27 maja 2019

Myślisz o wzięciu kredytu? Nie idź na „randkę w ciemno”, najpierw sprawdź na co cię stać. Jest już „kredytowy tester”

Zanim złożysz w banku (albo w bankach) wniosek o kredyt, powinieneś uporządkować domowe finanse. Jeśli odrobisz tę „lekcję”, zmniejszysz do minimum ryzyko odrzucenia wniosku, a zwiększysz szansę na korzystniejsze warunki kredytowania. Nie zaszkodzi też sprawdzić swoją bieżącą wiarygodność płatniczą. Można też – to nowość – sprawdzić swoje szanse na kredyt jeszcze przed złożeniem w banku wniosku! Jak to działa?

Dla wielu z nas decyzja o zaciągnięciu kredytu bankowego bywa jedną z ważniejszych w życiu. Pewnie dlatego, że taki kredyt to zobowiązanie – często na lata – wpływające na sposób myślenia o domowym budżecie. Zwłaszcza dla kogoś, kto jeszcze nie ma mieszkania, rodziny, dzieci. Gdy w bilansie pojawia się stały wydatek, stabilna praca zaczyna mieć znaczenie.

Z drugiej strony każdy rozsądny człowiek myśli o kredycie jako o swego rodzaju inwestycji w siebie, w przyszłość, w komfort życia. Jeśli pożyczam w banku pieniądze na kurs prawa jazdy, albo językowy, albo na studia podyplomowe – to liczę, że mi się to zwróci w wyższych zarobkach. Jeśli zadłużam się na mieszkanie, to inwestuję w jakość życia, na którą nie chcę czekać kilkudziesięciu lat. Waga decyzji o zaciągnięciu kredytu polega na tym, żeby mieć „biznesplan” – co za te pieniądze możemy mieć i czy to się opłaci.

No i podobno kredyt – zwłaszcza ten hipoteczny, zaciągany na 20-30 lat pod hipotekę wspólnego mieszkania – wiąże ludzi bardziej trwale, niż małżeństwo. Żyjemy „na kocią łapę” albo bierzemy ślub, ale prawdziwą deklaracją długoterminowego związku jest wspólny zakup mieszkania i sfinansowanie go częściowo pożyczonymi pieniędzmi.

Bądź dla banku partnerem, a nie petentem

Dlatego do zaciągnięcia każdego kredytu warto się przygotować. Choćby po to, żeby bank lub banki nie zaskoczyły nas negatywną decyzją i nie utrudniły – lub wręcz zrujnowały – realizacji planów. Wynikiem dobrze przygotowanej „ofensywy kredytowej” jest też przeważnie niższa cena pieniądza. Różnice w oprocentowaniu i pozostałych kosztach kredytów bywają ogromne.

Od czego zależy cena kredytu lub pożyczki pisałem w „sąsiednim” cyklu „Pożyczaj z głową”, chętnych odsyłam do przeanalizowania tej listy, bo istotnych czynników na to wpływających jest mniej więcej dziesięć. Krótko pisząc: jeśli jesteś dobrze przygotowany/przygotowana do zaciągnięcia kredytu, to po pierwsze raczej nie spotkasz się z odmową banku, a po drugie – możesz liczyć na cenę, która nie zmiażdży (z dolnych rejonów widełek obowiązujących na rynku).

No i jeszcze – to też czynnik nie bez znaczenia – będąc klientem dobrze przygotowanym w każdym porządnym banku możesz liczyć na to, że będziesz cennym „obiektem pożądania”. Jeśli zażądasz obniżenia prowizji – bank cię nie wyśmieje, tylko będzie negocjował. Jeśli poprosisz o przyspieszenie lub opóźnienie jakiegoś terminu – bank wykaże się elastycznością. Porządny klient jest przez większość banków traktowany znacznie lepiej, niż klient przeciętny. Jak na to zasłużyć?

Jak przygotować się do wzięcia kredytu?

Przygotowania do wzięcia kredytu sprowadzają się do uporządkowania domowych finansów, zbudowania pozytywnej historii kredytowej oraz przeglądu posiadanych produktów finansowych. Porządkowanie domowych finansów to oczywiście ustabilizowanie dochodów na pewnym, przewidywalnym dla banku-kredytodawcy poziomie. Nie zaszkodzi też zgromadzenie uporządkowanych informacji o tym jakie mamy stałe koszty w domowym budżecie. Przejrzyste określenie cash-flow gospodarstwa domowego to dla banku-kredytodawcy duży plus.

Zbudowanie historii kredytowej to ważna rzecz dla młodych kredytobiorców, którzy są dla banków „czystą kartą”. Taki klient to dla banku no-name, człowiek-zagadka. Prędzej pożyczą pieniądze takiemu, który ma już na karku kilka spłacanych terminowo kredytów, niż komuś, dla kogo kredyt hipoteczny ma być pierwszym zobowiązaniem w życiu.

Dlatego mniej więcej na rok przed próbą wzięcia kredytu hipotecznego warto wystąpić o debet w swoim banku, wziąć drobną pożyczkę gotówkową na dowolny cel, kupić na raty pralkę, lodówkę albo telewizor, nawet jeśli ma się w kieszeni pieniądze, żeby kupić to wszystko za gotówkę.

A porządek z posiadanymi produktami finansowymi? To proste: przed pójściem do banku po duży kredyt warto pozamykać limity, z których nie korzystamy. Np. karty kredytowe, którymi już nie płacimy. Warto zamknąć je zawczasu, bo proces wygaszania takich produktów trwa zwykle trzy-cztery miesiące (okres wypowiedzenia). Warto też zmniejszyć wykorzystanie czynnych produktów kredytowych, np. zmniejszyć debet na koncie, z którego nie korzystamy w całości, a obciąża naszą zdolność kredytową.

Analizator podpowie na co cię stać

No i warto pamiętać, żeby nie działać po omacku. Zanim zabierzemy się za przygotowania do zaciągnięcia kredytu przyda się sprawdzić jaki jest punkt startu, czyli nasza bieżąca wiarygodność płatnicza. Od kilku lat jest to dość proste, bo swoje bazy danych otworzyło dla konsumentów Biuro Informacji Kredytowej. Możemy więc zajrzeć do BIK-u i zobaczyć w nich to samo, co bank, gdy wystąpimy do niego o kredyt i zacznie nas sprawdzać.

Żeby zobaczyć co o nas myślą banki, nie trzeba nawet ruszać się z fotela. Wystarczy założyć sobie konto w serwisie www.bik.pl (weryfikacja tożsamości odbywa się przez internet) i ściągnąć sobie raport. Co w nim znajdziemy – opisywałem jakiś czas temu w recenzji nowego raportu BIK (został przed kilkunastoma miesiącami znacznie wzbogacony).

Ale to nie wszystko. Od niedawna BIK oferuje za darmo niezwykle pożyteczną „nakładkę” na swój standardowy raport. To Analizator BIK, który pomaga ocenić czy przy bieżącej wiarygodności płatniczej mamy w bankach szansę na kredyt w określonej wysokości, zaciągany na określony czas. Analizator BIK wykorzystuje dane o naszej historii kredytowej oraz kilka cyferek, które sami podajemy w specjalnym formularzu.

Rzecz jest absolutnie darmowa. Trzeba jedynie mieć aktywny (czyli wcześniej opłacony) raport BIK, żeby Analizator miał z czego „wyciągnąć” dane (raport nie może być starszy, niż sprzed siedmiu dni). Można z tego narzędzia korzystać nieograniczoną liczbę razy.

Analizator BIK oczywiście nie siedzi w głowach bankowców, ale pozwala w przybliżeniu określić szanse na kredyt. Zielone światło to duże prawdopodobieństwo, że dowolnie wybrany przez nas bank udzieli kredytu o podanych parametrach (wysokość, termin spłaty). Żółte – to informacja, że na kredyt mamy szansę, ale nie w każdym banku. A czerwone to sygnał, że najpewniej powinniśmy jeszcze nad sobą popracować. A ściślej pisząc – nad naszą wiarygodnością płatniczą.

——

ZAPROSZENIE: Myślisz o kredycie? Chcesz sprawdzić na jaką pożyczkę cię stać? Chcesz uniknąć niemiłych niespodzianek w banku? Zastanawiasz się czy kolejny kredyt nie będzie zagrożeniem dla domowego budżetu? Przetestuj Analizator BIK. Tutaj znajdziesz jego recenzję, a pod tym linkiem możesz go zamówić

——

Analizator nie wróżka, ale…

Kiedy warto „pobawić się” Analizatorem BIK? Na pewno wtedy, gdy chodzi nam po głowie jakikolwiek kredyt i nie chcielibyśmy składać wniosku „w ciemno”. Jeśli więc potrzebujemy kredytu, a nie chcemy składać w pięciu bankach wniosków (by mieć gwarancję, że dostaniemy pieniądze przynajmniej w jednym) – nie zaszkodzi „odpalić” Analizator BIK i sprawdzić co on na to wszystko powie. A potem złożyć już tylko jeden, z dużym prawdopodobieństwem „trafiony w dziesiątkę” wniosek kredytowy.

Analizator pozwala też określić przy jakiej wartości kredytu i okresie spłaty nasze szanse na kredyt rosną lub spadają. To też bardzo cenna wskazówka pozwalająca nie „przestrzelić” w finalnym wniosku kredytowym. Oczywiście, jeśli „przestrzelimy” to bankowcy nie odrzucą wniosku, tylko poproszą o korektę, ale to zbędna strata czasu.

No i jeśli szykujemy swój biznesplan pod kredyt wart 100.000 zł, a nagle dowiemy się, że mamy szansę tylko na 50.000 zł – to życie niepotrzebnie się komplikuje. Lepiej wiedzieć z góry przy jakiej kwocie i przy jakim czasie spłaty zielone światło gaśnie i zapala się żółte. I to właśnie jest najbardziej użyteczna funkcja Analizatora BIK.

Analizator BIK to też system wczesnego ostrzegania przed przekredytowaniem. Jakiś czas temu pisałem jakie trzy warunki powodują, że dług staje się toksyczny, ale jeśli ktoś woli się o tym przekonać na konkretnych, spersonalizowanych liczbach, to Analizator BIK błyskawicznie podpowie czy dorzucenie do budżetu domowego kolejnej ratki nie spowoduje ryzyka kłopotów finansowych. Prosto, szybko i na temat.

Aby skorzystać z Analizatora trzeba mieć aktywny raport BIK. A więc zapłacić 39 zł (jednorazowo) lub 99 zł (w rocznym abonamencie) za dostęp do danych zgromadzonych na nasze temat przez BIK. Ale stracony czas i nerwy na ratowanie sytuacji po odrzuceniu przez bank – lub, co gorsza, przez kilka banków – wniosków kredytowych też mają swoją cenę.

——–

Artykuł jest częścią cyklu edukacyjnego „Wiarygodni finansowo”, którego Partnerem jest Biuro Informacji Kredytowej

zdjęcie tytułowe: Jarmoluk/Pixabay.com

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MateuszKiesy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kiesy
Gość
Kiesy

Moim zdaniem Analizator BIK nie jest wiarygodnym narzędziem oceny zdolności kredytowej i może tylko ludziom narobić nadziei, a skończy się negatywną decyzją w banku. A wszystko dlatego, że modele scoringowe banku oceniają każdego wnioskodawcę pod kątem kilkudziesięciu parametrów analizy jakościowej i kolejnych kilkunastu analizy ilościowej. Raport BIK, które pobierają instytucje finansowe w wersji pełnej lub uproszczonej prezentują ocenę punktową w oparciu o dane historyczne pochodzące ze wsadów tych instytucji. To według mnie za mało aby powiedzieć takiemu człowiekowi że zdolność kredytową. Potrzeba do tego analizy scoringowej, a wątpię żeby analizator był końcówką takiego systemu ponieważ kosztuje duże pieniądze, a BIK… Czytaj więcej »

Mateusz
Gość

Bardzo cenne uwagi. Każdy bank ma swoją indywidualną politykę 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin