemie.

Beata
24 dni temu
Reply to  msw

No właśnie nie we Wrocławiu. Gdyby było na chip nie byłoby problemu.

Teodor
24 dni temu
Reply to  Beata

Też byłem we Wrocławiu, kartę zbliżeniową miałem, bilet nabyłem,a potem zepsuł się autobus. I był problem…

Admin
24 dni temu
Reply to  Teodor

Nowoczesne technologie, fajerwerki, XXI wiek, ale jak się autobus zepsuje…

K.T
24 dni temu
Reply to  Beata

Pozostają SkyCashe i inne tego typu historie.

hdhfbc
24 dni temu

Ja marze o tym, żeby u Samcika dało się czytać coś więcej, niż tylko niektóre komentarze.

A, i zapomnieliście najechać na rząd za to, że na Orlenie nie ma po prostu terminali przy dystrybutorach.

Admin
24 dni temu
Reply to  hdhfbc

Proszę pamiętać, że gdyby nie cała reszta, to nie byłoby też tych niektórych dających się czytać komentarzy :-)))

msw
24 dni temu

Wszystko pięknie, ale widzę tutaj solidne wąskie gardło: w momencie zgubienia/zastrzeżenia karty, tracimy dostęp do usług miejskich. Dostarczenie nowej karty trwa. Póki powszechnym nie będzie udostępnianie danych kart w apce bez względu na to, czy plastik został doręczony (patrz: karty mBanku), póty to rozwiązanie będzie miało niemałą wadę.

Jestem zwolennikiem metody kopertowej i niezałatwiania wszystkiego na jednym koncie i jedną kartą. Dlatego wg mnie pewniejszym rozwiązaniem jest osobna karta-wallet na usługi miejskie albo osobne konto i osobna karta w banku na to.

Last edited 24 dni temu by msw
Admin
24 dni temu
Reply to  msw

To prawda, ale cyfrowe karty za chwilę będą standardem (choćby z powodu kryzysu na rynku chipów)

stef
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Są już też chyba cyfrowe karty sim do telefonów?

Admin
24 dni temu
Reply to  stef

A o tym to nie słyszałem, przyznam szczerze

Mirek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Są, słowo klucz: eSIM.

Przemo
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Są, tylko nie każdy telefon to obsługuje. A raczej mało który…

Admin
24 dni temu
Reply to  Przemo

Ale idzie ku dobremu. SIM-y są tak małe, że aż wkurzające

Przemo
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Na pocieszenie to mniejsze już chyba nie będą. Swoją drogą SIM fizyczny wydaje się nieco bezpieczniejszy od wirtualnego. Z naciskiem na „wydaje się”…

Admin
24 dni temu
Reply to  Przemo

W XXI wieku generalnie rzeczy fizyczne (zwłaszcza niepodłączone do internetu) są bezpieczniejsze. Ale mniej wygodne 🙂

jsc
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy ja wiem, gdyby Stuxnet dostałby się w nie powołane ręce to mógłby doprowadzić do np. wybuchu kotłów grzewczych…

msw
24 dni temu
Reply to  stef

Są esim, ale ja pisałem o karcie płatniczej, nie sim.

Teodor
24 dni temu

Może jestem staroświecki, ale zdanie „Opłaty schodzą niezauważalnie.” mnie przeraża. A na poważnie: Jak zapanować nad mnóstwem takich drobnych opłat, a przynajmniej odróżnić te wyłudzone?

Admin
24 dni temu
Reply to  Teodor

Zgadzam się, to będzie duże ryzyko. Tak, jak teraz przestajemy panować nad opłatami cyklicznymi i abonamentami ściąganymi (też niezauważalnie) z kart kredytowych

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!