Za chwilę będą nowe obligacje skarbowe! Tylko na rok, ale za to z oprocentowaniem aż 5-7%! Dobra zmiana czy populistyczny ruch? Recenzuję

Za chwilę będą nowe obligacje skarbowe! Tylko na rok, ale za to z oprocentowaniem aż 5-7%! Dobra zmiana czy populistyczny ruch? Recenzuję

Inflacja od miesięcy zjada oszczędności. Giełdowe indeksy spadają, fundusze inwestycyjne są na minusie, a oprocentowanie depozytów dopiero niedawno zaczęło gonić inflację. Do tej pory premier tylko narzekał na banki, że nie chcą poprawić oferty depozytowej. Ale w końcu wyszedł z alternatywną propozycją: będą nowe obligacje skarbowe! Tylko na rok, z oprocentowaniem uzależnionym od stopy procentowej NBP. Eldorado? Ale czy to pomoże walczyć z inflacją? Analizuję!

Zazwyczaj przy rosnących stopach procentowych rosły nie tylko odsetki od kredytów, ale i oprocentowanie depozytów. Tym razem jednak mechanizm się zaciął: ponieważ system bankowy był zalany pieniędzmi pochodzącymi głównie z rządowych tarcz antykryzysowych, to bankowcy nie potrzebowali naszych pieniędzy.

Zobacz również:

Ekonomiści i politycy zaczęli szukać metody, która w trybie natychmiastowym skłoni banki do poprawienia oferty oszczędnościowej. Wiadomo, że pieniędzy, które są w bankowych skarbcach, spalić z dnia na dzień się nie da. Ale można spróbować przeciągnąć klientów gdzieś, gdzie oprocentowanie będzie wyższe. Premier Donald Tusk zaproponował obligacje antydrożyźniane. I chyba kogoś zainspirował. A dokładniej – premiera Mateusza Morawieckiego.

Czytaj też: Jak zmusić banki, by płaciły więcej za depozyty? Rząd się zmóżdża, premier duma. Oto plan prosty jak zupa instant. Do realizacji w pięć minut

Jak wygląda nowa oferta obligacji skarbowych? Są dwa plusy!

Pod koniec kwietnia minister rozwoju Waldemar Buda zwrócił się z apelem do banków, by podniosły oprocentowanie depozytów. Bo jak nie, to władza ma „możliwość stosowania instrumentu nakazowego, ustawowego”. Minęły od tego czasu dwa tygodnie, banki ofertę poprawiły, ale w środę premier Mateusz Morawiecki ogłosił nową ofertę obligacji skarbowych. Czy nowe obligacje zrobią różnicę i odciągną klientów z banków, zmuszając je do wyższego oprocentowania oszczędności?

Nowe obligacje skarbowe
Nowe obligacje skarbowe mają być oprocentowane wg głównej stopy NBP

Planowane są dwie nowe serie. Jednoroczne obligacje skarbowe mają być oprocentowane według stopy referencyjnej NBP. Dwuletnie mają mieć kupon w wysokości stopy referencyjnej powiększonej o marżę. Jak dużą? Nie wiadomo. Do sprzedaży trafią od czerwca.

Pierwszy plus: to będzie najlepsza krótkoterminowa i bezpieczna inwestycja na rynku. Oszczędzający dostaną minimalne ryzyko przy relatywnie wysokim oprocentowaniu – w tej chwili jest to 5,25%, a analitycy przewidują, że czekają nas kolejne podwyżki stóp do poziomu 7-8%. W przeciwieństwie do innych obligacji skarbowych, te nowe papiery nie będą miały „karencji”, czyli pierwszego okresu odsetkowego o relatywnie niskim oprocentowaniu. Ta oferta może przyspieszyć podwyższanie oprocentowania depozytów przez banki. Kto rozważa założenie depozytu o stałym oprocentowaniu – niech jeszcze się wstrzyma.

Drugi plus to rozszerzenie kanałów dystrybucji. Dotychczas monopolistą w sprzedaży obligacji skarbowych był PKO BP. Teraz ma dołączyć inny państwowy bank – Bank Pekao. Te obligacje mają być dostępne w 1600 placówkach sprzedaży, a także przez internet i telefon. Dlaczego prywatne banki się nie przyłączą? Nie jestem przekonany, czy byłyby skłonne z żarliwością sprzedawać produkty konkurencyjne do własnych depozytów.

Nowe obligacje skarbowe: cztery duże minusy

Muszę przyznać, że nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania. Nie chodzi o to, że pałam jakąś zawiścią do „kapitalistów i rentierów”, którzy „chcą żyć z odsetek zamiast uczciwie pracować”. Obawiam się po prostu, że rachunek za tę „pomoc” przewyższy korzyści.

Czytaj też: Druga w tym roku podwyżka oprocentowania obligacji skarbowych! Czy warto przenieść pieniądze z banku? Które obligacje dadzą ochronę przed inflacją?

Po pierwsze: propozycja rządu nagradza krótkowzroczność i zniechęca do cierpliwego oszczędzania. Pisałem już o tym wcześniej – w Polsce co chwila okazuje się, że osoba zapobiegawcza i racjonalna finansowo wychodzi na frajera. Bo jeśli ktoś oszczędzał długoterminowo, kupował obligacje regularnie, był gotowy przeboleć ten pierwszy, niskooprocentowany rok – teraz może czuć, jakby rząd z niego zadrwił. Jego postawa nie będzie nagrodzona, bo pojawi się instrument dla tych, którzy – jak konik polny z bajki – przez całe lato balowali zamiast odkładać zapasy na zimę. Tak się nie da zbudować w narodzie skłonności do myślenia w dłuższym horyzoncie, do inwestowania z perspektywą emerytury, a nie najbliższej wypłaty odsetek.

Czytaj też: Mnóstwo kredytobiorców chce zmienić swój kredyt na taki o stałej stopie procentowej. Zastanawiasz się nad tym? Rozważ trzy kwestie, zanim zdecydujesz

Po drugie: nie ma pewności, że do nowych obligacji popłyną pieniądze „konsumpcyjne”. A więc takie, które ludzie by wydali w sklepach. Jeśli przeniosą tam już istniejące inwestycje – będzie z tego więcej problemów niż uzysku. Nowe obligacje skarbowe mają potencjał, by nieco zaszkodzić bankom. Oby nie zaszkodziły za bardzo. Chyba nie chcielibyśmy mieć powtórki z Idea Banku? Getin Bank oferuje chyba najwyższe na rynku oprocentowanie. I nie bez powodu…

Obligacje oprocentowane według stopy referencyjnej NBP mogą wyssać pieniądze z funduszy inwestycyjnych. Już teraz polskie TFI mierzą się z silnym odpływem pieniędzy ludzi. Jeśli oszczędzający zdecydowaliby się porzucić fundusze na rzecz nowych obligacji, inflacja by od tego nie spadła, a wartość udziałów funduszy inwestycyjnych spadałaby za to jeszcze szybciej. Fundusze inwestycyjne mają w portfelach ok. 30% wszystkich wyemitowanych obligacji korporacyjnych. Bez nich pozyskiwanie środków przez firmy na inwestycje będzie dużo trudniejsze.

Czytaj też: Znów ogromne straty Getin Banku. Prawie skończył mu się kapitał, a rewident nie chce się już podpisywać. Będzie klops? Zarząd ma plan, a na horyzoncie… nadzieja

Po trzecie: „promocja” krótkoterminowego długu może zwiększyć koszt obsługi zadłużenia w przyszłości. W interesie budżetu państwa jest to, by rząd miał raczej długoterminowe niż krótkoterminowe zadłużenie. Nowa oferta będzie jednak zdecydowanie będzie skłaniała do kupowania 1- i 2-letnich obligacji zamiast 4- czy 10-letnich. Moim zdaniem uruchomienie sprzedaży obligacji bez niskooprocentowanego pierwszego okresu na zawsze pogrzebie taką konstrukcję. Czy budżet jest gotowy na emitowanie już zawsze krótkoterminowych obligacji i płacenie wyższych odsetek?

Po czwarte: jak każda tarcza rządowa, także i ta przedłuży inflację. Nawet jeśli dziś uda się ściągnąć z tynku trochę pieniędzy, za rok i dwa na rynek zaczną napływać wysokie odsetki od obligacji. A jeśli oferta okaże się bardzo popularna, będzie to kolejny zastrzyk pieniędzy do gospodarki. Wyższa i dłuższa inflacja to wyższe stopy procentowe na dłużej. Pytanie, kto pierwszy pęknie w tej grze – gospodarka czy budżet państwa?

Nie na wszystko mam odpowiedzi. Cztery pytania do premiera

Dziennikarstwo to przede wszystkim sztuka zadawania pytań. Wiele kwestii w przedstawionej propozycji nowych obligacji skarbowych jest dla mnie niejasne. Byłoby świetnie, gdyby ktoś odpowiedział na te wątpliwości.

>>> Czy nowe obligacje są rzeczywiście potrzebne? Oferta depozytów poprawia się, choć z opóźnieniem. Prezesi banków mówią o zaostrzającej się konkurencji o środki klientów. Nadpłynność w sektorze bankowym zmniejszyła się znacząco. Być może rząd powinien poczekać jeszcze kilka tygodni. Albo zmniejszyć transfery pieniędzy do gospodarki i tym sposobem zmniejszyć inflację, zamiast pompować kasę, a potem ściągać ją z rynku, płacąc za to 5-7% rocznie.

>>> Czy rząd zrobił bilans zysków i strat? Nie ma pewności, że uda się ściągnąć z rynku pieniądze, które byłyby przeznaczone na konsumpcję. Ale nawet gdyby to się udało – warto oszacować koszty (także skutki uboczne), które z tego wynikną. Na koniec dnia odsetki zapłaci budżet państwa – to pewne. Pewnie zapłacą też kredytobiorcy (wyższe oprocentowanie depozytów banki odbiją sobie w kredytach). Pozostali klienci banków też, bo skoro będą musiały płacić więcej za depozyty, to utratę zysku skompensują opłatami i prowizjami.

>>> Czy rząd powinien ścigać się z prywatnymi instytucjami w przyciąganiu pieniędzy ludzi? Nadzór nad systemem finansowym i dbanie o jego stabilność leżą w kompetencjach KNF i NBP. Działa także Komitet Stabilności Finansowej – czyli platforma współpracy między rządem, NBP, KNF i BFG – którego zadaniem jest koordynować działania w kwestiach makroostrożnościowych. Czy KSF zajmował się kwestią takiej ingerencji w system finansowy? Wprawdzie już dziś oferta obligacji jest nierynkowo wysoko oprocentowana, ale dotyczy to tylko długoterminowych obligacji (więc można bronić rządu, że wspiera oszczędzanie w horyzoncie emerytalnym). Teraz zanosi się na strzał z grubej rury.

>>> Czy fundamentalne zmiany zasad na rynku obligacji dla zwykłych ciułaczy muszą następować tak nagle? Reforma podatkowa pod tytułem „Polski Ład” zakończyła się katastrofą zanim na dobre wystartowała. Z kolei przepisy o pomocy dla kredytobiorców z pośpiechu dopisano do ustawy… o finansowaniu społecznościowym. Teraz mamy zburzenie struktury oferty obligacji skarbowych. Gospodarka i system finansowy to bardzo skomplikowana maszyna, składająca się z mnóstwa dźwigni, przekładni, zaworów, pokręteł, wielkich i całkiem drobnych kół zębatych. Nie da się jej za każdym razem naprawić za pomocą 15-kilogramowego młota.

Czy można nazwać te nowe obligacje skarbowe tarczą dla oszczędzających? W pewnym stopniu tak. Władza dzielnie walczy z problemami, które sama spowodowała i chce bronić oszczędności Polaków przed inflacją wywołaną częściowo przez jej politykę. Za długo gospodarka była pobudzana rządowymi wydatkami na konsumpcję i ultraniskimi stopami procentowymi i mamy teraz efekty.

Źródło zdjęcia: Kancelaria Premiera/Flickr

Subscribe
Powiadom o
61 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Lesko
4 lat temu

Kolejny bubel do celów propagandowych.

Greg
4 lat temu

A zatem co mam zrobić z 10-latkami EDO, które dopiero co kupiłem? Na dłuższy termin dadzą chyba jednak więcej niż te nowe, bo zakładam że dwucyfrowa inflacja zostanie z nami na dłużej.

Admin
4 lat temu
Reply to  Greg

Dwucyfrowa może nie, ale 7-8% pewnie tak. Więc trzymałbym EDO

Kamil
4 lat temu
Reply to  Greg

Jeśli EDO kupowałeś z oprocentowaniem za pierwszy rok 3.7 ja bym je zostawił. Niech pracują sobie a najwyżej jakąś kasę wpłacił bym na te nowe. Ja osobiście za parę miesięcy dokupuje do mojego i mojej żony ike obligacje EDO i trzyletnie w ramach proporcje 70/30 wykorzystując limity a na teraz kupuje trzylatki a jak wyjdą te nowe roczne to również pewnie 50/50

Admin
4 lat temu
Reply to  Kamil

Dobry pomysł

(Również) Kamil
4 lat temu
Reply to  Kamil

Z ciekawości zapytam, czemu w IKE trzymasz 70/30, zamiast 100% w 10-latkach? Myślałem kiedyś nad optymalnym składem IKE i doszedłem do wniosku, że jednak 10-latki dają najlepszy wynik. Ale może coś źle policzyłem?

Racjonalny
4 lat temu
Reply to  Kamil

Ale to się nie opłaca.
3 latki mają stopę WIBOR…a 10letnie przy odnowieniu mi dały na dzis 12,5%.

bbt
4 lat temu
Reply to  Racjonalny

A skąd to możesz wiedzieć?
W obu przypadkach oprocentowanie zmienne i zależne od czegoś czego nie możesz przewidzieć, dopiero po fakcie będziesz wiedzieć co się bardziej opłacało.

Krzysztof
4 lat temu

1. Czy te obligacje nie będą mimo wszystko korzystniejsze zarówno dla rządu jak i dla obywateli lokujących w nich kapitał niż emitowanie długu za granicę po jeszcze wyższym oprocentowaniu? 2. Czy perspektywa 1 roku / 2 lat nie jest czasami spowodowana krótkoterminowym myśleniem rządu w kategoriach zagrożeniem konfliktem zbrojnym ? Myśląc w tych kategoriach warto już teraz wyemitować dług najlepiej u swoich obywateli bo jeśli za kilka miesięcy się coś wydarzy, rząd będzie miał zapewnione finansowanie po realnie niskim koszcie nie będzie uzależniony od nastrojów/ paniki na rynkach zagranicznych. A rok / dwa lata to dlatego że napewno już konflikt… Czytaj więcej »

Admin
4 lat temu
Reply to  Krzysztof

Za granicę emitujemy na tyle duże ilości długu, że te roczne obligacje raczej tego nie zastąpią…

Slawek
4 lat temu