17 stycznia 2018

Zaczęło się! Co unijna dyrektywa o otwartej bankowości – PSD2 – zmieni w naszych portfelach? Dużo

Weszła w życie unijna dyrektywa PSD2 o otwartej bankowości. W Polsce na razie jeszcze tylko straszy bankowców, ale są kraje, w których jej straszliwa moc zaraz zacznie działać. No właśnie, ale czy na pewno będzie taka straszliwa? Co oznacza dla nas PSD2? I kiedy może nas dotknąć ta rewolucja?

 

Unijna dyrektywa dotycząca otwartej bankowości (kryjąca się pod kryptonimem PSD2) nie wzbudza jeszcze zbyt wielkich emocji wśród klientów banków, ale sami bankowcy się jej obawiają i najchętniej opóźniliby jej wejście w życie jak tylko się da. Chyba jest się czego bać, bo dyrektywa nakazuje, by banki zaczęły udostępniać tzw. podmiotom trzecim (np. firmom technologicznym) dane o historii transakcji i wzorcach wydatków swoich klientów.

Oczywiście będzie to dotyczyło tylko tych firm, których klienci wyraźnie się na to zgodzili, zaś firmy spelniły szereg kryteriów (począwszy od specjalnej rejestracji aż po warunki dotyczące zabezpieczenia danych). Tym niemniej to będzie niamała rewolucja, bo do tej pory dane o transakcjach i zachowaniach klientów były wyłącznie własnością banków.

Co prawda polski parlament nie przyjął jeszcze ustawy wprowadzającej PSD2 do naszego porządku prawnego, nie ma też rozporządzenia wykonawczego (tzw. RTS), które dokładnie opisywałoby warunki techniczne konieczne do spełnienia przez firmy technologiczne. Dziś Związek Banków Polskich pokaże projekt standardu interfejsu tzw. Polish API, zapewniającego dostęp firmom technologicznym do rachunków klientów.

My jesteśmy w sferze projektów, ale nie da się ukryć, że sama unijna dyretywa PSD2 zaczęła obowiązywać w ten weekend (od 13 stycznia) i są w Europie miejsca, w których zacznie mącić w bankowym świecie już teraz.

PSD2: są kraje, w których już straszy na całego

Sądząc po licznych publikacjach w brytyjskich mediach, tamtejsze banki zaczną jako jedne z pierwszych odczuwać skutki PSD2, bo tam wprowadzono już podobną regulację. Wprowadzona w Wielkiej Brytanii ustawa Open Banking jest de facto lokalną wersją PSD2, choć z pewnymi różnicami (nie ma sensu wchodzić w szczegóły, dotyczą one sposobu udostępniania informacji o klientach i katalogu uprawnionych do tego firm).

Niepokoi się zwłaszcza „wielka dziewiątka” – HSBC, Barclays, RBS, Santander, Bank of Ireland, AIB, Danske, Lloyds i Nationwide – która do tej pory miała wyłączność na prowadzenie domowych finansów klientów.

Czytaj też: W których segmentach fintechy mają szansę, żeby zagrozić bankom? Ojjj, jest tego trochę

Czytaj też: Uber znów rozwali system? Wchodzi w usługi finansowe!

Szef fundacji Open Banking Limited, organizacji non-profit koordynującej wymianę informacji między bankami, a firmami technologicznymi, przyznaje, że „zajmie trochę czasu, zanim zobaczymy naprawdę nowe, nieznane dotąd usługi.” Ale rewolucja nadejdzie i to już niedługo.

Zapewne w Wielkiej Brytanii, kolebce wielu finansowych start-upów (jak np. opisywanego przeze mnie Monzo), zobaczymy jej skutki wcześniej, niż w Polsce. Do rejestracji jako tzw. podmioty trzecie zgłosiło się tam ponad 40 firm, które chcą zasysać dane o klientach banków.

Teraz to firmy technologiczne wezmą się za nasze domowe budżety?

Co można z nimi zrobić? Przykładowo mogą pomóc w analizie naszych nawyków finansowych, wychwytywaniu nieefektywności w wydawaniu przez nas pieniędzy, a także w szukaniu potencjału do ich oszczędzania. Firma technologiczna, otrzymawszy dane o naszych transakcjach, może zaproponować poprawę nawyków związanych z wydatkami lub po prostu wskazać na nowe usługi finansowe, które lepiej odpowiadają naszym potrzebom.

Czytaj też: To zniszczy banki jakiw znamy? Będą znajdować najtańsze usługi na rynku i cię do nich przepinać!

Czytaj też: Efekt Yoyo? Gdy apka do rabatów dogaduje się z twoim bankiem w… twoim smartfonie

W ostatnich latach pojawiły się aplikacje, które analizują nawyki zakupowe i wskazują oszczędności (lub wręcz wprowadzają je automatycznie w życie, przekierowując zakupy do tańszych sklepów). Albo np. pomagają w zarządzaniu wydatkami, informując o tempie wydatków w danej kategorii.

Są konsumenci, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze na konkretny cel, ale uważają, że nie mają wystarczającego dochodu, by móc sobie pozwolić na oszczędzanie. Udostępnianie ich danych np. aplikacji do budżetowania może pomóc im skreślić niepotrzebne zakupy i ustalić, gdzie mogą zaoszczędzić pieniądze. To nie tylko pomoże oszczędzać, ale będzie silniejszą niż kiedykolwiek motywacją do oszczędzania.

Czytaj też; Revolut zawstydził banki. Idealne konto dla podróżnika!

Czytaj też: Oni tylko udają bank, ale za to jak! Przelewy międzynarodowe prawie za free

Czytaj też:  Firma pożyczkowa chce być centrum domowych finansów. Ściągnie dane z twoich banków i…

Czytaj też: I jak tu nie kochać takiego banku? O wszystkim pamięta, nawet o imieninach twojej żony

Fintech wybierze ci najtańsze konto i urzeźbi „centrum zarządzania produktami finansowymi”?

Nowe zasady otwartej bankowości mogą również ułatwić ocenę które konto bankowe jest dla danego klienta najlepsze. Zamiast tworzenia modeli typu „konto dla singla”, albo „konto dla pary używającej często bankomatów” będzie można tworzyć rankingi oparte o rzeczywiste dane o tym jak klient używa konta. Wielu z nas nie ma pojęcia ile wydaje na usługi bankowe i ile mogłaby na tym zaoszczędzić. Przyjdą do nas firmy technologiczne oferujące taką analizę w zamian za zgodę na zassanie danych transakcyjnych z obecnego banku.

Są już na rynku aplikacje, które aspirują do tego, by stać się „centrum zarządzania domowymi finansami”. A zatem na jednym pulpicie udostępnią dane o wszystkich kontach, wszystkich kredytach, wszystkich kartach kredytowych, debetach, ubezpieczeniach i inwestycjach.

Żaden bank z osobna tego nie pokazuje (choć banki też może będą chciały takie usługi prowadzić na podstawie PSD2), a to przecież bardzo wygodne – mieć wszystkie wiadomości o swoich pieniądzach pod ręką. Nawet jeśli będzie je podawał nie bank, lecz firma technologiczna. Banki już budują aplikacje, które są takimi kokpitami do zarządzania domowymi finansami. Holenderski bank ING urzeźbił przykładowo aplikację o nazwie Yolt.

Chcesz pożyczkę? Wybiorą ci najtańszą. A zamiast zaświadczeń o dochodach…

A zarządzanie długiem? Na podstawie płaconych rat firma technologiczna będzie mogła doradzić klientowi zmianę banku-kredytodawcy, a nawet – jeśli będzie miała z nim umowę – taki transfer kredytu przeprowadzić.  Pojawią się narzędzia do zarządzania długiem, np. analizujące co się stanie gdybyś zastąpił obecną kartę kredytową inną, wziętą z konkurencyjnego banku.

Także udzielanie pożyczek będzie szybsze, a ocena ryzyka przez firmy pożyczkowe (jak również banki, o ile skorzystają z PSD2) dokładniejsza. Kiedy zaciągniesz pożyczkę, musisz pokazać historię dochodów, by udowodnić, że jesteś wiarygodny finansowo. Teraz będzie można zamiast tego pozwolić jednorazowo firmie pożyczkowej na przekazanie online dostępu do historii konta bankowego za ostatnich 12 miesięcy i historii wydatków.

Na tej podstawie firma pożyczkowa od razu udzieli pożyczki na znacznie lepszych warunkach, niż gdyby pożyczała „w ciemno”, czyli nie pytając o nic.

Czytaj też: Fintech wymyślił leasing przez internet. Wklejasz link z netu, wpisujesz kilka danych i…

Czytaj też: Faktoring online. Wystawiasz faktury, fotografujesz je, a oni od razu płacą ci kasę

Przelew zrobisz bez logowania do banku. Przez Google’a i Facebooka

Open Banking umożliwia firmom technologicznym przeprowadzenie bezpośredniej płatności z konta bankowego klienta. Dziś przykładowo firma PayU, która chce przeprowadzić Twoją płatność za zakupy w internecie, oferuje płatności pay-by-link, czyli przekierowuje Cię do banku, żebyś tam się zalogował i zapłacił. Pod rządami PSD2 nie będzie trzeba przekierowywać klienta do banku, bo pośrednik będzie mógł sam się podłączyć do jego konta i po autentykacji klienta przeprowadzić płatność.

Ta część PSD2 otwiera wielkie pole firmom technologicznym takim jak Facebook, czy Google. Facebook uruchomił już w Wielkiej Brytanii usługę Pay by Messenger (czyli płatności przez komunikator), zaś Google pozwala płacić przez Google Wallet, czyli usługę pozwalającą wysyłać płatności za pośrednictwem… poczty elektronicznej. Facebook zamierza też uruchomić płatności przez WhatsApp.

Czytaj też: Przelewy przez Facebook Messengera wchodzą do Europy. Bankowcy mają wielki ból głowy?

Zamiast jakichś dziwnych logowań, przekierowań do banku, podpinania kart do e-portmonetek będzie można po prostu wpisać „+20 zł” na czacie i pieniądze zostaną wysłane do wskazanej osoby. Facebook połączy się z bankami nadawcy i odbiorcy i przeprowadzi płatność. Będzie można więc płacić bez wchodzenia do banku. A np. Allegro, AliExpress lub Amazon nie będą potrzebowały pośredników do przeprowadzania płatności, będą teoretycznie mogły same bezpośrednio pobierać pieniądze z kont klientów.

Czy nie zacznie się plaga kradzieży danych?

Problemy? Po pierwsze: są obawy, że otwarcie dostępu do bankowych skarbców z bardzo ważnymi danymi na nasz temat zwiększy liczbę wycieków i więcej informacji o nas może wpaść w niepowołane ręce. Utworzą się skomplikowane łańcuchy dostępu do danych, co utrudni udowodnienie, kto ponosi winę w przypadku kradzieży informacji o kliencie.

Pod względem technicznym – tak przynajmniej piszą brytyjskie media – system (czyli aplikacje do udostępniania danych oraz procedury) jest co najmniej tak samo bezpieczny jak istniejące usługi finansowe. A dostęp do danych uzyskają tylko te pozabankowe firmy, które spełnią kryteria, m.in. dotyczące zabezpieczenia interesów klientów.

Ale np. brytyjska opinia publiczna temu nie dowierza, więc ludzie mogą być podatni na sączone mimochodem opowieści bankowców o tym jakie to straszne rzeczy mogą się stać, gdy ich dane wypłyną z banku. Zresztą nie muszą to być tylko wymysły…

Są również obawy, że pojawią się nowe odmiany internetowych kradzieży bazujących na nakłanianiu klientów do udostępniania swoich danych do logowania pod hasłem „otwarta bankowość”.

Czy klienci zgodzą się na transferowanie swoich danych z banków? Są wątpliwości

No i najważniejsze: dlaczego konsumenci mieliby masowo godzić się na udostępnianie niezwykle ważnych i wrażliwych danych, jakimi są informacje o ich wydatkach, jakimś-tam firmom technologicznym?

We wrześniu w Wieliej Brytanii przeprowadzono badania, z których wynikło, że 92% ludzi w ogóle nic nie wie o tym, że będą mogli pozwalać firmom technologicznym na zasysanie z banków danych na swój temat. A ponad połowa (51%) stwierdziła, że jest raczej mało prawdopodobne, aby rozważyła udostępnienie swoich danych finansowych, nawet gdyby to oznaczało, że dostałyby bardziej odpowiednie produkty i usługi.

W ankiecie przeprowadzonej przez Accenture na 2000 brytyjskich konsumentach wyszło, że 69% z nich nie udostępni informacji o koncie bankowym innym podmiotom, niż ich bank. Ale być może jak już pokażą się na rynku konkretne produkty, to konsumentom zaświecą się oczka.

Czytaj też: Poproszą cię o login do banku i dane finansowe. Zgodzisz się? Za ile? Oni przepytali na ten temat Polaków i…

Brytyjczycy chcą tak ustawić zasady open banking, żeby zgodę na udostępnienie danych trzeba było co kwartał odnawiać. A więc firma technologiczna, mając zgodę klienta na zasysanie jego danych, będzie musiała dość często pytać klienta czy na pewno jest zadowolony i czy nadal zgadza się na przekazywanie tej firmie swoich danych.

ilustracja: Calder Associates

 

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
AdiCherrysonMaciej SamcikJOLAOpiekun Finansówtt Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
EJS
Gość
EJS

Póki co PSD2 Polsce nie straszna. Nie ma mowy aby została wdrożona w perspektywie najbliższych lat. Wystarczy spojrzeć na brak jakiejkolwiek inicjatywy w celu zbudowania rejestru kredytowego – Polska jest jedynym – JEDYNYM -krajem europejskim, który broni się zaciekle przed tą inicjatywą umożliwiającą zaglądanie bankom i kredytobiorcom „pod spódniczkę” . I to w momencie, kiedy wdrożone zostały przepisy o przymusowej restrukturyzacji BRRD! Nawet Węgry pracują intensywnie nad tym narzędziem kontroli systemu bankowego i rynku kredytowego. Pozostaje tylko pytanie w jakim stopniu nasz sektor finansowy będzie bezbronny i narażony na ataki spekulacyjne, transfer zysków przed EBIT za granicę i wszelkiego rodzaju… Czytaj więcej »

tt
Gość
tt

A umowy i regulaminy będą tak skomplikowane, że nikt się nie połapie.

Opiekun Finansów
Gość

Panie Macieju,

Nie bardzo rozumiem sformułowanie o wielkiej dziewiątce banków z UK „Niepokoi się zwłaszcza „wielka dziewiątka” – … która do tej pory miała wyłączność na prowadzenie domowych finansów klientów.” W UK jest dużo więcej banków w których można mieć konto, nie mówiąc już o „building societies” itp.

Mnie martwi też jedno. Jak już wszystko będzie ładnie zinformatyzowane, z API to nic nie stoi na przeszkodzie by ustawowo dać dostęp ZUS-owi, US, policji, i wszystkim tym, którzy chcą nas chronić wbrew nas samym.

JOLA
Gość
JOLA

Żadnej zgody na grzebanie na moim koncie bankowym nie udzielę-MOJE KONTO MOJA SPRAWA!

AdiCherryson
Gość
AdiCherryson

MarcELsbergZERO …to już się dzieje…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany