6 grudnia 2017

To zniszczy banki jakie znamy? Chcą znajdować najtańsze usługi na rynku i nas do nich „przepinać”

Twórca smartfonowego banku Monzo snuje plany uruchomienia usługi, która może zmienić znaczenie słowa „bank”. I przyznam, że – o ile rzecz będzie technicznie wykonalna – bardzo do mnie przemawia. Monzo chce wyszukiwać dla klientów najlepsze oferty usług – finansowych i domowych – w całym kraju i oferować pośrednictwo w ich kontraktowaniu

 

Co może uratować tradycyjne banki przed przyszłością „rury z pieniędzmi”, której firmy fintechowe zabiorą nie tylko pomysły na obsługę klientów, ale i samych klientów? Szansa jest tylko jedna: bank musi się stać centrum łatwego dostępu konsumenta do różnych usług (logowanie do banku musi zapewniać autoryzowany dostęp do urzędów, rejestrów, procedur itp.), a jednocześnie jego doradcą w oszczędzaniu i smart-życiu (używanie produktów bankowych musi dawać oszczędności w sklepach oraz pomagać w podejmowaniu najlepszych decyzji).

Czytaj też: SkyCash wprowadza mikroubezpieczenia na minuty. Kupujesz jednym kliknięciem, wsiadając do tramwaju

Z tą drugą rolą banki mogą mieć problem, bo do tej pory nie były znane z tego, że są rzecznikami klienta. Raczej chodziło im o tym, by wcisnąć konsumentowi możliwie drogi kredyt, jakąś złodziejską polisę, najdroższy na świecie fundusz inwestycyjny. A do tego ukryta prowizja i „lewa promocja”. Właśnie te cechy banków sprawiły, że klienci stali się podatni na inwazję fintechów. Nie mają one wiarygodności banków, ale nie mają też wizerunku „bandytów w garniturach”. Pomagają w życiu, a nie wpuszczają w pętlę długów.

Przykładów takich miejsc, w których bankowcom robi się ciepło pod siedzeniami jest mnóstwo. Wymiana walut (internetowe kantory wygryzają banki), całe finanse społecznościowe (pożyczanie i inwestowanie na zasadzie „ludzie ludziom”), czy międzynarodowe przesuwanie pieniędzy bez prowizji – tu banki już poległy. Aplikacja Revolut ma już milion użytkowników tylko dlatego, że jest prosta i tania, nie kantuje na spreadach, nie wprowadza „opłat za przewalutowanie”.

Czytaj też: Jedna karta do wszystkich walut i przesuwanie pieniędzy między subkontami bez spreadu? Oto Revolut

Czytaj też: Pożyczki społecznościowe podbijają Europę. Ale w Polsce się zamykają, bo są zbyt… „niebezpieczne”

Niektóre z usług oferowanych przez aplikacje pozabankowe można próbować „zainstalować” w banku i tym samym ukręcić łeb hydrze. Skoro brytyjski bank HSBC nie był w stanie konkurować z pożyczkami społecznościowymi, to po prostu umożliwił klientom korzystanie z nich w swojej bankowości internetowej (i żyje z prowizji).

Skoro Axa nie była w stanie zrobić tak fajnego ubezpieczenia przedmiotów za pośrednictwem smartfona jak firma Trov, to wpuścił jej produkty do swojej oferty (i żyje z prowizji). Skoro Sterling Bank nie ma tak fajnego programu lojalnościowego jak Yoyo, to wpuszcza go do swojej bankowości w smartfonie (i żyje z prowizji).

Czytaj też: Efekt Yoyo, czyli gdy bank dogaduje się z programem lojalnościowym w… twoim smartfonie. Robi się ciekawie!

Czytaj też: Facebook umożliwił w Europie przesyłanie pieniędzy przez Messengera

Czytaj też: Orange uruchamia swój bank. Będzie kipiał sztuczną inteligencją

Bank automatycznie wybierze ci najtańszych dostawców usług do domu?

Ale jest jedna usługa, której dostawca – niezależnie czy sprzymierzy się z bankiem, czy też nie – rozwali system w stopniu nienaprawialnym. W niedalekiej przyszłości zamierza ją udostępnić 32-latek Tom Blomfield, który kilka lat temu założył smartfonowy bank Monzo (od kwietnia tego roku ma pełną licencję bankową w Zjednoczonym Królestwie). Dziś jego koncept ma 400.000 klientów w Wielkiej Brytanii, ale w ciągu pięciu lat chce mieć ich… miliard na całym świecie (tak, miliard, nie milion).

Można powiedzieć, że człowiek bredzi, ale… wystarczy, ze spełni swoją zapowiedź w jednej dziesiątej, a i tak przejdzie do historii jako ten, który na dobre zmienił świat finansów. Usługa, którą zamierza to osiągnąć to wyszukiwanie najlepszych ofert usług w całym kraju i oferowanie klientom pośrednictwa w ich kontraktowaniu.

Jeśli Monzo dowie się, że bierzesz prąd od najdroższego dystrybutora – pomoże ci go zmienić. Abonament telekomunikacyjny? Z Monzo zawsze masz mieć najtańszy w swojej klasie. Kablówka, ubezpieczenie mieszkania, kredyt hipoteczny, depozyt bankowy? Znajdą najlepszy. A zmiana dostawcy-kontrahenta będzie następowała via Monzo, bez papierków.

Chodzi więc o bank, który bankiem jest tylko po to, by prowadzić konta, wydawać karty, rozliczać transakcje i zapewniać ich bezpieczeństwo. A całą resztę będzie outsourcował. Według konceptu Blomfielda, tego szaleńca, bank nie musi oferować własnych kredytów hipotecznych, ani własnych kont oszczędnościowych i lokat – może udostępniać swoim klientom, których pieniądze będzie „kontrolował”, najlepsze oferty z rynku, nawet jeśli będą pochodziły od konkurencyjnych instytucji.

Mocne? A jakże. Oczywiście to nie będzie łatwe. Jest kwestia zbudowania odpowiednio skutecznych algorytmów, konieczności sprowadzenia do wspólnego mianownika mnóstwa skomplikowanych ofert, zbudowania interfejsów i procesów pozwalających je kupować i zmieniać z poziomu smartfona. No i kwestia dostawców, którzy niekoniecznie muszą mieć ochotę, by przystępować do takiego hubu. Tak samo jak sieci hotelowe, które zorientowały się, że takim hubem stał się Booking.com i przestały wstawiać nań najlepsze oferty (choć przestać kochać tego portalu nie mogą).

Aby Monzo mógł być bankiem samych tylko najlepszych ofert z rynku – nie tylko finansowego – musi mieć naprawdę dużą „siłę przetargową” zbudowaną na liczbie lojalnych klientów. Musi po prostu zdobyć tyle głów i tyle pieniędzy, by żaden duży dostawca dobrej usługi nie mógł się od Monzo odwrócić. Czy to się uda? Pożyjemy-zobaczymy.

Czytaj też: Nowa platforma zakupowa MAM chce pomóc nam w płaceniu rachunków 

Czytaj też: Pokazali taksówkarzom do czego służy smartfon. Teraz pokażą to bankom? Uber wchodzi w usługi finansowe! 

Monzo podpowie ile dziś wydałeś i na co

Jak na zachodnioeuropejskie warunki już dziś to jest bardzo nowoczesna oferta bankowości mobilnej. Nie ma opłat za założenie i prowadzenie konta, ani za kartę, ani za przelewy. Zakupy kartą można robić bez prowizji na całym świecie – nie ma spreadów ani opłat za transakcje za granicą. Ale nie ma też oddziałów, ani większości bankowych produktów – kredytów hipotecznych, debetów i kart kredytowych, ani kont oszczędnościowych – tylko przedpłacona karta MasterCard.

Jest za to automatyczny budżet w smartfonie. Bank kategoryzuje wydatki, informuje ile wydajesz na jedzenie poza domem, na kino, na rachunki, uprzedza powiadomieniami push o sytuacjach, w których przekraczasz budżet w danej kategorii wydatków. Przy każdym powiadomieniu pojawia się też informacja ile dziś wydałeś (to cholernie użyteczne, bo pozwala łatwo kontrolować dzienny budżet).

Kiedy wyjeżdżasz za granicę, aplikacja prześle ci pusha z informacjami o kursach wymiany walut. Jeśli zgubisz kartę – możesz ją w ażdej chwili „zamrozić” bez konieczności zastrzegania. Nie będzie działała, a jednocześnie nie będzie trzeba wyrabiać nowej jeśli odnajdzie się w kieszeni spodni. Apka pozwala wreszcie rozdzielić rachunek za obiad w restauracji w taki sposób, że płaci jedna osoba, ale pieniądze są ściągane proporcjonalnie z czterech kont w Monzo.

Nie są to funkcje z kategorii rocket science, wszystkie z nich znajdziemy w części polskich banków (choć nie jestem pewny czy w którymś występują wszystkie razem), ale z punktu widzenia millennialsa, którego cały świat jest w smartfonie, który nie śmierdzi groszem i musi się liczyć z każdym budżetem, a wreszcie takiego, który nie potrzebuje wielkiego banku z depozytami, milionowymi kredytami hipotecznymi i debetami… to jest porządna oferta. Niedostępna jeszcze w Polsce, ale kto wie…

Bardzo jestem ciekaw czy takie połączenie banku z hubem usług finansowych i pozafinansowych, który automatycznie wybiera dla klienta najtańsze oferty, jest pomysłem wykonalnym. Ale nawet jeśli dziś jeszcze będzie to mogło działać tylko kadłubowo – nadejdzie czas, gdy technologia, regulacje prawne i uwarunkowania rynkowe pozwolą powołać taki bank. I on wtedy rozwali system jaki znamy.

Czytaj też: Guardian o banku Monzo.com

Czytaj też: Najszybsza kampania crowdfunding w historii? Monzo.com zebrał kapitał w ciągu… 96 sekund

Zapisz się na mój newsletter! Kliknij ten link i się zapisz, a raz w tygodniu prześlę Ci coś ciekawego, a w prezencie dostaniesz pakiet użytecznych poradników, m.in. przegląd kont bankowych ułatwiających oszczędzanie.

zdjęcie tytułowe: Techcrunch.com

 

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Robert TrendMaciej Samcikjanek82PatrykXaza Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lechoo
Gość
Lechoo

Z perspektywy klasycznych banków współpraca z monzo to czysty układ win-lose. Bank przegrywa, monzo wygrywa. Po co w ogóle wchodzić w taką współpracę? A jeśli żaden bank nie będzie chciał z nimi współpracować, to po co klienci mają korzystać z monzo? I tak dochodzimy do realności zapowiedzi zdobycia miliarda klientów 😀

Xaza
Gość
Xaza

Banki były będą zawsze. Monzo to pryszcz. Najwyżej za chwilę kupi go fundusz należący do.. banku 😂 tyle z rewolucji. To samo z revolut.

Michał
Gość
Michał

Cóż powiedzieć? W biedzie oszczędność ma powodzenie. U nas tylko ułamek może sobie pozwolić na skarpetki za 4 tys. zł. Reszta odczuwa jakie jest państwowe krojenie, ale sami takich wybierają do władzy…

Patryk
Gość

Panie Samcik, nieaktualne informacje. Monzo ma już prawdziwą kartę debetową, a nie prepaid. Oferują także debet w koncie (w UK nazywany overdraft).

janek82
Gość
janek82

Nie jestem taki pewien tego Monzo. Gdyby wybór usług był tylko na podstawie ceny, wówczas od wielu lat taki Pekao nie powinien mieć żadnego klienta. A tymczasem nadal pobiera opłaty za konta, za kartę, ma toporny serwis internetowy, a klientów jak miał tak ma. Co z tego, że znajdę najtańsze AC do auta na rynku, skoro likwidacja szkody to droga przez mękę, kończąca się w Sądzie?

Robert Trend
Gość
Robert Trend

Jedynym problemem takich bankowych innowacji czy ułatwień życiowych (na pierwszy rzut oka bardzo komfortowych no bo każdy chciałby szybko załatwić sprawy urzędowe i papierkowe, znaleźć dostawców usług i załatwić szybko i przyjemnie) jest to, że banki zyskałyby wtedy jeszcze większy bezpośredni wgląd w nasze życie i mogłyby zostać wykorzystane przez państwa jako narzędzia absolutnej kontroli nad jednostką. Teraz ma to jedynie znaczenie przy wirtualnych finansach, no a zawsze pozostaje nam jeszcze gotówka. No ale gdyby tak prawie wszystko zaczęło odbywać się przez banki + wycofanie pieniędzy papierowych… byłoby gorzej. W przyszłości będziemy mieć dostępne krypowaluty jako alternatywę, ale bank/państwo sprawnie… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany