31 marca 2026

Gulasz tani jak barszcz, czyli Węgry przed wyborami do parlamentu. Czy węgierskie aktywa dają dziś szansę na krociowe zyski? Jest tanio, ale…

Gulasz tani jak barszcz, czyli Węgry przed wyborami do parlamentu. Czy węgierskie aktywa dają dziś szansę na krociowe zyski? Jest tanio, ale…

Węgry są tuż przed wyborami do parlamentu, być może najważniejszymi od dekad, również dla gospodarki. Jeszcze 30 lat temu były jednym z liderów gospodarczych regionu, ale pod rządami Viktora Orbana straciły tę pozycję. Gospodarka węgierska coraz bardziej odstaje od dwóch kluczowych rywali (i zarazem partnerów) w Europie Środkowo-Wschodniej – Polski i Czech. Od kilku lat Węgry dają się Polsce wyprzedzać w wielu dziedzinach, ale… nie we wszystkich. Czy przed wyborami warto zainwestować w węgierskie aktywa?

Jeszcze w latach 90. XX wieku Węgry mogły być wzorem wyspecjalizowanej produkcji przemysłowej i przykładem kraju, którego mieszkańcy są umiarkowanie zamożni. W podziale zadań w byłych krajach socjalistycznych w II połowie XX wieku, Polsce przypadł ten gorszy kawałek tortu – przemysł surowcowy i ciężki, a także rolnictwo oparte na bardzo podstawowych, słabo przetworzonych produktach przemysłu spożywczego. Ten charakter gospodarki długo ciążył Polsce, która musiała zdobywać nowe atuty rozwojowe.

Zobacz również:

Węgry i Czechosłowacja, obecnie Czechy, były za żelazną kurtyną krajami tradycyjnie mocno uprzemysłowionymi, ale z produkcją bardziej zaawansowaną technologicznie, silnymi markami i rolnictwem opartym w dużym stopniu na produktach trudnych do podrobienia i zastąpienia. To istotna różnica. Jednak, o ile była bardzo zauważalna 30 lat temu, o tyle obecnie sporo się zmieniło. Czechy wciąż są regionalnym liderem zamożności, ale Polska jest zaraz potem. Węgry od wielu lat pozostają w stagnacji i tracą.

Cechą wspólną tych trzech największych krajów regionu jest to, że wciąż są bardzo daleko od strefy euro, mimo że teoretycznie zobowiązały się w momencie wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku do przyjęcia euro. W międzyczasie do strefy euro weszły mniejsze gospodarki, często sporo biedniejsze. W styczniu 2026 roku – Bułgaria, rok wcześniej Chorwacja.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

BUŁGARIA W EURO

Węgry się nie rozwijają. Rząd wspiera konsumpcję

Węgry skupiają uwagę Europy głównie z powodu drogi politycznej obranej przez premiera tego kraju Victora Orbana i jego partię Fidesz. A co z gospodarką? Czy 16-letnie nieprzerwane rządy Orbana, który w gospodarce jest zwolennikiem większej roli państwa, poprawiły stan gospodarki Węgier czy wprost przeciwnie? Jeśli spojrzeć na podstawowy wskaźnik mierzący poziom życia mieszkańców trzech największych krajów naszego regionu, to Węgry dały się w ostatnich latach wyprzedzić Polsce.

W 2024 roku poziom PKB na mieszkańca liczony parytetem siły nabywczej PPP wynosił w Czechach 57 285 dolarów, w Polsce było to 51 262 dolarów, podczas gdy na Węgrzech 48 552 dolarów. Przez wiele lat Polska była w tej klasyfikacji za Węgrami. To się jednak zmieniło w momencie pandemii w 2020 roku. To wtedy Węgry dały się wyprzedzić Polsce i od tego czasu ten dystans się powiększa.

 

Jak to się stało, że Węgry drepczą za Polską? O tym m.in. piszą analitycy francuskiego banku BNP Paribas w raporcie z marca tego roku. Uważają oni, że wzrost gospodarczy Węgier przyspieszy w latach 2026 i 2027 dzięki eksportowi i większym wydatkom konsumentów. Jest jedno „ale”. Węgry – kraj z przemysłem motoryzacyjnym i maszynowym – potrzebują nowych inwestycji, a przede wszystkim źródeł finansowania. A te mogą zapewnić środki europejskie, ostatnio blokowane dla Węgier. Poza tym na Węgrzech cena pieniądza jest jeszcze wyższa niż w Polsce, więc inwestycje są ryzykowne i drogie.

W 2025 roku gospodarka węgierska radziła sobie najsłabiej w regionie, ale jednak udało jej się utrzymać wzrost PKB na poziomie lekko powyżej zera (0,3% w porównaniu z 0,6% w 2024 roku i ze spadkiem o 0,7% w 2023 roku). W tym samym czasie Polska i Czechy odnotowały wzrost znacznie wyższy (w 2025 roku odpowiednio 3,6% i 2,5%) i to pomimo szoku taryfowego ze strony USA i słabej koniunktury w Niemczech. Realny wzrost PKB widać na wykresie agencji Moody’s:

Rząd węgierski wspiera, jak tylko się da, konsumpcję prywatną. Robi to poprzez podwyżkę płacy minimalnej (wzrost o 11% od początku 2026 roku), zwolnienie z podatku dochodowego dla matek dwójki dzieci przez całe życie oraz „czternastka” dla emerytów (wypłacana w lutym 2026 roku). Blokadą dla wydatków prywatnych była w poprzednich latach inflacja. Wzrost cen co prawda nie ustąpił, ale zwiększyły się realne dochody Węgrów. Dynamikę konsumpcji prywatnej widać na grafice agencji Moody’s:

Węgry mają problem z inwestycjami. Produkcja spada

Wzrost gospodarczy na Węgrzech był ostatnio hamowany nie tylko przez słabszy eksport, ale przede wszystkim przez spadek inwestycji. Na wykresie BNP Paribas widać wyraźny spadek dynamiki inwestycji na Węgrzech od 2022 roku, od kiedy Komisja Europejska zablokowała Węgrom wypłatę części środków europejskich z funduszy spójności. Obecnie kraj czeka na 20 mld euro, które są zamrożone w mechanizmie warunkowości w związku z węgierskimi problemami z praworządnością.

Trudno będzie Węgrom liczyć na szybkie odblokowanie pieniędzy. Komisja Europejska przekazała Węgrom około 10 mld euro z funduszy spójności w grudniu 2023 roku, po tym jak Węgry przeprowadziły reformy w sądownictwie. Od tego czasu jednak kurek z unijnymi pieniędzmi jest zakręcony. W obecnych wyborach parlamentarnych kandydat opozycji na premiera Peter Magyar obiecuje szybkie odmrożenie tych środków, jak tylko zmieni się rząd. W sytuacji węgierskiej byłby to silny impuls wzrostowy.

Co w takim razie czeka Węgry w 2026 roku? Niezależnie od potencjalnego przypływu funduszy z Brukseli BNP Paribas prognozuje lepszy rok i znaczną poprawę w gospodarce dzięki ożywieniu eksportu wywołanemu niemieckim planem naprawy gospodarczej. Tutaj warto przypomnieć, że Węgry są krajem, który wciąż korzysta gospodarczo na ogromnych inwestycjach w przemysł motoryzacyjny, które w poprzednich latach zostały sprowadzone do kraju przez czołowe niemieckie firmy samochodowe takie jak Audi, Mercedes-Benz czy BMW. Przez lata to był atut, jednak obecnie niemiecki sektor automotive jest w kłopotach.

Niemieckie samochody nie nadążają w ostatnich latach za trendami rozwoju rynku aut elektrycznych na świecie. To ograniczyło dynamikę eksportu przemysłu samochodowego w Niemczech, do tego doszły wyższe cła na import do USA i spowolnienie wzrostu gospodarczego na świecie. To wszystko ma wpływ nie tylko na eksport, ale też na produkcję przemysłową na Węgrzech. W tej sytuacji i niemiecka, i węgierska gospodarka liczą na szybkie efekty niemieckiego pakietu fiskalnego, który zaczął obowiązywać od stycznia tego roku.

Jednak na razie wskaźniki pokazują wciąż, że węgierska produkcja przemysłowa spada. Według najnowszych danych Eurostatu produkcja przemysłowa na Węgrzech w styczniu skurczyła się o 2,5% w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.

Czy Węgrom uda wziąć pieniądze z Unii Europejskiej?

Co jest stawką w nadchodzących wyborach, w których walczą rządząca partia Victora Orbana z opozycją kierowaną przez Petera Magyara? Na pewno środki europejskie, które podobnie jak pakiet fiskalny w Niemczech mogłyby stać się dodatkowym impulsem gospodarczym. Te fundusze z Unii Europejskiej, które wciąż czekają na transfer, to już około 19 mld euro, czyli około 10% PKB Węgier.

Według sygnałów z Brukseli pełne uwolnienie funduszy europejskich będzie uzależnione od zobowiązania przyszłego rządu do szybkiego wdrożenia reform instytucjonalnych wymaganych przez Brukselę. Środki unijne pozwoliłyby Węgrom wygenerować wzrost bez dodatkowego zadłużania. Deficyt budżetowy Węgier wyniósł w zeszłym roku aż 5% PKB, zaś w tym roku jest planowany na 5,5% PKB. To sporo, choć jednak mniej niż w Polsce, gdzie ostatnio wynosi 6,5–7% PKB rocznie.

Bank BNP Paribas uważa jednak, że Węgry nie są uzależnione tylko od wyników wyborów. Są sektory, które poradzą sobie bez środków unijnych. Branża motoryzacyjna i tak uzależniona jest dziś bardziej od koniunktury w Niemczech. Kluczem jest tania energia, którą Węgry, przy sprzeciwie Unii Europejskiej, wciąż uzależniają od importu ropy naftowej i gazu ziemnego z Rosji.

Gospodarka dostałaby kopa, gdyby wzrosło wykorzystanie sztucznej inteligencji w firmach. Na razie poziom wykorzystania AI w firmach jest mniej powszechny niż w większości krajów europejskich (podobnie jak w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej). W 2025 roku korzystało z niej na Węgrzech tylko 6,7% firm, podczas gdy w Unii Europejskiej odsetek ten wynosił 14,8%.

Na Węgrzech na razie wykorzystanie AI w firmach rośnie stosunkowo powoli. Produkty związane z AI stanowią obecnie stosunkowo jednak wysoki udział w węgierskim eksporcie (15,7% całości) i marginalny udział w skali globalnej. Stanowią one mniej niż 1% globalnego eksportu produktów związanych z AI. BNP Paribas oczekuje jednak, że w najbliższej przyszłości wartość ta wzrośnie.

„Węgry chcą się stać strategicznym centrum AI w regionie, podążając podobną drogą jak Polska” – pisze bank. We wrześniu 2025 roku Węgry opublikowały nowy plan strategiczny na lata 2025–2030, którego celem jest wspieranie wzrostu gospodarczego i ożywienie konkurencyjności. Badania i innowacje, rozwój branży AI oraz rozwój usług rządowych i regulacji dotyczących AI stanowią najważniejsza część strategii. Zostanie utworzone centrum badań nad AI, a szkolenia zostaną zintegrowane z programami studiów. W budowie jest już niezbędna infrastruktura, m.in. centra danych.

BNP Paribas wylicza atuty Węgier, które mogą ułatwić skok do nowej gospodarki opartej na AI. To m.in. dobry wynik 0,56 w Indeksie Gotowości do AI opracowywanym przez MFW (przy wskaźniku 0,66 dla Unii Europejskiej i 0,77 dla USA, Polska ma 0,6) wynikający w szczególności z istniejącej już infrastruktury cyfrowej. Węgry mają też wykwalifikowaną siłę roboczą. Odsetek ludności z wykształceniem wyższym wynosi 33%, co jest wynikiem nieznacznie poniżej średniej UE.

Wszystkie oczy zwrócone na Węgry. Jak można na tym zarobić?

Im bliżej węgierskich wyborów, tym gorętsza będzie temperatura sporu politycznego, ale też na pewno zrobi się gorąco w inwestycjach wokół węgierskich aktywów. Sondaże opinii publicznej pokazują, że zmiana władzy jest dość prawdopodobna. Obserwują to bacznie rynki finansowe. Węgierska giełda i waluta (forint) zaczęły już rosnąć „pod” wyniki wyborów.

To kalkulacje, że wygrana opozycji może zapewnić krajowi fundusze z Unii Europejskiej. Indeks budapeszteńskiej giełdy papierów wartościowych BUX również zalicza kolejne wzrosty, jest już kilkadziesiąt procent powyżej poziomu sprzed roku. To pokazuje skalę zainteresowania inwestorów, która częściowo wynika ze wzrostów giełd w ostatnim okresie, co było widać również na giełdzie w Warszawie, ale może też wynikać z ustawiania się pod ewentualną wygraną opozycji.

W ostatnich latach indeks giełdy węgierskiej BUX pokazał wyższe stopy zwrotu niż nasz WIG, ale startował ze znacznie niższego poziomu wycen spółek. Nawet dziś średni wskaźnik C/Z dla całej węgierskiej giełdy wynosi tylko 9,1 (czyli jest na takim poziomie jak C/Z dla giełdy warszawskiej na początku trwającej od trzech lat hossy). Dla indeksu WIG wskaźnik C/Z (obrazuje, ile trzeba płacić za jednostkę zysku spółek) jest na poziomie 14.

Trzeba też pamiętać, że posiadając węgierskie aktywa, wlicza się w cenę także utratę wartości forinta, która na przestrzeni ostatnich 10 lat wyniosła niebagatelne 25%. No i fakt, że skumulowana inflacja na Węgrzech w ostatniej dekadzie wyniosła 80%, zaś w Polsce „tylko” 57% – to też częściowo zmniejsza entuzjazm w odczytywaniu wyników inwestycji w węgierskie akcje.

Również forint zaczyna uwzględniać zmianę władzy na Węgrzech. Jest najmocniejszy od lat. Jeszcze na początku 2025 roku za euro trzeba zapłacić 415 forintów, a w lutym tego roku już tylko około 380 forintów. Konflikt na Bliskim Wschodzie rozpoczęty nalotami na Iran wpłynął na osłabienie węgierskiej waluty, podobnie stało się ze złotym, ale niewykluczone, że za jakiś czas forint będzie kontynuował umocnienie.

Strach przed kryzysem naftowym wywindował forinta w pierwszej połowie marca do poziomu około 400 forintów za euro. Na początku 2020 roku, na chwilę przed zamknięciem europejskich gospodarek z powodu pandemii, za euro trzeba było zapłacić „tylko” 330-340 forintów. Do poziomu sprzed pandemii forint ma więc jeszcze sporo przestrzeni. O ile inwestorzy uznają, że węgierskie aktywa są bardziej atrakcyjne.

Dla inwestorów rysują się dwa scenariusze, z niemal równymi szansami na zrealizowanie. Jeśli ktoś obstawia zmianę władzy, to byłby to scenariusz budowy gospodarki bardziej rynkowej i sowicie nagrodzonej przez środki europejskie. Atutem byłaby poprawa relacji z Brukselą i szybka ścieżka zatwierdzania kolejnych transz finansowania z unijnych programów. Na rynku byłby to dalszy wzrost aktywów.

Jeśli ktoś spodziewa się wygranej opozycji, powinien stawiać na węgierską walutę (czyli obstawić wzrost wartości forinta), akcje banku OTP, koncernu paliwowego MOL czy Magyar Telecom. W Europie istnieje jeden – niestety mały i dość trudno dostępny w polskich biurach maklerskich – ETF „obstawiający” węgierski indeks BUX. To Expat Hungary BUX UCITS ETF notowany pod kodem HUBE. Jest maleńki (milion euro aktywów), niezbyt tani (aż 1,4% opłaty za zarządzanie rocznie), a jego główne składniki portfela to bank OTP, farmaceutyczny gigant Gedeon, paliwowy MOL, telekomunikacyjny Magyar Telecom oraz przemysłowy MasterPlast.

Drugi scenariusz – wygrana obecnego układu – to scenariusz raczej negatywny pod kątem dalszego wzrostu wartości węgierskich aktywów. Wyniki wyborów w tej opcji mogłyby oznaczać silną korektę na aktywach, które rosły na fali oczekiwania na zmiany polityczne. Osłabiłby się forint, rentowności obligacji poszłyby w górę, a wyceny na giełdzie być może zaliczyłyby silne spadki. Inwestorzy szacowaliby ryzyka takie jak rosnąca nierównowaga w finansach publicznych, rosnące deficyty budżetowe i wyższy dług publiczny.

Węgry nie mogłyby liczyć na efektywne wsparcie finansowe z UE, więc byłyby coraz bardziej skazane tylko na siebie albo na współpracę z innymi krajami spoza UE, być może w jeszcze większym stopniu z Rosją. Węgry byłyby bardziej izolowane w UE, trudniej byłoby też o nowe inwestycje firm europejskich. Z drugiej strony od wielu lat z powodzeniem inwestują na Węgrzech niemieckie koncerny samochodowe i to zapewne by się nie zmieniło.

Nawet jednak przy „dobrym” wyniku dla rynku, czyli wygranej opozycji, trzeba pamiętać, że gospodarka węgierska przeżywa problemy, których łatwo i szybko po wyborach nie da się rozwiązać. Gospodarka potrzebowałaby czasu, żeby wygenerować wzrost, a wyjątkowo silne uzależnienie od Niemiec czyni z kraju zakładnika sukcesu niemieckiego. A Niemcy oberwą gospodarczo z powodu obecnej wojny z Iranem.

CZYTAJ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ TĘ ROZMOWĘ:

CZYTAJ TEŻ O NIEMCZECH:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

Źródło zdjęcia: Ervin Lukacs/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
TomR
20 dni temu

Będzie coś o nowym, świeżym planie pięcioletnim w Chinach?

Admin
20 dni temu
Reply to  TomR

A on chyba nie tak świeży, miesiąc temu chyba o nim słyszałem. Kiedy był uchwalony?

TomR
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wg AI 12-tego marca 2026.

Niektórzy twierdzą, że w Chinach już tego typu postęp jak dawniej nie będzie się udawać, bo obecne szefostwo to lojaliści polityczni Szi Dżinpinga, a nie inżynierowie jak dawniej za Denga Ksiaopinga.
https://www.youtube.com/watch?v=fY-q5Es_UrQ

Admin
13 dni temu
Reply to  TomR

Całkiem możliwa hipoteza, chyba ją podzielam

Franciszek
20 dni temu

Mamy pierwsze odczyty inflacji za marzec. Wstępnie GUS podaje inflację roczną w Polsce w wysokości 3%. Zatem nie ma co się rozdrabniać z Węgrami. Pakować się w EDO, które od nowego okresu da 5%. 😉

Admin
20 dni temu
Reply to  Franciszek

Pewnie tak. EDO rulez

Aleks
20 dni temu
Reply to  Franciszek

ale w 4-latki przy wykupie 2 zł nie warto. Wystarczy ze sie odnowia na „dzis” na kolejny rok -> 3,35% wiec zaden zysk, bo inflacja zaraz skoczy na 4% … chwilowo zatrzyma ja urzedowa cena paliwa

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu