2 grudnia 2025

Czy japońskie obligacje właśnie zakończyły globalną hossę akcji? Cały świat ze strachem patrzy na rosnącą rentowność japońskich papierów. O co chodzi?

Czy japońskie obligacje właśnie zakończyły globalną hossę akcji? Cały świat ze strachem patrzy na rosnącą rentowność japońskich papierów. O co chodzi?

Zastanawiasz się nad losami hossy giełdowej? Patrz na… japońskie obligacje. Ich rentowności pną się w górę, zwiększając atrakcyjność bezpiecznego lokowania w Japonii. Rynkowa rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Japonii przebiła już 1,85% i znalazła się na poziomie najwyższym od kryzysu finansowego w 2008 roku. Jeśli ten trend się nie zmieni, to… zmieni się globalny kierunek przepływu pieniędzy. A to może być bardzo zła wiadomość dla osób inwestujących na świecie. Ale nie tylko o to chodzi

Być może niektórzy z Was kojarzą sympatyczną japońską premier Sanae Takaichi. Było o niej głośno na początku października, gdy okazało się, że obejmie fotel szefa rządu Japonii jako pierwsza kobieta w historii. Los dość szybko postawił ją przed pierwszym poważnym testem. Obawy inwestorów o to, że zapowiedziany przez nią rządowy pakiet stymulacyjny znacznie pogorszy stan finansów publicznych Japonii, mocno huśtają rynkiem.

Zobacz również:

Inwestorzy więcej życzą sobie za japońskie obligacje. Rentowność obligacji 10-letnich właśnie przekroczyła 1,85%, czyli osiągnęła najwyższy poziom od czasu wielkiego kryzysu finansowego w latach 2007-2008. A to problem. I to — wbrew pozorom — nie tylko dla Japończyków. Z kapitału „eksportowanego” przez Japonię w pewnej — być może całkiem niemałej — części była przez lata „fundowana” dobra koniunktura na całym świecie. Inwestorzy tanio pożyczali w jenach, wymieniali stabilną japońską walutę na euro i dolary i ruszali na zakupy w świat. A teraz jest problem, bo ani pożyczki w jenach nie są tanie, ani jen nie jest stabilny. Oby się to nie skończyło globalnym wstrząsem.

Dlaczego japońskie obligacje dają coraz wyższy procent?

Przypomnijmy, że dług publiczny Kraju Kwitnącej Wiśni w stosunku do PKB wynosi niemal 230%. Owszem, spadł z okolic 260% w 2020 roku, jednak potężny pakiet stymulacyjny — opiewający na blisko 18 bilionów jenów, czyli około 110 mld dolarów — nie pomoże z pewnością w uzdrowieniu finansów publicznych. Na odsetki od zadłużenia idzie już ok. 23% rocznych wpływów podatkowych Japonii!). A premier Japonii zapowiedziała kilka dni temu emisje obligacji o wartości 75 mld dolarów.

Wydatki budżetowe Japonii w ujęciu kwartalnym wynoszą ok. 120 mld jenów. To pokazuje skalę, jaką ma mieć wdrażany pakiet stymulacyjny (powtórzmy – 18 bilionów jenów!), który ma być swoistym „elektrowstrząsem” dla umierającej (dosłownie i w przenośni) japońskiej gospodarki.

Planowany wielki plan wydawania (w dużej części pożyczonych) pieniędzy oczywiście powoduje, że inwestorzy życzą sobie większego wynagrodzenia przy inwestowaniu w obligacje japońskie. Rosnące rentowności obligacji nie pomagają Japonii. Każdy punkcik procentowy wzrostu rentowności dodaje ponad 2,8 biliona jenów do rocznego obciążenia finansowego rządu – szacują ekonomiści. A koszty obsługi zadłużenia Japonii i bez tego są monstrualne.

Japonia – relacja długu publicznego do PKB (w proc.)

Źródło: Trading Economics

Na nadchodzącej ekspansji fiskalnej korzysta tylko japońska giełda: indeks Nikkei wesoło pnie się do góry, w tym roku urósł już o 25% (choć zachowuje się słabiej niż np. koreański KOSPI). Wiadomo, więcej pieniędzy w gospodarce to wyższe zyski spółek. Poza tym, nawet jeśli będzie z tego wyższa inflacja, to akcje spółek są aktywem antyinflacyjnym, bo spółki „wrzucają” inflację w ceny produktów. Inwestorzy giełdowi się więc nie martwią. A reszta? Premier Sanae Takaichi stoi przed wielkim testem, czy jej pakiet zostanie przyjęty przez rynek jako racjonalny.

Notowania Nikkei na tle KOSPI 

Źródło: Stooq

W ostatnich tygodniach – jak zwracają uwagę liczni komentatorzy – premier Takaichi nie tylko pokazuje, że nie zamierza przejmować się wielkim zadłużeniem Japonii, ale też wywołała spór dyplomatyczny z Pekinem. Konflikt na linii Japonia–Chiny eskaluje, po tym jak Takaichi zaczęła publicznie rozważać rozmieszczenie wojsk japońskich w Cieśninie Tajwańskiej. W „odwecie” Pekin zagroził, że zawiesi do odwołania import japońskich owoców morza.

Wedle analityków japońskie akcje też mogą zacząć odczuwać kontrowersyjną politykę japońskiej pani premier. A gdyby do rosnącej rentowności obligacji i słabnącego jena doszła jeszcze bessa na giełdzie, to musiałby pewnie interweniować Bank of Japan , czyli japoński bank centralny. To jeden z najpotężniejszych banków centralnych na świecie, który nie raz już odważnie interweniował w swojej historii, a do tego jest aktywnym inwestorem na rynku akcji. Szacuje się, że Bank of Japan ma około 7% udziału w spółkach giełdowych notowanych na giełdzie w Tokio i aż około 80% jednostek funduszy ETF.

Możliwy jest jednak również inny scenariusz. Jeśli pakiet stymulacyjny okaże się „w sam raz” i przyniesie efekty, to gospodarka japońska zacznie się rozpędzać. Wtedy Bank of Japan nie będzie musiał ratować jena ani zbijać rentowności japońskich obligacji, ale za to będzie niejako zmuszony do dalszych podwyżek stóp procentowych (w ciągu półtora roku podnosił je trzykrotnie, z poziomu minus 0,1% do 0,5%). To może z kolei wpłynąć negatywnie na rynek akcji.

Notowania JPY/USD (10 lat)

Źródło: Stooq

Japońskie obligacje uderzą w polskie portfele?

No dobrze, a co to wszystko ma wspólnego z portfelami Polaków? Otóż ma, i to sporo. Owszem, o ile ktoś nie ma jenów w sejfie albo jednostek funduszu obligacji japońskich (takich na polskim rynku ze świecą szukać), to bezpośrednio sytuacja w Japonii go nie interesuje. Ale pośrednio ten japoński pat za chwilę może zacząć wpływać na portfele polskich inwestorów, podobnie jak zachodnioeuropejskich czy amerykańskich.

Rosnące rentowności japońskich obligacji zagrażają bowiem fundamentom długotrwałego tzw. yen carry trade. Jest to mechanizm znany od wielu, wielu lat, który polega na tym, że globalni inwestorzy pożyczają tani kapitał w jenach i inwestują go na rynkach oferujących wyższe zyski (lub oprocentowanie). Przez ostatnie 20 lat to był największy znany arbitraż, a być może nawet największy taki mechanizm w historii ludzkości. Był on zbudowany na przeświadczeniu, że stopy procentowe w Japonii pozostaną na zawsze na niemal zerowym poziomie. I że pożyczany w Japonii kapitał zawsze będzie tani. Otóż właśnie przestał być tani:

Obligacje japońskie 10-letnie, rentowność
Obligacje japońskie 10-letnie, rentowność

Gdy rentowność obligacji japońskich rośnie, yen carry trade zaczyna się załamywać, tracić sens. Wyższe rentowności sprawiają, że pożyczanie w jenach staje się droższe, a waluta ma tendencję do umocnienia, gdy pieniądze wracają do Japonii. Czyli każdy, kto pożyczył jeny, nagle staje w obliczu wyższych kosztów spłaty swojego zadłużenia. Idąc dalej, wiele inwestycji lewarowanych staje się po prostu nieopłacalnych. Badania naukowe potwierdzają, że skoki rentowności obligacji japońskich mają zauważalny wpływ na spadki wycen akcji z S&P 500 czy na zachowanie walut rynków wschodzących.

Wielu obserwatorów czeka na wieści o tym, jaki będzie popyt na długoterminowe japońskie obligacje. Niewystarczający popyt na długoterminowy japoński dług (a więc i wzrost jego rentowności) będzie złym sygnałem. A trzeba pamiętać, że nieudane aukcje obligacji tworzą „spirale śmierci”, bowiem słaby popyt wymusza wyższe rentowności, a wyższe rentowności przyspieszają wycofywanie się inwestorów z rynku i to jest samonakręcający się mechanizm, fatalny dla emitenta długu.

Obligacje japońskie - ile odsetek żądają inwestorzy?
Obligacje japońskie – ile odsetek żądają inwestorzy?

Zagraniczni inwestorzy, pożyczający kapitał w jenach, wykorzystywali go do inwestowania również na rynku polskim. Tak, kupowali złotego, polskie obligacje, być może również polskie akcje. Polska, jako rynek wschodzący — oferujący wyższe stopy procentowe niż Japonia — była z pewnością częścią tego globalnego mechanizmu. Trudno jest podać szacunki określające, ile kapitału pożyczonego w jenach w ramach strategii carry trade jest „zaparkowanego” w polskich aktywach (obligacjach Skarbu Państwa, akcjach, w złotym).

Strategia carry trade jest realizowana przez prywatne podmioty, które nie są centralnie rejestrowane i nie tworzą szczegółowych raportów o swoich inwestycjach. Ponadto kapitał pożyczony w jenach zapewne był zamieniany na dolary lub euro, zanim był inwestowany w Polsce.

Jest jeden fakt, który może być ostrzeżeniem dla polskich inwestorów. Jest nim wysoka korelacja kursu JPY/PLN z globalnym „indeksem strachu”, czyli indeksem VIX. Wynosi ona aż 0,78 (wedle obliczeń Europejskiego Banku). Czyli gdy jen będzie się umacniał po ewentualnych podwyżkach stóp w Japonii, może to skutkować dość widocznym odpływem kapitału od polskich obligacji i akcji oraz od polskiej waluty. A odpływ kapitału wiąże się oczywiście ze spadkiem cen, o ile nie równoważy go napływ innego kapitału (np. płynącego z USA).

Ponadto japońscy inwestorzy instytucjonalni posiadają znaczne ilości zagranicznych obligacji, akcji i walut. Mogą sprzedawać aktywa zagraniczne i sprowadzać kapitał z powrotem do kraju, w celu kupowania relatywnie tanich obligacji japońskich i taniego (na razie) jena. Ta repatriacja kapitału – jeśli dokona się na dużą skalę — również będzie wywierała presję spadkową na ceny zagranicznych aktywów.

CZYTAJ TEŻ:

japoński rynek akcji to okazja

japonia great agein

Dlaczego powinniśmy jak najszybciej zejść z „japońskiej ścieżki”?

Na początku napisałem, że Kowalskiego ten japoński problem powinien obchodzić z dwóch powodów. Jeden już wymieniłem. Kapitał – ten japoński i ten pożyczony od Japończyków – może już za chwilę zacząć odpływać od polskich aktywów. A drugi powód?

Otóż obserwowana bessa na japońskim rynku obligacji skarbowych jest tak naprawdę kulminacją dekad niekonwencjonalnej polityki monetarnej i narastającego długu. I może stanowić ostrzeżenie dla Polski, która właściwie kroczy japońską „ścieżką”. Przede wszystkim widać podobieństwa w wysokiej dynamice przyrostu długu publicznego oraz w zakresie problemów demograficznych.

Na początku lat 90-tych XX wieku w Japonii pękła potężna bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości i finansowym. W celu uniknięcia poważnego kryzysu bezrobocia (które Japonia utrzymała poniżej 5%) przeniesiono straty sektora prywatnego na bilans publiczny i podtrzymywano popyt w gospodarce przez ciągłe impulsy fiskalne. Ta polityka, prowadzona w warunkach deflacji i starzejącej się populacji, doprowadziła do kumulacji długu.

Jak już wspominałem, obecnie dług publiczny Japonii w relacji do PKB jest jednym z najwyższych na świecie, ten wskaźnik jest w okolicach 230%. Przez trzy ostatnie dekady w Kraju Kwitnącej Wiśni rozkwitł model gospodarki, w którym stabilność finansowa była utrzymywana poprzez ekstremalnie niskie koszty kredytu kosztem oszczędzających i kosztem efektywnej alokacji kapitału.

Co więcej, w lipcu 2024 r. Bank Japonii ogłosił plan redukcji zakupów rządowych obligacji, co oznaczało wycofanie gwarancji nieograniczonego popytu ze strony banku centralnego na dług, co jest bezpośrednią przyczyną obecnego wzrostu rentowności oczekiwanej przez inwestorów. Rynek został zmuszony do samodzielnej „wyceny ryzyka” inwestowania w japońskie obligacje.

Analiza sytuacji finansów publicznych Polski nie napawa optymizmem. Oczywiście daleko nam jeszcze do skali zadłużenia Japonii, bo polski dług publiczny wynosi tylko 58,1% PKB. Jednak rok wcześniej było to 52% PKB, a według prognoz na koniec 2030 roku może być już 70-75% PKB. Wzrost polskiego długu publicznego jest jednym z najszybszych w Unii Europejskiej. Gwałtowny wzrost zadłużenia jest napędzany przez utrzymujący się wysoki deficyt budżetowy, który po październiku 2025 wyniósł prawie 227,1 mld zł.

Idziemy japońską „ścieżką” lub bardzo podobną „dróżką” nie tylko dlatego, że dynamika wzrostu zadłużenia odzwierciedla agresywną ekspansję fiskalną i grozi szybką utratą zaufania inwestorów, jeśli wzrost gospodarczy ulegnie spowolnieniu, ale także z uwagi na fatalną demografię. Oba kraje stoją w obliczu dramatycznego starzenia się społeczeństw.

Wskaźnik Obciążenia Demograficznego (Old-Age Dependency Ratio, OARD), definiowany jako stosunek osób w wieku 65 lat lub starszych do populacji w wieku produkcyjnym (20–64 lata), jest kluczowym miernikiem obciążenia fiskalnego przyszłych pokoleń. Prognozy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) są jednoznaczne i alarmujące: do 2060 roku wskaźnik OARD przekroczy 75% w 30 krajach OECD, a w tejże grupie państw o najwyższym ryzyku widać Japonię, Włochy, Koreę Południową oraz… Polskę.

Na razie w naszym przypadku OARD wynosi 32% (Japonia miała tyle w 2006 r.), a Kraj Kwitnącej Wiśni jest światowym liderem z odczytem na poziomie 51% (jeśli nie uwzględnimy Monaco, które ma wskaźnik na poziomie 72%, jednak jest ono raczej rajem podatkowym niż normalnym krajem).

Japońskie obligacje pokazują drogę polskim politykom?

Demografia jest niezwykle istotna w kontekście długu publicznego. Kurczenie się zasobu siły roboczej w połączeniu ze wzrostem wydatków na emerytury i opiekę zdrowotną automatycznie podnosi poziom długu, który staje się niezbędny do utrzymania bieżącego poziomu świadczeń społecznych.

Różnica między Polską a Japonią polega jednak na tym, że Japonia weszła w kryzys finansów publicznych jako jedna z najbogatszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie gospodarek świata. A Polska to co prawda 20. gospodarka świata, ale narażona na ryzyko pułapki średniego dochodu (w tej sytuacji tempo wzrostu płac przewyższa tempo wzrostu produktywności, prowadząc do utraty konkurencyjności gospodarki).

Czy uda nam się uporządkować finanse publiczne i przestawić na inny model gospodarczy oparty na innowacjach i inwestycjach, zanim przejdziemy „japonizację”? Japońska lekcja powinna nas do tego mocno motywować. I powinna mobilizować Kowalskich do tego, by głosowali na rozsądnych polityków, którzy myślą perspektywicznie. Aż strach myśleć, co będzie, gdy jednak podążymy do końca japońską „ścieżką”…

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

funt w górę inwestrzy zachwyceni wzrost podatków

jak świat wyjdzie z długów

———————-

JAKA JEST SYTUACJA POLSKIEGO BUDŻETU?

szokujące prognozy mbanku

——————————-

ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I ROZMOWY O PIENIĄDZACH:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

Źródło okładki: unsplash

Subscribe
Powiadom o
74 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
pimpek
4 miesięcy temu

heh, mieliśmy zostać drugą japonią to nią zostaniemy…
ale tylko z jej poziomem zadłużenia…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  pimpek

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma 😉

BadaczTalmudu
4 miesięcy temu

Ktoś tu igra z ogniem: „Takaichi zaczęła publicznie rozważać rozmieszczenie wojsk japońskich w Cieśninie Tajwańskiej.” – japońska okupacja Tajwanu działa na Chińczyków jak płachta na byka (nie wiem czy dalej, ale jeszcze 10 lat temu na Tajwanie był zakaz używania języka japońskiego – z towarów sprzedawanych na Tajwanie musiały być usuwane fragmenty etykiet i instrukcji w jez. japońskim – to w odwecie za analogiczne zakazy względem chińskiego za japońskiej okupacji Tajwanu). [CENZURA-red, brak linków do źródeł]

BadaczTalmudu
4 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

[CENZURA-red, niekulturalna wypowiedź, ruski troll]

Niko
4 miesięcy temu

Bardzo mnie zaciekawił ten krach na rynku nieruchomości, ciekawe czy taki scenariusz jest możliwy u nas🤔

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Niko

Nie liczyłbym na cuda 😉

robert
4 miesięcy temu

,,Wydatki budżetowe Japonii w ujęciu kwartalnym wynoszą ok. 120 mld jenów”. To chyba pomyłka i chodzi o dolary.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  robert

tak, dolary

Jacus
4 miesięcy temu

Słuszna uwaga, idziemy demograficznie w stronę Japonii. Jako pierwszy cywilizowany kraj ma taką strukturę demograficzną. Na jednego emeryta, jeden pracujący. Obecnie u nas 1,7 pracujących, ale prognoza stanu 1:1 mamy na 2050 rok i prawie 10 lat starsze społeczeństwo. To są gigantyczne koszty, emerytur, służby zdrowia itd. Te dane powinny być przybite gwoździem w gabinecie rady ministrów jako nieunikniona drogą którą zmierzamy. Nie wiem czy ktoś myśli strategicznie, czy tylko na dwa lata do przodu do wyborów, ale nie w pełni wykorzystaliśmy nasze szanse. Mamy za słaby przemysł własny, gdzie za komuny mieliśmy potężny przemysł ciężki. Nawet ostanie zakupy wojskowe,… Czytaj więcej »

Hipolit
4 miesięcy temu
Reply to  Jacus

> Te dane powinny być przybite gwoździem w gabinecie rady ministrów jako nieunikniona drogą którą zmierzamy.

A Glapiński z Morawieckim na to: Mamy nieprzebrane ilości pieniędzy!

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

Dobre 😉

RAFAL
4 miesięcy temu
Reply to  Jacus

Nie pisz , że w komunie był lepszy przemysł . Wszystko co wtedy było , było po prostu złe . Nie denerwuj redaktora i innych rynkowców.Trzeba było zaorać i tyle . Teraz jest pięknie i już . Balcerowicz był geniuszem i już tak ma być po wszeczasy .Jeszcze tylko PKiN wyburzyć i wszyscy będą szczęśliwi . Acha i jeszcze dawniej czekało się na mieszkania po 10 lat a teraz idziesz jedynie z milionem PLN i masz apartament 45m kw od razu z kawką na miejscu . Uśmiech nie schodzi ci z twarzy i żyć się chce . A tylko spróbuj… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Jak to się stało, że byliśmy w ciągu ostatnich 30 lat drugim najszybciej bogacącym się społeczeństwem na świecie? I jak to się stało, że w czasach Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, mając wspaniały przemysł byliśmy realnie coraz biedniejsi, a gdy przyszedł Balcerowicz, zaczęliśmy się bogacić? Zdolność ignorowania podstawowych liczb przez niektórych komentujących mnie zadziwia…

BadaczTalmudu
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko wg presstytutek jak pan… :-)))

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

To jedyne co ma Pan do napisania, żeby odbić mój argument o tym, że byliśmy drugim najszybciej bogacącym się narodem od wyjścia z Układu Warszawskiego? Nie wyglądał Pan na gościa, który ma jakieś argumenty, ale co innego wiedzieć, a co innego widzieć Pana żałosną bezradność w dyskusji 😉

kamel
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A jaki wpływ na zamożność PRL miał układ z ZSRR, że dajemy im lokomotywy, a oni w zamian biorą nasze ziemniaki?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Na emeryturze będę sobie z ciekawości liczył takie rzeczy, ale chwilowo wolę zajmować się rzeczami, które wpływają na Waszą zamożność obecną (lub jej brak)

RAFAL
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Postawiłem na ,, kozacki zakład ” i mam brak zamożności 🙂

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

No jak to? Przecież „kozacki zakład” ma status „w realizacji” 😉

Dominik
4 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

ja tez postawilem i u mnie tak samo. Kurcze jakos inaczej mialo wyjsc!

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Dominik

Proszę się nie załamywać 😉

kamel
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale to trochę takie nonszalanckie – zadawać pytanie z tezą, świadomie pomijając istotne okoliczności… A moje pytanie było poważne – chciałbym wiedzieć, tak po czysto ekonomicznemu, czy Gierek źle zainwestował, czy to nasz bratni naród pozbawił nas zmartwień, gdzie lokować nadwyżki? I jakkolwiek wciąż pozytywnie oceniam działania Balcerowicza (na tyle, ile mam wiedzy – a pewnie spore jej braki, więc jakoś specjalnie nie dyskutuję), tak nie zapominam, że „myśmy” się zaczęli bogacić, a inni zaczęli biednieć. Anegdotki o „średniej” liczbie nóg nie będę przytaczał, ale „nasze” bogactwo widać w służbie zdrowia oraz prognozowanych emeryturach. Ja tam sobie mam nadzieję, że… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Duży temat. Rozwój na kredyt ma sens, o ile rzeczy, w które się inwestuje, dają duży mnożnik dla gospodarki – czyli stopę zwrotu. W przypadku Gierka tak było tylko częściowo, a w ogóle całą gospodarka była niewydajna. Teraz w dużej części zainwestowaliśmy w konsumpcję, ważne, żeby zmienić kierunek i inwestować w coś bardziej trwałego

Ciekawe, ale w innym miejscu
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Ciekawe zagadnienie. Ale to już odległa przeszłość. Skupmy się na teraźniejszości. Wszak SoF nie jest portalem historyczno-sentymentalnym, tylko współczesnym poradnikiem dla osób zainteresowanych finansami osobistymi.

Admin
4 miesięcy temu

Ale z ambicjami sentymentalnymi ;-)))

kamel
4 miesięcy temu

Jak to szło… kto nie pamięta swojej historii, skazany jest na jej powtarzanie? Ciekawe, że powszechnie śmiejemy, jak to zima zaskakuje co rok drogowców – a większość zapomina, że cykle gospodarcze to jednak też są cykle. I nie jesteśmy pod tym względem w żadnym stopniu „wyjątkowi” (tzn. każde pokolenie uważa, że to ono jest wyjątkowe – tymczasem jest unikalne, ale nie wyjątkowe). Fakt, że te cykle trwają po kilkadziesiąt lat powoduje zbiorową amnezję – a potem zdziwienie, że jak to mogła wybuchnąć kinetyczna wojna na Ukrainie, jak to mógł przyjść krach. Ta „odległa przeszłość” to nasza własna emerytalna przyszłość. O… Czytaj więcej »

Skupmy się na zamożności OBECNEJ
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zdecydowanie nalegamy, żeby Pan Maciej Samcik jak najwięcej czasu poświęcał na „rzeczy, które wpływają na naszą zamożność obecną”. Dyskusje na temat „wpływu układu z ZSRR na zamożność obywateli PRL ” mogą być ciekawe, ale tylko w niewielkim stopniu wpływają „na naszą zamożność obecną”. A poza tym takie spory są prowadzone intensywnie , ale na innych portalach (historyczno-politycznych).

Admin
4 miesięcy temu

Postulat przyjęty do realizacji 😉

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytam z ciekawosci- ktore spoleczenstwo bogacilo sie szybciej od nas i czy duzo szybciej?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Chińczycy. Chociaż oni na kredyt, więc nie wiem czy nie trzeba ich zdyskwalifikować 😉

Stef
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Po 1990? Korea Południowa, Chiny, Singapur, Malezja? Irlandia(ale postawili na jedną branżę i teraz to się mści), Finlandia(ale po wprowadzeniu euro im wzrost siadł), Kanada?. Pewnie kilka pojedyńcze w Afryce i Ameryce Pd.
Poprostu nie da się roznąć jak na drożdżach w nieskończoność.

REDAKTORZE
jesli Chiny rosną na kredyt to co pan powie o zmianie zadłużenia Polski po 1990 albo po 2020?

Last edited 4 miesięcy temu by Stef
Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

My jesteśmy zadłużeni na 60% PKB, Chiny na 100%

Stef
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie popadajmy w skrajności. W PRL nasi ojcowie i dziadkowie odbudowywali kraj z wojennych zniszczeń. Następnie zbudowali cementownie, elektrownie, Orlen, Puławy, Police, porty w Gdańsku i Świnoujściu. Dzieki temu dało się odbudować kraj i było co sprzedawać przez całe lata 90te. Elektrownie bez modernizacji działają do dzisiaj a nasi rządzący po 1990 nawet nie protrafili ich zmodernizowac i teraz trzeba je zamykać. PRL jak każda system miał plusy i minusy. Ani wtwdy nie było zero jedynkowo ani teraz.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

No właśnie. Czyli ten Balcerowicz też jednak nie taki zły? ;-). Właśnie to chciałem usłyszeć!

Stef
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli Chiny też nie takie złe? Rozeoj na kredyt też nie taki zły? To chcialem uslyszeć.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

Wszystko jest dla ludzi. Nawet kredyt. Ale cieszę się, że w sprawie Balcerowicza się dogadaliśmy 😉

Aleks
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

Porty np. w Gdańsku (polnocny), rafinerie, infrastruktura byly budowane za pieniądze z kredytów-glownie za tow.Gierka.
Tak wiec o samowystarczalnośc finansowa PRLu byla mitem.

RAFAL
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

Nie pisz takich rzeczy . Wtedy było szaro , buro i ponuro . Teraz kolorowo i po prostu fajnacko . Ludzie byli pałowani i żyli tylko o occie . Tyrali w pracach ponad siły . Mój stary np długo spał w szafie w pracy , a teściu miał częste kursokonferencje ostro zakrapiane . Teraz po tej wieloletniej orce mają niskie emerytury ok 6 tys zł:)

Mateusz
4 miesięcy temu
Reply to  Jacus

Rządzą nami ci którzy kilkadziesiąt lat ostatnich rządzili nami i Europą mądrze i myśląc strategicznie. Mamy w związku z tym wojnę na Ukrainie, upadającą demografię już nie do naprawy, stracone pokolenia, masę pustostanów i cała nadzieja w 3 i 4 świecie.

Last edited 4 miesięcy temu by Mateusz
Na tropie onuc
4 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Wania, ty i tutaj? Twoje onuce wyczuwam z kilometra.

Mateusz
4 miesięcy temu
Reply to  Na tropie onuc

Jak chcesz sobie głośno pomyśleć to nie musisz tego w internecie robić, a jak ci śmierdzą onuce to sobie je upierz.

ann
4 miesięcy temu

czyli upraszczając, dla całkowitych laików: jak nie mam jeszcze portfela akcji to mogę poczekać? mam grunty, trochę obligacji, brak hipoteki, akcje zostawiłam na koniec, ale teraz już nie wiem czy się w nie pakować w przeciągu roku.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  ann

Ja nie pomogę, ale znana zasada mówi, żeby zawsze mieć trochę akcji w portfelu. Wchodziłbym z ostrożnością, na raty i rozkładając kapitał na dośc długie raty, żeby część kupić teraz, część za rok, dwa. Wtedy będzie bezpieczniej.

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  ann

Mam identyczny dylemat, tylko na wiekszą skalę, bo udalo mi sie jeszcze namowić żonę na wypelnienie jej limitow w ramach IKE. I juz sam nie wiem, czy spieszyc sie i wykorzystac limit przypadajacy na ten rok, czy wziac gleboki oddech, poczekac i zaczac od przyszlorocznego limitu.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Limit można wykorzystać i kasę „zaparkować” w bezpiecznym funduszu.

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Moge prosic o jakis przyklad funduszu, ktory moze okazac sie bezpieczny w tych dziwnych czasach? Bo jak na razie mam postanowienie „parkowania” limitów IKE w IUSQ.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Proszę zerknąć na polski Beta ETF Obligacji 6M

das
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

nie dotyczy to OIPE, bo limit wykorzystasz ale będzie on zaraz zainwestowany. Pytanie czy warto ten limit wykorzystywać teraz w grudniu ’25 ???

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  das

No, ale można zainwestować w coś bezpiecznego

kamel
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Limit wykorzystujesz przelewając gotówkę na rachunek IKE, nie trzeba wchodzić tą gotówką do gry.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Dokładnie

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Tak, tylko nie chce patrzec jak te 52 tysiace bedą lezaly tam bezczynnie. W tym czasie mogą gdzieś pracowac.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Niech pracują na 4% w funduszu pieniężnym (albo ETF-ie na indeks krótkich obligacji)

kamel
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Mój zestaw „pieniężny”:
ETFBCASH;
FLOA, ERNA, ZPR1, IB01;
LFLOT, ERNX, ECR1, XG01.

Sławek
4 miesięcy temu

Coraz wiecej osob przewiduje krach. Kiyosaki, Burry, masa analityków twierdzi, ze jest bańka na AI. Zastanawiam sie, czy w takim otoczeniu ten krach ma prawo sie wydarzyć. Mielismy kiedyś w historii tak dobrze zapowiedziany kryzys?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Bańki to akurat nie ma. Chyba, że na czterech spółkach, ale to za mało na krach…

Marcin Staly Czytelnik
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ktorych 4 poza Nvidia i Tesla?

Admin
4 miesięcy temu

Nie wiem, tak tylko rzuciłem, że cztery. Może jakieś AMD czy cóś…

Stef
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ttlko ja Nvidia pileci o 30% to inwestoray spanikują i sprzedadzą Amazona, Teslę, alphabet, Mocrosoft i spowodują krach? Do tego pewnie się uruchomią stop losy i poleje się czerwień?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

Albo sprzedadzą Nvidię i kupią McDonaldsa. Trudno powiedzieć, bo jeszcze takiej bańki-niebańki nie mieliśmy

Stef
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bańka dot.com?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

Tamta bańka obejmowała dużą część rynku. Ta jest bardziej skoncentrowana

Tom
4 miesięcy temu

Nvidia? Prosze przestać powielać tabliodowe strachy a dokonać analizy fundamentalnej tej spółki porownujac np. do jakże „taniej” coca-coli czy walmartu.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tom

A to prawda, robiliśmy niedawno porównanie Nvidii do Walmart i wyszło, że Nvidia nie jest taka droga
https://subiektywnieofinansach.pl/spolki-technologiczne-sa-zbyt-drogie-to-co-powiecie-na-wyceny-tych-spolek/

kamel
4 miesięcy temu
Reply to  Tom

Coca coli sprzedaż nie spadnie do zera, tym bardziej Wallmartowi, a nVidii może – wystarczy jakieś spektakularne bankructwo AI i rzucenie na rynek zawartości magazynów oraz licytacja data center.

Nie wspominając o możliwości pojawienia się na rynku jakiejś efektywniejszej energetycznie alternatywy z Chin lub stworzenia efektywniejszego modelu językowego (jak to już miało miejsce z DeepSeek).

Oba wydarzenia mało prawdopodobne, ale trzeba wkalkulować w ryzyko, że jednak ktoś ich prześcignie – a w tej zabawie zwycięzca może wziąć wszystko (bo my honorujemy patenty, a inni niekoniecznie).

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Nvidia ma za dobry towar, żeby popyt mógł spaść do zera

kamel
4 miesięcy temu

Cała Magnificent 7 – do tego quantum, na szczęście crypto się koryguje samo teraz. Bańka jest.

Natomiast – co może być ciekawym efektem, to że kosmiczne wzrosty w ostatnich latach oraz napływ kapitału pasywnego może spowodować, że ta bańka nie pęknie gwałtownie; nawet po sporej korekcie wielu inwestorów będzie wciąż na sporym plusie, bez ciśnienia na sprzedaż (bo bez ryzyka straty) i bez potrzeby realizacji zysków, więc ich kapitał może pozostać na rynku i powstrzymać spadki. Wszystko dzięki pasywnym ETF-om.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Ciekawa hipoteza

kamel
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Nie wystarczy przewidzieć, że coś złego nastąpi, żeby to miało nie nastąpić. Trzeba by podjąć działania zaradcze.
Natomiast faktem jest, że nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji – ani nie wiemy, kiedy ten krach miałby nastąpić, ani co by go miało wyzwolić, ani jaki będzie przebieg, które branże oszczędzi, kogo wyniesie na kolejną falę.

Zatem tak, krach nastąpi i nie, nikt go prawidłowo nie przewidzi.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Poza tymi, którzy zapowiadają krach od 20 lat 😉

kamel
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wyobraźmy sobie świat, w którym cebulki tulipana wciąż rosną… 🙂

Kołolski
4 miesięcy temu

Czy z ktorys z kolegow pokrotce wytlumaczy zoltodziobowi ten zapis ponizej?

„Wielu obserwatorów czeka na wieści o tym, jaki będzie popyt na długoterminowe japońskie obligacje. Niewystarczający popyt na długoterminowy japoński dług (a więc i wzrost jego rentowności) będzie złym sygnałem.”

Dlaczego inwestorzy mieliby unikac nabywania obligacji teraz, kiedy sa na nawyzszej rentowności od lat?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Kołolski

To chodzi o to, że wyższa rentowność świadczy o mniejszym popycie. Czyli To nie jest tak, że inwestorzy nie chcą kupować czegoś wyżej oprocentowanego. To coś jest wyżej oprocentowane, bo zbyt mało inwestorów chce to kupować przy niższym oprocentowaniu. Mówimy o kupowaniu obligacji stałoprocentowych np. na 10 lat w kraju, który jest potwornie zadłużony u swoich obywateli (czyli może wyjść z długu przez inflację). To ma swój ciężar… Takie obligacje można co prawda wcześniej sprzedać, ale jeśli inflacja będzie wysoka, to one będą handlowane po 60-70% wartości nominalnej, co może oznaczać wielkie straty. Wtedy będzie można zamknąć oczy i stracić… Czytaj więcej »

Kołolski
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ok dziekuje za opdpowiedz, teraz nieco jasniej

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu