Koronawirus sieje strach w naszych głowach. A jakie naprawdę jest prawdopodobieństwo, że zrobi ci krzywdę? Policzyłem i…

Koronawirus sieje strach w naszych głowach. A jakie naprawdę jest prawdopodobieństwo, że zrobi ci krzywdę? Policzyłem i…

Boimy się nowych niebezpieczeństw. W obawie przed koronawirusem niektórzy robią zapasy żywności i leków, z aptek zniknęły maseczki higieniczne i środki do dezynfekcji, a nawet mydło. Są tacy, którzy przestają chodzić do pracy (wybierając pracę zdalną) lub nie wsiadają do komunikacji miejskiej. Odwoływane są pierwsze koncerty i konferencje. Im mniej „kontaktu”, tym mniej ryzyka, to jasne. Ale jak duże tak naprawdę jest ryzyko, że umrzemy na koronawirusa? Policzyłem i chyba będę uważniej rozglądał się na ulicy

Ta choroba – przez fakt, że jest już w Polsce, że na razie nie mamy na nią lekarstwa i że czasem zabija – weszła do głów wszystkich Polaków. W odróżnieniu od wielu innych wirusów ten jest dość zdradliwy – możemy zarażać nim jeszcze wtedy, gdy jeszcze sami nie mamy żadnych objawów.

Zobacz również:

Nie ma dwóch zdań, że Covid-19 rozprzestrzenia się znacznie szybciej, niż jego poprzednicy – MERS i SARS. Pierwszemu z tych wirusów zarażenie 1000 pierwszych osób zajęło dwa i pół roku. Drugiemu – już tylko 130 dni. A „naszemu” koronawirusowi – już tylko niespełna dwa miesiące.

Jeszcze gorzej wygląda krzywa rozpowszechniania się wirusa – przez to, że roznosi się łatwo, to liczba zarażonych osób rośnie wielokrotnie szybciej, niż w przypadku poprzednich epidemii. Poniżej taki właśnie wykres, niespecjalnie aktualny jeśli chodzi o cyferki (w chwili, gdy piszę te słowa, liczba zarażonych jest już w skali globalnej trzy razy większa), ale za to aktualny jeśli chodzi o krzywą.

(wykresy zassałem z wpisu kolegi po fachu, brytyjskiego influencera Chrisa Skinnera)

Wygląda też na to, że nie ma nadziei, iż wirus zostanie szybko stłumiony. Po tym, jak rozpełzł się poza Azją widać, że liczba przypadków bardzo szybko rośnie, choć przecież wciąż mówimy raptem o 100.000 ludzi w skali świata, na którym żyje mniej więcej 8 miliardów ludzi.

(po więcej tak ładnych wykresów zapraszam do SpotData.pl)

To tyle, jeśli chodzi o złe wiadomości. Dobra jest taka, że śmiertelność nowego wirusa jest wielokrotnie mniejsza, niż jego poprzedników – SARS i MERS. Światowa Organizacja Zdrowia mówi, że umiera średnio 3% zarażonych, ale są to dość „napompowane” dane.

Po pierwsze dlatego, że dotyczą tylko potwierdzonych testami przypadków (a epidemiolodzy mówią, że po świecie chodzi najmarniej cztery razy tyle ludzi, u których koronawirusa nie stwierdzono, więc myślą, że po prostu przechodzą grypę), a po drugie ta śmiertelność mocno zmienia się w zależności od wieku chorego.

Czytaj, bo to też cholernie ciekawe: Koronawirus kusi miłośników inwigilacji. Wymyślili aplikację, która analizuje dane i.. może zarządzić „automatyczną kwarantannę”. Bez niej nie ruszysz się z domu, ani nie wejdziesz do metra

Koronawirus: czy to badziewie rzeczywiście jest takie groźne?

Według najnowszych danych z China Center for Disease Control śmiertelność wśród osób do 50. roku życia wynosi od 0,2% do 0,4% zarażonych (tylko wśród potwierdzonych testami przypadków). Wśród osób w wieku 50-60 lat śmiertelność rośnie do 1,3%, przed 60-tką już do 3,6%, a w późniejszym wieku – 14,8%.

Ryzyko wzrasta z wiekiem, ponieważ osoby starsze częściej cierpią na inne choroby – nadciśnienie, cukrzyca lub choroby płuc, które pogarszają rokowania do walki z Covid-19. Generalnie jednak w 80% przypadków wirus przechodzi przez człowieka lekko, objawiając się katarkiem i kasłaniem, albo wręcz tylko ogólnym osłabieniem. Tylko w 20% przypadków potrzebne jest jakieś poważniejsze leczenie. A z tych, którzy leczenia wymagają, umiera nie więcej, niż co dziesiąty.

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Z trzeciej strony trzeba się bardzo „postarać”, żeby się zarazić. Tak naprawdę do zminimalizowania ryzyka niemal do zera wystarczy unikanie dużych skupisk kichających na ciebie ludzi i częste mycie rąk oraz napełnianie organizmu witaminkami, żeby był silny i dzielny.

Profesor Neil Ferguson z College of Medicine w Imperial College London powiedział dziennikowi „The Times”:

„Obliczyliśmy, że jeden procent zainfekowanych może umrzeć – z czterokrotnym marginesem błędu w każdym kierunku. Śmiertelność w wysokości 0,25% przypadków byłaby podobna do pandemii grypy z 1957 i 1968 r., podczas gdy czteroprocentowy wskaźnik można by porównać z epidemią hiszpańskiej grypy w 1918 r., która przyniosła 40-50 milionów ofiar śmiertelnych, według różnych szacunków”

Te szerokie, czterokrotne widełki biorą się głównie z tego, że nie wiadomo tak do końca jak wirus zachowuje się w różnych warunkach klimatycznych. No i, powiedzmy sobie szczerze, sytuacja jest „rozwojowa”, więc mnóstwo przypadków zachorowań jest jeszcze nierozstrzygniętych

Jaka jest więc skala ryzyka? Czy kopanie ziemianki, robienie zapasów żywności na miesiąc z góry, zerwanie wszelkich znajomości i poddanie się dobrowolnej kwarantannie domowej oraz wykupienie wszelkich dostępnych pakietów VOD (żeby się w czasie tej kwarantanny nie nudzić) znacząco ograniczy ryzyko śmierci z powodu zarażenia koronawirusem?

Czytaj też: Koronawirus nadchodzi. Czy jesteśmy gotowi do walki z epidemią? Ta tabelka wiele mówi

Czytaj też: Mimo wszystko myślisz o wakacjach? Rezerwując hotel pamiętaj o tej opcji. Nie tylko z powodu koronawirusa

Jakie jest ryzyko, że „trafisz” na ulicy koronawirusa?

Policzmy, oczywiście przyjmując założenie, że to bardziej zabawa liczbami, niż poważna statystyka. Wiadomo, że jakiekolwiek szacunki musiałyby się odnosić do konkretnej liczby zarażonych osób. A na tej niwie sytuacja może – i będzie – się zmieniała. Poza tym wiadomo, że liczba oficjalnie potwierdzonych przypadków nie musi odzwierciedlać realnej liczby osób, które z koronawirusem chodzą po ulicach.

Patrząc na liczbę przetestowanych w różnych krajach osób i porównując to z liczbą ludzi, którzy przeszli testy w Polsce (raptem kilkaset osób) można się zastanawiać, czy gdybyśmy przetestowali proporcjonalnie tylu ludzi, ilu we Włoszech, to liczba przypadków potwierdzonych by nie okazała się bardziej znacząca. Z drugiej strony: gdybyśmy mieli tylu chorych, co we Włoszech, to pewnie byśmy więcej ludzi testowali, więc może nie ma się czym przejmować ;-).

Przyjmijmy umiarkowanie pesymistyczny scenariusz, w którym dochodzimy do sytuacji, w której mamy kilkaset zarażonych osób (tyle, ile jest w Niemczech, Francji, czy Hiszpanii) oraz załóżmy mnożnik mówiący, iż realnie chorujących (w większości bezobjawowo), lecz nieprzetestowanych na obecność koronawirusa jest cztery razy więcej. Przyjmijmy też, że dziennie kontaktujemy się z liczbą osób od 10 do 100 – w zależności od tego jak spędzamy czas i czy jeździmy komunikacją miejską.

Załóżmy, że nie oblizujemy każdej klamki i że zachowujemy podstawowe zasady higieny, a więc nie mnożymy ryzyka zabrania ze sobą wszelkich możliwych zarazków np. od wszystkich osób, które danego dnia dotknęły poręczy w tramwaju.

—————————–

POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO ODCINKA PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

—————————–

W takiej sytuacji prawdopodobieństwo, że zetkniemy się z kimś, kto choruje na koronawirusa, trzeba szacować na 1:3800 (przy kontakcie z dziesięcioma osobami dziennie, na tyle bliskim, że byliby w stanie na nas – za przeproszeniem – nakichać ;-))) lub 1:380 (gdy kontaktujemy się ze 100 osobami dziennie, zaś 1000 osób w skali 38-milionowego kraju jest zarażonych). Prawdopodobieństwo, że ten ktoś akurat będzie zarażał, nie będzie w szpitalu, ani na kwarantannie domowej wynosi pewnie nie więcej, niż 10% (a może i 5%).

Wychodzi 1:38.000 (w przypadku dziennego bliskiego kontaktu z 10 osobami) „szansy” na zarażenie. I to licząc dość wysokie prawdopodobieństwo (10%) iż kontakt równa się zarażeniu.

Nawet jeśli założymy, że jakimś cudem damy się zarazić, to prawdopodobieństwo, że w ogóle zauważymy, iż mamy koronawirusa trzeba podzielić przez cztery (bo 80% przypadków jest bezobjawowych). Wychodzi 1:160.000 (w przybliżeniu). Zaś prawdopodobieństwo śmierci – o ile nie jesteśmy w podeszłym wieku – to mniej, niż 1% w przypadku zarażenia. A tak naprawdę – biorąc pod uwagę, że uwzględniamy także ludzi „bezobjawowych”, z którymi się kontaktujemy – należałoby przyjąć góra 0,5%.

Czytaj też: Koronawirus „atakuje” sklepy. Ceny maseczek średnio dwa razy wyższe. Ale nie tylko maseczek. „W trekcie realizacji zamówienia cena poszła w górę trzykronie”

Na co bardziej uważać: koronawirusa, czy cegłę, która może nam spaść na głowę na ulicy?

A więc to prawdopodobieństwo trzeba szacować na jakieś… 1:700.000. Oczywiście to prawdopodobieństwo w skali jednego dnia. I to przy założeniu, że mamy już tych kilkuset formalnie chorych lub „siejących” wirusa nieświadomie (na razie w Polsce takiej sytuacji nie ma). Jeśli kontaktujemy się blisko ze stoma osobami, a nie z dziesięcioma dziennie – będzie większe.

Jeśli zlizujemy zarazki z poręczy i klamek – będzie większe. Jeśli kiedyś będziemy mieli w Polsce – docelowo, nie dziś, bo może uda nam się przejść przez wirusa suchą stopą – nie kilkaset, lecz kilka tysięcy przypadków zarażenia (jak we Włoszech), to też prawdopodobieństwo będzie większe. Ale bazowo jest to 1:700.000 przy założeniu, że nie skończy się na jednym, czy dwóch przypadkach, lecz będzie ich kilkaset. I przy zrobieniu mnóstwa innych założeń, powodujących, że cały mój wywód to tylko zabawa liczbami, a nie materiał naukowy.

Czytaj więcej: Życie jest jak gra komputerowa. Każdego dnia tracisz lub „zarabiasz” mikrożycia. Co robić oraz czego nie robić, by możliwie jak najpóźniej zobaczyć napis „Game over”?

Ale gdyby… potraktować te wyliczenia poważnie: czy takie 1:700.000 to mało, bardzo mało, czy mikroskopijnie mało? Wiadomo, że wyjąć jeden szczęśliwy los z 700.000 kul to dość mało prawdopodobne wydarzenie, ale oczywiście warto zawsze wrzucić taką liczbę w jakiś kontekst.

Z danych GUS wynika, że rocznie umiera w Polsce 400.000 ludzi, czyli nieco ponad 1% wszystkich obywateli. W tym z powodu nieszczęśliwych wypadków jakiegokolwiek typu – co szesnasty. Większość zgonów (mniej więcej połowa) jest spowodowanych chorobami układu krążenia. Już co czwarta osoba umiera na jakiś rodzaj nowotworu (jeszcze 50 lat temu było to tylko 10% przypadków śmierci…).

Oznacza to, że rocznie mamy w kraju jakieś 25.000 śmiertelnych ofiar wypadków. Statystycznie więc mamy szansę jak 1:1500, że padniemy ofiarą jakiegoś wypadku śmiertelnego (co szesnasta śmierć z 1% umierających, w większości ze starości) w każdym roku. Trzeba jeszcze założyć, że najmarniej połowa wypadków śmiertelnych dzieje się w zawodach wysokiego ryzyka oraz przy uprawianiu sportów ekstremalnych.

Prawdopodobieństwo śmierci w wypadku dla przeciętnego Polaka mógłbym szacować na 10% prawdopodobieństwa dla osób wykonujących zajęcia wysokiego ryzyka – czyli 1:15.000. Idźmy dalej: rocznie w Polsce 3000 osób ginie w wypadkach samochodowych (także pieszych). Ryzyko, że trafi nas taki pech wynosi więc 1:10.000. Krótko pisząc – ryzyko śmierci w nieszczęśliwym wypadku (w pracy, w szkole, w domu) lub w wypadku na drodze jest kilkanaście razy większe, niż to, że trafi nas „nieszczęśliwy koronawirus”. 

Czytaj też: A ile osób w Polsce umiera na zwykłą grypę, na którą się nieszczepimy, bo mamy ją w… poważaniu?

Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym. Prawdopodobieństwo wygranej w Lotto nie jest, delikatnie pisząc, największe: wynosi 1:13.983.816. Dla tych, którym cyferki roją się w oczach – jeden do prawie czternastu milionów. Tu wiadomość jest gorsza. Mimo wszystko łatwiej będzie zarazić się wirusem (jeśli na dobre rozgości się w Polsce), niż zgarnąć miliony w Lotto.

Czytaj też: Niewyobrażalne? Ale się zdarza. Polak wygrał prawie 200 mln zł w Eurojackpot!

Koronawirus? U bukmacherów jeszcze długo, długo nie porządzi

To jeszcze na koniec kilka cyferek od Światowej Organizacji Zdrowia. Otóż rocznie umiera na świecie 5.000.000 osób z powodu złego powietrza oraz 3.000.000 z powodu alkoholu. Wirus grypy rocznie zabija podobno do 600.000 osób (chociaż to się mocno waha). Na razie mamy 3.000 osób, które umarły na koronawirusa. To 1:20.000 z tych, które w ogóle umrą w tym roku.

Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady na temat powodów naszej śmierci, to kursy byłyby następujące. Choroba serca – 6:1. Nowotwór – 7:1. Choroba układu oddechowego – 27:1. Wypadek samochodowy – 109:1. Nieszczęśliwy wypadek – 119:1. Wypadek na ulicy w roli pieszego – 561:1. Utonięcie – 1086:1. Ogień, pożar, dym – 1506:1. Zakrztuszenie się jedzeniem – 3138:1. Wypadek na rowerze – 4050:1. Ugryzienie przez robala – 54.093:1. Porażenie piorunem – 114.195:1. Wypadek kolejowy – 178.741:1. Katastrofa lotnicza – 205.552:1. Koronawirus byłby raczej w dolnych rejonach notowań. Aczkolwiek nie polecam bukmacherom przyjmowania tego typu zakładów.

—————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————-

zdjęcia tytułowe: Pixabay

41
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
29 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
Don Q.Zdrowy RozsądekPrzemysławtomashKate Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Arek
Gość
Arek

Zabawa cyferkami w tym przypadku to dobry tytuł.
Gwoli faktów. Lekarze naukowcy szacują że w przeciągu paru lat zarazi się ok 70% ludzkości. Dzisiejsze działania mają na celu jedynie oddalenie tego momentu i zmniejszenie krzywizny na wykresiku. Szczepionka będzie za 3 do 6 miesięcy. Przebadana i przetestowana porządnie według zasad za rok.

pawlik
Gość
pawlik

Przestań chłopie. Jaka ona będzie przetestowana? Będą testować dopiero na baranach (ludziach) jak ją będą podawać.

Romek
Gość
Romek

Bardziej nam zaszkodzi stres i atmosfera napięcia związana z wirusem i oglądaniem dramatycznych wiadomości w TV, niż sam wirus.
A teraz idę na zakupy, zanim sąsiedzi postanowią kupić roczny zapas makaronu.

sonia
Gość
sonia

sprawdz czy papier toaletowy dostaniesz

Adam
Gość
Adam

Problem jest taki, że śmiertelność w trakcie epidemii jest zmienna i ma kilka punktów krytycznych. Pierwszy to sytuacja kiedy brakuje miejsca w szpitalach i personelu medycznego do opieki nad zarażonymi. Brak tejże spowoduje wzrost śmiertelności. Później są jeszcze inne, np. załamanie się dostaw leków/materiałów medycznych z powodu utrudnia produkcji/handlu wynikających z kwarantann. Dlatego obecnie twa wyścig z czasem, aby doprowadzić szczepionkę do stanu w którym będzie ją można podać ludziom. To ma też swoje wady, gdyż standardowo wprowadzanie nowego leku na rynek trwa lata. Tu mamy tryb przyśpieszony wynikający z konieczności, a to pociągnie za sobą to że bezpieczeństwo szczepionki… Czytaj więcej »

gosc
Gość
gosc

Na stronie WHO jest odniesienie do poniższej strony. Są tam na bieżąco aktualizowane informacje: ile jest zachorowań, ile osób zmarło, ile krajów jest dotkniętych, mapa zachorowań w poszczególnych krajach:
Novel Coronavirus (COVID-19) Situation
https://experience.arcgis.com/experience/685d0ace521648f8a5beeeee1b9125cd
WHO przygotowało również dobrze zrobiony filmik wyjaśniający problem:
Novel coronavirus (2019-nCoV)
https://www.youtube.com/watch?v=mOV1aBVYKGA

Zgadzam się, że przez to, że problem jest nowy to przesadnie reagujemy. Jeśli koronawirus będzie występował co roku to za 3-4 lata będziemy go traktowali tak samo jak zwykłą grypę.

Co do statystyk to doliczyłem się, że w od 24 stycznia na SoF pojawiło się 13 artykułów ze słowem koronawirus w tytule.

Michał
Gość

I tutaj jak zwykle pojawia się pytanie : cui bono ?

E.G
Gość
E.G

Umierają głównie starsi , z punktu widzenia ewolucji już zbędni , z odchowanymi dziećmi a nawet z wnukami. Może to natura powiedziała dość , ziemia jest przeludniona , zaśmiecona , grozi nam kryzys klimatyczny, trzeba przetrzebić ludzkość , przywrócić właściwe proporcje planecie. Czy nikogo nie dziwi że prawie nie ma ofiar wśród dzieci ? Może pandemia to wpisany w ewolucję schemat regulujący demografię świata ?

Przemek
Gość
Przemek

A procent składany? A kto jak kto ale czytelnicy tego bloga znają potęgę procentu skladanego.

Przemysław
Gość
Przemysław

17 dni temu widać było, że ilość przypadków rośnie geometrycznie. Ale niestety musi się zapalić każdy kraj z osobna żeby ludzie zareagowali…
P.S. we Włoszech, Hiszpanii, Francji, UK i Holandii teraz też już widać, że ilość zgonów rośnie geometrycznie.

Paweł
Gość
Paweł

W artykule został popełniony poważny błąd logiczny. Abstrahując od tego czy dobrze oszacowano to prawdopodobieństwo 1:700.000 (wiele różnych założeń), to porównanie z innymi prawdopodobieństwami jest obarczone poważnym błędem. Pozostałe prawdopodobieństwa zostały określone w odniesieniu do roku, czyli np. jakie jest prawdopodobieństwo śmierci w wypadku samochodym w ciągu roku (bo rozważana jest roczna liczba ofiar). Natomiast prawdopodobieństwo w stosunku do koronawirusa zostało określone w odniesieniu do dnia. Jeśli chcielibyśmy otrzymać analogiczne prawdopodobieństwo w ciągu roku, to można to zrobić w taki sposób. Skoro prawdopodobieństwo śmierci z powodu koronawirusa wynosi w ciągu dnia 1:700.000, to prawdopodobieństwo przeżycia w ciągu jednego dnia to… Czytaj więcej »

mich
Gość
mich

zgadzam sie. wyliczenia autora sa niesamowicie bledne poprzez nieuwzglednienie procesu Bernoulliego a przede wszystkim – wykładniczo rosnącej liczby zainfekowanych. minelo pare dni – prosze wykonac obliczenia ponownie – prawdopodobienstwa beda nieco wyzsze, nieprawdaz?

To „cholernie” ciekawe ze to „badziewie” jednak jest grozne

Jarosław
Gość
Jarosław

Jedna uwaga co do zlizywania z poręczy i klamek. Chcąc, czy też nie, dotykamy tych elementów infrastruktury, później łapka do telefonu, telefon przykładami do twarzy … część osób myje rączki równie często co chodzi do dentysty. O zgroza zauważyłem, że ludzie w publicznych toaletach nie myją rąk (dlaczego k…a, dlaczego?!). Tak więc wchłonięcie takich misiocytów jednak jest możliwe :(.

rks
Gość
rks

ja zauważyłem, ,,nie mieszając w to gorący temat coronawirusa,, .że normą u ludzi korzystających z toalet publicznych (dworce pkp , lotnicze itp.) jest wejście do toalety, skorzystanie z kabiny lub pisuaru a potem eleganckie umycie rączek i wyjście z poczuciem zachowania wszelkich zasad higieny. nie ma lepszej metody na przekazanie wirusów i bakterii na nasze miejsca intymne, a w miejscach publicznych nasze ręce są ich pełne. z moich obserwacji wynika że na 100 osób ,tylko 1 osoba myje ręce przed skorzystaniem z toalety, a cała reszta po. ludzie dla własnego dobra myjemy ręce przed toaletą, a po dla dobra innych… Czytaj więcej »

O nieruchomosciach
Gość

Artykuł w punkt! Czytam z zadowoleniem, że w masie publikacji porusząjących ten temat pojawiają się merytoryczne opracowania. Dosyć już spekulacji.
Osoby zainteresowane zapraszam do artykułu https://gethome.pl/blog/rynek-nieruchomosci-covid-19/ – rzeczowo o tym jak polska branża nieruchomości radzi sobie i dostosowuje swoje praktyki do sytuacji.

Kama
Gość
Kama

Widzę tu błąd. Koronawirus pierwsze zarażenia miał już pod koniec zeszłego roku, mówi się o przełomie listopada i grudnia, choć same objawy przyszły później. To oznacza, że panosi się już więcej niż dwa miesiące, bo wychodzi z tego około 5-6 miesięcy. Nie jest więc tak szybki. A jego najgroźniejszą właściwością jest własnie to, że może przebywać w ciele i nie dawać objawów, to znaczy, że może go roznosić każdy, nie mając nawet o tym świadomości.

Kate
Gość
Kate

Nareszcie ktoś mówi prawdę! Nie dajmy się głupocie! W strachu najłatwiej manipuluje się ludźmi!

Zdrowy Rozsądek
Gość
Zdrowy Rozsądek

Bo prawda jest taka, że ten koronawirus, to w dużym stopniu ŚCIEMA ! Tak Ściema. Należy sobie uświadomić, że codziennie umiera w samej Polsce , skala całego kraju – ok 1100 osób. Z różnych przyczyn : tj. naturalnych – zaawansowany wiek, w wypadkach samochodowych, wszelkiego rodzaju rak, inne ciężkie choroby, itp. (ok. 1% przyrostu naturalnego – urodzin noworodków). I tak jest w każdej społeczności. Niezależnie od państwa. Proporcjonalnie do ludności. Oczywiście, że są różne uwarunkowania, ale można z dosyć dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że to błąd statystyczny. Nie twierdzę, że należy bagatelizować wszelkie ostrzeżenia, jednak rozum też należy WŁĄCZYĆ – Zdrowy… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

„Ostrzegałbym, gdyby w tej samej perspektywie czasowej umierało 2x więcej ludzi niż przeciętnie” — czyli dopiero przy kilkudziesięciu tysiącach „dodatkowych” zgonów miesięcznie. Aha.

Don Q.
Gość
Don Q.

„panikował jeśli odpowiednio więcej” — a może właśnie lepiej nie panikować, lepiej nie czekać, aż będzie za późno?

Don Q.
Gość
Don Q.

Mówiąc wprost: skoro uważasz, że nie ma problemu, dopóki nie umiera dwa razy więcej osób, niż normalnie, czyli nic by się nie stało, gdyby w Polsce w ciągu roku umarło dodatkowe 400 tys. osób — to masz zadatki na konkretnego zbrodniarza.

Zdrowy Rozsądek
Gość
Zdrowy Rozsądek

Bardzo błędnie odczytałeś mój komentarz. Może faktycznie użyłem nie do końca właściwych słów. Ich sens jednak wydaje się dość jasny. Jednocześnie napisałem wprost wiejski filozofie, że: ” Nie twierdzę, że należy bagatelizować wszelkie ostrzeżenia, jednak rozum też należy WŁĄCZYĆ – Zdrowy Rozsądek!” Innymi słowy, chodzi o to, że marginalny, znikomy problem przedstawia się jako rozdmuchany do galaktycznych rozmiarów (pompowany dodatkowo przez media), nie podając równocześnie obiektywnych, twardych danych n/t śmiertelności. A te twarde dane mówią wprost, że nie ma żadnej pandemii. Jeśli porównasz oficjalne dane śmiertelności w Polsce w ciągu kilku ostatnich lat, gdy nie było pandemii, to śmiertelność była… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

„Nikt nie umiera na koronawirusa, a ewentualnie tzw. choroby współistniejące” — tak jak na AIDS też się nie umiera, przyczyną zgonu są np. nowotwory czy infekcje oportunistyczne… „śmiertelność była nawet nieco większa niż obecnie” — tak, liczba ofiar koronawirusa w Polsce to na razie kilkadziesiąt; podejmowane działania mają zapobiec sytuacji, w której tych zgonów (nie tylko bezpośrednio spowodowanych koronawirusem, ale też przeciążoną służbą zdrowia, gdy np. dla kogoś zabraknie respiratora zajętego przez chorego na COVID-19) byłyby dziesiątki czy setki tysięcy. Ciebie to nie dotyczy, ale wszyscy normalni ludzie chcą tego uniknąć, choć oczywiście jeśli się to uda, to będziesz mógł… Czytaj więcej »

Zdrowy Rozsądek
Gość
Zdrowy Rozsądek

Palant jesteś i nie chce mi się z tobą gadać. Bzdetne argumenty i bzdetna motywacja. Bicie piany, by tylko bić pianę, czepianie się, by tylko czegoś się na siłę za wszelką cenę czepić. Z drugiej strony zero trzeźwej, zdroworozsądkowej refleksji. Daj się ogłupić i zmanipulować – szczerze ci tego życzę !

Zdrowy Rozsądek
Gość
Zdrowy Rozsądek

Ciekawe kiedy znajdzie się ktoś, kto dajmy na to znajdzie antidotum na to by, ludzie przestali w ogóle umierać, w tym w szczególności np. „ze starości”. Puknij się w zakuty łeb !

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu