Surowce drożeją z powodu wojny. To chwilowe czy dłuższy trend? Czy wciąż opłaca się kupować surowce? I jak to robić? Podpowiadam

Surowce drożeją z powodu wojny. To chwilowe czy dłuższy trend? Czy wciąż opłaca się kupować surowce? I jak to robić? Podpowiadam

Paliwa drożeją, żywność drożeje, metale drożeją – kto kupował surowce, mógł nieźle zarobić. Czy te wzrosty to wynik wojennej paniki na rynkach? A może jednak przejaw bardziej długoterminowego trendu? Nie wiesz, jak kupować surowce? Nie masz ich jeszcze w portfelu inwestycyjnym ? Podpowiadam, gdzie szukać inwestycji w surowce

Cena baryłki ropy WTI spadła ostatnio poniżej 100 dolarów, ale nadal jest 30% wyższa niż na koniec 2021 r. Pszenica na światowych rynkach w reakcji na rosyjską agresję na Ukrainę poszła w górę o 50%. Nikiel zdrożał o ponad 100% od stycznia i o 200% w ciągu 12 miesięcy.

Zobacz również:

Dla naszej stopy życiowej to nie są dobre wiadomości. Od zwyżek surowców na rynkach do inflacji pożerającej nasze oszczędności jest bardzo blisko. Jak zabezpieczyć sobie sytuację finansową? Najprostsza odpowiedź brzmi: inwestować w to, co drożeje. Skoro musimy kupować coraz drożej, to przynajmniej bądźmy też beneficjentami tego trendu. Sprawdzam perspektywy dla rynku surowców i możliwości dodania tej klasy aktywów do portfela.

„Kupować surowce!”. Kto przewidział wojnę jest „zarobiony”.

Ostatnio obserwowaliśmy z przerażeniem ropę, której ceny poszybowały do poziomów najwyższych od 8 lat. Historyczne rekordy biły notowania niektórych metali przemysłowych i zbóż. A inwestorzy, jak świat długi i szeroki, rzucili się, żeby kupować surowce. Wszystko dlatego, że nieobliczalny dyktator na Kremlu postanowił zburzyć dotychczasowy porządek świata, wprawiając w osłupienie zwykłych ludzi, polityków, ale i inwestorów. Poniżej macie wykres cen miksu różnych surowców w ostatnich kilku miesiącach.

Bloomberg Commodity Index

Po dwóch tygodniach szalonych wzrostów przyszło jednak opamiętanie i notowania zaczęły spadać. Czym to było spowodowane? Po pierwsze, minął pierwszy szok związany z wojną i sankcjami. Rynek zaczął dostosowywać się do nowej sytuacji. Po drugie, czynniki podażowe zaczęły być kontrowane przez popytowe.

Czytaj też: Każdy chce przed nią uciec. Oto trzy błędy w inwestowaniu, które najczęściej popełniamy w czasie wysokiej inflacji. I tracimy pieniądze. Jak nie wpaść w pułapkę?

Najpierw wszyscy zaczęli się obawiać, że surowców zabraknie. Światowa gospodarka jest systemem naczyń połączonych – to wiadomo. Sankcje sypały się za sankcjami, nie wiadomo było, czy ropa i gaz z Rosji będzie nadal płynąć, czy rosyjskie kopalnie żelaza, niklu i huty stali i aluminium będą nadal eksportowały swoje produkty. Dziś coraz silniejsze jest przekonanie, że całkowitego embarga na rosyjską produkcję nie będzie.

Nie rekomenduję inwestowania w krótkim terminie – zwłaszcza w tak ryzykowne (czytaj: zmienne) aktywa jak surowce. Trading zostawmy traderom. Bez dostępu do terminala z notowaniami i newsów na żywo z całego świata – oraz bez poświęceniu się tej „zabawie” w trybie 24/7 – nie mamy szans na równą walkę z rynkiem.

Dlaczego spadało? Dlaczego zaczęło rosnąć? I czy nadal będzie?

Zacznijmy od doprecyzowania, o czym w ogóle mówimy. Bloomberg Commodity Index (którego wykres pokazałem wcześniej) składa się z koszyka surowców z kilku grup: energetycznych (ropa WTI, ropa Brent, gaz ziemny, olej napędowy, benzyna), spożywczych (kukurydza, soja, zboża, oleje, cukier, kawa), metali przemysłowych (miedź, aluminium, cynk, nikiel) i szlachetnych (złoto, srebro) oraz innych towarów, takich jak bawełna czy żywiec wieprzowy i bydło. Energia odpowiada za ok. 30% indeksu, żywność za kolejne 30%, metale przemysłowe ok. 15%, a szlachetne prawie 20%.

Czytaj też: Wojna a inwestowanie: słaby złoty, podwyżki stóp procentowych i uderzenie inflacji – jak w tak porąbanych czasach zarabiać pieniądze? Oto trzy hipotezy

Co się działo z notowaniami w dłuższym terminie? Zobaczmy ten sam wykres, co powyżej, ale nie w horyzoncie kilku miesięcy, ale kilku lat.

Bloomberg Commodity Index w horyzoncie 20 lat

Już na pierwszy rzut oka można wyciągnąć dwa wnioski. Po pierwsze, że popandemiczne odbicie, wzmocnione jeszcze przez wybuch wojny, przerwało spadkowy trend, który trwał prawie dekadę. Po drugie, że do poziomów z dwóch poprzednich kryzysów – finansowego w 2008 r. i strefy euro od 2010 r. – jeszcze sporo brakuje.

Co się stało, że surowce przestały tanieć? Wielkim przełomem w podejściu do polityki gospodarczej na świecie był kryzys pandemiczny. Przez ponad dekadę po upadku Lehman Brothers najtęższe ekonomiczne głowy świata zastanawiały się, gdzie się podziała inflacja. I czemu wzrost gospodarczy jest taki mizerny, choć postęp technologiczny prze do przodu (paradoks Roberta Solowa).

Lawrence Summers użył nawet terminu „sekularna stagnacja”. Wzrost produktywności spada od lat 70. XX wieku i tak już zostanie. Ben Bernanke winił za to „savings glut”, czyli nadmiar oszczędności. Za mało przepuszczaliśmy na konsumpcję, a za dużo gotówki gromadziliśmy – mówił prezes Rezerwy Federalnej. Albo inwestowaliśmy w nieruchomości.

Unia Europejska na wzrost zadłużenia zalecała cięcia wydatków i generalnie – ubóstwo. To miało wyciągnąć europejskie gospodarki z problemów. Nie dziwota, że przy takich okolicznościach, nikt na Zachodzie nie chciał albo nie miał za co robić realnych inwestycji. Spółki skupiały się na skupowaniu akcji własnych, a rządy na zacieśnianiu budżetów.

W takich warunkach popyt na surowce nie napędzał cen. Swoje po cichu robiły Chiny, budując miasta, fabryki i infrastrukturę, a rynki surowcowe patrzyły wówczas właściwie tylko na Państwo Środka.

Co zmieniła pandemia? Zamknięcie życia gospodarczego na kwarantannie skłoniło banki centralne i rządy do zmiany paradygmatu. Skoro pompowanie przez dekadę pieniędzy w rynek finansowy wzbogaciło tylko banki i hedge fundy (kto mógł to przewidzieć?), to może tym razem wpuśćmy fundusze bezpośrednio do gospodarki?

Zaczęły się tarcze dla firm, płatności dla pracowników i bezrobotnych, wielkie programy infrastrukturalne. Do tego trendu dopisano zieloną transformację – konieczną dla zapobiegnięcia klimatycznej katastrofie. Nagle świat zaczął na wyścigi kupować surowce.

Odbicie po krótkiej covidowej recesji było potężne, a jego skala przekroczyła oczekiwania władz gospodarczych. Wraz z ożywieniem gospodarczym, obudziła się także inflacja. Nagle popyt przeważył nad podażą. Widać to i w skali makro – po notowaniach surowców rosnących po raz pierwszy od wielu lat – i w skali mikro – po cenach na stacjach paliw i problemach z materiałami budowlanymi.

Co zmienia wojna? Czy ropa naftowa będzie na wagę złota?

Wojna zadziałała i po stronie popytowej i podażowej – wspominałem o tym wcześniej. Czy to oznacza, że warto kupować surowce? Krótkoterminowo nie wiadomo, ile surowców z Rosji i Ukrainy będzie dostępne. A w długim? Zacznijmy od ropy. Marcowy raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej przedstawia nową wizję przyszłości rynku. Globalne spowolnienie gospodarcze spowodowane wojną zmniejszy popyt o 1,3 mln baryłek dziennie. To powinno działać na ceny hamująco.

Z drugiej strony, podaż też spadnie. Co prawda rosyjska ropa nie jest objęta wprost sankcjami, ale inne utrudnienia w relacjach gospodarczych z krajem-agresorem i ogólna niechęć do robienia interesów z Putinem sprawi, że rosyjski eksport ropy może zmniejszyć się od kwietnia o 3 mln baryłek dziennie. To zaś może pchać notowania do góry.

Świat będzie szukał innych źródeł ropy, sięgał po zapasy – chwilę potrwa, zanim dostawy się unormują. Rynek powinien się więc szykować na dłuższy okres zmienności. Ale wcale nie jest pewne czy z powodu wojny ropa naftowa będzie coraz droższa. I czy przy obecnej cenie jest w dłuższym terminie atrakcyjną inwestycją (oczywiście nie jako baryłka tylko produkt finansowy oparty na cenie tej baryłki).

Czytaj też: Czy będzie światowe embargo na rosyjską ropę naftową? Już prawie jest! Ile po wojnie będziemy płacili za litr paliwa do samochodu?

Co się może wydarzyć dalej? Pospekuluję teraz trochę. Megatrend jest taki, że będziemy, jako świat, odchodzić od paliw kopalnych. Zapotrzebowanie na ropę jeszcze cały czas rośnie, ale za jakiś czas wypłaszczy się, a potem zacznie spadać. Czy to znaczy, że i ceny będą niższe? Niekoniecznie. Wiele koncernów paliwowych przygotowuje się już długoterminowo na taki scenariusz i buduje „zielone” nogi biznesowe. Firmy będą więc w stanie ograniczać wydobycie, utrzymując jednocześnie ceny na stabilnym, dającym dobry dochód poziomie.

Czy ropa może kosztować dużo więcej? Wydaje się, że nie – rezerwowe moce wydobywcze są duże. Amerykańskie szyby łupkowe włączają się i wyłączają zależnie od potrzeby. Gdyby notowania szybowały za wysoko, zaraz zgłosiliby się chętni, by załagodzić szok cenowy ze swojego źródełka. Jeśli któryś z producentów uzna, że opłaca się wykończyć konkurencję, może zbić notowania do poziomów nieopłacalnych dla innych. Koszt wydobycia jednej baryłki w Arabii Saudyjskiej jest kilkukrotnie niższy niż w USA.

Z drugiej strony kartel, jakim jest OPEC, może ograniczać wydobycie, by trzymać cenę na korzystnym dla siebie poziomie. Ryzykiem jest wtedy utrata pozycji rynkowej – jeśli ktoś zdecyduje się wejść z tańszym produktem. Nie jest nierealistyczny scenariusz, w którym po zakończeniu wojny Rosja będzie chciała odkuć się finansowo i zacznie zalewać świat tanią ropą.

Pamiętajmy, że dwa lata temu, na początku pandemii, ropy było za dużo, nie było gdzie jej fizycznie przechowywać, a cena, przez moment, była ujemna. Dzisiaj sytuacja jest odwrotna – zapasy surowca są niskie, a ceny na wieloletnich maksimach.

Metale, żywność, złoto? Co z nimi? Czy będą dalej rosły?

Inne surowce z bloombergowego indeksu są nieco mniej podatne na bieżącą politykę. Nie da się jedną decyzją w ciągu tygodnia zwiększyć plonów pszenicy o 30% albo rozmnożyć świń. Wydobycie metali i ich obróbka też w większym stopniu jest w rękach prywatnych firm, a przynajmniej bardziej podlega prawom rynku.

Co czeka metale? Tutaj, w długim terminie, też rozgrywana będzie globalna podaż i globalny popyt. Rosyjska wojna sprawiła, że na pierwsze strony gazet trafił nikiel. Jedna piąta światowego wydobycia tego metalu, który jest wykorzystywany przy produkcji stali i aluminium, ale także w bateriach do samochodów elektrycznych, pochodzi z Rosji. Odizolowanie tej gospodarki wywindowało notowania surowca na historyczne szczyty, a potem jeszcze o 100% wyżej.

I to wszystko w przededniu wielkiego boomu inwestycyjnego, który miał się rozpocząć na Zachodzie. USA mają swoje popandemiczne programy inwestycji infrastrukturalnych, a Unia Europejska swoje. Chiny też planowały stymulować swój spowalniający wzrost, dosypując pieniędzy do gospodarki. Te plany wezmą w łeb, jeśli nie starczy stali.

Czytaj też: Jak bardzo wojna w Ukrainie podbije ceny w polskich sklepach? Nie tylko drogie paliwo i gaz. W szoku jest też rynek wyrobów stalowych. „Nie ma z czego produkować”

I znowu pobawię się w pisanie scenariuszy. Wojna może się skończyć, rosyjski nikiel znowu popłynie w świat, a ceny spadną. Jednak Ukraina będzie wtedy wymagała wielkich inwestycji na odtworzenie zniszczonych miast, dróg, kolei i przemysłu. Ruszą pewnie warte miliardy dolarów programy budowlane. Dodatkowy popyt podniesie ceny.

Rosja może też być w dłuższej izolacji. I pewnie nie uda się znaleźć szybko alternatywnych źródeł niklu. Wtedy trzeba będzie przystopować z inwestycjami, a przynajmniej do poziomu, przy którym opłaca się kupować surowce.

„Kupując lub sprzedając, musimy brać pod uwagę nie tylko cenę dzisiaj, ale też to, co rynek wycenia, że zdarzy się w przyszłości. A według nas atak Rosji na Ukrainę oczywiście uwypukla problemy z podażą niektórych surowców, ale jednocześnie sprawia, że świat zachodni będzie szukał długoterminowego wyjścia sytuacji. Czy to przez poprawę wydajności energetycznej, czy też przez inwestycje w odnawialne źródła energii. Stare powiedzenie inwestorów na rynku surowców mówi: Najlepszym lekarstwem na wysokie ceny surowców są… wysokie ceny surowców

napisał Bartosz Pawłowski, Chief Investment Officer Bankowości Prywatnej w mBanku. No właśnie, jeśli kupować surowce, to tylko mając z tyłu głowy to ryzyko.

Czy opłaca się kupować surowce? Rządy będą dopłacać do surowców?

OECD przewiduje, że ruchy cen surowców poważnie wstrząsną globalną gospodarką. Światowy wzrost PKB obniży się o 1 pkt proc. w pierwszym roku (a Rosja pogrąży się w głębokiej – i zasłużonej – recesji), a inflacja pójdzie w górę o 2,5 pkt proc. To wariant optymistyczny, nie zakładający globalnego embarga na rosyjskie surowce.

Goldman Sachs policzył, że ewentualne zatrzymanie importu rosyjskiego gazu zmniejszyłoby europejską gospodarkę o 2% i spowodowało wzrost inflacji o 4 pkt proc. Deutsche Bank twierdzi, że ewentualny 100-procentowy wzrost cen gazu i 50-procentowy wzrost cen ropy naftowej przyniosłyby 2,5-procentowy cios we wzrost gospodarczy i podniósłby inflację o 2 pkt proc.

Nie wyobrażam sobie, żeby rządy, które w czasie pandemii przyzwyczaiły się do sterowania różnymi parametrami gospodarki, puściły tak wysokie ceny samopas. Już w piątek premier Morawiecki ogłosił, że w ramach „derusyfikacji” gospodarki ceny gazu dla odbiorców indywidualnych będą taryfowane przynajmniej przez kolejne 5 lat, a rolnicy dostaną dodatkowe dopłaty na pokrycie wyższych cen nawozów.

Tego typu działania – pewnie będą też podejmowane przez inne kraje – mogą złagodzić efekt dla konsumentów i firm. Ale na same notowania łagodząco nie wpłyną. Ba, powiem więcej. One mogą te poziomy cenowe na rynku stymulować. Bo skoro wysokie ceny nie obniżą popytu (bo będzie on dotowany), to nie będzie powodu, by sprzedawać nikiel czy soję taniej.

Czytaj też: Od lutego obowiązuje zerowy VAT na żywność. Ale czy faktycznie ceny w sklepach spadły? Sprawdziłem, ile kosztował mnie koszyk zakupowy w styczniu, a ile w lutym

Co z tego wynika dla zwykłego ciułacza? Moja analiza daje trzy możliwe odpowiedzi na pytanie – co się stanie z cenami surowców. Mogą rosnąć. Mogą spadać. Mogą utrzymać się na obecnych poziomach. Dziękuję, poproszę o mój tytuł CFA…

Czy warto w takim razie kupować surowce do naszego portfela inwestycyjnego? Zdecydowanie! Ale jako element dywersyfikacji. Jeśli Rosja wycofa się z Ukrainy i sytuacja się unormuje, ceny surowców mogą spaść, ale w górę pójdą akcje i obligacje. Alternatywny scenariusz – przedłużający się konflikt, spowolnienie gospodarcze i problemy podażowe – wywinduje notowania ropy, metali i żywności, ale pewnie na sowite dywidendy ze spółek już nie ma co liczyć. Tak czy siak, nasze pieniądze są zabezpieczone.

Jak kupować surowce? Są trzy sposoby

Chcesz kupować surowce do swojego portfela? Możesz to zrobić na kilka sposobów. Podzieliłem je na trzy grupy.

Po pierwsze, kontrakty terminowe w biurze maklerskim. To zdecydowanie najbardziej bezpośrednia, ale i najbardziej ryzykowna forma inwestowania. Na przykład XTB oferuje na swojej platformie dostęp do handlu kontraktami CFD na złoto, ropę, gaz, kakao czy uprawnienia do emisji dwutlenku węgla. Tę formę jednak odradzam większości oszczędzających. To gra raczej dla profesjonalistów. To nie są instrumenty dla ludzi, którzy chcą „kupić i zapomnieć”. Tu inwestuje się na dźwigni, a straty mogą przekroczyć wartość depozytu. Zostawmy więc kontrakty zawodowcom.

Do tej kategorii wrzuciłbym też produkty strukturyzowane dostępne na GPW. Pozwalają one zainwestować w różne typy aktywów niedostępne w inny sposób. Mogą być to akcje z dźwignią, surowce, a nawet gotowe strategie (czyli portfele aktywów). To jednak także są dość skomplikowane instrumenty, które dają potencjalnie wyższe stopy zwrotu, ale przy wyższym ryzyku i zmienności (co powinno się rozumieć samo przez się).

Po drugie, spółki surowcowe. Nie trzeba kupować browaru żeby napić się piwa, ale można kupować surowce mając udziały w firmach, które zajmują się ich wydobyciem albo przeróbką. Przez zwykły rachunek maklerski możemy kupić akcje miedziowo-srebrowego KGHM, naftowego Orlenu, węglowej Bogdanki czy spożywczego Kernelu. Jednak na notowania spółek mają wpływ inne czynniki niż tylko ceny surowców.

Notowania KGHM i miedzi

Akcje KGHM i kontrakt terminowy na miedź w 5-letnim terminie „chodzi” mniej więcej podobnie. Ale na popyt na akcje kombinatu mieli wpływ politycy, dywidenda, podatki i nastroje na warszawskiej giełdzie. Z kolei aluminium spisywało się przez lata słabiej niż akcje Grupy Kęty. Jednak początek tego roku zniwelował przewagę akcji.

Kolejny mankament jest taki, że w ten sposób ciężko zbudować odpowiednio zdywersyfikowany portfel. Jak policzyć, jaką ekspozycję na ropę daje Orlen, a jaką na gaz PGNiG? Wszak są to mniej lub bardziej zdywersyfikowane koncerny. Kernel, który w Ukrainie produkuje olej słonecznikowy i handluje zbożem, z oczywistych względów nie korzysta na wzroście cen żywności na rynkach.

Moja sugestia – jeśli kupujesz akcje, to kupuj je, patrząc na fundamenty spółek albo całego rynku, a nie jako zastępstwo dla jakiegoś innego aktywa. Jeśli chcesz dla zdrowia jeść więcej owoców, to szarlotka nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Po trzecie fundusze. Nasze TFI oferują kilka produktów, które mogą dać poszukiwaną przez nas ekspozycję na rynek surowców. Zakładam, że szukamy funduszu, który załatwi nam cały rynek, żebyśmy nie musieli tworzyć patchworku – i tak ta kategoria aktywów powinna stanowić raczej uzupełnienie naszego portfela, a nie jego kluczowy element.

Przy takim założeniu pewnie nie będziemy brali pod uwagę Generali Złota, Investor Gold Otwarty, PKO Akcji Rynku Złota, Quercus Gold i Quercus Silver, a także Subfunduszu Allianz Akcji Rynku Złota. Nie są to fundusze pozwalające kupować wszystkie surowce, lecz tylko złoto (albo złoto i srebro). Co zostaje? Z zestawienia Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami wynika, że takich generalnych produktów są trzy: NN (L) Indeks Surowców, Pekao Surowców i Energii oraz Skarbiec Rynków Surowcowych.

Czytaj też: Norweski fundusz emerytalny podał wyniki. Jakie wnioski dla nas? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Inwestowanie w ETF-y przez smartfon: jak zbudować antyinflacyjny portfel (subiektywnieofinansach.pl)

W co inwestują profesjonaliści? Sprawdzam zestawienia aktywów

Pekao Surowców i Energii pieniądze swoich klientów trzyma głównie w ETF-ach surowcowych. Ma trzy takie instrumenty, które odpowiadają za ponad połowę portfela. Kolejne 40% to jednostki uczestnictwa w funduszach Amundi, Goldman Sachs i PIMCO. Reszta to gotówka i obligacje skarbowe.

Z kolei NN (L) Indeks Surowców 97,5% środków trzyma w jednostkach uczestnictwa surowcowego funduszu zarządzanego z holenderskiej centrali – NN Commodity Enhanced. O składzie portfela Skarbiec Rynków Surowcowych jego zarządzający nie informują, podają tylko, że ekspozycja na surowce „osiągana jest przede wszystkim poprzez lokaty w ETF-y replikujące zachowanie indeksów rynków surowcowych”.

A jak kupować surowce za pomocą ETF-ów? Niestety wśród ETF-ów notowanych na GPW nie ma surowcowych, a szkoda, bo to rozwiązałoby nam problem. Na szczęście są biura maklerskie, które oferują dostęp do zagranicznych rynków – dając przez to możliwość na samodzielne kupowanie ETF-ów, które nas interesują. Możemy kupować surowce w ten sposób. Oczywiście jest to tylko alternatywa dla tych osób, które nie chcą płacić polskim TFI sięgającej 1,5-2% opłaty za zarządzanie, które polega – powiedzmy sobie szczerze – na kupowaniu pasywnych funduszy ETF.

Jeśli ktoś myśli o samodzielnym zainwestowaniu w jakiś ETF, który odzwierciedla zachowanie całego rynku surowców, to warto zwrócić uwagę na największy tego typu ETF – iShares Diviersified Commodity SWAP UCITS ETF, który jest zarządzany przez jednego z największych asset managerów na świecie – BlackRock (ma też fundusze inwestycyjne). Duży ETF surowcowy ma też francuski Lyxor oraz szwajcarski UBS. Tutaj pełna lista. Kilka najpopularniejszych ETF-ów znajdziecie w niektórych z aplikacji do inwestowania, które poleca Maciek Samcik.

—————

Sprawdź inwestycje w fundusze, ETF-y i obligacje ze znakiem jakości Maćka Samcika

>>> Zainwestuj w fundusze TFI UNIQA i dostań 400 zł „samcikowej” premii. Załóż przez internet konto IKE albo konto IKZE i ulokuj pieniądze w jednym z tanich funduszy od TFI UNIQA. Pobiera ono jedne z najniższych w Polsce opłaty za zarządzanie funduszami inwestycyjnymi (dla części funduszy 0,5%). Nie ma też żadnych opłat przy zakupie (a kupujesz, nie ruszając się z fotela). Koniecznie wpisz kod promocyjny: msamcik2022. Za zainwestowania w IKE lub IKZE co najmniej 2000 zł, dostaniesz w prezencie 200 zł na koncie IKE i 200 zł na koncie IKZE. Tutaj możesz założyć przez internet konto IKZE, a tutaj możesz założyć przez internet konto IKE i – jeśli utrzymasz pieniądze do wieku emerytalnego – nie zapłacisz podatku Belki od osiągniętych w tym czasie zysków. Jeśli nie chcesz blokować oszczędności aż do emerytury – załóż przez internet konto „Tanie oszczędzanie” w TFI UNIQA. To te same fundusze z niskimi opłatami, ale bez obowiązku „mrożenia” pieniędzy aż do emerytury.

>>> Zainwestuj z Samcikiem i z F-TRUST w fundusze inwestycyjne z całego świata bez prowizji. Chcesz wygodnie – przez internet – oraz bez żadnych opłat lokować pieniądze w tysiącach funduszach inwestycyjnych z całego świata? Skorzystaj z platformy F-Trust rekomendowanej przez „Subiektywnie o Finansach”. Kupuję tam fundusze. Inwestowanie bez opłat dystrybucyjnych po wpisaniu kodu promocyjnego ULTSMA. w tym poradniku są najważniejsze rady, w co teraz inwestować.

>>> Wypróbuj aplikację do inwestowania WEALTHSEED, w której znajdziesz akcje, fundusze i 450 ETF-ów z całego świata. W inwestowaniu liczy się pomysł (to po Twojej stronie) oraz możliwości i koszty (to po stronie wybranego przez Ciebie dostawcy). Ja zapraszam do przetestowania nowej aplikacji do inwestowania – Wealthseed. Weszła na rynek zaledwie kilka tygodni temu, a jej recenzję przeczytasz tutaj. Oferuje możliwość inwestowania z poziomu smartfonu w akcje, fundusze inwestycyjne i ETF-y z całego świata. Jest ładna, wygodna, a wyszukiwarka instrumentów finansowych robi różnicę. Wszystkie inwestycje można mieć „pod ręką”. Wealthseed oferuje ponad 450 ETF-ów z całego świata. Przykłady ciekawych inwestycji z Wealthseed znajdziesz w tym tekście. W tych setkach ETF-ów zawierają się te, które są dla mnie najważniejsze, te od najważniejszych emitentów: BlackRock, Vanguard, State Street, Invesco, DWS. Aplikację Wealthseed ściągniesz na smartfona przez ten link.

>>> Zainwestuj w antyinflacyjne obligacje firm z MICHAEL STROM DM. Myślisz o tym, jak ochronić oszczędności przed inflacją? Rozważ ulokowanie niewielkiej części pieniędzy w obligacje największych polskich firm. Pomaga w tym dom maklerski Michael / Ström, największe niebankowe biuro maklerskie na rynku obligacji korporacyjnych. Jeśli masz chrapkę na obligacje emitowane przez firmy, to zapraszam do zainwestowania za jego pośrednictwem. Ja też to robię i wkrótce opiszę swój portfel oraz opowiem o tym, jak go zbudowałem z pomocą mojego opiekuna w domy maklerskim (więcej szczegółów o ofercie Michael / Ström pod tym linkiem). A w tym poradniku dwa słowa o tym, ile można zarobić, jakie jest ryzyko i jak inwestować, żeby nie osiwieć z nerwów.

——–

Chcesz porady w sprawie inwestowania oszczędności? Zapisz się na newsletter Samcika!

I na koniec ogłoszenie. Jeśli masz pytania dotyczące swoich oszczędności, chciałbyś uzyskać moją poradę, to zapisz się na newsletter „Subiektywnie o Finansach”. Do subskrybentów od czasu do czasu wysyłam specjalny e-mail, w którym informuję, w jaki sposób odbiorcy newslettera będą mogli uzyskać na wyłączność moją poradę dotyczącą swojej sytuacji finansowej w czasie kryzysu koronawirusowego. Jak uzyskać poradę na wyłączność? Kliknij tutajzapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

————-

Boisz się inwestowania? Skorzystaj z bankowych promocji

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi leżącymi w banku na 0,00001%? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać na bankach:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking najlepszych kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek? I co trzeba zrobić w zamian?

—————

Szukasz leku na inflację? Maciej Samcik poleca superaplikacje

>>> Przetestuj aplikację CURVE, superogarniacza domowych finansów. I zgarnij nagrodę finansową. Ściągając aplikację Curve na swój smartfon (można to zrobić korzystając z tego linku) i zapisując w niej kartę dowolnego banku, de facto sprawiamy, że każda transakcja wymagająca przewalutowania będzie przewalutowywana przez Curve (po kursie bardzo bliskim rynkowemu), a do polskiego banku trafi już jako złotowa – co oznacza, że nie grozi nam przewalutowanie po niepewnym lub kiepskim kursie. Do Curve można przypiąć kilka kart bankowych. Można też wybrać w aplikacji kartę „rezerwową”, na wypadek gdyby ta wybrana domyślnie nie zadziałała. Aplikacja Curve działa w usługach Google Pay i Apple Pay. Curve oferuje też cashback i funkcję dodawania kart lojalnościowych z różnych sieci sklepów. Więcej szczegółów o Curve w tym artykule.

>>> Przetestuj aplikację PRĄD W TELEFONIE pozwalającą kontrolować rachunki za prąd. Trójmiejska firma Fortum – renomowany, pochodzący ze Skandynawii sprzedawca energii – oferuje rozwiązanie „Prąd w telefonie”, dzięki któremu – w powiązaniu z inteligentnym licznikiem w Twoim mieszkaniu – możesz bardzo łatwo kontrolować swoje wydatki na prąd, obniżyć rachunki za energię i wygodnie doładowywać konto w czasie rzeczywistym. Z propozycji dołączenia do tej innowacji możesz skorzystać, klikając ten link

>>> Przetestuj aplikację ZEN, czyli fintech do zarządzania pieniędzmi, który posiada w swojej ofercie konto wielowalutowe, polski IBAN (i nie tylko polski – są tam rachunki w aż 30 walutach, co pozwala na błyskawiczne przelewy również międzynarodowe), a także oferuje natychmiastowy cashback, przedłużoną gwarancję i ochronę ubezpieczeniową zakupów). Zacznij robić zakupy i zarządzać swoimi finansami w duchu ZEN i bez niepotrzebnego stresu. Link do aplikacji dla użytkowników urządzeń Apple jest tutaj, a link do Google Play, czyli sklepu dla użytkowników urządzeń z Androidem. Za ok. 4 zł miesięcznie masz jedną z najbardziej wypasionych aplikacji finansowych na rynku. Przeczytaj też recenzję ZEN. To również ciekawa aplikacja dla właścicieli sklepów internetowych i właścicieli małych firm. Więcej o możliwościach ZEN dla małych firm jest tutaj. Polecam też felieton o tym, gdzie jest ten moment, w którym przestajesz w ogóle potrzebować tradycyjnego banku

bramka płatnicza ZEN

>>> Kupuj waluty z aplikacją CINKCIARZ.PL i korzystaj z portfela walutowego oraz kart walutowych. Waluty obce warto kupować w pewnym miejscu i po dobrych kursach. „Subiektywnie o Finansach” poleca fintech Cinkciarz.pl, oferujący m.in. usługę portfela walutowego. Na Cinkciarz.pl kupisz dolary i euro – i kilkadziesiąt innych walut – po bardzo dobrych kursach, w ofercie są też karty walutowe. Dostępna jest fizyczna karta (15 zł za wydanie, bez opłat za obsługę) lub wirtualna karta (za darmo, służy do płatności w internecie oraz zbliżeniowych płatności telefonem czy zegarkiem). W obu wariantach kartą można płacić w złotych i 160 innych walutach – bez wysokich spreadów prowizji i ukrytych opłat. Zapraszam do wypróbowania karty. Konto na Cinkciarz.pl oraz wielowalutową kartę można zamówić pod tym linkiem. Do wzięcia jest od 5000 zł do 24 000 zł w specjalnym konkursie. Szczegóły są pod tym linkiem. A pod tym linkiem więcej o możliwościach, jakie oferuje Cinkciarz.pl tym wszystkim, którzy pewniej się czują, gdy mają pod ręką trochę „twardej waluty”

————-

Posłuchaj podcastu: jak wojna zmieni rynek nieruchomości?

Jak wojna przeora rynek nieruchomości? Naszym gościem w podkaście „Finansowe sensacje tygodnia” jest Marek Wielgo, długoletni dziennikarz „Gazety Wyborczej” piszący o nieruchomościach, a od niedawna autor portalu z ogłoszeniami GetHome. Rozważamy wpływ wojny na rynek nieruchomości w Polsce. Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem. Podcast jest też na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i pięciu innych, popularnych platformach podcastowych. Macie na temat „wojna a nieruchomości” swoją opinię, doświadczenia albo już widzicie, jak zmienia się rynek? Piszcie na kontakt@subiektywnieofinansach.pl!

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Przemo
6 miesięcy temu

Będzie jak z wanilią. Kilkanaście lat temu trochę sobie dorabiałem na handlu tym specjałem. Miałem dostawców w USA, GB i RFN. Towar pochodził zaś głównie z Tahiti, Indii, Madagaskaru, ale nie tylko. Najpiękniejsze i najtłustsze laski było od Hindusa mieszającego w GB. Cudo. Za ich kilogram płaciłem wtedy 50 GBP. Sprzedawałem sztukę za 2,5 PLN i były one najdroższe. Te tańsze miałem od złotówki w górę. No i potem przyszedł jakiś rzekomo zły rok na Madagaskarze (25% światowej produkcji, tak mniej więcej). I… wanilia podrożała dziesięciokrotnie. Ten sam kilogram u Hindusa z GB kosztował 500 GBP. I… I tak już… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Przemo

Gdzie można kupić opcje na wanilię? 😉

Przemo
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Chyba trzeba działkę w ciepłym miejscu, ze setkę tambylców i samemu zacząć uprawę, Tylko to nie jest prosty sport.

stef
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

pewnie na giełdzie towarowej w Chicago. tam można kupić opcje nawet na sok pomarańczowy.

Przemo
6 miesięcy temu
Reply to  stef

Opcje na sok są bardzo ryzykowne, wiemy to już od wielu lat…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Przemo

Wiem, przy kryzysie w 2008 r. wdepnąłem w opcje na wieprzowinę :-/. Kto mógł się spodziewać, że Chińczycy przestaną jeść wieprza? 😉

Przemo
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No akurat miałem co innego na myśli…
Taki film był śmieszny dawno temu bo w 1983. Tam były właśnie opcje na sok.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Przemo

Aaaa, to nie załapałem 😉

Przemo
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak nie oglądałeś to polecam. Trochę kiczowaty na dzisiejsze czasy, ale…

Bogdanov
6 miesięcy temu

Tymczasem, Toyota Bank znowu obniża oprocentowanie Indeksowanego Konta Oszczędnościowego, WIBOR3M-3% będzie od 1 kwietnia 2022 (dla kwot powyżej 100k, poniżej zostaje bez zmian). Wcześniej było -2% 😀

Editor
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Masakra 🙂

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Ech, dobrze, że pierwsze 100k wciąż w dobrej „cenie”

Andrzej
6 miesięcy temu

Nie „dzięki” tylko „z powodu” albo „przez”.
Czekam jeszcze na „umarł dzięki chorobie”.

Ppp
6 miesięcy temu

Już 1,5 roku temu była mowa, że rządy USA i europejskie planują wielkie inwestycje mające odbudować gospodarkę po epidemii. Nawet, jeśli będą to „zielone” inwestycje, to części wiatraka i tak trzeba dowieźć ciężarówkami napędzanymi dieslem, a same elementy tez często są z materiałów ropopochodnych. Myślę zatem, że surowce będą korzystne niezależnie od dalszego przebiegu wojny – zwłaszcza, że nie wierzę w jej długie trwanie (w obecnej postaci, bo wojna partyzancka może trwać latami).
Pozdrawiam.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!