Za chwilę będą nowe obligacje skarbowe! Tylko na rok, ale za to z oprocentowaniem aż 5-7%! Dobra zmiana czy populistyczny ruch? Recenzuję

Za chwilę będą nowe obligacje skarbowe! Tylko na rok, ale za to z oprocentowaniem aż 5-7%! Dobra zmiana czy populistyczny ruch? Recenzuję

Inflacja od miesięcy zjada oszczędności. Giełdowe indeksy spadają, fundusze inwestycyjne są na minusie, a oprocentowanie depozytów dopiero niedawno zaczęło gonić inflację. Do tej pory premier tylko narzekał na banki, że nie chcą poprawić oferty depozytowej. Ale w końcu wyszedł z alternatywną propozycją: będą nowe obligacje skarbowe! Tylko na rok, z oprocentowaniem uzależnionym od stopy procentowej NBP. Eldorado? Ale czy to pomoże walczyć z inflacją? Analizuję!

Zazwyczaj przy rosnących stopach procentowych rosły nie tylko odsetki od kredytów, ale i oprocentowanie depozytów. Tym razem jednak mechanizm się zaciął: ponieważ system bankowy był zalany pieniędzmi pochodzącymi głównie z rządowych tarcz antykryzysowych, to bankowcy nie potrzebowali naszych pieniędzy.

Zobacz również:

Ekonomiści i politycy zaczęli szukać metody, która w trybie natychmiastowym skłoni banki do poprawienia oferty oszczędnościowej. Wiadomo, że pieniędzy, które są w bankowych skarbcach, spalić z dnia na dzień się nie da. Ale można spróbować przeciągnąć klientów gdzieś, gdzie oprocentowanie będzie wyższe. Premier Donald Tusk zaproponował obligacje antydrożyźniane. I chyba kogoś zainspirował. A dokładniej – premiera Mateusza Morawieckiego.

Czytaj też: Jak zmusić banki, by płaciły więcej za depozyty? Rząd się zmóżdża, premier duma. Oto plan prosty jak zupa instant. Do realizacji w pięć minut

Jak wygląda nowa oferta obligacji skarbowych? Są dwa plusy!

Pod koniec kwietnia minister rozwoju Waldemar Buda zwrócił się z apelem do banków, by podniosły oprocentowanie depozytów. Bo jak nie, to władza ma „możliwość stosowania instrumentu nakazowego, ustawowego”. Minęły od tego czasu dwa tygodnie, banki ofertę poprawiły, ale w środę premier Mateusz Morawiecki ogłosił nową ofertę obligacji skarbowych. Czy nowe obligacje zrobią różnicę i odciągną klientów z banków, zmuszając je do wyższego oprocentowania oszczędności?

Nowe obligacje skarbowe
Nowe obligacje skarbowe mają być oprocentowane wg głównej stopy NBP

Planowane są dwie nowe serie. Jednoroczne obligacje skarbowe mają być oprocentowane według stopy referencyjnej NBP. Dwuletnie mają mieć kupon w wysokości stopy referencyjnej powiększonej o marżę. Jak dużą? Nie wiadomo. Do sprzedaży trafią od czerwca.

Pierwszy plus: to będzie najlepsza krótkoterminowa i bezpieczna inwestycja na rynku. Oszczędzający dostaną minimalne ryzyko przy relatywnie wysokim oprocentowaniu – w tej chwili jest to 5,25%, a analitycy przewidują, że czekają nas kolejne podwyżki stóp do poziomu 7-8%. W przeciwieństwie do innych obligacji skarbowych, te nowe papiery nie będą miały „karencji”, czyli pierwszego okresu odsetkowego o relatywnie niskim oprocentowaniu. Ta oferta może przyspieszyć podwyższanie oprocentowania depozytów przez banki. Kto rozważa założenie depozytu o stałym oprocentowaniu – niech jeszcze się wstrzyma.

Drugi plus to rozszerzenie kanałów dystrybucji. Dotychczas monopolistą w sprzedaży obligacji skarbowych był PKO BP. Teraz ma dołączyć inny państwowy bank – Bank Pekao. Te obligacje mają być dostępne w 1600 placówkach sprzedaży, a także przez internet i telefon. Dlaczego prywatne banki się nie przyłączą? Nie jestem przekonany, czy byłyby skłonne z żarliwością sprzedawać produkty konkurencyjne do własnych depozytów.

Nowe obligacje skarbowe: cztery duże minusy

Muszę przyznać, że nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania. Nie chodzi o to, że pałam jakąś zawiścią do „kapitalistów i rentierów”, którzy „chcą żyć z odsetek zamiast uczciwie pracować”. Obawiam się po prostu, że rachunek za tę „pomoc” przewyższy korzyści.

Czytaj też: Druga w tym roku podwyżka oprocentowania obligacji skarbowych! Czy warto przenieść pieniądze z banku? Które obligacje dadzą ochronę przed inflacją?

Po pierwsze: propozycja rządu nagradza krótkowzroczność i zniechęca do cierpliwego oszczędzania. Pisałem już o tym wcześniej – w Polsce co chwila okazuje się, że osoba zapobiegawcza i racjonalna finansowo wychodzi na frajera. Bo jeśli ktoś oszczędzał długoterminowo, kupował obligacje regularnie, był gotowy przeboleć ten pierwszy, niskooprocentowany rok – teraz może czuć, jakby rząd z niego zadrwił. Jego postawa nie będzie nagrodzona, bo pojawi się instrument dla tych, którzy – jak konik polny z bajki – przez całe lato balowali zamiast odkładać zapasy na zimę. Tak się nie da zbudować w narodzie skłonności do myślenia w dłuższym horyzoncie, do inwestowania z perspektywą emerytury, a nie najbliższej wypłaty odsetek.

Czytaj też: Mnóstwo kredytobiorców chce zmienić swój kredyt na taki o stałej stopie procentowej. Zastanawiasz się nad tym? Rozważ trzy kwestie, zanim zdecydujesz

Po drugie: nie ma pewności, że do nowych obligacji popłyną pieniądze „konsumpcyjne”. A więc takie, które ludzie by wydali w sklepach. Jeśli przeniosą tam już istniejące inwestycje – będzie z tego więcej problemów niż uzysku. Nowe obligacje skarbowe mają potencjał, by nieco zaszkodzić bankom. Oby nie zaszkodziły za bardzo. Chyba nie chcielibyśmy mieć powtórki z Idea Banku? Getin Bank oferuje chyba najwyższe na rynku oprocentowanie. I nie bez powodu…

Obligacje oprocentowane według stopy referencyjnej NBP mogą wyssać pieniądze z funduszy inwestycyjnych. Już teraz polskie TFI mierzą się z silnym odpływem pieniędzy ludzi. Jeśli oszczędzający zdecydowaliby się porzucić fundusze na rzecz nowych obligacji, inflacja by od tego nie spadła, a wartość udziałów funduszy inwestycyjnych spadałaby za to jeszcze szybciej. Fundusze inwestycyjne mają w portfelach ok. 30% wszystkich wyemitowanych obligacji korporacyjnych. Bez nich pozyskiwanie środków przez firmy na inwestycje będzie dużo trudniejsze.

Czytaj też: Znów ogromne straty Getin Banku. Prawie skończył mu się kapitał, a rewident nie chce się już podpisywać. Będzie klops? Zarząd ma plan, a na horyzoncie… nadzieja

Po trzecie: „promocja” krótkoterminowego długu może zwiększyć koszt obsługi zadłużenia w przyszłości. W interesie budżetu państwa jest to, by rząd miał raczej długoterminowe niż krótkoterminowe zadłużenie. Nowa oferta będzie jednak zdecydowanie będzie skłaniała do kupowania 1- i 2-letnich obligacji zamiast 4- czy 10-letnich. Moim zdaniem uruchomienie sprzedaży obligacji bez niskooprocentowanego pierwszego okresu na zawsze pogrzebie taką konstrukcję. Czy budżet jest gotowy na emitowanie już zawsze krótkoterminowych obligacji i płacenie wyższych odsetek?

Po czwarte: jak każda tarcza rządowa, także i ta przedłuży inflację. Nawet jeśli dziś uda się ściągnąć z tynku trochę pieniędzy, za rok i dwa na rynek zaczną napływać wysokie odsetki od obligacji. A jeśli oferta okaże się bardzo popularna, będzie to kolejny zastrzyk pieniędzy do gospodarki. Wyższa i dłuższa inflacja to wyższe stopy procentowe na dłużej. Pytanie, kto pierwszy pęknie w tej grze – gospodarka czy budżet państwa?

Nie na wszystko mam odpowiedzi. Cztery pytania do premiera

Dziennikarstwo to przede wszystkim sztuka zadawania pytań. Wiele kwestii w przedstawionej propozycji nowych obligacji skarbowych jest dla mnie niejasne. Byłoby świetnie, gdyby ktoś odpowiedział na te wątpliwości.

>>> Czy nowe obligacje są rzeczywiście potrzebne? Oferta depozytów poprawia się, choć z opóźnieniem. Prezesi banków mówią o zaostrzającej się konkurencji o środki klientów. Nadpłynność w sektorze bankowym zmniejszyła się znacząco. Być może rząd powinien poczekać jeszcze kilka tygodni. Albo zmniejszyć transfery pieniędzy do gospodarki i tym sposobem zmniejszyć inflację, zamiast pompować kasę, a potem ściągać ją z rynku, płacąc za to 5-7% rocznie.

>>> Czy rząd zrobił bilans zysków i strat? Nie ma pewności, że uda się ściągnąć z rynku pieniądze, które byłyby przeznaczone na konsumpcję. Ale nawet gdyby to się udało – warto oszacować koszty (także skutki uboczne), które z tego wynikną. Na koniec dnia odsetki zapłaci budżet państwa – to pewne. Pewnie zapłacą też kredytobiorcy (wyższe oprocentowanie depozytów banki odbiją sobie w kredytach). Pozostali klienci banków też, bo skoro będą musiały płacić więcej za depozyty, to utratę zysku skompensują opłatami i prowizjami.

>>> Czy rząd powinien ścigać się z prywatnymi instytucjami w przyciąganiu pieniędzy ludzi? Nadzór nad systemem finansowym i dbanie o jego stabilność leżą w kompetencjach KNF i NBP. Działa także Komitet Stabilności Finansowej – czyli platforma współpracy między rządem, NBP, KNF i BFG – którego zadaniem jest koordynować działania w kwestiach makroostrożnościowych. Czy KSF zajmował się kwestią takiej ingerencji w system finansowy? Wprawdzie już dziś oferta obligacji jest nierynkowo wysoko oprocentowana, ale dotyczy to tylko długoterminowych obligacji (więc można bronić rządu, że wspiera oszczędzanie w horyzoncie emerytalnym). Teraz zanosi się na strzał z grubej rury.

>>> Czy fundamentalne zmiany zasad na rynku obligacji dla zwykłych ciułaczy muszą następować tak nagle? Reforma podatkowa pod tytułem „Polski Ład” zakończyła się katastrofą zanim na dobre wystartowała. Z kolei przepisy o pomocy dla kredytobiorców z pośpiechu dopisano do ustawy… o finansowaniu społecznościowym. Teraz mamy zburzenie struktury oferty obligacji skarbowych. Gospodarka i system finansowy to bardzo skomplikowana maszyna, składająca się z mnóstwa dźwigni, przekładni, zaworów, pokręteł, wielkich i całkiem drobnych kół zębatych. Nie da się jej za każdym razem naprawić za pomocą 15-kilogramowego młota.

Czy można nazwać te nowe obligacje skarbowe tarczą dla oszczędzających? W pewnym stopniu tak. Władza dzielnie walczy z problemami, które sama spowodowała i chce bronić oszczędności Polaków przed inflacją wywołaną częściowo przez jej politykę. Za długo gospodarka była pobudzana rządowymi wydatkami na konsumpcję i ultraniskimi stopami procentowymi i mamy teraz efekty.

Źródło zdjęcia: Kancelaria Premiera/Flickr

Subscribe
Powiadom o
61 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Lesko
6 miesięcy temu

Kolejny bubel do celów propagandowych.

Greg
6 miesięcy temu

A zatem co mam zrobić z 10-latkami EDO, które dopiero co kupiłem? Na dłuższy termin dadzą chyba jednak więcej niż te nowe, bo zakładam że dwucyfrowa inflacja zostanie z nami na dłużej.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Greg

Dwucyfrowa może nie, ale 7-8% pewnie tak. Więc trzymałbym EDO

Kamil
6 miesięcy temu
Reply to  Greg

Jeśli EDO kupowałeś z oprocentowaniem za pierwszy rok 3.7 ja bym je zostawił. Niech pracują sobie a najwyżej jakąś kasę wpłacił bym na te nowe. Ja osobiście za parę miesięcy dokupuje do mojego i mojej żony ike obligacje EDO i trzyletnie w ramach proporcje 70/30 wykorzystując limity a na teraz kupuje trzylatki a jak wyjdą te nowe roczne to również pewnie 50/50

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Dobry pomysł

(Również) Kamil
6 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Z ciekawości zapytam, czemu w IKE trzymasz 70/30, zamiast 100% w 10-latkach? Myślałem kiedyś nad optymalnym składem IKE i doszedłem do wniosku, że jednak 10-latki dają najlepszy wynik. Ale może coś źle policzyłem?

Racjonalny
6 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Ale to się nie opłaca.
3 latki mają stopę WIBOR…a 10letnie przy odnowieniu mi dały na dzis 12,5%.

bbt
6 miesięcy temu
Reply to  Racjonalny

A skąd to możesz wiedzieć?
W obu przypadkach oprocentowanie zmienne i zależne od czegoś czego nie możesz przewidzieć, dopiero po fakcie będziesz wiedzieć co się bardziej opłacało.

Krzysztof
6 miesięcy temu

1. Czy te obligacje nie będą mimo wszystko korzystniejsze zarówno dla rządu jak i dla obywateli lokujących w nich kapitał niż emitowanie długu za granicę po jeszcze wyższym oprocentowaniu? 2. Czy perspektywa 1 roku / 2 lat nie jest czasami spowodowana krótkoterminowym myśleniem rządu w kategoriach zagrożeniem konfliktem zbrojnym ? Myśląc w tych kategoriach warto już teraz wyemitować dług najlepiej u swoich obywateli bo jeśli za kilka miesięcy się coś wydarzy, rząd będzie miał zapewnione finansowanie po realnie niskim koszcie nie będzie uzależniony od nastrojów/ paniki na rynkach zagranicznych. A rok / dwa lata to dlatego że napewno już konflikt… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Za granicę emitujemy na tyle duże ilości długu, że te roczne obligacje raczej tego nie zastąpią…

Slawek
6 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Raczej za rok lub dwa kasa z tych obligacji będzie potrzebna, żeby wyciągnąć gospodarkę z recesji.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Slawek

Gdyby do tego czasu inflację udało się zwinąć – i gdyby to był sukces sprzedażowy – to tak. No i wtedy jest możliwość zrolowania długu, gdyby jeszcze nie był czas na wpompowanie z powrotem tej kasy na rynek

Antek
6 miesięcy temu

Czuję się jak… W kwietniu kupione obligacje 3 letnie. W maju podwyższyli na takie obligacje oprocentowanie za 1-okres (niewiele, ale jednak), ale zagryzam zęby i nie narzekam. A wystarczyło poczekać 2 mc i na luzie byłby niezły procent na jednorocznych. Jedyny plus, że inwestycja na małą kwotę. Mam wrażenie, że ostatnio polityka budżetowo-fiskalna rządu to jedno wielkie hurra – dodatki osłonowe, na żłobek, na raty, a zaraz pewnie będzie na masło w sklepie. Czy ktoś tam myśli trochę do przodu? Że takiej inflacji nikt nie udźwignie w dłuższej perspektywie czasowej? Że transfery najbogatsi – najbiedniejsi są ok, ale może jest… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Antek

Co prawda to prawda

Damian
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy warto w tej sytuacji jeszcze kupować obligacje 3 letnie oparte o wibor? Nie znamy szczegółów emisji nowych obligacji i sposobu kapitalizacji odsetek. Ma być zmienne oprocentowanie. Przypuszczam że będą limity kwotowe lub obniżone oprocentowanie przez kilka miesięcy. Raczej nie powinny stanowić konkurencji dla 3 i 4 latek.

Last edited 6 miesięcy temu by Damian
Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Damian

Obniżonego oprocentowania ma nie być. Limity kwotowe – może będą. Czy się opłaca? Dopóki stopy rosną – WIBOR jest wyższy od stopy NBP. Jak się ustabilizują lub zaczną spadać – będzie niżej, niż stopa NBP. Pytanie kiedy nastąpi punkt przegięcia. Tego nie wiem

trigo
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tutaj przy tych nowych obligacjach bardzo istotna będzie kwestia opłaty za wcześniejsze zerwanie. Jeśli jej nie będzie to ja bym je brał, ale tylko krótkoterminowo bo przy spadającej inflacji idę w fundusze długoterminowe. Pytanie tylko czy kiedykolwiek to w tym kraju nastąpi. Coraz bardziej w to wątpię

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  trigo

One będą jednoroczne, więc „krótkość” będzie wbudowana 😉

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  Antek

Dlaczego transfery najbogatsi-najbiedniejsi są Ok?
Należysz do najbiedniejszych i podobają się pieniądze na które nie trzeba pracować i ponosić ryzyka? A może nie należysz do najbogatszych, więc dobrze że tamtym kradną to może moich nie ruszą?
Nie ma nic dobrego w zabieraniu jednym i dawaniu drugim.

Jan
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Takie transfery są rodzajem haraczu. Wiele razy w historii byliśmy świadkami jak nadmierne rozwarstwienie społeczne kończyło się dla najbogatszych. Po prostu takie transfery są tańsze niż utrzymywanie prywatnej armii i kupowanie kuloodpornych samochodów. To czysty pragmatyzm.

Radek
6 miesięcy temu
Reply to  Jan

Budowanie dla wszystkich infrastruktury czy usług wspólnych – OK, wsparcie pracujących – OK, ale przekładanie gotówki? Droga do wyhodowania zepsutych warstw społecznych, pasożytniczych.

Łukasz
6 miesięcy temu
Reply to  Antek

O ile się nie mylę, możesz po prostu wykupić przedterminowo te obligacje 3-letnie (i kupić te nowe) – dostaniesz nominał, odsetki zje opłata za przedterminowy wykup.

marek7979
6 miesięcy temu

Bankom totalnie nie opłaca się aż tak podwyższać oprocentowań. Za duże ryzyko na pożyczkach – nie skredytują tego. Przez inflację klientów stać na mniej, raty hipotek tak poszły do góry, że sam znam wiele osób, które na raty 0 procent jakiejś taniej elektroniki już nawet nie dostaną. A więc dobrze oprocentowany depozyt = koszt; brak nowej relacji kredytowej = koszt utrzymania systemów/pracowników; zagrożone kredyty = koszt. Chyba niedługo te wielkie zyski będzie można wspominać z utęsknieniem.

Robert
6 miesięcy temu

Bardzo dobry artykuł, gratuluję. Mam podobną opinię o stanie finansów państwa i polityce finansowej, tylko ja już wiem na pewno, że nigdy w Polsce lepiej nie będzie. Moje ponad 50 letnie życie skutkuje doświadczeniem, które można zawrzeć w jednym zdaniu. Z PAŃSTWEM POLSKIM NIE MOŻNA ROBIĆ ŻADNYCH INTERESÓW, NIGDY,POD ŻADNYM POZOREM, BO ZAWSZE BĘDZIE SIĘ OSZUKANYM. Nie będę wspominał o powojennej wymianie pieniędzy, przeprowadzonej w nocy, która skutkowała odebraniem wszystkich w zasadzie oszczędności obywateli. Nie będę wspominał o książeczkach mieszkaniowych ani o przedpłatach na samochody, bo o tym tez już młodzi nie pamiętają. Ale muszę wspomnieć o rozdawaniu spółdzielczych mieszkań,… Czytaj więcej »

Jarek
6 miesięcy temu
Reply to  Robert

Zgadzam się powyższą opinią. Rząd wykorzystuje prywatne pieniądze obywateli, aby przetrwać. Ciekawe co się stanie jak ludzie z kapitałem będą uciekać od złotówki. Przewiduję krach na naszej walucie w ciągu kilku miesięcy.

trigo
6 miesięcy temu
Reply to  Robert

Jaka kradzież z OFE? Ja nie jestem wyborcą PO, ale krew mnie zalewa jak to słyszę. Te środki są teraz w ZUS i właśnie maja być waloryzowane o 7%. Gdyby były w OFE to te obligacje straciłyby na wartości kilkanaście procent – bo tego rzędu wielkości straciły fundusze obligacyjne w rok. Bądźmy zatem precyzyjni i nie upraszczajmy faktów.

Piotrek
6 miesięcy temu
Reply to  Robert

W temacie kradzieży z OFE Ropcio to pierdzielisz głupoty i kłamiesz. Albo po prostu nie masz pojęcia o czym piszesz. Kto i co ci ukradł. Ukraść to niedawno chciał ale Morawiecki. Na OFE to jedynie zarobiły same fundusze i akwizytorzy. Dobrze że to rozpędzili. To nic innego jak piramida finansowa. Zobacz sobie jakie były przez pierwsze lata prowizje…

Robert
6 miesięcy temu

Inflacja w Polsce wynosi dzisiaj około 25% a nie 12%. Ludzie, czy wy nie potraficie liczyć do 100? Wszystko można wam wcisnąć?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Robert

No pewnie jest 25%. So what?

Jacek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oznacza to tyle, że lokowanie jest obecnie tylko zmniejszaniem strat powodowanych przez inflację.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

W rzeczy samej

Lst
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Wszyscy to wiemy. Nic odkrywczego

Niepewny
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan Robert ma rację na temat inflacji.Te mityczne 12,3% to fikcja.Dam przykład z życia wzięty.Kolonie 2021 dla dziecka 1100zł dzisiejsza oferta 1680zł.Ten sam czas,ta sam liczba dni,to samo miejsce.Koszt wyższy o 580zł około 50%.Wszędzie masakra z podwyżkami cen.Co robić z oszczędnościami?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Niepewny

Ja się zgadzam, realnie u większości z nas jest pewnie 15-20%. Co robić z oszczędnościami?
Co robić z kasą? Obligacje skarbowe, porządny depozyt, jak ktoś się nie boi to obligacje porządnych firm z oprocentowaniem WIBOR plus 3 pkt. proc… Od czerwca pewnie będą te nowe obligacje zapowiedziane przez premiera… Poza tym kilka propozycji podrzucamy tutaj:
https://subiektywnieofinansach.pl/inflacja-coraz-wyzsza-dlaczego-podwyzki-stop-procentowych-nie-dzialaja/

Jan
6 miesięcy temu
Reply to  Robert

Każdy ma swoją prywatną inflację. Dla jednego to będzie 30% dla innego 8%. Zależy jaką część dochodów wydaje się na jedzenie, transport, usługi. Używasz oleju czy oliwy z oliwek? Ogrzewasz węglem czy prądem? jeździsz samochodem czy rowerem? GUS podaje uśrednioną. I ona mniej więcej taka jest. Mimo wszystko jeszcze nie oskarżał bym GUS o manipulowanie wskaźnikami.

trigo
6 miesięcy temu
Reply to  Jan

Sęk w tym że naprawdę trudno znaleźć człowieka któremu wydatki wzrosły jedynie 12%. To chyba bardzo bogaci ludzie, którym ostatnio akcje potaniały 🙂

Michał
6 miesięcy temu

I kolejny artykuł, który ma na celu zdyskredytować obecnych rządzących. Przechodzicie samych siebie, co za obłuda, aż żal już tu wchodzić, brawo.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Michał

A jednak zapraszamy 😉
PS. Nikogo nie dyskredytujemy, wskazujemy plusy i minusy tego przedsięwzięcia

Jerzyk
6 miesięcy temu
Reply to  Michał

rządzący najczęściej sami się dyskredytują swoimi decyzjami, nie trzeba im w tym pomagać 🙂

– jak widać polityka rozdawnictwa przestaje się spinać i trzeba pożyczać na coraz wyższy procent, kto wie może do końca roku obligacje polskie będą mieć dwucyfrowe oprocentowanie? bo ryzyko ich nabycia rośnie z dnia na dzień

Waldek
6 miesięcy temu
Reply to  Michał

Napisał bym że będziemy tęsknić ale nie chce być jak PiS i tak kłamać w żywe oczy 😉

dizzy
6 miesięcy temu
Reply to  Michał

Artykuł jest jedynie komentarzem do rządowej propozycji. Z dyskredytowaniem rządzący doskonale radzą sobie sami.

T-1000
6 miesięcy temu

„Nadzór nad systemem finansowym i dbanie o jego stabilność leżą w kompetencjach KNF i NBP.”

Hahahahahaha, jakie to naiwne! Przecież oni mają realizować polecenia Nowogrodzkiej.

T-1000
6 miesięcy temu

Pan redaktor Samcik przecież od dawna twierdzi, że niskiemu oprocentowaniu lokat w bankach winni są obywatele, którzy nie kupują akcji, tylko trzymają dekadami na nieoprocentowanych rachunkach wszystkie oszczędności? To jest taki sam populizm jak obligacje rządowe dla podniesienia konkurencji między bankami.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  T-1000

Nie, bo zabranie pieniędzy z banku na rynek kapitałowy to co innego, niż zabranie pieniędzy z banku do państwowego mechanizmu, który zaburza działanie rynku

T-1000
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, to co innego. Ale jedno i drugie to populizm, bo to wina NBP, że banki nie podwyższają oprocentowania lokat a nie wina deponentów.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  T-1000

Jestę populistą 🙂

Damian
6 miesięcy temu

A może ktoś wie czy sprzedaż nowych obligacji z oprocentowaniem uzależnionym od stopy procentowej NBP to będzie tylko taka jednorazowa akcja czy wejdzie już na stałe do zestawu comiesięcznych emisji obligacji?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Damian

Ja premiera zrozumiałem tak, że to już będzie stałe uzupełnienie oferty

Tomasz
6 miesięcy temu

A może dobrym rozwiązaniem na nadmierną płynność banków byłoby podniesienie stopy rezerwy obowiązkowej przez RPP? Banki miałyby wtedy mniej pieniędzy na kredyty i musiałyby konkurować o depozyty podnosząc ich oprocentowanie.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

O tym będzie w następnym odcinku 🙂

trigo
6 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Ale równocześnie trzeba by jakoś rozwiązać problem oprocentowania tej rezerwy bo sytuacja w której bank dostaje oprocentowanie na poziomie referencyjej a sam udziela depozytów na 1% to to trochę chore jest. Faktem jest że podatek bankowy liczony jest od całości aktywow a nie od zysku więc banki cierpią na podatku bankowym od zgromadzonych rezerw, ale tez nie można karmić bankow wysokim % w sytuacji gdy same oferują tak nędzne depozyty. Może po prostu podwyższyć stopę rezerwy, obnizyć im oprocentowanie ale zwolnić rezerwę z podatku bankowego?

Radek
6 miesięcy temu

A ja w tym widzę sens. Złotówka jest teraz słaba, zaciąganie pożyczek za granicą coraz droższe. Zadłużenie się u własnych obywateli na rok/dwa jest prawdopodobnie próbą przeczekania negatywnego wpływu wojny na koszt obsługi zagranicznego zadłużenia. A przy okazji ściągnie z rynku część gotówki, która dzięki temu nie będzie w tym trudnym okresie napędzała inflacji. Oczywiście ta kasa za rok/dwa wróci do naszych portfeli i będzie kusiło by ją wydać, ale wtedy już pewnie sytuacja finansowa Polski będzie lepsza. To spowoduje wydłużenie ale też wypłaszczenie dynamiki inflacji, co będzie raczej korzystnym efektem.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Radek

Jest faktem, że zadłużyć się u własnych obywateli jest taniej i bezpieczniej, niż za granicą. W razie czego dług się spłaci pustym pieniądzem. Rosja też zredukowała do małych wartości zadłużenie zagraniczne. własnych obywateli można w razie potrzeby okraść bezkarnie, a wiarygodność płatnicza na świecie to już jest bardziej kosztowna sprawa

trigo
6 miesięcy temu

1. Nie ściągnie to za bardzo kasy z rynku bo pierwsze pytanie jakie zadaje typowy ciułacz mający dotąd oszczędnosci w banku to 'panie… a czy to gwarantowane”. No nie jest gwarantowane i całą kase w teorii można stracić (to ze w banku w przypadku krachu systemu też można stracić to inna sprawa – w teorii jest jednak BFG) 2. Słuszna uwaga o tym że to nowe odsetki i nowe pieniądze do wydania za dwa lata. Po prostu nie ma innej metody na obniżenie inflacji niż sciągnecie z rynku tej kasy którą rząd wyemitował pod postacią bondow PFR I BGK pod… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  trigo

Co do punktów 2, 4, 5 – pełna zgoda. Co do 1, 3 – wydaje mi się, że Pan upraszcza i może być mały meltdown na rynku. W TFI nie są sami twardzi zawodnicy i profesjonaliści w każdym calu 😉

Piotrek
6 miesięcy temu

To jest trzecią podwyżka obligacji w tym roku a nie druga

Piotrek
6 miesięcy temu

Pytanie co będzie po kolejnych podwyżkach stóp procentowych? Czy obligacje będą w kolejnym miesiącu mieć i tyle wyższe oprocentowanie? To już chyba lepiej kupić te oprocentowane WIBORem

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Wydaje mi się, że to będzie stałe oprocentowanie, zafiksowane na moment zakupu. Ale pewności nie mam

Lst
6 miesięcy temu

W końcu zaczynaja coś myślęc o oszczędzających czyli tych najczęściej więcej pracujących i placocych większe podatki a których najbardziej dotyka inflacja. Dużo bardziej niż kredytobiorcow. To i tak wciąż słaba oferta. No ale argumenty uzasadnione niesprawiedliwości względem Edo tak samo jak dla tych kredytobiorców co wzięli będąc rozsądni stałe oprocentowanie

Namor
6 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za artykuł i trafną ocenę niepotrzebnych wygibasów rządu. Wytłumaczcie mi jednak proszę, dlaczego te obligacje są tak źle odbierane przez oszczędzających na okres dłuższy niż jeden rok. Nie wytrzymują porównania nawet z czteroletnimi COI. Co z tego, że w pierszym roku zamiast 5.25% otrzymam tylko 3.3%, skoro w kolejnych latach i tak przebijam inflację o ten jeden procent. A wtedy, jeśli te jednoroczne nadal będą dostępne (czyli inflacja nadal będzie wysoka – wyższa niż 5.25%) to COI daje zdecydowanie większy zwrot (bo inflacja nadal wysoka). Jeśli jednak spadnie, to wartość inflacji na poziomie 6.5% po 12 miesiącach zapewni… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Namor

Zgoda, COI będą prawdopodobnie lepszą inwestycją, niż te nowe papiery. Ale Polacy wolą zainwestować na rok, niż na cztery, nawet kosztem ciut mniejszego zysku. I chyba z tego wynikają obawy, że to „wyssie” popyt na inne obligacje.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!