Większość z nas ma je w swoich portfelach. Niektórzy tylko jedną – debetową, do konta bankowego – a inni więcej. W sumie w naszych portfelach jest 38 mln kart płatniczych. Dlaczego są tak popularne? Odkąd pracodawcy coraz rzadziej wypłacają nam pieniądze w gotówce (przeważnie pensje dostajemy przelewem na konto) to karta płatnicza daje najłatwiejszy i najtańszy dostęp do kasy. Zamiast chodzić do banku i płacić prowizje, idziemy do bankomatu i wypłacamy tyle gotówki ile potrzebujemy.

Ci, którzy mają w portfelu więcej kart, niż tylko debetową, do konta bankowego, wiedzą, że karta może być także prostym nośnikiem kredytu. Sam mam w portfelu trzy karty kredytowe, które służą mi albo do bieżących wydatków, albo w sytuacjach awaryjnych. Dziś zresztą dług w karcie kredytowej należy do najtańszych (bo jego oprocentowanie musi się mieścić w limicie ustawy antylichwiarskiej i nie ma możliwości pobierania dodatkowych prowizji).

Niektóre z moich kart służą mi też jako źródło wiarygodności. W niektórych hotelach dzięki prestiżowej karcie płatniczej nie muszę płacić za pokój z góry. Bez karty kredytowej nie mógłbym w niektórych wypożyczalniach wynająć samochodu. Niektóre karty pozwalają korzystać z VIP-owskich saloników na lotniskach.

Czwarta funkcja karty płatniczej, którą doceniam – aczkolwiek ona jeszcze nie pokazała pełni swoich możliwości – to zniżki na zakupy. Pamiętam jak opadła mi szczęka w sklepie z winami. Sprzedawca zapytał czy mam kartę takiego a takiego banku, a gdy odpowiedziałem, że nie mam, to zdradził mi na uszko, że przeszła mi koło nosa 20-procentowa promocja. To nie były tanie wina, więc poczułem się jak zbity pies. Ale miałem też przypadek, gdy zapłaciłem o 10% mniej za biżuterię dzięki posiadaniu karty płatniczej odpowiedniego banku.

Więcej moich przygód z kartami znajdziesz na stronie cyklu tekstów poświęconych “plastikowym pieniądzom” – “O wygodnym oszczędzaniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta”

Jak płacić kartą i oszczędzać? Zobacz szczegóły programu Visa Oferty. Rejestrujesz kartę, wybierasz promocje, z których chcesz skorzystać i… gotowe

Karta płatnicza: kto ją wynalazł? I po co?

Pierwsze karty płatnicze pojawiły się w USA po II Wojnie Światowej i były de facto upoważnieniem do odebrania zamówionego towaru na kredyt. Początkowo karty wydawały sklepy, ale pojawili się też bankierzy, którzy postanowili być pośrednikami w transakcjach kartowych. Jeśli na jakimś osiedlu sklepikarze i ich klienci mieli konta w tym samym banku, to jedni mogli przyjmować płatności, a drudzy płacić bez użycia gotówki.

Kilka lat później, w 1950 r., firma Diners Club International wydała pierwszą uniwersalną kartę pozwalającą na płatności w hotelach i restauracjach. Firma podpisała z tymi miejscami umowy, na podstawie której pokrywała płatności posiadaczy kart. A ci raz w miesiącu spłacali dług. System, który dziś obowiązuje, jest nieco bardziej skomplikowany, ale tak naprawdę jest rozwinięciem tamtych pierwszych płatności. Globalne organizacje płatnicze gwarantują klientom, że ich karta zadziała wszędzie, a odbiorcom płatności – że szybko dostaną pieniądze (czy to z rachunku klienta, czy to z kredytu udzielonego przez bank).

Czytaj też: Czy w XXI wieku, gdy w modzie zaczynają być kryptowaluty, płacenie kartą będzie jeszcze miało sens? Czytaj mój felieton na ten temat i przyłącz się do dyskusji!

Czytaj: Czy połączenie karty płatniczej i bitcoina jest możliwe? Oni to zrobili

Dlaczego niektórzy nie lubią kart płatniczych?

Są trzy powody nieużywania kart. Wszystkie trzy budziły kiedyś moją zgryzotę, ale dziś już w zasadzie się nimi nie przejmuję. Zwłaszcza pierwszy z nich jest już w dużej części mitem, legendą miejską, przekazywaną z ust do ust. Te powody to:

Brak poczucia bezpieczeństwa. Zabierając ze sobą kartę, zabieram do kieszeni wszystkie pieniądze, które mam. Jeśli ktoś mi ukradnie kartę, to mogę stracić wszystko. Zwłaszcza, że karty mają funkcję zbliżeniową i można nimi płacić bez PIN-u. Prawda? Mit? Cóż, karta rzeczywiście “nosi” dużo pieniędzy, ale po pierwsze można na niej ustawić dzienne limity “użycia”. Po drugie transakcje są zabezpieczane PIN-em, a tych bez PIN można wykonać tylko ograniczoną liczbę (pojedyncza nie może przekroczyć 50 zł). Po trzecie odpowiedzialność klienta za transakcje utraconą kartą jest ograniczona do róznowartości 150 euro (art. 28 ust. 2 ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych), zaś w przypadku kart zbliżeniowych – do 50 euro.

Brak możliwości używania karty. Mieszkając na wsi lub w małym miasteczku często trudno znaleźć sklep, w którym przyjmują płatności kartowe. Jestem w stanie przyjąć ten argument, aczkolwiek liczba terminali płatniczych w sklepach rośnie, a bankowcy przygotowują program w ramach którego będą finansowali instalowanie terminali w sklepach.

Ryzyko inwigilacji. Płatność kartą nie jest anonimowa. Bank wie którą kartą i w jakim sklepie zapłaciliśmy. Nawet karty przedpłacone, które kiedyś można było zassać z banku anonimowo, dziś muszą być rejestrowane na konkretne nazwisko (trzeba pokazać dowód osobisty). Cóż, tak rzeczywiście jest, ale sądzę, że w XXI wieku inwigilacja przez banki jest dużo mniej ryzykowna, niż inwigilacja przez smartfony (telekom w każdej chwili może wiedzieć gdzie jesteśmy, bo nas geolokalizuje), Facebooki i Google, czy choćby monitoring miejski.

Wypowiedz się. Jak najwygodniej płacić kartą w sieci? Wybieramy najlepszy sposób!

Jeśli myślisz, że wchodząc do centrum handlowego jesteś anonimowy i nikt się nie może dowiedzieć co kupiłeś za gotówkę to jesteś w grubym błędzie. Przeczytaj mój tekst o wi-fi. Wyrzucenie karty płatniczej nie da anonimowości. Da ją dopiero wyrzucenie smartfona i “wypisanie się” z internetu. Są jacyś chętni

Czego można się dowiedzieć z numeru karty?

Mamy więc karty płatnicze, bo są wygodne, w miarę bezpieczne (częściej dzisiaj okradają nasze konta bankowe, niż dają nam w łeb żeby zabrać kartę płatniczą, prawda?) oraz funkcjonalne (można wybrać kartą kasę z bankomatu, zapłacić w sklepie bez konieczności noszenia pliku banknotów, dostać rabat oraz kredyt). No i z reguły tanie, bo banki nie każą sobie z reguły płacić za karty, o ile ich od czasu do czasu używamy.

Co z tych kart można wyczytać poza naszym imieniem i nazwiskiem, datą ważności kartowej umowy z bankiem oraz – w przypadku lepszych kart, złotych, platynowych, czarnych, metalowych – statusu majątkowego? Najwięcej powie nam o karcie jej… numer. Wbrew pozorom ten ciąg cyfr, który jest nadrukowany lub wytłoczony na karcie wcale nie jest przypadkowy.

Numer karty wiele mówi o banku lub instytucji, która kartę wydała. Pierwszych sześć cyfr numeru karty to właśnie symbol tej instytucji. A specjalne znaczenie ma pierwsza cyfra. Świadczy ona o przynależności branżowej wystawcy karty. I tak: jeśli numer karty zaczyna się od 1 lub 2, to jej wydawcą jest linia lotnicza. Trójka na początku numeru karty to instytucja z branży turystycznej bądź rozrywkowej. Czwórka i piątka to instytucje finansowe, z tego od 4 zaczynają się numery kart sygnowanych znaczkiem Visa, zaś od 5 (ściślej pisząc między 51 a 55) – karty MasterCarda. Siódemka jest cyfrą zarezerwowaną na początek numeru karty wystawianej przez firmy paliwowe, zaś ósemka to domena firm telekomunikacyjnych.

Po sześciu cyfrach mających identyfikować bank lub inną instytucję, następuje od 9 do 12 cyfr, które są identyfikatorami numeru konta klienta, czyli posiadacza karty. A do tego dodaje się jeszcze ostatnią cyfrę, która znów – tak jak pierwsza – ma ponadprzeciętne znaczenie, bowiem jest cyfrą kontrolną. Dzięki niej każdy, kto wpisuje numer karty do komputera, ma pewność, że nie padnie ofiarą jakiegoś czeskiego błędu przy przepisywaniu.

Cyfra kontrolna gwarantuje bowiem, że komputer wyłapie błąd i każe go poprawić. Jak to możliwe? Otóż za wszystko odpowiada tzw. algorytm Luhna, popularny algorytm matematyczny, który służy do sprawdzania poprawności wpisania danej liczby. Nazwa pochodzi od nazwiska Hansa Petera Luhna (żył w latach 1896–1964), niemieckiego naukowca pracującego dla IBM. Podobny algorytm jest stosowany do sprawdzania prawidłowości wpisania numeru konta (aczkolwiek tu cyfry kontrolne są dwie i znajdują się na początku numeru konta, a nie na końcu).

Z ważnych numerów na odwrocie karty jest jeszcze CVV2 lub CVC2. To trzy ostatnie cyferki obok miejsca na podpis posiadacza karty. To kod, który służył zawsze do transakcji internetowych – dzięki niemu sklep internetowy sprawdzał czy mamy przed sobą oryginalną kartę i umiemy podać dane z obu stron tej karty. Teraz coraz częściej karty są “wkładane” do elektronicznych portmonetek lub smartfonów i wtedy CVV2/CVC2 podaje się tylko raz – przy rejestracji karty do takiej usługi (będę o tym pisał więcej w najbliższym czasie).

Co daje karcie znaczek organizacji płatniczej?

Jakie znaczenia ma logo organizacji płatniczej nadrukowane na karcie? Mogą to być Visa, MasterCard, czy rzadziej spotykane American Express i Diners Club. Po co komu taka np. Visa, skoro przecież to bank, a nie Visa, wydaje klientom karty? Organizacja płatnicza zapewnia globalność karty. Bank nie ma obowiązku dogadywać się z organizacją płatniczą, może wydać kartę płatniczą samodzielnie. Ale wtedy najprawdopodobniej będzie ona działała tylko lokalnie. No i bank będzie musiał sam “zorganizować” sobie sieć akceptacji, czyli dogadać się z operatorami terminali płatniczych, żeby jego karty nie były w nich odrzucane.

Współpraca z organizacją płatniczą zapewnia honorowanie kart w sieci akceptacji na całym świecie, a także dostęp do globalnych programów antyfraudowych. Jeśli np. ktoś przejmie dane naszej karty płatniczej i zechce ich użyć w drugiej części świata, to z dużym prawdopodobieństwem zostanie powstrzymany przez system antyfraudowy, który porówna miejsca i kwoty ostatnich płatności i stwierdzi, że coś jest nie tak.

Czytaj na stronie Visa: Jak wygodnie i bezpiecznie płacić za granicą? Aplikacja Travel Tools App, czyli wakacyjny niezbędnik w telefonie

Organizacja płatnicza jest też najważniejszym ogniwem usługi charge back, dzięki której źle obsłużony klient szybko może odzyskać pieniądze jeśli za towar lub usługę zapłacił kartą (będę o tym pisał w kolejnych tekstach). Globalny znaczek to też dostęp do programów lojalnościowych stworzonych przez organizacje płatnicze oraz do grubych milionów wsparcia, które przekazują one bankom na promowanie obrotu bezgotówkowego.

W polskich warunkach elementem “globalności” karty jest też pasek magnetyczny. Gdyby karty nie miały działać za Polską można byłoby pasek magnetyczny całkiem wyrzucić z kart – u nas zarówno transakcje w terminalach sklepowych, jak i w bankomatach obsługują czipy zainstalowane na kartach. Ale jeśli znajdziemy się z krajach… hmmm… mniej “cywilizowanych”, to może się okazać, że tamtejsze terminale lub bankomaty nie “czytają” czipów i wtedy przydaje się pasek magnetyczny.

Dlaczego wszystkim zależy, żebyśmy używali kart?

Władze wielu krajów nakłaniają swoich obywateli do płacenia gotówką. Ba, w niektórych miejscach na świecie niektóre transakcje – np. zakupy nieruchomości lub biżuterii – nie mogą być finansowane gotówką. Głównym powodem jest oczywiście to, że transakcje gotówkowe są „niesprawdzalne”, a więc w ten sposób odbywa się większość transferów w ramach szarej strefy i czarnego rynku. Im mniej gotówki w transakcjach, tym mniej nielegalnych transakcji i nie zapłaconych podatków.

Czytaj też: Jak państwa zachęcają obywateli do odrzucenia gotówki?

Czytaj też: Oto nowa forma programów lojalnościowych. Rabaty przyznawane bezpośrednio w terminalach płatniczych. Przeczytaj w mojej recenzji jak to działa. A szczegóły promocji organizowanej przez Visa i sieć Makro znajdziesz tutaj

Jak dostać 10 zł na pizzę: W promocji PizzaPortal za płacenie via Visa Checkout można dostać dychę w prezencie

Verifone, czyli firma produkująca terminale płatnicze dla punktów handlowych, zrobiła badania, w których pytała Polaków o ich preferencje w dziedzinie płatności. Do codziennego używania kart na zakupach przyznaje się 12,5% pytanych posiadaczy kart, a do wyciągania karty płatniczej z kieszeni przynajmniej raz w tygodniu – 65% „ukartowionych” Polaków.

Jakkolwiek mamy w kieszeniach 38 mln kart, to do „ukartowionych” można zaliczyć najwyżej 70% osób, co oznacza, że przedstawiane przez Verifone wyniki trzeba „odchudzić” o mnożnik 0,7. Wychodzi więc, że szalenie często używa kart – i nie wyobraża sobie bez nich życia – co dziesiąty Polak., a jakieś 50% z nas docenia wygodę płacenia, ale nie ma ochoty zrezygnować z płacenia gotówką, przynajmniej w niektórych miejscach i sytuacjach. Pozostali tylko pukają się w czoło i rozkoszują się widokiem banknotów w swoich portfelach.

Jednym z celów akcji “O wygodnym płaceniu, czyli niezbędnik nowoczesnego konsumenta” jest pokazanie korzyści wynikających z posiadania kart, takich jak szybkość i wygoda zakupów, możliwość uczestnictwa w programach lojalnościowych (zbierania rabatów, punktów, nagród), gwarancje bezpieczeństwa (charge back, ograniczona do minimum odpowiedzialność posiadacza karty za straty poczynione przez ewentualnego złodzieja, ubezpieczenia przypisane do niektórych kart, w tym np. assistance), podwyższenie wiarygodności konsumenckiej (w niektórych miejscach tylko karta kredytowa pozwala na lepsze traktowanie lub skorzystanie z danej usługi), czy wielowalutowość (są już karty, które same “wyczuwają”, w której walucie powinny pozwolić klientowi zapłacić, żeby było to dla niego jak najkorzystniejsze).

Z badań Verifone wynika, że jeśli finansiści i handlowcy chcą, żebyśmy częściej płacili kartą, to powinni organizować więcej promocji, dających zniżki za płacenie bezgotówkowe, a także umożliwiać używanie kart w różnego rodzaju automatach samoobsługowych, które dziś często obsługują tylko gotówkę. Mniej więcej 50% Polaków deklaruje, że gdyby mieli terminale płatnicze w każdym sklepie w okolicy, to ewentualnie mogliby całkiem zrezygnować z gotówki.