26 marca 2026

Paliwo na stacjach benzynowych potanieje. Niższy VAT, akcyza i… maksymalne ceny ustalane przez ministra. CPN à la PRL. Konieczność czy błąd?

Paliwo na stacjach benzynowych potanieje. Niższy VAT, akcyza i… maksymalne ceny ustalane przez ministra. CPN à la PRL. Konieczność czy błąd?

Spadną ceny paliw. Premier Donald Tusk poinformował, że rząd wprowadzi działania osłonowe: obniżkę VAT i akcyzy (a to prawie połowa ceny paliwa) oraz kontrolę cen na stacjach. Szczegóły ma podać minister finansów, ale już wiadomo, że zastosowane narzędzia mają dać obniżkę ceny paliwa na stacjach benzynowych o ok. 1,2 zł na każdym litrze paliwa. Obniżki podatków VAT i akcyzy to standard działań rządów w kryzysowych sytuacjach (kilka europejskich państw już się na to zdecydowało). Ale to, że na polskich stacjach mają obowiązywać maksymalne ceny detaliczne, które ma ustalać minister energii… Nie bez powodu proponowany przez premiera pakiet jest nazywany CPN (ceny paliwa niżej). Trochę przypomina też PRL

Premier zapowiedział, że działania osłonowe pojawią się bardzo szybko, żeby jeszcze przed Wielkim Piątkiem Polacy mogli zatankować taniej. Na jakiś czas zostanie obniżona stawka VAT na paliwa z 23% do 8%. Spadną też stawki akcyzy na paliwa, ale tylko do wymaganego przepisami unijnymi minimum: o 29 groszy na benzynę, o 28 groszy na olej napędowy.

Zobacz również:

Premier zapowiedział też wprowadzenie nowej daniny – od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, tzw. windfall tax. To pomysł znany z poprzedniego szoku paliwowego po ataku Rosji na Ukrainę. Producenci paliw osiągali wtedy bardzo wysokie zyski wynikające z sytuacji rynkowej (a nie z ich działań). Niektóre kraje Unii Europejskiej opodatkowały te zyski, by podreperować swoje finanse publiczne.

W Polsce w roku 2022 takiego domiaru nie udało się wprowadzić, ale okazuje się, że pomysł wciąż żyje. Po słowach premiera kurs Orlenu runął jak raniony strzałą. Jeszcze w trakcie konferencji prasowej premiera spadek kursu sięgał 6%. Inwestorzy najwyraźniej trochę się przestraszyli.

CZYTAJ, ILE TO MOŻE KOSZTOWAĆ:

Na stacjach będzie taniej. Ma też być… cena maksymalna

Będzie wreszcie tańsze paliwo. Jak to ma działać? Szczegółów znamy mało, ale ramy planu nakreślił premier na konferencji prasowej. O ile może spaść cena litra paliwa na stacjach benzynowych? Premier obiecywał, że może to być około 1,2 zł na każdym litrze i ma to dotyczyć wszystkich rodzajów paliw sprzedawanych na stacjach. Kiedy moglibyśmy taniej tankować? Premier obiecał, że juro gotowa ustawa mogłaby się znaleźć na biurku prezydenta. Ceny na stacjach mogłyby spaść jeszcze przed świątecznymi wyjazdami w przyszłym tygodniu.

Obniżenia VAT i akcyzy się spodziewano. Ale sensacją jest wprowadzenie maksymalnej ceny detalicznej paliw ustalanej codziennie przez ministra energii. To niestandardowe rozwiązanie, chyba bardzo rzadko stosowane w gospodarkach rynkowych, ma obowiązywać w czasie, kiedy będą funkcjonować obniżone stawki VAT i akcyzy. Minister energii „ręcznie” będzie już w przyszłym tygodniu ustalał ceny maksymalne na stacjach paliw. To brzmi trochę szokująco.

Chodzi pewnie o to, by właściciele stacji stracili możliwość zbyt mocnego podkręcania cen i zwiększania marży (czyli przerzucania do swoich kieszeni obniżek podatków. Czy nie jest to jednak jak rąbnięcie siekierą w sytuacji, w której wystarczyłby zwykły młotek? Przecież w kraju działa Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który mógłby sprawdzać, czy stacje nie zawyżają cen paliw.

Istnieje niebezpieczeństwo, że taka kontrola cen paliw będzie promowała największe stacje, które duży procent dochodów mają ze sprzedaży pozapaliwowej. A więc premier może (niechcący?) „zabić” konkurencję na polskim rynku detalicznym. Premier zdradził, że cena maksymalna paliwa będzie ustalana przez ministra energii „na podstawie wskaźników średniej ceny hurtowej oraz minimalnych kosztów operacyjnych„.

Cały ten pakiet ma też dwie inne wady. Po pierwsze, to pomysły, które de facto przerzucają pieniądze z kieszeni tych, którzy korzystają z komunikacji miejskiej (nie mają samochodów) do kieszeni kierowców. I to wszystkich. Najwięcej zyskają ci, którzy posiadają najbardziej luksusowe, a więc i najbardziej paliwożerne samochody. Pieniądze z podatków – liczone w miliardach złotych – nie trafią do ochrony zdrowia, czy na inwestycje, tylko na dopłaty do paliwa.

Po drugie, narzędzia pomocowe należałoby kierować głównie tam, gdzie są najbardziej potrzebne, czyli do osób, które używają paliwa do prowadzenia działalności gospodarczej, firm rolniczych – tam koszt paliwa rzeczywiście może być ogromnym problemem. Zrzucanie pieniędzy w ramach „helicopter money” po raz kolejny: czy nas na to stać? Być może to czas na jakiś bon paliwowy, który można byłoby bardziej precyzyjnie adresować do najbardziej potrzebujących?

Czy rząd nie zareagował zbyt nerwowo? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, bo jest faktem, że idą święta i wysokie ceny paliwa będą głównym tematem rozmów przy stołach wielkanocnych. Inne rządy europejskie podejmują podobne działania. Ale z drugiej strony trudno nie zauważyć, że ceny paliw dziś są realnie znacznie niższe, niż w 2022 r., gdy interweniował poprzedni rząd. Wtedy ceny E-95 dochodziły do 8 zł za litr, teraz są w okolicach 7,2-7,3 zł, a przecież od tego czasu inflacja wyniosła ok. 30%. A więc do sytuacji, w której byliśmy w 2022 r., dzieli nas coraz większy dystans.

Poza tym wpadamy powoli w pułapkę regulowania wszystkiego. Skoro ceny paliw mają mieć poziom maksymalny, to co  będzie, gdy w górę pójdą ceny żywności z powodu wzrostu cen nawozów sztucznych? Czy będą też ceny maksymalne na artykuły spożywcze w sklepach? Ceny paliw to tylko początek. Rosnące w jeszcze większym stopniu ceny gazu mogą spowodować poważniejsze konsekwencje, jeśli chodzi o koszty.

Ceny paliw urzędowe, paliwa nie zabraknie?

Niższe ceny to wspaniała wiadomość. jednak trzeba pamiętać, że ceny paliw na świecie nie zatrzymały się dziś i nie zatrzymają jutro. Na razie trwa wojna na Bliskim Wschodzie i wahania cen wciąż mogą być duże i znacznie przekroczyć 100 dolarów za baryłkę ropy Brent. Może być więc tak, że obecna obniżka będzie widoczna w naszych portfelach przez pewien czas, przez tydzień, dwa, ale po Wielkanocy i tak zobaczymy z powrotem ceny 7-8 zł za litr diesla na stacjach. Bo po prostu wzrosną ceny jako punkt odniesienia dla cen detalicznych.

Ceny paliw będą niższe, ale co jeśli zaczną je wykupywać goście z zagranicy? Premier uspokajał i zapowiedział, że przygląda się sytuacji na Słowacji, która wprowadziła ograniczenia dla kupujących z obcymi tablicami rejestracyjnymi, co w praktyce obecnie oznacza, że głównie dla Polaków. Zapytany, czy rząd nie obawia się turystyki paliwowej, premier zapowiedział monitorowanie sprzedaży, a jeśli będzie taka potrzeba – wprowadzenie jakichś ograniczeń, np. na wzór słowacki.

Pozytywne jest to, że – jak zapewnił premier – paliwa nam nie zabraknie. Zewsząd w mediach słyszymy o problemach z transportem surowca z regionu Zatoki Perskiej, gdzie utknęło setki tankowców z ropą i gazem, ale Polska jest w dobrej sytuacji, nie mamy kłopotów z dostawami, a rząd nie przewiduje żadnych limitów czy ograniczeń w sprzedaży paliwa na stacjach. Premier uznał, że limitowanie to jeden z gorszych pomysłów i zasadniczo konsumenci nie lubią takich rozwiązań.

Jednak, gdyby była potrzeba ostrzejszych działań, to rząd „nie zawaha się użyć twardych narzędzi, jeśli skala turystyki paliwowej będzie niepokoić”. Na razie rząd przyjrzy się, jak będzie wyglądała sytuacja kilka dni po wprowadzeniu nowych zasad, które obniżą ceny. Wtedy okaże się, czy będą konieczne dodatkowe działania osłonowe dla podaży paliwa.

Jak dużo będą kosztowały proponowane rozwiązania? To zależy też od okresu, w jakim będą one obowiązywać. Gdyby to było kilka miesięcy, koszty na pewno sięgnęłyby kilku mld zł. Ale rząd może sobie odbić te straty, bo chce przycisnąć do zapłaty dodatkowego podatku od nadmiarowych zysków Orlen. Nasz narodowy koncern paliwowy i tak ma dobre wyniki finansowe, będzie go stać na dołożenie się do wspólnej budżetowej kasy. Ile budżet może wyciągnąć z Orlenu w postaci windfall tax? Tego jeszcze nie wiadomo.

Działania podobne do tych z 2022 roku, poza ceną maksymalną

To podobne działanie, jakie zastosował poprzedni rząd w 2022 roku, po ataku Rosji na Ukrainę. W 2022 roku interwencja na rynku paliw polegała na działaniach państwa (obniżki podatków), a z drugiej strony Orlenu. W ramach „Tarczy antyinflacyjnej” rząd obniżył wtedy podatki. VAT na paliwa został obniżony z 23% do 8% w okresie luty-lipiec 2022 roku, spadła też stawka akcyzy i opłata paliwowa. W efekcie do budżetu nie trafiły pieniądze z tych danin. Działania Orlenu polegały na obniżenia marż detalicznych, wprowadzaniu promocji (rabaty 30-40 groszy na litrze). Były także interwencyjne obniżki cen, w ramach których ceny benzyny spadały o około 20 gr za litr, a diesel taniał nawet o ponad 30 gr.

Jakie były koszty budżetowe tych akcji? Rząd nie podawał dokładnych danych, ale z podatków paliwowych (VAT, akcyza itp.) budżet uzyskuje łącznie około 70–80 mld zł. Obniżka VAT o 15 pkt proc. zabrałaby budżetowi w skali roku około 15-25 mld zł, ale ponieważ trwała pół roku, koszt mógł wynieść około 8-12 mld zł. Do tego doszły obniżki akcyzy i opłat, które mogły sięgnąć kilku mld zł. Łącznie koszty interwencji rządowych mogły się zamknąć w kwotach około 10–15 mld zł.

Jakie były efekty dla konsumentów? W wyniku obniżenia VAT cena mogła spaść o 60-70 gr  za litr, a całość obniżek (VAT, akcyza, opłaty) mogła dać niższe ceny na stacjach benzynowych o około 1 zł na litrze. Działania Orlenu dawały dodatkowe obniżki 20-40 gr  na litr, z tym że były ograniczone do konkretnych krótszych okresów.

Ile wtedy trzeba było zapłacić za paliwa na stacjach? Na początku 2022 roku ceny benzyny wynosiły około 5,7 zł za litr, a diesel kosztował 5,8 gr za litr. Po interwencji ceny utrzymywały się w okolicach 6-6,5 zł za litr, mimo wciąż drożejących paliw na świecie, np. w grudniu 2022 roku cena benzyny wyniosła 6,6 zł za litr. Bez interwencji ceny byłyby wyższe o około 1 zł. Jednak były i negatywy rynkowe – ludzie wykupywali tańsze paliwo, więc pojawiały się braki w dostępności, budżet nie dostał swoich pieniędzy, zaburzone zostało działanie rynku.

Jakie kwoty „utracone” przez budżet w 2026 roku są w grze? Z VAT od paliw budżet może mieć około 30-40 mld zł, to około 8-10% wpływów z podatku VAT w skali całego roku. Akcyza paliwowa to około 30 mld zł w skali roku. Opłaty paliwowe i emisyjne to około 8-12 mld zł. Wszystkie dochody państwa z podatków w 2026 roku to około 580 mld zł, z czego cały VAT to 330-350 mld zł, a akcyza 103 mld zł.

Rząd podał, że w  efekcie obecnych działań rządu, koszty dla budżetu państwa z tytułu obniżki VAT to ok. 900 mln zł miesięcznie, a obniżki akcyzy ok. 700 mln zł miesięcznie. Uprawnienie ministra Finansów w tym zakresie będzie obowiązywać do 30 czerwca 2026 r.

Wszystkie wpływy budżetu państwa w 2026 roku z paliw wyniosłyby według założeń z końca 2025 roku wpisanych do ustawy budżetowej około 70-80 mld zł. Ogółem dochody z paliw to około 12-15% dochodów państwa z podatków. Ponieważ państwo ma też inne dochody, to ogólnie z paliw budżet uzyskuje w skali roku około 10-12% wszystkich wpływów.

CZYTAJ WIĘCEJ:

CZYTAJ TEŻ:

CZYTAJ O WOJNIE:

największy spadek złotego od roku

co się dzieje z ceną złota

atak usa na iran. wnioski po reakcji globalnego kapitału

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————-

Źródło zdjęcia: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
75 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Mariusz
1 miesiąc temu

Jak zwykle zapłacą najwięcej wegetarianie i cykliści. Ręczne sterowanie nigdy nie jest dobrym wyjściem. A na marginesie- pamiętam jak w PRL tankowało się w zależności od ostatniej cyfry rejestracji – nieparzyste w dni nieparzyste miesiąca i odwrotnie. Oby nie wróciło.

Mariusz
1 miesiąc temu

Ale dziś niektóre rejestracje nie mają cyfr. Ups ….Ciekawe czy przy ustaleniu przez ministra ( o północy, w południe??) ceny maksymalnej na dany dzień jakaś stacja zejdzie w dół z ceną?

Pieczony jeż
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Za komuny usuwałem sposobem szkolnym czyli acetonem i proszkiem ixi stemple z blankietów kartkowych.Paliwa nie brakowało tylko rodzice musieli tankować na różnych stacjach. Braki były okazją do zarobku.Teraz też ktoś na nas zarobi.

Gynkoplastyk
1 miesiąc temu

Żadnego ścinania podatków, jak tylko obniża podatek to nam arabusy i spółka podniosą ceny.

James85
1 miesiąc temu

Na studiach o tym słyszałem, gospodarka centralnie sterowana. Dlaczego naczelnik nie zaproponował jeszcze kartek na paliwa?

James85
1 miesiąc temu

Zrobił pan literówkę w wyrażeniu premier winno być „płemieł”, ja też się mylę dlatego piszę naczelnik 😉

James85
1 miesiąc temu

Ale to jest naczelnik przez małe n

RafałX
1 miesiąc temu

Skoro państwo kontroluje w mniejszym lub większym stopniu ceny wyrobów tytoniowych, alkoholu, prądu, gazu to dlaczego benzyna ma być nie być kontrolowana.
Niestety stacje benzynowe same sobie zapracowały na taką sytuację. Skoro są zachłanne i robią wszystkich w wuja …

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  RafałX

Nie rozumiem dlaczego ceny jajek nie są jeszcze ustalane przez ministra jajcarstwa…

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju mówią, że historia lubi się powtarzać, moda wraca to i systemu polityczne będą wracać ( oczywiście nie 1 do 1 ) 🙂 Niestety musi być kontrolowany ponieważ Państwo w postaci kolejnych działań rządów doprowadziło przede wszystkim do monopolu produkcji (Orlen) i oligopolu ( a być może i nawet kartelu) sprzedawców benzyny/oleju napędowego. No i co najważniejsze o ile konsument może znaleźć zamienniki jajek, o tyle benzyny już nie da się zastąpić, a jej cena jest wybitnie inflacyjnogenna. Dla jasności jestem za wolnością gospodarczą, ale nie wtedy gdy ma się monopole i kartele w gospodarce, najpierw trzeba było ten… Czytaj więcej »

Gregory
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

… albo ceny na kabarety przez ministerstwo kabaretów…

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo minister ich nie ma?

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo paliwa są cenotwórcze dla innych towarów, w tym jajek. Nie ma sensu regulować cen WSZYSTKIEGO, ale właśnie ceny paliw, gazu, prądu, komunikacji i kilku innych produktów podstawowych dla gospodarki powinny być co najmniej pilnowane, a gdy trzeba – regulowane. Uzasadnienie: wzrost ich cen powoduje wzrost cen wszystkich innych towarów i usług.
Czyli pilnujemy cen paliw właśnie po to, by nie musieć potem pilnować cen żywności i wielu innych.
Pozdrawiam.

Włodek
1 miesiąc temu

Pomysły z podatkami od nadmiarowych zysków to jest złodziejstwo i plucie w twarz wszystkim obywatelom RP. Okradanie inwestorów,przyszłych emerytów, i innych inwestujacaych na GPW czy w TFI. Chcą pieniedzy to z tych zysków niech uchwala wyższą dywidende w przyszłosci.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Włodek

Zobaczymy jakie będą szczegóły…

Gregory
1 miesiąc temu
Reply to  Włodek

Przecież lud był zachwycony, gdy wszedł ekstra podatek banków…

Jakub
1 miesiąc temu

To wygląda na działania doraźne które można utrzymać w krótkim terminie. W długim albo zabraknie paliwa albo podwyżki przeleją się na inne produkty i podbiją nam inflację. A właśnie czytałem analizy które mówiły że efekty wojny w Iranie najwcześniej przestaniemy odczuwać we wrześniu tego roku przez to że nawet jak się odsetka cieśninę Hormuz, to trzeba odbudować uszkodzone moce produkcyjne a wyprodukowaną ropę i gaz rozwieźć tankowcami po świecie.

Radek
1 miesiąc temu

Po pierwsze, to pomysły, które de facto przerzucają pieniądze z kieszeni tych, którzy korzystają z komunikacji miejskiej (nie mają samochodów) do kieszeni kierowców.”

To ile pojawi się w mojej kieszeni do końca roku jeśli dziś kupię auto za 5 tys?

i pytanie dodatkowe: kto finansuje komunikację miejską jeśli wpływy z biletów pokrywają 30-40% kosztów finansowania? Na pewno nie pasażerowie skoro reszta – czyli większość – to kasa z samorządów

rozumiem, że decyzja się nie podoba, ale trzymajmy się faktów a nie emocji

Яцек
1 miesiąc temu

Dlaczego Polacy mają jeszcze w podatkach nałożonych na paliwo płacić dwukrotnie karę za to, że Trump jest pacynką?

Яцек
1 miesiąc temu

Iran postąpił racjonalnie – zaatakował kraje, które pozwoliły USA na wykorzystanie ich terytoriów w celu realizacji napaści. Pretensje można mieć do inspiratorów tego kretyńskiego ataku czyli syjonazistów. Iran nie stanowi zagrożenia militarnego dla USA.
Proszę sobie przypomnieć próby wciągnięcia przez Ukrainę m.in. Polski do wojny, rozpoczynając od rakiety w Przewodowie.

Zbyszek
1 miesiąc temu

„Yo tak, jakby Ukraina została zaatakowana przez Rosje, a w odwecie zaczęła słać rakiety dookoła – na Turcję, Gruzję, Armenię, Azerbejdżan, Kazachstan Uzbekistan, Turkmenistan”

Fałszywa analaogia. Iran bombarduje bazy USA we wszystkich krajach zatoki – to prawda. Reżim robi to po to, bo są to uzasadnione cele wojskowe, sami walczą o przetrwanie i ich celem jest ponadto wyrzucenie USA z całego regionu Zatoki.
Już samo to, że amerykańska piąta flota nie może własnymi statkami dopłynąć do swojej macierzystej bazy w Manama w Bahrajnie mówi wiele o stanie wojny. USA tego nie wygrywa, nawet jest niezerowa szansa że tę wojnę przegra.

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Zbyszek

Iran atakuje nie tylko bazy amerykańskie. A niedawno straszyli, że instalacje do odsalania wody pitnej będą równać z ziemią.

Zbyszek
1 miesiąc temu

Jeżeli do tego dojdzie, to wtedy Arabia Saudyjska, Bahrain, ZEA oraz inne kraje zatoki same zmuszą amerykanów do opuszczenia ich terytoriów. To jest aby wyp…alali ze swoich baz, bo to obecność amerykańska w regionie sprowadziła na te kraje wojnę (a więc amerykanie nie są żadnymi strażnikami bezpieczeństwa dla krajów zatoki). A jak amerykanie zostaną zmuszeni do opuszczenia baz to automatycznie upadnie i petrodolar. Ciekawe czasy, amerykanie sami wleźli na grabie i teraz nie mają dobrego wyjścia. Muszą wejść z armią lądową albo się porozumieć. Tylko, że teraz to Iran nie zgadza się na warunki amerykańskie i mówi że USA musi… Czytaj więcej »

Zbyszek
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

spójrz na sprawę oczami Iranu. To nie oni zaczęli tę wojnę, tylko amerykanie. Iran w odpowiedzi na ataki amerykańskie zaczął strzelać w kierunkach, z którego pochodzą ataki. Zaczęli od baz amerykańskich, aż poszedł rozkaz do amerykańskich żołnierzy aby opuścili swoje bazy. Z baz amerykanie przenieśli się do hoteli i domów pracując zdalnie. Natomiast amerykańskie ataki nie ustają. Do tego stopnia, że to Iran oskarżył amerykanów o używanie infrastruktury cywilnej i używanie cywili jako żywe tarcze. Ja nie wiem czy to do nas w pełni dociera powaga sytuacji, irańczycy wypędzili dronami żołnierzy amerykańskich ze swoich własnych baz i ci się schowali… Czytaj więcej »

Stef
1 miesiąc temu

Izrael i USA są państwami nieprzyjaznymi Iranowi od kilku dekad.
Jak sam Pan napisał to USA i Izrael regularnie bombardują Iran.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Ppp
1 miesiąc temu

Fałszywa analogia. Rosja nie ma baz w Polsce, Słowacji, Węgrzech, Rumunii i Mołdawii. A na współpracującej w Rosją w napaści Białorusi dywersja ukraińska owszem, była.
Pozdrawiam.

Zbyszek
1 miesiąc temu

To USA i Izrael zaczęły tę wojnę… więc proszę nie być zaskoczonym, że Iran odpowiada w kiedunkach , z których pochodzą ataki.

Ukraina też chciała odpowiedzieć Białorusi (kluczowy atak na Kijów poszedł z kierunku Białorusi) ale tutaj administracja USA Bidena zatrzymała odpowiedź ukraińską. Iran nie ma takiego problemu, jaki mieli Ukraińcy, i będzie strzelał na wszysktich kierunkach które uważa za wrogie.

das
1 miesiąc temu

Sponsorowanie 3xH(uti itd). Zaatakował Oman (umiarkowanie neutralny), ZEA i Turcję, które odmówiły USA zgody na ataki z ich terenu, Cypr i Azerbejdzan (które nie goszczą amerykańskich baz), Kurdystan w Iraku gdzie nie ma baz i na koniec wisienka na torcie – Liban za wydalenie ambasadora. Do tego atakowanie statków z banderą państw nie mających praktycznie nic wspólnego z tym konfliktem np. Gabon (armator z Singapuru, Wyspy Marshala czarter Wietnamu, Palau własność Tajlandii. Iran pod rządami korpusu strażników to terrorysta światowy, boję się pomyśleć co by było gdyby miał broń jądrową…

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  das

Oman Neutralny haha

Stef
1 miesiąc temu

Możemy dyskutować:.
1 czy Iran zaatakował sa sąsiadów czy bazy USA i infrę służącą do napaści.
2. Zaatakował czy sie broni po ataku?

Radek
1 miesiąc temu

jak pan to obliczył?

Gdy jadę komunikacją miejską, (średnio) na każde 10 zł kosztów podróży pokrywam 4 zł.
To bardziej ja dopłacam kierowcom samochodów, czy oni dopłacają 6 zł do mnie?

Argument o lekarzu to cios poniżej pasa. Może jeszcze wciągnijmy w to chore dzieci, co?

Ręczne sterowanie gospodarką, to droga donikąd. Podburzanie grup społecznych (że ktoś dopłaca do kogoś) wbrew faktom, to też droga donikąd.
Jestem w stanie wycofać się z tego jeśli pokaże pan argumenty na poparcie swojej tezy.

Radek
1 miesiąc temu

Tezy o tym:
„Po pierwsze, to pomysły, które de facto przerzucają pieniądze z kieszeni tych, którzy korzystają z komunikacji miejskiej (nie mają samochodów) do kieszeni kierowców.”

Wykazałem dokładnie na liczbach, a pan ucieka od tematu.
Jako klient komunikacji miejskiej nie jestem w stanie dofinansować kierowców, bo sam korzystam z dofinansowania.

Zaczyna to przypominać dyskusję z kiepskim politykiem. Jak się wykaże takiemu że jego twierdzenia nie mają oparcia w faktach, to tym gorzej dla faktów.

Mimo wszystko miłego dnia.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Myślę, że nie ma sensu przerzucać się argumentami do kogo państwo bardziej dopłaca i czyja mobilność jest bardziej szkodliwa ;-).
Dobrego weekendu!

Aleks
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Ja jeżdżąc (kiedys) autem mniej więcej wpłacałem do budżetu Państwa jakieś 350 zł miesięcznie (600 zł koszt paliwa w którym było 55% podatkow) różnych danin.
Obecnie place ok. ​8% z kwoty 337 zł => ok. 26,96 zł…bo jeżdżę zbior.kom. i jest to podatek VAT.
Czyli budzet panstwa traci na mnie jako byłym kierowcy jakies 324 zł na mc !!!

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Aleks

To nie jest takie proste. Jeżdżąc samochodem powodujecie wypadki, kolizje, niszczycie infrastrukturę, zabijacie ludzi którzy w efekcie nie pracują i kosztują budzet/nfz – tworzycie straty które z tych 337 zł są pokrywane i których nie ma jak pojedziesz komunikacją miejską.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

„To ile pojawi się w mojej kieszeni do końca roku jeśli dziś kupię auto za 5 tys?” Źle zadane pytanie. Jeżeli rząd wyda pieniądze z podatków na ten paskudny socjal nieuczciwych cen benzyny, to nie będzie miał z czego finansować te 70%-60% kosztów finansowania, których brakuje z biletów. A to znaczy, że w pewnym momencie ktoś podniesie użytkownikom komunikacji miejskiej cenę biletów żeby pokryć braki w kasie, wywołane wydawaniem publicznych pieniędzy na to żeby banan podobny do tego bezrobotnego Petretiego co się zabił w tej śmiesznej Dacii bo nie miał jednej szarej komórki w głowie mógł tankować taniej. Jakby chociaz… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Xxx
Radek
1 miesiąc temu

Głównym tematem świąt nie może być drożyzna za rządów Tuska, więc premier jest gotów wprowadzić gospodarkę centralnie sterowaną byle tylko jego dobre imię nie ucierpiało.
Pozostaje nam przyjąć do wiadomości, że jest to bardziej przyszłościowe rozwiązanie niż przeznaczenie nadmiarowych wpływów z akcyzy i VAT na rozwój sieci energetycznych oraz punktów ładowania elektryków w ramach budowania alternatywnego systemu odpornego na wahania cen ropy.

Tomek
1 miesiąc temu

Ile po obniżkach wyniesie akcyza i podatek wpływające do budżetu z litra paliwa? Czy te 10-15mld to kwota różnicy przed i po interwencji? Przecież rząd nie wiedział po ile będzie paliwo więc do niczego nam nie dopłaci tylko zgarnie mniej do budżetu. A budżet nie zakładał takiej ceny paliwa więc może nic strasznego w służbie zdrowia się nie wydarzy.

Radek
1 miesiąc temu

tylko akcyza i vat od paliwa nie jest przeznaczona do finansowania służby zdrowia, to są osobne koszyki. Z tego należy budować i utrzymywać infrastrukturę drogową i kolejową, aby gospodarka mogła rosnąć (sprawny transport towarów, sprawny dojazd pracowników do firm, sprawny dojazd klientów). Potrzebna jest reforma składki zdrowotnej, która obejmie wszystkich (bez pasażerów na gapę). W dodatku każdy (niezależnie od formy zatrudnienia) powinien płacić taką samą składkę zdrowotną (nominalnie lub procentowo), bo każdy otrzymuje prawo do takich samych świadczeń (choć to tylko teoria, w praktyce trudno swoje prawa wyegzekwować co wypycha ludzi do prywatnego sektora – ale ten problem poruszaliście już… Czytaj więcej »

Radek
1 miesiąc temu

Zgodnie z tym czego uczyłem się kiedyś na WoS, i tym co można w dwie minuty znaleźć w necie: „Składka (ZUS/NFZ) to bezzwrotna opłata celowa na ubezpieczenia (emerytalne, zdrowotne), dająca prawo do świadczeń, podczas gdy podatek to przymusowe, bezzwrotne świadczenie na rzecz państwa bez konkretnego ekwiwalentu. Składki społeczne można odliczyć od dochodu, a składka zdrowotna wpływa na podatek (częściowo odliczana przy liniowym/ryczałcie). Kluczowe różnice i powiązania: Cel: Składki finansują konkretne cele (emerytura, leczenie). Podatki zasilają budżet państwa na cele ogólne.” VAT i akcyza to nie są pieniądze na służbę zdrowia tylko cele ogólne (jeden koszyk), zdrowie ma być finansowane ze… Czytaj więcej »

Vvv
1 miesiąc temu

Obniżamy dochody skarbu państwa a tym samym powiększamy i tak straszliwą dziurę budżetową.. to co ? Mniej na przychodnie czy inwestycje ? Może by tak w końcu zlikwidować darmowe loty i niekontrolowane kilometrówki parlamentarzystów? Może 800 plus z pieniędzy zamienić na kwoty co miesiąc dopisywane do rachunku obligacyjnego dziecka tyklalnego po ukończeniu 18 roku życia lub w przypadkach szczególnych wcześniej ( ciężka choroba itp) ? Może opodatkować przychody posłów i senatorów bez specjalnych kwot wolnych? Tu są realne oszczędności…

Michał
1 miesiąc temu

Mowa jest o przerzucaniu pieniędzy z kieszeni osób jeżdżących komunikacją zbiorową do kieszeni kierowców, ale trzeba spojrzeć też na to z drugiej strony. Komunikacja zbiorowa w Polsce jest na tragicznym poziomie, i nie mówię tutaj o metropoliach czy aglomeracjach ale o mniejszych miejscowościach i wsiach które jakby nie patrzeć są dalej sporą grupą obywateli. Sam pochodzę z małej wsi i wiem jak bardzo patologiczne są zachowania PKS-ów oraz wiem że w takich sytuacjach bez samochodu, chociaż jednego w rodzinie, ani rusz. Osoby zamieszkujące takie tereny są też z reguły obiektywnie osobami zarabiającymi mniej oraz ich dojazdy do pracy z reguły… Czytaj więcej »

Oskar
1 miesiąc temu

Najlepiej zachęcać ludzi do jazdy rowerem albo zbiorkomem… Niestety w Polsce takie zachęty odbierane są jako najgorsza obraza

Xxx
1 miesiąc temu

Nie każdy musi móc wszędzie dojechać.

Jarek
1 miesiąc temu
Reply to  Oskar

W mieście tak, ale zobacz co się dzieje w Polsce powiatowej. Jak nie mieszkasz przy głównej drodze, to samochód to jedyna sensowna opcja, żeby dojechać do pracy, lekarza itp

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Jarek

To wybór tej osoby gdzie ma ochotę mieszkać i jakie tworzy to koszty. Każdy odpowiada za swoje decyzje. Można sobie sprawić jeden samochód na wioskę i jakoś to będzie zamiast wyciągać lapy po socjal.

Pyrgus
1 miesiąc temu

To jest populizm i demagogia. Fajnie się obniża podatki, chociaż zwiększy to dziurę budżetową, ale za jakiś czas będzie trzeba je podnieść, a to nikomu popularności nie dodaje. Ale co ma zrobić premier, jeżeli z drugiej strony ma arcypopulistów z pisu którzy są gotowi wysadzić kraj w powietrze byłby tylko dorwać się do władzy.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Pyrgus

To rzeczywiście jest dość ciekawe, że bez problemu da się odpuścić 1,7 mld zł miesięcznie dochodów podatkowych, a na program badań profilaktycznych nie ma kasy i są cięcia limitów. Więcej tu polityki, niż zdrowego liczenia i kalkulacji

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu