20 sierpnia 2018

Oto osiem powodów, dla których karta płatnicza może przydać się na urlopie

Oto osiem powodów, dla których karta płatnicza może przydać się na urlopie

Bezpieczeństwo przy płaceniu, dostęp do pieniędzy bez konieczności korzystania z kantorów i darmowy kredyt. Przepustka do wypożyczalni samochodów, ubezpieczenie podróżne, turystyczne assistance i concierge, gwarancja zwrotu pieniędzy za źle wykonaną usługę – to tylko niektóre zalety kart płatniczych na wakacjach. Warto jednak przeczytać „instrukcję obsługi” karty, bo źle użytkowana może wpędzić w kłopoty

Zobacz również:

Mój znajomy pojechał na wakacje do Austrii. Kilka dni temu rezerwował hotel na jednym z portali rezerwacyjnych. Zapłacił kartą. Wkrótce zadzwonił do mnie zdziwiony: „Kurs, po jakim przeliczyli mi euro, jest o 25 groszy wyższy od kantorowego! Straciłem furę pieniędzy! Co się dzieje?”

Od razu domyśliłem się, że płacił rachunek w euro kartą złotową, co oznacza, że jego bank przewalutował transakcję z euro na złote dodając swój spread. Mechanizm transakcji opisany jest w regulaminie karty i formalnie trudno się do banku przeczepić. Po prostu on na wymianie walut dodatkowo zarabia.

Wakacje z kartą dla mojego znajomego rozpoczęły się słabo.  Użył niewłaściwego plastiku do transakcji zagranicznej. Gdyby zapłacił kartą walutową, wszystko byłoby w porządku. Miałby wygodę, bezpieczeństwo i tanią wymianę walut.

Inny z moich znajomych przed wakacjami sprawdzał ofertę ubezpieczeń turystycznych.  Wiem, że używa dość prestiżowych kart płatniczych, więc powiedziałem mu od razu, żeby sprawdził czy nie ma ubezpieczenia podróżnego zaszytego w karcie. Miał i dzięki temu nie musiał kupować ubezpieczenia za kilkaset złotych.

Jeszcze inny znajomy dzwonił do mnie z lotniska, bo nagle się okazało, że potrzebuje 200 euro. „Nie oskubią mnie w tym bankomacie?” – pytał z przestrachem w głosie. Zapytałem go jaką ma kartę i ze spokojem poinstruowałem, że za wypłatę euro nie zapłaci ani grosza prowizji dla polskiego banku. Niestety, kilka euro wziął od niego operator zagranicznego bankomatu, ale to inna historia. Najważniejsze, że dzięki karcie uzyskał tańszy, niż w kantorze dostęp do gotówki.

Czytaj też: Co może powiedzieć o tobie karta płatnicza, którą masz w portfelu? Wbrew pozorom całkiem sporo!

Po pierwsze: karta to bezpieczniejszy portfel 

Zabierając ze sobą kartę, nie musisz nosić przy sobie dużej gotówki. To bezpieczniejsze. Dostępu do Twoich pieniędzy strzeże czterocyfrowy PIN. Jeśli zgubisz kartę albo ktoś ją ukradnie, po prostu musisz ją zastrzec. Nawet jeśli karta wpadnie w ręce złodzieja, to Twoja odpowiedzialność za złodziejskie transakcje i tak jest ograniczona do 150 euro. Gdybyś zgubił portfel – tracisz wszystko.

A gdy Twoja karta jest zbliżeniowa (raczej jest, bo dziś banki innych już praktywnie nie wydają)? Jeśli rachunek za zakupy nie przekracza 50 zł, nie trzeba podawać kodu PIN. Tak jest w Polsce, bo za granicą limity na transakcje bezstykowe są wyższe. Np. w Wielkiej Brytanii „bezpinowy” limit wynosi 30 funtów (ok. 145 zł), a we Francji i Irlandii 30 euro (ok. 130 zł). W przyszłym roku limit wzrośnie również w Polsce – do 100 zł.

Czytaj też: Co się stanie, gdy ktoś pozna numer mojej karty płatniczej? Czy posiadanie karty na zbliżenia jest bezpieczne?

Czy jeśli złodziej ukradnie Ci kartę, to bez PIN-u będzie mógł zrobić zakupy na „Twoje konto”? Teoretycznie tak – chyba że się w porę zorientujesz i zablokujesz kartę – ale w tej technologii są liczne „bezpieczniki”.

Po pierwsze na czipie karty są zapisane limity transakcji. I np. co piąta wymaga podania PIN-u – nawet jeśli ma wartość poniżej 50 zł. Po drugie banki coraz częściej są ubezpieczone od złodziejskich transakcji i po prostu oddają pechowym klientom pieniądze. Po trzecie jest ustawa, która z definicji ogranicza odpowiedzialność klienta płacącego zbliżeniowo – nawet jeśli nie zastrzeże skradzionej karty jego odpowiedzialność jest ograniczona do 50 euro. Po czwarte złodziej ryzykuje tym, że wpadnie. System „wie”, w którym sklepie i o której godzinie dokonano transakcji. A w sklepach często jest monitoring.

Przeczytaj też: Płacisz kartą zbliżeniową? Już wkrótce bez podawania PIN-u zapłacisz za większe zakupy. Ale co z bezpieczeństwem?

Płać w sieci bezpiecznie i wygodnie! Jeśli chcesz bezpiecznie i bardzo wygodnie płacić kartą w sieci, to pod tym linkiem możesz zarejestrować swoją kartę w usłudze Visa CheckoutBędziesz mógł/mogła płacić w sieci niemal jednym kliknięciem, a jednocześnie będzie to płatność kartą, a nie e-przelewem, a więc będziesz zabezpieczony/a chargebackiem. Więcej o usłudze Visa Checkout pisałem tutaj 

Odwiedź też stronę akcji „O wygodnym płaceniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”. Tam piszę o wszystkich nowościach ze świata płatności oraz poradniki o bezpiecznym używaniu kart i wyciskaniu z nich maksymalnie dużo korzyści. Zapraszam: kliknij ten link

Po drugie: płacenie kartą może być tańsze, niż pieniędzmi z kantoru

Co poszło nie tak, że mój znajomy obraził się na karty i na wakacje postanowił zabrać tylko gotówkę? Zapłacił za zakupy w euro kartą podłączoną do konta złotowego. W efekcie bank przewalutowując transakcję doliczył spread.

Nie byłoby tego problemu, gdyby płacił kartą walutową, wielowalutową lub bezspreadową. Ma je w ofercie większość banków komercyjnych. Myślę, że przed przyszłorocznymi wakacjami posiadanie takiej karty w ofercie będzie standardem. Wstyd będzie takiej nie mieć. To właśnie z taką kartą warto wyjechać za granicę albo „bookować” przez internet hotele za granicą.

Karta może być powiązana np. tylko z kontem w euro lub dolarach (to karta walutowa). Kartę złotową można podpiąć do jednego z kilku kont walutowych, w zależności od tego, gdzie przebywamy (karta wielowalutowa).

Wcześniej należy zasilić konta określoną walutą, kupioną np. w kantorze internetowym. Ale to nie jest niezbędne. Swoje kantory online z dobrymi kursami mają też banki – w każdej chwili (jeśli kantor banku działa akurat danego dnia i o danej godzinie), można kupić walutę. Gdy płacisz kartą walutową lub wielowalutową, masz pewność, że tylko tyle ubędzie z twojego konta. Żadnych spreadów i prowizji za przewalutowanie.

Na rynku można też spotkać się z tzw. kartami bezspreadowymi. To karty złotowe, ale transakcje przeliczane są z obcej waluty na złotówki po kursie organizacji płatniczej, czyli bez bankowego spreadu.

Czytaj też: Jak płacić kartą za granicą? Jedziesz na wakacje i nie chcesz ryzykować kradzieży większej gotówki? Zabierz ze sobą taką kartę

Czytaj też: Oto nasz raning kart wielowalutowych. Te banki zapewniają nam największy komfort przy płaceniu kartą za granicą

Po trzecie: plastik to opcja wakacyjnej pożyczki na wszelki wypadek

Kolejna korzyść z zabrania karty na wakacje to ta, że plastik może być źródłem taniego kredytu. Mowa tu o kartach kredytowych. To forma kredytu na dowolny cel, tyle że przyznawanego w formie karcianego limitu.

Zaletą „kredytówek” jest to, że zadłużenia nie trzeba spłacać od razu. Każda karta ma miesięczny okres rozliczeniowy. Gdy się kończy, bank generuje wyciąg. Od tego momentu mamy jeszcze 25-30 dni (w zależności od karty) na spłatę zadłużenia. Ale nawet wtedy nie trzeba spłacać wszystkiego, a jedynie tzw. kwotę minimalną, zwykle 5% zadłużenia. Oczywiście, lepiej spłacić całość (wtedy nie płacisz żadnych odsetek), ale nie masz takiego bezwzględnego obowiązku.

Jeśli w czasie podróży pojawią się nieoczekiwane wydatki, możesz posiłkować się takim kredytem. Z czystym sumieniem można polecić płacenie kartami kredytowymi, gdy spędzamy wakacje w Polsce. Bo za granicą może być niebezpieczna. Dlaczego? To karty złotowe, a więc ryzykujemy tym, że płatności np. w euro zostaną przeliczone przez bank po niekorzystnym kursie (z dodatkiem spreadu).

Czytaj też: Karta kredytowa może pomóc w porządkowaniu domowych finansów. Ale musisz jej rozsądnie używać. Rozsądnie czyli jak? 

Odradzam też wypłacanie gotówki z bankomatów przy użyciu karty kredytowej – zarówno w Polsce, jak i za granicą. Dlaczego? Wspomniany okres bez odsetek nie obejmuje transakcji gotówkowych, czyli głównie bankomatowych.

Wkładając kartę kredytową do zagranicznego bankomatu ryzykujesz, że transakcja zostanie przewalutowana po wysokim kursie (czasem banki biorą dodatkowo prowizję za przewalutowanie), stracimy okres bezodsetkowy, możemy też zapłacić prowizję za wypłatę gotówki (może ją pobrać nasz bank, ale też właściciel zagranicznego bankomatu).

Nie znosi to podstawowej zalety kart kredytowych – w razie nagłej potrzeby zejścia „pod kreskę” (a w wakcje okazji do tego nie brakuje) można się posiłkować pieniędzmi dostępnymi od ręki i do tego darmowymi (o ile spłacimy zaciągnięty w ten sposób dług w ciągu 25-30 dni po wygenerowaniu wyciągu).

Po czwarte: karta jako bilet wstępu do wypożyczalni

Jeśli planujesz na wakacjach wypożyczyć samochód, karta kredytowa w portfelu nie będzie tylko przydatnym dodatkiem, a wręcz koniecznością. Biorąc auto z wypożyczalni, trzeba opłacić tzw. udział własny. W razie np. kolizji, bierzesz na siebie część odpowiedzialności za szkodę. Karta kredytowa posiada mechanizm preautoryzacji, czyli czasowe zablokowanie środków na rachunku. To takie zabezpieczenie dla wypożyczalni. Gdy zwracasz auto i wszystko jest z nim w porządku, wypożyczalnia po prostu zdejmuje blokadę środków.

Za samo wypożyczenie auta można oczywiście zapłacić gotówką lub kartą debetową. Jeśli masz kartę walutową, jest to wręcz lepsze rozwiązanie. Z tego samego powodu kart kredytowych mogą wymagać hotele, hostele czy biura podróży. W momencie rezerwacji blokują środki na wypadek, gdybyś zrezygnował z usługi.

Po piąte: karta to turystyczne ubezpieczenie i assistance

W niektórych bankach znajdziesz specjalne karty szyte na potrzeby turystów. Chodzi o wyposażenie ich w dodatkowe usługi – ubezpieczenia, assistance, concierge – które mogą przydać się na wakacjach zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Usługi concierge to właściwie infolinia, na której eksperci pomogą zaplanować podróż albo rozwiązać problem, gdy jesteśmy na drugim końcu świata.

Z kolei ubezpieczenia podróżne na kartach to te same produkty, które kupujemy w firmach ubezpieczeniowych przed podróżą albo dodawane (w cenie wycieczki) przez biura podróży. Można je podzielić na polisy chroniące zdrowie i życie, a więc ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków czy kosztów leczenia za granicą. Druga to np. ubezpieczenia utraty bagażu czy opóźnienia lotu.

Zagraniczny wyjazd bez jakiejkolwiek polisy turystycznej, nawet jeśli planujemy tylko spacerować po starówce, to skrajna nieodpowiedzialność. Ale czy ubezpieczenie podróżne na karcie wystarczy? Wszystko oczywiście zależy od zakresu ochrony.

Czytaj też: Przewoźnik zniszczył klientce bagaż. Poprosiła o 250 zł odszkodowania. Linia lotnicza schowała głowę w piasek, ale… pomogło to ubezpieczenie

Czytaj też: Karta służy głównie do płacenia, ale może się stać również twoją tarczą ochronną. Kiedy tak zadziała? Oto katalog takich okoliczności

Czytaj też: Hydraulika i elektryka możesz mieć za darmo, jako bonus do karty płatniczej. Sprawdź jak skorzystać z kartowego assistance

Po szóste: z kartą podróż może być luksusowa

To oczywiście nie wszystkie możliwości kart, które w mniejszym lub większym stopniu mogą pomóc w podróży lub ją uprzyjemnić. Tę ostatnia funkcję spełnia np. program Priority Pass, który może być podłączony do danej karty. Niestety, banki dodają go do ekskluzywnych plastików.

Co co chodzi? Karta, do której podłączony jest taki program, jest przepustką do saloników VIP na lotniskach. A tam czekają na ciebie wygodne kanapy i spokój, bezcenne podczas długiej podróży i czekania na kolejny lot.

Czytaj też: Jak zadać szyku w towarzystwie? Przegląd luksusowych kart płatniczych

Po siódme: płacisz kartą i zbierasz mile lub tanie hotele

W niektórych kartach zaszyte mogą być programy lojalnościowe oferowane przez linie lotnicze. Płacąc za bilety kartą, można zbierać mile, czyli punkty, a te po jakimś czasie zamienić na kolejny bilet.

Jak płacić kartą i oszczędzać? Zobacz szczegóły programu Visa Oferty. Rejestrujesz kartę, wybierasz promocje, z których chcesz skorzystać i… gotowe

Czytaj też: W którym banku przeżyjesz najlepszy odlot? Zmiany w lotniczych kartach lojalnościowych

Po ósme: chargeback, czyli polisa, gdy coś pójdzie nie tak

Na koniec warto wiedzieć o usłudze chargeback, która automatycznie dołączana jest do kart płatniczych – nie trzeba jej aktywować ani za nią płacić. Można powiedzieć, że to forma wdzięczności organizacji płatniczych za to, że płacimy kartami a nie gotówką.

Czytaj też: Nieuczciwy sprzedawca? Uszkodzona przesyłka? Nieudane wakacje? Chargeback na pomoc. Dlatego wolę płacić kartą, niż przelewem

Jeśli zapłacimy za towar lub usługę kartą, a tego towaru nie dostaniemy, był wybrakowany albo usługa była „do bani”, dostaniemy zwrot pieniędzy. Boksowanie się z nieuczciwym sprzedawcą zostawiamy bankowi i organizacji płatniczej.

Pamiętam rok, kiedy biura podróży w Polsce padały jak muchy. Dzięki usłudze chargeback część Polaków uratowała swoje wakacje. Klienci, którzy za wycieczkę zapłacili kartą, szybko odzyskali pieniądze w ramach chargeback i mogli kupić nową wycieczkę.

zdjęcie tytułowe: Goumbik/Pixabay

Artykuł jest częścią akcji edukacyjnej „O wygodnym płaceniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”, którą prowadzi wspólnie serwis „Subiektywnie o finansach” oraz organizacja płatnicza Visa, oferująca m.in. bezpieczne płatności w internecie Visa Checkout oraz program lojalnościowy dla płacących kartami  Visa Oferty

13
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
8 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
MariuszDon Quijote de la ManchaRomanRadelzen Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek
Gość
Jacek

Ja bym – o ile to możliwe – rozdzielił ten limit na 2 karty na wszelkie wypadek. Lepiej dla bezpieczeństwa mieć 2 karty po 2000zł na koncie niż 1 kartę z 4000 zł.

Maciej Samcik
Admin

Tak, to chyba dobry pomysł

zen
Gość
zen

A gdyby wypożyczalnia samochodów w ramach zabezpieczenia chciała preautoryzować kartę na 2100 zł?

Radel
Gość
Radel

A gdyby wypożyczalnia samochodów w ramach zabezpieczenia chciała preautoryzować kartę na 4100 zł?

Daria
Gość

Korzystam z karty płatniczej od jakiegoś roku i powiem szczerze, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie, na wakacjach również taka karta się przydaje.

Ppp
Gość
Ppp

Ad 1: Są różne rodzaje kart, nie wszystkie działają w niektórych krajach lub miejscach. A o sposobach wykradania z nich pieniędzy słyszymy jak często? Co miesiąc czy co tydzień? Ad 2: Koszt płacenia w walucie zależy od tego, kiedy i za jaką cenę ją kupiliśmy. Karta może być tańsza od AKTUALNYCH cen w niektórych kantorach, ale jeśli kupiliśmy walutę kilka miesięcy temu za 20groszy mniej/jednostkę, to żaden produkt tego nie przebije. Ad 3: Łatwa pożyczka, to wada, a nie zaleta. Ad 4: Dotychczas nie spotkałem się z taką potrzebą. Ad 5: To samo można prościej i często lepiej lub taniej.… Czytaj więcej »

Roman
Gość
Roman

„…Wkrótce zadzwonił do mnie…”
„…powiedziałem mu od razu…”
„… dzwonił do mnie z lotniska…”
Cholerka, dobrze mieć takiego Samcika w kontaktach w komórce 😉

Don Quijote de la Mancha
Gość
Don Quijote de la Mancha

Ale tu akurat nie Samcik jest autorem!

Choć niewątpliwie, dobrze mieć takiego w kontaktach…

Mariusz
Gość
Mariusz

A jest jakaś karta kredytowa rozliczana w Euro, lub chociaż „bezspredowa”?

Maciej Samcik
Admin
Maciej Samcik
Admin

Chociaż kredytowej chyba żadnej nie widziałem, to są raczej debetówki

Mariusz
Gość
Mariusz

I tu jest właśnie problem, jeżeli hotel chce kredytówki do rezerwacji a my nie zadbamy, by rozliczyć się potem kartą debetową, lub też po prostu nie potrafimy wytłumaczyć tego recepcjonistce znającej w popularnych językach tylko kilka regułek. Jedna z kart wygrywających rankingi dolicza 5,8% prowizji, a następnie rozlicza się po kursie weekendowym ze spredem ogromnym (np. dziś 4,7% ), co podnosi rachunek o 10.8 %.

Pisałem też kiedyś Redaktorowi w komentwrzu, że jedna z kart „bezspredowych” dolicza 1% dla walut innych, niż Euro.

Maciej Samcik
Admin

Tak, to jest rzeczywiście problem – kredytówka jako gwarancja jest OK, ale rozliczenie powinno być bezspreadową debetówką. I to nie jest łatwe

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu