Migracja klientów detalicznych Citi Handlowego była katastrofą, ale zamożni klienci – podobno, tak twierdzą szefowie VeloBanku – wykazali się cierpliwością i pozostali na pokładzie. Zgodnie z zapowiedzią VeloBank pokazał nową bankowość prywatną, z którą chce podbijać rynek. W jakiej mierze to kopia tego, co oferował Citibank? Co oferują „zieloni” i czy mają argumenty, żeby przyciągać zamożnych klientów z innych banków?
- Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami? [POWERED BY UNIQA TFI]
- „Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”? [POWERED BY UNICREDIT]
- Jak powinno być ustalane „sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy, które trzymamy w bankach? I dlaczego to my musimy o to walczyć? [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
W ostatnich tygodniach przejęcie detalicznej części byłego Citibanku przez VeloBank często gościło na łamach „Subiektywnie o Finansach” (na przykład w tym miejscu). Krótko pisząc… nie wszystko poszło zgodnie z planem. Były problemy z logowaniem, z obsługą kart kredytowych, z historią transakcji, z programami lojalnościowymi, z niesłusznie pobranymi prowizjami. Itd., itp… Po prostu najgorzej przeprowadzone połączenie baz danych od wielu lat.
Przejęty przez VeloBank private banking to gratka
Zwróćcie uwagę, że VeloBank nie przejął infrastruktury Citibanku (bardzo topornej swoją drogą). Przejął jedynie klientów detalicznych, których następnie osadził w swojej infrastrukturze. To znacznie bardziej skomplikowana operacja i było niemal pewne, że ktoś czegoś nie przewidzi. Aczkolwiek w tym wypadku można odnieść wrażenie, że naprawdę niewiele czasu poświęcono na takie predykcje.
Momentami panował prawdziwy chaos potęgowany tym, że wyłączono czat w aplikacji mobilnej (wciąż nie działa), a infolinia „wisiała”. Jeżeli komuś udało się skontaktować z obsługą klienta (np. udając się do oddziału i swoje odstając w długiej kolejce), to najczęściej i tak usłyszał, że trzeba czekać. Sytuacji nie poprawił fakt, że jeszcze kurz nie opadł, a VeloBank ogłosił… zwolnienia grupowe.
Sprawy zaczęły jednak iść „ku dobremu”. VeloBank wysłał mail powitalny do nowych klientów, zapowiedział rekompensaty i zaczął uznawać reklamacje. Opisywaliśmy nawet reklamację chargeback, która była zapoczątkowana w Citibanku, a uznana przez VeloBank. Wiem, że coraz więcej rzeczy „działa”, chociaż wciąż pojawiają się głosy, że nie wszystko.
Jednym z najcenniejszych aktywów, które zostały przejęte, było zarządzanie majątkiem (czyli klienci private banking i wealth management). To zamożni klienci, którzy posiadają co najmniej kilkaset tysięcy złotych aktywów w banku. Taki klient często ma osobistą, wieloletnią relację ze swoim opiekunem bankowym, ceni sobie jakości obsługi „na wyłączność” oraz stabilność i może być wrażliwy na zawirowania. A Citi Handlowy akurat takich osób zgromadził całkiem sporo.
Citibank nigdy nie był liderem rynkowym pod względem innowacji technologicznych, ale akurat jego partnerstwo w zarządzaniu majątkiem było bardzo cenione. Pojawiło się więc pytanie, czy VeloBank udźwignie ten przejęty segment private banking, czy Ci wszyscy zamożni klienci nie zaczną się ewakuować, bo – po ludzku – będą obawiać się o swoje miliony.
Ostatnio w Pulsie Biznesu czytałem wywiad z Andrzejem Wilkiem z zarządu VeloBanku i podobno „wolumen oszczędności klientów zamożnych jest stabilny i praktycznie się nie zmienił”. To oczywiście po pierwsze jest nieweryfikowalne, a po drugie nie oznacza, że VeloBank nie stracił ani jednego klienta.
Jeżeli to prawda, to na pewno pomogło to, że zamożni klienci wciąż mogą „po staremu” korzystać z tych samych osobistych doradców byłego Citibanku. I to że „przesiadka” do innego banku jest trudniejsza dla klienta posiadającego znaczne aktywa niż dla zwykłego klienta. Z drugiej strony, jak już taki bogacz zacznie się przenosić, to stopniowo zrobi to z wszystkimi aktywami, a ubytek w banku będzie zauważalny.
No i nie ukrywajmy – o takich ludzi walczy się inaczej niż o resztę społeczeństwa. Andrzej Wilk w cytowanym wywiadzie przyznał, że osobiście rozmawia z zamożnymi klientami i przekonuje ich do pozostania w VeloBanku. To zrozumiałe, bo ta grupa ludzi jest wpływowa, a więc jest szansa, że poleci dany bank swoim przyjaciołom oraz zagrożenie, że podzieli się z nimi (lub np. w mediach społecznościowych) negatywnymi wrażeniami.
Migracja zakończona. Czas na ofensywę produktową
Kurz po migracji powoli opada, przeniesieni klienci próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a „zieloni” powoli prezentują nową odsłonę VeloBank private banking. Na stronie internetowej pojawiły się specjalne zakładki, segment mieni się w nowych barwach, a w ofercie są już konta dla zamożnych, niemal żywcem skopiowane z Citibanku.
Mamy więc „VeloKonto Gold” adresowane do klientów, których aktywa przekraczają 400 000 zł oraz „VeloKonto Private Wealth”, o które mogą się starać osoby z aktywami wartymi ponad 4 mln zł. Pierwsze kosztuje 200 zł miesięcznie, a drugie 400 zł miesięcznie, ale obie opłaty są pobierane wyłącznie od klientów, którzy nie zapewniają wymaganego salda aktywów (odpowiednio 400 000 zł i 4 mln zł). Do aktywów zaliczają się środki pieniężne na różnych kontach oraz produkty inwestycyjne.
W ramach oferty klienci otrzymają dostęp do indywidualnego doradcy i szeregu przywilejów. Klienci z grubymi portfelami mogą liczyć m.in. na bogate pakiety podróżne, usługę concierge, uprzywilejowany dostęp do wybranych wydarzeń, usługi wielowalutowe czy wsparcie inwestycyjne (webinary, komentarze ekspertów, doradztwo inwestycyjne).
Szczególnie ciekawie wygląda karta Mastercard „Legend”, która podobno ma być jedną z najbardziej luksusowych kart dostępnych w Polsce, a VeloBank wprowadził ją jako pierwszy bank w Europie. Na razie dostępna jest dla najbardziej zamożnych klientów VeloBanku, a więc dla posiadaczy konta „VeloKonto Private Wealth”, którzy dostali unikalne zaproszenie. Dostępna jest jako karta kredytowa (z limitem wydatków do 1 mln zł) lub debetowa.
Posiadanie takiej karty niesie ze sobą szereg dodatkowych korzyści, do których można zaliczyć chociażby rodzinne ubezpieczenie podróżne do kwoty 7,5 mln euro, ułatwienia lotniskowe (darmowy wstęp do saloników VIP na lotniskach na całym świecie dla właściciela karty oraz pięć wejść w miesiącu dla osób towarzyszących, usługa fast track na 180 lotniskach w Europie, bezpłatny transfer lotniskowy limuzyną na wybranych lotniskach w Polsce), uprzywilejowany dostęp do wydarzeń kulturalnych i ekskluzywnych restauracji (tych z gwiazdkami Michelin) czy usługę concierge.
Aby założyć „VeloKonto Gold” lub „VeloKonto Private Wealth”, trzeba umówić się na spotkanie. W tym momencie dostępnych jest dziewięć placówek przeznaczonych dla zamożnych klientów (wszystkie zostały przejęte od Citibanku) oraz jedna placówka hybrydowa (współdzielona z obsługą detaliczną – w Białymstoku).
W planach jest dalszy rozwój placówek dla zamożnych klientów w większych miastach (głównie w modelu hybrydowym, a więc po prostu dokładanie wyspecjalizowanych doradców do istniejących placówek). Bogate osoby lubią obsługę „na wyłączność”, a banki lubią bogatych klientów, więc – jeżeli macie wystarczające aktywa, to – można się też umówić w innej placówce VeloBanku lub po prostu w dogodnym miejscu.
VeloBank Private Banking. Jaka oferta dla nowych klientów?
VeloBank, po połączeniu z Citibankiem, przy założeniu, że nie nastąpi żaden eksodus, ma już kilkunastoprocentowy udział w rynku zamożnych klientów. Obecnie bank obsługuje prawie 30 000 klientów szeroko pojętego private banking (osób z aktywami przekraczającymi 400 000 zł), ale nie zamierza na tym poprzestać.
Andrzej Wilk powiedział, że chciałby, aby VeloBank Private Banking podwoił się pod względem wartości aktywów w ciągu trzech lat. Wzrost ma wynikać zarówno z pozyskiwania nowych klientów, jak i ze zwiększania wartości ulokowanego majątku przez dotychczasowych klientów. Jedną ze strategii jest utrzymanie (z minimalnymi zmianami) oferty powitalnej dla nowych majętnych klientów, która od dawna była dostępna w Citibanku. Oferty są niemal kalka w kalkę z wcześniejszą ofertą Citibanku. Przejrzałem regulaminy.
Nowi klienci konta „Gold” mogą otworzyć 3-miesięczną lokatę oprocentowaną na 5% w skali roku z maksymalną kwotą w wysokości 220 000 zł oraz 6-miesięczną lokatę dodatkową również oprocentowaną na 5%, ale już do 200 000 zł. Łącznie ulokujecie w ten sposób 420 000 zł, co zapewni Wam aż 6277,50 zł odsetek netto.
Jakie warunki trzeba spełnić, aby móc założyć takie lokaty? Po pierwsze trzeba być nowym klientem, który otworzy indywidualne lub wspólne „VeloKonto Gold” i wyrazi zgody marketingowe. Po drugie trzeba zapewnić saldo na rachunkach na poziomie co najmniej 420 000 zł.
Natomiast nowi klienci konta „Private Wealth” (wymagane średnie saldo wzrasta do minimum 4,2 mln zł, konieczność zgód marketingowych zostaje) mogą otworzyć te lokaty na dziesięć razy większe kwoty (odpowiednio 2,2 mln zł i 2 mln zł), ale z oprocentowaniem w wysokości 4,9%. Łącznie zyskacie w ten sposób do 61 519,50 zł odsetek „na rękę”.
Minimalna kwota każdej lokaty to 10 000 zł. Odsetki zostaną wypłacone na koniec okresu i przepadają w przypadku wcześniejszego zerwania lokaty. Obie oferty powitalne obowiązują do 16 września, ale można śmiało zakładać, że zostaną przedłużone na podobnych warunkach.
Widać wyraźnie, że VeloBank zamierza kontynuować linię Citibanku, a więc pozyskiwać i dbać o zamożnych klientów. Niedawno sprawdzałem, w którym banku można ulokować większą kwotę z korzystnym oprocentowaniem. Powyższe lokaty powitalne VeloBanku zajęłyby bardzo wysokie miejsce w tym zestawieniu.
Polacy generalnie są coraz bogatsi. Przybywa osób zamożnych, których aktywa są warte przynajmniej kilkaset tysięcy złotych. Banki to wiedzą, więc segment zarządzania majątkiem staje się coraz bardziej konkurencyjny. O klienta z „grubym portfelem” walczą chociażby BNP Paribas, mBank, ING Bank, Pekao czy PKO BP. VeloBank „poszedł na łatwiznę” i po prostu kupił doświadczenie oraz znaczny udział w tym rynku. Teraz tylko od nich zależy, czy uda się utrzymać zaufanie klientów. Będziemy to obserwować!
————————————
CZYTAJ WIĘCEJ O KŁOPOTACH KLIENTÓW EX-CITI:

———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
SPRAWDŹ SAMCIKOWE RANKINGI BANKÓW:
Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.
——————————-
SUBIEKTYWNIE W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil na portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil na Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem na Linkedinie jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil na YouTubie subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już na BlueSky. Dołącz i obserwuj!
——————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini








