3 czerwca 2019

Czy klienci banków zyskają na zastąpieniu WIBOR-u innym wskaźnikiem? Ten wykres pokazuje, że kredyty mogłyby potanieć!

W ciągu dwóch lat WIBOR, służący m.in. do obliczania oprocentowania kredytów, musi zostać zastąpiony innym wskaźnikiem. Operator wskaźnika EURIBOR – odpowiednika WIBOR-u w strefie euro – już zaproponował nowy sposób jego kształtowania i czeka na licencję umożliwiającą zastosowanie nowej metody. Przeprowadzone testy pokazały, że poziom „nowego EURIBOR-u” może być niższy od obecnego. A gdyby „nowy WIBOR” poszedł w jego ślady? Czy polskim kredytobiorcom to by się opłaciło?

„Po co zmieniać coś, co dobrze działa?” Zwykle takie opinie słyszę od bankowców, kiedy pytam o to, czy zastąpienie WIBOR-u innym wskaźnikiem lub jego modyfikacja to dobry pomysł. Niestety – nie mamy wyjścia. Pokłosiem skandalu z manipulowaniem stawką LIBOR w Wielkiej Brytanii jest dyrektywa BMR, zgodnie z którą kraje członkowskie muszą wprowadzić wskaźniki, które będą odporne na manipulacje.

WIBOR odzwierciedla koszt pieniądza na rynku międzybankowym, a więc cenę, po jakiej banki pożyczają sobie pieniądze. Od lat krytycy stawki podkreślają, że nie ma ona odzwierciedlenia w faktycznych transakcjach między bankami.

Zwolennicy odpowiadają, że największe banki przekazujące ceny na tzw. fixing WIBOR są zobligowane do zawarcia transakcji po zgłoszonych cenach. Z tych cen wyliczana jest średnia. Bardzo ważna średnia, bo od niej bezpośrednio zależy wysokość oprocentowania kredytów spłacanych przez miliony Polaków, odsetek od obligacji Skarbu Państwa i wszelkich rozliczeń pomiędzy inwestorami.

Przeczytaj też: To już pewne: WIBOR i LIBOR do likwidacji. Miliony kredytobiorców czekają zmiany umów. Jakie? Banki zdradzają pierwsze szczegóły

Zgodnie z duchem dyrektywy BMR wyliczanie wskaźnika powinno opierać się na faktycznych transakcjach. W Polsce dyskusja na temat tego, czym zastąpić lub jak zmodyfikować wskaźnik WIBOR trwa od kilku lat i właśnie wchodzi w decydującą fazę. Pojawił się np. pomysł, żeby rolę WIBOR-u przejęła stopa referencyjna ustalana przez Radę Polityki Pieniężnej. Kiepski pomysł, zważywszy na to, że w żaden sposób nie odzwierciedla ona rynkowych transakcji. I chyba już nikt nie traktuje tego pomysłu na serio.

Dane spłyną kaskadami

Również inicjatorzy zmian mają świadomość, że nie da się stworzyć wskaźnika, który stuprocentowo oparty byłby na realnych transakcjach, bo jest ich po prostu niewiele. Dlatego dyrektywa BMR dopuszcza tzw. kaskadę informacji służących do wyliczenia wskaźników. W dużym uproszczeniu: jeśli były realne transakcje, trzeba je uwzględnić, jeśli ich nie ma, można oprzeć się na deklaracjach, czyli kosztach, po jakich dana instytucja finansowa gotowa byłaby pożyczyć pieniądze innej.

Model oparty na kaskadzie danych – od realnych transakcji po deklaracje – przetestowany został przy okazji reformy LIBOR, a teraz jest podstawą reformy w strefie euro, gdzie podstawą obliczania m.in. oprocentowania kredytów jest stopa EURIBOR (jeśli ktoś zaciągnął kredyt denominowany w euro, to jego raty kredytowe wyliczane są właśnie w oparciu o tę stawkę).

Przeczytaj też: ING odcina części klientów dostęp do usługi HaloŚląski. Czy to początek końca bankowych przelewów zlecanych przez telefon?

Przeczytaj też: Myślisz o wzięciu kredytu? Nie idź na „randkę w ciemno”, najpierw sprawdź na co cię stać. Jest już „kredytowy tester”

Administratorem stawki EURIBOR jest EMMI (European Money Markets Institute), który wystąpił niedawno o licencję na EURIBOR wyliczany metodą hybrydową, a więc uwzględniającą zarówno realne transakcje, jak i deklaracje.

Eksperyment na Euriborze

EMMI przeprowadził symulację, pokazującą jak kształtowałaby się stawka EURIBOR przy zastosowaniu nowej metody jej ustalania. Efekt symulacji widać na poniższym wykresie. Pokazuje on, że „hybrydowy EURIBOR” znajduje się w przedziale od ok. minus 0,25 do minus 0,4% (to pomarańczowy i szary obszar). Dla porównania przedział Euriboru wyliczanego obecnie jest ustawiony nieco wyżej: od ok. minus 0,18 do minus 0,38 (obszar szary i błękitny).

To oczywiście symulacja bazująca na danych historycznych, ale pokazuje, że nowy sposób wyliczania EURIBOR-u mógłby się opłacić kredytobiorcom. Poza tym symulację przeprowadzono w stabilnych warunkach. Nie da się przewidzieć, jak zachowałby się „nowy EURIBOR” w czasie poważnego kryzysu gospodarczego.

Zakładając, że „nowy WIBOR” budowany będzie w podobny sposób co „nowy EURIBOR”, to czy również jego poziom byłby niższy niż wyliczany na obecnych zasadach? W powyższym eksperymencie opartym na stawce EURIBOR wzięło udział 15 banków z 20, które dziś mają wpływ na ustalanie poziomu wskaźnika. I tylko mniej więcej 10% danych pochodziło z realnych transakcji (reszta oparta była na deklaracjach).

Błażej Wajszczuk, ekspert BNP Paribas komentuje:

„Dyrektywa BMR kładzie szczególny nacisk na wykorzystanie danych transakcyjnych w kalkulacji stawek referencyjnych. Nawet jednak na rynku euro czy dolara liczba niezabezpieczonych transakcji depozytowych na dłuższe okresy jest ograniczona. W związku z tym administratorzy stawek LIBOR i EURIBOR w sposób znaczący poszerzyli zakres transakcji mogących być bazą do wyznaczania stawki. Zmiana definicji pociągnęła za sobą wykorzystanie w kalkulacji transakcji z podmiotami, które są zawierane po niższych stawkach. Testy pokazały, że LIBOR, jak i EURIBOR kalkulowane na podstawie nowych definicji są stawkami niższymi o kilka tzw. punktów bazowych. Wydaje się, że europejski rynek finansowy zaakceptował tą zmianę, mimo że mamy do czynienia z transferem wartości pomiędzy stronami w umowie – jedna ze stron płaci mniej kosztem drugiej”

Śladowa liczba realnych transakcji

Problem z polskim rynkiem jest też taki, że realnych transakcji jest jeszcze mniej niż w strefie euro. Dlatego trudno przewidzieć, czy analogiczna symulacja przeprowadzona na stawce WIBOR potwierdziłaby to, co test w Europie – że oprocentowanie kredytów może być niższe niż przy obecnym sposobie wyliczania stawki WIBOR.

„To czy WIBOR będzie zachowywał się podobnie zobaczymy, gdy GPW Benchmark [administrator stawki WIBOR] pokaże wyniki swoich analiz”

– zaznacza Błażej Wajszczuk. Czekamy zatem na eksperyment z WIBOR-em. A już wkrótce postaram się wyjaśnić, co czeka stawkę LIBOR dla franka szwajcarskiego, od której zależy oprocentowanie kredytów denominowanych w tej walucie.

Źródło zdjęcia: Pixabay

3
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Don Q.JagniątkoAnna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

Banki miałyby zmniejszyć swoje dochody??!!Chyba Słońce musiałoby wzejść na Zachodzie 😉

Jagniątko
Gość
Jagniątko

Anna miałaby spłacać kredyt frankowy? Chyba prędzej Kaczyński cofnie 500+ 😉

Don Q.
Gość
Don Q.

„Banki miałyby zmniejszyć swoje dochody?”
— moje też.
Ja mam trochę 3-letnich lokat indeksowanych WIBOR 6M (WIBOR 6M + 1,1)… 😐

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin