Polacy przechowują kilkanaście procent swoich oszczędności w walutach obcych. Głównie w euro. Jedni chcą się zabezpieczyć, inni planują zagraniczne wojaże, jeszcze inni wykorzystują okazję. Kiedy warto oszczędzać np. w euro? Jak najkorzystniej przechowywać „twardą walutę”? Na co trzeba uważać? Wyjaśniam!
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Poprzednio, w ramach akcji edukacyjnej, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi wspólnie z Raiffeisen Digital Bank AG, mogliście przeczytać, jak ważna jest dywersyfikacja oszczędności. Chodziło o to, aby tak dysponować zgromadzonym kapitałem („jajkami”), aby go podzielić (włożyć do różnych „koszyków”). Dzisiaj chciałem rozwinąć temat i skupić się na tym, jak oszczędzać w walutach obcych.
Polacy gromadzą coraz więcej euro!
Coraz więcej Polaków przynajmniej część swoich pieniędzy przechowuje w obcych walutach. Niestety nie wiadomo dokładnie, jakie waluty gromadzą Polacy i w jakich ilościach. Sporo z nas ciągle ma większe zaufanie do „papierowego” pieniądza, który nie jest wystarczająco ewidencjonowany (niektórzy mogliby dodać: „i całe szczęście”). Pewne wnioski można jednak wyczytać z dostępnych danych.
Przykładowo wartość depozytów gospodarstw domowych w bankach znajdziemy w cyklicznych raportach Komisji Nadzoru Finansowego (tutaj dane za marzec). I tak w marcu 2025 roku wartość zgromadzonych depozytów w walutach obcych była rekordowa i wyniosła prawie 184 mld zł. Prawie trzy piąte tej kwoty to depozyty zgromadzone w euro.
Dla porównania w marcu 2024 roku wartość ta wyniosła 176,4 mld zł (z czego 100,8 mld zł to depozyty w euro), a w marcu 2020 roku odpowiednio 106,9 mld zł (z czego 57,6 mld zł w euro). Mówimy więc o rocznym wzroście o 4% i pięcioletnim o 72%. Sporo.
Oczywiście rozmawiamy o wartościach nominalnych. Udział procentowy oszczędności w obcych walutach w stosunku do łącznej wartości depozytów najwyższy był na początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę (wynosił wtedy niemal 16%), kiedy Polacy – napędzani strachem – traktowali waluty obce jako ubezpieczenie. Obecnie taki udział wynosi jakieś 13% (ale wpływa na to również siła złotego).
Dlaczego Polacy chętniej spoglądają na obce waluty? Po pierwsze chcą się zabezpieczyć. Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, w Polsce jest wyższa inflacja niż na Zachodzie, politycy prześcigają się w powiększaniu deficytu budżetowego, media nakręcają negatywną atmosferę. W zależności od naszego nastawienia obawiamy się dewaluacji złotego, a niektórzy widzą nawet upadek państwa, który skończy się koniecznością ucieczki za granicę.
Po drugie regularnie jeździmy na zagraniczne wakacje, gdzie euro (i inne waluty, w zależności od destynacji) bardzo się przydają. Widać, że Polacy nie chcą już kupować waluty dzień przed wyjazdem, a wolą czynić to systematycznie lub w sytuacji korzystnych kursów walutowych.
Gdzie przechowywać waluty obce?
Skoro już wiemy, że dobrym pomysłem jest przewalutowanie części oszczędności (najczęściej jest to euro) i znamy dane, które potwierdzają, że Polacy coraz częściej tak robią, to zastanówmy się jeszcze, w jaki sposób najlepiej przechowywać takie waluty.
Pierwsza do głowy przychodzi po prostu gotówka, czyli papierowy pieniądz (najczęściej euro, dolary, franki czy funty) kupiony w kantorach tradycyjnych, nie online. Niektórzy ciągle ufają tylko „papierowi” i tylko taką formę pieniądza traktują jako realne zabezpieczenie majątku.
Gotówka przyda się też podczas wyjazdu za granicę. Nawet jeśli macie konta walutowe czy karty bezspreadowe, to bezwzględnie polecam zabrać za granicę trochę gotówki. Chociażby na wypadek losowych sytuacji (awaria systemu bankowego, blackout, brak terminali płatniczych, jakiś mandat itp.). Osobiście znam przypadek turysty, który „utknął” w szpitalu w kraju trzeciego świata i musiał „zapłacić” za to, że ktoś pomógł mu dostać się na lotnisko. Oczywiście gotówką.
Problem z gotówką jest taki, że trzeba ją gdzieś przechowywać. W skarpecie można mieć schowane 200 euro, ale raczej nie 10 000 euro. No chyba że ktoś chce o nie codziennie drżeć. Można też zainwestować w porządny sejf, ale to dodatkowe koszty, na które nie każdy jest gotowy. No i nie ma takiego sejfu, którego nie da się otworzyć za pomocą odpowiedniej motywacji (pozostawię to wyobraźni czytelników).
Inną opcją są konta walutowe dostępne w polskich bankach. Takie produkty znajdują się w ofertach niemal wszystkich banków w Polsce, a – co widzieliście na wykresie powyżej – Polacy chętnie z nich korzystają. Przed założeniem takiego konta warto sprawdzić opłaty i cechy takiego konta (a więc np. dostępność karty wielowalutowej).
Problem z kontami walutowymi w polskich bankach jest taki, że są nieoprocentowane lub oprocentowane bardzo słabo. Nawet w warunkach wyższych stóp procentowych polskie banki mizernie płaciły. Obecnie straciły ochotę, aby płacić cokolwiek. W rezultacie ponosimy ogromny koszt za przechowywanie oszczędności w walutach obcych. Policzmy to – jeżeli kupimy 5000 euro i wpłacimy je na nieoprocentowany rachunek, to rocznie stracimy jakieś 1000 zł przy obecnym oprocentowaniu depozytów! W zamian otrzymujemy za to lepszą ochronę przed inflacją, która za granicą jest niższa niż w Polsce.
No i konto walutowe w polskim banku może nie być w pełni satysfakcjonującym zabezpieczeniem dla osób, które obawiają się załamania sytuacji gospodarczej. Jest ryzyko, że – w warunkach kryzysowych – rząd albo bank centralny zabronią klientom wypłacać pieniędzy z kont w walutach obcych (bo państwo będzie potrzebowało tych walut). Ewentualnie waluty będą wymieniane na złotówki po znacznie gorszym kursie. To oczywiście czarny scenariusz, ale z niezerowym prawdopodobieństwem.
Jak oszczędzać w walutach obcych?
Można też zdecydować się na konta walutowe w zagranicznych bankach. Warto jednak pamiętać o tym, że każdy kraj ma nieco odmienną specyfikę sektora bankowego. W tym przypadku często napotkamy na dwie przeszkody. Po pierwsze bariera językowa. Po drugie wiele banków wymaga, abyśmy dysponowali adresem w kraju, w którym chcemy otworzyć konto.
Warto wiedzieć, że w dowolnym kraju Unii Europejskiej jako pierwsze konto bankowe można otworzyć tzw. „podstawowy rachunek płatniczy”, który często będzie darmowy (lub będzie podlegał „rozsądnej” opłacie w zależności od kraju).
Wreszcie, można otworzyć konto lub lokatę w banku, który działa na zagranicznych licencjach. Takie rozwiązanie z jednej strony pozwala ulokować oszczędności w walucie obcej w zagranicznym banku, a z drugiej strony najczęściej wiąże się z rejestracją przez aplikację mobilną, niskimi opłatami (lub brakiem opłat) i z wyższym oprocentowaniem.
Przykładowo lokata Raiffeisen Digital Banku, partnera niniejszego cyklu edukacyjnego, dostępna jest także w euro. Oprocentowanie wynosi 2,5% w skali roku; okres lokaty wynosi 3 miesiące, 6 miesięcy lub 12 miesięcy; a maksymalna kwota środków, które w ten sposób ulokujemy, to 100 000 euro. Można ją rozbić na kilka lokat (szczegóły w poniższym zaproszeniu). Warto mieć na uwadze, że pieniądze zdeponowane w austriackim banku podlegają ochronie w ramach austriackiego systemu gwarantowania depozytów do kwoty 100 000 euro.
To oczywiście nie są jedyne sposoby, aby zapewnić sobie ekspozycję na waluty obce. Można jeszcze otworzyć konto na jakiejś platformie do inwestowania (polskiej lub zagranicznej), która zapłaci nam za przechowywanie wolnych środków w różnych walutach. Można też waluty po prostu zainwestować czy też kupić krajowe obligacje walutowe, ale wtedy dochodzi nam ryzyko inwestycyjne.
————–
ZAPROSZENIE: ULOKUJ EURO
Lokata Raiffeisen Digital Bank w euro oprocentowana jest na 2,5% w skali roku. Dostępne są trzy warianty: na 3 miesiące, na 6 miesięcy, na 12 miesięcy. Ulokować można od 100 euro do 100 000 euro. Na stały, gwarantowany przez cały czas lokaty procent. Można założyć większą liczbę lokat, ale łączna wartość pieniędzy zdeponowanych na nich wszystkich nie może przekraczać kwoty 100 000 euro (można więc podzielić pieniądze na kilka transz i zachować dużą płynność pieniędzy). Lokata podlega ochronie w ramach austriackiego systemu gwarantowania depozytów do kwoty 100 000 euro. TUTAJ ZNAJDZIESZ SZCZEGÓŁY – KLIKNIJ I SPRAWDŹ
Subiektywną recenzję tego rozwiązania przedstawialiśmy niedawno w „Subiektywnie o Finansach” i rozłożyliśmy je na czynniki pierwsze (aby przeczytać recenzję kliknij baner poniżej). Pamiętaj, że największą zaletą depozytu w obcej walucie jest nie oprocentowanie (choć ono też jest istotne), lecz możliwość zabezpieczenia się przed możliwością spadku wartości złotego w średnim i długim terminie w efekcie kryzysu globalnego, politycznego chaosu na rynku lokalnym albo nieprzewidzianych wydarzeń.
—————————-
W ramach akcji edukacyjnej, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi wspólnie z Raiffeisen Digital Bank AG, edukujemy czytelników w zakresie oszczędzania i rozsądnego zarządzania domowymi finansami. W poprzednich artykułach omawiałem zarządzanie budżetem domowym (link), przedstawiłem sposoby na zwiększanie dochodów i ograniczanie wydatków (link), zgłębiałem problematykę zadłużenia i refinansowanie kredytów (link) oraz zajmowałem się dywersyfikacją oszczędności (link).
Niniejszy artykuł również jest częścią akcji edukacyjnej dotyczącej oszczędzania i rozsądnego zarządzania domowymi finansami, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi wspólnie z Raiffeisen Digital Bank AG

Zdjęcie główne: frimufilms / Freepik


