16 marca 2019

Pętla czasu wpędziła klientkę banku w kłopoty. 14 dni na płatność? 14 dni do „game over”! Kara? Brzydki wpis w BIK i zszargana reputacja

Pani Magda dostała wiadomość od banku, że ma 14 dni, by zapewnić na koncie kwotę potrzebną do opłacenia ubezpieczenia mieszkania. Zatroszczyła się o to, żeby pieniędzy na ubezpieczenie nie zabrakło, ale i tak trafiła do BIK!  Co się stało? Jak to odkręcić?

Napisała do nas Magda, która w bardzo dziwnych okolicznościach trafiła do BIK z negatywnym wpisem na swój temat. Wkrótce po świętowaniu Sylwestra dostała list z pilną wiadomością od banku, w którym ma kredyt hipoteczny, czyli od Santandera.

„W styczniu dostałam informację, że powinnam zapewnić środki na poczet ubezpieczenia mieszkania. Bank oświadczył, że mam na to 14 dni. Pismo zostało wysłane 11.01.2019 r. Uznałam, że mam czas do 25.01.2019 r. W tzw. międzyczasie, 16.01.2019 r., przypadała płatność raty kredytu, na którą miałam zarezerwowane pieniądze. Jakież było moje zdziwienie, kiedy bank najpierw pobrał środki na poczet ubezpieczenia, a następnie uznał, że nie ma wystarczających środków na ratę kredytu, wobec tego zawiadomił Biuro Informacji Kredytowej, że jestem nierzetelnym kredytobiorcą!”

W dodatku nikt z banku nie zadzwonił do naszej czytelniczki, żeby poinformować o jakimkolwiek problemie. Ani o tym, że pieniądze zarezerwowane na spłatę raty kredytu zostały pobrane na ubezpieczenie, więc zabrakło ich już na spłatę raty. 

„Pan na infolinii nie był zbyt miły. Powiedział, że tak mają ustawiony system i że nie przyjmie ode mnie reklamacji. Powiedział, że mogę go złożyć przez bankowość internetową, co też uczyniłam. Ale zgłaszam też tę sprawę do „Subiektywnie o finansach”, bo być może inni klienci też zostali tak potraktowani i niesprawiedliwie uznani za nierzetelnych, mimo regularnej spłaty kredytu”

Oczami wyobraźni zobaczyłem taki bankowy odkurzacz, który – gdy tylko zauważy, że na koncie klienta jest jakaś należna mu kwota – od razu ją zasysa. Pani Magda miała – zgodnie z pismem – 14 dni na zapewnienie środków. I ona pewnie myślała, że dopiero po tych dwóch tygodniach bank upomni się o pieniądze potrzebne na opłacenie składki.

Ale bank najpierw zainkasował kasę na ubezpieczenie i uszczuplił saldo pani Magdy. Siłą rzeczy w wymaganym terminie nie było już na koncie pieniędzy potrzebnych do uregulowania miesięcznej raty. Efekt? Spadek scoringu i nota w BIK o spóźnieniu się z ratą do 30 dni.

Czytaj też: Bank chyba się na niego uwziął. „Bezumowne debety” na 2 zł i 2,40 zł i zaalarmowany BIK. Pan Piotr: „nie jestem w stanie się z nimi dogadać”

Czytaj też: Porównują pożyczki, ale… chcą też „uzbroić” klientów. W Bancovo za darmo i bez zobowiązań sprawdzisz swoją ocenę wiarygodności w BIK!

Czytaj też: Kupiła dwa bilety, a zapłaciła za… 551. Wpadła w debet, bank zażądał zwrotu pieniędzy. Ale jest i dobra wiadomość

Pani Magda, czuje, że ktoś ją nieźle wyrolował i nie zgadza się z takim obrotem sprawy. A kiedy jeszcze pracownik infolinii nie chciał przyjąć reklamacji, odsyłając klientkę do serwisu bankowości elektronicznej… Poczuła, że bank potraktował ją podwójnie źle.  

Skąd niechęć pracownika infolinii do przyjmowania reklamacji? Cóż, banki i ubezpieczyciele pewnie wiedzą, że Rzecznik Finansowy raz do roku publikuje zestawienie kto ile dostał reklamacji od klientów, ile zostało odrzuconych, a ile rozpatrzonych na korzyść klienta. Podbijanie statystyk liczby klientowskich reklamacji nie jest dla żadnego banku dobre.

Może pracownik infolinii uznał, że sprawa jest tak bezsensowna, że szkoda czasu na rozdzielanie włosa na czworo? A może liczył, że czytelniczce nie będzie się chciało pisać reklamacji? Cóż, niezależnie od motywacji pracownicy infolinii nie powinni tak postępować. Przecież nawet na stronie banku jest napisane – czerwono (w tym przypadku) na białym – że reklamację można złożyć: telefonicznie, elektronicznie, listownie lub osobiście. Takie prawo klienta, nawet jeśli reklamacja jest głupia.

Czytaj też: Dostała ponad 1900 zł rachunku za telefon. Reklamacja odrzucona: „oglądała pani porno”. Wchodzę do akcji!

Czytaj też: Dwa piwa, (pół)nagie dziewczyny, Apple Pay i… rachunek na kilkadziesiąt tysięcy. Jak walczyć o swoje? Czasem udaje się wygrać w sądzie!

Nie mogliśmy nie spróbować pani Magdzie pomóc. Zapytaliśmy Santandera co to za pętla czasu, która skróciła czas oczekiwania na pobranie pieniędzy. 

„Zgodnie z ustawą Prawo bankowe, jesteśmy zobowiązani do przekazywania aktualizacji do BIK nie rzadziej niż co 7 dni. Jeśli na rachunku pojawiło się przeterminowanie, wówczas tak informacja zostaje wysłana. Jeśli to przeterminowanie zostało spłacone, w kolejnym raporcie skierowana jest aktualizacja. 

Zatem pani Magda nie zostanie trwale ukarana przez BIK statusem nierzetelnego płatnika, choć przecież nie można wykluczyć, że jedna przeterminowana rata będzie wpływała na scoring klientki jeszcze przez kilka lat. Działanie BIK-owskich algorytmów jest niezgłębioną tajemnicą. Choć niektórzy moi czytelnicy nie ustają w staraniach, by ją odkryć.

„Jeśli chodzi o 14 dniowy termin na zapewnienie środków na ubezpieczenie nieruchomości Locum, to ubezpieczenie odnawiane jest co 12 miesięcy. Od dnia rozpoczęcia nowego okresu ubezpieczenia podejmowane są codziennie próby pobrania należnej opłaty z tytułu ubezpieczenia z rachunku wskazanego przez klienta w Deklaracji ubezpieczeniowej. Jeżeli klient nie zapewni środków w tym terminie, ubezpieczenie jest zamykane, a klient nie posiada już ochrony ubezpieczeniowej. Należność jest wymagalna jednak już od pierwszego dnia nowego okresu ochrony”

Bolesna prawda jest taka, że ów posylwestrowy list z informacją o 14-dniowym terminie płatności to nie było grzeczne przypomnienie, tylko ostatnie wezwanie do zapewniania środków, które były już wymagane.  A klientka miała maksymalnie 14 dni na zapłatę przeterminowanej de facto składki ubezpieczenia.

źródło zdjęcia:PixaBay

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
MichałJanmmk_mikoranonymousgosc Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kamil
Gość
kamil

Napiszę streszczenie tego elaboratu – klientka nie pilnuje swoich zobowiązań a potem ma pretensje do świata, że nie głaszcze jej po głowie 🙂 Kolejna „afera” Samcika 🙂

Maciej Samcik
Admin

Czy znalazł Pan gdzieś tutaj słowo „afera”? Czy tytuł serwisu brzmi „Codziennik aferalny”? No właśnie :-). Łatwo się wymądrzać, ale takie rzeczy się zdarzają i to dość często. A ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. I dlatego o tym piszemy nawet jeśli część czytelników jest głęboko nieszczęśliwa nie widząc codziennie kolejnej „wielkiej afery ;-).

Ppp
Gość
Ppp

Jeśli bank pisze „14 dni” i nie precyzuje, od jakiego dnia, to sam sobie jest winien – to raz.
Niewielkie opóźnienie o minimalna kwotę nie kwalifikuje się do wpisywania klienta na czarna listę – to dwa.
Czyli mamy tu PODWÓJNĄ winę banku, a nie klientki.
Pozdrawiam.

Bernardeta
Gość

„Od dnia rozpoczęcia nowego okresu ubezpieczenia podejmowane są codziennie próby pobrania należnej opłaty z tytułu ubezpieczenia z rachunku wskazanego przez klienta w Deklaracji ubezpieczeniowej.”
Jeżeli klientka nie miała takiego zapisu w piśmie, który otrzymała z banku, to ja się nie dziwię, że to przeoczyła. Wiem, że obowiązek czytania wszystkich umów spoczywa na nas, ale ich jest tak wiele, że w dzisiejszych czasach zwyczajnie pewne rzeczy umykają z głowy. Tym bardziej że tę umowę podpisała co najmniej rok temu. Bank wysyłając pismo do klientki, mógł się wysilić o wpisanie jednego więcej zdania, które opisałoby mechanizm pobierania składki.

gosc
Gość
gosc

Pani Magdo gdyby zapewniła Pani środki na oba swoje zobowiązania (zgodnie z zawartymi z bankiem umowami) to nie byłoby wpisu do BIK. Bank był miły bo przypomniał Pani w dodatkowym piśmie o obowiązku opłacenia składki. Bank musiał pobrać składkę i ratę w kolejności zapisanej w umowie bo gdyby najpierw pobrał pieniądze na ratę kredytową, to skutkowałoby to nieopłaceniem ubezpieczenia i prawdopodobnie zawieszeniem ochrony ubezpieczeniowej. Wyobraźmy sobie, że ma miejsce zdarzenie losowe – nieruchomość ulega zniszczeniu – ubezpieczyciel nie wypłaca odszkodowania bo składka nie była opłacona. Już widzę jaka aferę zrobiłaby wtedy Pani Magda. Co do składania reklamacji to z jednej… Czytaj więcej »

mmk_mikor
Gość
mmk_mikor

To nie jest tak, że bank był miły i przypomniał. Musiał tak zrobić – bez łaski.

Jan
Gość
Jan

„Co do składania reklamacji to z jednej strony Pani Magda nie miała racji a z drugiej pracownik banku mógł wykonać gest dobrej woli i przyjąć jej skargę.”
Wydaje mi się, ze pracownik musi przyjąć reklamację, jakkolwiek głupia ona by nie była. I to nie jest żaden „gest dobrej woli”, a jego psi obowiązek.

anonymous
Gość
anonymous

Będzie osobny artykuł o nieprzyjmowaniu reklamacji? A konkretnie o zniechęcaniu do składania, zmienianiu statusu na zwykłe, niereklamacyjne zgłoszenie, samowolnym zamykaniu bez powodu, wstrzymywaniu trwania jej biegu, odpowiadaniu nie na temat itd?

Maciej Samcik
Admin

Niewykluczone, choć na teraz wydaje mi się, że nie mamy wystarczająco jednoznaczenego materiału

Michał
Gość
Michał

Wszyscy prawie wiedzą, że bank lubi wyssać konto i zagnębić opłatami. Zawsze kolejność jest taka, aby klientom zrobić kuku. Najpierw opłaty, przelewy wychodzące, a później rata, aby zabrakło lub też później przychodzące, tak aby zabrakło! Tylko znam PKO, co wstrzyma przelew wychodzący jakiś czas, bo może następnym eliksirem idzie przelew przychodzący. W np. t-mobile anulują przelew tak, że znika i trzeba klepać go jeszcze raz. BNP Paribas to jiż w ogóle dno… niedobrze robi się na samą myśl i współczuję tym co mają cokolwiek wspólnego.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss