8 kwietnia 2026

Polska wschodzącą potęgą? Eurostat ogłasza: pod względem zamożności „gramy” w trzeciej lidze europejskiej. Francji szybko nie dogonimy?

Polska wschodzącą potęgą? Eurostat ogłasza: pod względem zamożności „gramy” w trzeciej lidze europejskiej. Francji szybko nie dogonimy?

Unijna trzecia liga to miejsce Polski pod względem zamożności według najnowszych danych Eurostatu obejmujących 2025 rok. Co prawda mieliśmy wejść do grona dwudziestu największych gospodarek świata, już-już mieliśmy wyprzedzić Francję pod względem zamożności, ale… chyba na razie nic z tego. Gdzie zrobiliśmy błąd? I co zrobić, żeby jednak dogonić bogaty Zachód pod względem poziomu życia?

Europejski urząd statystyczny Eurostat podał wstępne wyniki rankingu zamożności Europejczyków za 2025 rok. Okazuje się, że produkt krajowy brutto przypadający na mieszkańca – wyrażony w standardach siły nabywczej, żeby lepiej uwzględnić różnice w poziomie cen – wahał się od 68% średniej Unii Europejskiej w Grecji i Bułgarii do 239% średniej europejskiej w Luksemburgu. W Polsce to zaledwie 81% średniej wartości.

Zobacz również:

Średnia Unii Europejskiej, jeśli chodzi o PKB przypadające na mieszkańca, po wyrównaniu siły nabywczej wynikającej z różnic w cenach, wyniosła ok. 41 600 euro, co stanowi wspólny punkt odniesienia dla wszystkich krajów Unii Europejskiej. Wyniki tego rankingu nie są korzystne dla Polski. Niestety znaleźliśmy się w unijnej trzeciej lidze.

Najnowsze dane dzielą europejskie kraje na trzy mniej więcej równe grupy. Pierwsza liga to kraje, których PKB na osobę w ujęciu PPP (po uwzględnieniu różnic w poziomie cen) mieści się powyżej średniej. Druga liga to kraje poniżej średniej, ale wciąż znajdujące się w pobliżu tego wskaźnika zamożności. Liga trzecia to kraje, których wartość PKB na osobę jest sporo poniżej unijnej średniej. I w tej właśnie grupie znalazła się Polska.

Zaledwie kilka tygodni temu jedna z francuskich telewizji ogłosiła, że Polska depcze Francji po piętach i że pod względem poziomu życia prawdopodobnie prześcigniemy Francuzów już w… 2027 roku! Czy to wciąż możliwe? Musielibyśmy zrobić wielki skok w naszych dochodach i poziomie PKB. Z danych za 2025 rok raczej to nie wynika, Francja jest co prawda lekko poniżej unijnej średniej, ale Polska daleeeko w tyle!

CZYTAJ WIĘCEJ O TYCH NADZIEJACH:

Koniec marzeń o polskiej potędze w poziomie życia?

Tyle wysiłków i wyrzeczeń w doganianiu w zamożności innych europejskich krajów, a i tak jesteśmy w unijnym ogonie w jednym z najważniejszych wskaźników gospodarczych, który dotyczy każdego z nas. Poziom PKB PPP per capita, czyli na osobę, to miernik zamożności, który uwzględnia realne parametry siły nabywczej w każdym kraju. Nie tyle liczy się nominalny poziom wypracowanego PKB podzielonego na liczbę mieszkańców kraju, ale też ceny, po których kupuje się w danym kraju potrzebne do życia rzeczy.

Nawet więc, jeśli zarabiamy wciąż dużo mniej, niż zarabia się u naszych zachodnich sąsiadów, to jednak wydajemy również mniej pieniędzy „na życie”. Np. średnie wynagrodzenie w Niemczech jest wciąż ponad dwukrotnie wyższe niż w Polsce i obecnie wynosi ok. 4100–4500 euro brutto, czyli jakieś 18 000 – 20 000 zł. W Polsce przeciętne wynagrodzenie to około 8500–9000 zł brutto. Taka różnica mogłaby wskazywać na dużo niższy poziom życia w Polsce i w dużym stopniu tak jest. Jednak warto wziąć pod uwagę różnicę w cenach.

A jeśli zarabiamy mniej, ale wydajemy mniej np. na żywność, odzież i buty czy codzienne usługi, to nasz poziom życia na co dzień trochę mniej odstaje od tego niemieckiego. Ta różnica będzie bardziej widoczna w wydatkach na produkty i usługi, których ceny w obu krajach są podobne, np. samochody czy zagraniczne wakacje. Dodatkową ważną zmienną w tych rachunkach będzie kurs złotego. Duża część produktów na naszym rynku uwzględnia tę zmienność i przelicza ceny z importu po nieco wyższym – na wszelki wypadek – kursie.

W jakim miejscu jesteśmy wobec naszych sąsiadów? Mieliśmy szybko gonić pod względem zamożności Francję i ostrzyliśmy sobie kły na dogonienie Wielkiej Brytanii. Co mówią o tej gonitwie wstępne szacunki parytetów siły nabywczej (PPP) i PKB na rok 2025? Eurostat podaje, że rozpiętość poziomów zamożności jest w poszczególnych krajach Unii Europejskiej ogromna. A podbija ją jeszcze nadzwyczajnie wysoka wartość PKB w dwóch krajach, które mają specyficzne gospodarki oparte głównie na usługach finansowych, własności intelektualnej i pracy cudzoziemców – to Luksemburg i Irlandia.

Tylko 10 spośród wszystkich 27 krajów Unii Europejskiej znalazło się w 2025 roku powyżej średniej unijnej. W krajach tych mieszka tylko ok. 34% całkowitej populacji Unii Europejskiej. Oprócz Luksemburga i Irlandii są to Holandia, Dania, Austria, Niemcy, Belgia, Szwecja, Malta i Finlandia. Znaczna część pozostałych krajów Unii Europejskiej znalazła się pod kreską, czyli poniżej średniej. Ale i w tej grupie widoczne są wyraźne różnice.

Część krajów znajdowała się w stosunkowo niewielkiej odległości od poziomu „100”. To w kolejności Francja, Cypr, Włochy, Czechy, Hiszpania i Słowenia, które znalazły się w granicach 10% poniżej średniej unijnej. Kolejna grupa krajów odskoczyła już bardziej na minus – Litwa, Portugalia i Polska znalazły się w okolicach 10-20% poniżej średniej. Najniższy poziom PKB na mieszkańca odnotowano w Bułgarii i Grecji, gdzie ten poziom wyniósł 32% poniżej średniej unijnej, oraz na Łotwie, gdzie był on niższy od średniej o 29%.

Strefa euro wciąż górą, jeśli chodzi o zamożność

Według danych Eurostatu, w 2025 roku strefa euro miała nieco wyższy PKB na mieszkańca sile nabywczej niż cala Unia Europejska. O ile dla całej Wspólnoty Eurostat wyznaczył poziom 100 na poziomie około 41 600 euro, o tyle dla krajów strefy ero średnio ten poziom był o 3%.wyższy. Czy to znaczy, że warunkiem zamożności byłoby wstąpienie Polski do strefy euro? Czy to by nam dało automatycznie przepustkę do dalszej pogoni za bogatszymi krajami? Niekoniecznie, ale brak analiz, które wskazywałyby na to, że taką gwarancję da nam nasza waluta złoty.

Wśród krajów z najwyższymi poziomami PKB na osobę jest co prawda większość strefy euro, ale Dania i Szwecja akurat nie mają euro, a znajdują się w ścisłej czołówce. Z kolei kraje mające euro z naszego regionu radzą sobie różnie, ale wszystkie niestety dużo gorzej niż centrum wspólnej waluty. Trzy ostatnie miejsca w zestawieniu zajmują od końca Bułgaria, Grecja i Łotwa. Bułgaria, najbiedniejszy kraj Unii Europejskiej, dostała się do strefy euro dopiero w tym roku, ale Grecja jest w niej od 2001 roku, a Łotwa wraz z innymi krajami bałtyckimi od 2014 roku.

Trudno więc liczyć na to, że z automatu skoczą nam wskaźniki dobrobytu tylko dlatego, że wejdziemy do strefy euro. Musimy naszą zamożność wypracować sami, niezależnie od tego, czy walutą jest złoty czy euro. Pamiętajmy, że 1 stycznia tego roku do strefy euro weszła Bułgaria, która znajduje się na szarym końcu wskaźników poziomu PKB per capita, i nikt nie spodziewa się, żeby ten kraj szybko w tej kategorii awansował. Jest to możliwe, jeśli dzięki euro ułatwiony będzie napływ inwestycji zagranicznych do Bułgarii, ale to kwestia wielu dekad.

Polska jest w zupełnie innym miejscu Europy i rozwoju gospodarki. A ostatnie częste przymiarki do tego, żeby dogonić czy przegonić którąś z rozwiniętych gospodarek pokazują też nasze ambicje. Może nie stanie się to szybko, może zajmie nam to jeszcze dwie, trzy dekady, ale mamy szansę pod warunkiem, że będziemy się systematycznie i bez załamań rozwijać i zwiększać produktywność pracy, zamiast tylko oferować pracę tańszą niż w gospodarkach najbardziej rozwiniętych. Wciąż bowiem niskie koszty pracy są jednym z naszych głównych atutów.

Diagnozy dla gospodarki są znane – automatyzacja i robotyzacja przemysłu, lepsza organizacja i wydajność pracy, duże inwestycje w najnowsze technologie cyfrowe i w zakresie sztucznej inteligencji. Lepiej skoncentrować się na wartości dodanej pracowników, niż na zwiększaniu ich czasu pracy, co było cechą naszej gospodarki w okresie transformacji w latach 90. Wciąż jeszcze jesteśmy jednym z liderów w ilości przepracowanych godzin w tygodniu, bo dzięki temu pracownicy mogą zarobić więcej, a firmy mogą więcej wyprodukować.

Jednak w krajach najbardziej rozwiniętych to nie tania praca i nie ilość godzin nadliczbowych świadczą o potencjale gospodarki. To raczej inwestycje w kapitał ludzki i dobrą organizację pracy, i oczywiście jak największe możliwe jej zautomatyzowanie. Dzięki temu Francja może pochwalić się znacznie krótszym czasem pracy, ale tak długo jak Polacy nie pracują też Niemcy czy Skandynawowie. Z kolei o sześciodniowym tygodniu pracy myśleli niedawno Grecy. Chcieli tym samym nadrobić niedobory w innych częściach gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ:

pracownik 2.0 - rewolucja rynku pracy

Nie da się wyjść z tzw. „pułapki średniego rozwoju”, opartej na niskich kosztach pracy, bez inwestycji w edukację, badania, technologie i bez przyciągania talentów z zagranicy. Jesteśmy od dekad eksporterem talentów, kształcimy świetnych specjalistów np. w zakresie najnowszych technologii cyfrowych i programowania, a potem oddajemy ich bez walki bogatszym krajom, np. USA.

Wciąż relatywnie mało nasz kraj wydaje na dziedzinę nazywaną w świecie gospodarki R&D (research and development), czyli badania i rozwój, a to jest podstawowa dziedzina, dzięki której kraje najbardziej rozwinięte mogą stać się eksporterami myśli technicznej, innowacji i najnowszych rozwiązań w zakresie produkcji i pracy. Potrzebne jest do tego wsparcie państwa, ale też współpraca uczelni z biznesem i większe wsparcie dla startupów technologicznych. Bez własnych technologii, nawet niszowych, będziemy wciąż podwykonawcą.

CZYTAJ TEŻ:

badania naukowe

Przykład Ukrainy pokazuje, że nawet kraj będący w stanie faktycznej wojny z potężnym agresorem jest w stanie rozwinąć niezbędne technologie, a nawet stać się na tyle zaawansowanym innowatorem i producentem, że może te technologie – produkcji dronów – oferować za granicą, co widać obecnie w czasie wojny w Zatoce Perskiej. Ukraina oferuje drony atakowanym przez Iran emiratom z tego regionu. Przy czym jeszcze kilka lat temu ta technologia była praktycznie bardzo słabo wykorzystywana, jej ekspansja na polu walki to kwestia 2-3 ostatnich lat.

No i oczywiście bardzo ważna kwestia – dobra infrastruktura transportowa i energetyczna, a także tania i niezawodna energia. O ile w tej pierwszej dziedzinie Polska zrobiła ogromny postęp, co widzimy wszyscy na co dzień, korzystając z dróg, autostrad i kolei, o tyle z energią mamy kłopot. Rozwinęliśmy technologie czystej energii, wciąż jednak jesteśmy bardzo silnie uzależnieni od węgla kamiennego, którego wydobywamy coraz mniej i jest on coraz droższy. Ceny energii w Polsce należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Silna gospodarka, wykształceni pracownicy i tania dostępna energia nie załatwią wszystkiego. Nasze kłopoty z organizacją i sprawnością sądów, a także z często zmieniających się prawem, w tym prawem obowiązującym firmy, to znane bolączki, które mogą w dłuższym terminie odstraszyć od nas zagraniczny kapitał i przepływ innowacji do naszego kraju. A niepewności jest więcej – coraz słabsza demografia i fatalny system podatkowy to potencjalne ryzyka dla aktywności biznesowej.

Czytaj też: Epickie! Polacy w Wielkiej Brytanii zaczęli właśnie zarabiać… więcej niż rodowici Brytyjczycy! Jak to możliwe, jak to się robi? Co potrafią Polacy w UK?

Czytaj też: Polska systematycznie dogania pod względem PKB na mieszkańca bogate kraje Europy Zachodniej. Ale jest kraj, którego nie dogonimy. To Holandia

Czytaj też: Według danych MFW właśnie wkraczamy do grona 20 największych gospodarek świata. Co będziemy z tego mieli? I dlaczego nie chcą nas wpuścić do G20?

Czytaj też: Skrócić tydzień pracy do 4 dni? A może… zrobić 6-dniowy tydzień pracy? Więcej zarabiać i zalepić dziury na rynku pracy? Testują to w Grecji

Czytaj też: Na świecie coraz więcej eksperymentów z 4-dniowym tygodniem pracy. Jak to może wyglądać w praktyce? Jakie są doświadczenia zamożnych krajów? I co my na to?

Trzecia liga zamożności to nasze miejsce. Kiedy dogonimy Francję?

Trudno nie zauważyć, że w statystykach unijnych jednak pniemy się w górę. W kategorii PKB per capita w 2024 roku mieliśmy wynik 79% unijnej średniej, a w 2025 roku jest to już 81%. Ile czasu zajęłoby nam w takim razie dogonienie Francji, która w 2024 roku była na trochę lepszej pozycji, bo miała 99% średniej unijnej, a w 2025 roku spadła do poziomu 98%? Gdybyśmy założyli czysto teoretycznie, że Francja będzie tracić co roku 1 pkt proc., a Polska zyskiwać co roku po 2 pkt proc., poziomy zrównałyby się za sześć lat, czyli około 2031-2032 roku.

Taki wynik jest oczywiście czystą spekulacją. Tym bardziej że w przypadku Francji jest silna bariera wsparcia – to bardzo bogaty kraj posiadający gigantyczne oszczędności prywatne, z ogromną i świetnie rozwiniętą gospodarką, silnymi uczelniami i ośrodkami badawczymi w skali europejskiej i światowej, rzeszą wykwalifikowanych pracowników, przyciągający talenty ze świata i oferujący biznesowi relatywnie tanią w warunkach europejskich energię jądrową.

Nie ma możliwości, żeby pozycja Francji spadła naprawdę dużo poniżej średniej unijnej, a jest całkiem możliwe, że ta pozycja będzie rosnąć. W przypadku Polski z kolei można mówić o barierach oporu dla dalszego wzrostu, czyli o obiektywnych ograniczeniach „od góry”. Polska nie ma wielu atutów Francji opisanych powyżej, a dodatkowo w ekonomii znany jest mechanizm nadganiania z niższej pozycji, ale w coraz wolniejszym tempie im wyżej znajdzie się kraj nadganiający. Im bliżej czołówki peletonu, tym trudniej po prostu będzie nam dynamicznie rosnąć. Efekt doganiania może się skończyć.

Polska może jeszcze przez kilka lat szybko nadganiać, np. o te 2 pkt proc. rocznie, ale przyjdzie moment, kiedy na efekty trzeba będzie poczekać dłużej. Bariery rozwojowe dadzą o sobie znać szybciej, niż nastąpi moment, w którym dogonimy Francję. Tempo konwergencji w zakresie poziomu życia i zamożności jest na razie spore, ale realnie pewne poziomy życia mogą się wyrównać bardziej za 20-30 lat, niż za kilka.

Jeszcze trudniej będzie nam myśleć o dogonieniu Niemiec. O ile to w ogóle będzie kiedykolwiek możliwe. Przy obecnej ogromnej różnicy poziomów zamożności mogłoby to zająć nawet 30-40 lat, gdybyśmy zachowali bardzo wysoką dynamikę rozwoju, tzn. gdybyśmy byli naprawdę drugą Koreą Południową. Ale dogonienie Niemiec i Francji to nie jest tylko sprawa samego rozwoju w szybkim tempie. To sprawa zmiany modelu gospodarki, czyli oparcia jej na własnych technologiach i innowacjach oraz na naszych własnych globalnych markach i firmach.

Tego nie mamy. Nie mamy też własnego przemysłu high-tech i własnego ogromnego eksportu. Można krytykować Niemcy, że pozwalają się przegonić Chinom w produkcji i eksporcie samochodów elektrycznych, ale niemiecki eksport jest potężnym narzędziem gospodarczym o skali globalnej, podczas gdy eksport z Polski ma znacznie wewnątrzunijne jako wkład do eksportu bardziej rozwiniętych gospodarek. Niemieckie i francuskie firmy kontrolują łańcuchy wartości na świecie, polskie w tej kategorii nie istnieją. Lepiej więc obstawiać doganianie, ale nie nastawiać się na dogonienie.

Ale to i tak dla polskiej gospodarki i dla naszych portfeli będzie bardzo pozytywny trend. Doganianie najbogatszych krajów świata oznacza bowiem bogacenie się społeczeństwa, również na poziomie każdego Kowalskiego. Przed nami, jeśli wszystko pójdzie dobrze, raczej dobre perspektywy, jeśli nasza gospodarka będzie dążyć w stronę bogatego centrum europejskiej wspólnoty.

CZYTAJ TEŻ:

trzy sposoby na kiepską demografię

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Oskar
24 dni temu

Oczywiście dobrze jest porównywać się pomiędzy krajami jeśli chodzi o poziom PKB natomiast o ile pod względem publicystycznym jest to efektowne to jednak jeśli chodzi o analitykę jest to dosyć problematyczne. Otóż ocena stanu gospodarki danego kraju w danym momencie jest bardzo trudna – następnie porównywanie gospodarki pomiędzy krajami jest jeszcze bardziej trudne o ile nie niemożliwe. Należy sobie zdać sprawę, że PKB nominalne zależy oczywiście od produktywności danej gospodarki ale jednocześnie jest tym wyższe im wyższe są ceny w danej gospodarce a z drugiej strony sprowadzanie PKB do PPP również wykrzywia ostateczny rezultat. Według mnie najbardizej miarodajnym jest porównywanie… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  Oskar

Ma Pan rację, jeśli nie trzeba sprowadzać rzeczy do wspólnego mianownika, tylko porównywać tę samą rzecz w czasie i porównywać z innymi tymi samymi rzeczami w tym samym czasie – to ma to większe szanse powodzenia.

Paweł
24 dni temu

Dobry artykuł , rzeczowa i chłodna analiza jak to faktycznie ta nasza zamożność wygląda . Wyżnie pokazane bolączki naszej gospodarki , szkoda tylko że nikt z rządzących ( obecnych i przyszłych) tego nie przeczyta tylko nadal będą piać głośno o 20 gospodarce…

Admin
24 dni temu
Reply to  Paweł

Wygląda na to, że osiedliśmy na laurach. Zamiast propagandy sukcesu przydałaby się propaganda mądrej pracowitości

Andrzej
24 dni temu

Przecież jesteśmy 20 gospodarką świata i przegoniliśmy Szwajcarię!!!

Admin
24 dni temu
Reply to  Andrzej

No właśnie. Szwajcarię przegoniliśmy, a bieda aż piszczy 😉

Ppp
24 dni temu

Merytorycznie pełna zgoda.
Tylko tytuł i napis na obrazku sugerują, jakbyście byli czymś zaskoczeni – a przecież to wszystko jest od dawna wiadome. Kto twierdzi, że Polska jest bogatym krajem, a Polacy są bogaci – albo kit wciska, albo nie umie czytać danych.
Prosty przelicznik: nasza płaca średnia netto, to po przeliczeniu 1500Euro – poniżej pensji minimalnej w Niemczech. A przecież większość zarabia poniżej tej średniej!
Pozdrawiam.

Admin
24 dni temu
Reply to  Ppp

My? Zaskoczeni? My już tyle w życiu widzieliśmy, że żaden Eurostat nas nie może zaskoczyć 😉

Jozin
24 dni temu

Francja i Niemcy nie mają żadnego irteresu w tym żeby Polska była bogata. Stanowiła by jedynie dla nich zagrożenie gospodarcze. Dlatego bogate kraje tak cisną w ekologię te biedne, bo wiedzą że to je obciąży i nie będą zagrożeniem. Warto sobie uzmysłowić, ze nigdy nie będziemy tak bogaci jak Niemcy czy Francuzi. Już oni o to zadbają.

Admin
24 dni temu
Reply to  Jozin

Ale my też mamy po dwie ręce i po dwie nogi, więc to, co Niemcy z Francuzami sobie wymyślą to jedno, a to co my zrobimy – to drugie. Jakoś do tej pory ich goniliśmy…

Sylwester
23 dni temu
Reply to  Jozin

Po co Niemcy, czy Francuzi mają cokolwiek robić, skoro potykamy się o własne nogi? To jest klasyczne zrzucanie odpowiedzialności na innych za własną indolencję. Żeby tylko wymienić Izerę, CPK, czy wieczne dotacje dla nierentownych kopalni…

Michał
24 dni temu

Dopóki zamiast wydawać pieniądze na rozwój wydajemy na energetykę i koplanie, daleko nie zajedziemy 😉
To mega ogranicza rozwój biznesu, jeśli koszty są nieprzewidywalne w takim poziomie jak u nas.
Po drugie, sytuacja podatkowa jest u nas mega skomplikowana, poziom opodatkowania nie jest wcale niższy niż w innych krajach – o wiele łatwiej robić R&D (czyli coś wymyślić) w Czechach czy na Litwie – i z tego powodu o te pare punktów procentowych są przed nami.
Biorąc pod uwagę w/w aspekty – zamiast patrzeć kiedy dogonimy np Francje, lepiej było by patrzeć ze strachem aż Rumunia albo Chorwacja nas przegoni.

Admin
24 dni temu
Reply to  Michał

Skomplikowane podatki, zniechęcanie do przedsiębiorczości i ładowanie kasy tam, gdzie ona nie zarabia – to jest problem

robert
24 dni temu

Ważny jest udział płac w PKB.

Admin
24 dni temu
Reply to  robert

U nas poniżej średniej…

PawełS
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Według Eurostatu w Unii w wielkości płac, jako % PKB, Polska zajmuje 5 miejsce od końca, w 2025 42 % PKB, średnia UE 48 %, najwięcej Niemcy 55 % (w 2025 najwięcej w historii). W Polsce w ostatnich latach nastąpił znaczny wzrost w 2020 40,5 % PKB, najwięcej od 2001, w 2022 38 %. Jeśli praca jest tania, to relatywnie droższe i trudniejsze są inwestycje w maszyny, IT i inne innowacje (od lat w ogonie Unii), lepszą organizację pracy, więc polski eksport jest zdominowany przez mało zaawansowane (pół)produkty. Zmienić to będzie ciężko, jeśli niskie koszty pracy to główny atut i… Czytaj więcej »

Admin
22 dni temu
Reply to  PawełS

Bez gruntownego przebudowania systemu podatkowego nie będzie ani większego udziału płac w PKB, ani większej innowacyjności

Jws
24 dni temu

Fajnie, tylko pkb per capital to nie jest miarą zamoznosci

Admin
24 dni temu
Reply to  Jws

PKB per capital to na pewno nie jest 😉

yarpen26
23 dni temu

Co prawda weszliśmy do grona dwudziestu najbogatszych państw świata A ty rozumiesz różnicę między rozmiarem a bogactwem gospodarki? Zaledwie kilka tygodni temu jedna z francuskich telewizji ogłosiła, że Polska depcze Francji po piętach i że pod względem poziomu życia prawdopodobnie prześcigniemy Francuzów już w… 2027 roku! Analiza tak autorytatywna, że chyba nawet żaden polski outlet, mimo wiecznie nienasyconego głodu na lizanie się po własnych jajach, nie miał ochoty jej powtarzać. Najnowsze dane dzielą europejskie kraje na trzy mniej więcej równe grupy. Sam se te „grupy” wymyśliłeś, w źródle nic o tym nie ma. Możesz sobie dzielić na trzy, pięć, dziesięć… Czytaj więcej »

yarpen26
23 dni temu

(W necie wszyscy mówią sobie na ty i to od mniej więcej 30 lat, więc daruj sobie to panowanie, które zazwyczaj się włącza, gdy nie jesteś w stanie w żaden rzeczowy sposób odnieść się do krytyki.) „Odniosę się do jednej sprawy ” Oczywiście, bo na pozostałe nie masz kontrargumentów. Nie podasz np. źródła tych francuskich wysrywów o przeskoczeniu Francji przez Polskę w 2027. Tak byłoby najłatwiej, ale tego nie zrobisz, bo albo ci głupio, że powołujesz się na coś takiego, albo zwyczajnie nic takiego nie istnieje (przynajmniej ja jedyne co jestem w stanie wygooglać to coś mglistego o poziomie życia… Czytaj więcej »

calipso
23 dni temu

Kiedy widzę, że Irlandia ma poziom zamożności Luksemburga to pokazuje jak bardzo statystyka rozjeżdża się z rzeczywistością. Każdy irlandczyk to najwyraźniej milioner. Szkoda, że Irlandczycy o tym nie wiedzą. O poziomie zamożności pkb per capital i ppp to jest fajne narzędzie dla gusu ale nie do pokazania faktycznych zmian zamożności mieszkańców. Żeby to miało sens to trzeba by porównywać mediane zarobków po uwzględnienieniu opodatkowania w danym kraju czyli faktyczną kwote do dyspozycji z koszykiem dobr podstawowych w danym kraju. Koszt mieszkania, wyżywienia, jedzenia, transportu, itd. Wtedy widać ile faktycznie ludziom zostaje kasy. Można to wyrazić w procentach i to jest… Czytaj więcej »

calipso
23 dni temu

Skoro Luksemburg i Irlandia charakterem gospodarki odstają to nie powinny znaleźć sie w tym zestawieniu. Prawdopodobnie diametralnie zmieniła by sie struktura kto jest pod a kto nad kreską oraz ile ta średnia europejska wynosi. Po co wtedy robić statystyki które nie odzwierciedlają rzeczywistości? No właśnie nie do końca same pkb per capita ma sens. W ogóle nie uwzględnia wpływu majątku dziedziczonego. Old money w Europie i przekazywanie nieruchomości choćby, mocno zaburza realia. To pkb, per capita jest łatwym prostym i szybkim wskaźnikiem chętnie stosowanym. Po prostu nie trzeba sie wysilić przy jego opracowaniu. Ale niczego innego nie spodziewałbym się po… Czytaj więcej »

QVX
21 dni temu

W przypadku porównań PKB PSN ważna jest też metodologia obliczania (szczególnie PSN). Nie znam szczegółowej metodologii tutaj i dla porównania metodologii MFW. Jednakże można mieć ciekawe zestawienia. Np. Polska tutaj jest na poziomie Portugalii a w MFW Hiszpanii, Czechy tu są na poziomie Hiszpanii, a tam blisko Włoch, Francja tutaj jest poniżej średniej UE a tam powyżej, relacja Czech i Niemiec w stosunku do średniej UE jest tu niższa tu, z kolei Irlandia i Luksemburg mają tu wyższą. Widać tutaj od razu, że metodologia Eurostatu faworyzuje gospodarki z jak największym udziałem usług a MFW bardziej przemysłu. Osobiście bardziej do mnie… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  QVX

No tak, to zawsze jest jakieś uzgodnienie metodyczne. Siła nabywcza to jedno, ale np. metoda liczenia wartości usług też – z tego co wiem – może być różna (nie zawsze to musi być cena rynkowa usługi)

Mmmm
21 dni temu

Ale to chyba oczywiste, że jak rozwijamy się szybko i nadal nie dogoniliśmy w bieżących dochodach sredniej (uoraszczając PKB per capita) to tym bardziej nie będziemy mieli tego w oszczędnościach. Nawet jak ktoś szybko zwiększa swoje prywatne dochody to jego stare oszczędności są niewiele warte w porównanie do bieżących dochodów. Trudno żebyśmy mieli porównywalne bogactwo z krajami zachodnimi jeżeli do niedawna średnio zarabialiśmy 4 razy mniej, obecnie jakąś połowę a dawniej to nawet szkoda to porównywać.

Piotr
20 dni temu

Polacy inwestuja w beton a nie w akcje lub inne instrument finansowe.

Admin
20 dni temu
Reply to  Piotr

I to jest wielki problem Polski

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu