Polska reprezentacja piłkarska – nasi, najlepsi od kilku pokoleń, gladiatorzy w jednym z najpopularniejszych sportów na świecie – wchodzi do historii. Lewandowski i koledzy, po wielu latach oczekiwania w przedpokoju, wreszcie zagrają w finałach Mistrzostw Świata. W przyszłym roku odbędą się one w Rosji i zagra z nich tylko 13 drużyn z Europy. Po raz ostatni w tej imprezie – najważniejszym obok Igrzysk Olimpijskich wydarzaniu sportowym – graliśmy w 2002 r. (w Korei i Japonii) oraz w 2006 r. (w Niemczech), za każdym razem odpadając w fazie grupowej i wygrywając tylko ostatni mecz o pietruszkę.

A więc: dwa występy w finałach pełne porażek, a potem dwie w ogóle bez naszego udziału. Smuteczek. Jedynym okresem w historii polskiej piłki nożnej, gdy znaczyliśmy dużo na finałach Mundialu, były lata 1974-1986 (dwa razy trzecie miejsce, raz ćwierćfinał, raz 1/8 finału). Ale ta era skończyła się, do jasnej cholery, 32 lata temu! Dla dużej części czytających ten tekst – z moją skromną osobą na czele – to są rzeczy, o których czytaliśmy w książkach.

Teraz wreszcie mamy piłkarzy, którzy mogą udowodnić, że w świecie znaleźliśmy się w ścisłej czołówce (w rankingu FIFA wspięliśmy się niedawno na moment na piąte miejsce, ale w tym świecie liczą się mistrzostwa, nie rankingi). Przedbiegi były na Euro 2016: w finałach mistrzostw naszego kontynentu weszliśmy co czołowej ósemki drużyn i niewiele brakowało, by w ćwierćfinale w rzutach karnych pokonać Portugalię. Czas wypłynąć na szerokie wody i oficjalnie wrócić do ścisłej czołówki na świecie. Polska w losowaniu grup na Mistrzostwa Świata będzie losowana z pierwszego koszyka, wśród ośmiu najmocniejszych drużyn.

Czytaj też: Meczu o honor tym razem nie będzie. Zdziwieni? Te liczby powinny Was pozbawić wątpliwości

Reprezentacja warta miliard. I nawet po milionie tygodniowo do kieszeni

Z kim wracamy? Z najdroższą ekipą piłkarzy w historii. I nie jest to tylko zasługa rekordowych wartości transferów. W jedenastce zawodników, którzy wybiegli na ostatni mecz eliminacji Mistrzostw Świata z Czarnogórą jest bramkarz wart 17 mln euro (Wojciech Szczęsny), obrońca wyceniany na 18 mln euro (Kamil Glik), pomocnik za 20 mln euro (Piotr Zieliński) i jego kolega za 25 mln euro (Grzegorz Krychowiak), a także napastnik wart 80 mln euro (Robert Lewandowski). Dane o wartości rynkowej podaję za portalem Transfermarkt.de

Czytaj też: Jak mieć pensję Lewandowskiego do końca życia? Sposób jeden, a szansa… cóż, policzyłem

Do tego obrońcy Michał Pazdan za 3,5 mln euro, Łukasz Piszczek za 5 mln euro, Kuba Błaszczykowski za 3 mln euro, skrzydłowy Kamil Grosicki za 7 mln euro. Na ławce rezerwowych lub w czasie leczenia: Łukasz Fabiański za 9 mln euro, Łukasz Teodorczyk za 17,5 mln euro, Arkadiusz Milik za 19 mln euro, Karol Linetty za 7,5 mln zł, czy Maciej Rybus za 3,5 mln zł.

Tylko w jedenastce, która wybiegła na boisko w składzie startowym na ostatni mecz jest „ulokowanych” 182 mln euro wartości rynkowej piłkarzy. To jakieś 780 mln zł. Gdyby doliczyć rezerwy i leczących się – byłoby dodatkowe 50 mln euro. Czy mając kadrę o wartości rynkowej miliarda złotych nie można śnić o potędze? Ależ można. To oczywista oczywistość. I nikt nam nie wmówi, że białe jest białe. Chociaż jeśli się głębiej zastanowić… 😉

Dacie wiarę, że jeszcze w 2012 r., zaledwie pięć lat temu, polska reprezentacja była warta raptem 103 mln euro? Cztery lata później, podczas turnieju Euro 2016 r. nasza ekipa była już wyceniana na 193 mln euro. Teraz jest już blisko ćwierć miliarda euro. Jeśli dobrze liczę, to mniej więcej szósta-siódma najdroższa ekipa w Europie.

Czytaj złą wiadomość: Cała nasza reprezentacja warta mniej, niż jeden… Neymar. Zarabia 7 zł na… sekundę

O tym, że mówimy o ludziach należących do elity świadczą nie tylko wartości transferów, ale też ich zarobki. Robert Lewandowski rocznie zarabia 15 mln euro za samego tylko biegania po boisku (nie licząc dochodów z kontraktów reklamowych). To oznacza mniej więcej milion złotych tygodniowo.

A jego koledzy? Wynagrodzenia Kamila Glika, Wojciecha Szczęsnego prawdopodobnie oscylują wokół 3-3,5 mln euro, czyli miliona złotych miesięcznie. Kilku innych zawodników, jak Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, czy Kamil Grosicki mają niewiele mniejsze dochody. To ludzie, którzy w ciągu roku mają dochody, które zwykłym ludziom – w każdym razem tym ze skromnymi potrzebami – pozwoliłyby już do końca życia nic nie robić.

Czytaj też: Ile dostaje najlepiej zarabiający piłkarz grający w Polsce? Dużo, bo dobrze motywuje

Czytaj też: 30.000 ludzi na świecie ma więcej, niż Lewandowski zarabia. A 1% z nich… ci to pożyją

Ile nasi zarobią za awans? Dziesięć meczów, moc i… po cztery kilo złota na głowę

Ci ludzie nie muszą myśleć o pieniądzach, bo zarabiają więcej, niż godnie. Ale awans do finalów Mistrzostw Świata w Rosji będzie godnie wynagrodzony. Za awans FIFA płaci krajowej federacji mniej więcej 7 mln euro. Ponad jedna trzecia tej premii ma przypaść drużynie do podziału, co oznacza, że wypłata za sukces wyniesie mniej więcej 11 mln zł.

Kto ile dostanie? To zależy od punktów przyznawanych za zasługi. Gra w pierwszej jedenastce oznacza 4 pkt, wejście z ławki rezerwowych – 3 pkt, status rezerwowego – 2 pkt, miejsce w szerokiej kadrze – 1 pkt. PZPN nie płaci za gole, by nie budzić wśród piłkarzy niezdrowych emocji. Z liczby możliwych do zdobycia punktów – jeśli dobrze liczę, to w każdym meczu ok. 70 pkt., w całych eliminacjach ok. 700 pkt. – wynika, że każdy wart jest mniej więcej 15.000 zł. A więc, że każdy z podstawowych zawodników w składzie za każdy mecz dostawał 60.000 zł succes-fee.

Najlepsi z Polaków za awans na finały Mistrzostw Świata zainkasują więc po pół miliona złotych, a kilku – 600.000 zł. Mówimy o kwocie rzędu 150.000 euro. Cztery kilogramowe sztabki złota. Lewandowski takie pieniądze w Bayernie Monachium zarabia w ciągu trzech dni. Inni z najlepiej wynagradzanych Polaków – w ciągu dwóch tygodni. Ale to mimo wszystko zauważalne pieiądze, pół miliona złotych starczy na jakieś drobne przyjemności.

Czytaj też: Żywot (ewentualnego) rentiera. Ma milion dolarów i… 

Ale najważniejsze dopiero przed polskimi piłkarzami. Reprezentacja warta miliard złotych nie może pojawić się na Mistrzostwach Świata jako chłopcy do bicia. Ich zadanie to udowodnić, że polscy piłkarze są dziś w dziesiątce najlepszych na świecie. A jak dobrze pójdzie, to może i lepiej. Gra się dopiero zaczyna. Trzymamy kciuki za Lewandowskiego, Błaszczykowskiego, Krychowiaka, Milika, Piszczka, Grosickiego, Glika i pozostałych. Oraz oczywiście dla trenera Adama Nawałki.

zdjęcie tytułowe: Gol Roberta Lewandowskiego w meczu ćwierćfinałowym z Portugalią na Euro 2016. Dotarcie do tego etapu to największe osiągnięcie piłkarskiej reprezentacji Polski od kilkudziesięciu lat (Polsat Sport)