20 września 2018

Revolut tego lata rozbił bank(i). Mógł im zabrać nawet co dziesiątego klienta-turystę! Ale teraz Revoluta czeka najtrudniejszy test

Revolut tego lata rozbił bank(i). Mógł im zabrać nawet co dziesiątego klienta-turystę! Ale teraz Revoluta czeka najtrudniejszy test

W imponującym tempie rośnie liczba użytkowników Revoluta, najpopularniejszej w Polsce niebankowej aplikacji finansowej. Z końcem wakacji miało ją w smartfonie 200.000 ludzi. O tym jak błyskawicznie rozpędza się Revolut świadczy to, że trzy czwarte użytkowników aplikacja pozyskała w tym roku! Ale dopiero teraz Revoluta czeka prawdziwy test – jak podtrzymać aktywność użytkowników poza sezonem wakacyjnych wyjazdów?

Revolut w kwietniu podawał, że ma w Polsce 100.000 użytkowników. I że jego celem na cały 2018 r. jest zwiększenie tej liczby do 150.000 osób. Już wiadomo, że sufit został rozwalony z hukiem. Biorąc pod uwagę, że mówimy o usłudze finansowej poniekąd niszowej – nęcącej głównie tych, którzy wyjeżdżają za granicę – to wynik budzący szacunek.

Zobacz również:

Taki przyrost rachunków i liczby klientów pokazuje w skali roku zaledwie kilka najlepszych banków w Polsce. A przecież rachunek bankowy ma znacznie więcej funkcji, niż Revolut (on oferuje głównie „bezspreadowe” operowanie płatnościami bezgotówkowymi w różnych walutach), zaś najhojniejsze banki wydają na reklamę swoich usług dziesiątki milionów złotych rocznie.

Czytaj też: Porównałem „na żywo” trzy karty płacąc nimi za granicą. Revolut, mBank i Citi. Która karta okazała się najtańsza? 

Revolut zabrał bankom co dziesiątego klienta-podróżnika. I 50 mln zł

Gdyby dobrze policzyć, można byłoby dojść do wniosku, że Revoluta zabrał w tym roku na wakacje już prawie co dziesiąty „ukartowiony” Polak wyjeżdżający za granicę. Zakładając, że poza Polską urlop spędzało jakieś 8 mln rodaków i że co trzeci z nich w ogóle brał pod uwagę operowanie „bezgotówką” poza krajem (większość jednak korzysta z kantorów i kupuje fizyczną walutę) mamy 2,5 mln konsumentów, dla których aplikacja mogłaby być wartością dodaną. 200.000 z nich ma ją w portfelu.

Revolut co prawda nie podaje liczby aktywnych użytkowników, ale jestem w stanie uwierzyć, że większość z tych 150.000 osób, które ściągnęły aplikację w tym roku, zrobiły to z intencją jej używania. Ze statystyk, które Revolut właśnie ujawnił wiemy, że przeciętny Polak wydał latem z jego pomocą 2500 zł, z czego połowę na zakup biletów lotniczych, zaś kolejne 20% na rezerwacje hotelowe. A resztę – na „życie”, czyli jedzenie, picie, kobiety i śpiew. I transport.

Miesięczny obrót generowany przez polskich klientów latem wynosił 100 mln euro, co by oznaczało, że polscy użytkownicy Revoluta – w porównaniu z sytuacją, gdyby używali zwykłej karty złotowej – oszczędzali na spreadach najmarniej 15 mln zł. Czyli w skali całych wakacji apka mogła pozbawić bankowców nawet 50 mln zł wpływu z przeliczeń walutowych. Niejednemu prezesowi banku rośnie teraz gula, ale takie są niestety nagie fakty.

Revolut się w Polsce przyjął, bo my z jednej strony zostaliśmy nauczeni przez banki, że nowe technologie nie gryzą („używalność” kart zbliżeniowych i aplikacji mobilnych banków mamy absolutnie hitową na tle Europy), a z drugiej strony mamy we krwi „kombinowanie”. Jeśli jest narzędzie, które pozwala uniknąć bankowych spreadów przy płaceniu za granicą, to dlaczego by nie zrobić bankom koło pióra?

Koniec lata – koniec wielkich sukcesów?

Tyle, że „wysoki sezon” dla Revoluta się chyba kończy. Bardzo bym się zdziwił, gdyby aplikacja w dalszym ciągu była w stanie pozyskiwać klientów w tak wysokim tempie. To jest narzędzie wybitnie sprofilowane na urlopowe wyjazdy zagraniczne. A teraz przed szefami Revoluta najtrudniejsze zadanie – nie roztrwonić letniego sukcesu. Czyli sprawić, by Polacy jesienią i zimą nie rzucili revolutowej karty w kąt (a aplikacji – w kąt pamięci smartfona).

Nie znam nikogo, kto trzymałby w Revolucie większe pieniądze. Ale to pikuś. Nie znam też nikogo, kto przyznawałby, że używa tej aplikacji i karty płatniczej do codziennych transakcji. Zresztą globalny szef Revoluta wiosną przyznawał, że z 2 mln użytkowników aplikacji (dziś jest ich już ponad 2,5 mln) mniej więcej co dziesiąty codziennie jej używa.

Revolutowi będzie trudno zbudować zaufanie konsumentów, bo nie ma licencji bankowej (a co za tym idzie nie może zaproponować np. depozytów, ani pożyczek), pieniądze klientów są przechowywane w brytyjskich bankach i – co oczywiste – nie są objęte opieką Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, cała firma ma częściowo rosyjski rodowód (choć również Ukraiński i Polski, biorąc pod uwagę paszporty założycieli, a teraz jest finansowana amerykańskimi pieniędzmi), no i przy tej skali działalności zczyna popełniać coraz więcej błędów. A nade wszystko – jej model działania zaczynają kopiować banki.

Czytaj też: Revolut nie taki idealny? Użytkownicy mają duże pretensje do rewolucyjnej aplikacji. A lista niedociągnięć jest długa

Czytaj też: Coś się zmienia? Po raz pierwszy w ogóle nie potrzebowałem Revoluta na wakacjach. Wystarczyły mi dwie karty bankowe. Ale to dlatego, że nie byłem w Rumunii

Czytaj też: Porównanie kart wielowalutowych oferowanych przez banki

Czytaj też: W tych bankach działa e-kantor, który można przypiąć do karty walutowej. Cinkciarz i Walutomat mogą zwijać interes?

Revolut próbuje uciec do przodu: promuje niestandardowe funkcje swoich kart (m.in. geolokalizacja jako element systemu antyfraudowego), niedawno wprowadził program oszczędzania na resztówkach, flirtuje z kryptowalutami, wprowadził czarną kartę dla klientów prestiżowych (choć pakiet korzyści nie każdego usatysfakcjonuje, zaś cena jest wysoka).

“Wielu klientów testowało nasze usługi podczas tegorocznych letnich urlopów zagranicznych. Liczymy, że Revolut przyda im się teraz podczas zakupów w internecie, przelewów międzynarodowych, wyjazdów służbowych i jako podstawowy rachunek płatniczy do codziennych wydatków. Wśród popularnych wśród użytkowników Revolut sprzedawców wyróżniają się dziś Aliexpress, Allegro i PayPal oraz Orlen, McDonalds i Uber. Mamy tu więc zakupy w sieci i codzienne wydatki na transport i posiłki, pozycje nie związane stricte, lub wcale, z podróżowaniem”

– przekonuje mnie Karol Sadaj, country manager Revolut w Polsce. Ale raczej jest w tym sporo propagandy. Bardzo chciałbym zobaczyć torcik, który pokazałby jaka część transakcji kartami Revolut jest wykonywana w Polsce, a jaka za granicą. Zdziwiłbym się, gdyby jego „polska” część była znacząca.

Czytaj też: IgoriaCard, czyli być jak Revolut. Tylko po polsku

Czytaj też: Czy warto zapłacić 50 zł miesięcznie za czarną kartę Revolut? Prześwietlam!

Licencja bankowa wprowadzi Revoluta do pierwszej ligi?

Odnoszę wrażenie, że do pierwszej ligi wprowadzi Revoluta dopiero licencja bankowa, a wraz z nią produkty depozytowe (najlepiej takie europejskie lub globalne), linie debetowe dodawane do kart, odpowiednio sprofilowany program rabatowy, możliwość inwestowania oszczędności z poziomu revolutowego konta w ETF-y oraz pakiet korzyści dla podróżnika uzależniony od aktywnego korzystania z karty (np. saloniki lotniskowe, Fast Track, bonusy hotelowe).

Jeśli to wszystko się uda, banki będą musiały naprawdę bać się Revoluta. Na razie aplikacja udowodniła, że w wąskiej niszy pt. „transakcje wielowalutowe dla klienta urlopowego” jest w stanie rywalizować z bankami jak równy z równym. I zmuszać je do najwyższego wysiłku, w postaci wprowadzania kart „revolutopodobnych”. Ale dopóki Revolut pozostaje w tej niszy, to bankowcy mogą mimo wszystko spać umiarkowanie spokojnie. Jeśli w niszy, w której działa Revolut, będą dostarczali 7-80% jego funkcjonalności, większość klientów pozostanie w bankach. Ale gdyby Revolut wyszedł z niszy…

 

17
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
9 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
MireczekdhdsssssaGr39Dariusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bogdan
Gość

Zgadzam się z opinią, że jest to świetne rozwiązanie dla podróżujących w granicach UE i tych krajów zagranicą, gdzie Revolut „obsługuje” waluty – z karty korzystam jednak wyłącznie podczas wyjazdów. Jednak pomimo tego w niektórych przypadkach kuleje – przykładowo, 2 miesiące temu karta nie była przyjmowana na bramkach autostradowych we Włoszech, choć mogłem nią zapłacić np. w restauracji. Podobnie sytuacja wyglądała w Chorwacji. Występował też kłopot z doładowaniem przypisanych do Revolut kart, odnosiłem wrażenie, że działa to losowo – nie mogłem doładować przed południem pomimo braku przekroczenia limitów, a za kilka godzin już to było możliwe. Taka sytuacja powtarzała się… Czytaj więcej »

Wojciech
Gość
Wojciech

Zgadzam się z tymi bramkami, ale obawiam się, że problem leży po stronie bramki. Doświadczyłem tego tydzień temu i nie mogłem zapłacić kartą Revolut, kartą mojego banku A i B. Pomogła dopiero płatność gotówką. Z problemem doładowywania nie spotkałem się wcale a doładowywałem co chwila raczej niewielkie kwoty (po 200/500zł). Dla mnie problem to tylko brak możliwości przypięcia MOJEJ karty do Google Pay.

Bogdan
Gość

@ Wojciech – w moim przypadku problem nie leżał po stronie bramki, zapłaciłem inną kartą – co więcej, w drodze powrotnej na tej samej autostradzie zapłaciłem korzystając z karty wydanej w innym banku i też transakcja natychmiast została zaakceptowana. Problem leżał po stronie braku obsługi karty Revolut. Nie zmienia to jednak faktu, że więcej za nią przemawia plusów, niż minusów.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Nie zawsze to co uznajemy za winę Revolut, jest jego winą. Przykład? Próba kupienia biletów lotniczych u pewnego lowcosta na litrkę R. Żadna z prób płatności nie zakończyła sie sukcesem, ba! komunikat na ekranie sugerował problem z kartą. Poczytałem regulamin, karty Visy przedpłacane nie są w R. obsługiwane, więc trudno aby płatność się powiodła. Albo inny przyklad. Portugalska sieć marketów, płatność Revolut’em i O.K., ale okazuje się że zapomnieliśmy coś jeszcze kupić, więc cofam sie do marketu, towar w rękę i inna kasa – płatność „nie przechodzi” (trzy razy testowałem). Jak to, minute temu płacilem kartą w tym markecie i… Czytaj więcej »

zgryźliwy_tetryk
Gość
zgryźliwy_tetryk

Spędziłem w tym roku cztery miesiące za granicą, ani razu nie użyłem karty, wyłącznie gotówka. Można? Można 😉

Barr
Gość
Barr

Moim zdamiem na wakacje lepszy i bezpiecznieszy jest EnveloBank:
– ma przewalutowanie z PLN na dowolną walutę po kusie Visa (brak spread jak w revoult, brak opłat za przewalutowanie)
– w weekend kursy nie rośną w górę jak w revoult
– ma bezpłatne wypłaty w wszystkich bankomatach na świecie bez śmiesznie niskiego limitu jak revoult
– dostajesz kartę visa debit która nie sprawia tylu problemów co prepaid revoult
– konto i karta tak samo jak w revoult kosztują 0 zł
– pieniądze na rachunku są gwarantowane przez BFG
– nie trzeba przekazywać swoich danych osobowych oraz zdjęcia dowodu osobistego do rosyjskiej firmy, która nie podlega kontroli KNF

dhd
Gość
dhd

zobacz sobie jakie kursy ma Visa a jakie są na rynku walutowym…

Januż Cebula
Gość
Januż Cebula

Artykuł sponsorowany przez banki, które nie potrafią konkurować z nowoczesnymi technologiami, autor zupełnie pominął zakupy online, które generują znaczenie więcej obrotu niż wyjazd na wakacje raz do roku. I dlatego bankowcy płaczą i zamówili ten artykuł aby pokazać że R chyli się ku upadkowi. Żałość i marność polskiego dnienikarstwa, dajcie kasę a napiszemy’waszaą’ prawdę

Raf
Gość
Raf

Podróż z Revolutem po Europie bez problemów (bramki, restauracje, wypłaty z bankomatów).
Co do tematu artykułu: mam swój pomysł na Revoluta w kraju. Wykorzystuje go razem z partnerką (narzeczona) jako element wspólnego budżetu.
Oboje wypłacany swoją część planu na dany miesiąc, a pozostałości i resztówki trafiają do sejfów jako krótkoterminowe zabezpieczenie na np doraźne naprawy samochodu itd.

Dariusz
Gość

Revolut to świetna opcja, w tym roku wyrobiłem sobie tą kartę i zabrałem na wakacje, świetne rozwiązanie, nie dziwie się że tak szybko zyskuje popularność.

Gr39
Gość
Gr39

Największy ruch na kartach revoluta generowany jest w weekendy. Widział ktoś ich przeliczenia weekendowe. Sprawdźcie a się zdziwicie. Ale co tam w weekendy to się bawi, zwiedza, imprezie a nie patrzy na spready. Do tego przelew chce jak testowałem do mojego banku to na konto kredytowe dotarli 25 franków mniej.

sssssa
Gość
sssssa

widac nie potrafisz korzystac z karty… przewalutowanie robi sie wówczas kiedy rynek jest aktywny – pozniej schodzi Ci juz tylko z konta danej waluty..

Mireczek
Gość
Mireczek

A wpadł ktoś jeszcze na to, żeby regularnie korzystać z R do spłaty kredytu CHF?
Jak wybiorę dobrą porę (nie jakiś tam weekend) i jako źródło zasilenia kartę kredytową, to
mam:
1. oszczędność kilka/naście PLN na miesięcznej racie dzięki dobremu kursowi
2. odroczoną spłatę z karty kredytowej
3. obrót na karcie co pozwala uniknąć rocznej opłaty za używanie karty.
4. Przelew z R zazwyczaj idzie całkiem szybko, chociaż nie ma co tutaj zwlekać, bo teoretycznie może potrwać około 1 tydz.

Profit 😉
Pozdro

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu