14 czerwca 2019

„Płatność tylko gotówką”. To tradycjonalizm, czy też… rachunek ekonomiczny? Sprawdzamy dlaczego niektórzy nie lubią być cashless

Kilka lat temu branża handlowa wywalczyła solidną obniżkę opłat za akceptowanie kart. Ale czy przyjmowanie kart zawsze kosztuje przedsiębiorcę mniej niż transakcje gotówkowe? To zależy od skali biznesu. Komu opłaca się karta, a komu gotówka?

Chyba każdy z nas zauważył, że liczba punktów handlowo-usługowych akceptujących karty stale rośnie. I nie tylko w dużych miastach. Kartą zapłacimy w wiejskich sklepikach, a terminale pojawiają się nawet na bazarach, gdzie do niedawna królowała gotówka. Blisko 5 lat temu branży handlowej udało się wywalczyć spore obniżki prowizji za akceptację kart. Opłata interchange fee, najbardziej ciążąca przedsiębiorcom, spadła z ok. 1,6 do 0,2-0,3% wartości transakcji.

A jednak jest spora grupa przedsiębiorców, która ignoruje karty płatnicze. Powód? W niektórych branżach gotówka potrzebna jest jak powietrze. Przedsiębiorca woli gotówkę, bo za chwilę będzie jej potrzebował do zakupu towaru.  Mimo spadku kosztów obsługi kart po stronie przedsiębiorców, przy małej skali biznesu karta może być sporym obciążeniem. A obracanie gotówką po prostu opłaca się bardziej, niż pieniądzem  wirtualnym.

Czasem gotówka jest instrumentem, który pozwala ominąć opodatkowanie obrotów. Ale dotyczy to tylko tych sytuacji, w której nie tylko nie są przyjmowane karty płatnicze, ale też sprzedawca nie wydaje paragonów.

Przeczytaj też: Po raz pierwszy więcej kupiliśmy bez gotówki, niż płacąc banknotami. Czy to przełom? A może bezgotówkowa rewolucja dochodzi do ściany?

Przeczytaj też: Niewykluczone, że w 2019 r. zapłacimy kartą bez PIN-u za większe zakupy. Czy to bezpieczne? Sprawdzamy jak banki zabezpieczają zbliżenia

Pan Stanisław lubi gotówkę, bo…

Kilka dni temu rozmawiałem z właścicielem małego sklepu z artykułami papierniczymi i zabawkami. Pan Stanisław jest kilka lat przed emeryturą. Gdyby nie to, już dawno zmieniłby pracę. Ale boi się, że w tym wieku niczego innego nie znajdzie.

W jego sklepie można płacić tylko gotówką. Pan Stanisław dobrze wie, że od kilku lat akceptowanie kart kosztuje mniej. Wie też  o możliwości dofinansowania opłat i terminali w ramach programów finansowanych przez banki i organizacje płatnicze, czytał również o tym, że konsumenci z kartą w ręku są skłonni wydać więcej. Ale te wszystkie argumenty i zachęty go nie przekonują.

„Gdyby pan wiedział, ile na czysto zostaje po odliczeniu kosztów, rachunków. Szkoda gadać. A praca ciężka. Czasem trzeba się stanąć na głowie, żeby klient kupił coś za 5 zł”

Małe, osiedlowe sklepy, zwłaszcza z takim asortymentem wygryzane są przez duże sieci. Ale pan Stanisław nie może pozwolić sobie na „osiedlowe ceny”, bo klienci dobrze wiedzą, ile podobny towar kosztuje w marketach. I faktycznie, ceny u pana Stanisława są tylko niewiele wyższe niż w „sieciówkach”.

W biznesie pana Stanisława dosłownie liczy się każda złotówka. Dlatego świadomie nie chce akceptować kart, choć w ostatnim czasie zapukało do niego kilku akwizytorów proponując terminal.

„Nie stać mnie na to. Trzeba za niego płacić czy są klienci, czy ich nie ma” – mówi sklepikarz. A dofinansowanie? „Przez rok można mieć terminal za darmo” – dopytuję. „Rok szybko minie. A co potem? Będę musiał płacić. Niby można zrezygnować, ale jak klienci raz już się przyzwyczają…”

Pan Stanisław uważa, że ludzie nie mają świadomości, że za wszystko się płaci. Wiele razy słyszał od klientów, że do bankomatu po gotówkę nie pójdą, bo będą musieli zapłacić prowizję. Nie wiedzą jednak, że za wygodną i bezprowizyjną transakcję kartą w sklepie, obciążany jest przedsiębiorca. Nawet jeśli opłaty są niższe, to system ktoś musi finansować. Wiadomo, że najłatwiej obciążyć przedsiębiorców, używających terminali płatniczych.

Mój rozmówca podaje przykład innego sklepu papierniczego w okolicy: „Asortyment podobny, wzięli terminal i co? Zbankrutowali”. Nie zadziałał w tym przypadku argument, że konsumenci z kartą w ręku są skłonni wydać więcej. Pan Stanisław nie wierzy, że to możliwe w jego sklepie. Fakt, są branże, w których klient przychodzi do sklepu tylko po konkretną rzecz. Nie każdy przecież prowadzi sklep spożywczy, w którym klienci często kupują więcej, niż mają zapisane na liście zakupów.

Przeczytaj też: Bankomaty służące tylko do wpłaty i wypłaty gotówki? To przeszłość. W bankomacie wkrótce weźmiesz pożyczkę i założysz lokatę. A jak?

Przeczytaj też: Polska bez gotówki? Chyba nieprędko. Bo na razie sieci bankomatowe rozbudowują ofertę dla tych, którzy mają jej… za dużo

Co tańsze: karta czy gotówka?

Pomijając możliwość refundacji kosztów związanych z akceptacją kart w ramach programu „Polska Bezgotówkowej” (to – jak powiedzieliśmy – oferta czasowa, obowiązuje rok lub półtora), za dzierżawę terminala trzeba dziś zapłacić ok. 50-70 zł netto miesięcznie, w zależności od rodzaju urządzenia. Do tego dochodzą prowizje. Do 2014 r. największym utrapieniem przedsiębiorców była opłata interchange fee, która trafiała do banku – wydawcy karty. Sięgała 1,6% wartości transakcji.

Do tego dochodziły opłaty systemowe na rzecz organizacji płatniczych oraz marża agenta rozliczeniowego. To firma, z którą właściciel podpisuje umowę na akceptację kart. A te sięgały 1,5-2% (im mniejsze obroty, tym wyższe opłaty). Mały przedsiębiorca musiał więc oddać nawet 3-4% kartowego utargu. Jeśli klient wydał w sklepie 100 zł, to na dzień dobry właściciel oddawał 3-4 zł w prowizji.

W 2014 r. interchange fee ustawowo zmniejszono do maksymalnie 0,2% (karty debetowe) i 0,3% (karty kredytowe). Ale całkowita opłata nie ma sufitu, bo agenci rozliczeniowi mają na tym polu wolną rękę. To, ile finalnie zapłaci przedsiębiorca, zależy od tego, jaką stawkę marży wynegocjuje z agentem rozliczeniowym.  Można jednak przyjąć, że w przypadku małych punktów dziś jest to 1-1,5% wartości transakcji. Plus kilkadziesiąt złotych miesięcznie za terminal. Przy obrotach miesięcznych sklepu na poziomie 50.000 zł mówimy o kwocie rzędu 500-750 zł

Koszty akceptacji gotówki? To zależy od skali biznesu oraz tego, czy właściciel punktu handlowo-usługowego musi wpłacać gotówkę do banku i wypłacać ją z konta. Koszt wpłaty i wypłaty gotówki w oddziale lub we wpłatomacie i bankomacie może być zerowy albo może wynosić kilka złotych od każdej transakcji.

Jeśli przedsiębiorca obraca na tyle niewielkimi kwotami, że nie potrzebuje zamawiać bankowej obsługi gotówkowej – pozostaje tylko kwestia bezpieczeństwa. Przy większych obrotach pieniądze trzeba policzyć, posortować, przetransportować do banku, albo wynająć do tego specjalną firmę. Euronet ma usługę „Wpłata dla Firm”, w ramach której za pomocą spersonalizowanej karty pracownik lub właściciel firmy może wpłacić dowolną kwotę, która następnego dnia roboczego zostanie przelana na konto bankowe.

Przeczytaj też: Jesteś w centrum handlowym na zakupach? Jeśli zajdziesz do bankomatu po gotówkę, to możesz dostać… prezent. Np. rabat do sklepu obok

Przeczytaj też: Jak dobrać się do gotówki, gdy w okolicy nie ma taniego bankomatu? Trzeba poszukać… sklepu

Próg opłacalności? 0,5%

Kilka lat temu Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego prowadziła badania, w których większość ankietowanych zadeklarowała, że próg opłacalności przyjmowania płatności kartowych to dla nich prowizja w wysokości 0,5% wartości transakcji. Jeśli mieliby płacić więcej, bardziej opłaca im się pozostać przy gotówce. Nie znalazłem żadnych aktualnych badań na ten temat, ale gdyby dziś sytuacja była podobna, to – nie licząc promocji z gatunku „zero prowizji przez rok” – trudno byłoby małemu sklepowi wynegocjować aż tak dobrą prowizję z dostawcą terminali i firmą rozliczającą transakcje kartowe.

Dlatego nie można się dziwić, że wciąż wielu przedsiębiorców broni się przed kartami. Nie zawsze musi być tak, że jeśli sklep nie akceptuje kart, to chce ukryć część obrotów przed fiskusem, żeby nie płacić podatków. Czasem akceptacja kart po prostu się przedsiębiorcy nie opłaca i chyba powinniśmy uszanować taką decyzję.

———————–

Artykuł jest częścią sekcji #cashlovers pod patronatem największej w Polsce sieci bankomatowej Euronet

 

21
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
13 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
JacekIzaMateuszSapiMaciej Samcik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gosia
Gość
Gosia

Są branże, gdzie konta bankowego używa się tylko do płacenia składek ZUS i podatku, a reszta obrotu jest gotówkowa.
Poza tym prowizja to tylko jedna z wielu składowych. Są jeszcze opłaty stałe, abonamenty za terminal itd. Co z tego, że przez jakiś czas za darmo, skoro w końcu promocja się kończy i opłaty wracają.

Izz
Gość
Izz

Subiektywnie, ten sponsorowany artykuł jest subiektywny :p proszę sprawdzić na rynku ile standardowo się płaci za terminal i prowizje mając 50 tyś zł obrotu ba terminalu, a nawet mając połowę tego obrotu. Na pewno nie tyle ile Pan pisze

Maciej Samcik
Admin

W imieniu autora: proszę podzielić się tą wiedzą, skonfrontujemy z naszą wiedzą

Pawel
Gość
Pawel

Znajomy sklep spożywczy, kartami około 10tys obrotu, prowizję wychodzi mu 180zl+0,88% obrotu miesięcznie, czyli realnie około 2,6% obrotu. Będzie rezygnować z terminala. (nie ma już promocji żadnych na terminal). Te 2,6% to cholernie dużo!

Maciej Samcik
Admin

Fakt, masakra. Na takich parametrach bycie cashless nie ma sensu

alla
Gość
alla

nie może zmienić agenta? robota na 30min.. i oferty dostanie..

Marcin
Gość
Marcin

U mnie przy obrocie kartowym ok 15-20 tysięcy prowizja to 0.5% a opłata za dzierżawę tarminala 20 zł.

Maciej Samcik
Admin

A to już brzmi sensownie

Mateusz
Gość
Mateusz

Jaki to dostawca?

Piotr
Gość
Piotr

Przy tego typu niewielkich sklepach nie tylko koszta transakcji kartowych mają znaczenie, ale przede wszystkim fakt że jest to blokada kapitały obrotowego. Przy tak małej skali działalności fakt, że środki z transakcji kartą „giną” na jakieś minimum dwa/trzy dni jest utrudnieniem. Składa się na to czas który potrzebuje operator na „przetworzenie” transakcji i banki na wykonanie przelewu. Opóźnienia przy obydwu tych czynnościach są czystą ściemą, bo w sytuacji zinformatyzowania systemów to powinno się wszystko bez najmniejszego problemu odbywać w czasie rzeczywistym. Tam, gdzie banki mają w tym interes – są w stanie wiedzieć o transakcjach w czasie rzeczywistym. Ot, kiedyś… Czytaj więcej »

anonymous
Gość
anonymous

„płatność tylko gotówką” to informacja żeby klient nie zadawał pytań czy „można kartą” oraz żeby nie dochodziło do rozczarowania gdy przy płatności nie można kartą a klient nie ma gotówki. Tymczasem artykuł to elaborat dlaczego nie wszyscy maja terminale.

floridian
Gość
floridian

W tych miejscach kupujmy rzadko. Po prostu się nie opłaca. Kiedy płacę kartą dostaję 2-5% prowizji od KAŻDEJ transakcji. Przy większych transakcjach rzędu 5000 PLN, płacimy gotówką tylko wtedy kiedy cena gotówkowa jest sporo niższa od kredytowej. Jedynie świadczenia płacimy przelewem bo inaczej nie można.

Don Q.
Gość
Don Q.

Kartę z moeybackiem można też wykorzystać nawet płacąc gotówką. Kiedyś w niewielkiej hurtowni kupowałem zapas majtek i koszulek za duże kilkaset złotych i upierałem się przy płatności kartą; kiedy sprzedawca się dopytywał, dlaczego, to wytłumaczyłem mu, że chodzi o moneyback 5%. W efekcie dostałem rabat 8%. ☺️

Jan K
Gość
Jan K

Tez spotkał się z czymś podobnym.

W jednym ze sklepów, w których kiedyś kupowałem nie można było płacić karta ale, obowiązywała tam taka dziwny „moneyback” że jeżeli zapytało się sprzedawce czy można zapłacić kartą to on odpowiadał, ze nie ale informował, ze 25m od sklepu jest bankomat i jak się pójdzie wypłacić z niego gotowe i wróci zapłać to jest 5 PLN zniżki od ceny 😉

Może wychodziło to właścicielowi tego sklepu taniej niż prowizje od płatności karta 😉

Greg
Gość
Greg

Jaka karta daje jeszcze takie rabaty?

Pawel
Gość
Pawel

Do tego można dołożyć chargeback w ryzykownych branżach typu biuro podróży. Mało w którym można płacić kartą a chargeback jest ograniczony przez dodatkowe warunki dla tego typu instytucji.

Maciej Samcik
Admin

Fakt, dla biura podróży przyjęcie płatności kartą to samobójstwo ze względu na chargeback :-))

Jacek
Gość
Jacek

W Niemczech biura podróży, wielu touroperatorów czy portale typu weg.de albo holidaycheck.de przyjmują płatności kartą i jakoś nie giną.

Maciej Samcik
Admin

Tam jest inna jakość usług turystycznych

Sapi
Gość
Sapi

Taaa, terminal, a w weekend przyjdzie klient z kartą Santandera i się robi nerwowo 😉

Iza
Gość
Iza

Powiem tak….przez 22 lata pracowałam przy okienku,tzn. z klientem w Poczcie Polskiej ,kolejne 4 lata prowadzilam Agencję Pocztową . Poczta wprowadziła początkowo wypłatę gotówki z karty,a następnie płatność kartą. Wszystko fajnie,ale że mną, jako agentem,czyli osobą prowadzącą własną działalność na rzecz PP ,nikt nie chciał podpisać umowy,żebym mogła rozliczać się bezgotówkowo z przeprowadzonych transakcji. Stworzyła się taka sytuacja ,ze gdybym chciala zadowolic klienta i podpisać umowę na terminal płatniczy, z którego chętnie by korzystano,to niestety stała bym się niewypłacalna. A dlaczego? Podam hipotetyczny przyklad: w ciągu dnia klienci dokonali kartą wpłat na konta,za nadane przesyłki i inne usługi np na… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin