Wiemy, w jakie obligacje zainwestował premier. Nieźle na nich zarobi, ale… mógł wybrać lepiej. Jak zrobić na obligacjach lepszy interes niż sam Mateusz Morawiecki?

Wiemy, w jakie obligacje zainwestował premier. Nieźle na nich zarobi, ale… mógł wybrać lepiej. Jak zrobić na obligacjach lepszy interes niż sam Mateusz Morawiecki?

Premier i obligacje: tajemnica wyjaśniona? Szef rządu ujawnił, w jakich obligacjach ulokował oszczędności. Policzyłem, ile na nich zarobi oraz… czy mógł zainwestować pieniądze lepiej. I radzę, co można zrobić, aby zarabiać na swoich oszczędnościach więcej niż sam Mateusz Morawiecki, bankier nad bankierami

Pod koniec maja w mediach zawrzało, bo okazało się, że premier Mateusz Morawiecki ulokował większość swoich oszczędności w obligacjach skarbowych. Od razu pojawiły się głosy, że spodziewał się, że inflacja wzrośnie albo – co gorsza – że nie przeszkadza mu jej wzrost. Było też sporo pretensji o to, że premier nie powiedział Polakom, żeby ratowali się przed inflacją, lecz zadbał wyłącznie o własne oszczędności.

Zobacz również:

Ten ostatni zarzut jest przesadzony – my na „Subiektywnie o Finansach” od lat promujemy inwestowanie w obligacje i ci czytelnicy, którzy uważnie czytają nasze subiektywne opinie, mogli zawczasu zabezpieczyć się przed inflacją podobnie jak premier. No chyba że uwierzyli bardziej prezesowi NBP, który przekonywał, że żadnej inflacji nie ma albo że jest chwilowa.

Maciek Samcik wyciągnął z poczynań inwestycyjnych premiera trzy wnioski: po pierwsze, premier sądzi, że inflacja nie wróci szybko do niskich poziomów. Po drugie, premier wierzy, że Polska nie zbankrutuje. Po trzecie, premier wierzy w moc złotego. Oby się nie zawiódł, bo Polskę czeka twarda rywalizacja z gospodarczymi potęgami o kapitał. I wcale nie musimy jej wygrać.

Wiadomo, jakie obligacje kupił premier

Dotychczas internet i stacje telewizyjne huczały od spekulacji, jakie obligacje kupił premier. O stałej stopie procentowej? Z oprocentowaniem uzależnionym od WIBOR? Antyinflacyjne? We wtorek premier uchylił jednak rąbka tajemnicy. W wywiadzie dla kanału „Przygody Przedsiębiorców na YouTubie zdradził, że oszczędności podzielił na dwie części.

2,3 mln zł przeznaczył na 4-letnie obligacje indeksowane inflacją, na których zarabiało się wtedy 1,30% w pierwszym roku oraz tyle, ile inflacja plus marża 0,75% w kolejnych latach. Pozostałe 2,3 mln zł premier ulokował natomiast w 3-letnich obligacjach opartych o wskaźnik WIBOR 6M (oprocentowanie 1,10% w pierwszym sześciomiesięcznym okresie odsetkowym oraz WIBOR 6M w kolejnych okresach odsetkowych).

W środę dowiedzieliśmy się też, że premier kupił obligacje w grudniu 2021 r. (powiedział o tym rzecznik rządu. Piotr Müller w wywiadzie dla RMF FM). Wtedy inflacja i stopy procentowe były już zdecydowanie w trendzie wzrostowym, a więc premier nie musi się bronić, że nie jest jasnowidzem, bo rosnąca inflacja była już faktem. Raczej za dziwaków uważano wtedy osoby, które mówiły o deflacji.

Niektórzy – na przykład już w styczniu 2021 r. Maciek Samcik – przewidywali to dużo wcześniej. Osobiście większy problem widzę w tym, że premier ma pośredni wpływ na poziom inflacji. Mimo wszystko nie przesadzałbym z atakami na premiera, bo to jedna z najbardziej oczywistych form trzymania oszczędności, w tym przez osoby publiczne. Skoro lokaty bankowe były oprocentowane bardzo mizernie, to trudno się dziwić, że polityk kupił obligacje. Gdybym był premierem, to pewnie też bym tak zrobił.

Moim zdaniem premier nie ma się czego wstydzić w tym, że przewidział wzrost cen. Większy problem widzę w tym, że nie zauważył tego prezes NBP Adam Glapiński, który twierdził, że wzrost inflacji będzie przejściowy, a nawet, że spodziewa się jej spadku. Gdyby okazało się, że i on posiada obligacje indeksowane inflacją (np. kupione w czerwcu), to już byłby większy skandal.

Czytaj też: Rekordowo drogi dolar. Kurs „zielonego” dobił do 4,5 zł, a amerykański bank centralny ostro podwyższa stopy. Co to oznacza dla naszych portfeli? Kupować dolary?

Czy premier mógł wybrać lepsze obligacje?

Zostawmy jednak skandale i zastanówmy się, czy premier wybrał dobre obligacje, bo może się okazać, że wcale nie jest aż taki dobry z matematyki, jak wielu sądzi. Obligacje 3-letnie zostawmy w spokoju, bo nie miały alternatywy, to jedyna dostępna forma inwestowania w obligacje skarbowe z dochodem uzależnionym od stawki WIBOR. Sprawdźmy jednak, czy premier nie skusił, kupując obligacje 4-letnie, choć miał do wyboru także „dziesięciolatki”.

Nie można policzyć, ile zarobi premier, bo nie znamy przyszłej inflacji. Natomiast obligacje 10-letnie są znacznie lepiej oprocentowane od obligacji 4-letnich (gdy premier je kupował, to oprocentowanie wynosiło 1,70% w pierwszym okresie odsetkowym oraz sumę inflacji i marży 1% w kolejnych okresach odsetkowych).

Oczywiście z 10-latkami wiąże się też wyższa opłata za wcześniejsze zakończenie oszczędzania (2 zł od każdej obligacji w porównaniu do 0,70 zł przy obligacjach 4-letnich, do wysokości narosłych odsetek), ale w większości scenariuszy ta opłata jest rekompensowana przez wyższe odsetki.

Ponadto, w przypadku obligacji 4-letnich będziemy otrzymywać odsetki co roku, a w przypadku obligacji 10-letnich te odsetki będą kapitalizowane. Czyli im dłuższy okres inwestycji i im wyższa inflacja, tym bardziej opłacają się obligacje 10-letnie.

Na poniższym wykresie zobrazowałem poziom zysku z inwestycji w 100 szt. obligacji (kwota 10 000 zł, żeby nie było za dużo zer, nie każdy ma takie miliony jak premier) w 2021 r. Założyłem inflację w kolejnych okresach odsetkowych na poziomie 5%. Wiem, to ostrożne, pewnie będzie wyższa.

Na początku delikatną przewagę mają obligacje 4-letnie, ale mało kto myśli o tak szybkim ich wykupie. Z czasem zyski obligacji 10-letnich są coraz wyższe. Jeżeli premier planował zakończyć inwestycję równo po czterech latach, to opłacalność obligacji zależy od przyszłej inflacji. Jeżeli będzie ona na poziomie 4,07% lub wyższa, to większy zysk można otrzymać z obligacji 10-letnich. Czyżby premier wierzył w niższą inflację? A może coś źle policzył?

W przypadku niższej inflacji lepszym rozwiązaniem będą obligacje 4-letnie, ale nie można zapomnieć, że z obligacji 10-letnich nie musimy rezygnować po 4 latach. Możemy z nich zrezygnować w satysfakcjonującym nas momencie, a więc są bardziej elastyczne. Jednocześnie, dzięki kapitalizacji odsetek, po kilku latach mamy możliwość utrzymania inwestycji (jeżeli inflacja będzie wysoka) lub jej zamknięcia (jeżeli inflacja będzie niska).

Oczywiście wiem, że są scenariusze, w których więcej będzie można zarobić na obligacjach 4-letnich (szybki wykup lub niska inflacja), ale zakładam, że premier nie kupił obligacji indeksowanych inflacją, aby wcześniej wycofać się z inwestycji. Raczej nie spodziewał się też niskiej inflacji. A to oznacza, że bardziej opłacalne wydają się obligacje 10-letnie.

Czytaj też: Oprocentowanie lokat ruszyło na dobre w górę. Getin Bank proponuje już 5,5% na rocznej lokacie! Brać czy się bać? To okazja czy ryzyko?

Jakie obligacje lepiej kupić 4-letnie czy 10-letnie?

Podobny wykres można przygotować do obligacji, które są obecnie dostępne w ofercie. Zysk będzie dużo wyższy, bo znacznie wzrosło ich oprocentowanie od czasu, kiedy kupował je premier (tutaj trochę wyliczeń). Obecnie obligacje 4-letnie są oprocentowane na 5,50% w pierwszym roku oraz 1% + inflacja w kolejnych latach, a obligacje 10-letnie odpowiednio 5,75% i 1,25% + inflacja.

Ponownie daje się zauważyć, że 10-letnie obligacje skarbowe dosyć szybko stają się bardziej opłacalną inwestycją. Ponadto, zapewniają nam pełen komfort wyboru, czy po 4 latach chcemy dalej je trzymać (mając już zapewniony okres odsetkowy oparty o inflację i wyższa marżę), czy wcześniej zrezygnować z inwestycji (ponosząc opłatę, ale najczęściej jednak z większym zyskiem niż w przypadku obligacji 4-letnich).

W tym przypadku inflacja by musiała wynosić poniżej 2,84%, aby równo po czterech latach bardziej opłacalne były obligacje 4-letnie. Na pewno zwrócicie jednak uwagę, że po wykupie obligacji 4-letnich można je ponownie kupić. Sprawdźmy opłacalność takiej inwestycji (zakładając, że oprocentowanie obligacji się nie zmieni w 2026 r. i 2030 r.), a dla pełnego obrazu dodajmy też konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 4% i miesięczną kapitalizacją odsetek. Co się okazuje?

Ponownie najbardziej opłacalne są obligacje 10-letnie. których zyski na początku są podobne do zysków z obligacji 4-letnich, a od pewnego momentu (zależnego od wysokości inflacji) pozwolą nam zarobić znacznie więcej odsetek.

Konto oszczędnościowe jest najgorszą inwestycją (poza początkowymi miesiącami). Dopiero gdyby udało nam się znaleźć konto oszczędnościowe oprocentowane na niemal 7% przez całe 10 lat, to wtedy bardziej opłacałoby się trzymać pieniądze w banku. Oczywiście cały czas mówimy o zakładanym poziomie inflacji. W tym przypadku w wysokości 6%.

Czytaj też: Czy inflacja skłania nas do robienia głupich rzeczy? Mamy aż 20% „inflacyjnych hazardzistów”! Jakie finansowe decyzje teraz podejmujemy? Są nowe dane

Jakie obligacje kupić za 500+?

Podobną analizę (już zostawiając premiera w spokoju) można przeprowadzić w przypadku obligacji rodzinnych indeksowanych inflacją, a więc tych, które możemy kupić za kwotę otrzymaną z programu 500+. Załóżmy, że kupujemy 120 obligacji (a więc cały zeszłoroczny dodatek na dwoje dzieci). Tym razem przyszłą inflację przyjmijmy na poziomie 3%.

Obecnie do wyboru mamy 6-letnie obligacje (z oprocentowaniem w wysokości 5,70% w pierwszym okresie odsetkowym i 1,50% + inflacja w kolejnych okresach odsetkowych) oraz 12-letnie obligacje (z oprocentowaniem 6% w pierwszym okresie odsetkowym i 1,75% + inflacja w kolejnych okresach odsetkowych). W tym wypadku obie opcję są z roczną kapitalizacją odsetek. Czy to coś zmienia?

Założyłem, że po sześciu latach całą kwotę z odsetkami reinwestujemy w te same obligacje (czyli kupujemy ich 150). Dla porównania na wykresie umieściłem konto oszczędnościowe oprocentowane na 3% w skali roku z miesięczną kapitalizacją odsetek.

W tym wypadku różnica jest mniejsza, ale ciągle zysk z obu inwestycji jest na podobnym poziomie przez większość czasu, a wraz z kolejnymi miesiącami wygrywają obligacje 12-letnie. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ten typ obligacji możemy zainwestować tylko ograniczony kapitał otrzymany z programu 500+. To oznacza, że reinwestując zysk z obligacji 6-letnich na drugi taki sam okres niejako tracimy jedną możliwość ponownej inwestycji.

Czytaj też: Jak bardzo wojna w Ukrainie podbije ceny w polskich sklepach? Nie tylko drogie paliwo i gaz. W szoku jest też rynek wyrobów stalowych. „Nie ma z czego produkować”

Podsumowując, premier kupił obligacje 4-letnie i bardzo prawdopodobne, że nie wykorzystał ich maksymalnego potencjału. W większości scenariuszy lepszą opcją wydają się obligacje z większą liczbą okresów odsetkowych (czyli obligacje EDO 10-letnie indeksowane inflacją lub obligacje ROD 12-letnie rodzinne). Panie Premierze, nie ma za co!

Zdjęcie główne: screen z kanału Przygody Przedsiębiorców z naniesioną inflacją

Subscribe
Powiadom o
71 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
trigo
13 dni temu

Glapiński najprawdopodobniej też ma te obligacje bo sam je polecał na jednej z konferencji gdzie ostrzegał przed ryzykownymi inwestycjami ,runem na kantory i mieszkania. Więc jak polecał to ma on lub żona. Przede wszystkim to ogromny obciach i cios w wiarygodnosć państwa gdy prezes NBP i Sasin wieszczą spadek inflacji a premier kraju biegnie kupować obligacje indeksowane inflacją. Nie buduje to wiarygodnosci kraju. Ciekawym co kierowało nim kupując indksowane Wiborem. Czyżby wierzył ze wibor dogoni inflację i przewyższy ją na dłuższy czas? No widząc wczorajszą reakcję FED to moze być potrzeba gonienia ze stopami bo USA zaczęły eksportować inflację silnym… Czytaj więcej »

Admin
13 dni temu
Reply to  trigo

Podzielam tę opinię. Ciekawe czy będziemy w stanie obronić walutę

Ralf
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

My, spekulanci, mamy nadzieję, że teraz już Polish Zloty będzie miał z górki. Może suwerem wreszcie się ogarnie…

Admin
13 dni temu
Reply to  Ralf

Polish zloty to teraz będzie miał obronę Częstochowy 😉

Bbm
13 dni temu
Reply to  trigo

Glapiński (kierowany przez niego NBP) dbał o wartość pieniądza,
także podejrzewam że z jego oszczędności to twarde waluty i złoto,
papierów NBP, a tym bardziej skarbu państwa nie tyka jak nie musi 😉

Marek
13 dni temu

Kupił nowe, czy stare na giełdzie?

Admin
13 dni temu
Reply to  Marek

Te, które kupił, nie są notowane na giełdzie (o ile są to obligacje detaliczne, co literalnie nie padło, ale wynika z kontekstu)

Wojtek
13 dni temu

Prawie rok po decyzji o przymusowej restrukturyzacji Idea Banku, przesunięcie kwoty wielokrotnie przekraczającej kwotę gwarantowaną przez BFG z systemu bankowego do obligacji skarbowych mimo wszystko wygląda dziwnie 😉

Admin
13 dni temu
Reply to  Wojtek

E tam, upadek Santandera (zakładam, że tam premier trzymał pieniądze) raczej nie jest planowany 😉

Anna
13 dni temu

A może on już wie, że za 4 lata Ruscy nas zajmą.

Waldek
13 dni temu

Wszystko fajnie ale 3 i 4 latki to nie był przypadek. Po tym czasie nie będzie co zbierać w kraju więc nie pchał się w 10 latki…

Admin
13 dni temu
Reply to  Waldek

Czyli przez cztery lata jeszcze nie zbankrutujemy? 😉

Fabian
13 dni temu

Trudno zgadnąć co miał na uwadze odpuszczając 10-latki. Może jego horyzont inwestycyjny to tylko 4 lata?
Mógł założyć, że po tym okresie:
a) albo inflacja na tyle spadnie i rynki zaczną odbijać, że warto będzie przesiąść się na inne, bardzie ryzykowne instrumenty,
b) albo władza formacji zwanej prawicą sięgnie w najlepszym przypadku następnej kadencji więc na koniec okresu trzeba przezornie przenieść swoje aktywa za granicę :))

Dario
13 dni temu
Reply to  Fabian

Tak, ale z analiz wynika, że nawet przy tym horyzoncie inwestycyjnym, powiedzmy 4 lata, to EDO są bardziej opłacalne, pomimo kary za wcześniejszy wykup. Nie policzył???

Fabian
13 dni temu
Reply to  Dario

Ciułacze tak liczą. Ale Morawiecki zapewne nie dba o te drobne różnice (żona na waciki dostała nawet 15 mln PLN :))

Jacek
13 dni temu

Dzięki za pracę włożoną w porównania.
Jeśli jednak inflacyjny galop się zatrzyma za 3 lata, to trzymanie EDO może okazać się niezbyt dobrym wyborem.
Widać też, że wzrasta sens zakupu obligacji zależnych od WIBOR.

bar
13 dni temu

A propos obligacji 3-letnich. Czy już wiadomo, co się z nimi stanie od nowego roku, jak zlikwidują Wibor?
Na początku najczęściej była mowa, że Wibor ma być zastąpiony tylko w kredytach hipotecznych, ale teraz coraz częściej czytam, że ma być zlikwidowany i zastąpiony. Czym i jak oprocentowanym???
Sam mam pewną ilość 3-latek, kupionych w marcu… i wydaje mi się, że takie manipulowanie wskaźnikiem dla już trwających inwestycji jest skandalem. Choć już zaczynam się przyzwyczajać do tych wszystkich zmian, ciągle wprowadzanych pod wpływem impulsu, dla udobruchania elektoratu, i ciągle za pięć dwunasta…. zawsze z fatalnym efektem.

Admin
13 dni temu
Reply to  bar
trigo
13 dni temu
Reply to  bar

Wibor pewnie zostanie dla starych , wyemitowanych już papierów więc dalej beda indeksowane wiborem. Pytanie jak miałby funkcjonować rynek międzybankowy w takim schizofrenicznym ukladzie. O wiele większy problem widze dla funduszy dłużnych. Jeśłi zlikwiduja wibor to fundusze krótkoterminowe będą musiały kupować papiery oparte na wskaźniku mniej rentownym (bo przeciez po to rząd chce to wprowadzać) , ale z drugiej strony beda miały stare papiery które z biegiem czasu będą stawały się krótkoterminowymi ( czyli np WZ1126 za 4 lata bedzie obligacja krótkoterminową) więc będa miały jeszcze duża ilość papierów na bardziej rentownym kuponie. Nie wyobrazam sobie aby zamieniono warunki emisji… Czytaj więcej »

E.G
13 dni temu

To jakie obligacje się kupi powinno zależeć od wieku kupującego i co tu ukrywać też stanu zdrowia . 10 lat to znaczny okres czasu.

PawełS
13 dni temu

Pisanie o ” zysku” to jakiś żart – strata w pierwszym roku jest ogromna, a strata w kolejnych tylko trochę mniejsza. Oczywiście mówimy o stracie realnej (czyli siły nabywczej), bo złotówek to wiadomo, że przybędzie 😉 I, wbrew temu, co niektórzy piszą, najkorzystniejszą dla premiera sytuacją byłby gwałtowny spadek inflacji. I dlatego właśnie myślę, że tu chodzi o coś zupełnie innego. Bardzo nie lubię PiS, ale jedno im muszę przyznać – swoich oponentów i społeczeństwo rozgrywają po mistrzowsku. Myślę, że ta afera z obligacjami to bardzo przemyślany ruch. Dlaczego? Bo to najtańsza forma reklamy. Gdyby MF podniosło w tej chwili… Czytaj więcej »

Admin
13 dni temu
Reply to  PawełS

Powiem tak: w dniu, w którym struktura geograficzna posiadaczy polskiego długu przekroczy poziom 90% kapitału krajowego i 10% zagranicznego – wszystko sprzedaję i uciekam ;-). Albo nawet wcześniej. Posiadając głównie dług wewnętrzny można go spłacić nic nie wartym wewnętrznym pieniądzem i nikt nie będzie się skarżył. Mając inwestorów zewnętrznych ryzykuje się klasyczny default

PawełS
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście, pełna zgoda. Tylko problem jest taki, że Pan to wie, ja to wiem i wie to z całą pewnością premier… Ale ulica nie wie 😉 więc jest rozgrywana… nie pierwszy raz przeciez 😉 po prostu trzeba wiedzieć, kiedy wyskoczyć z tej inwestycji, jeśli pcha się tam istotną część swojego majątku, a nie tylko drobne 😉

Admin
13 dni temu
Reply to  PawełS

Tak jest!

Wojciech
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, czy możemy liczyć na wpis na blogu, gdy ten moment nastąpi? 🙂

Admin
13 dni temu
Reply to  Wojciech

Skąd przekonanie, że to właśnie ja dostrzegę do na czas? 🙂

Wojciech
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeżeli nie Pan, to kto? 😀

Admin
13 dni temu
Reply to  Wojciech

Kurczę, nie wiem, myślałem o papieżu 🙂

Jacek P
12 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko mała prośba, proszę napisać na blogu, gdy będzie Pan uciekał z obligacji, szary człowiek nawet gdy hobbystycznie interesuje się finansami, nie chciałby przegapić tego momentu. W sumie to domyślam się, czemu premier wybrał COI, i coraz bardziej mnie to przeraża.

Admin
12 dni temu
Reply to  Jacek P

Jasne, ale proszę codziennie wchodzić i czytać. Bo to, że ja napiszę nie znaczy automatycznie, że Pan przeczyta 😉

Rafał
13 dni temu
Reply to  PawełS

„Pisanie o ” zysku” to jakiś żart – strata w pierwszym roku jest ogromna, a strata w kolejnych tylko trochę mniejsza.”

Ciężko się z tym zgodzić. Jak teraz kupisz EDO i masz oprocentowanie 5,75% w I roku, a za rok się okaże, że inflacja wyniosła 4%, to będziesz do przodu. Interesuje Cię przyszła inflacja, nie przeszła. Nie da się oszacować ile w pierwszym roku zyskasz bądź stracisz na tych obligacjach, bo nie znasz przyszłej inflacji.

PawełS
13 dni temu
Reply to  Rafał

Ale premier je kupił nie teraz, tylko (podobno) pół roku temu. Więc raczej można przewidzieć, jaki będzie jego wynik w pierwszym roku … No chyba, że Kolega uważa, że do grudnia bieżącego roku inflacją nam spadnie w okolice 1%… Ale to już raczej science fiction 😉

Generalnie jeśli inflacja będzie rosnąć w czasie tych 4 lat, to strata premiera będzie się pogłębiać. Jeśli zacznie spadać (najlepiej dość dynamicznie, albo w ogóle do deflacji) to premier będzie miał szansę na realny zysk. Mówię ciągle o wartościach realnych, bo o nominalnych trochę bez sensu rozmawiać…

Rafał
13 dni temu
Reply to  PawełS

Chodzi mi o to, że 99% osób, widząc, że EDO są oprocentowane na niecałe 6% w pierwszym roku, twierdzi, że stracą, bo przecież inflacja wynosi 14%.

Admin
13 dni temu
Reply to  Rafał

Ci sami ludzie twierdzą, że zarabiają 2% na koncie oszczędnościowym w banku 😉

Jarek
13 dni temu

Bardzo dziękuję za artykuł o porównaniu obligacji skarbowych. Zainteresowałem się mocno tematem z 3 miesiące temu, a nawet popełniłem dla siebie małego Excela … i … doszedłem do wniosków bliższych … premierowi. Najważniejszy jest cel inwestycji i wynikający z tego horyzont czasowy. A cel to zapewne przeczekanie okresu wysokich stóp procentowych, które negatywnie wpływają na wyceny aktywów inwestycyjnych. Aktywów inwestycyjnych, czyli w polskich warunkach głównie nieruchomości (Amerykanin pewnie powiedziałby, że głównie akcji na giełdzie). 'Przekładka’ z nieruchomości na obligacje inflacyjne wynika z założenia, że w najbliższym okresie ceny nieruchomości zachowają się gorzej niż inflacja (czyli wzrost cen KONSUMPCYUJNCYH) powiększona o… Czytaj więcej »

Admin
13 dni temu
Reply to  Jarek

Ciekawe spojrzenie, dziękujemy!

adre
12 dni temu

Przy okazji – dla osób w wieku w przedziale 50-60 opłacalny jest zakup EDO w ramach IKE. Dodatkową atrakcją jest bowiem brak opłaty karnej za wcześniejszy ich wykup po ukończeniu 60 lat – więc można bezkosztowo się ich pozbyć po okresie krótszym niż nominalny. No ale jest oczywiście roczny limit wkładu,.

trigo
13 dni temu
Reply to  Jarek

Morawiecki sprzedal działki ale też i kamienice we Wroclawiu. Ciekawe kto kupił? Obajtek? Nieruchomości to rynek w którym wszystko dzieje się bardzo wolno. Tam są dekadowe trendy. I pewnie bedzie tak i tym razem że w bessę nieruchomosci wejdą najpóźniej. Jeśłi przyjdzie recesja to tym bardziej. Skończyly się na kilka lat czasy bezkarnego dodruku, obligacje dokonały spektakularnego krachu (i na tym pewnie nie koniec skoro FED tak wziął się do roboty), akcje też już weszły w ten sam proces i najprawdopodobniej wyceny też się urealnią i sprowadzone zostaną do fundamentow bo odessie się płynność z rynku. proces odwrotny do tego… Czytaj więcej »

Mariusz
13 dni temu

Zastanawiałem się, czy brać kredyt że stałą stopą. Premier ułatwił moją decyzję. To absurd, gdy osoba ma wpływ na inflację i obstawia na jej wzrost…

Admin
13 dni temu
Reply to  Mariusz

Założenie, że premier ma w Polsce jakikolwiek wpływ na cokolwiek jest dość odważne 😉

Hieronim
11 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Powiedzmy tak, Pan Premier zna kogoś, kto ma na coś wpływ w Polsce…

Admin
11 dni temu
Reply to  Hieronim

Pan premier zna kogoś, kto ma wpływ, ale się nie zna 😉

Adzik
11 dni temu
Reply to  Mariusz

Po tym ruchu nie można twierdzić, że obstawiał wzrost inflacji. Te obligacje dają najlepiej realnie zarobić gdy inflacja jest jak najniższa. Przecież to oczywiste i nie wiem dlaczego w dyskusję wkrada się polityka.

Admin
11 dni temu
Reply to  Adzik

Fakt, akurat inwestycja premiera w obligacje z polityką nie ma nic wspólnego

Łukasz
13 dni temu

Jak zrobić lepszy? Nie kupować obligacji tylko przepisać kasę lub majątki na żonę choć to będzie raczej równie dobre co akcja Vateusza 🙂

Jakub
13 dni temu

Wygląda to na inwestycję ustawioną na wzrost inflacji w Polsce i rozłożenie ryzyka pomiędzy 2 scenariusze:
1. Rząd sobie nie poradzi z inflacją, wtedy obligacje inflacyjne dadzą dobry zwrot
2. Rząd podniesie stopy procentowe na tyle wysoko, żeby zwalczyć inflację. Wtedy obligacje indeksowane WIBORem dadzą dobry zwrot.

Ciekawe, że premier obstawia prawdopodobieństwo obydwu scenariuszy po równo, bo podzielił swoje środki na pół 🙂

AdamA
13 dni temu

Na tak poważnym blogu autorzy chyba doskonale wiedzą, że na tych obligacjach nikt nie „zarabia”. Proszę nie powielać tych bredni. Na obligacjach się traci, tyle że wolniej.

Admin
13 dni temu
Reply to  AdamA

Nominalnie się zarabia, realnie się traci

PawełS
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No tak. Ale proszę mi powiedzieć, tak uczciwie – co nas obchodzą wartości nominalne?

Przecież nie jemy banknotów, tylko chleb.
Do samochodu nie lejemy monet, tylko benzynę.
Włosy obcina nam fryzjer, a nie papierek, pieniążek czy zapis na koncie.

To jest właśnie ta magia procentów.

Przy niskiej inflacji, do której przywykliśmy przez wiele lat można wartości nominalne uznać za realne. Ale już przy inflacji jak obecnie, takie uproszczenia są absolutnie niedopuszczalne – po prostu zakłamują rzeczywistość.

Dlatego zgadzam się z Adamem, że na tak dobrym blogu powinniście na to zwracać większą uwagę 😉

Admin
13 dni temu
Reply to  PawełS

Jasne, ale też nie chciałbym jakiegoś zamieszania, bo jak zaczniemy się posługiwać wartościami realnymi, to będą same straty

PawełS
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No bo żyjemy w takim środowisku, w którym większość inwestycji będzie (realnie) przynosić same straty. Obligacje skarbowe, jak podejrzewam, też, tylko mniejsze. Zresztą – to nie jest do końca prawda. Przecież można kupić np działkę rolną (najlepiej pokościelną – te to dopiero trzymają wartość! ;P ). Albo cukier, pszenicę, kukurydzę, czy kakao… Oczywiście nie w formie fizycznej, tylko kontraktów. W środowisku bardzo wysokiej i bardzo powszechnej inflacji, żywność będzie raczej ostatnim bastionem i nie powinna stracić na wartości – nawet tej realnej. Bo jeśli dziś kupię tonę cukru, to nawet, jeśli jego cena spadnie, to jutro również będę miał (w… Czytaj więcej »

Admin
13 dni temu
Reply to  PawełS

Jest jedna, duża słabość w tym koncepcie – jak będziemy opowiadali ludziom wyłącznie o stratach, to zniechęcamy ich do robienia czegokolwiek. Komunikat pt. „jeśli włożysz pieniądze w obligacje zamiast na lokacie to zmniejszysz stratę z 12% do 6% – nie jest mobilizujący.
No i argument kończący – w inwestycjach o stałej stopie zwrotu nie da się policzyć in advance owej straty, bo nie znamy przyszłej inflacji. Więc to podejście jest metodycznie do chrzanu

Jacek
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To zależy od wysokości inflacji, bo do pewnej jej wysokości belkowe zżera tylko premię.

trigo
13 dni temu
Reply to  AdamA

Jakto nikt nie zarabia? Morawiecki jako premier zarabia bo jedeynym wygrranym tych obligacji jest MinFin. Reszta ma lizaka w nagrodę że powierzyła pieniądze państwu i realnie straciła tylko kilka% zamiast kilkudziesięciu gdzie indziej

Rafał
12 dni temu
Reply to  AdamA

Realnie można zarobić, wystarczy aby przyszła inflacja była niższa niż oprocentowanie – Belka.

Piotr
12 dni temu
Reply to  Rafał

Dzięki Rafał za twoje komentarze. Ja muszę przyznać, że również patrzyłem tak jak AdamA wyżej. Oprocentowanie 5,75, inflacja 14, jestem na minusie. Ale na komentarz Adama Maciej Samcik przytaknął. A wyżej jakby przytakiwał ma Twój wcześniejszy. To już nie rozumiem co Maciej Samcik sądzi. Tracimy, czy ocenimy dopiero za rok jak poznamy odczyt inflacji. Tak, czy siak na razie wygląda mi, że i tak aktualnie najlepsza inwestycja będzie nadplacanie kredytu.

Admin
12 dni temu
Reply to  Piotr

Ja dyskutowałem tylko o tym, czy używać słów „zysk” i „strata” odnosząc je do wartości nominalnych czy realnych.
W kwestii timingu patrzę tak, że to, czy dziś 6% rocznie na lokacie 12-miesięcznej obroni przed inflacją będzie wiadomo za rok, kiedy będziemy znali poziom inflacji za te 12 miesięcy, które obejmuje depozyt

Raf
12 dni temu

Panowie Redaktorzy – proponuję jedną korektę w artykule – mianowicie , wykreślenie, że „promujecie i promowaliście obligacje skarbowe”. Po pierwsze promowanie/rekomendowanie zostawił bym osobom uprawnionym (czytaj: doradcom inwestycyjnym, podmioty posiadającym licencję KNF). Po drugie bankructwa krajów i upadki walut już nie raz miały miejsce w historii, sugerowałbym (a czas pokaże) nie podpisywać się pod promowaniem rządowych obligacji – obligacji skarbowych. Nie wiemy co będzie za miesiąc, a co dopiero za ileś tam lat. Przedstawiać możliwości -TAK. Promować – NIE. – byłbym tu bardzo wstrzemięźliwy, aby redakcja nie była tu później współuczestnikiem naganiania. Jak coś się stanie to władza/politycy u koryta… Czytaj więcej »

Admin
12 dni temu
Reply to  Raf

Zgoda, pewnie nadejdzie ten moment, w którym trzeba będzie z bólem serca powiedzieć: koniec balu, wyskakujemy z interesu ;-).
Choć ja uczciwie zawsze mówię, że mam w obligacjach góra 10-15% wszystkich moich pieniędzy. W Polsce – mniej niż 30-35%. Dziś nie ma lepszego, niż obligacje skarbowe bezpiecznego (w miarę) miejsca dla pieniędzy, ale to nie znaczy, że włożyłbym w to wszystkie swoje oszczędności. I z takim zastrzeżeniem przedstawiam inwestowanie w obligacje

ObywatelRP
12 dni temu

Coś tu śmierdzi… premier kupuje mniej rentowne 4 latki bo 10 latki to za długo ? 4 latki miną, kasa wróci na konto, a w 10 latkach jak rozumiem trzeba by było sprzedać przed czasem w razie wtopy ? Gdyby to wyszło na jaw to byłby nie lada skandal. Ja to czytam tak, ze premier kupuje 4 latki, gdyż nie daje sobie głowy uciąć, ze to Państwo z kartonu za 10 lat będzie jeszcze istniało lub uważa, ze czeka nas plajta… Tak czy inaczej spotkałem się z opiniami, ze miedzy 2030-2035 Polska ma bankrutować, może jednak nasz premier stawia, ze… Czytaj więcej »

Jacek
11 dni temu
Reply to  ObywatelRP

Nie wyciągałbym aż tak pesymistycznych wniosków – premier z prawdopodobieństwem bliskim pewności za 10 lat nie będzie już na urzędzie, bo w tym okresie powinny się trzykrotnie odbyć wybory parlamentarne. Może będzie ze swoimi milionami w walizkach uciekał przed słusznym gniewem ciemnego ludu, który w końcu olśni?

2022
11 dni temu

Nie mogę napisać co myślę o panu Morawieckim i jemu podobnych. .. może kiedyś…..Pozdrawiam

Magdalena
9 dni temu

Dlaczego zakup obligacji jest jednak czasochłonny, stoi to w sprzeczności z tym co jest napisane na stronie obligacjeskarbowe. Jeśli nie jest się klientem banku PKOBP, tak jak ja, to samodzielny zakup przez internet jest niemożliwy. Okazuje się, że należy założyć konto maklerskie, nie da się tego zrobić online; zostaje telefon na infolinię, czas oczekiwania jest wydłużony lub wizyta w oddziale w czasie, której pracownik banku założy mi konto po to żebym mogła już samodzielnie te obligacje nabywać online. Założenie konta trwa godzinę i najlepiej umówić się na konkretną. Nie wiem, jak jest w innych oddziałach ale w moim mieście czekałam… Czytaj więcej »

Admin
9 dni temu
Reply to  Magdalena

To chyba jest celowa zagrywka, żeby przy okazji nabijać liczbę kont osobistych w PKO BP. Bo najłatwiejszy sposób na zakup obligacji jest taki: zakładam przez internet konto w PKO BP oraz kupuję przez internet obligacje. Tyle, że konto w PKO BP jest płatne jeśli nie ma na nim obrotów

Mark
7 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie da się założyć konta w PKO BP przez internet. Żadna autoryzacja przez przelew weryfikacyjny z głównego banku nie przechodzi.

Admin
7 dni temu
Reply to  Mark

Być może ma Pan jakąś niezgodność danych?

Mark
7 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wszystkie dane zgodne. Bank nie oferuje takiej możliwości. P. Macieju proszę zapytać w biurze prasowym.

Admin
6 dni temu
Reply to  Mark

Dobrze, sprawdzimy. To byłoby naprawdę idiotyczne

2022
4 dni temu

Dostał 2,3 mln kieszonkowego od żony???!!! Wyjątkowo dobra kobieta, poratowała biedaka pracującego dla Ojczyzny……no tak……takie „Bajki dla dorosłych”.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!