6 lutego 2020

Ktoś potwierdził odbiór przesyłki kurierskiej. W środku były dokumenty. „Byłem wtedy w Turcji!” – twierdzi adresat. Konsekwencje? Niewąskie

Pan Stanisław miał się podpisać pod odbiorem przesyłki z wypowiedzeniem umowy od firmy InPost. Problem w tym, że w tym samym czasie wygrzewał kości na plażach Antalyi. „Mam pieczątki w paszporcie!” – twierdzi czytelnik. „Mamy czytelny podpis klienta” – odpowiada firma. Jak żyć?

Pan Stanisław i jego żona to pasjonaci kawy. Sami ją palą i sprzedają swoim klientom za pośrednictwem własnego e-sklepu. Paczki wysyłają kurierem InPostu. Współpraca układała się łatwo, lekko i przyjemnie aż do chwili gdy na relacjach pojawiła się sporych rozmiarów rysa. O co poszło?

Próba podwyżki? Klienci odpierają „atak”. A przynajmniej tak im się wydawało

Rzeczony sklep podpisał w czerwcu 2018 r. umowę o współpracy z InPost na obsługę przesyłek kurierskich. Współpraca przebiegała bezproblemowo aż do przełomu kwietnia i maja ubiegłego roku. Wokół wszystko drożeje, a najbardziej drożeją ceny usług (wiadomo – jest rynek pracownika, szczególnie kuriera), więc firma zaproponowała nowe stawki, wyższe o 20-30%. Miała do tego prawo, bo stara umowa się kończyła i zamieniała w umowę bezterminową, z miesięcznym okresem wypowiedzenia.

„Wzrost cen był dla nas nieakceptowalny więc grzecznie odmówiliśmy takiej propozycji mając świadomość, że być może zostanie wypowiedziana nam bezterminowa umowa”

Sklep internetowy bez możliwości wysyłania przesyłek? Lepiej od razu zwijać interes. Ale właściciele się nie przejmowali, bo umowa przewidywała miesięczny termin wypowiedzenia. Ponieważ więc stare stawki były obowiązujące, bohaterowie naszej opowieści postanowili nie robić i nic i czekać na rozwój wypadków, korzystając z atrakcyjnych cen. Może firma zaproponuje jakąś ekstraofertę? Albo zrezygnuje z podwyżki?

„Przez kilka miesięcy nic się nie działo, więc uspokojeni, że odparliśmy próbę podwyżki, zajmowaliśmy się codzienna pracą, czyli paleniem kawy i wysyłaniem jej do naszych klientów. Spokój trwał do 12 listopada 2019 r. Tego pamiętanego dnia dostaliśmy informację, że nasze konto klienta zmigrowano do kategorii pre paid”

Prepaid, jak to prepaid. Najpierw trzeba zapłacić, a dopiero potem firma będzie świadczyła usługi. Ale jak to? Dlaczego? – takie pytania rodziły się w głowie pana Stanisława.

Czytaj też: „Przez nie dostarczony w porę list straciłem kilkaset złotych”. Dlaczego listonosze zostawiają awizo (albo i nie) zamiast doręczać listy?

Czytaj też: Poczta Polska zmienia ceny. Rozmiary listów jak w sklepie odzieżowym. A jak ktoś kupił znaczki na zapas? „Poczta nie gra fair” – alarmuje czytelnik

Słońce, chałwa i ayran, czyli dlaczego to nie pan Stanisław pokwitował odbiór

Dla sklepu przejście na tryb pre-paid wiązało się z dwiema poważnymi konsekwencjami, o które właściciele sklepu wcale a wcale się nie prosili. Po pierwsze za każdą przesyłkę trzeba się rozliczać osobno i to płacąc z góry. Przy  wolumenie kilkudziesięciu paczek dziennie mogłoby to być dość kłopotliwe. Ale to pół biedy. Cała bieda w tym, że usługa pre-paid to zupełnie nowy cennik.

„Okazało się, że ceny są wyższe o blisko 50% albo i więcej. Wow! W trybie natychmiastowym więc skontaktowałem się z firmą Inpost i zapytałem o co chodzi. Okazało się, że Inpost 4 września 2019 r. wysłał nam wypowiedzenie (korzystając ze swoich kurierów) a my „odebraliśmy” wspomniane pismo 5 września 2019 r. Problem w tym, że to niemożliwe, bo dopiero 6 września wyjechaliśmy z tureckiej Antalyi po tygodniowym pobycie, gdzie spędzaliśmy wakacje. O tym, że to się nam nie przyśniło świadczy fakt wystawienia pieczątek w paszportach”

Jak to możliwe, że nasz bohater jednocześnie był na plaży w Turcji i jednocześnie odbierał przesyłkę z wypowiedzeniem umowy w Warszawie? Jedna z tych okoliczności wydarzyć się zwyczajnie nie mogła.

„Wysłaliśmy z żoną do Inpostu skany naszych paszportów z kartami pokładowymi potwierdzające powyższy stan rzeczy, uznając że w ten sposób dobitnie udowodnimy, iż podpis na liście odbiorczym „Kowalski” jest nie prawdziwy. A tymczasem okazało się, że… odpowiedzi na reklamację nic nie dały!”

Jak relacjonuje pan Stanisław, historia na tym się nie kończy, bo w konsekwencji „doręczenia” wypowiedzenia InPost wystawił faktury za listopad według cennika, w którym ceny przesyłek sięgają 50-60 zł za paczkę.

„To już zupełnie nas – mówiąc kolokwialnie – „rozwaliło”. Na pytanie dlaczego wykonywali usługę, skoro ich zdaniem umowa została wypowiedziana w dniu 31 października 2019 r., odpowiedzieli, że… nie mieli czasu zablokować konta. Próbowaliśmy wszelkimi sposobami nakłonić ich do zmiany decyzji. Prosiliśmy m.in. o porównanie podpisów z zawartej z InPostem umowy z bazgrołem z „odbioru” przesyłki. Bez szans. W systemie mają napisane, że przesyłka jest „odebrana” i koniec. Ich zdaniem umowa jest skutecznie wypowiedziana”

Czytaj też: Skrytkę w paczkomacie InPost otworzysz przez aplikację, zdalnie. Czytelnik się obawia: „A jeśli mi paczkę przekierują?”. Innowacja a świąteczny bałagan

Czytaj też: Nie lubisz tracić czasu w sklepach, ani czekając trzy dni na kuriera? Ten sposób zamawiania zakupów ci się (chyba) spodoba

Kurierskie triki na doręczenie przesyłek

Wiadomo, że kurierzy wszystkich w zasadzie firm kombinują, jak tylko mogą, żeby doręczyć przesyłkę w pierwszym podejściu. Od tego zależy ich wynagrodzenie. Liczy się ilość, a nie jakość. Zresztą nie rozumiem wielu zasad doręczeń – w firmie A nie muszę robić nic, paczkę dostaję do ręki i na tym koniec. W firmie B muszę „maznąć” palcem po wyświetlaczu terminala. Wychodzą z tego niezłe bazgroły, które z faktycznym podpisem nie mają nic wspólnego.

Ale najlepsze numery są w firmie C. Jeśli nie ma mnie w domu, to przesyłki lądują w zaprzyjaźnionej aptece (!), gdzie spod lady pani magister wydaje paczki klientom. I wcale nie jest to oficjalny punkt odbioru, ale miejscówka dla wtajemniczonych. Nie powiem, dla mnie to było nawet wygodne, do czasu aż któregoś pięknego dnia w owej aptece paczki nie było, mimo, że system pokazywał „skuteczne doręczenie”. Okazało się, że kurier sam sobie pokwitował odbiór.

Podobnie wygląda przypadek pana Stanisława. Ktoś inny pokwitował potwierdzenie odbioru przesyłki – zdarza się.  Problem w tym, że zawartość przesyłki była niezwykle ważna, bo zawierała dokumenty o wypowiedzeniu umowy. Co na to firma kurierska?

„Reklamacja została złożona w grudniu, w procesie wyjaśniania okazało się że na dowodzie dostawy jest czytelny podpis „Kowalska”. Sprawdziliśmy trasę kuriera. W czasie w którym zostało wpisane potwierdzenie odbioru, kurier faktycznie przebywał dokładnie pod adresem dostawy. Pod tym samym adresem jest jeszcze warsztat samochodowy. Z naszych ustaleń wynika, że wypowiedzenie trafiło pod wskazany adres (zgodnie z prawem pocztowym kurier nie weryfikuje odbiorcy znajdującego się pod wskazanym adresem). Z uwagi na dobre relacje z klientem ponownie skontaktowaliśmy się z nim i przedstawiliśmy mu jeszcze raz warunki na jakich może z nami dalej współpracować, jeśli nie wyrazi zgody to zostanie mu wysłane po raz kolejny wypowiedzenie – skuteczne od 1 marca 2020 r. Do tego czasu będzie miał możliwość wysyłania zgodnie z dotychczasowymi warunkami”

Czytaj też:Płatność kartą za przesyłkę kurierską? Mission impossible. Zamiast terminala… oferta podwózki do bankomatu

Czytaj też: Kurier nawalił? Spóźniona dostawa? Brak próby dostarczenia przesyłki do domu? Oto prosty pomysł na to, żeby było lepiej

Sprawa nie jest więc taka jednoznaczna. Mogło być tak, że kurier podpisał się dla wygody pod odbiorem przesyłki. Ale podpisać mógł się też ktoś znajomy, przebywający pod tym samym adresem, kogo kurier pracujący w danym „rewirze” znał z widzenia i kto grzecznościowo odebrał paczkę, żeby ta czekała już na adresatów, gdy ci wrócą z wakacji.

Jak było? Wie to tylko ten, kto się podpisał, ale na pewno nie był to przebywający w Turcji adresat. Teraz to już trudne do sprawdzenia, mógłby to ustalić dobrej klasy detektyw. Wiemy od naszego bohatera, że po naszej publikacji InPost próbował jakoś odkręcić sprawę jednak strony się nie dogadały.

„Już wcześniej złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie w sprawie sfałszowania podpisu. W tej sytuacji temat musi potoczyć się dalej. Czekamy na wynik śledztwa, które jakie by nie było musi potwierdzić fakt sfabrykowania podpisu. Prawdopodobnie potrwa to kilka lat ale cóż, nie planujemy zamykać biznesu”

źródło zdjęcia: PixaBay

34
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
19 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
qwesomeoneBogusPrzemoPrzedsiebiorca Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin S
Gość
Marcin S

Miałem podobną sytuację. Paczka została potwierdzona „przeze mnie” tyle tylko że z błędem w nazwisku. Kurier odmówił przekazania skanu podpisu tłumacząc się odpłatnością usługi dodatkowej w postaci dowodu doręczenia. Po interwencji nadawcy udało się pozyskać takowy. Temat trafił na policję, kurier przyznał się pod groźba badania grafologicznego i dobrowolnie poddał karze. Najbardziej absurdalne bylo jednak tłumaczenie kurierskiej kompanii twierdzącej że to problem mój z tym panem a nie z nimi. Po interwencji rzecznika konsumenta przypomnieli sobie że umowa przewozu była zawarta z nimi a nie „panem Czesiem” który wozi na ich zlecenie. To pokazuje że kurierskie firmy zasadniczo idą w… Czytaj więcej »

Pawel
Gość
Pawel

Umowa zawarta jest między firmą kurierską, a nadawcą. Nigdy nie jest zawierana z odbiorcą.

Michał
Gość
Michał

To chyba żyjemy w innym świecie. Wielokrotnie zamawiałem przesyłkę odbieraną u kogoś i transportowaną do mnie. Mam umowę z DPD, ale u innych kurierów ta usługa tak samo funkcjonuje.

qwe
Gość
qwe

Niestety, nie wiem czy wszyscy, ale na pewno większość firm kurierskich nie uznaje odbiorcy za stronę umowy. Tak samo zresztą działa z pocztą polską (dostałam raz podartą kopertę, bez otwierania widać było doskonale zawartość, ale co najwyżej reklamację może złożyć nadawca…).

Alek
Gość
Alek

U mnie lepszy numer. Kurier DHL sam się podpisał, a paczę zostawił pod mieszkaniem. Okaże się że nie długo najbardziej solidną firmą będzie Poczta Polska. Historia zatacza koła.

Pawel
Gość
Pawel

miałem to samo, telefon wartos 2 tys, zostawione pod drzwiami. kurier sam podpisał
Paweł Jarczyk

gosc
Gość
gosc

Panowie a złożyliście zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa albo chociaż wysłaliście oficjalną skargę do firmy kurierskiej? Jeśli taki kurier nie poniesie żadnych konsekwencji to to będzie zachęta do kolejnych nadużyć. Brak premii, nagana, zwolnienie dyscyplinarne to zawsze jakaś kara.
Ludzie narzekają, że np politycy nie ponoszą konsekwencji za swoje czyny a kiedy sami mają okazję dopilnować aby ktoś poniósł konsekwencje nie robią nic.

Podrobienie i sfałszowanie podpisu. Co mi grozi, gdy podpiszę się „za kogoś”?
w tym: Podpis pod przesyłką pocztową
https://www.prawokonsumenckie.pl/pl/a/podrobienie-i-sfalszowanie-podpisu-co-mi-grozi-gdy-podpisze-sie-za-kogos

Damian
Gość
Damian

No widzisz kolego, nie masz żadnego pojęcia jak ta kurierka działa. Wszyscy jesteśmy podwykonawcami firm kurierskich, są to nasze auta, nasze ubiory kurierskie (tak, musimy sobie je od nich kupić) i mamy płacone tylko od doręczonej paczki. Więc dlaczego ja mam tracić pieniądze jeśli nikogo nie ma w domu? Po co zamawiać do domu jeśli tam nikogo nie ma? Do tego dochodzi jeszcze presja czasu, bo mamy odbiór przesyłek z firm, i to nie jedną tylko np. 4 miejsca paletowe (przykładowo 500 paczek). Jako podwykonawcy mamy też swoich pracowników. Dlaczego ma on pracować więcej niż 8 godzin? Mam go przez… Czytaj więcej »

QVX
Gość
QVX

Ten wpis stanowi świetne uzasadnienie, dlaczego (CENZURA – red)kurier jest ostatnią formą dostawy, jaką wybieram.

Beata
Gość
Beata

Szałosne

Radek
Gość
Radek

Ja, klient, kupuję usługę a usługodawca powinien się postarać ją wykonać.
Dlaczego mam siedzieć 8 godzin w domu i czekać na paczkę? Nie wyjść na chwilę do sklepu po drobne zakupy? W strachu że kurier przyjdzie jak wyjdę do toalety?

Całe szczęście są paczkomaty, do których można zamówić większość przesyłek. Jak skurczy się biznes D.Lowi, U.Sowi i innym, to może wtedy zaczną stawiać na jakość i proklienckie podejście (zawężenie godzin dostawy zgodnie z preferencjami klienta, dostarczanie przesyłek na popołudniową/wieczorną zmianę itp.)

Mariusz
Gość
Mariusz

Mnie kurier zaatakował,molo wie rozjechal mnie samochodem, zaczepilem się szelka od spodni za otwarte drzwi i ciągnął mnie przez 100 metrów i jeszcze specjalnie przyspieszył. Po interwencji w biurze DHL nic nie zrobiki a on nadal jeździ. Sąsiadka też mial z nim podobne sytuacje. Stwierdziła, ze to największy debil jaki do niej przyjezdza

Ona
Gość
Ona

Też nie. U mnie to właśnie listonosz PP sam się podpisał. Po interwencjach paczka dotarła do nas po dwóch tygodniach, a listonosz tylko coś pokrętne tłumaczył.

Wojtek
Gość
Wojtek

Mieszkam w mieszkaniu nr 7 w bloku. Czekam na paczkę. Wychodzę na pół dnia z domu, w drodze powrotnej otrzymuję e-mail, że paczkę doręczono. W domu nikogo nie było, więc niemożliwe. Dzwonię do kuriera. Ten mówi, że nikogo nie zastał, więc zostawił paczkę u sąsiadów, w mieszkaniu nr 8. Mówię mu, że zgody na to nie wyrażałem (w końcu w paczce może być złoto), no ale ok, sąsiada znam, więc wiem, że mojej paczki nie otworzy. Idę do sąsiada, ten otwiera drzwi w piżamie i mówi, że żadnego kuriera u niego nie było. Dzwonię znowu do kuriera, pytam o co… Czytaj więcej »

javascriptowiec
Gość
javascriptowiec

Ja takie akcje pamiętam. GLS i K-EX krwi napsuły najwięcej.

Przemo
Gość
Przemo

OPEK jeszcze był w tej ferajnie. Ale duzi nie lepsi. Wszystko zależy od człowieka..

Marek
Gość
Marek

Miałem kiedyś sytuację: idzie ważna przesyłka zagraniczna, monitoruje jej dostarczenie. Nagle pojawia się adnotacja w systemie, ze paczkę dostarczono i jest podpis – nazwisko nieznane: ani to ja, ani nikt z domowników ani nikt z sąsiadów nawet (oczywiście nie muszę nadmieniać, ze żadnego kuriera u mnie nie było). No to telefonik na centralę i zaczynamy wyjaśniać sprawę co oni odstawiają. A tu się okazuje, ze kurierowi nie chciało się jechać do mnie z paczką – nie jego rejon (to czemu ją miał na samochodzie??) więc dał ją koledze, który miał ją przywieźć tego samego dnia, ale później. I to ten… Czytaj więcej »

Bartek
Gość
Bartek

Sprawa wyssana palca. Lub po prostu ten fikcyjny właściciel jest kretynem. Prowadzę dwa duże sklepy internetowe i różne miałem umowy, zerwania. Kłótnie. Ale takiej głupoty jeszcze nie słyszałem.

Szymon
Gość
Szymon

Sprawa raczej nie wyssana z palca. Ja miałem jeszcze lepsze przeboje z pocztą polską ( celowo małymi literami). Do dziś mam zachowane oficjalne pisma, gdzie na moją reklamację, że w systemie paczka jest dostarczona a ja jej nie dostałem odpisują że ja nie mam prawa zgłaszać reklamacji…. Reklamację zgłosić, rzekomo, może tylko nadawca. Nadawca rodzina z zagranicy, w zagranicznym odpowiedniku z kolei mówią że paczka została przekazana pp i to tam trzeba reklamować… Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi. Byłem już z nawet z kwitami na policji, policjant bardzo ochoczo chciał włączyć się do sprawy, potrzebowałem tylko… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość
Łukasz

Jak widac nie rozumiesz kto zawiera umowe na swiadczenie uslugi. No to pewnie teraz wysylaja ci karawana wielbladów.

Wojciech
Gość
Wojciech

polecieli samolotem do Turcji i uzyskali pieczątkę w paszporcie. następnie droga lądową (ukryci np w ciężarówce z jabłkami czy pomidorami – tutaj możliwe też inne warzywa czy owoce) wjechali do kraju. w tym samym czasie ktoś z rodziny – łudząco do nich podobny – np brat bliźniak, siostra, matka lub ojciec – odebrali od niczego nieświadomego kuriera list. tymczasem małżeństwo handlarzy kawą – zapoznawszy się z niekorzystną treścią listu- wróciło drogą lodową lub morską do Turcji a potem – dla zmylenia śladów – przylecieli do kraju samolotem. dziwie się że Pan na to nie wpadł Panie Redaktorze! 😉 kurier niewinny… Czytaj więcej »

Maciej Samcik
Admin

Panie Wojtku, przyznaję, nos dziennikarski mnie tym razem zawiódł i nie przejrzałem tej intrygi ;-).
Pozdrawiam!

Tomo
Gość
Tomo

Sytuacja z zeszłego tygodnia, DPD, paczka z Francji.
15:30 info w systemie błędny adres. Dzwonię na infolinię, jednak adres się zgadza. Laska nie może dodzwonić się do kuriera, ale jak tylko to zrobi to da znać.
Zarobiony byłem to zapominam. Rano sprawdzam i gong.
16:20 doręczenie i moje nazwisko na podpisie. Oczywiście w tym czasie nikogo nie było w domu.
Dzwonię na info i zgłaszam sprawę, laska po wysłuchaniu rozłącza się. Za drugim razem składam reklamację z rządaniem naprawienia szkody.
Za dwie godziny paczka była u mnie w domu. Niestety mnie wtedy nie było.

Karol
Gość
Karol

I ja dołożę swoje. Jako firma wysłaliśmy paczkę do klienta, delikatne litery 3d, nastąpiło doręczenie, paczka w systemie oznaczona jako odebrana, niby wszystko ok, ale po 2 dniach reklamacja klienta, towar uszkodzony. Prosimy klienta o przesłanie zdjęć paczki, zawartości. Zdjęcia potwierdzają zniszczenie. Analizujemy doręczenie, a w systemie jako odbiorca jest wpisane inne nazwisko. Ponownie kontakt z klientem, a ten Twierdzi że nie odbierał przesyłki, tylko znalazł ją pod drzwiami. Ponowny kontakt z firmą kurierską, dowiadujemy się że klient osobiście odebrał przesyłkę. Więc ponowny kontakt z klientem, klient oświadcza ze był w pracy. Myślę sobie e, ktoś chce mnie oszukać, klient… Czytaj więcej »

Piotr
Gość
Piotr

Inpost, miałem taką samą sytuację. Ktoś niby odebrał a wyszło że kuriera nawet nie było

Kinga
Gość
Kinga

Również miałam przypadek.
Kurier firmy Inpost przekazał kurierowi Gls przesyłkę podpisując ją wcześniej innym nazwiskiem!!!!
Nie oszukujmy się przeważnie każdy kurier podpisuje jak mu się śpieszy, poczta polska też

Marcin S
Gość
Marcin S

I jeśli chcemy ukrócić tę patologię musimy reagować a nie narzekać

Magda
Gość
Magda

Dpd -dno poniżej dna- tak od ubiegłego tygodnia rozwijam ten skrót. Mąż czekał na paczkę w czwartek, miał wolne, kuriera nie było a informacja w monitorowaniu, że niedoręczone z powodu rezygnacji, dwa dni wyjaśniania na infolinii, popędzania, ponaglenia i w końcu w kolejnym tygodniu we wtorek SMS, że paczka zostanie dziś doręczona. Mąż w pracy od 7 do 17 więc pół dnia siedzę i czekam na szanownego kuriera i się doczekałam – dwa razy pytał przez domofon czy jest odbiorca, po czym przy drzwiach wielce zaskoczony, że chce odebrać paczkę za męża, bo oni w regulaminie mają że do odbiorcy… Czytaj więcej »

Tomek
Gość
Tomek

Ja pamietam czasy ze przesylka kurierska kosztowała 50-60zl. Ponad 10 lat temu. Ale standard obslugi byl zupelnie inny-duzo wyzszy.. Dzisiaj kosztuje 15zl i ma to swoje odzwierciedlenie w uslugach.
Brakuje na rynku firmy premium, zeby mozna było bez ryzyka wysylac droższe „zabawki” i mieć pewność najwyższej jakości obsługi.

Maria
Gość
Maria

Oh dear lord, been there done that. Poczta Polska, Dpd, DHL, GLS, wszyscy kurierzy mają swoje za uszami. Pp zgubiła przesyłkę która zaginęła pomiędzy up a moja skrzynka. Mam do up 400m. Oczywiście nikt nic nie wie, reklamować nie mam czego, bo przecież doręczona. Dwa razy taki numer mi wywinęli. DHL poświadczył moim podpisem paczkę, którą rzekomo miał odebrać sąsiad. Oczywiście nikt się nie przyznał, podpis był „mój”, towar zaginął. Na szczęście duży sklep wziął to na klatę, mi kasę oddał a z kurierem borykał się dalej sam. Kiedyś dostałam paczkę, która nie była do mnie, miała być „do sąsiada”.… Czytaj więcej »

Przedsiebiorca
Gość
Przedsiebiorca

Zawsze daje tipa kurierowi kazdemu. Zawsze mam paczke gdzie chce i o ktorej chce. Wystarczy 5 pln napiwku i problem z glowy. Kurierzy sami dzwonia do mnie i pytaja kiedy bedzie mi wygodnie odebrac paczke. Troszke wyobrazni drodzy odbiorcy przesylek.

Przemo
Gość
Przemo

Nie stać mnie na 5 PLN za każdą paczkę dodatkowo, tym bardziej że większość mam za darmo…

Bogus
Gość
Bogus

U mnie było tak: jedna z największych firm kurierskich oczywiście. Czekam ci ja na kopertę z przesyłką drugi dzień z rzędu (miała być z dnia na dzień, ale zapomniałem trochę o niej) i jej nie ma, więc wrzucam w wyszukiwarkę. A tam info, że została doręczona dzień wcześniej, jak być powinno, tyle że podpis odbiorcy: Skrzynecka (tzn. nie ja). Za cholerę nie kojarzę żeby w blok-hausie, w którym mieszkam 20 lat, mieszkał ktoś o takim nazwisku, ale drzwi obok od jakiegoś czasu są wynajmujący. Drepczę, dzwonię, pytam – nie, Skrzynecka tutaj nie mieszka. I dopiero wtedy coś mnie tknęło –… Czytaj więcej »

someone
Gość
someone

Wiem że nie zadziała to w przypadku dokumentów. Ale gdy zamawiam sam dla siebie sposobem na błędne doręczenia jest pobranie. Nagle kurier zadzwoni i milszy jakiś. A jak nie zadzwoni i ktoś opłaci moje zamówienia to już jego „brożka”.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij