23 października 2021

Bon paliwowy dla wielodzietnych kierowców? Inflacyjny cashback od rządu? A może „głosowanie bakiem”? Oto dowód, że właściciele stacji obawiają się „szóstki z przodu”

Bon paliwowy dla wielodzietnych kierowców? Inflacyjny cashback od rządu? A może „głosowanie bakiem”? Oto dowód, że właściciele stacji obawiają się „szóstki z przodu”

Zatankowanie do pełna 50-litrowego baku jest dziś o 30% droższe niż przed rokiem. Wzrost cen paliw sprawia, że obywatele – nawet zwolennicy wolnorynkowych rozwiązań – domagają się interwencji państwa. Ale czy to byłoby mądre? I czy jest potrzebne? Co może zrobić rząd? A może sami możemy „pomóc” koncernom paliwowym w obniżeniu cen? Są oznaki, że właściciele stacji obawiają się „szóstki z przodu”. Widzą, że już dziś popyt na paliwo jest o 7-10% niższy niż przed pandemią 

Czy paliwo jest droższe dziś czy „za Tuska”? Policzyliśmy już tutaj. W dużym uproszczeniu (pomijając obciążenia podatkowe), żeby cena paliwa „bolała” nas realnie tak samo, jak w 2012 r., na stacji musielibyśmy zobaczyć ceny rzędu 9 zł za litr. Wszystko zatem przed nami. Co mogłoby zrobić państwo, żeby zastopować podwyżki? Jest kilka pomysłów.

Zobacz również:

Bony paliwowe. Ile mogliby dostać najbardziej „potrzebujący”?

To sprawdzone rozwiązanie – bony paliwowe właśnie wręcza swoim pracownikom kontrolowany przez Orlen wydawca gazet, Polska Press. Pracownicy dostają bony o wartości 500 zł do zrealizowania na orlenowskich stacjach. Czy warto pochylić się nad tym rozwiązaniem? Orlen na wysokich cenach paliwa zarabia nie najgorzej. W pierwszym półroczu było to 4 mld zł. Miałby więc czym się dzielić z Narodem (zamiast z akcjonariuszami).

Gdyby Orlen miał zafundować nam „narodowy program paliwowy” to po ile by nam się należało? W Polsce jest 15 mln gospodarstw domowych, z tego 86% ma co najmniej jeden samochód. Gdyby Orlen chciał rozdać cały zysk, to mógłby ufundować każdej zmotoryzowanej rodzinie bon paliwowy o wartości 310 zł. Przy obecnych cenach to 51 litrów paliwa. Abstrahujemy od tego, czy to byłoby sprawiedliwe i czy potrzebne (czy akurat kierowcom należy szczególnie pomagać i czy wszystkim?).

Są i inne pomysły. Bazują na tym, że z powodu rosnących cen rośnie też podstawa opodatkowania takich towarów jak paliwa, prąd czy gaz. A gdyby tak oddać ludziom to, co wcześniej państwo zabrało im w „podatku inflacyjnym”? We Francji dochody podatkowe państwa mają wzrosnąć w tym roku do 2,5 mld euro z powodu rosnących cen energii. A rząd zamierza wydać ok. 5,6 mld euro na ochronę najbiedniejszych i rozdawać najuboższym bony paliwowe.

Polski rząd też zarobi więcej na drogim paliwie, ale trudno dokładnie obliczyć ile, bo duża część wpływów z VAT-u na zakup paliwa jest odliczana przez firmy, a Ministerstwo Finansów nie publikuje szczegółowych danych na ten temat. Ale – w dużym uproszczeniu – ze 170 mld zł, które rocznie wydajemy na paliwo, blisko połowa kasy trafia do kasy państwa. 5% od tej kwoty (czyli wartość inflacji) to 8 mld zł. Gdyby nawet przyjąć, że do zwrotu byłaby jedynie jedna czwarta tego inflacyjnego „narzutu” (2 mld zł) – mamy pieniądze na bon paliwowy do 150 zł dla każdej zmotoryzowanej rodziny.  

Niedawno wiceminister finansów przyznał, że z powodu inflacji dochody państwa będą o 9 mld zł wyższe (bo wyższa jest podstawa opodatkowania VAT-em oraz podatek od naszych rosnących wynagrodzeń). Gdyby tylko 20% z tej nadwyżki (a taką część wpływów podatkowych zapewniają, w przybliżeniu, kierowcy) oddać Polakom w formie bonu paliwowego – byłoby to właśnie rzeczone 2 mld zł. Oczywiście: rząd pomagałby tylko tym najbiedniejszym, a nie wszystkim kierowcom po równo.

Czytaj też: Rząd pracuje nad dopłatami do dopłatami do rachunków za prąd dla najbardziej potrzebujących, co ma kosztować 1,5 mld zł.

Czytaj też: Przerażają Cię wysokie ceny paliw, a ruszasz właśnie w dłuższą trasę? Oto sześć sposobów na to, by Twój samochód palił mniej – Subiektywnie o Finansach – Maciej Samcik

Czytaj też: Gdzie po tanie paliwo? Prześwietlamy stacje przy supermarketach

Obniżka VAT i akcyzy? Komu się opłaci spadek cen paliw?

Jeśli litr benzyny kosztuje 6 zł, to w tej cenie zawarte jest 1,38 zł podatku VAT, kolejne 1,52 zł to akcyza na paliwo (w tym roku wynosi ona 1514 zł za każde 1000 litrów paliwa) oraz 16 groszy opłaty paliwowej, czyli dodatkowego parapodatku, nałożonego przez rząd PiS.

Czy ewentualne zniesienie lub obniżenie akcyzy – z której państwo ma 40 mld zł rocznie – to dobry pomysł? I czy rzeczywiście ceny detaliczne na stacjach by spadły? Nie ma żadnej pewności, że rafinerie, koncerny paliwowe oraz sieci stacji paliw zachowałyby się fair i obniżyłyby ceny w takim samym stopniu.

Pewnie kojarzycie, że w Polsce jakiś czas temu tymczasowo podniesiono VAT do 23%. Idę o zakład, że np. obniżka VAT do 22% dla konsumentów byłaby niezauważalna – sprzedawcy zachowaliby różnicę dla siebie, zwiększając marżę.

Poza tym: póki słupki sondażowe nie idą w dół z powodu drożyzny, to rząd nie kiwnie palcem, bo ta drożyzna mu się to opłaca z jednego prostego powodu – wpływy budżetowe rosną. W przyszłym roku mają wynieść 480 mld zł, ale pewnie będą – ku „zaskoczeniu” Ministerstwa Finansów – większe, właśnie z powodu wzrostu cen. Zupełnie tak, jak ma to miejsce już w tym roku,

Większe wpływy podatkowe – m.in. dzięki wyższym cenom paliw – pozwolą sfinansować „prezenty” od państwa – 15. emeryturę, a może waloryzację świadczenia 500+ w związku z wysoką inflacją. Taki scenariusz może być bardziej prawdopodobny niż rezygnacja ze świadczeń socjalnych, żeby sfinansować dopłaty do paliwa.

Czytaj też: PKN Orlen ma rekordowe zyski. Dlaczego Orlen nie obniży cen paliw? 

Czytaj też: „Szanujący się obywatel nie jedzie na Orlen”. Czy to ma sens?

Oto jedyna rzecz, przed którą drżą nafciarze

Tak jak wampiry boją się czosnku, tak koncerny naftowe boją się spadku sprzedaży swoich produktów. Czeka nas prawdziwy test cenowej elastyczności popytu, czyli tego, na ile narzekanie kierowców na drogie paliwo jest tylko gadaniem, a na ile rzeczywiście biją one kierowców po kieszeniach. To nie przypadek, że statystycznie paliwa drożeją na wakacje – w rafineriach nie dzieje się nic, co by usprawiedliwiało podwyżki, a jednak ceny wtedy rosną, bo firmy akurat wtedy bardziej mogą sobie pozwolić na skubanie kierowców.

„Lato to jest ten okres, kiedy siłą rzeczy paliwo jest relatywnie droższe, bo to szczyt prac polowych, budowlanych czy wyjazdów wakacyjnych. To powoduje wzrost popytu na paliwa”

– mówił dla PAP wiceprezes Instytutu Staszica Dawid Piekarz. Czy są dane, które sugerują, że drogie paliwo nas boli? Mamy do dyspozycji dane historyczne za pierwsze półroczne. Okazuje się, że do lipca zużycie trzech głównych gatunków paliw płynnych (benzyny silnikowe, olej napędowy, LPG) wzrosło o 7% w stosunku do poprzedniego roku (dane POPiHN). Ale w czasie pandemii i ubiegłorocznego lockdownu sprzedaż paliw spadła o kilkanaście procent. To oznacza, że dziś „konsumpcja” paliw jest o 7-10% niższa od tej sprzed pandemii. Nie wiemy jednak, czy to z powodu cen.

Z kolei w pierwszym półroczu 2019 r. zużycie paliw wyniosło 15,6 mln m3, czyli niemal dokładnie tyle samo, co w 2021 r. Mimo, że gospodarka się od tego czasu rozwinęła, konsumpcja paliwa nie rosła.

O tym, że Polacy powoli zaczynają głosować nogami (czy też raczej skłonnością do tankowania) świadczy choćby zmniejszająca się ostatnio do zaledwie kilku groszy różnica między cenami na stacjach paliw znajdujących się przy autostradach i tymi obowiązującymi na stacjach w miastach. Jeszcze kilka miesięcy ceny paliwa przy autostradach były średnio o 30-40 gr. na litrze wyższe. A teraz? Oto zdjęcie ze stacji przy jednej z autostrad – jak widzicie cena jest taka, jak wszędzie indziej.

Stacja Orlen przy autostradzie
Stacja Orlen przy autostradzie – zahamowany wzrost cen paliw?

Najwyraźniej zarządca stacji przestraszył się, że gdyby utrzymał marże na „lichwiarskim” poziomie i sprzedawał paliwo np. po 6,50 zł, to sprzedaż na stacji by spadła. Wygląda więc na to, że – przynajmniej na razie – jest jakiś próg cenowy, którego przekroczenia sieci paliwowe się obawiają.

Bilet miesięczny „bez limitu kilometrów” zamiast wzrostu cen paliw

Statystyczny polski kierowca – mimo opinii że Polacy są przyklejeni do samochodu – jeździ dużo mniej niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Według styczniowego raportu Europejskiego Stowarzyszenie Producentów Samochodów średnia unijna wynosi 11 964 km rocznie. Polacy „robią” średnio niecałe 8000 km rocznie. Austriacy – 13 766 km, Niemcy 13 727 km, a Grecy 10 047 km.

Ceny paliw nie są jeszcze na tyle wysokie, by rząd zdecydował się na interwencję. Najprawdopodobniej przyzwyczaimy się do benzyny po 6 zł, tak jak będziemy musieli przyzwyczaić się do ceny prądu na poziomie ok. 1 zł za kilowatogodzinę (gdy do tej pory z wszystkimi opłatami stałymi płaciliśmy 60 groszy). Ale o ile z prądu nie możemy zrezygnować, to z samochodu owszem. Warszawski Zarząd Transportu Publicznego już zachęca do kupowania kart miejskich w cenie 110 zł „bez limitu kilometrów”. Realizujących tę strategię dalszy wzrost cen paliw częściowo nie będzie dotyczył.

Czytaj też: Rządowe dopłaty do auta elektrycznego i zastępcze spalinowe. Opłaci się? (subiektywnieofinansach.pl).

Zobacz też najnowszy wideofelieton „Subiektywnie o finansach”:

—————

Posłuchajcie najnowszego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”!

Wyobraźcie sobie taką sytuację: ubiegacie się o kredyt hipoteczny i od A do Z nie podpisujecie żadnego papierka. Wszystko #paperless. Czy jesteśmy jeszcze daleko od tego stanu? Owszem, ale banki są coraz bliżej sytuacji, w której wszystkie umowy z klientami będą bez papieru. Gdzie są największe przeszkody i problemy? Zapraszam do wysłuchania rozmowy z Michałem Miszułowiczem z Banku BNP Paribas

——————–

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Grzesiek
1 miesiąc temu

Czy ta „normalna” cena paliwa przy autostradzie to nie przypadek? Wąptię aby tak było na wszystkich przy autostradzie- tam zawsze było drogo bo kto będzie szukał stacji po bocznych dróżkach a jak trzeba zatankować… to trzeba bez względu na cenę

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Grzesiek

Słyszałem od kilku osób wiadomości, że przy autostradach „spread” znacznie niższy, niż zawsze, więc wydaje mi się, że to nie przypadek. Poza tym – nie wiem czy zauważyliście – Orlen ostatnio zunifikował ceny, prawie na wszystkich stacjach co do grosza jest ta sama. Więc tu raczej nie ma przypadków. Zwłaszcza, że prezes patrzy i nawet w wywiadzie radiowym (u red. Ziemca) powiedział, że nie życzy sobie, żeby stacje windowały marże 🙂

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlatego wątpliwości, czy stacje dostosowałyby się do obniżki VAT-u są bezsensowne. Jeśli stacje Orlenu by się dostosowały, to reszta też by musiała.
Poza tym przypominam, że w PL jest bardzo wiele obszarów, gdzie komunikacja zbiorowa nie istnieje lub jest tak słaba, że nie ma sensu z niej korzystać. Zatem problem jest i to poważny – chociaż ludzie nie będą protestować o ceny paliwa jako takie, lecz o inflacją generalną.
Pozdrawiam.

Pibloq
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

zgadzam się, że to nie przypadek. I że takie decyzje biznesowe są dyktowane celami politycznymi. Orlen juz dawno przestal być firmą podejmujacą decyzje biznesowe. Widać to było po decyzji o eksponowaniu na półce z gazetami jedynie słusznej prasy (przy jednoczesnym schowaniu gazety z ul.Czerskiej), dlugo jeszcze przed zakupem Polska Press. Podobnie z samym zakupem Polska Press, przeciez ta argumentacja zarządu dot.zakupu jest grubymi nićmi szyta. Tym bardziej, że wysoka marża na stacjach autostradowych jest w pewnym sensie uzasadniona. Wieść gminna niesie, że opłata za dzierżawę terenow pod stacje autostradowe jest tak horrendalnie wysoki, że ceny muszą być wyzsze, jeśli stacja… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Pibloq

Coś w tym jest 😉

Grzesiek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

ok, mogłem nie zauważyć bo tankuję u konkurencji a tam ciągle różne ceny ;). PO komentarzu zdałem sobie sprawę że rzeczywiście na Orlenie wszędzie jest ta sama cena. Przy okazji- widziałem wczoraj rozmowę z jakimś politykiem który pytany o inflację, odpowiedział jak oni ostatnio zawsze na wszystko „… ale jest 500+ a za PO go nie było” Dżizas, oni nie mają już nawet innych argumentów?

Pibloq
1 miesiąc temu
Reply to  Grzesiek

Malo tego, dziś zauważyłem podobny trend na stacjach Lotosu. Widać decyzja podjęta decyzja ponad zarządami tych dwóch „niezależnych” spółek 😉

Zły
1 miesiąc temu

Skoro I Sekretarz mówi, że obecne 6 zł jest jak 5 zł za czasów PO, to dlaczego jeszcze nie ma 600+?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Zły

Bo za PO nie było 500+, więc nawet jak teraz jest 300+, to ludzie i tak mają dostawać orgazmu z radości 🙂

Dan
1 miesiąc temu

Jak to mówią niewidzialna ręka rynku wszystko wyrówna.
I ludzie za kilka miesięcy przyzwyczają się do obecnych cen i zapomną
To jest jak z cenami mieszkań wszędzie krzyczą jaki metr jest drogi a po idzie i tak kupują. To już tak zostanie a z wszystkiego cieszy się rząd i banksterka .

Radek
1 miesiąc temu

„ Ale o ile z prądu nie możemy zrezygnować, to z samochodu owszem”

Bzdury, nie każdy może zrezygnować. Oczywiście autor może udowadniać, że człowiek może zwolnić się z pracy by mieć czas prowadzić dzieci 5 km pieszo do przedszkola (i po południu z powrotem) lub jechać na rowerze w deszczu by potem dwa tygodnie siedzieć z chorymi. Oczywiście człowiek może zrezygnować z auta by siedzieć w domu zamiast pojechać do rodziny, w góry lub na rajd rowerowy, ale to są takie same alternatywy jak siedzenie w domu po ciemku bez prądu.

Tobiasz
1 miesiąc temu

Czyli powrót do cen regulowanych jak z PRL, bo Kaczafi nakazał obniżyć marżę? Prawda jest taka, że tylko obniżka podatków może zahamować wzrost cen. Nie liczyłbym, że NBP wreszcie zacznie dbać o kurs polskiej waluty.

Piter
1 miesiąc temu

Gdzie macie w takiej cenie paliwo?? Z chęcią zatankuje. Troszkę ten artykuł odbiega od rzeczywistości u mnie już od tygodnia przeszło 6 zł obecnie 6.30zl

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Piter

Przedwczoraj przy autostradzie A1. A gdzie jest po 6,30 zł?

eax
1 miesiąc temu
Reply to  Piter

w krk dzisiaj 5.91 na shellu

Przemo
1 miesiąc temu

Pracownicy gazetek wydawanych przez Orlen, bo dziennikarzami większość z nich już trudno nazwać, dostają ten marny haracz, by bez zmrużenia oka mogli pisać o „druzgocącym wyroku”

https://nto.pl/daniel-obajtek-wygral-z-wyborczapl-druzgocacy-wyrok-media-nie-moga-perfidnie-i-swiadomie-klamac/ar/c1-15867127

Don Q.
1 miesiąc temu
Reply to  Przemo

To je jeszcze uzupełnię, jakby ktoś się w temacie nie orientował: https://wyborcza.pl/7,75398,27721585,klamliwy-triumf-prezesa-obajtka.html

Obajtek przedstawia orzeczenie sądu jako swoje zwycięstwo. I kłamie, że „Wyborcza została zobowiązana do sprostowania nieprawdziwych informacji”. To nieprawda. Wyrok zobowiązuje do publikacji stanowiska Obajtka, zaś redakcja – jeśli dojdzie do takiej publikacji – ma prawo to stanowisko skomentować.

krzysztof
1 miesiąc temu

cale te rozwazanai mozna o kant d… potluc…co niby da przecietnej polskiej rodzinie bon paliwowy dany raz do roku na 150 zl? pol baku paliwa? litosci…

Rafał Ł
1 miesiąc temu

Niestety widzę że nie uwzględniają Państwo jeszcze jednego ukrytego podatku w cenie paliwa, a mowa tu o opłacie emisyjnej – 8 gr netto/ 10 gr brutto.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał Ł

A słuszna uwaga

John
1 miesiąc temu

U mnie obok domu ON po 6.11. Chyba się nie bali jednak 😛

someone
30 dni temu

Jak mawiał klasyk: “Mnie te podwyżki nie obchodzą! I tak zawsze tankuję za 50 zł.” 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!