PKB, CPI, PMI i cały ten bełkot. A recesję ponoć najlepiej przepowiadają… zakupy męskich majtek. I nie tylko! Bo bliższa ciału koszula

PKB, CPI, PMI i cały ten bełkot. A recesję ponoć najlepiej przepowiadają… zakupy męskich majtek. I nie tylko! Bo bliższa ciału koszula

PKB, PMI, CPI, indeksy wyprzedzające koniunkturę… Ekonomiści w największych bankach kłócą się o to czy świat już jest w recesji, a nasi – jak mocno ta sytuacja w nas uderzy. Nudy i abstrakcja. Ale podobno znacznie łatwiej dowiedzieć się jaki jest stan gospodarki patrząc na… zakupy męskich majtek. W końcu bliższa ciału koszula. A jeszcze bliższa bielizna

Nie ma wątpliwości, że światowa gospodarka zwalnia. Niektórzy mówią nawet, że wpada już w recesję. Co to oznacza? Że wartość wytwarzanych na całym globie dóbr i usług może się zmniejszać. Oczywiście: to trochę kwestia umowna, bo przecież jedne gospodarki rozwijają się szybciej, inne wolniej, a uśrednianie tego jest ryzykowne.

Zobacz również:

Ekonomiści stosują różne wskaźniki, by opisać stan gospodarki. Bank of America pokazał np. wykres, na którym widać, że produkcja światowego przemysłu zaczęła spadać (żółta linia). Co więcej, kurczy się ona w tempie obserwowanym ostatnio w czasie kryzysu finansowego. Kto trochę interesuje się rynkiem akcji słyszał pewnie o szoku, jaki wywołała wśród inwestorów rewizja w dół prognoz sprzedaży firmy Apple, do niedawna najcenniejszej na świecie (patrząc na wartość rynkową).

Inni pokazują wskaźnik koniunktury wyliczany przez OECD, który zwykle jest dobrym sygnałem co do przyszłych wydarzeń. Spada on już od 11 miesięcy od szczytu osiągniętego w grudniu 2017 r. (to ta niebieska linia). Jeszcze nie jest poniżej zera, ale za każdym razem, gdy w ten rejon schodził, trafnie przepowiadał ciężką recezję (to te szare obszary na wykresie poniżej). – wyraźnie sygnalizując czas odnowienia.

Jeszcze inni – jak np. Bank of America – pokazują spadek azjatyckiego eksportu do reszty świata. Rynki wschodzące Azji rosną wtedy, gdy świat zamawia więcej towarów i usług. A teraz zamawia mniej (lewy wykres). Na prawym wykresie (żółta linia) jest narysowana prognoza EPS, czyli zysku przypadającego na akcję przeciętnej firmy giełdowej. To, że idzie w dół, świadczy o tym, że wskaźnik sygnalizuje spadek rentowności przedsiębiorstw. Obecnie prognoza mówi o 0% wzrostu EPS w ciągu najbliższych 12 miesięcy

Tutaj: Więcej o globalnej recesji, która nadchodzi lub nawet już nadeszła?

Czytaj też: Pieniądze szczęścia nie dają? Oni policzyli czy to prawda!

MUI lepszy, niż PMI? Męska bielizna wskaże recesję

Nudy i abstrakcja? Prawda, bliższa ciału koszula, niż jakieś wskaźniki. Koszula albo majtki. Nie wiem czy wiecie, ale majtki – a dokładniej ich sprzedaż – to jeden z apternatywnych, aczkolwiek dość poważnie traktowanych, wskaźników rozwoju gospodarczego. Ostatnio dyskusja na jego temat przetoczyła się w Chinach, gdzie rząd rozważa wprowadzanie punktowego pakietu bodźców wspomagających rozwój gospodarki. I zastanawia się w których regionach pomoc będzie najbardziej potrzebna.

Jednym z argumentów na rzecz poprawiającej się kondycji północno-wschodniej prowincji Liaoning (roczny wzrost PKB o 5,6%) jest… stały wzrost sprzedaży bielizny męskiej na jej terenie. Sprzedaż męskich majtek stale rośnie tam od trzech lat, co niezwykle cieszy niektórych ekonomistów. Poza kupowaniem kolejnych par majtek, mężczyźni w Liaoning decydują się również na bieliznę wyższej jakości. A to już doprowadza ekonomistów do nieomal ekstazy.

Być może wzrost roczny sprzedaży męskich majtek o 32% był po części spowodowany surową zimą, a być może działaniem indeksu MUI, czyli Mens Underwear Index. „Bieliźniarski” indeks jest wskaźnikiem ekonomicznym spopularyzowanym przez byłego szefa banku centralnego USA, Alana Greenspana. Wywiódł on w jednej ze swoich analiz, że wydajność gospodarki można mierzyć patrząc… właśnie na sprzedaż męskiej bielizny.

Zgodnie z tą teorią, pochodzącą jeszcze z lat 70. ubiegłego wieku, gospodarka, która osiąga słabe wyniki, będzie się charakteryzować zmniejszającą się sprzedażą męskiej bielizny, a rozpędzająca się gospodarka pokaże wzrost sprzedaży bielizny. Podstawowym założeniem tej teorii jest fakt, że mężczyźni postrzegają bieliznę jako artykuł podstawowy, a nie przedmiot luksusowy. To oznacza, że sprzedaż męskich majtek pozostanie stabilna z wyjątkiem poważnych zawirowań gospodarczych (zwłaszcza spowolnienia).

Jeśli kupujecie mniej, niż 3,4 pary nowych majtek rocznie, to chcąc nie chcąc przepowiadacie recesję i pandemonium. Tak wynika z długoletnich statystyk. Spadek Waszych zakupów przepowiada zwłaszcza przynajmniej 3-procentowy spadek zakupów pojedynczych par majtek. A więc jeśli co trzydziesty facet kupi o jedną parę mniej – mamy przechlapane.

Tutaj: Więcej o indeksie męskiej bielizny MUI

Słabości indeksu Greenspana, czyli kiedy MUI nie działa?

Teoria ta ma kilka słabości – m.in. pomija fakt, że to czasem kobiety kupują bieliznę dla mężczyzn (a one, par excellence, kierują się zapewne innymi motywacjami, niż stan gospodarki), że niektórzy mężczyźni lubią chodzić bez majtek oraz że część z nich kupuje nowe majtki na tyle rzadko, że ich popyt nie może wpływać na wartość jakiegokolwiek indeksu.

Jednak nie sposób nie zauważyć, że na wykresach widać korelację między sprzedażą majtek męskich, a kryzysami gospodarczymi. Nie udało mi się wydobyć wykresu długoterminowego, ale te opisujące ostatni cykl gospodarki pokazują, że kryzys lat 2007-2009 przełożył się boleśnie na liczbę nowych majtek w męskich szufladach z bielizną.

Jaka jest perspektywa rozwoju dla polskiej gospodarki? Niestety, nie znalazłem żadnych danych, które skupiałyby się wyłącznie na tej części rynku odzieżowego. Jak wynika z raportu PMR „Handel detaliczny odzieżą i obuwiem w Polsce w 2017 r. i prognozy rozwoju na lata 2017-2022” polski rynek odzieżowy osiągnie wartość 43,2 mld zł. Oznaczałoby to wzrost w ciągu niespełna dekady o niemal połowę (teraz jest wart 36 mld zł).

Jaka część z rynku odzieżowo-obuwniczego przypada na męską bieliznę? I jak się ten parametr zmienia? Jeśli macie jakieś dane, to dawajcie znać. Globalny rynek męskiej bielizny do 20 mld dolarów rocznie, z tego jakieś 5 mld dolarów w USA.

 

 

Fryzjer lub sprzedawca w McDonald’s szybciej zobaczy recesję, niż ekonomiści?

Indeks bielizny męskiej jest jednym z wielu niekonwencjonalnych wskaźników ekonomicznych, które zostały w ostatnich latach zaproponowane jako bliższe ludziom, niż zmiany PKB, indeksy aktywności gospodarczej PMI, czy inne niewytłumaczalne agregaty.

Np. ekonomiści Paul Mitchell oraz John Paul Dejoria przeprowadzili szeroko zakrojone badania naukowe, z których wynikło, że w czasach dobrej koniunktury klienci odwiedzają salony fryzjerskie co sześć tygodni, podczas gdy w złych czasach częstotliwość wizyt o Filipa golarza spada do jednej na osiem tygodni. Jeśli więc spadają przychody zakładów fryzjerskich, to wiedz, że coś złego dzieje się w gospodarce.

Podobna teoria – też ukuta przez Greenspana – mówi o uzależnieniu przychodów pralni chemicznych od koniunktury gospodarczej (gdy budżet jest napięty, ludzie piorą sami).

Wielu analityków uważa, że podczas okresów dekoniunktury gospodarczej konsumenci znacznie częściej kupują w barach typu fast food, a gdy gospodarka zaczyna się szybciej rozwijać, częściej odwiedzają restauracje. Sporo atramentu wylano na pokazanie korelacji zmian PKB z przychodami i wycenami rynkowymi sieci takich jak McDonald’s, KFC, czy BurgerKing.

Czytaj więcej o nierównościach: Globalne zabójstwo klasy średniej dokonuje się na naszych oczach. Oto scenariusz ostatecznej zagłady. Skończy się wojną lub rewolucją?

Spodziewasz się recesji? Zmniejszaj długi i koszty stałe

Niezależnie od tego co na temat przyszłości polskiej gospodarki mówi Wasz nos oraz zawartość szuflady z majtkami, zapewne i my odczujemy turbulencje w światowej gospodarce. W mniej więcej jednej trzeciej rozwój Polski (czyli nasze pensje i miejsca pracy) jest uzależniony od gospodarki niemieckiej (stamtąd kupujemy dużo rzeczy i tam eksportujemy dużo innych).

W Niemczech od dwóch kwartałów PKB nie rośnie, co oznacza, że kraj ten jest w recesji gospodarczej. My jej na razie nie odczuwamy (nasz eksport do Niemiec rośnie), co może oznaczać, że na razie nasze towary po prostu wypierają droższe i bardziej luksusowe produkcji niemieckiej, francuskiej, czy belgijskiej.

Może przejdziemy w miarę suchą stopą przez zamieszanie, może będzie to tylko spowolnienie. Ale równie dobrze możemy twardo wylądować w kolejnej fazie globalnego kryzysu gospodarczego. Jest kilka argumentów, że może się tak stać, nawet jeśli męska część publiczności „Subiektywnie o finansach” zaraz pobiegnie kupić sobie nowe majtki.

Czytaj też: Nadchodzi kolejny kryzys finansowy? Oto kilka argumentów na to, że poprzedni… się jeszcze nie skończył

Jak to przetrwać? Spowolnienie gospodarcze i recesja obniża dochody ludzi, pozostawiając stałe koszty – czynsz, odsetki od kredytów, opłaty za prąd, gaz i telefon. Często w takich okresach rosną opłaty i podatki lokalne (bo samorządy mają problem ze sfnansowaniem podstawowych potrzeb). Innymi słowy: mniej złych rzeczy może się zdarzyć gospodarstwom domowym nie mających długów, a jednocześnie mających niskie koszty stałe.

Recesja. Bogaci mają pieniądze, biedni – długi

Jeśli więc kupowaliście ostatnio mniej majtek i w związku z tym spodziewacie się najgorszego, to rada jest prosta jak drut: pozbywajcie się długów, zdobywajcie różne źródła dochodów (im ich więcej, tym mniejsze ryzyko, że z dnia na dzień zostaniecie w ogóle bez pieniędzy), obniżajcie koszty stałe (abonamenty) i zwiększajcie oszczędności (im większa poduszka finansowa, tym łatwiej przetrwać okres niższych dochodów).

Czytaj też: Kiedy dług staje się toksyczny? Musi spełniać te warunki

Czytaj też: Policzyli, jak bardzo boom na rynku nieruchomości zaburza bogacenie się rodzin. Fatalnie

Wykres poniżej pokazuje – ale to akurat żadna rewelacja – że do złych czasów znacznie lepiej przygotowani są zamożni konsumenci. Oni mają głównie majątek, oszczędności, inwestycje. Biedni (80% wszystkich) mają też majątek, ale zwykle jest to głównie mieszkanie, w którym żyją. Oszczędności mają mało, a długów – dużo. Pytanie: jak często kupują dziś majtki.

zdjęcie: Campaign

 

Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Dawid
3 lat temu

Zastanawiam się, jak Ci biedniejsi mogą oszczędzać, mieć oszczędności? Wkładać na niopłacalną lokatę? Dla dużych nawet kwot nie ma alternatywy innych niż lokata. Osoby, które mają mało muszą mieć bezpiecznie i szybko w miarę dostępne, czyli krótkie lokaty 1-12 miesięcy lub ostateczność zerwanie lokaty. Alternatywy dla mniejszych kwot się znajdą, ale długoterminowe, ogólnie mało opłacalne.

Aleksander
2 lat temu
Reply to  Dawid

Zawsze można spróbować Envestio, Mintosa…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!