17 sierpnia 2018

Przedawnienie roszczeń: największy wróg frankowicza. Jak się przed nim zabezpieczyć? Oto dwa sprawdzone sposoby

Wyścig z czasem bankowców i frankowiczów wchodzi w kluczową fazę. Ostatnio coraz częściej pytacie mnie o to jak zabezpieczyć się przed przedawnieniem części lub całości roszczeń z tytułu zaciągniętego kredytu. I tym samym pozostawić sobie furtkę do walki w sądzie o odwalutowanie albo unieważnienie umowy frankowej. Zatem dziś dwa słowa o tym, czego bankowcy za żadne skarby świata nie chcieliby Wam powiedzieć

Duża część wszystkich kredytów denominowanych we frankach lub indeksowanych do tej waluty pochodzi z lat 2006-2008, a więc właśnie mija im 10-letni termin przedawnienia roszczeń. To oznacza, że jeśli ktoś ma kredyt z tego przedziału czasowego – zaczyna nerwowo patrzeć na kalendarz. Bankowcy też patrzą, ale z nadzieją. Bo przedawnienie może „załatwić” sprawę franków po ich myśli lepiej, niż jakakolwiek ustawa lub sąd.

Klienci, którzy zadłużyli się przed dekadą mają jednocześnie najgorszą sytuację, bo w ich przypadku kurs franka najbardziej zmienił się na niekorzyść. Ci, którzy zadłużyli się wcześniej lub później być może swój kredyt frankowy nawet lubią – kupili mieszkanie poza okresem największego boomu (a więc taniej), zaś wzrost kursu franka aż tak bardzo ich nie boli (bo zadłużali się przy kursie 3-3,5 zł, a nie 2 zł).

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach„, zapisz się na newsletter i odbierz zestaw praktycznych poradników, w tym przegląd najlepszych kont bankowych ułatwiających oszczędzanie

Kredyty frankowe a skrócenie terminu przedawnienia roszczeń

Pierwsza wątpliwość, z którą się do mnie zwracacie to obawa, że z przedawnieniem już jest i tak „pozamiatane”, bo ostatnio Parlament i Prezydent skrócili podstawowy termin przedawnienia roszczeń do sześciu lat. Więcej na temat tego nowego prawa przeczytacie w tym artykule na „Subiektywnie o finansach”.

Jak to wpływa na frankowiczów? Prawnicy uspokajają, że ustawowe skrócenie okresów przedawnienia nie będzie miało wpływu na kredytobiorców dochodzących swoich roszczeń przeciwko bankom w zakresie roszczeń:

1) powstałych przed dniem wejścia w życie ustawy (czyli przykładowo przy założeniu, że ustawa wejdzie w życie 30 czerwca br., wszelkie roszczenia o zapłatę kwot związanych z kredytem powstałe do dnia 29 czerwca, zachowają dotychczasowy 10 letni termin przedawnienia) i

2) nieprzedawnionych w dniu wejścia w życie nowej ustawy (czyli roszczeń powstałych 10 lat wstecz od dnia wejścia w życie ustawy)

Zasada ta dotyczy jednakże wyłącznie kredytobiorców mających status konsumenta, czyli osób których celem zawarcia umowy kredytu nie były okoliczności związane bezpośrednio z prowadzoną działalnością gospodarczą lub zawodową (czyli najczęściej kupno nieruchomości związane było z zaspokojeniem potrzeb mieszkaniowych).

Więcej na temat zasad przedawnienia roszczeń z tytułu kredytów frankowych pisze mec. Karolina Srokowska

Bankowcy z nadzieją patrzą w kalendarz

O odwalutowanie bądź unieważnienie umów – w których przeważnie znajdują się tzw. klauzule abuzywne, nieprecyzyjnie określające zasady przeliczania franków na złote – walczy na razie stosunkowo niewielka liczba osób, najwyżej „duże” kilka tysięcy. Bankowcy trzymają kciuki, by na tym się skończyło, bo gdyby po „swoje” ruszyło kilkadziesiąt tysięcy, to ewentualne umorzenia lub odszkodowania miałyby wartość grubych miliardów.

Sytuacja, w której ludzie muszą sami walczyć o sprawiedliwość, choć płacą podatki na państwo, które powinno ich przed niesprawiedliwością bronić, przypomina nieco fabułę filmu „Dzień świra”. Ale jest jak jest i lepiej pewnie nie będzie (przynajmniej do wyborów, bo w kampanii znów coś się frankowiczom obieca ;-)).

Krytyczne będą najbliższe miesiące, bo sądy właśnie zaczynają prawomocnie rozstrzygać sprawy założone bankom przez najbardziej zdeterminowanych frankowiczów. Jeśli na salach sądowych szala zacznie się przechylać na stronę frankowiczów (a są już mocne przesłanki, że tak właśnie zdarzy), to już tylko przedawnienie może uratować bankowców przed falą nowych roszczeń klientów.

„Po wakacjach minie 10 lat od zaciągnięcia przeze mnie kredytu denominowanego we frankach szwajcarskich. Niestety oznacza to dla mnie przedawnienie się części roszczeń. Co mam zrobić, by przerwać bieg przedawnienia i nie zamknąć sobie drogi do odzyskania całości różnic kursowych, gdyby w sądach nastało korzystne dla kredytobiorców orzecznictwo?”

– pyta jeden z czytelników. Takich zapytań dostaję więcej, przynajmniej jedno w tygodniu. Co więc robić, by nie dać się „wpuścić” w przedawnienie? Na szczęście większość prawników stoi na stanowisku, że kredyt nie przedawnia się w całości, lecz tylko poszczególne raty. Jednak im wcześniej coś zrobimy, tym większą liczbę rat obejmie „zamrożenie” przedawnienia.

A najlepiej przerwać bieg przedawnienia jeszcze przed upływem 10 lat od podpisania umowy lub choćby od dnia wypłaty kredytu (strzeżonego Budda strzeże).

Czytaj też: Coś drgnęło w wojnie o UNWW? UOKiK pisze, że Bank Millennium odpuszcza. A jaka jest prawda? Nie tak różowa jak wygląda na pierwszy rzut oka

Czytaj też: Klient na wojnie z prawniczą machiną ubezpieczyciela jest bez szans? No to posłuchajcie tej historii

Czytaj też: Ile bank może zapłacić za publikowanie nieprawdziwych danych o kliencie? Case study

Czytaj też: Wygrał z Bankiem Millennium 46.000 zł w sądzie, ale prawnicy bankowi chcieli go wykiwać. Zrobił im… szach, mat. Hitowe!

Sposób pierwszy: Zawezwanie do próby ugodowej

Ale co robić? Oczywiście najdalej idącym rozwiązaniem byłoby złożenie pozwu przeciwko bankowi z roszczeniem zwrotu różnic kursowych, odwalutowania kredytu lub unieważnienia umowy (wszystkie trzy opcje wchodzą w grę na podstawie znalezieia abuzywnych zapisów w umowie kredytowej). Sęk w tym, że większość frankowiczów nie chce iść do sądu „w ciemno”, wolą poczekać ze złożeniem pozwu aż pojawi się spójna i w miarę stabilna linia orzecznicza.

Dobrym sposobem na przerwanie biegu przedawnienia może być złożenie w sądzie tzw. zawezwania do próby ugodowej. Pismo powinno zawierać precyzyjne roszczenie, czyli wyliczenie kwot, które bank naszym zdaniem jest nam winien z tytułu nieprecyzyjnych, niezgodnych z prawem zapisów (np. nieprecyzyjnej klauzuli przeliczeniowej).

Jeśli takie zawezwanie zawiera konkretne liczby i sensowne uzasadnienie (np. powołanie się na wyroki TSUE, ekspertyzy i analizy UOKiK oraz Rzecznika Finansowego lub odwołanie do jakichś prawomocnych wyroków sądowych) to może przerwać bieg przedawnienia. Tak przynajmniej jakiś czas temu powiedział Sąd Najwyższy (stosowna uchwała została podjęta 28 czerwca 2006 r., ma sygnaturę III CZP 42/06).

Pismo-zawezwanie do ugody trzeba złożyć w sądzie rejonowm zgodnym z siedzibą banku i jednocześnie do niego wysłać. Koniecznie listem poleconym za poświadczeniem odbioru. Poza ewentualnymi kosztami prawnika, który napisze pismo (choć jeśli nie spaliście na lekcjach polskiego i klikniecie na „Subiektywnie o finansach” rubrykę „W twojej sprawie”, to znajdziecie tam większość pomocnych materiałów) trzeba też wnieść opłatę sądową – 40 zł dla małych roszczeń i 300 zł dla tych, które przekraczają 10.000 zł.

Czytaj też: Po jakim kursie spłacać kredyt, gdy klauzula przeliczeniowa wypadła z umowy? Sąd Najwyższy ma dwa pomysły

Czytaj też: Europejski Trybunał odpowiada na trzy ważne pytania o franki. Nie wszyscy frankowicze będą zadowoleni

Czytaj też: Sąd Najwyższy ostry jak chilli. Bank nie poinformował klienta o zmienności waluty? Powinien się jeszcze upewnić, że… 

Sposób drugi: wszczęcie postępowania mediacyjnego

Od niedawna – konketnie od zeszłego roku – jest też nowa opcja przerwania biegu przedawnienia – wszczęcie postępowania mediacyjnego przed Rzecznikiem Finansowym (podstawą prawną jest art. 36 ustawy o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich).

„Wszczęcie postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich przerywa bieg przedawnienia roszczenia będącego przedmiotem sporu. Przedawnienie nie biegnie na nowo, dopóki postępowanie to nie zostanie zakończone”

– czytamy w tej ustawie. O nowej możliwości wspomina też ustawa o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym (szukajcie fajnych rzeczy w art. 35). O postępowaniu polubownym przed Rzecznikiem Finansowym już jakiś czas temu pisałem, więc nie będę tutaj wnikał w szczegóły – w linkowanym tekście znajdziecie wszystkie informacje o tym jakie warunki trzeba spełnić, co i gdzie napisać oraz ile to kosztuje i dlaczego tak tanio.

Niektórzy z Was twierdzą, że najdalej idące roszczenia – o unieważnienie umowy – nie przedawniają się. Bo jeśli umowa jest nieważna z mocy prawa, to przecież nie można tej nieważności limitować w czasie. Umowa nie może być nieważna „od upływu 10 lat od jej podpisania”. Jeśli coś nie istnieje, to nie istnieje „od zawsze do zawsze”.

Coś w tym jest, ale prawnicy mówią, że choć umowa jest nieważna „od zawsze” to roszczenia z tego wynikające, jeżeli mają charakter majątkowy (a więc domagamy się czegoś więcej, niż przeprosin i żeby bank powiedział, że jest mu przykro) – przedawniają się tak, jak każde inne.

Czytaj też: Sąd Najwyższy wreszcie na odsiecz frankowiczom? Koniec probankowej interpretacji słynnego art. 385 kc

Czytaj też: Najsłynniejszy polski frankowicz uważa, że kredyt frankowy naruszył jego prawa człowieka. Walczy w Europie i nie jest bez szans

Czytaj też: Nowy patent w sądowej wojnie o franki. Niektórzy klienci grają va banque i… wygrywają

Czytaj też: Czy sądy zaczną teraz masowo unieważniać kredyty we frankach? Jest już uzasadnienie słynnego wyroku przeciwko ING. Prawomocne unieważnienie umowy!

Bez pracy nie ma… zwrotu pieniędzy

Jak więc widzicie są aż trzy sposoby, by zabezpieczyć sobie tyły i nie potkąć się o zarzut przedawnienia roszczeń, gdyby kiedyś przyszło Wam do głowy domagać się od banku odwalutowania, unieważnienia umowy bądź zwrotu różnic kursowych. Niestety żaden z nich nie jest banalny. I każdy wymaga włożenia pewnej pracy. Jednak jeśli poważnie bierzecie pod uwagę opcję, by iść z bankiem na udry – być może warto tę pracę wykonać.

Niewykluczone zresztą, że takie działanie będzie miało swego rodzaju działanie prewencyjne. Np. zawezwanie do próby ugodowej spowoduje w bankowcach przekonanie, że trafili na klienta-twardziela, z którym trzeba się jakoś dogadać zanim zacznie dymić? No dobra, sam tak do końca nie wierzę w to co piszę, ale nie wykluczam, że w przyszłości i taka możliwość się pojawi.

ilustracja:  „Dzień Świra”/Amber Avalona/Pixabay

 

10
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
GrzegorzadaLechBartekSkładak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotr
Gość
Piotr

W każdym przypadku warto przerwać bieg przedawnienia. Korzystna linia orzecznicza w sądach powoli przebija się, orzecznictwo TSUE jest jednoznacznie prokonsumenckie, rząd ten czy też kolejny nic nie zrobi, kurs chf na poziomie 4,50-5 i ponad patrząc na przykładzie Turcji jest jak najbardziej realny, Libor lub jego następca na poziomie 3-4% i powyżej już był. Podwojenie wysokości rat w perspektywie kilku lat jest jak najbardziej realne, nie mówiąc o kapitale i niemożności sprzedania mieszkania. Nawet jeżeli ktoś jest zadowolony ze swojego kredytu nibyfrankowego, przerwanie biegu przedawnienia potraktowałbym jako działanie prewencyjne i świadczące o zdolności przewidywania. Dzięki za ten artykuł.

Konrad
Gość
Konrad

Ja osobiście trzymam kciuki za banki. Frankowicze wiedzieli co robią, więc niech teraz nie żądają, żeby inni podatnicy spłacali ich długi.

Maciej
Gość
Maciej

I tu się celowo mylisz, zapewne będąc pracownikiem jednego z banków . To pracownicy Banków wiedzieli co robią wciskając nieświadomym konsumentom nieświeże jajo w postacie kredytu pseudofrankowego.

Składak
Gość
Składak

Mnie wczoraj wciskano na bazarku stare kapcie, czy to oznacza że musiałem koniecznie je kupić? Takie głupie gadanie, nikt nikogo nie zwalnia z myślenia, ani tym bardziej nie usprawiedliwia niewiedza. Tak samo mój bank zachęcał mnie na franki, jakoś się nie skusiłem bo zadałem sobie wówczas proste pytanie – Co będzie jak waluta wzrośnie. Ale że sporo moich znajomych ze mnie się śmiało, jak to tanio kupili samochód albo mieszkanie, to teraz niech płacą za swoją głupotę. Nic w życiu nie jest na skróty. A teraz poproszę o minusy od wielce niezadowolonych frankowiczów, którzy myślą że reszta ówczesnych „frajerów” co… Czytaj więcej »

Bartek
Gość
Bartek

Jest coś takiego drogi Składaku, jak „asymetria informacyjna”. Dlatego twoja wyrafinowana analogia z kapciami jest tak samo idiotyczna jak i reszta tych tłuczonych z metra od lat probankowych komentarzy. Wzięcie kredytu hipotecznego to nie kupowanie konfekcji drogi Składaku, to często życiowa decyzja, podejmowana w atmosferze stresu pod wpływem „doradców” kredytowych będących często „opiekunami” osobistych kont w tych instytucjach ZAUFANIA PUBLICZNEGO jakimi powinny być z założenia właśnie banki.

ada
Gość
ada

A co z osobami które parę lat temu przystąpiły do pozwu zbiorowego, czy tu jest pełne zabezpieczenie przed przedawnieniem roszczeń?

pozwalembank
Gość

Nie. Należy przerwać bieg przedawnienia roszczeń (zawezwanie do próby ugodowej).

Lech
Gość

Pozew nie przerywa biegu przedawnienia?

ada
Gość
ada

No właśnie..

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Ten artykuł jest od fundamentów niedorzeczny.
Jeżeli spłaca ktoś kredyt zaciągnięty 10, 15, 20 lat temu, nie ma mowy o żadnym przedawnieniu. Jak może przedawnic się coś co trwa i trwać będzie., bo umowa nie wygasła.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss