Inflacja coraz wyższa, a Ministerstwo Finansów… „zamroziło” oprocentowanie części obligacji skarbowych. Egzotyczny „sojusz” państwa i banków. Kto go przerwie?

Inflacja coraz wyższa, a Ministerstwo Finansów… „zamroziło” oprocentowanie części obligacji skarbowych. Egzotyczny „sojusz” państwa i banków. Kto go przerwie?

Choć Ministerstwo Finansów oferuje oszczędzającym częściową „tarczę antyinflacyjną” w postaci długoterminowych obligacji z oprocentowaniem uzależnionym od inflacji (czteroletnich i dziesięcioletnich), to wciąż nie chce podnieść oprocentowania najpopularniejszych obligacji – krótkoterminowych. Oferują one znacznie gorsze warunki niż przed pandemią (choć wtedy inflacja była niższa). Bezczynność Ministerstwa Finansów bezwzględnie wykorzystują… banki. Kto przerwie ten egzotyczny sojusz? Czy oprocentowanie obligacji skarbowych powinno pójść w górę razem ze stopami procentowymi?

Od października stopy procentowe zostały podniesione już trzy razy – łącznie z 0,1% do 1,75%, a kolejne podwyżki są na horyzoncie. Tymczasem oprocentowanie kont oszczędnościowych w największych bankach ciągle wynosi symboliczne 0,01%. Kto nie chce oglądać procentów pod mikroskopem, musi się trochę wysilić i przeczesać ofertę banków, które nie są instytucjami finansowymi „pierwszego wyboru”. Np. w Toyota Banku czy Aion Banku można dostać 1-1,5% w skali roku, a nawet więcej. Listę najlepiej dziś płacących banków znajdziecie pod tym linkiem.

Zobacz również:

Czytaj więcej: Na koncie oszczędnościowym możesz mieć nawet 2% w skali roku. Ale trzeba założyć konto w nowym banku

Ale gdyby banki grały fair, to oprocentowanie depozytów byłoby zbliżone do stawki WIBOR, czyli kosztu, po jakim pieniądze pożyczają sobie banki (teoretycznie, bo do miarodajności WIBOR-u są coraz poważniejsze wątpliwości). Skoro jednak stawka WIBOR jest punktem odniesienia do oprocentowania dużej części kredytów, to dlaczego nie miałoby to dotyczyć depozytów? WIBOR 3M wynosi już 2,48%, a WIBOR 6M – 2,77%. To już znacznie więcej niż przed pandemią.

Oprocentowanie depozytów wciąż jest jednak na symbolicznym poziomie. I nie bardzo wiadomo, kiedy to się zmieni, bo banki twierdzą, że nie potrzebują naszych pieniędzy, ponieważ „produkcja” kredytów jest zbyt mała. W tej sytuacji naturalną alternatywą dla ciułaczy powinny być obligacje skarbowe, czyli pożyczka dla państwa (zamiast dla banku).

Oprocentowanie obligacji skarbowych: inflacja wyższa, procent mniejszy

Mimo trzykrotnej podwyżki stóp procentowych rentowności obligacji krótkoterminowych ani drgną. Np. oprocentowanie obligacji 2-letnich (DOS) wynosi 1% w skali roku. Tyle, co w czasach, gdy stopy procentowe wynosiły 0,1%, a inflacja była na poziomie niemęczącym. Dziś jednak główna stopa procentowa NBP jest na poziomie 1,75%, a inflacja wynosi 7,8%. Z kolei obligacje 3-miesięczne (OTS) oprocentowane są w skali roku na symboliczne 0,5%.

O tym, że w obydwu przypadkach oprocentowanie obligacji skarbowych to niemal rozbój w biały dzień, niech świadczy fakt, że przed pandemią, dokładnie dwa lata temu, gdy stopy procentowe wynosiły 1,5% (czyli mniej niż dziś), a inflacja 4,5% (dużo mniej niż dziś), obligacje dwuletnie (DOS) dawały 2,1% w skali roku, a 3-miesięczne (OTS) gwarantowały 1,5% w skali roku (znacznie więcej niż dziś).

To nie wszystko. W przypadku pozostałych obligacji skarbowych – tych, których oprocentowanie zależy od 6-miesięcznej stawki WIBOR (obligacje trzyletnie o symbolu TOZ), albo tych, których oprocentowanie zależy od inflacji (dotyczy to obligacji czteroletnich o symbolu COI i dziesięcioletnich o oznaczeniu EDO) – odsetki w pierwszym okresie odsetkowym też są bardzo niskie. Wynoszą 1,1% dla obligacji 3-letnich (w ich przypadku ów pierwszy okres odsetkowy wynosi pół roku) oraz 1,3% dla 4-letnich i 1,7% dla 10-letnich.

To powoduje, że np. obligacje dziesięcioletnie EDO dają tylko mniej więcej 90% ochrony antyinflacyjnej (trudno to dokładnie policzyć, a poza tym dla każdego inwestora to będzie inny procent, bo oprocentowanie w każdym kolejnym roku zależy od inflacji w poprzednim roku), a obligacje czteroletnie COI – tylko 80% (w najlepszym razie). „Włączająca” się dopiero od drugiego okresu odsetkowego indeksacja do inflacji (albo do stawki WIBOR w przypadku obligacji trzyletnich TOZ) pozbawia inwestorów szans na pokonanie inflacji – można się do niej odsetkami co najwyżej zbliżyć.

A ile wynosiło oprocentowanie tych obligacji skarbowych w pierwszym roku w starych, dobrych czasach, czyli przed pandemią? Jeszcze dwa lata temu oprocentowanie obligacji TOZ w pierwszym okresie odsetkowym (pół roku) wynosiło 2,2%, oprocentowanie obligacji skarbowych COI – 2,4% w skali roku, a obligacji EDO – 2,7% (pierwszy okres odsetkowy – rok).

Oprocentowanie obligacji skarbowych: tak rząd nas skubie?

Te procenty ustala w cyklu miesięcznym Ministerstwo Finansów. Gdyby urzędnicy tylko chcieli, mogliby z miesiąca na miesiąc „dolać” procentów do obligacji. Ale tego nie robią. Dlaczego? Bo nie muszą. Popyt i tak dopisuje, a jest wręcz rekordowy. „Przyjmujemy racjonalny koszt finansowania z rynku detalicznego” – brzmi komentarz Ministerstwa Finansów dla portalu 300gospodarka.pl.

Zainteresowanie obligacjami rośnie. Już w pandemicznym 2020 r. Polacy wydali na obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa łącznie ponad 28,5 mld zł. W tym roku padnie kolejna bariera – Polacy kupią obligacje za blisko 40 mld zł. Największym wzięciem cieszą się obligacje 3-miesięczne i 4-letnie antyinflacyjne.

Czytaj też: Górę pieniędzy ulokowaliście ostatnio w obligacje skarbowe. Czy to dobry pomysł? I jak jeszcze uciekacie przed inflacją?

Kiepskie odsetki od obligacji sprawiają, że odbieramy antylekcję z oszczędzania. W przypadku obligacji 2-letnich na każde zainwestowane jakiś czas temu 100 zł (to minimalna kwota, za jaką można kupić obligacje) przypada dziś 6,8 zł realnej straty w pierwszym roku (bo inflacja wynosi 7,8%, a oprocentowanie obligacji – 1%). Dodatkowo od tych odsetek trzeba odprowadzić 19% podatku Belki. Przy wcześniejszym wycofaniu pieniędzy płacimy 70 gr. za każdą, wartą na początku 100 zł, obligację.

Obligacje antyinflacyjne, mimo kiepskiego oprocentowania w pierwszym roku, mają swoich amatorów. I słusznie. Ci, którzy kupili je już jakiś czas temu i mają dziś w swoich portfelach, zaliczą spore zyski. Obligacje COI „starych emisji” – z wyższą marżą – dadzą w kolejnym okresie odsetkowym 9,05% zysku przed podatkiem Belki (7,8% inflacji+1,25% marży).

Najchętniej wybierane przez Polaków są jednak obligacje krótkoterminowe, trzymiesięczne (czerwony słupek na wykresie). A tutaj oprocentowanie jest żałośnie niskie.

Czytaj też: Obligacje skarbowe: bezpieczna alternatywa dla bankowej lokaty. Do wzięcia nawet 5% rocznie. Jakie obligacje kupić, by pokonać inflację?

Akcja obligacja, czyli co było pierwsze: jajko czy kura

Ministerstwo Finansów twierdzi, że oprocentowanie obligacji skarbowych jest rynkowe i że przecież banki też nie podnoszą oprocentowania depozytów. Czy banki nie podnoszą oprocentowania depozytów, bo nie ma konkurencji ze strony obligacji krótkoterminowych? A może jest odwrotnie: rząd może sobie pozwolić na niepłacenie więcej za dług, bo obywatele i tak nie mają alternatywy w postaci depozytów?

Niskie oprocentowanie obligacji dla zwykłych obywateli jest o tyle dziwne, że rząd musi płacić coraz więcej dużym inwestorom. Rentowność 10-letnich obligacji Polski wynosi 3,5% i jest najwyższa od 2018 r. Kapitał zagraniczny ostrożnie inwestuje na rynkach wschodzących, co widać w osłabieniu się kursów złotego i innych walut regionu, a także kiepskiej na tle Zachodu kondycji głównych indeksów giełdowych.

Rząd – skoro coraz lepiej daje zarobić inwestorom zagranicznym – mógłby zwiększyć oprocentowanie krótkoterminowych obligacji (a przy okazji zmniejszyć straty w pierwszym roku inwestowania dla tych długoterminowych). I zachęcić nas do oszczędzania. Jak podaje Ministerstwo Finansów, według przyszłorocznego budżetu potrzeby pożyczkowe netto naszego państwa wyniosą 48,5 mld zł, a uwzględniając wykup długu bądź jego rolowanie – aż 212,2 mld zł. Ministerstwo Finansów poinformowało jednak, że duża część potrzeb pożyczkowych na 2022 r. jest już zaspokojona.

O ile rząd bardzo martwi się o Polaków, których wynagrodzenia nie są w stanie ścigać się z inflacją (dlatego przygotował Tarczę Antyinflacyjną), o tyle nie zauważa konieczności przygotowania – lub poprawienia jakości – antyinflacyjnej ochrony dla ludzi, którzy chcą względnie bezpiecznie (nie podejmując ryzyka wahliwości na rynku kapitałowym) chronić realną wartość swoich oszczędności. Potrzeby oszczędzających krótkoterminowo w pełni ignoruje, a potrzeby oszczędzających długoterminowo – wypełnia tylko częściowo.

Jednym pozytywem tej historii jest to, że o obligacjach skarbowych zrobiło się głośno. Być może przy okazji tej „awanturki” więcej osób odkryje ten sposób lokowania oszczędności.

Czytaj też: Obligacje korporacyjne ratunkiem przed inflacją? Kiedy warto poszerzyć o nie swój portfel inwestycji? Ile można zarobić? Jakie jest ryzyko?

Czytaj też: Rynek nieruchomości słabnie. Skorzysta rynek obligacji korporacyjnych? (subiektywnieofinansach.pl)

———-

Najważniejsze wydarzenia dla naszych portfeli w 2021 r. i prognozy na 2022 r.: posłuchaj podcastu!

To ostatni w 2021 r. odcinek podcastu 'Finansowe sensacje tygodnia”, więc podsumowujemy w nim najważniejsze wydarzenia wokół naszych portfeli oraz zastanawiamy się, jaki będzie nadchodzący rok 2022. Czy oprocentowanie depozytów odbije się od dna? Do jakiego poziomu urośnie oprocentowanie kredytów? Czy banki będą oferowały sensowne kredyty o stałej stopie procentowej? Jak zwiększą się możliwości w miarę bezpiecznego zarabiania w 2022 r.? Do posłuchania pod tym linkiem oraz na wszystkich popularnych platformach podcastowych, np. Spofity, Google Podcast czy Apple Podcast.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
9 miesięcy temu

Przez lata oprocentowanie najkorzystniejszych lokat (i to nie na śmiesznie niskie kwoty, z dodatkowymi warunkami i haczykami) było znacznie korzystniejsze od oprocentowania jakichkolwiek obligacji. Skończyło się to 2 lata temu, a od roku w bankach funkcjonuje praktycznie standard 0-1% oprocentowania. Tak więc skoro obecnie oferta obligacji jest nieporównywalnie lepsza niż lokat bankowych, to podwyższanie oprocentowania obligacji byłoby niegospodarnością (i piszę to jako posiadacz obligacji). To chyba jest logiczne: im coś bardziej ryzykowne, tym mniej dochodowe. Tym samym to oprocentowanie lokat powinno być wyższe, niż obligacji skarbowych. Póki banki płacą (a w zasadzie nie płacą) za lokaty to nie należy liczyć… Czytaj więcej »

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Marek

Pytanie czy państwo się powinno zachowywać jak komercyjny podmiot, zwłaszcza jeśli jest współsprawcą zjawiska, które powoduje utratę realnej wartości oszczędności swoich obywateli

Marek
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę zobaczyć długoterminowy wykres sprzedaży obligacji. Ostatni rok jest rekordowy w historii. Ich oprocentowanie jest (niestety) wciąż bardzo konkurencyjne w stosunku do porównywalnych inwestycji.

Czy powinno się zachowywać komercyjnie? Pewnie nie, ale jestem realistą i wiem, że państwo woli najpierw zabrać aby potem mogło mówić że rozdaje, niż zostawiać te pieniądze u obywateli. Każde państwo. Proszę podać przykłady gdzie postawiono na wyrównanie podwyższonej inflacji podwyższonymi odsetkami dla obywateli, nie będąc do tego zmuszonymi sytuacją rynkową.

krzysztof
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

panstwo tylko czesciowo odpowiada za inflacje to raz po drugie nie jest jego zadaniem konkurowanie z bankami komercyjnymi.oferta obligacji i tak jest duzo lepsza od oferty bankow wiec gdzie problem?

Jarosław
9 miesięcy temu

Odpowiedź jest prosta. Po co płacić więcej za obligacje jak można „wydrukować” dowolną ilość na koncie. Rząd już nie ma wyjścia. Inflacja i drożyzna to ich metoda na kradzież oszczędności Polaków.

Przemek
9 miesięcy temu

Ciekawy artykuł,

racja, to jest żart, że Banki (przynajmniej ze strony tych bez udziału Skarbu Państwa, bo te z udziałem raczej o poczucie wstydu trudno posądzać…), które zamiast nieco zwiększać te procenty na lokatach/kontach oszczędnościowych żeby rywalizować zwłaszcza z obligacjami indeksowanymi inflacją i (może obecnie z 3-latkami i o dziwo! z obligacjami 3-miesięcznymi) o depozyty klientów to udają, że nic się nie dzieje i przymykają oko na rosnący WIBOR. Szkoda tylko, że już go widzą jak trzeba odsetki od kredytów podnieść…

Nie jest lekko walczyć z tą inflacją skoro rząd i Banki mają gdzieś ciułaczy 🙁

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Przemek

Jak tylko pokażą się w bilansach banków rosnące marże odsetkowe, to nie zostawimy na nich suchej nitki

Marek
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Już w to wierzę. W ramach protestu przeciwko polityce banków przestaniecie od nich brać pieniądze za wpisy?:)))

Krzysztof M.
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jesteśmy obaj akcjonariuszami banków , u mnie 15 % portfela, nie polewajmy zimną wodą naszych tłustych krówek bo animalsi nas pogonią. Dosiego roku dla redaktora i zespołu.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof M.

Do siego roku!

Marek
9 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof M.

Zdecydowana większość pracujących ludzi jest akcjonariuszami banków. Czy indywidualnie przez biura maklerskie, czy pośrednio przez fundusze, ppk, ofe.

jsc
9 miesięcy temu
Reply to  Marek

Skąd dane, że większość pracujących ludzi jest akcjonariuszami czegokolwiek?

krzysztof
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

to odpowiedza,ze dzieki temu nie musza zwalniac ludzi, unowoczesniaja uslugi i nie podwyzszaja marzy np na rorach…finalnie i tak za to wszyscy placimy wiec nei rozum iem tego oburzenia: przeciez banki moga dac tyle na lokatach ile daje rzad na obligacjach a nawet wiecej ale np podwyzszyc o polowe oplaty za konto, bilans wyjdzie na to samo…tego chcemy?

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Będą dane o marży odsetkowej i zyskach banków z tego tytułu, to pogadamy

krzysztof
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

no ale o czym? juz dzis moge sie zalozyc,ze banki powiedza to co napisalem…

robbo2k
9 miesięcy temu

Państwo wydrukowało mnóstwo śmiecia zwanego PLN. To oznacza ze jest jego nadmiar i posiadacze smienia godza sie na kazde warunki. Smieci trzeba odparować inflacja i bedzie dobrze. niestety posiadacze PLN sprzed momentu dodruków rowniez maja smieci w portfelach Proste.

Slavque
9 miesięcy temu

Ja kupiłem 4 letnie w grudniu zeszłego roku. Jestem ciekawy ile realnie stracę. Czy jest jakiś algorytm żeby to obliczyć. Czy można spodziewać się polepszenia warunków dla 4 latek?

Stan
8 miesięcy temu
Reply to  Slavque

W którym roku kupiłeś ?

Ppp
9 miesięcy temu

Czytałem ten artykuł z „300 Gospodarki” i odniosłem wrażenie, że bardziej od konkurencji banków liczyć się będą rentowności obligacji hurtowych. Po prostu muszą jeszcze wzrosnąć, lub ich wysoka rentowność musi się utrwalić, by wymusić ruch na detalicznych.
Pozdrawiam.

aeoinfaour
9 miesięcy temu

Do wszystkich, którzy narzekają, że obligacje skarbowe nie są 100% tarczą antyinflacyjną – nie ma instrumentu, który GWARANTUJE przebicie inflacji. Ja się cieszę, że w ogóle są obligacje indeksowane inflacją, nawet jak pokryją 80-90% inflacji, to korzyścią dla mnie jest to, że w ogóle pozwalają ograniczyć stratę (inflacyjną). Dla obligacji nie ma realnych alternatyw, które: 1. są tak proste w obsłudze i nie generują kosztów transakcyjnych, 2. dają większe bezpieczeństwo (realna możliwość wyjścia z inwestycji bez utraty kapitału, pozdrawiam posiadaczy akcji, nawet dywidendowych, którzy nie wyjdą z inwestycji, gdy kurs spadnie o 50%), 3. są tak samo płynne (tu pozdrawiam… Czytaj więcej »

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  aeoinfaour

Pełna zgoda, mam pieniądze w 4-letnich, 10-letnich i 12-letnich, zaraz będę też kupował 3-letnie (oparte na WIBOR). I oczywiście porządne obligacje korporacyjne (WIBOR plus 3%, mniam, mniam)

Stan
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę dać znać zakupu Obligacji 3 letnich ?

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Stan

Nie bardzo rozumiem pytanie 🙂

bbt
9 miesięcy temu

Wlaśnie tez mnie interesowało, czemu taka różniaca między obligacjami hurtowymi, a indywidualnymi (na korzyść hurtowych).
Przecież Gapinski i Morawiecki zgodnie twierdzą że chcieliby tak jak w japoni, żeby dług pozostawał w rękach krajowych inwestorów….

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  bbt

Hurtowe 10-letnie dają 3,5%, a detaliczne 1,7% w pierwszym roku, a potem tyle, ile inflacja w poprzednim roku plus 1%

Marek
9 miesięcy temu
Reply to  bbt

Czy na pewno jest to korzyść dla hurtowych? Naprawdę uważasz, że w prawdopodobnej dekadzie wysokiej inflacji stałe oprocentowanie 3,5% to dużo?

Janek
9 miesięcy temu

„Jeszcze dwa lata temu oprocentowanie obligacji TOZ w pierwszym roku wynosiło 2,2%,” w pierwszym półroczu było stałe 2,2 proc i w drugim półroczu tez 2,2 proc z wiboru? Czy podajecie srednia z roku? Tu mamy półroczne okresy odsetkowe i co pol roku indelsacje do wibor 6m

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Janek

Tam coś się nie zgadza, sprawdzimy

Bogumił
9 miesięcy temu

[CENZURA-red] Glapiński zapewnia kaczomafii i jej bossowi tani kredyt.

ekspert
7 miesięcy temu

Krótkie obligacje muszą być tanie, aby nie krzywdzić banków (oliwy i wina) wg. starego zakonu. Kruk Krukowi oka nie wykole, a przecież też emituje korporacyjne obligacje. Przy podwyżce ceny tego 'kredytu’ jego inwestycje mogłyby się nie domknąć i nie daj boże jakieś straty, albo plajta spółki nagłośniona i strasząca niepotrzebnie gawiedź.
Krótkoterminowe byłyby zbyt intratne dla inwestorów zagranicznych, a tak niech się głowią jak wcisnąć więcej kredytów do osób fizycznych. Bez pracy nie ma kołaczy. Finanse powinny napędzać gospodarkę towarową nie odwrotnie, aby pokonać inflację.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!