16 sierpnia 2023

Piewcy dezinflacji i nicnierobienia: uważają, że inflacja pójdzie sobie sama. A jeśli… mają rację? Co wtedy robić z pieniędzmi? Pięć rzeczy

Piewcy dezinflacji i nicnierobienia: uważają, że inflacja pójdzie sobie sama. A jeśli… mają rację? Co wtedy robić z pieniędzmi? Pięć rzeczy

Najnowsze dane o drugim z rzędu kwartalnym spadku wartości tego, co wspólnie w kraju wytwarzamy – czyli PKB – rozkręciły dyskusję o tym, czy dzięki schłodzeniu gospodarki uda nam się dokonać majstersztyku i doprowadzić do „samozniszczenia” inflacji. Jeśli ktoś bezkrytycznie wierzy w taki scenariusz, to powinien zrobić ze swoimi pieniędzmi tych pięć rzeczy. Oto portfel piewcy dezinflacji

Ekonomiści spierają się o przyszłość polskiej gospodarki, a tym samym i naszych portfeli. I podzielili się na dwa obozy. Ten „dowodzony” przez ekonomistów sympatyzujących z opozycją uważa, że nie ma wielkich szans na szybki spadek inflacji do poziomów, które nie niszczyłyby wartości naszych pensji i oszczędności. Owszem, do 8-9% da się z inflacją zjechać, ale dalej będzie trudno.

Zobacz również:

Dlaczego? Bo rząd pełną parą pożycza pieniądze i rozdaje je ludziom. Bo ceny paliw już bardziej nie spadną (a nawet wręcz przeciwnie). Bo złoty bardziej się nie umocni. Bo trzeba będzie w końcu odmrozić ceny energii dla konsumentów oraz małych firm (i niekoniecznie będą wtedy niższe). Bo NBP, obniżając stopy procentowe, odkręca popyt na kredyty. A przede wszystkim dlatego, że w budżetach firm oraz w naszych głowach inflacja jest wyryta niczym w kamieniu, a więc spirala cenowo-płacowa będzie się kręciła.

Musi być dobrze, bo… musi. Dezinflacji czar

Ale jest i drugi obóz, do którego należą ekonomiści sympatyzujący z rządem (czyli m.in. ci pracujący w państwowych bankach). Oni tryskają optymizmem i pokazują, że gospodarka chłodzi się sama i jak się schłodzi, to inflacja też spadnie. No bo ceny od czterech miesięcy praktycznie nie rosną, popyt konsumentów realnie spadł, zaś gospodarka się kurczy. Właśnie GUS ogłosił drugi kwartał z rzędu spadku PKB (czyli wytworzyliśmy towary i usługi o mniejszej wartości niż kwartał wcześniej).

PKB Polski drugi kwartał z rzędu w dół
PKB Polski drugi kwartał z rzędu w dół

Zdaniem tego obozu nie ma znaczenia, co mają w głowach ludzie, co firmy w budżetach firmy. Nie ma też znaczenia, że rząd ciągle dosypuje pieniędzy, a kredyt znów zaczyna tanieć. Jak gospodarka się zwija, to inflacja musi spaść. A jak spadnie, to gospodarka zacznie zdrowo rosnąć. Czyli będzie tak (przerywana linia to prognoza analityków Banku Pekao z Ernestem Pytlarczykiem na czele – subiektywność pozdrawia Team Żuber, nie mylić z Team Zuber ;-):

Magia dezinflacji, czyli gospodarka (s)chłodzi się sama?
Magia dezinflacji, czyli gospodarka (s)chłodzi się sama? (wykres: Bank Pekao)

Kto ma rację? Inwestorzy giełdowi, którzy zakładają się o przyszłą cenę pieniądza, obstawiają ten drugi scenariusz. Świadczy o tym poniższy wykres kontraktów terminowych na stopy procentowe w przyszłości. Wynika z nich, że inwestorzy obstawiają systematyczny spadek ceny pieniądza. A on będzie możliwy tylko wraz ze spadającą inflacją.

Przyszłość stóp procentowych w dezinflacji
Przyszłość stóp procentowych w dezinflacji

Ale największe banki centralne świata – Fed, EBC, Bank Anglii – boją się pierwszego scenariusza. Bo w historii już tak bywało, że wszystkim nam się wydawało, iż inflacja jest pod kontrolą, a ona potrafiła ożywać. I jeszcze w historii się nie zdarzyło, żeby inflację dwucyfrową udało się zdusić nicnierobieniem. A tę właśnie drogę proponują rządzący Polską. Ba, proponują coś jeszcze mocniejszego – robienie walce z inflacją na przekór!

Zwykle takie nicnierobienie (nie mówiąc już o robieniu na przekór, znanym np. z Turcji) kończyło się najgorszym możliwym scenariuszem – stagflacją. A więc gospodarka z jednej strony przestawała rosnąć, ale ceny – niekoniecznie. One nadal rosły, bo rozkalibrowane firmy w warunkach drogiego pieniądza, zatrzymanych inwestycji, słabnącej waluty, pompowania do gospodarki pustego pieniądza (albo utrzymującego się nasycenia gospodarki tym pustym pieniądzem) po prostu tracą konkurencyjność.

Albo więc mamy pierwszy przypadek inflacji, która pokona się sama, albo optymiści popełniają gruby błąd. A inwestorzy razem z nimi. Jest i trzecie rozwiązanie – że mamy przypadek inflacji o innych przyczynach niż zawsze (wynikającej z „leczenia” pandemii drukowaniem pieniędzy), więc jej zwalczanie też może przebiegać inaczej, niż piszą w książkach. I to, co nie ma prawa się udać przy inflacji o „normalnym” rodowodzie, tym razem się uda.

Czytaj więcej o tych wątpliwościach: Inflacja jednocyfrowa tuż-tuż. To dobre czy… złe wiadomości z GUS? Czy zniszczenie inflacji to fakt czy tylko wyjątkowo kosztowna fatamorgana?

Pięć inwestycji dla piewcy dezinflacji

Jeśli taki właśnie scenariusz się zrealizuje, to jak należy przygotować na to nasze portfele? Oczywiście pamiętajcie, że każdy porządny portfel inwestycji powinien być przygotowany na każdy scenariusz, a nie tylko na jeden. Ale gdyby chcieć w większym stopniu obstawić optymistyczny scenariusz, w którym dezinflacja zrobi się „sama”, to jak należałoby lokować pieniądze?

Po pierwsze: lokaty tylko długoterminowe. Już teraz coraz więcej prognoz mówi o inflacji za rok na poziomie 5-6%. Gdyby kryzys gospodarki rzeczywiście zaowocował spadkiem inflacji do takiego poziomu, to kolejne stopy procentowe byłyby przesądzone. Stopy procentowe powinny być na takim poziomie jak oczekiwana za rok inflacja. Dziś wynoszą 6,75%. Jeśli szacunki inflacyjne spadną, to i rynkowe oraz bankowe stopy procentowe. Spadek oprocentowania depozytów może być większy, niż się spodziewamy. A tymczasem – o zgrozo – Polacy właśnie teraz zakładają lokaty na krótko!

Więcej o tym: Najwyżej dziś oprocentowane lokaty bankowe znajdziesz pod tym linkiem, od razu możesz wybrać bank i złożyć wniosek, zanim ostatnie dobre lokaty znikną

Po drugie: obligacje stałoprocentowe, a nie antyinflacyjne. Dziś większą popularnością cieszą się czteroletnie obligacje o oprocentowaniu uzależnionym od inflacji niż trzyletnie o stałym, sztywnym oprocentowaniu. Ale jeśli zwolennicy rządu się nie mylą i nicnierobieniem da się trwale zniszczyć inflację, to trzymanie się produktów finansowych uzależnionych od inflacji to błąd.

Czytaj więcej: Czy warto jeszcze kupować obligacje antyinflacyjne? A może już na to za późno i korzystniejsze będą obligacje o stałym oprocentowaniu? Liczę

Po trzecie: fundusze inwestycyjne lokujące w długoterminowe obligacje. Im większy będzie spadek stóp procentowych wskutek obniżania oczekiwań i prognoz inflacyjnych, tym bardziej będą zyskiwały na wartości obligacje o stałym oprocentowaniu, wyemitowane wcześniej i znajdujące się w portfelach funduszy inwestycyjnych. Na rynku będą coraz cenniejsze, bo nowo emitowane obligacje stałokuponowe będą z kolei miały coraz niższy procent.

Czytaj więcej o tym: Banki centralne prężą muskuły, na giełdach beztroski bal, a na rynku obligacji strach: „to je… się źle skończy”. Kto się boleśnie myli?

Po czwarte: najlepsze spółki z warszawskiej giełdy. Nie można powiedzieć, żeby były bardzo tanie, ale też na pewno nie są drogie. Giełda dyskontuje przyszłość z wyprzedzeniem trzech, czterech kwartałów, więc jej zachowanie zdaje się wskazywać, że recesja będzie płytka i chwilowa, ale wystarczająca, by zdusiła inflację. Niższy koszt pieniądza oraz niższe oprocentowanie nowych obligacji to woda na młyn zwolenników akcji (choć z drugiej strony nie wiadomo jak zareaguje na taką okoliczność kurs euro i dolara – ceny akcji rosną zwykle, gdy złoty się umacnia).

Czytaj więcej o tym: Wielki czas średnich spółek: czy po wzroście wartości indeksu mWIG40 o 50% w niecały rok to wciąż jest okazja inwestycyjna? W erze dezinflacji…

Po piąte: nieruchomości. Im niższa inflacja i oprocentowanie obligacji, tym lepiej wyglądają na ich tle rentowności najmu. Ale tu ważne zastrzeżenie: ceny nieruchomości długoterminowo bardziej zależą od ceny pieniądza i realnej wartości wynagrodzeń w danym kraju niż od inflacji. A więc tym, co pompowałoby popyt na nieruchomości, jest tani kredyt i wysokie pensje. Oraz dodatnie saldo migracji. Żaden z tych czynników nie jest dziś pewny jak w banku.

———————–

NIE CHCESZ BYĆ SKAZANY NA PAŃSTWOWĄ EMERYTURĘ? PRZECZYTAJ KONIECZNIE! Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? Że jesteś skazany na zasiłki, 800+ oraz emeryturę z ZUS? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej.

———————–

Antykryzysowe inwestycje tylko dla czarnowidzów?

W dobrym scenariuszu pewnie nie byłoby najlepszym pomysłem inwestowanie w waluty obce oraz w złoto, czyli aktywa antykryzysowe. Bo skoro kryzysu nie będzie… To raczej pomysły inwestycyjne na złą pogodę – wzrost zadłużenia i kosztów jego obsługi, spadek wartości waluty, rozpędzającą się spiralę inflacji.

Czytaj więcej o inwestowaniu w złoto: Nawet jeśli jesteś urodzonym optymistą i wierzysz w siłę polskiej gospodarki, powinieneś mieć kawałek oszczędności w złocie

Gdyby inflacja miałaby sama zniknąć, to należałoby też unikać dziś kredytów na stały procent, zwłaszcza tych na procent stały przez 10 lat. Będzie się z nich baaaardzo trudno uwolnić, a jeśli Polska będzie krainą deziflacyjnej szczęśliwości, to kredyty powinny przecież tanieć.

Jest tylko jeden drobiazg: żeby to wszystko się wydarzyło, musielibyśmy uniknąć stagflacji, a więc – tak, jak mają nadzieję piewcy scenariusza samozniszczenia inflacji – recesja musiałaby zadziałać na spadek cen. Na razie tak działa, ale…

 

Warto patrzeć na inflację bazową (powyżej), bo to ona określa stan walki ze wzrostem cen. To jej zduszenie zawsze było największym problemem. Właśnie spadła do 10,8%, ale to wciąż za wysoki poziom, by ogłosić, że optymiści spod gwiazdy dezinflacji mają rację.

Zobacz też najnowszy wideofelieton:

zdjęcie tytułowe: DALL-E/Bing/Bank Pekao

Subscribe
Powiadom o
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Regnard
2 lat temu

Cóż, w poprzednim PRLu był taki zgrabny dowcip o stabilnych w końcu dzięki reformom kursach złotego do funta i dolara. Funt złotych był podówczas mianowicie wart jednego dolara. Pewnie będę miał okazję przeżyć to raz jeszcze. A kto wie, może i do trzeciego dociągnę!

Jancio Wodnik
2 lat temu

W NestBanku nie ma już lokaty „witaj” na 8,6% (była bodajże do lutego). Od sierpnia jest 8,1% (na 6 m-cy)

Mariusz Max Golonko
2 lat temu

Mówię jak jest! Rząd i jego lemingi żyją w innej narodowo-katolickiej czasoprzestrzeni I tam wydaje im się, że oni mogą ustalać prawa fizyki. Jednak prawa fizyki jak i ekonomii są takie same dla całego świata i nie patrzą na światopogląd. W USA mimo stóp procentowych wyższych niż inflacja Cpi FED nadal chce podwyżki stóp procentowych, bo dobrze mają opisane lata 70 XX wieku i wredna inflacja potrafi dać o sobie znać. W Polsce mamy teraz PiSinflacje, czyli dochodzimy do poziomu inflacji z stycznia 2021 czyli 9.4%, która wyhodował rząd z prezesem NBP. Trudne będzie zbicie tej bazowej inflacji obniżając stopy… Czytaj więcej »

Mariusz Max Golonko
2 lat temu

Mówię jak jest! Spiskowa teoria dziejów: rządy tzw Zachodu na zlecenie USA wywołały inflację w swoich krajach, aby spowodować deflację w PRC i tym samym spowolnić wrogą gospodarkę, będąca na czele państw Brics. Mniej pieniędzy na konsumpcję w krajach Zachodnich to cios we wrogą gospodarkę Chin i produkty z niej sprowadzane. Podobne działania USA podjęło w stosunku Japonii, która miała duży eksport do USA i przeczynila się do zniszczenia przemysłu motoryzacyjnego w Detroit w latach 80 XX wieku. Przywódca Chin myślał, że może już przejść to etapu ekspansji militarnej ale spowolnienie gospodarcze spowoduje, że będzie musiał walczyć o utrzymanie wzrostu… Czytaj więcej »

Mariusz Max Golonko
2 lat temu

Złoto tanieje nieznacznie co oznacza, że inwestorzy widzą szansę na zyski w bardziej ryzykownych aktywach jak akcje SP500. Autor artykułu raczy żartować i dodatkowo zachęcać do kupienia akcji WIG20? Przecież polska giełda to zbiór tzw przedsiębiorstw państwowych Kaczyńskiego i tam nie ma mowy o dynamicznym rozwoju czy innowacji. Ta trędowaty indeks ciągle oscyluje wokół 2000 punktów i nikomu nie da spokojnej emerytury.
W Polsce większość drobnych inwestorów kupuje ETF notowany na GPW na indeks SP500.

jsc
2 lat temu

A i amerykański indeksy wyglądają nie ciekawie… gdyby nie bluechipy poprostu by zatonęły.

Ppp
2 lat temu
Reply to  jsc

Proponuję wyświetlić sobie wykresy 10-letnie lub dłuższe. Oczywiście, że na SP-500 też są wahania czy załamania, ale długoterminowo jest on zdecydowanie lepszy od WIG-u.
Pozdrawiam.

Mariusz Max Golonko
2 lat temu

W Polsce kupowanie mieszkania na przyszłość to jak inwestować w Bitcoin, gdy wojna niszczy sąsiedni kraj, a Trump może wygrać wybory w następnym roku i ograniczyć wsparcie dla Ukrainy, wycofać wojsko USA z Europy i zrobić Reset z Putinem i powtarzać że to jego Great Friend!
Wtedy będziemy jak zawsze na wojnach stawiać sami czoło hybrydowym działaniom Federacji rosyjskiej.

jsc
2 lat temu

Inwestować w BTC kiedy tną ratingi emitentowi USD? Warte rozwagi… choćby przelotnej.

Greg
2 lat temu

Chyba jestem człowiekiem małej wiary bo nie wierzę, że PIS pozwoli na samoczynne wypalenie się inflacji. Już dali BK 2% i 800+ a jeszcze minimalna pensja idzie do góry to jak to ma spowodować redukcję inflacji. Jak jeszcze PLN znowu zeszmacą co Glapiński robi nagminnie to gonimy Turcję. Taki dziki kraj.

Greg
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

To fakt, że jest im to na rękę bo PIT (większe pensje to coraz więcej ludzi w 2gim progu) i VAT spłaca im długi a tych narobili dużo.

XYZ
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Czytałem jakiś czas temu artykuł z wyliczeniami, które stwierdzają że koszt obsługi długu przejada profity o których wspomniałeś. Co o tym sądzisz Macieju?

jsc
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Na Beam’ach swojega czasu czytałem, że koszt obsługi amerykańskiego długu przekracza ichni budżet cywilny… ergo może faktycznie jesteśmy potęgą gospodarczą.

jsc
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

A teraz po zniesieniu limitu Ameryka zachowuje się jakby narkoman dorwał się do magazynu kartelu…

0xmarcin
2 lat temu
Reply to  Greg

Wcześniej czeka nas masowa konwersja oszczędności na waluty. To by spowodowało znaczne osłabienie złotego, a nawet sam Adam G. komentował kiedyś że euro powyżej 4.75 nie jest dla nas wcale korzystne. Ja sam w PLN trzymam tylko poduszkę bezpieczeństwa, czyli niewielką ilość pieniędzy których być może będę potrzebował „na już”. 50% portfela jest już w zagranicznych aktywach. Następny rok to będzie zwiększenie tego % do co najmniej 80% (nadal wierzę w tą hossę pokoleniową na GPW 😉 ). Jedyna negatywna konsekwencja wysokiej inflacji jest taka że trzeba co 6 mscy prosić szefa o podwyżkę, co spotyka się z dużym oporem. Ale rynek pracy jest… Czytaj więcej »

jsc
2 lat temu
Reply to  0xmarcin

(…)Jedyna negatywna konsekwencja wysokiej inflacji jest taka że trzeba co 6 mscy prosić szefa o podwyżkę, co spotyka się z dużym oporem.(…)
Przy spełnionym celu wystarczy co 12… wielka mi zaleta.

Łukasz
2 lat temu

Po szóste: TV z ciągle włączonym TVP aby móc słuchać „odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach” 😀

Last edited 2 lat temu by Łukasz

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu