Kiedy dług staje się toksyczny? Wystarczy, że spełnia trzy warunki. Oto „recepta na bankructwo”

Oto „recepta na bankructwo”. Trzy warunki, które decydują o tym, iż prędzej czy później przyjdzie windykator, komornik i zabiorą ci wszystko. Jeśli spełniasz je, to natychmiast opracuj plan ratunkowy

 

Jakiś zas temu NBP opublikował raport o zasobności gospodarstw domowych w Polsce. W gazetach, radiu i telewizji był on dość szeroko omawiany głównie w tej części, która dotyczy naszego majątku. Bo nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że choć nie jesteśmy bogaci, to przynajmniej majętni.

Nie mając dużo kasy na koncie posiadamy majątek w postaci nieruchomości. Jest on w dużej części niepłynny i „niezamienialny” na gotówkę (byłoby inaczej gdyby działała porządna renta dożywotnia), ale jest.

Jedna trzecia naszego majątku jest ze spadku lub komuny

Z badań NBP wynika, że typowe gospodarstwo domowe w Polsce posiada aktywa rzeczowe (głównie nieruchomości) warte 293.000 zł. Do tego dochodzą aktywa finansowe, czyli oszczędności (15.000 zł) oraz długi (średnio 10.000 zł na gospodarstwo domowe). Wychodzi więc, że każda polska rodzina powinna mieć świadomość, iż ma 300.000 zł w majątku.

Inna sprawa, że często weszła w posiadanie tego majątku na zasadzie spadku (w ten sposób otrzymaliśmy 10-20% naszych nieruchomości) lub też poprzez jakąś formę preferencyjnego zakupu. Niecałe dwie trzecie (to te dwa dolne kolory na wykresie) naszych nieruchomości jest wynikiem tego, że je kupiliśmy lub wybudowaliśmy (za gotówkę lub na kredyt).

Mniej niż co drugi zamożny człowiek regularnie oszczędza

Oczywiście te 300.000 zł majątku polskich rodzin to tylko statystyka. Z raportu wynika, że co dwudzieste gospodarstwo domowe nie ma żadnego majątku, że 10% Polaków zgromadziło po 850.000 zł (i jest w posiadaniu 40% całego majątku wszystkich rodzin) oraz że 1% najbogatszych średnio zgromadził po 2,8 mln zł.

Badanie oczywiście potwierdziło też, że im kto więcej zarabia, tym częściej zwiększa swój majątek poprzez oszczędzanie. 60% ludzi o najniższych dochodach w ogóle nie oszczędza (bo nie ma z czego), a wśród 10% ludzi o najwyższych dochodach 40% oszczędza regularnie. I jest to żenująco niski wskaźnik, bo jeśli mam wysoki dochód i nie oszczędzam regularnie to po prostu gram z życiem w ruletkę.

10% rodzin zarabia głównie na spłaty rat

Ale te liczby podaję niejako na marginesie. Z danych NBP znacznie ciekawsze wnioski wypływają na temat naszego zadłużenia. Niedawno pisałem, że z danych BIK wynika, iż połowa Polaków ma długi. A spośród nich 2,5 mln niespecjalnie radzi sobie z ich spłacaniem. Z kolei dane NBP mówią o tym, że jakieś zadłużenie ma ponad 40% Polaków. Pewnie prawda leży gdzieś pośrodku.

Czytaj też: Połowa Polaków ma długi. 2,5 mln nie spłaca ich terminowo. Ilu nigdy nie spłaci?

NBP podaje, że wskaźnik DSTI (mówi o tym jaki procent comiesięcznych dochodów pożera spłata długów) dla dwóch trzecich osób zadłużonych nie przekracza 20%. Natomiast mniej więcej co dziesiąte gospodarstwo domowe jest zadłużone w stopniu bardzo ryzykownym – gdy raty pożerają więcej, niż 40% ich dochodów (w dwóch trzecich przypadków – więcej, niż połowę).

Wzrost oprocentowania? Kłopoty dla co czwartej rodziny

Z raportu NBP wynika też co się stanie, gdy w Polsce zaczną wreszcie rosnąć stopy procentowe (może się to stać w 2019 r.). Dochody będą jakie będą, a raty kredytów wzrosną.

W takiej sytuacji poduszką bezpieczeństwa dla każdego dłużnika są aktywa płynne, czyli np. oszczędności. Mniej więcej co czwarte gospodarstwo domowe albo w ogóle nie jest przygotowane na takie rzeczy, albo wytrzymałoby wyższe raty przez mniej, niż jeden kwartał.

Łącząc dwa powyższe ustalenia wychodzi na to, że co prawda tylko 10% z nas ma kłopoty z bieżącą obsługą rat kredytowych, ale w przypadku wzrostu kosztów kredytów w kłopotach może się znaleźć co czwarta rodzina.

To oczywiście jest uproszczone rozumowanie, bo wszystko zależy od skali i tempa wzrostu stóp procentowych, wzrostu wynagrodzeń (na ten rok jest prognozowany na 10%), stopy bezrobocia i innych czynników. Zapewne w realnym świecie większość z kredytobiorców uratuje wzrost ich płac. Większość, ale nie wszystkich.

NBP podaje receptę na bankructwo. Wystarczy, że twój dług spełnia tylko te trzy warunki

NBP podaje też „receptę na bankructwo”, a więc trzy warunki, które decydują o tym, iż prędzej czy później przyjdzie windykator, komornik i zabiorą ci wszystko. Jeśli spełniasz łącznie te trzy warunki, to natychmiast trzeba opracować plan ratunkowy, bo nieszczęście jest tylko kwestią czasu.

Każdy z nas może sobie zrobić oszacowanie, z którego szybko wyniknie czy jest w strefie zagrożenia, czy też nie. A jakie są trzy elementy tego oszacowania?

Po pierwsze: wysoki odsetek bieżącej raty do bieżącego dochodu, czyli po prostu sytuacja, w której więcej, niż 40% waszych dochodów bieżacych idzie na spłaty rat.

Po drugie: niski poziom oszczędności płynnych, czyli po prostu poduszki finansowej, która w awaryjnej sytuacji mogłaby zostać użyta jako „joker”, gdy okaże się, że trzeba spłacać wyższe raty, a dochody nie wzrosły (albo pojawiły się inne wydatki, np. na dzieci). Ryzykowny poziom to sytuacja, gdy np. raty rosną o 20%, a my nie mamy oszczędności pozwalających na „przeżycie” w tym stanie przez więcej, niż kwartał.

Po trzecie: wysoka wartość długu do spłaty w stosunku do wartości własnego majątku. W awaryjnej sytuacji – gdy do spłaty rat nie starcza ani bieżących dochodów, ani poduszki finansowej zbudowanej z oszczędności – zawsze można spłacić zadłużenie oddając swój majątek. Jest to możliwe, o ile nie znajdujemy się w sytuacji, gdy dług jest większy od majątku.

Poduszka finansowa albo rosyjska ruletka

Proponuję, by każdy z Was wziął kartkę i policzył sobie te trzy parametry. NBP sprawdził jak to wygląda na „dużych liczbach” i wyszło mu, że np. 7% gospodarstw domowych ma wysokie obciążenie bieżących dochodów ratami oraz jednocześnie oszczędności, które są tak małe, że „wytrzymają” tylko maksymalnie trzy miesiące wyższych rat.

Z kolei jakieś 3,5% gospodarstw domowych ma wysokie obciążenie dochodów ratami i jednocześnie ogromna wartość tego długu przekracza 75% ich całego majątku.

Czytaj też: Ile wynosi majątek przeciętnego Polaka? Jesteśmy bogaci nieruchomościami

Czytaj też: Zadłużenie Polaków w 2017 r. wzrosło do rekordowo wysokiego poziomu. Tak jak zadłużenie państwa

Jeśli już macie długi (lub macie je mieć) to oczywiście nie zaimpregnujecie się w 100% na turbulencje wynikające ze wzrostu jego wartości (np. frankowicze), ani ze wzrostu rat do zapłacenia. Jedyne co możecie i powinniście zrobić, to zbudować sobie poduszkę bezpieczeństwa, by poradzić sobie w sytuacji, gdy kredyt staje się trudnieszy do spłacenia.

źródło zdjęcia: Entertainment.ie

 

13
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
JoannamborusTrzeba zwariować :-)PppMaciej Samcik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mborus
Gość
mborus

Artykuł ciekawy, ale jak zwykle pomarudzę. Jednakże, ostatnie zdanie, cytuję fragmenty: ” Jedyne co możecie […] zrobić, to zbudować […] poduszkę […], by poradzić sobie […] gdy kredyt staje się trudnieszy do spłacenia.” Ja myślę, że z tych 3 punktów wystarczy nie mieć kredytów. Od lat wpaja się ludziom bzdury, że kredyt to nic złego. Aby nie mieć powyższych problemów wystarczy w ogóle nie zadawać się z bankami. Powyższe zdanie można porównać do takiego, na przykład: „Jedyne co możecie zrobić, to znaleźć dobrego i kompetentnego lekarza, aby poprowadził was przez terapię HAAART” i który zaobserwuje objawy np.: mięsaka Kapossiego”. Mowa… Czytaj więcej »

Joanna
Gość
Joanna

Zawsze mnie wzruszają mądrale, które raczą innych genialną radą: „wystarczy nie brać kredytu!” Szach-mat, kretyni- pożyczkobiorcy.
Zastanawiam się wtedy czy autorem jest pryszczaty piętnastolatek co tydzień inkasujący kieszonkowe od mamusi, szczęściarz który dostał mieszkanie w spadku po babci czy też może ksiądz-dobrodziej, któremu plebanię zafundowali parafianie. W każdym razie ktoś kto nie jest w stanie spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa i dostrzec, że większość młodych ludzi jednak musi sobie mieszkanie kupić albo wybudować, i raczej rzadko dysponuje odpowiednią gotówką. No chyba że się jest prezesem banku…(tak, wiem, można tez mieszkać do 40stki u mamusi).

Rafał
Gość
Rafał

„zbudować sobie poduszkę bezpieczeństwa, by poradzić sobie w sytuacji, gdy kredyt staje się trudniejszy do spłacenia” – to jest rada z du….
Proponuję jeszcze dopisać, tak na pocieszenie, że niedługo będzie możliwość uzyskania „kredytu na kredyt” w Funduszu Wspierającym, aby móc spłacać raty.
Na końcu pozostanie pętla do powieszenia.
Może jednak będzie lepiej jak frankowicz przestanie spłacać, zaoszczędzi na prawnika i pójdzie do sądu, podważając przy tym umowę naszpikowaną niedozwolonymi zapisami ?

finedu.pl
Gość

Ja bym powiedział dodatkowo ze każdy kredyt z RRSO>10% jest toksyczny (tj. 2x odsetki ustawowe). Na tym powinny banki zarabiać, a nie na quasi-ubezpieczeniach. Nie mówiąc już o parabankach oferujacych rozmaite chwilowki z RRSO liczonymi w setkach / tysiącach %.

Nerkofil
Gość
Nerkofil

Racja – kredytów najlepiej nie brać. A jeśli brać, to że świadomością że do pożyczonej kwoty na koniec należy dopisać +1/3. I na tej podstawie szacować swe możliwości spłaty, jeśli już nie na choćby prognozach trendu inflacji.
Bo w przeciwnym wypadku jedynym ratunkiem pozostanie… dorobienie się kolejnego potomka, zwiekrzajacego przychód o +500 PLN:-/

BTW, to niestety rozwiązanie realne, zaobserwowane na żywej rodzinie…

Ppp
Gość
Ppp

Rozumiem, że tak się liczy do statystyk, ale myślę, że powinno się też podawać wartość “oszczędności rozporządzalnych”. Lokatę mogę zerwać i pieniądze wydać – nie mogę jednak sprzedać jedynego posiadanego mieszkania, bo nie miałbym gdzie mieszkać. Jego zawartość w postaci sprzętu RTV-AGD po kilku latach też jest niewiele warta, więc bym tego nie liczył.
Zatem przy liczeniu mojego majątku patrzę na oszczędności.
Pozdrawiam.

mborus
Gość
mborus

No dobrze, ale po co oszczędności trzymać w gotówce? Przecież to kawałek papieru i inflacja może to zeżreć.

Osobiście uważam, że musi to być bardziej namacalne, np.: ziemia. Owszem, szybko się nie sprzeda (choć można dać atrakcyjną cenę, zainwestować w nią, typu odrolnić, uzbroić itd)

Dlatego do majątku jak najbardziej nieruchomości wchodzą, moim zdaniem.

Trzeba zwariować :-)
Gość
Trzeba zwariować :-)

Myślę, że dla osób z kredytami pseudo-frankowymi najlepszym wyjściem jest zwariować. Niech komornik wszystko zabierze, niech się dzieje, co chce. Kredytobiorca, na bruk wywalony, zgodnie z Ustawą o pomocy społecznej trafi do Domu Pomoc Społecznej. Dostanie tam wikt i opierunek, usługi medyczne, rehabilitację i terapię zajęciową dostosowaną do zainteresowań. A koszty jego pobytu ( miesięcznie około 3-4 tysięcy ) pokryje pomoc społeczna. Do tego ludzi doprowadzą.

mborus
Gość
mborus

Panie kolego, jeśli można sprostować, koszty pokryje podatnik. Dodam szczerze, że jako człowieka bez długów nie napawa mnie radością perspektywa zapłaty, spłaty czy ponoszenia kosztów zabaw i uciech ludzi „opętanych” usługami bankowymi. Dlatego mam nadzieję, że tych ludzi nikt nie będzie umieszczał w DPS. Na szczęście, już teraz na miejsce czeka tam się miesiącami. A ludzie umoczeni we frankach, jeśli w ogóle na poważnie myślą o ratowaniu się, powinni wszyscy w 100% porozumieć się i coś z tym zrobić. Ja publicznie nie napiszę co, bo zaraz jakiś prawnik gotowy jest sugerować mi, że ja rzekomo namawiam do buntu, czy nieposłuszeństwa.… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin