Jest pierwszy oficjalny dowód na to, że szybko rosnące ceny paliw przekładają się na wskaźnik inflacji. Główny Urząd Statystyczny podał właśnie najnowsze dane. O ile cieszyliśmy się dużym spadkiem inflacji w lutym, o tyle teraz możemy się zmartwić tym, że koło inflacyjne znów zaczyna się rozpędzać. Jak bardzo? W marcu ceny rosły ponad trzykrotnie szybciej niż w lutym. Czego możemy się spodziewać w przyszłości? Czy wróci koszmar inflacyjny? Jak się przygotować?
GUS ogłosił właśnie tzw. szybki wskaźnik wzrostu cen w marcu. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, o ile wzrosły ceny różnych produktów (takie dane GUS poda za dwa tygodnie), ale już wiadomo, że wyjątkowo silny wzrost cen paliw wpłynął na ogólny wskaźnik inflacji. GUS ogłosił, że ogólny roczny wskaźnik inflacji w marcu wyniósł 3% w porównaniu z 2,1% w lutym i styczniu.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Licząc różnicę cen w porównaniu do poprzedniego miesiąca mówimy o wzroście aż o 1%, czyli trzy razy szybszym niż w lutym – w tamtym miesiącu wzrost cen wyniósł 0,3% (w styczniu było 0,6%). Aż strach pomyśleć co by było, gdyby tak szybki wzrost cen z miesiąca na miesiąc utrzymał się dłużej. Na szczęście to mało prawdopodobne.
Ceny paliw wzrosły w marcu o 8,5% w porównaniu z marcem ubiegłego roku, ale w porównaniu z lutym tego roku – aż o 15,4%. To pierwszy wymierny statystyczny efekt konfliktu na Bliskim Wschodzie, który miał być kilkudniową interwencją militarną o charakterze lokalnym, a przerodził się w konflikt obejmujący cały region i wpływający na gospodarkę świata, podobnie jak to widzieliśmy po ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
Wzrost inflacji jest zasadniczo zgodny z prognozami ekonomistów, którzy szacowali już wcześniej efekt wzrostu cen na stacjach w koszyku inflacyjnym, w którym paliwa mają jakieś 5% udziału. Najnowsze dane GUS nie pokazują jeszcze szczegółów dotyczących wzrostu cen innych towarów (wskutek droższego paliwa), ale ten wpływ zapewne zobaczymy już w kwietniu. O nowym koszyku inflacyjnym GUS przeczytacie poniżej:
Jak rosły ceny w marcu? Liderem wzrost cen paliw
Atak Izraela i USA na Iran nastąpił 28 lutego, co niemal od razu zaczęło wpływać na ceny paliw na światowych rynkach. A to – również niemal natychmiast – przełożyło się na wzrost cen na stacjach. Orlen w swojej polityce cenowej stosuje zasadę „replacement cost” (koszt wymiany). Cena, po której Orlen sprzedaje paliwo w hurcie, jest ustalana w odniesieniu do bieżących notowań giełdowych, a nie historycznych kosztów produkcji paliw.
W tzw. szybkim szacunku inflacji widzimy tylko trzy bardzo ogólne kategorie cen. Wzrost cen paliw o 15,4% z miesiąca na miesiąc powoduje, że ta kategoria produktów staje się decydująca jeśli chodzi o wpływ na dynamikę cen konsumpcyjnych.
Jeszcze w styczniu i lutym, kiedy ogólny wskaźnik inflacji spadł do nie widzianego od dawna poziomu 2,1%, słyszeliśmy z ust ekonomistów, członków Rady Polityki Pieniężnej czy prezesa NBP, że w dużym stopniu zawdzięczamy to spadkom cen paliw na globalnych rynkach. Perspektywy były optymistyczne, bo nic nie wskazywało na to, żeby gwałtownie naruszona została podaż na rynku surowców. Ropa naftowa Atak na Iran gwałtownie zakończył ten sielankowy okres i przypomniał nam początek 2022 roku, kiedy ceny paliw galopowały.
W porównaniu z cenami paliw, inne ceny w dwóch szerokich kategoriach podawanych w ramach szybkiego szacunku GUS praktycznie nie zareagowały na szok paliwowy. To może być oczywiście cisza przed burzą. Ceny żywności, mimo wielu medialnych doniesień o tym, że podobno „wszystko w sklepach spożywczych przed Świętami drożeje”, w porównaniu do poprzedniego miesiąca nie ruszyły z miejsca, a w skali roku wzrosły zaledwie o 2%, czyli bardzo nieznacznie. Ceny energii elektrycznej, gazu i innych paliw wzrosły w skali roku o 3,9%.

Czy ceny paliw „wyprodukują” drożyznę w sklepach?
Prawdziwą zagadką są dane, które nadejdą w kwietniu. Okaże się wtedy, jak szybko te rosnące ceny paliw w marcu „zainfekowały” ceny większości innych produktów. Także tych, które – bezpośrednio lub pośrednio – zależą od cen paliw. Jak szybko zareagują ceny żywności, z których wiele uzależnionych jest od logistyki i transportu? Jaki wpływ będą miały ceny paliw dla rolników i gazu używanego do produkcji nawozów sztucznych? Jak szybko zdrożeją usługi turystyczne, w tym bilety lotnicze, a także np. materiały budowlane?
Największe ryzyko polega na tym, że gdyby ceny ruszyły na dobre w górę, to po kilku miesiącach odezwą się znowu głosy pracowników, którzy zorientują się, że siła nabywcza ich wynagrodzeń zaczęła niebezpiecznie spadać. Jeśli wejdziemy w etap wyższych żądań płacowych, to Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała przejść do czynu i prawdopodobnie przystąpi do podwyżek stóp procentowych.
To wszystko jeszcze przed nami. A dodatkowo wiosną tradycyjnie czekają nas wzrosty cen nowalijek – warzyw i owoców, więc zapewne po stronie cen żywności w kwietniu zobaczymy już nie „zero” wzrostu miesięcznego, jak w obecnej tabel GUS, ale wyższe ceny. O tym piszą ekonomiści i analitycy. Jak bardzo mogą rosnąć ceny? Piszą o tym ekonomiści w jednym z raportów mBanku z marca.
„… w marcu spodziewamy się przyspieszenia inflacji do 3% i niestety nie będzie to koniec wzrostów. W kwietniu dostrzegamy potencjał dalszego dostosowania po stronie cen paliw (zarówno w marcu jak i kwietniu zakładamy dwucyfrowe wzrosty w ujęciu miesięcznym), co oznaczałoby dalsze podbicie wzrostu cen do 4%„.
Jakie są perspektywy inflacji na resztę roku? mBank zakłada stabilizację inflacji w kolejnych miesiącach na poziomie nieco ponad 4%, a średnioroczna inflacja w całym 2026 roku mogłaby wtedy wynieść około 3,8%. Ta prognoza była robiona co prawda jeszcze przed decyzją rządu o obniżce podatków na paliwa i ogłoszeniu, że każdorazowo dzienne ceny paliw na stacjach będzie ogłaszał minister energii, ale – jeśli chodzi o wpływ cen w marcu – mleko już się rozlało. Ceny paliw wzrosły, a w ślad za nimi ruszył pociąg z innymi cenami. Może być nie do zatrzymania.
W 2022 roku skok cen paliw podbił inflację do rekordowych poziomów ok. 18%, które zobaczyliśmy w zimie 2023 roku. Ale już inflacja bazowa – czyli ta z wyłączeniem cen żywności i energii, w tym paliw – była dużo niższa (czyli ceny podbijały głównie drogie paliwa, prąd i gaz).
Z kolei w 2024 roku sytuacja była odwrotna, ogólny wskaźnik inflacji był niższy niż inflacja bazowa, czyli w gospodarce wciąż utrzymywała się presja cenowa mimo spadku cen żywności i energii. To pokazuje jak długoterminowo niebezpieczny jest wzrost cen paliw. Nawet jeśli ich ceny spadną, konsekwencje inflacyjne może będziemy odczuwali jeszcze przez kilka kwartałów.
mBank dostrzega ryzyko przełożenia się inflacji na ceny w gospodarce Znów może ruszyć presja inflacyjna, której zapalnikiem są ceny paliw, ale która potem będzie już samonapedzającym się mechanizmem rosnących cen i wynagrodzeń.

Najwyższy czas na inwestycje antyinflacyjne
Co robić, kiedy narasta groza inflacyjna? Nie jest to oczywiście jeszcze taka groza, z jaką mieliśmy do czynienia w latach 2022-2023, i może nie ma co na razie wywoływać wilka z lasu. Ale niezależnie od naszych najbardziej optymistycznych oczekiwań, inflacja będzie w tym roku rosła. Warto zaopatrzyć się w inwestycje antyinflacyjne. Kluczowe powinno być nie tyle uciekanie przed hiperinflacją, jak kilka lat temu, bo aż takiej inflacji nie będzie, ale skupienie się na realnej ochronie realnej wartości naszych pieniędzy.
Przy rosnącej inflacji nie ma co obstawiać obligacji na stały procent, bo będziemy tracić. Najlepiej, starać się pobić inflację w realnym zysku, czyli osiągnąć dochodowość na poziomie inflacja plus 2-3%. Obligacje detaliczne Skarbu Państwa, które powinny nam dać oprocentowanie oparte na inflacji plus niewielka marża to konserwatywne i bezpieczne podejście, a jednocześnie jesteśmy do przodu z dynamiką cen wokół nas. Jeśli ktoś ma już w portfelu obligacje antyinflacyjne i do tej pory nie przynosiły one zysku, bo inflacja spadała, to już niedługo – powinny.
I – przepraszamy się z 10-letnimi obligacjami, których oprocentowanie co prawda spadło, ale pamiętajmy, że to tylko na jeden rok, a potem już odnawiają się jako antyinflacyjne – oparte na wskaźniku inflacja plus stała marża 2%. Oznacza to, że zysk z tych obligacji jest indeksowany inflacją, co chroni wartość pieniądza w czasie. Dodatkowo odsetki w tych obligacjach są kapitalizowane, czyli doliczane do wartości obligacji po każdym roku (odsetki od odsetek).
Można też spojrzeć szerzej, np. z wyprzedzeniem na rynek akcji. Pamiętamy, jakie zyski miały banki przy wyższej inflacji i wyższych stopach procentowych. Jeśli faktycznie wzrośnie inflacja, a RPP przystąpi za jakiś czas do podwyżek stóp procentowych, to znów będzie to eldorado dla sektora bankowego. Może zarobimy trochę i my, Kowalscy, na korzystniejszych lokatach bankowych, ale zarobią przede wszystkim banki, np. na wyższym oprocentowaniu kredytów konsumenckich i hipotecznych.
Jeśli widzimy, jakie są źródła obecnego kryzysu, to warto spojrzeć na sektory paliwowy i energetyczny, bo dla nich wyższe ceny paliw i energii oznaczają wyższe zarobki. Z kolei płynące do Polski duże środki z programów unijnych, wspierające inwestycje infrastrukturalne, wciąż powinny być solidnym wsparciem dla szerokiej branży infrastruktury, budowy dróg, kolei, inwestycji energetycznych itp. To inwestycje niezależne od wzrostu inflacji, bo finansowane ze środków publicznych.
Co z nieruchomościami? No, nie jest to już chyba taki pewniak. Piszemy o tym sektorze często. Ceny nowych mieszkań nie rosną już tak dynamicznie, a w kosztach budowy nowych mieszkań bardzo dużą część stanowią koszty paliw i energii. Opłacalność nowych budów dla deweloperów może być więc mniejsza. Zasadniczo powinniśmy zadbać raczej o zrównoważony portfel dający niewielki, ale realny zysk, niż o bardzo agresywny pakiet inwestycji, jaki był modny kilka lat temu, kiedy inflacja sięgała kilkunastu procent.
A może uda się zatrzymać inflację?
Jest szansa na to, żeby inflacja nie rozszerzyła się za bardzo na całą gospodarkę i nie wywołała groźnego efektu żądań płacowych i wzrostu oczekiwań inflacyjnych. O ile niedługo skończy się konflikt na Bliskim Wschodzie. Mimo że samo zakończenie tej wojny nie przyniesie jeszcze efektów w postaci wzrostu podaży paliw, to może to być początek stabilizacji na światowych rynkach surowców.
Czy okiełznać inflację pomogą ceny urzędowe ogłaszane codziennie przez ministra energii? Może w części pomogą, ale takie rozwiązanie jest ryzykowne. Konsekwencje przepłyną do gospodarki. Urzędowe ceny obowiązywały w PRL, a nie oznaczało to, że gospodarka nie cierpiała na inflację, przede wszystkim cierpiała na braki w sklepach. Brakowało wielu produktów, bo po prostu przy cenach urzędowych nie opłacało się ich produkować czy sprowadzać. Tym razem sytuacja jest trochę inna, ale „zaniżanie” cen paliw powoduje, że popyt na nie rośnie.
CZYTAJ WIĘCEJ O CENACH PALIW:
Ceny paliw w Polsce nie mogą być znacząco niższe niż u naszych sąsiadów z Unii Europejskiej, bo koncernom paliwowym może przestać się opłacać sprowadzać paliwa do Polski i możemy znów zobaczyć na stacjach kartki z napisami „paliwa brak”, „awaria” i podobne (a pamiętajmy, że 20-30% paliwa w Polsce to paliwo sprowadzane z zagranicy, nie „żyjemy” głównie z paliwa, które jest produkowane w polskich rafineriach).
Poza tym, jeśli paliwa będą dalej zdrożały na całym świecie, to również ceny na stacjach, nawet jeśli ustalane urzędowo, będą musiały być coraz wyższe. Warto też zwrócić uwagę, że Polska importuje sporo produktów, których ceny zależą od cen paliw na świecie. Na te produkty cen urzędowych już nie będzie. Te ceny i tak „wejdą do gospodarki”. Nie ma więc szans, by ceny urzędowe na paliwo uchroniły nas przed inflacją. Mogą ją co najwyżej nieco opóźnić, ale wtedy jest ryzyko, że ona uderzy mocniej.
O tym, kto skorzysta na obecnych cenach paliw, a kto przegra na tym nowym mechanizmie cenowym, pisze Maciek Samcik w komentarzu pod znamiennym tytułem: „Magia PRL znów zadziałała. Ceny paliw na niemal wszystkich stacjach identyczne. Kto wygrał, a kto przegrał na regulacji cen paliw?”
Co zdarzyło się naprawdę w marcu łatwo zobaczyć na wykresie inflacji konsumenckiej CPI z szybkiego szacunku inflacji ogłoszonego przez GUS. To naprawdę duży wyskok inflacji, który nie będzie jednorazowy. Oby mBank miał rację, że wzrost cen we wskaźniku CPI zatrzyma się na poziomie 4%. Wydaje się to być dosyć konserwatywną prognozą, jeśli w marcu zobaczyliśmy wzrost cen w skali miesiąca o 1%. Wystarczy podliczyć, co by się stało na koniec roku, gdyby co miesiąc wskaźnik inflacji CPI rósł w tempie 1%. Pewnie aż tak źle nie będzie, ale…
O le obecny poziom inflacji 3% mieści się jeszcze w celu inflacyjnym NBP, definiowanym jako przedział 1,5-3,5%, o tyle prognozowana przez mBank inflacja na poziomie 4% wychodzi już poza cel inflacyjny. Rada Polityki Pieniężnej nie zareaguje od razu, poczeka na sygnały o innych cenach w gospodarce i – co najważniejsze dla presji cenowej – o ewentualnych żądaniach płacowych.
Uruchomienie mechanizmu spirali cenowo-płacowej byłoby kluczowe, bo gdyby on ruszył, nie miałyby już tak wielkiego znaczenia dalsze zachowania cen ropy naftowej na światowych giełdach. Ten mechanizm – podobnie, jak w 2024 r. – żyłby własnym życiem. Ale na razie chyba za wcześnie, by przesądzać, że to się wydarzy. Na początku roku wzrost płac w gospodarce wyniósł około 6% i to zostało uznane za akceptowalny poziom (w porównaniu z inflacją ok. 2% i wzrostem gospodarczym w okolicach 4%) .
CZYTAJ CO DALEJ ZE STOPAMI PROCENTOWYMI:
CZYTAJ O CENACH PALIW:
CZYTAJ O WOJNIE:

——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
Źródło zdjęcia: FinanceVisual












