Cena europejskiej ropy naftowej Brent po dwóch miesiącach oddechu znów przekroczyła 100 dolarów za baryłkę. To może zwiastować wzrost cen benzyny na stacjach w okolice 7,7-7,8 zł za litr paliwa E-95. Chyba, że droższą ropę weźmie na siebie Orlen, który – podobnie jak inne koncerny rafineryjne – korzysta ostatnio na rekordowych widełkach między cenami ropy i benzyny. Ale czy powinien to zrobić? Marże rafineryjne znalazły się w kosmosie
Coraz większy problem z cenami ropy naftowej. Europejska ropa Brent właśnie przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, a amerykańska ropa WTI dochodzi do 92 dolarów za baryłkę. To w obu przypadkach oznacza wzrost o mniej więcej 15% w ciągu zaledwie tygodnia. Na szczęście ten rajd cen ropy naftowej nie przekłada się jeszcze na ceny benzyny na stacjach paliw – najczęściej tankowane paliwo E-95 na większości stacji zatrzymało się na poziomie sprzed tygodnia – 7,2-7,3 zł. Nie dotyczy to diesla, który nieuchronnie zbliża się już do 8 zł za litr.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Nie wiem czy zauważyliście, ale tym razem rząd nic nie mówi o „odpaleniu” drugiej edycji programu Ceny Paliwa Niżej, czyli o obniżce podatków zawartych w cenach paliw. Sądzę, że to może nie być przypadek. Patrząc bowiem na przyczyny drogiego paliwa można mieć wątpliwości, czy tym razem nie byłoby to wyrzucenia pieniędzy z państwowego budżetu po to, żeby zarobił je… Orlen, czyli największy w kraju dystrybutor paliw.

Marże rafineryjne w kosmosie!
O ile bowiem poprzednia fala wzrostu cen paliwa wynikała głównie z drogiej ropy naftowej, to obecna w większej części wynika ze wzrostu marż rafineryjnych, czyli różnicy między ceną ropy naftowej i gotowego paliwa. Ta różnica rośnie ze względu na awarie wyłączenia rafinerii w różnych regionach świata. W Rosji nie działa 8 z 10 największych rafinerii (co zmniejszyło produkcję paliw o połowę, wprowadzono nawet embargo na eksport oleju napędowego). W Zatoce Perskiej instalacje są uszkodzone przez wojnę, w USA z powodu pożarów.
W efekcie globalna produkcja paliwa w rafineriach – niezależnie od cen ropy naftowej – jest mniejsza o 5% w przypadku benzyny do samochodów oraz o 8-9% w przypadku diesla i paliwa do samolotów. Dlatego ceny paliw rosną ostatnio znacznie szybciej, niż cena samego surowca do ich produkcji, czyli ropy naftowej.
Zastanawiałem się kilka dni temu dlaczego paliwo na polskich stacjach jest „podejrzanie” drogie. Doszedłem do wniosku, że o ile przed wojną z Iranem (przy cenie ropy naftowej ok. 70 dolarów) Orlen hurtowo sprzedawał benzynę E-95 po 4,46 zł za litr, to po zawieszeniu broni (gdy ropa naftowa na moment znów spadła do 70 dolarów) ta hurtowa cena wynosiła już 5,25 zł, czyli aż o 80 groszy na każdym litrze więcej.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Obecny rajd cen ropy oznacza więc, że ceny paliw znów idą w górę, ale z nowego, znacznie wyższego poziomu. I to jest właśnie efekt wyższych marż rafineryjnych. Jeden z czytelników „Subiektywnie o Finansach” zrobił nawet konkretne wyliczenie. Wzrost ceny hurtowej benzyny od połowy lutego do dziś – o 1,45 zł na litrze – rozłożył na czynniki pierwsze i wyszło mu, że drożejąca ropa wywołała wzrost o 0,43 zł, droższy dolar – o 0,14 zł, a marża rafineryjna… o około 0,88 zł. A więc 60% całej podwyżki cen paliw to zasługa ponadprzeciętnie dużej podwyżki cen paliwa w hurcie.
Nie jest to wyłącznie polskie zjawisko. Jeden z francuskich portali specjalistycznych, zajmujących się cenami paliw, pokazuje, że marża rafineryjna globalnie sięga już 59,5 dolara na każdej baryłce ropy! To więcej, niż przez 99,5% dni w ostatnich kilkudziesięciu latach. Historyczna średnia marży rafineryjnej to 12 dolarów na baryłce, a więc obecna marża rafineryjna jest niemal pięć razy wyższa, niż „normalna”. Ale są dane mówiące o tym, że marża rafineryjna zbliża się już do 70 dolarów na baryłce (z jednej baryłki ropy wytwarza się trzy „baryłki” paliw).

Presja cenowa pochodzi dziś więc z rafinacji i dostaw produktów, a nie z tylko z ceny samej baryłki ropy – to powtórka ze schematu, który dominował w 2022 roku, kiedy ograniczone moce przerobowe rafinerii utrzymywały wysokie ceny produktów, nawet gdy cena ropy naftowej spadała. Marża rafineryjna osiągnęła swój szczyt w maju 2022 r., gdy nastąpiło popandemiczne ograniczenie mocy rafinerii. Sięgała wtedy 71,7 dolarów. A gdy w czasie pandemii Covid załamał się popyt na paliwo, marża rafineryjna spadła do zaledwie 1,7 dolarów za baryłkę.
Powtórka z CPN nie ma sensu. Czy Orlen podzieli się „marżą”?
Skoro za wzrost cen na stacjach w większości odpowiada większa marża rafinerii (w tym rafinerii należących do Orlenu, największego producenta i dystrybutora paliw w Polsce), to wprowadzanie drugiego pakietu CPN byłoby de facto przepychaniem pieniędzy z kasy państwa do kasy Orlenu. Państwo rezygnowałoby z podatków, gdy jednocześnie Orlen korzystałby z wysokiej marży rafineryjnej. Potem państwo by mu te pieniądze częściowo zabrało poprzez podatek windfall-tax (od nadmiarowych zysków) i sfinansowało lukę powstałą z ubytku podatków od paliw.
Dość to karkołomne, a przecież efekt byłby identyczny, gdyby Orlen „podzielił się” z kierowcami swoją marżą rafineryjną i utrzymywał niższe ceny hurtowe paliw, niż wynikałyby z globalnych cen. To oczywiście kontrowersyjne, bo z jednej strony oznaczałoby, że spółka nie maksymalizuje zysków (a tego mają prawo żądać akcjonariusze od każdej spółki giełdowej), a z drugiej strony – niższe od rynkowych ceny paliw zawsze niosą za sobą ryzyko, że paliwa zacznie brakować (bo stanie się przedmiotem spekulacji i turystyki paliwowej).
Ale trzeba powiedzieć, że od kilku dni – mniej więcej od momentu, gdy zacząłem się zastanawiać nad tym dlaczego ceny paliw w Polsce są „podejrzanie” wysokie – w hurtowych cennikach Orlenu coś się „zamroziło”. Choć cena ropy Brent w ciągu tygodnia poszła w górę z 88 dolarów za baryłkę do 100 dolarów – cena hurtowa paliwa E-95 w Orlenie prawie się nie zmieniła. Poszła w górę z 5,78 zł do 5,80 zł. Dlatego też E-95 na stacjach z reguły nie przekracza ceny 7,2-,7,3 zł za litr. Gdyby ostatni skok ropy Brent został uwzględniony w cenach hurtowych, to za paliwo na stacjach płacilibyśmy już 7,7-7,8 zł.
Może to nastąpi, a może Orlen jednak stara się ograniczać wzrost cen i nie wyciska wszystkiego, co się da ze swojej marży rafineryjnej? Zobaczymy za kilka kolejnych dni. Osobiście uważam, że nie powinno być żadnych ulg, ani dopłat do paliwa, bo to zbyt dużo kosztuje. Tego typu dopłaty powinny być kierowane tylko do najbardziej potrzebujących, wykluczonych transportowo – za pomocą jakichś bonów paliwowych, czy podobnych narzędzi.
100 dolarów za baryłkę ropy? Inwestorzy żądają wyższego „oprocentowania” obligacji
Rosnące ceny paliwa wywołują także skutki uboczne na rynku finansowym, nie tylko w naszych kieszeniach. Obawy przed inflacją spowodowaną cenami paliw wywindowały rentowność 10-letnich niemieckich obligacji skarbowych do poziomu ponad 3,2%, a więc najwyżej od 2011 r. Rentowność obligacji rządu Francji jest najwyższa od niemal 30 lat i sięga już 4% w przypadku obligacji 10-letnich. To oznacza, że wysokie marże rafinerii mogą skutkować wyższymi kosztami obsługi zadłużenia państw, czyli pogarszać stan budżetów.

Dotyczy to również Polski. Rentowność polskich obligacji skarbowych zbliżyła się dziś do poziomu 5,9% To dużo, po raz ostatni wyższe było w maju, w czasie szczytu wojennych obaw o inflację. Wtedy inwestorzy żądali za polskie obligacje 10-letnie aż ponad 6% w skali roku. Nie ma pewności czy wyższa inflacja nadejdzie, ale inwestorzy kupujący obligacje już teraz chcą się na nią przygotowywać.
To kolejny argument na poparcie tezy, że dopłacanie kierowcom do benzyny może być strzałem w stopę. Nie dość, że państwowy budżet wydaje w ten sposób niemałe pieniądze (program CPN spowodował spadek dochodów państwa w w tym roku o 3,5 mld zł, gdy po pół roku dziura w budżecie państwa wynosi już 133 mld zł), to jeszcze i tak będzie musiał wydać je drugi raz, ponosząc wyższe koszty obsługi zadłużenia.
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
zdjęcie tytułowe: FinanceVisual







