28 stycznia 2021

To chore! Przedsiębiorca spóźnił się ze spłatą trzech rat, za każdym razem o jeden dzień roboczy. Bank ukarał go za to kwotą… 30.000 zł!

To chore! Przedsiębiorca spóźnił się ze spłatą trzech rat, za każdym razem o jeden dzień roboczy. Bank ukarał go za to kwotą… 30.000 zł!

Idea Bank lubił eksperymentować z toksycznymi produktami. To nie tylko wciskanie trefnych obligacji firmy windykacyjnej GetBack. Z szafy ex-Idea Banku wypadł właśnie kolejny trup – kredyt obrotowy z odroczoną prowizją, na którym kielecki przedsiębiorca stracił 30.000 zł. Jeśli też korzystaliście z tego produktu, mam dobrą wiadomość, bo sąd stanął właśnie po stronie przedsiębiorcy

Idea Bank zniknął z bankowej mapy Polski. W Sylwestra w świat poszła informacja, że zostaje przejęty przez kontrolowany przez Skarb Państwa Bank Pekao. Bankowy Fundusz Gwarancyjny przy wsparciu Komisji Nadzoru Finansowego uznał, że jego kondycja finansowa i kapitałowa nie rokują, by szybko wyszedł na prostą. Co prawda w ostatnim czasie bank zaczął wykazywać zysk, ale problemem była ogromna – szacowana na kilkaset milionów złotych – luka w kapitale banku.

Zobacz również:

Główny udziałowiec Idea Banku – Leszek Czarnecki – jest innego zdania. Uważa, że jeśli chodzi o kondycję banku, widać już było światełko w tunelu, a cała akcja z wykorzystaniem tzw. przymusowej restrukturyzacji, to zemsta za to, że nie potrafił ułożyć się z władzą. Po więcej informacji na temat motywów oraz wątpliwości dotyczących tej transakcji, a także o tym, co czeka klientów i inwestorów ex-Idea Banku, przeczytacie w naszych wcześniejszych artykułach:

Nowy właściciel – Bank Pekao – zapewnia, że przejęcie Idea Banku, choć pogrążonego w kryzysie, nie było decyzją polityczną, a biznesową, która ma przynieść wymierne korzyści (zakładany efekt synergii to ok. 300 mln zł w ciągu 10 lat). Liczy się jednak z tym, że po Idea Banku będzie trzeba posprzątać. Bank Czarneckiego zaangażował się np. w sprzedaż obligacji firmy windykacyjnej GetBack, które okazały się bezwartościowe. Grzechem Idea Banku w tym przypadku był misselling, czyli wciskanie tych papierów osobom nieświadomym ryzyka.

Wiele wskazuje na to, że będzie trzeba posprzątać też inne „trupy w szafie”, a więc przygotować się na pokrycie potencjalnych roszczeń. Przykładem takiego „trupa” jest kredyt obrotowy dla firm o bardzo dziwnej konstrukcji. Dokładna nazwa tego produktu to „Kredyt obrotowy – operacyjny Ratalny”. Przyznawany był na finansowanie bieżącej działalności firmy, ale spłacany był w miesięcznych ratach, czyli tak jak kredyt gotówkowy dla klientów indywidualnych.

W 2015 r. skusiła się na ten kredyt jedna z kieleckich firm. Bank pożyczył jej 100.000 zł. Zabezpieczeniem kredytu była prowizja, zwana też kaucją, która w tym przypadku wynosiła aż 30.000 zł, którą firma – w ramach odrębnej umowy – przekazywała bankowi. W razie opóźnień w spłacie bank miał prawo pobrać środki na poczet spłaty raty właśnie z tej „prowizji-kaucji”. Co do zasady, po całkowitej spłacie kredytu, kaucja miała wrócić do kredytobiorcy. Ale bank uzależnił jej zwrot od spełnienia kilku warunków. Jednym z nich było to, że kredyt nie mógł być spłacony wcześniej niż po upływie 42 miesięcy (3,5 roku). Kolejny to brak w opóźnień w spłacie. I na tym poległ przedsiębiorca.

W marcu 2019 r., dokładnie po 42 miesiącach obsługi kredytu, przedsiębiorca dokonał całkowitej spłaty kredytu i liczył na to, że za chwilę na jego konto wpłynie 30.000 zł z tytułu odblokowanej kaucji. Bank jednak uznał, że kaucji nie zwróci i zaliczy ją na poczet odroczonej prowizji. A pretekstem do odmowy były opóźnienia w spłacie kilku rat. A konkretnie trzech. Zgodnie z harmonogramem, przedsiębiorca powinien spłacać raty do 25. dnia każdego miesiąca.

Rata ze stycznia 2016 r. została zaksięgowana 26 stycznia, rata z października 2018 r. – 26 października 2018 roku, a rata ze stycznia 2019 r. – 28 stycznia. W każdym przypadku przedsiębiorca zlecał przelew 25. danego miesiąca. Jeśli zsumujemy opóźnienia, wychodzi, że opóźnienia wyniosły 3 dni robocze. Te 3 dni kosztowały przedsiębiorcę 30.000 zł! Ale się nie poddał i pozwał Idea Bank.

Idea Bank: to nie prowizja, a kara umowna

Niedawno zapadł w tej sprawie wyrok Sądu Rejonowego w Kielcach, który stanął po stronie przedsiębiorcy, choć trzeba pamiętać, że Idea Bankowi lub Bankowi Pekao jako przejmującemu jego majątek przysługuje odwołanie. Sąd stwierdził m.in, że z uwagi na to, iż prowizja została uzależniona nie tylko od faktu wykonania czynności bankowej, czyli uruchomienia kredytu, ale też od spełnienia innych warunków, weryfikacja prawna prowizji z umowy kredytu łączącej strony nie może podlegać przepisom prawa bankowego, bo w świetle prawa nie jest prowizją.

„Prowizja ta nie stanowi wynagrodzenia za to, że bank udzielił kredytobiorcy kredytu, ale stanowi sankcję za niewykonanie lub niewłaściwe wykonanie zobowiązania. A zatem, mimo że formalnie w umowie została nazwana prowizją od udzielonego kredytu, to w istocie wypełnia ona dyspozycję kary umownej”.

Sąd nie pozostawił też suchej nitki na wysokości owej sankcji:

„Nawet gdyby wskazaną kwotę 30.000 zł uznać za prowizję od udzielonego przez stronę pozwaną kredytu, to takie zastrzeżenie należałoby uznać za nieważne (…) Opłata ta była rażąco wygórowana: wynosiła 30% wartości kredytu i jako taka zmierzała do obejścia przepisów regulujących wysokość odsetek maksymalnych.”

Opóźnienia niewielkie, kara ogromna

Sąd wziął też pod uwagę niewielkie opóźnienia w spłacie trzech feralnych rat, które wynosiły jeden dzień roboczy w przypadku każdej raty. Sąd podkreślił, że przedsiębiorca zlecał przelew 25. dnia każdego miesiąca, czyli w dniu spłaty raty, ale środki na konto Idea Banku były księgowane dopiero kolejnego dnia roboczego. Na korzyść klienta – zdaniem sądu – przemawiał też fakt, iż w żadnym z dokumentów regulujących stosunek prawny pomiędzy stronami nie wskazano, na czym ma polegać nieterminowa spłata.

„Okoliczność, że środki te wpłynęły na konto przeznaczone do spłaty kredytu w kolejnym dniu roboczym, są niezależne od strony powodowej i nie jest zasadnym wyciąganie od niej konsekwencji z tym związanych”

– napisał sąd w uzasadnieniu. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty, ale też wiele innych, których nie wypunktowałem, sąd uznał, że nie było podstaw do zatrzymania przez Idea Bank kwoty 30.000 zł. Bank musi te pieniądze zwrócić i pokryć koszty sądowe.

Jeśli korzystaliście lub korzystacie z kredytu obrotowego w Idea Banku z potencjalnie płatną prowizją dopiero po spłacie kredytu i też mieliście drobne opóźnienia w spłacie, ten wyrok powinien was nieco uspokoić. Ale to niejedyny produkt z oferty tego już ex-banku, który trudno nazwać uczciwym.

„W sądzie toczy się sprawa dotycząca np. produktów płynnościowych, czyli faktoringowych, za które przedsiębiorcy płacili, ale w praktyce nie mogli z nich korzystać”

– mówi Marcin Polewka z kieleckiej kancelarii Lextio. Będę się tym sprawom przyglądał.

——————-

Posłuchaj kolejnego odcinka podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

W najnowszym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy o frankowiczach i sądach, zastanawiamy się nad drugim dnem słów ministra finansów, przyglądamy się kompetencjom kierowców Ubera oraz nie możemy się nadziwić pewnemu przelewowi, który nie miał prawa dotrzeć do celu, a jednak… dotarł. I nikt się z tego powodu nie cieszy.

Aby posłuchać kliknij tutaj lub znajdź „Finansowe sensacje tygodnia” na Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts lub jednej z czterech innych popularnych platform podcastowych.

Rozpiska minutowa:

01:40 – „Temat tygodnia”: Czy KNF i UOKiK pomogą w ugodach frankowiczów z bankami?
13:14 – „Cytat tygodnia”: Co naprawdę miał na myśli minister finansów radząc nam, żebyśmy wyjęli gotówkę spod poduchy?
26:22 – „Dwie strony medalu”: Czy kierowcy Ubera powinni zdawać egzamin potwierdzający, że potrafią jeździć?
37:30 – „W Waszej sprawie”: Przelew na nieistniejący rachunek, a doszedł. I co było dalej?

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
krzysztof
1 miesiąc temu

no gdzie ci obroncy usiskanego Czarneckiego?Idea Bank to jeden wielki przekret i jestem dziwnie przekonany, ze to nie ostatni trup z szafy.Nie wiem ile lat musialby ten bank odrabiac straty by wyjsc na prosta.Przymusowa restrukturyzacja to chyba jedyne wyjscie…

krycek
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Tutaj obrońców Czarneckiego nie znajdziesz, szukaj na Wyborczej. 😉

Grzegorz Krycki
1 miesiąc temu

Czy pan redaktor Samcik rozważa wprowadzenie Disqusa? Szkoda skrzynki mailowej na ten wasz spam. 😉

Marcin O.
1 miesiąc temu

…zawsze mnie interesuje nie postawa banku, tylko kto takie niekorzystne umowy podpisuje? Ile kosztuje udanie się z wzorem umowy do niezależnego fachowca? 100? 200 zł? W zamian za uświadomienie niebezpieczeństw płynących z takiej umowy, to żadna cena. Ale nie, u nas każdy jest mądrzejszy, zwykle już po szkodzie. Poza tym, spóźnienie z płatnościami było może i drobne… ale było – i było opisane w warunkach tej umowy. Owszem – 30 tys. to nadmierna również moim zdaniem kara za tak drobne przewinienie, ale z drugiej strony umów należy przestrzegać – bo gdzie jest granica? Czy jeżeli spóźnienie wynosiłoby nie 3 x… Czytaj więcej »

Grzegorz Krycki
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin O.

Tak to już jest jak się idzie po hajs do dziadbanku Czarneckiego.

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin O.

hmm no gdzies ta granica istnieje, wiadomo,ze jest ona plynna: inna bedzie przy kredycie 100 tysiecy zlotych inna przy chwilowce 1000zl.Ale na wet Ty czujesz,ze tu jest mocne przegiecie i ewidentnie swiadczy o tym,ze Bank po prostu polowal na jeleni…zwlaszcza,ze nie poinformowal klienta o tym fakcie po pierwszym opoznieniu wplaty tylko czekal do konca umowy,zeby zgarnac cala pule.W ten sam desen banki nie informowaly o kilkuzlotowym debecie tylko naliczaly odsetki i monity az sie uzbieralo kilkaset zlotych…

Marygato
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Bank nie musi o tym fakcie klienta informować bo na harmonogramie na końcu jest jak byk ta odroczona prowizja. Bank informuje o zaleglosciach. Dodam że jest również zapis o tym że jeżeli płatności będą bez opóźnień to klient nie będzie płacił tej odroczonej prowizji

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Marygato

i nie wyczuwasz tu delikatnego szukania frajera?przeciez klient faktycznie spoznil sie o 3 dni robocze w trakcie regularnego splacania kredytu przez kilka lat i za to ma zaplacic 30 tysiecy zlotych?

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin O.

Też mnie zastanawia takie podejście. Czy jak deklaruję się zrobić coś do 25ego dnia każdego miesiąca to mam prawo przyjąć, że przysługuje mi czas jeszcze 3 dni ekstra? Takie 10% tolerancji z 30 dni w miesiącu.

A jak taka kielecka firma wystawi mi fakturę na 30k, to może też mam prawo uznać z automatu, że dostałem 10% zniżki i odpowiednio zmniejszyć przelew?

Sosna
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Kara za opóźnienie jest jak najbardziej zasadna. Problemem jest jej wysokość. Powinna być ona proporcjonalna do stopnia przewinienia. Gdyby Bank potrącił sobie np. karę w wysokości odsetek ustawowych za te kilka dni (czy nawet dwukrotności odsetek ustawowych), zapewne przedsiębiorca by się nie procesował.

Last edited 1 miesiąc temu by Sosna
S.G
1 miesiąc temu
Reply to  Sosna

Albo też 1/okres trwania umowy za każdy dzień.
Istotną kwestią też jest, że przedsiębiorca wysłał pieniądze w dniu spłaty. Sesje elixir nie są pod jego kontrolą – a i banki same mówią, że przelew powinien dojść dojść do danego momentu, a nie że dojdzie. Zwróćcie uwagę, że nawet wysyłając pismo do sądu liczy się data stępla pocztowego, a nie data kiedy pismo faktycznie wpłynie. Myślę, że i to było wzięte pod uwagę przes sąd.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Sosna

W pełni się zgadzam. I zamiast podkreślić w artykule to o czym mówisz (wysoka kara niezależnie od czasu opóźnienia w spłacie) autor próbuje w jakiś sposób relatywizować obowiązki kredytobiorcy.

Skrupulatny
1 miesiąc temu
Reply to  Sosna

> Gdyby Bank potrącił sobie np. karę w wysokości odsetek ustawowych za te kilka dni (…)

Jakich „ustawowych”? Od zaległości należą się odsetki karne. Ich maksymalna wysokość określa ustawa.

Miro
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin O.

Tylko jak bierzesz kredyt to i tak możesz go sprawdzić dopiero po podpisaniu. Bank nie daje Ci dokumentów do sprawdzenia w domu. Może przy kredycie odnawialnym. Od każdego masz czas na odstąpienie ale co z tego jak większość osób nawet tych umów nie czyta. Ja jak brałem to się zdziwili jak powiedziałem żeby mi zrobili kawę i dali 15 min na zapoznanie się z tymi kilkoma stronami… także to już pokazuje jak to działa.

Marygato
1 miesiąc temu
Reply to  Miro

Masz rację ale te 2 strony możesz przeczytać bo tyle stron ma ta umowa. Potem pretensja do garbatego ze ma dzieci proste

Tomek
1 miesiąc temu
Reply to  Marygato

Zgodnie z tym co było napisane w artykule, bank nie określił w umowie na czym polega spóźnienie, a przelew wychodził w terminie. Nie ma tutaj żadnej winy klienta. Bank po prostu ukradł mu pieniądze. Problem polega na tym, czy pieniądze będzie mógł odzyskać z PEKAO, czy z wydmuszki po Idea Banku. Jeżeli to drugie, to może zapomnieć o tej kasie, tak samo jak ofiary Getback.

Marygato
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin O.

Klient ma taki zapis w umowie i albo podpisuje albo nie. Nie są to umowy na 20 stron. Umowy te mają 2 strony więc można przeczytać spokojnie nawet jak ktoś ma kłopoty z czytaniem. Dodatkowo są to często firmy założone dziś a jutro idę po kredyt, bez historii. Krótko i zwięźle: mógł nie podpisywać

Grzegorz
1 miesiąc temu
Reply to  Marygato

Ogromnie się mylisz kolego ,umowy może i maja dwie czy trzy strony ale obarczone są odnośnikami do regulaminów które to juz nie są tak przejrzyste a i kilkanaście kartek mogą zawierać. Do końca nie wczytasz się w warunki w tak krótkim czasie a sama umowę możesz analizować dopiero po podpisaniu i nie zawsze możesz zrezygnować bez konsekwencji.

Marygato
1 miesiąc temu

Radzę zaznajomić się z tym co to jest prowizja a co kaucja. Dwie różne rzeczy. Po drugie klient od początku wie co podpisuje. Po trzecie ciekawe czy inny bank był skłonny temu panu udzielić kredytu czy tylko Idea

Skrupulatny
1 miesiąc temu
Reply to  Marygato

Mogli to nawet nazwać „premia za oszczędzanie”, ale sąd słusznie zauważył, że miała miejsce rażąca próba obejścia ustawowych regulacji „antylichwiarskich”.

> Po trzecie ciekawe czy inny bank był skłonny temu panu udzielić kredytu czy tylko Idea

Bank może nie udzielić kredytu, ale jak udziela, musi poruszać się w granicach prawa. Proste.

Jarek
27 dni temu

Dla tych co piszą, że klient wie co podpisuje – na pewno nie wie w bankach Czarneckiego, bo tak tam konstruują umowy!
Na pewno klient ma prawo do uczciwej umowy i umowa nie może stawiać konsumenta w mniej korzystnej sytuacji:
https://europa.eu/youreurope/business/dealing-with-customers/consumer-contracts-guarantees/consumer-contracts/index_pl.htm

Frank Szwajcarski
27 dni temu

Wielkie Brawa 👏👏👏 i Gratulacje 🤝🤝🤝 dla utalentowanego adwokata przedsiębiorcy, 👨‍🎓 Pana MECENASA ŁUKASZA KWIECIEŃ !!!! 👨‍⚖🥇🏆👩‍⚖

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu