Dla uczestników gry w Lotto – czyli tej połowy Polaków, która na ścieżkach życia bardziej od systematycznego oszczędzania ceni sobie łut szczęścia – nadchodzą jeszcze lepsze czasy. Bo i szczęścia do wzięcia będzie teraz więcej, niż kiedykolwiek. W odróżnieniu od reszty Polski Totalizator Sportowy postanowił bowiem wejść do strefy euro. I w sobotę wprowadził do sprzedaży losy europejskiej loterii Eurojackpot. To o tyle przełomowa chwila, że w Eurojackpot nagrody płacą w twardej walucie.

Do wygrania w każdy piątek będzie maksymalnie 90.000.000 euro, co przy obecnym kursie unijnej walucie przekłada się na niecałe 380.000.000 zł. W calej historii Eurojackpot, która zaczęła się w 2006 r., aż tak wysoka wygrana padła bodaj trzykrotnie, ostatni raz w styczniu 2017 r. Wtedy jednak wygraną musiało się podzielić pięcioro uczestników. Ale dwukrotnie zdarzył się przypadek, gdy całe 90.000.000 euro zgarnęła jedna osoba (w październiku 2016 r. taką kasę przytulił mieszkaniec Niemiec, zaś w maju 2015 r. – Czech).

Główna wygrana w Eurojackpot czyli… pół miliona złotych miesięcznie do końca życia

Co byś zrobił/zrobiła z 90.000.000 euro? Cóż, nie tak dawno – przy okazji kupowania piłkarza Neymara przez należący do Katarczyków klub Paris Saint Germain – nakreśliłem perspektywy wydania takiej kasy. Tutaj przypomnę pokrótce, że jeden dzień w jednym z najdroższych apartamentów hotelowych świata (pełen luksus, włącznie z służbą, limuzyną i prywatnym kucharzem) to koszt 50.000-75.000 dolarów, co oznacza, że maksymalna nagroda w Eurojackpot wystarczyłaby na spędzenie w tych okolicznościach przyrody pięciu lat.

Czytaj też: Kupili piłkarza za 222 mln euro. Łącznie będzie ich kosztował 700 mln euro. Co mogliby mieć zamiast niego?

Alternatywą byłoby życie z odsetek – wypłata, przy założeniu tylko 1,5% oprocentowania w banku, wyniosłaby pół miliona złotych miesięcznie. Można byłoby też pomyśleć o dodatkowej emeryturze – jeśli przyjmiemy 30-letni okres wypłacania „świadczenia”, to rachunek jest prosty: milion złotych miesięcznie do kieszeni.

Przy założeniu, że wygranym będzie millennials, któremu kasy musi wystarczyć na 60 lat – mamy po 500.000 zł miesięcznie. Trzeba by od tego odjąć jakiś podatek i pewnie urealnić inflacją. Za 60 lat dzisiejsze 500.000 zł będzie warte pewnie tyle, ile dziś 150.000 zł. Bieda. Chociaż na złotą komnatę powinno wystarczyć. Nota bene: maksymalna główna wygrana e Eurojackpot przekłada się na wartość… trzech ton złota 😉

Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że przeciętna wygrana pierwszego rzędu jest znacznie niższa od maksymalnej. Nastaw się na to, że w przypadku wygranej będziesz musiał się zadowolić kwotą 36.500.000 euro. Ba, nie raz zdarzyła się nawet skandalicznie niska wygrana rzędu 10.000.000 euro, czyli nieco ponad 10% maksymalnej (to minimalny próg wygranej pierwszego stopnia). To doskonała odwrotność powiedzenia, że ma się „szczęście w nieszczęściu”.

Czytaj też: Miała „odrobinkę” szczęścia i do końca życia będzie mogła wydawać 100.000 zł. Dziennie

Eurojackpot, czyli szansa jedna na… 95.000.000

Pierwsze losowanie Eurojackpot z udziałem Polaków w najbliższy piątek między 20.00 a 21.00. Będziemy 18-tym narodem, który przyłącza się do zabawy o potencjalnie wysokiej stopie zwrotu. Zła wiadomość jest taka, że jeden los będzie znacznie droższy, niż w tradycyjnym Lotto, bo będzie trzeba zapłacić aż 12,5 zł za jedną szansę wygranej. Losowania będą retransmitowane na stronie www.lotto.pl.

Ci, którzy namiętnie grają w Lotto wiedzą, że los w tej zabawie kosztuje tylko 3 zł. No, ale i najwyższe wygrane w naszym przaśnym Lotto nie przekraczają 36.000.000 zł. W Eurojackpot „wejściówka” jest ponad cztery razy droższa, ale maksymalna wygrana – nawet dziesięć razy większa, niż w Lotto.

Czytaj też: Wygrała milion w brytyjskim Lotto i… jest nieszczęśliwa. Chce ich pozwać za to, że pozwolili jej zagrać

No dobra, sprawdźmy czy rzecz opłaca się od strony prawdopodobieństwa wygranej. W Lotto prawdopodobieństwo trafienia szóstki wynosi mniej więcej 1:14.000.000. To niezbyt dużo, ale w Eurojackpot też nie będzie łatwo, bo tu zasady gry są nieco inne – trzeba trafić dubeltowo najpierw pięć liczb z 50, a później dwie z 10. Dopiero łączne spełnienie tych warunków oznacza wygraną pierwszego stopnia – od 10.000.000 euro do 90.000.000 euro.

Jeśli trafię pięć na pięć w pierwszej puli i tylko jedną z dwóch liczb w drugiej – mogę liczyć na średnią wypłatę rzędu 700.000 euro (też miłe, bo przelicza się na jakieś 3.000.000 zł, co oznacza 3000 zł miesięcznych odsetek wypłacanych przez dowolnie długi okres przy życiu z kapitału). Jeśli trafię tylko pięć liczb z pierwszej puli, a z drugiej nie trafię żadnej (zero na dziesięć) – przeciętna wypłata wyniesie 120.000 euro (czyli pół miliona złotych). Pozostałe kombinacje trafień przynoszą już grosze.

Jak widzicie, nie będzie łatwo, bo trafić sześć na sześć jest nieco łatwiej, niż pięć na pięć i dodatkowo dwa na dwa w drugim losowaniu. W sumie potrzebujemy aż siedmiu celnych strzałów z 60 możliwych do wylosowania liczb. W internecie znalazłem wyliczenia, z których wynika, że prawdopodobieństwo trafienia wszystkich liczb w Eurojackpot jest jak 1:95.344.200. Słowem: ponad sześć razy mniejsze, niż szansa na szóstkę w Lotto.

Ile to jest 1:95.000.000? Jeden z czytelników „Subiektywnie o finansach” świetnie mi to zwizualizował w komentarzu. Ano proszę sobie wyobrazić drogę o długości 950 km – to więcej, niż z północy na południe Polski lub ze wschodu na zachód. Te 950 km składa się z 95 mln centymetrów. I trzeba trafić jeden szczęśliwy centymetr na tej drodze.

Czytaj też: Czy opłaca się grać w Lotto? I co zrobić z kasą po wygranej?

Czytaj też: Lotto ma nową grę. Do wygrania 5000 zł pensji przez 20 lat 

Prędzej cię piorun strzeli, niż wygrasz. 100x prędzej

Wychodzi więc, że płacimy cztery razy wyższą cenę za zakład, otrzymujemy teoretyczną szansę dziesięć razy większej wygranej, ale szansa na tę wygraną jest sześć razy mniejsza, niż w Lotto. Mówiąc oględnie – trochę kicha. Czuję w tym rękę Angeli Merkel i tego Macrona, którzy chcą nas namówić do kolejnego szemranego interesu w rodzaju rezygnacji z reparacji albo zakupu Caracali.

Chociaż oczywiście nie trzeba od razu wygrywać głównej nagrody. Można pozostać przy mniejszych trafieniach, na które szansa jest większa. Najmniejsze wypłaty – średnio po 10 euro – są za kombinację dwóch trafionych liczb z pierwszej puli (tej, w której celujemy w pięć liczb z pięćdziesięciu) i jednej z drugiego losowania (dwóch z dziesięciu). Prawdopodobieństwo takiego wydarzenia jest jak 1:35.

Porównajmy szanse na wygranie przeciętnej głównej wygranej 30.000.000 euro w Eurojackpot z szansami na inne doniosłe wydarzenia, które mogą nas spotkać w życiu. Otóż prawdopodobieństwo wygranej w europejskiej loterii jest mniej więcej dziesięć razy mniejsze, niż ryzyko śmierci w wypadku lotniczym.

Rocznie w wypadkach ginie ok. 1500 osób spośród 3,6 mld przewiezionych w 40,4 mln lotów, według danych IATA, co daje prawdopodobieństwo 1:11.000.000. Z niektórych wyliczeń wynika nieco większe prawdopodobieństwo 1:5.000.000). Dla porównania – prawdopodobieństwo śmierci w wypadku samochodowym jest ok. tysiąc razy większe, niż w samolotowym.

Idźmy dalej. Mamy szansę jedną na milion (niektórzy liczą, że jedną na 700.000), żeby zginąć rażeni piorunem. Policzyłem to biorąc liczbę osób, które zginęły z tego powodu w kilku wybranych krajach i dzieląc tę liczbę przez populację obywateli tych krajów (prawdopodobieństwo jest więc liczone w skali roku). Jakby to powiedzieć, żeby nikogo nie urazić… prędzej cię piorun trafi, niż wygrasz w Eurojackpot. Ponad sto razy prędzej!

Prawdopodobieństwo śmierci z powodu ukąszenia przez jakieś egzotyczne stworzenie, jak wąż, skorpion? Wynosi 1:250.000. A więc jest czterysta razy większe, niż opcja wygrania głównej nagrody w Eurojackpot. Trzęsienie ziemi? Prawdopodobieństwo śmierci każdego z nas z tego powodu w ciągu najbliższego roku wynosi 1:300.000, czyli mamy ten sam rząd wielkości prawdopodobieństwa, co w przypadku ukąszenia.

Prawdopodobieństwo śmierci w jakimś wydarzeniu związanym z terroryzmem? Rocznie w ten sposób klasyfikowana jest śmierć ok. 30.000-35.000 osób, z czego 80% ataków dzieje się w Syrii, Nigerii, Afganistanie i Pakistanie oraz Iraku. Na resztę świata przypada prawdopodobnie nie więcej, niż 6000 osób. Z tego 20% to przypadki śmierci z rąk terrorystów. W Europie rocznie z rąk terrorystów ginie ostatnio 100-200 osób. Ryzyko dla każdego z 700.000.000 mieszkańców kontynentu wynosi więc 1:3.500.000. Kilkanaście razy więcej, niż szansa na wygraną w Eurojackpot.

Czytaj też: Jak mieć przynajmniej 2.000 zł ekstra do końca życia? Tu recepta

Czytaj też: Jeśli nie masz tyle szczęścia, to lepiej zrób to

Czytaj też: Polacy, czyli hazardziści i wielbiciele rulety

 

Share This

Zapisz się na mój newsletter

i otrzymaj prezenty

 

Zapisując się na mój newsletter otrzymasz kilka prezentów, a od czasu do czasu podeślę Ci najciekawsze wpisy na blogu.

Upewnij się, że nie przegapisz najciekawszym artykułów!

Gratulacje! Jesteś zapisany