Inflacja rośnie, a oprocentowanie lokat coraz niższe. A tymczasem mogą nam grozić… obniżki stóp procentowych! Jak to możliwe? I jak żyć?

Prawdopodobnie wpadliśmy w inflacyjną pułapkę. Wzrost cen przyspiesza, a polski bank centralny może zostać zmuszony do… obniżek stóp procentowych. To byłby najgorszy możliwy scxenariusz dla posiadaczy depozytów. Miliony oszczędzających w bankach od miesięcy wypatrywały podwyżek stóp procentowych, które mogą nie nadejść. Oprocentowanie lokat może pójść w dół. Czas złapać się mocniej za portfel? Jak się przygotować na ewentualność rekordowej obniżki stóp procentowych?

Mamy do czynienia z polskim cudem gospodarczym” – mówił jeszcze w lutym prezes NBP i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej Adam Glapiński. Miał na myśli m.in. to, że rozkręcony do 5% wzrost gospodarczy nie pociągnął do tej pory za sobą wzrostu cen. To najlepsza możliwa konfiguracja wydarzeń dla każdego rządu, bo nie musi limitować rozwoju gospodarki.

Mimo to dziennikarze i ekonomiści dopytywali członków Rady – którzy decydują o poziomie stóp procentowych w Polsce – kiedy można spodziewać się podwyżki ceny pieniądza w banku centralnym – w końcu od ostatniej minęły już cztery lata, a dziś główna stopa referencyjna wynosi 1,5%. Inflacja zaś już przyspiesza i osiągnęła 2,6%. Przynajmniej takie są jej oficjalne odczyty, bo nieoficjalne każdy może sobie zrobić sam i będą spoooro wyższe.

Ale powoli pytanie o podwyżki staje się nieaktualne, a pytać się trzeba o datę… obniżki stóp procentowych, która sprowadziłaby koszt pieniądza i oprocentowanie depozytów w Polsce na nowe minima. To będzie bolesny cios dla każdego kto ma w banku jakikolwiek depozyt. Zobaczcie najnowsze poziomy inflacji i porównajcie z oprocentowaniem depozytów. Czy wyobrażacie się, by mogło być jeszcze gorzej? Oj, może. Tutaj znajdziecie aktualną sytuację na rynku depozytów.

Wygląda na to, że w najbliższym czasie też lepiej nie będzie…

 Czytaj też: Alarm dla oszczędzających! Inflacja na dobre ruszyła w górę. W których bankach dziś ochronisz realną wartość swoich oszczędności?

———————-

Obawiasz się inflacji? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

———————-

A skąd w ogóle pomysł na obniżki?

Co się takiego wydarzyło w ciągu tych kilku miesięcy? Jakie to będzie miało skutki dla naszych portfeli? Są bardzo mocne przesłanki do tego, by globalna seria obniżek stóp procentowych zaczęła się jeszcze w tym roku. Co ciekawe, w maju Europejski Bank Centralny (EBC) i amerykański Fed nawet nie przebąkiwały o obniżkach. Ale wystarczyły dwa miesiące, by ich narracja zmieniła się o 180 stopni.

O możliwej obniżce stóp procentowych powiedział w czerwcu szef EBC Mario Draghi (pełni swoją funkcję do października). „Dalsze cięcia stóp procentowych wciąż są częścią naszego instrumentarium” – powiedział Włoch, komentując utrzymującą się znacznie poniżej 2-procentowego celu inflację. Ceny w strefie euro rosną „tylko” o 1,3% w skali roku.

W tej sytuacji Fed nie pozostał dłużny. O ile na marcowym posiedzeniu 6 członków komitetu FOMC, który formalnie ustala stopy, chciało podwyżek, to w czerwcu ostał się się tylko jeden „jastrząb” za to aż 8 osób chce obniżki! Według prognoz  komitetu seria 2-3 obniżek może być rozciągnięta na najbliższe 2 lata może zacząć się jeszcze w tym roku. Była by to pierwsza obniżka stóp w USA od 10 lat!

Jeśli zrobią to najwięksi, czyli USA i strefa euro, to inni będą musieli ich w iść ślady, bo stopy procentowe – a także decyzje o ich podwyższaniu lub obniżaniu w tych dwóch gospodarkach – są dla świata jak benchmark.

Ale dlaczego w ogóle mówi się o obniżkach stóp? Normalnie jest tak, że gdy gospodarka rośnie, rosną też ceny dóbr i usług – wtedy podwyżki stóp działają jak zimny prysznic i nie pozwalają gospodarkom się przegrzać, a inflacji – rozwinąć skrzydeł.  Gdy inflacji nie ma, a  gospodarka pełza – wtedy obniża się stopy procentowe, żeby nakręcić koniunkturę.

Na pierwszy rzut oka dziś światowa gospodarka jest raczej w tej pierwszej sytuacji. Może nie będzie jak szalona do przodu, ale koniunktura nie jest najgorsza. Dlaczego więc nikt już nie myśli o podwyższaniu stóp procentowych, a wszyscy zaczynają mówić o ich obniżaniu? Czyli o najgorszej możliwej konfiguracji wydarzeń dla posiadaczy oszczędności w sytuacji, gdy inflacja zaczyna rosnąć? Decydują o tym trzy rzeczy.

Po pierwsze: wojna handlowa między USA, a Chinami. Jeśli dwie największe i splecione ze sobą gospodarki świata zaczynają machać szabelką, to dla świata nie są to dobre wiadomości. Wojna jest na razie „zimna” i ogranicza się do gospodarczych działań dywersyjnych. Wymienić można dwukrotne już podniesienie ceł przez Waszyngton w 2018 i w 2019 r.  z 10% do 25% na różne grupy chińskich towarów m.in. na elektronikę, części do samochodów, czy meble. Chiny żądają całkowitego zniesienia ceł i zapowiadają retorsje.

Po drugie: Brexit –  wizja niekontrolowanego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej została przełożona do jesieni, ale ciągle nie widać wśród brytyjskich polityków woli rozwikłania kwestii tego czy i jak opuścić Wielką Brytanię. Londyn ma czas do 31 października na ustalenie warunków opuszczenia UE. Jeśli tego nie zrobi, gospodarce brytyjskiej i sporej części europejskiej grozi paraliż. Skutki są trudne do przewidzenia.

Czytaj też: Twardy Brexit zajrzy nam w oczy? Co mógłby oznaczać dla zwykłego, polskiego konsumenta? Postanowiłem narysować ten scenariusz

Po trzecie skrócenie cyklu koniunkturalnego. Z 5-procentowym PKB byliśmy już na szczycie jeśli o ożywienie gospodarcze, teraz będziemy spowalniać. Widać to w Polsce i w Europie, szczególnie we wskaźnikach, które szacują przyszłość, czyli w odczytach nastrojów przedsiębiorców, które są najgorsze od kilkunastu miesięcy, szczególnie u naszego największego partnera handlowego czyli w Niemczech. Jeśli spowolnienie PKB będzie głębsze i bardziej gwałtowne to reakcja banków centralnych (czyli obniżka stóp) bardziej zdecydowana.

Polska Rada Polityki Pieniężnej może być zmuszona, by obniżyć stopy, bo Polska to nie odizolowana od rynków finansowych republika bananowa, ale – w końcu jak uznała agencja FTSE Russel – rynek rozwinięty.

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

Czytaj też: PKB, CPI, PMI i cały ten bełkot. A koniunkturę w gospodarce najlepiej prognozują ponoć… zakupy męskich gaci. I to wcale nie jest takie głupie!

Rada Polityki Pieniężnej: „Obniżki? Nie ma sprawy”

Nasza Rada Polityki Pieniężnej nie żyje w próżni, skoro stopy procentowe dwóch największych gospodarek są dla reszty świata punktem odniesienia, to możliwe, że my też będziemy obniżać stopy. W Polsce – w przeciwieństwie do Czech – nie były zerowe, więc jest pole manewru. Czy jest się z czego cieszyć?

Aż do czerwca, mimo pędzącej gospodarki, inflacja była poniżej celu wyznaczonego przez RPP na poziomie 2%. Dlaczego? Tego nie wiedzą najtęższe ekonomiczne głowy, a wytłumaczenie, że mamy dziś na rynku dużo nisko opłacanej siły roboczej ze Wschodu jest nie wystarczające. To temat na osobny referat. Ale jedno jest pewne – czas niskiej inflacji właśnie się skończył.

W opublikowanych w czerwcu danych wynika, że inflacja pierwszy raz od sześciu lat była wyższa niż cel NBP i wyniosłą 2,6%! A jeszcze w styczniu było to poniżej 1%!

Na domiar złego taki wynik został wykręcony w okresie letnim, kiedy ceny żywności powinny zacząć spadać. A tu przykra niespodzianka –najbardziej drożeje właśnie żywność i to aż o 5,7%!  NBP prognozuje, że nadal będzie drożeć m.in. mięso i wędliny, a także mocno podrożeje energia elektryczna, bo z końcem tego roku przestanie działać ustawa antypodwyżkowa.

Z opublikowanej 8 lipca projekcji inflacji wynika, że wzrost cen wyniesie: w 2019 – 2%. W 2020 r. – już 2,9%. A w 2021 r. – znów 2,6%. Na razie wygląda na to, że inflacja jest wyższa od założeń NBP na ten rok i za bardzo nie ma ochoty wrócić na wskazane przez bank centralny tory.

W takiej sytuacji roztropność nakazywałaby podwyżkę stóp procentowych – skoro gospodarka ma się całkiem dobrze, a ceny rosną. Nas tymczasem może nas czekać… obniżka. Taki scenariusz jeszcze mało komu przechodzi przez gardło, bo do tej pory z ankiet robionych przez agencje informacyjne jedynie bank Morgan Stanley prognozuje obniżkę stóp w Polsce i to dopiero w trzecim kwartale 2020 r.  Co na temat obniżek mówi Rada Polityki Pieniężnej? Że… jest do nich pole!

Nie zeszliśmy ze stopami tak nisko, żeby zamknąć sobie drogę w tym kierunku. W tej kadencji nie widzimy takiej perspektywy, ale teoretycznie kiedyś może to nastąpić” – mówił w lutym Adam Glapiński. Po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej powtórzył te słowa nawiązując do potencjalnych obniżek Fed i EBC. Ale zdaniem prezesa NBP obniżka miałaby nastąpić w 2021 r. Niby to daleka przyszłość, ale nie wiadomo czy podwyżki nie nastąpią jednak wcześniej. 

A może – jak głosi spiskowa teoria dziejów – rządowi zależy na wzroście cen? Wywołanie inflacji jest starą jak świat  metodą polityków na zmniejszenie długu państwa w relacji do PKB i na zwiększenie dochodów budżetowych – od wyższych cen wpływa przecież do kasy państwa większy VAT. Poza tym, politycy rządzący w Polsce i członkowie RPP dawali do zrozumienia, że bardziej zależy im na stymulowaniu wysokiego popytu (np. poprzez niskie stopy) niż troska o posiadaczy depozytów – zwykle mają je osoby zamożne, które i tak nie byłyby wyborcami partii rządzącej, czyli PiS.

Akcja ratunkowa dla naszych oszczędności. Nikt tego za nas nie zrobi

Z każdym miesiącem wysokiej inflacji i niskich stóp procentowych za nasze ulokowane w banku pieniądze możemy kupić mniej produktów, bo bankowy procent nie rekompensuje wzrostu cen.

Poza tym czasami ważniejsza od twardych danych makro tzw. ekonomia behawioralna, czyli nasze obserwacje i to co nam się wydaje. Problem polega na tym, że wielu z nas – słusznie lub nie – obserwuje w sklepach ogromną drożyznę – nasze własne koszyki zakupowe, a nie te liczone przez GUS, są droższe i droższe. Twitter jest pełny obserwacji własnych, w których klienci wrzucają ceny produktów punktując o ile w ostatnim czasie wzrosły. Ot, choćby dania w wietnamskim w barze szybkiej obsługi miały zdrożeć o 20%.

Jeśli mamy lokatę na 1,5% w skali roku, to uwzględniając ostatni odczyt inflacji na poziomie 2,6% oraz podatek Belki jesteśmy stratni 1,4%. Jeśli stopy miałyby zostać obniżone przy wzroście cen, marny los czeka nasze pieniądze na depozytach. Stopy procentowe NBP nie wpływają na oprocentowanie depozytów bezpośrednio, ale poprzez stawkę kosztu pieniądza na rynku międzybankowym – WIBOR.

Na razie RPP nie podjęła się projekcji zmiany stawki WIBOR. Być może dlatego, że WIBOR w ciągu dwóch lat i tak trzeba będzie zastąpić  innym wskaźnikiem. W tym tekście odpowiadamy na pytanie, czy to będzie dobre dla kredytobiorców?

Polacy jeszcze bardziej intensywnie będą szukać alternatyw dla bezpiecznych depozytów. Gdzie je znajdą? To wielka niewiadoma. Do tej pory opcją pierwszego wyboru dla chcących chronić wartość swojego majątku poza lokatami był rynek nieruchomości. Mieszkaniówka jest już rozgrzana do czerwoności, ceny w ostatnim roku wzrosły o prawie 10%. Branża zaczyna przejawiać objawy zadyszki, co objawia się już spadkiem rentowności najmu.

Tani pieniądz to zalążek nowego kryzysu?

Jeśli nie nieruchomości, to co? Pod tym względem akurat nie ma powodów do lamentu, bo opcji jest mnóstwo – może Polacy ponownie zainteresują się rynkiem finansowym – akcjami, funduszami inwestycyjnymi, funduszami ETF, a może nawet do łask wrócą obligacje firm? Rynek nie znosi próżni.

Czytaj też: Jak wycisnąć najwięcej zysku z lokaty? Liczymy ile odsetek zarobisz w bankach przez rok w zamian za założenie konta!

Nie da się teraz przewidzieć, w którą stronę popłynie strumień pieniędzy, ale będziemy śledzić rozwój sytuacji i recenzować recepty na depozytową bryndzę. To będzie za to dobra wiadomość dla spłacających kredyty złotowe, których oprocentowanie, a co za tym idzie rata – mogą spaść.

Kolejny skutek, to zwiększenie skłonności ludzi do „życia na kredyt”. Obniżka i tak już niskich stóp procentowych skłoni wiele osób do zaciągania jeszcze większych zobowiązań kredytowych – no bo skoro pieniądz jest tani, to kiedy się zapożyczać, jak nie teraz? Problem w tym, że taka erupcja życia przy pomocy niskooprocentowanej karty kredytowej może być opłakana w skutkach. Tym bardziej, gdy przyjdzie czas zapłaty rat po serii podwyżek stóp procentowych, które kiedyś w końcu nastąpią.

Tutaj tłumaczymy: Kiedy dług staje się toksyczny? Wystarczy, że spełnia te trzy warunki

Czytaj też: Połowa Polaków ma długi. 2,5 mln nie spłaca ich terminowo. Ilu nigdy nie spłaci?

Dlatego w dłuższym terminie takie niskie stopy procentowe mogą być nie tylko strzyżeniem właścicieli depozytów, ale też zalążkiem kolejnego, głębszego kryzysu zadłużeniowego.

źródło zdjęcia: PixaBay

47
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
39 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
22 Comment authors
ArekGrzesiekPrzemoDawidMichał Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
franek
Gość
franek

Zastanawia mnie jeszcze, na ile realne jest, że EBC, czy FED również mają polityczny interes w manipulacji stopami? W Polsce widać to ewidentnie. FED natomiast wydaje się tylko reagować na wojenki z Chinami, a nie wspierać je. Chociaż mogę się mylić.

Juannita
Gość
Juannita

Może w takim razie to będzie dobry moment na nadpłacenie kredytu hipotecznego? Czy ktoś, kto się na tym zna, się może wypowiedzieć. Zawsze to oszczędność na odsetkach, a skoro traci się na kapitale, bo żadna lokata go realnie nie chroni…

Mati
Gość
Mati

Zawsze jest dobry moment na nadpłacenie kredytu hipotecznego. Nie robiłbym tego jedynie wtedy, jeśli miałbym poduszkę bezpieczeństwa niższą niż 6-miesięczne koszty życia (w tym raty kredytu na te 6 miesięcy).

Czyli, jeśli koszty życia to 3000 zł + 1000 zł to rata kredytu, to nadwyżki finansowe ponad 24 000 zł wykorzystałbym na nadpłatę.

Maciej Samcik
Admin

Zrobiłbym dwa wyjątki dla tej teorii – nie opłaca się nadpłacać jeśli stopa zwrotu z oszczędności jest wyższa, niż oprocentowanie kredytu oraz wtedy, gdy nadpłacanie wiąże się z ześciem oszczędności poniżej pewnego minimum (o tym pisze Mati)

Mati
Gość
Mati

Obydwaj wiemy, że ciężko jest regularnie i bezpiecznie osiągać stopę zwrotu wyższą niż oprocentowanie kredytu, dlatego pominąłem tę kwestię 😉 W przypadku instrumentów finansowych trzeba by osiągać „oprocentowanie kredytu + ~23%”, bo podatek Belki trzeba jeszcze odprowadzić…

Jeremi
Gość
Jeremi

Właśnie wziąłem kredyt hipoteczny i w jednym banku zaproponowali mi kredyt hipoteczny z bilansowaniem. Bardzo fajny produkt który powoduje, że mam „lokatę” w wysokości oprocentowania kredytu i w dodatku bez podatku belki i z możliwością wybrania pieniędzy w każdym momencie.

Może warto opisać taki produkt jako poradnik edukacyjny. Dużo ludzi nie potrafi nawet zrozumieć tego produktu jak im opowiadam. Na zachodzie to już standard.

Michal
Gość
Michal

Czesc, w jakim banku dostales taka oferte?

Jeremi
Gość
Jeremi

Takie produkty ma PKO, mBank i Pekao. Jak wziąłem kredyt w Pekao (Eurokonto Hipoteczne Plus)

Przemo
Gość
Przemo

Z drugiej strony kredyt hipoteczny to najtańszy kredyt. A jak w przyszłości będziemy potrzebować więcej pieniędzy, to może nie warto nadplacac, szczególnie w dobie niskich stóp procentowych.

Juannita
Gość
Juannita

Słusznie, ale i tak nie miałam zamiaru schodzić z oszczędnościami poniżej pewnego minimum.

franek
Gość
franek

A czy nie lepiej nadpłacać dopiero wtedy, kiedy zaczną się podwyżki?

Juannita
Gość
Juannita

Wiesz… ile zarobisz na lokacie? Nawet Idea już zjechała poniżej 3%. Właśnie założyłam lokatę na nowe srodki na 2,8%, ze świadomością, że realnie niestety tracę. Na funduszach się nie znam i nie wiem, czy chcę znać, bo jeśli potrafią stracić na nieruchomościach itd…. Poza tym, jeśli nie masz kredytu oprocentowanego na mniej niż 3%, a chyba tylko frankowicze są w tej szczęśliwej sytuacji, to w takiej sytuacji zawsze się opłaca bardziej nadpłacić kredyt, bo więcej oszczędzisz na odsetkach niż zarobisz na lokacie. Tym bardziej, że wtedy szybciej uwalniasz się od jarzma lub zmniejszasz ratę i oszczędzasz na całkowitym koszcie kredytu.… Czytaj więcej »

Dawid
Gość
Dawid

Ja mam kredyt oprocentowany na 2,92% w złotówkach. I jeszcze jedną lokatę na 4% w Getinie, a ogólnie, to staram się inwestować na ok 13%, więc chyba nadpłaty mi się nie opłacają.

Grzesiek
Gość
Grzesiek

Dawid 2 dni temu skończyła mi się lokata mobilna w getinie na 4%. Lokata jest dalej w ofercie, ale już do max 10 tysi (wcześniej było do 20) i tylko na 3% W idea banku jak ktoś zauważył też już poniżej 3% i to tylko dla nowych środkow. Jak dla mnie pobieranie podatku belki w obecnej sytuacji to bezczelność rządzących. Powinni go zlikwidować.

Tomasz
Gość

Czy warto uciec z oszczędnościami w USD/EUR? A może jakaś inna waluta? Czy mamy alternatywy w postaci bezpieczniejszej waluty niż PLN jeśli chodzi o przechowanie oszczędności na kilka kolejnych lat tak żeby nie stracić na tym wiele? Po artykułach, które czytuje w ostatnich dniach można wnioskować o niebywale dużej inflacji, z którą będziemy musieli się zderzyć. Nie rozumiem tylko czy to trend światowy czy tylko naszego kraju… Moje lokaty i KO dały mi przez ostatni rok zysk na czysto w wysokości 2,56% jednak coś czuję, że nadchodzący czas zje te zyski.

franek
Gość
franek

Złoto może być dobrą przechowalnią.

Tomasz
Gość

Zapomniałem dopisać, że chodzi o przechowanie pieniędzy na 2-4 lata. Złoto nie wydaje mi się dobrą opcją. Musiałbym kupić ponad kilogram, a później się tego pozbyć w szybkim czasie w momencie sprzedaży. Chcę ochronić pieniądze na kilka lat zanim zacznę budowę domu. To może rzuci inne światło na moje poprzednie pytanie.

Maciej Samcik
Admin

Zgadzam się, złoto jest dobre, ale nie jako inwestycja tylko ochrona realnej wartosci i to w dłuższych terminach.
Przy tak krótkim terminie polecałbym chyba tylko obligacje skarbowe indeksowane inflacją…

Mati
Gość
Mati

Czyli w horyzoncie 2-4 lat radzisz Maćku „Obligacje 4-letnie COI” z ewentualnym, wcześniejszym wykupem (gdyby pieniądze były potrzebne np. za 2 lata) i związaną z tym z maksymalną opłatą 0.7 zł za każdą obligację?

Janusz_z_wąsem_wyborca pis
Gość
Janusz_z_wąsem_wyborca pis

Opozycja zapowiada inflację od czterech lat, a kurs euro stabilnie stoi w miejscu. To i tak lepiej niż katastroficzne ocieplenie/oziębienie klimatu, które od 50 lat jest zapowiadane stabilnie „za 30 lat”

Maciej Samcik
Admin

Jak będzie z ociepleniem klimatu to nie wiem, ale że inflacja ruszyła to pewne jak w banku

Arek
Gość
Arek

Opozycji wyborcy podziękowali kilka lat temu przy urnach. Teraz rządzi PiS i ich należy rozliczać a nie zajmować się tym co gadają inni. Od dawna wiadomo że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

dafid
Gość
dafid

Obecnie najtwardszymi walutami przechowującymi wartość są pietruszka i cebula.

Mateusz
Gość
Mateusz

Może być powtórka z roku 2008 z USA, tylko tym razem edycja PL, szczególnie jak Ukraińcy zaczną od nas wyjeżdżać i Ci wszyscy którzy ładują pieniądze w nieruchomości pod wynajem wspomagani kredytem, stracą płynność z uwagi na brak najemcy i brak czynszu na ratę. Dziś inwestycja w nieruchomości wspomagana kredytem jest chyba bardziej ryzykowna niż akcje.

Adam
Gość
Adam

Może ktoś z Państwa by rozpracował temat jak inwestować w amerykańskie obligacje oszczędnościowe indeksowane inflacją skierowane do nabywców indywidualnych. Podobno mogą je kupować nie tylko obywatele USA ale chyba tylko do 10 000 dolarów na rok i do tego chyba trzeba się zarejestrować w ich urzędzie skarbowym.

Konrad
Gość
Konrad

Nie ma ETFa na to?

Adam
Gość
Adam

ETF zabierze z zysku 1-2% i przestaje mieć to sens. ETFy są tańsze niż fundusze ale nadal nie są tanie. Niby podają że opłaty za zarządzanie wynoszą tylko około 0,5% ale na opłatach za zarządzanie koszty się nie kończą.

Konrad
Gość
Konrad

1-2%? Tak drogiego ETFa to nie widziałem jeszcze. VTIP pobiera 0.06% w skali roku.
https://investor.vanguard.com/etf/profile/VTIP

Maciej Samcik
Admin

A gdzie to można kupić?

Mati
Gość
Mati

Z kupieniem tego faktycznie może być problem, w deGiro nie znalazłem. Można za to kupić iShares ICE TIPS 0-5 UCITS ETF (ISIN: IE00BDQYWQ65) z TER na poziomie 0.1% w skali roku. Replikacja fizyczna, nie syntetyk.
https://www.justetf.com/uk/etf-profile.html?&isin=IE00BDQYWQ65

Maciej Samcik
Admin

Dzięki za info 😉

Adam
Gość
Adam

Tak jak pisałem ETFy wprost podają tylko koszty zarządzania i tymi się chwalą bo są niskie. Ale nie podają innych kategorii kosztowych. Jeszcze się mało o tym pisze w internecie ale może w niedługiej przyszłości będzie o tym głośniej.

Podany ETF miał wiele okresów spadkowych zatem nie można uznać tego za inwestycję zamienną w stosunku do faktycznych obligacji.

Maciej Samcik
Admin

Duża część ETF-ów mają charakter syntetyczny, czyli składają się z instrumentów pochodnych, a nie z realnych np. akcji. To też może być problem w okresach dużych wahań cen

AdamB
Gość
AdamB

Fizyczna replikacja jest trudna bo większość pojedynczych akcji w indeksach ma udziały ułamkowe więc żeby dokładnie fizycznie zreplikować cały indeks trzeba dysponować olbrzymim kapitałem, który przekracza możliwości prawie każdego ETFa.
Poza tym koszty związane z okresowym rebalansowaniem fizycznego ETFa też są spore. W rezultacie ETFy lubią replikację syntetyczną bo wychodzi taniej i jest nadzieja na mniejszy tracking error. A że potem człowiek zamiast 500 spółek z SP ma 20 plus worek kontraktów terminowych to inna sprawa.

Maciej Samcik
Admin

Zgoda, ale syntetyczne w całości ETF-y mają to dodatkowe ryzyko.

AdamB
Gość
AdamB

Pod podanym linkiem ktoś w ciekawy sposób pokazał ile pieniędzy trzeba by mieć żeby wiernie fizycznie zreplikować ETFa SP500 oraz co się dzieje jeśli inwestor indywidualny chciałby spróbować samemu zbudować sobie fizyczny portfel SP500 ale stosując nieułamkową ilość akcji w portfelu.

https://blog.alpaca.markets/blog/2018/8/23/python-notebook-research-to-replicate-etf-using-freedata

Konrad
Gość
Konrad

Może napiszesz coś więcej o tych ukrytych kosztach?

Fundusze mają spadki, bo wartość ich aktywów jest na bieżąco wyceniana. Jakbyś dziś kupił obligację roczną, obiecującą Ci za rok 3% zysku, a jutro pojawi się obligacja roczna, płacąca 3.2%, to też de facto będziesz w plecy różnicę w zyskach. Ktoś wyceniający wartość Twojej obligacji wyceni ją niżej niż obligację płacącą 3.2%, stąd na wykresie byłby spadek.

AdamB
Gość
AdamB

Odnośnie pytania o koszty ETF to pojawiają się one przypadkowo przy różnych większych artykułach np. tutaj http://stockbroker.pl/beta-etf-wig20-robert-sochacki/ cytat „A koszty? Jeżeli chodzi o opłatę za zarządzanie, to jest praktycznie to samo – Lyxor pobiera 0,45%, a my 0,4%. Jest natomiast pewna różnica, jeżeli chodzi o dywidendy – analizując ich performance wydaje się, że oni płacą podatek od dywidendy. Tym, co może zniechęcać w przypadku funduszu Lyxor, jest spread, który jest kosztem dla inwestora. Ich market maker utrzymuje go na poziomie ok. 0,65%, a u nas jest to 0,15%.” czyli dowiadujemy się że opłata za zarządzanie jest podawana ludziom ale koszty… Czytaj więcej »

floridian
Gość
floridian

Treasury Protected Inflation Securities (TIPS) mogą nabywać indywidualni inwestorzy ale nie bezpośrednio. Proszę pójść na ich website http://www.treasurydirect.gov . Minimalna inwestycja $100, max $5 mil. W tej chwili są one do nabycia przy pomocy brokera lub przez banki. Jeśli chcesz poznać moja opinię to jest za dużo z nimi zachodu. Płacą w tej chwili 2-2.3%. W moim banku mam 2.27% zagwarantowane do stycznia 2020 na koncie a vista, czyli moge tymi pieniedzmi obracać codziennie więc się nie opłaca. Możesz co prawda kupić obligacje 10 lub 30-letnie, które płacą odsetki co 6 miesięcy, ale w tym celu musisz mieć numer ewidencyjny… Czytaj więcej »

Janek
Gość
Janek

Jeśli nasze dane były gdziekolwiek przekazane, dobrym rozwiązaniem jest włączenie alertów BIK (za darmo). Będziemy wtedy wiedzieć gdy ktoś będzie wypelniał wniosek na nasze dane:
Alerty BIK

Bogdan
Gość
Bogdan

Podejrzany ten link.

floridian
Gość
floridian

Proszę Państwa, tak naprawdę jedyna droga walki z inflacją to ucieczka do przodu. Na obligacjach, nawet tych indeksowanych nikt jeszcze majątku nie zrobił. Jedyne ich sensowne zastosowanie to zabezpieczenie DOCHODU z już istniejącego kapitału, a nie jego pomnażanie. Długokresowy pakiet inwestycji zapewniający realny wzrost w długim okresie (5-10% po odjęciu inflacji) jest jedynym wyjściem. Ten temat co jakis czas podejmują gospodarze tego blogu . Ja również parę razy zabierałem na ten temat głos. Kiedy przyjdzie czas chętnie podzielę się własnymi doświadczeniami. Pozdrawiam.

AdamB
Gość
AdamB

Chętnie poczytam o wspomnianych doświadczeniach.

floridian
Gość
floridian

Mam nadzieję że p. Maciej rozwinie ten temat i zaprosi do współpracy. Możesz też przeczytać moje komentarze do tekstów opublikowanych w kategorii Ciekawostki, statystyki, duże pieniądze.

Maciej Samcik
Admin

Tak, będę rozwijał i chętnie zassam wiedzę

Michał
Gość

„Aż do czerwca, mimo pędzącej gospodarki, inflacja była poniżej celu wyznaczonego przez RPP na poziomie 2%”. Panie Maćku, cel inflacyjny to chyba nadal 2,5% +/- 1%… Czy coś się zmieniło ostatnio w tej kwestii ?

Maciej Samcik
Admin

Tak, tu chyba jest bez zmian

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss