Czy zbliża się upragniony koniec podwyżek stóp procentowych? Jest kilka przesłanek, że to możliwe! Jak na to przygotować nasze portfele?

Czy zbliża się upragniony koniec podwyżek stóp procentowych? Jest kilka przesłanek, że to możliwe! Jak na to przygotować nasze portfele?

Narodowy Bank Polski ogłosił w czwartek kolejną podwyżkę stóp procentowych. Okazała się jednak niższa, niż spodziewali się ekonomiści. Główna stopa poszła w górę o 0,75 pkt proc., choć analitycy prognozowali 1 pkt proc. Czy to może oznaczać, że na horyzoncie widać już kres podwyżek stóp procentowych?

Zadanie jak z matury z matematyki. Znajdź kolejny element tego ciągu: 40, 75, 50, 50, 50, 75, 100, 75… Te liczby to oczywiście osiem kolejnych podwyżek stóp procentowych między październikiem 2021 r. a majem 2022 r. Czy należy się doszukiwać w tym jakiejś logiki?

Zobacz również:

Nie jest z tym łatwo. W kwietniu rynek spodziewał się podwyżki o 50-75 pb, a RPP trzasnęła podwyżkę o 100 pb. W maju było na odwrót. Ekonomiści – szukając konsekwencji w decyzjach NBP – uznali, że skoro inflacja nie hamuje, to pewnie wysokie tempo podwyżek się utrzyma. A figa z makiem. RPP podniosła stopy „tylko” o 75 pb. Dlaczego?

Nie do końca wiadomo, bo strzępy informacji o prawdziwej motywacji Rady, czyli o tak zwanej „funkcji reakcji” (jakie czynniki powodują jej działania), trzeba wyłapywać z długich comiesięcznych monologów prezesa Glapińskiego i okazjonalnych wypowiedzi członków RPP w mediach.

Przed majowym posiedzeniem RPP mediana prognoz bankowych ekonomistów zakładała, że cykl podwyżek zakończy się w III kwartale 2022 r. na poziomie 6,5%. Po ostatniej decyzji RPP jesteśmy ze stopami procentowymi na poziomie 5,25%, a więc wystarczyłyby jeszcze tylko dwie podwyżki – o 75 i 50 pb, np. w czerwcu i lipcu, żebyśmy mogli wreszcie dojść do szczytu.

Taki poziom stóp byłby też w miarę zbieżny z prognozami NBP dotyczącymi inflacji. Ma ona – jak wynika z marcowej projekcji – w połowie roku osiągnąć szczyt, a od początku 2023 r. zacząć spadać. I choć do samych poziomów nie ma się co przywiązywać (analizowałem to w tym artykule), to trendy są generalnie spójne z tym, co przewidują inne instytucje. Czy zatem majowa decyzja, niższa od prognoz, obniży oczekiwania względem ścieżki stóp procentowych w Polsce?

„Naszym zdaniem zmniejszenie skali podwyżek może być odzwierciedleniem faktu, że wrażliwość banku centralnego na ewentualne pogorszenie koniunktury gospodarczej jest większa, niż się wydawało uczestnikom rynku. Powrót do nieco mniejszej skali podwyżek może sygnalizować nadzieję RPP, że stopy procentowe uda się zatrzymać docelowo na poziomie, który nie zaszkodzi nadmiernie wzrostowi PKB i nie zwiększy bezrobocia”

– napisali ekonomiści Santander Bank Polska w komentarzu po decyzji RPP. Tak czy inaczej, koniec tego bezprecedensowego cyklu podwyżek jest bliżej niż dalej. Sugeruje to także rynek międzybankowy.

W czasie, gdy stopy procentowe rosną, stawki WIBOR dotyczące depozytów międzybankowych składanych na dłuższe terminy są wyższe niż te dotyczące depozytów na krótsze terminy. To naturalne – banki spodziewają się, że koszt pieniądza będzie w przyszłości wyższy niż obecnie, więc oczekują wyższego oprocentowania przy blokowaniu pieniędzy na dłużej. W czasie cyklu obniżek jest zaś odwrotnie. Dlatego zresztą zamiana kredytu ze stałą stopą na zmienną nie musi być korzystna w dłuższym terminie.

Sprawdziłem więc, jak wygląda różnica między WIBOR 6M (depozyty międzybankowe na sześć miesięcy) a WIBOR 3M. I okazuje się, że od jakiegoś czasu dystans między tymi stawkami zmniejsza się. To kolejny argument, że widać już jakieś światełko w tunelu, którym podążają kredytobiorcy.

Niestety, nie korzystamy z tak egzotycznej waluty jak dolar, euro czy funt, więc od naszego banku centralnego nie możemy oczekiwać przedstawienia ścieżki stóp procentowych na kilka miesięcy do przodu. Może się zdarzyć, że wszystkie te oczekiwania rynkowe zostaną jednego dnia wywrócone na lewą stronę przez prezesa Glapińskiego. Na razie jednak to najlepsze, co mamy.

Trzy sposoby zbijania inflacji przez Radę Polityki Pieniężnej

Źródeł inflacji może być wiele, ale na najwyższym poziomie ogólności możemy podzielić je na podażowe i popytowe. Ceny mogą rosnąć dlatego, że jakiegoś towaru brakuje na rynku – wtedy mówimy o szoku podażowym. Na przykład tak jest teraz z surowcami. Wojna zaburzyła dostawy, więc na rynku jest mniej ropy, gazu, żywności, a ich ceny rosną.

Inny mechanizm działa, gdy inflacja rośnie z powodu wyższego popytu. Gdy konsumenci mają więcej pieniędzy (bo zwiększają się wynagrodzenia albo biorą dużo kredytów), to sprzedającym jest łatwiej podnosić ceny. Czasami pozwala im to poprawić marże, a czasami jest konieczne do ich utrzymania.

Ten ostatni przypadek jest szczególnie niebezpieczny. Dlaczego? Bo może oznaczać nakręcanie się spirali płacowo-cenowej. To znaczy sytuacji, w której pracownicy domagają się podwyżek, bo ceny rosną, a ceny rosną, bo firmy podnoszą je, by skompensować wzrost kosztów wynagrodzeń.

Bank centralny na rosnącą inflację zwykle reaguje podnoszeniem stóp procentowych. Ale jakie jest przełożenie takiego działania na ceny w sklepach? Teoria wymienia wiele tzw. kanałów transmisji polityki pieniężnej na gospodarkę, ale ja skupię się na trzech.

Po pierwsze, wyższe stopy procentowe oznaczają wyższe oprocentowanie kredytów i (teoretycznie) depozytów. Z jednej strony zniechęca to konsumentów do zaciągania nowych pożyczek, więc mniej nowego pieniądza trafia do gospodarki. Zaś tym, którzy już teraz kredyt mają, zmniejsza się dochód do dyspozycji (bo wyższe są raty), przez co ponownie spada popyt. Z drugiej strony, wyższy procent za trzymanie pieniędzy w banku może skłonić konsumentów do odłożenia wydatków na później. Ponownie ograniczamy popyt.

Po drugie, wyższe stopy procentowe oznaczają wyższe koszty obsługi długu publicznego. Jeśli bank centralny widzi, że rząd rozpędza się z programami socjalnymi, że transferuje pieniądze do gospodarki (co zwiększa popyt i inflację), może zdecydować, by ograniczyć władzom fiskalnym możliwość finansowania takiej działalności. Oczywiście żeby móc kontrować rozdawanie kiełbasy wyborczej, trzeba jeszcze być od polityków niezależnym.

Po trzecie, wyższe stopy procentowe umacniają walutę. Silny złoty zmniejsza co prawda konkurencyjność eksportu, ale może za to skłonić część producentów do kierowania swoich towarów na krajowy rynek – większy popyt to niższe ceny. Dodatkowo mocniejsza waluta oznacza spadek cen importu – a więc działa dezinflacyjnie.

Czy widać już pierwsze efekty podwyżek stóp procentowych?

NBP najpierw zwlekał z podwyżkami stóp procentowych mimo rosnącej inflacji, bo – jak wyjaśniał prezes Glapiński – zacieśnianie polityki pieniężnej, gdy źródła inflacji są podażowe, byłoby „szkolnym błędem”. I co do zasady miał rację. Wyższe stopy procentownie nie obniżą cen ropy na światowych giełdach. Ale mogą obniżyć ceny ropy wyrażone w walucie krajowej – gdyby NBP chciał umacniać złotego. Lecz przez długi czas nie chciał.

Teraz inflacja wyrwała się spod kontroli i – napędzana czynnikami zarówno podażowymi, jak i popytowymi – wystrzeliła w kosmos. Rząd próbował jeszcze rozpaczliwie łagodzić sytuację obniżaniem podatków na paliwa i żywność (co jest typowym luzowaniem fiskalnym, a więc działaniem w dłuższym horyzoncie proinflacyjnym) i udało się wywalczyć jeden miesiąc spadku inflacji (z 9,4% w styczniu do 8,5% w lutym).

Potem jednak z przytupem wkroczyliśmy w dwucyfrową strefę, w której wskaźnik cen – wydaje się – czuje się komfortowo i której prędko nie opuści. Czy kolejne podwyżki stóp procentowych mogą zadziałać? Mogą.

Doszliśmy do momentu, w którym chyba widać już pierwsze efekty zacieśniania polityki pieniężnej po stronie popytowej. Popyt na kredyty mieszkaniowe dramatycznie spada – jak podaje BIK, liczba zapytań w kwietniu zmniejszyła się o prawie 40% w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku. Zapewne podobnie jest na rynku innych kredytów. Z kolei rosnące raty już udzielonych kredytów zaczęły wymuszać ograniczanie zakupów przez konsumentów. 

Rośnie także rentowność polskich obligacji. Rząd ma coraz bardziej ograniczone pole do zadłużania się, a w budżecie musi też zarezerwować więcej pieniędzy na obsługę już wyemitowanego długu. Choć z drugiej strony, wysoka inflacja zwiększa przychody z podatków pośrednich – im droższe są towary i usługi, tym więcej wpływa VAT-u i akcyzy. Przynajmniej dopóki nie zacznie rosnąć – z powodu wysokiej ceny pieniądza – bezrobocie. Wiele firm ma zadłużenie oprocentowane według WIBOR-u, na spłatę wyższych odsetek będą musiały znaleźć pieniądze. Jeśli nie znajdą…

Czytaj też: Dlaczego podwyżki stóp procentowych nie działają? I czy kolejne mają w takim razie jakikolwiek sens?

Co nie działa? Niestety na razie nie rośnie skłonność Polaków do oszczędzaniapieniądze raczej z banków wypływają, niż do nich wpływają. Różnica między inflacją i stopami procentowymi – oraz między stopami procentowymi a realnym oprocentowaniem depozytów – jest za duża, żeby zwiększyć skłonność do oszczędzania.

Kiepsko też wypada działanie podwyżek stóp procentowych na kurs złotego. Nieco mniejsza od oczekiwań podwyżka stóp procentowych wywołała natychmiastowe osłabienie złotego o 5 groszy. Możliwość spadku wartości złotego zwiastuje też rozkręcające się zacieśnianie stóp procentowych w USA oraz zapowiadane na najbliższe miesiące w strefie euro.

Tym niemniej zaczynające się negatywne skutki dla gospodarki (hamujące budownictwo, rosnące koszty finansowe dla firm, presja pracowników na podwyżki większe niż te, które firmy mogą przerzucić na swoich klientów) sprawiają, że przestrzeń do podwyżek stóp procentowych może nie być już tak duża jak się wydawało. A NBP może przyhamować z ich tempem.

Prezes Glapiński mówił, że mniejsza podwyżka nie oznacza, że jest bliżej do końca cyklu. Ale w innym wątku prognozował, że szczyt inflacji może przypaść na połowę roku, a podwyżki stóp procentowych będą trwały tylko do momentu, w którym inflacja zacznie spadać.

Co bliski koniec podwyżek stóp procentowych znaczy dla naszych portfeli? Cztery ważne punkty

Najbliższy rok, dwa na pewno będą ciężkie dla naszych portfeli. Nawet jeśli wzrost cen wyhamuje, to daleka jeszcze droga do powrotu inflacji do poziomów, do których się przyzwyczailiśmy (2-3% rocznie). Dochód rozporządzalny gospodarstw domowych będzie się zmniejszał, nawet jeśli stopy procentowe się zatrzymają. Są jednak cztery konsekwencje, które bezpośrednio mogą dotknąć nasze oszczędności.

>>> Po pierwsze, wyhamowanie wzrostu rat kredytów opartych na zmiennej stopie procentowej. Osoby rozważające zmianę sposobu oprocentowania na stałe powinny brać pod uwagę, że im bliżej końca cyklu, tym większe ryzyko, że zablokujemy się w kredycie na najwyższym możliwym poziomie. Więcej o tym, jakie czynniki trzeba brać pod uwagę przy zmianie kredytu na stałą stopę, pisałem w tym artykule. Krótkoterminowo to może być korzystne rozwiązanie, ale w dłuższym – tu już jest sporo znaków zapytania.

>>> Po drugie, wyhamowanie wzrostu oprocentowania depozytów, który właśnie się zaczął. Do tej pory rosły raty kredytów, a nasze oszczędności – przez wiele miesięcy stały w miejscu. Ostatnio sytuacja zaczęła się zmieniać. Prezes ING odnotował, że zaostrza się konkurencja między bankami o depozyty. Nadpłynność, która zalegała w systemie bankowym przez ostatnie lata, zaczęła topnieć. Gdyby jednak akcja kredytowa znowu zaczęła się rozkręcać, to oferta depozytów może się poprawiać nawet mimo braku podwyżek stóp.

>>> Po trzecie, żniwa dla inwestujących w obligacje o zmiennym oprocentowaniu. Zwłaszcza jeśli chodzi o dług firm. Korporacyjne papiery oparte o WIBOR 6M będą miały solidne, czasami nawet ponad dziesięcioprocentowe kupony, a jednocześnie zmniejszy się ryzyko spadku wartości tych obligacji.

Dla gospodarki – a więc i dla firm – najbardziej niebezpieczne są gwałtowne zmiany. W tej chwili zarządy spółek nie wiedzą, jak wysokie odsetki będą musiały spłacać. Ale gdy sytuacja się ustabilizuje, będzie można policzyć, wpisać w budżet i normalnie planować działalność. Spadnie także ryzyko kredytowe, więc obligacje korporacyjne staną się atrakcyjniejsze niż obecnie. Podobnie może być z obligacjami skarbowymi (ich oprocentowanie niedawno znów poszło w górę).

Odetchną też posiadacze funduszy obligacji. Dotychczas rynkowe ceny obligacji były zbijane przez kolejne podwyżki stóp procentowych – stąd też marne wyniki dłużnych funduszy inwestycyjnych. Gdy stopy się ustabilizują, to ceny także. A wtedy jest szansa na zyski funduszy obligacji.

>>> Po czwarte, kurs złotego może pozostać słaby. Ta prognoza jest najbardziej niepewna. Notowania „peelena” zależeć będą częściowo od zmian sytuacji geopolitycznej. Zakończenie wojny w Ukrainie, zmniejszenie globalnego ryzyka – te czynniki mogłyby pomóc wartości złotego. Gdyby utrzymywała się sytuacja, w której Fed i EBC zacieśniają politykę, a NBP kończy cykl podwyżek stóp – wówczas rzeczywiście złoty mógłby się osłabiać.

Ale niewykluczone, że te same powody, które mogą skłonić polskie władze monetarne do zakończenia cyklu podwyżek, dotkną też zachodnie gospodarki. Chodzi o spadki cen surowców, wyhamowanie inflacji i spowolnienie wzrostu gospodarczego. Być może więc nie tylko u nas podwyżki stóp procentowych będą mniejsze, niż przewidują najbardziej pesymistyczne prognozy?

 

Subscribe
Powiadom o
47 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Djfjcyavrj
1 miesiąc temu

Kiedy sto razy pod rząd rzucisz monetą i kilka razy z rzędu wypadnie orzeł lub reszka, to też zauważysz pewne prawidłowości, czy trendy. Czy to pozwoli przewidzieć wynik kolejnego rzutu? 😉

stef
1 miesiąc temu

Nie wiem czy to efekt podwyżek stóp, ale podobno ruch w hotelach był w majówkę słaby.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  stef

Też tak słyszałem. Ale też ceny w turystyce poszły mniej więcej dwa razy bardziej w górę, niż oficjalna inflacja

Jarek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Wszędzie ceny poszły dużo bardziej w górę niż inflacja, z powodu chęci odbicia sobie strat covidowych.

Andrzej
1 miesiąc temu
Reply to  Jarek

A może takie są oczekiwania, przecież tanio to już było.

nakreche
1 miesiąc temu

pisałem to już pod tym komentarzem 5 miesięcy temu:
https://subiektywnieofinansach.pl/jakie-beda-ceny-mieszkan-w-2021-r-niektorzy-wciaz-obstawiaja-spadek-inflacja-termoizolacja-najem/#comment-70439

w Turcji jest teraz 70% i idziemy prostą ścieżką w tym kierunku.
podwyżka jest 0,75%, a nie 2-3% – bo Glapiński dostał rozkaz polityczny, a jak wiemy nie liczy się dla niego inflacja, tylko relacja z prezesem i stołek.

polecam przeczytać tamten komentarz – i zakończę podobnie: pakujmy się! już czas.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  nakreche

Wakacje w Turcji?

Jerzyk
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

w 2018 za jednego dolara Turcy płacili 4,5pln teraz płacą 15pln – wystarczyły cztery lata rządów w wykonaniu niekompetentnych ekonomicznie „fachowcuf”

Last edited 1 miesiąc temu by Jerzyk
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jerzyk

Słuszna uwaga. Ciekawe kiedy my będziemy płacili za euro 15 zł 🙂

jsc
8 dni temu
Reply to  Jerzyk

Turcji jest chyba TRY…

Sławek
1 miesiąc temu

Narodowy Bank Polski ogłosił w czwartek kolejną podwyżkę stóp procentowych. Okazała się jednak niższa, niż spodziewali się ekonomiści. Główna stopa poszła w górę o 0,75 pkt proc., choć analitycy prognozowali 1 pkt proc. Czy to może oznaczać, że na horyzoncie widać już kres podwyżek stóp procentowych?”

Według mnie taka podwyżka (niższa niż się spodziewano) może oznaczać, że w maju będzie drugie posiedzenie RPP z drugą (niewielką) podwyżką stóp procentowych.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Sławek

Jak będzie problem z notowaniami PLN-a – niewykluczone. Chociaż może spróbują tego uniknąć

Bogdanov
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Dolar 4,50
W sytuacji podnoszenia stóp w USA albo będą podwyżki również u nas, albo kurs dolara jeszcze bardziej pójdzie do góry.
5 zł za dolara to taka bariera psychologiczna do której rządzący bardzo nie będą się chcieli zbliżyć, bo to będzie bardzo źle wyglądać.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Bogdanov

Zgoda, to zaczyna wyglądać niebezpiecznie

jsc
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Co się stałó, że ja bardziej wierzę w wartość wewnętrzną złotówki od redaktora!? Jakoś nigdy nie pamiętam, żeby Polacy (nawet na wyjeżdzie zagranicznym) rozmawiali tyle o dolarach co ludzie zza wschodniej granicy.

Dominika
1 miesiąc temu

A co w sytuacji, gdy mamy kredyt gotówkowy ze stałym oprocentowaniem (np. 15%), a w trakcie jego trwania stopy znacznie spadną i ustawowo maksymalne oprocentowanie (2*stopa + 3,5) będzie wynosić mniej niż to 15%? Czy wówczas bank musi obniżyć oprocentowanie do ustawowego poziomu mimo jego stałości?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Dominika

No musi. Ustawa jest nad regulaminem produktu bankowego

Bit
1 miesiąc temu

Po trzecie, „większy popyt to niższe ceny”? Chyba chochlik się wdarł

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Bit

Jeśli chodzi o rynek obligacji to różne rzeczy działają tam jak w Anglii, czyli odwrotnie, ale sprawdzimy 😉

Włodzimierz
1 miesiąc temu
Reply to  Bit

Większy popyt to niższe ceny były w socjalizmie. W kapitalizmie jest odwrotnie i tego właśnie nie rozumiem. 🤣

Jerzyk
1 miesiąc temu

ja obstawiam scenariusz turecki, w Polsce również mamy populistyczny rząd, wynik tego sposobu sprawowania władzy jest tylko jeden, tam stopa procentowa wynosi już 14% – Polska ambitnie idzie w tym kierunku

Stanisław
1 miesiąc temu

„Prezes Glapiński mówił, że mniejsza podwyżka nie oznacza, że jest bliżej do końca cyklu. Ale w innym wątku prognozował, że szczyt inflacji może przypaść na połowę roku, a podwyżki stóp procentowych będą trwały tylko do momentu, w którym inflacja zacznie spadać.”

Koniec szczytu inflacji nie oznacza, że rozpocznie się deflacja, tylko raczej rozpocznie się dezinflacja, co – jak rozumiem – w praktyce nie oznacza nic dobrego. ceny dalej będą rosnąć, tylko na papierze inflacja będzie mniejsza, bo liczona od innego poziomu początkowego. Zatem dezinflacja nie jest w żadnym razie zapowiedzią deflacji, a dopiero wtedy ktokolwiek będzie rozważać obniżkę stóp procentowych.

Adam Jastrzab
1 miesiąc temu

40, 75, 50, 50, 50, 75, 100, 75…

Ja powiadam deflacyjnie, nie ma co sie obawiac, bo jest super…

..50, 50, 50, 75, 40 i koniec cyklu podwyzek. (czyli sumarycznie 7,9%)

Tako rzecze Jastrzomb na Jastrzombiami na NBP 🙂

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam Jastrzab

Nie Jatrzomb tylko Jaszczomp 😉

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam Jastrzab

Dość prawdopodobne. W takim razie jeszcze poprosimy o numerki w Lotto 🙂

Raider
1 miesiąc temu

Stopy będą tylko rosnąć! Sky is the limit! Kredyciarze – peroniarze, którzy nie zdążyli zmienić na stałe oprocentowanie będą sprzedawać wkrótce po 5-6k za metr, żeby spłacić chociaż ratę kredytu. Brzmi znajomo?

stef
1 miesiąc temu
Reply to  Raider

Jeśli to stawka dla Warszawy to cena musi spaść o 50%, wątpliwe.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Raider

Oby. To przez kredyciarzy takie ceny.

jsc
8 dni temu
Reply to  Raider

(…)Brzmi znajomo?(…)
2008 i subrpime?

jsc
8 dni temu
Reply to  Raider

(…)Brzmi znajomo?(…)
2008, subrpime i derywaty?

Mike
1 miesiąc temu

Widać pierwsze (pozytywne) efekty: 1. Zdolność kredytowa spadła, więc popyt na nieruchomości spadł drastycznie i ceny powoli zatrzymują się, a nawet zaczynają spadać. 2. Większa rata = mniejsza konsumpcja = wolniejsza cyrkulacja pieniądza = spadek inflacji . Większość ludzi z którymi rozmawiam przechodzi z etapu „kupuje teraz bo będzie drożej” na „redukuje wydatki” 3. Zachęcam do wizyt w sklepie – po mału przechodzimy z etapu podwyższania cen na zastępowalność – tzn. cena się stabilizuje, ale porcje są mniejsze lub jakość gorsza. To wskazuje że sporo firm zaczyna dochodzić do ściany z podwyższeniem cen (dalej byłby gwałtowny spadek sprzedaży) 4. Nawiązując… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

Spekulacje spekulacjami, ale narysowane przez Pana scenariusze moim zdaniem mają dużo sensu

Bogdanov
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

Zgadzam się że ceny wykończeń spadną.

Ceny mieszkań będą kontrolowane przez wzrost czynszów (parcie na odejście z najmu) i kosztów budowy nie spodziewałbym się spadków, raczej stabilizacja cen realnych.

Obligacje oparte na WIBOR będą płaciły dobrze – pod warunkiem że emitenci przetrwają wzrost kosztów finansowania i spowolnienie gospodarcze. Tutaj ryzyko wzrośnie.

Andrzej
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

Nie nazwałbym tego spekulacjami tylko opisem jednej z faz cyklu koniunkturalnego. Przejście z rozkwitu do kryzysu.

T-1000
1 miesiąc temu

„Powrót do nieco mniejszej skali podwyżek może sygnalizować nadzieję RPP, że stopy procentowe uda się zatrzymać docelowo na poziomie, który nie zaszkodzi nadmiernie wzrostowi PKB i nie zwiększy bezrobocia”

A od kiedy to zadaniem konstytucyjnym RPP jest troska o PKB i poziom bezrobocia???

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  T-1000

A dlaczego stopy spadły do zera i tam długo pozostawały? :-). No przecież nie z powodu konstytucyjnych powinności RPP 😉

T-1000
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No i dlatego Glapiński jest spalony.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  T-1000

To się jeszcze okaże. W czwartek głossing 😉

Jarek
1 miesiąc temu

Podsumowując artykuł:

Q: Jak będzie, tak czy tak?
A: Będzie tak albo tak.

stef
1 miesiąc temu
Reply to  Jarek

Jakby pan redaktor wiedziała na 99% jak będzie to by nie pisał artykułów tylko inwestował wszystko odpowiednio i był milionerem.

NIKT nie wie jak to będzie, bo tak duży światowy dodruk nie miał precedensu.

Niektórzy twierdzili że zadrukowywanie kryzysu z 2008 roku tak sie włąsnie skończy, czyli mogli mieć rację ale zajęło to 14 lat?

Włodzimierz
1 miesiąc temu

Rząd /PiS/ obiecał, że pensja minimalna 4tys, to już realizuje. Tylko, że za 4 tys kupisz mniej jak teraz za 3 tys

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Włodzimierz

Uczynią z każdego milionera (nominalnego ;-)). Miał być też milion mieszkań i milion samochodów elektrycznych. Tu będzie trudniej 😉

trigo
1 miesiąc temu

Rząd nie planuje ograniczania akcji fiskalizacji inflacji. Mamy w planie rekordowe waloryzacje emerytur, płacy minimalnej oraz wzrost cen energii i żywności – ergo : inflacja w PL nie będzie mocno spadać wbrew zaklęciom analityków. Będzie rosła a potem się ustabilizuje. Mamy problem na lata Realna stopa w okolicy -7%. Być moze dojdzie do -10 w sierpniu. Rekordowo niskie bezrobocie, inflacja 12% i wiecej, wzrost PKB w pobliżu 8%rdr, deficyt rekordowo wysoki, słaby złoty i dług zwiększony o kilkaset mld w ciagu ostatnich 2 lat Rząd w następnych 3-4 latach bedzie potrzebował sprzedać obligacji za kilkaset mld. Mówi się nawet o… Czytaj więcej »

jsc
8 dni temu
Reply to  trigo

Dlaczego wymieniłeś Włochy jako gorszy przypadek od Grecji? To Grecja jest regularnym bankrutem… ponoć już zaliczyli 10 plajt czy jakoś tak.

Anna
1 miesiąc temu

Narazie wszyscy wokół kupują. Już nie mieszkania, ale elektronikę, AGD, rowery, dla dzieci coś na wyrost, nadal złoto, opał, pestycydy, kosiarki, mydło, powidło. To się skończy dopiero, gdy wzrośnie bezrobocie.

jsc
8 dni temu
Reply to  Anna

Hmm… czasach Wielkiego Kryzysu towarzystwo ponoć szturmowało kina.

jsc
8 dni temu
Reply to  Anna

Hmm… czasach Wielkiego Kryzysu amerykańskie towarzystwo ponoć szturmowało kina. To byli raczej bezrobotni.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!